• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Słowo na listopad

  • 12.11.11, 15:44
    "Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiutkim środku, tam gdzie jest bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne. A potem niech sobie sztormy, ziąb i ciemności przychodzą, kiedy chcą. Niech się tłuką o ściany, szukając po omacku wejścia, i tak go nie znajdą, bo wszystko jest zamknięte, a w środku siedzi ten, kto był przezorny, siedzi i śmieje się, zadowolony z ciepła i samotności."

    Tove Jansson "Dolina Muminków w listopadzie"
    Edytor zaawansowany
    • 12.11.11, 15:51
      O, tak!
      Podpisuję się pod tym wszystkimi czterema ręcamy ("całom sobom, całom swojom osobom").
      Lubię listopad. I czekam na pierwszy śnieg:)
      --
      and now for something completely different...http://i47.tinypic.com/2hhiq1y.jpg
      ÄÅRYKKI SZÄLÅNNA
    • 12.11.11, 17:47
      Trochę mnie martwi to gromadzenie zapasów. Podejrzewam, że ustawią się gdzieś w okolicach biódr. I bardziej z tyłu.
    • 12.11.11, 21:44
      Z czasem moja najbardziej ulubiona część Muminków. Kiedyś Zimę kochałam najbardziej.
      Uwielbiam jak w Listopadzie problemy się powoli, taką spokojną, naturalną drogą, prostują.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/8dce985368.png
    • 14.11.11, 11:43
      Dzidzi Zbolałej dedykuję

      "Nie ma nic przyjemniejszego i nic prostszego, jak czuć się wygodnie. Mimbla nie przejmowała się tymi, których spotykała i których potem nie pamiętała, nigdy nie próbowała mieszać się w ich sprawy. Przypatrywała się im i ich kłopotom z rozbawionym zdziwieniem.
      Puchowa kołdra była niebieska. Mama Muminka zbierała puch przez sześć lat; teraz kołdra leżała w pokoju gościnnym od południa, przykryta narzutą z szydełkowej koronki i czekała żeby komuś było pod nią wygodnie. Mimbla zdecydowała , że chce mmieć grzałkę w nogach, wiedziała gdzie się ja w tym domu trzyma. Co piąty dzień będzie myła włosy w deszczówce. O zmierzchu będzie robić sobie małą drzemkę. A wieczorem jest ciepło w kuchni po całodziennym gotowaniu.
      Można leżeć na moście i patrzeć jak przepływa woda. Albo biegać i brodzić w czerwonych botach po mokradłach. Albo zwinąć się w kłębek i przysłuchiwać się jak deszcz pada na dach. Bardzo jest łatwo miło spędzać czas.
      Listopadowy dzień powoli dobiegał końca, zbliżał się zmierzch. Mimbla wsunęła się pod puchową kołdrę, wyciągnęła długie nogi aż kości trzasnęły i przyłożyła stopy do grzałki. Na dworze padał deszcz. Za kilka godzin będzie akurat na tyle głodna żeby zjeść ugotowaną przez Filifionkę kolację, i może będzie miała ochotę porozmawiać sobie z kimś. Na razie nic nie musiała robić, mogła pogrążyć się w otaczające ją ciepło, cały świat był jedną wielką, miękką kołdrą okrywającą Mimblę, wszystko inne pozostawało na zewnątrz. Mimbli nigdy nic się nie śniło, spała wtedy kiedy miała na to ochotę i budziła się wtedy, kiedy było warto."

      Tove Jansson "Dolina Muminków w listopadzie"
      • 19.11.11, 18:47
        Super tekst :)
      • 18.11.16, 18:34
        No więc tego ... w listopadzie mała drzemka o zmierzchu to jest właśnie to czego tygrysom najbardziej trzeba
    • 18.11.11, 19:54
      listopad to zuo!
      długi
      i ciemno!
      aby do wiosny...
      --
      NIE- kartonom na drogach...
    • 19.11.11, 18:36
      Ale w końcu ostatecznie konkretnie - które - słowo?

      --
      ‮ Zróbmy czasem coś na opak.
      • 20.11.11, 12:34
        Se wybierze te, co mu najbardziej do serca przemawia
        • 20.11.11, 22:00
          To zabieram swoje .
          --
          ‮ Zróbmy czasem coś na opak.
          • 21.11.11, 09:19
            Nie musisz ograniczać się do jednego
            • 22.11.11, 19:39
              Muszę - taki jest tytuł wątku.

              --
              ‮ Zróbmy czasem coś na opak.
              • 24.11.11, 16:29
                Styl kaznodziejski Gubiego mi się udzielił
    • 26.11.11, 13:05
      "Była późna jesień. Włóczykij szedł dalej na połu­dnie, lecz co jakiś czas rozstawiał namiot i pozwalał dniom mijać, jak chcą, chodził sobie i przyglądał się różnym rzeczom, nic nie myśląc i nic nie pamiętając, i dużo spał. Zachowywał ostrożność, ale niczym się właściwie nie interesował i nie obchodziło go, dokąd idzie - chciał tylko iść dalej.

      Las uginał się od deszczu, drzewa tkwiły w zupeł­nym bezruchu. Wszystko było już zwiędłe i obumar­łe, lecz w dole, przy ziemi, wyrastał z wielką energią prosto z butwiejącej gleby późnojesienny, tajem­niczy ogród, dziwne podszycie z błyszczących, napęczniałych roślin nie mających w ogóle nic wspólnego z latem. Nagie krzaki czarnej jagody były żółto­zielone, a owoce żurawiny ciemne jak krew. Zaczęły też rosnąć ukryte przedtem porosty i mchy, rozpełzały się szeroko, podobne do wielkiego, miękkiego dywanu, który chce zawładnąć lasem. Wszystko miało nowe, mocne kolory i wszędzie na ziemi leżały świecące, czerwone jagody jarzębiny. Ale paprocie były czarne.

      Włóczykij poczuł, że ma ochotę układać piosenki. Poczekał, żeby ochota stała się całkiem oczywista, i któregoś wieczoru wyciągnął harmonijkę, leżącą dotąd na samym dnie plecaka. W sierpniu, gdzieś w Dolinie Muminków, wpadło mu w ucho pięć taktów, które niewątpliwie mogły się stać wspania­łym początkiem melodii. Zjawiły się w sposób całkiem zwyczajny, jak to bywa z dźwiękami, gdy się je zostawi w spokoju. Teraz nadszedł czas, żeby je wydobyć i żeby powstała z nich piosenka o deszczu.

      Włóczykij nasłuchiwał i czekał. Ale pięć taktów nie przychodziło. Czekał dalej, wcale się nie niepo­kojąc, bo wiedział, jak to jest z melodiami. Słyszał tylko słaby szum deszczu i ściekającej wody. Pomału zrobiło się całkiem ciemno. Wyjął fajkę i zaraz schował ją z powrotem. Zrozumiał, że te pięć taktów zostało w Dolinie Muminków i że ich nie znajdzie, dopóki tam nie wróci.

      Są miliony melodii, które łatwo znaleźć i zawsze będą inne, nowe. Ale Włóczykij nie zwracał na nie uwagi, niech sobie odlatują, gdzie chcą, to były letnie piosenki, dla kogokolwiek. Wczołgał się do namiotu i zakopał w śpiworze, naciągając go na głowę. Delikatny szum deszczu i spływającej wody nie zmieniał się, dźwięczała w nim wciąż ta sama, łagodna nuta samotności i doskonałości. Lecz co go obchodził deszcz, skoro nie mógł ułożyć o nim piosenki?"


      Tove Jansson "Dolina Muminków w listopadzie"
    • 25.01.12, 09:03
      "Mimbla szła przez las i myślała: Przyjemnie jest być Mimblą, czuję się znakomicie, od góry do dołu"

      Dolina Muminków w listopadzie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.