Dodaj do ulubionych

Wyobraź sobie swój pogrzeb

25.05.10, 17:53
Ja nie mam wielkich wymagań.
Żadnych przemów, modlitw itp.

Moje prochy mają być spalone, po uprzednim wykorzystaniu nadających się do
użytki narządów.
Byłoby miło, gdyby zostały rozsypane nad jeziorem Pile...
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Wyobraź sobie swój pogrzeb 25.05.10, 21:20
      Ale wymarzony "jaki bym chciała" czy taki, jakiego sobie rzeczywiście życzę w
      sensie praktycznym?

      Bo to duża różnica. Chcieć to bym chciała, żeby mnie zabrali do pięknego lasu
      bukowego i spalili w żywym ogniu albo chociaż zakopali pod drzewem. Zeby ktoś
      zagrał na gitarze i zaśpiewał coś Wolnej Grupy Bukowina.

      A tak w praktyce, żeby nie narobić żyjącej rodzinie dodatkowego kłopotu i
      zmartwienia, to najzwyklejszy zusowski pogrzeb -- trumna jaką dadzą, grób
      rodzinny jest opłacony, zresztą pieniądze na ten cel zostawię, księdzu trzeba
      dać ile sobie zażyczy, żeby pozwolił na pochówek takiej wrednej Jesionicy jak ja
      na katolickim cmentarzu...

      Wymyśliłam sobie tylko, jaki bym chciała nagrobek, jeśli by się dało bez
      większego kłopotu przeprowadzić -- zwykły duży głaz narzutowy, taki jakie czasem
      leżą przy drogach, w głazie wykute moje imię, wokół głazu posadzony bluszcz. I
      już. Nie wymaga mycia, polerowania, pielenia, czyszczenia. Zawsze ładnie i
      naturalnie.

      --
      Ostrożnie stawiaj kroki
      Po ludzkich stąpasz resztkach
      Omijaj ton wysoki
      Bo patos tu nie mieszka
      • misiania Re: Wyobraź sobie swój pogrzeb 25.05.10, 23:15
        ekhm... znaczy moja piesa ma rychtyk taką właśnie mogiłkę. głazik nieduży acz
        zgrabny, bluszczem obecnie porośnięty. a w leroymerlinie nabyłam literki takie
        do oznaczenia domów i na poxipol imię piesy przymocowałam. nieźle wygląda, a
        pomysł oddaję za darmo, gdyby ktoś nie miał życzenia kamieniarzowi dać zarobić
        :)))))
    • kaga9 Re: Wyobraź sobie swój pogrzeb 26.05.10, 01:26
      Na pewno chcę być spalona. Od lat drąży mnie przeczucie, że umrę w lutym, kiedy
      będzie szaro i zimno. Jakiś czas temu w grę zaczął wchodzić jeszcze listopad.

      Myślę, że będzie smutno i pusto, bo planuję nie zostawić po sobie potomstwa, z
      rodziną szczególnie zżyta nie jestem, więc już zapowiedziałam siostrze męża (10
      lat młodszej i czującej klimat), jak ma to wszystko wyglądać. Solidna jest i
      wierzę, że dopilnuje, jeśli będzie to możliwe. Zbędnych szopek nie lubię i mam
      nadzieję, że ich nie będzie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka