Dziś przeczytałem sobie wątek Kas o tym, co zawdzięczamy religii. Są
tam stwierdzenia, z którymi się nie zgadzam. Może najpierw wkleję
linka do wywiadu z ks. Michałem Hellerem, bo ciekawy jest i wiele
wnosi do ewentualnej dyskusji.
www.rp.pl/artykul/128669.html
Nie ukywam, ze jest on dla mnie pewnym autorytetem.
Nie jest prawdą, że Kościół nie wspiera i nie czerpie z nauki.
Historycznie początek nauki i religii, ma to samo źródło. Oczywiście
później następowały rozłamy, ale na przestrzeni wieków splatały się
one ze sobą. Również faktem historycznym jest, że w kulturach, które
nie przyjmowały osobowego Boga, nauka w nowożytnym rozumieniu nie
powstała. Czy to przypadek ? Nauka, którą mamy dziś zawdzięczamy
stykowi greckiej filozofii z chrześcijaństwem. Zatem, naukę, którą
mamy dziś zawdzięczamy religii.
ks. Heller zwraca uwagę na jeszcze jedeną, współczesną, pozornie
dziwną tendencję. Mianowcie zalew róznych subkultur
interdyscyplinarnych, pseudo-naukowo-religjnych, zaniżających
standardy, a pleniących się często w różnych mediach. Zmaga się z
nimi nauka, jak i religia.. Tworzy to, właśnie sytuację, że światli
przywódcy religijni znajdują się w jednym obozie z ludżmi nauki
przeciwstawiając się zalewowi myślowej tandety i irracjonalizmowi.
W wątku Kas, ktoś powiedział, że kupuje tylko to, co może zmeirzyć.
Ale empiryzm już w niektórych dziedzinach doszedł do ściany. Np
zasasy mechaniki kwantowej są paradygmatem i ma ona probabilistyczną
naturę, która właściwie jest w jakimś sensie odbiciem natury
wszechświata. Nie można wszystkiego wyjaśnić przyczynowo -skutkowo.
Takie myślenie właśnie hamuje rozwój nauki, powedziałbym, że jest
przejawem ciemnoty. Chociażby zderzacz hadronów CERNU, za grube
miliardy (!) CHF, ma dopiero badać, to co jest czystą teorią, a więc
znajduje się w sferze wiary.
Zresztą ogromna większość fizyków kwantowych, to ludzie wierzący w
Boga, choć nie wszyscy tego pisanego wielką literą. To zbliżenie się
do wielkiego wybuchu, czy też momentu stworzenia, nasuwa wiarę w To
Coś.