Dodaj do ulubionych

Szpital miejski Specjalistyczny im. Narutowicza

IP: 149.156.55.* 14.06.11, 11:22
Pani na zdjeciu - przemila i przesympatyczna wspaniala kobieta!
Edytor zaawansowany
  • Gość: em IP: *.ghnet.pl 03.07.11, 22:25
    zdecydowanie odradzam - jak nie dasz "w łapę", to oleją, a 3pkt w skali Apgar i renimacja noworodka to przecież wg. lekarza "żaden problem" - dziękujęza taki żaden --> rok tułania się po różnych specjalistach, rehabilitacja, żeby tylko dziecko miało szansę na normalność....
  • Gość: krk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.11, 08:10
    Potwierdzam, żona rodziła od rana do 18.00 bo żaden patałach nie chciał jej zrobić cesarki dopiero jak zaczeły się problemy z dzieckiem to sie zdecydowali i to jeszcze z kartkami o zgode latali jak pojebani że jak by cos sie stalo to nie ich wina. Tego starego lekarza i jego synusia jak by sie tylko coś stało mojej żonie albo dziecku to udusil bym ich tymi siateczkami z zakupami z kauflandu z którymi sobie spacerowali!
  • Gość: wikanna IP: *.60.citypartner.pl 22.08.11, 17:19
    Moje wspomnienia z pobytu w tym "szpitalu" nie dotyczą porodu.
    Ale sa to tak traumatyczne przeżycia, że długo psychicznie i fizycznie dochodziłam do siebie.
    Najgorzej było na oddziale wewnętrznym.
    Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy (kilka lat temu) syf-malaria !
    Nie wspomnę o "opiece" lekarskiej. Peudo-opiece.
    Wypisano mnie do domu w stanie zagrażającym życiu, zarażoną jakimś świństwem, w wyniku czego po kilku dniach w domu, wylądowałm powtórnie w Narutowiczu. Ale odrazu na OIOMie !
    Kilka godzin później i .... nie pisałabym tego postu.

    Ja miałam duuuuzo szczęścia i opieki... Opatrzności.
    Ale inni niestety mniej :( O czym dowiedziałam się później.
    Jak przejeżdżam obok tego szpitala , niestety muszę czasami, to mnie ciary przechodzą i odwracam wzrok od tych murów.

    Jedyny wspaniały lekarz jakiego tam spotkałam, to ordynatorka OIOMu.
    Dziękuję za opiekę i ratowanie mojego życia.





  • Gość: anita IP: *.dynamic.chello.pl 11.11.11, 18:21
    Zgadzam się!!! Mój poród tam to był dramat!! Prowadził mnie lekarz (stamtąd) który polecił położną, zażyczyła sobie 600 zł za uczestniczenie w porodzie chociaż praktycznie w ogóle mnie nie wspierała, wchodziła i wychodziła doglądając - to była cała jej pomoc!! Lekarza praktycznie w ogóle nie było, później owa położna nawet mnie nie odwiedziła na oddziale położniczym! Pierwszej nocy po porodzie NIKT mnie nie odwiedził chociaż bardzo tego potrzebowałam - ani lekarz, ani pielęgniarka ani położna ani psycholog!! Nie umiałam karmić, nie umiałam zająć się dzieckiem ale nikogo to nie interesowało. Dopiero jak mąż przyszedł na drugi dzień i zapytał czy jest ktoś kto nam pomoże to łaskawie święta krowa pofatygowała się i nas poinstruowała. Gdy w nocy prosiłam o pomoc w karmieniu to podała synkowi modyfikowane i tyle!! Przeżyłam w tym szpitalu najgorsze chwile życia, chociaż miały być tymi najpiękniejszymi. Ten szpital nigdy nie cieszył się dobrymi opiniami, ale ja wierzyłam iż będzie dobrze, niestety zawiodłam się od a do zet. Odział ten jest bardzo źle zarządzany i pracownicy chyba dobrze pamiętają czasy PRL-u.Trzymajcie się z daleka od tych niekompetentnych ludzi, bo nie warto przechodzić takiego koszmaru jak przeszłam ja i na pewno wiele innych kobiet. Minęło już kilka miesięcy a ja dalej mam w sobie żal do tej placówki.
  • Gość: Dominika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 19:48
    Dokładnie ten szpital to koszmar. Ja dziś byłam to było mi bardzo słabo i mdlałam a lekarz widział i nawet nie zareagował a już prawie mdlałam. tak samo jak wmawiał mi,że nie jestem w ciąży a dokładnie słychać odgłosy dziecka i mam typowe objawy świadczące ciąży....

    I dodatkowo miałam wyniki badań ze szpitala to lekarz nawet na nie nie spojrzał....
    I jeszcze lekarz bez żadnych badań dał mi tabletki na wywołanie miesiączki...

    Ten lekarz jest okropny nie rodźcie tam czasem. Bo to jest okropne co tam się dzieje...

  • Gość: Carino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.12, 14:05
    Link doprowadzający do tego forum miał informować kobiety przygotowujące się do porodu na oddziale położniczym a nie wewnętrznym.
  • Gość: Marta IP: *.aster.pl 03.12.11, 19:16
    Rodziłam w Narutowiczu w październiku tego roku. Po porodzie spędziłam z noworodkiem tydzień w szpitalu. Zarówno poród jak i pobyt na oddziale położniczym wspominam bardzo dobrze.
    Owszem trzeba się wykazać pewną samodzielnością, owszem czasem trafi się na gorszy dzień lekarza czy położnej, ale to zdarza się w każdym szpitalu. Natomiast daję dużego plusa za wyposażenie zarówno porodówki jak i oddziału oraz zaangażowanie personelu w opiekę nad maluchami i rodzącymi. Poza tym żadne dziecko nie zostanie wypuszczone ze szpitala jeśli pediatra ma jakiekolwiek wątpliwości co do jego stanu zdrowia.
    P.S. Nikomu nie dałam ani złotówki, wszystko kosztowało mnie tylko "proszę" i "dziękuję".
  • pantonina123 21.12.11, 17:06
    Moja opinia o szpitalu Narutowicza jest jak najbardziej pozytywna. Poród (w październiku 2011) był w 100% naturalny, nikt mi i mężowi w niczym nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie - personel był miły, cierpliwy i pomocny, pani położna i pani doktor były nieocenione przy odbieraniu porodu (niestety nie znam nazwisk, żałuję). Dodatkowo sale porodowe eleganckie, czyste, a sprzęty nowe, jedyny minus to brak ciepłej wody w wannie. Na oddziale po porodzie opieka fachowa i miła, bardzo dobrze traktują noworodki i ich matki. A wszystko to w ramach NFZ. Polecam.
  • Gość: domini IP: *.dynamic.chello.pl 09.05.12, 21:37
    Rodziłam w tym szpitalu w styczniu br. To był dobry wybór.

    przed porodem spędziłam 2 tygodnie na patologii ciąży - panie położne przemiłe, fajna opieka, bardzo dobre warunki w pokojach. Niektóre panie miały wątpliwości jeśli nie miały "swojego" lekarza w tym szpitalu, bo wtedy o ich losie decydowali różni lekarze, a co za tym idzie miewali różne opienie. Ja jednak miałą swojego lekarza, dzięki czemu czułam się w pełni bezpiecznie.

    Sam poród może nie był taki, jak sobie wymarzyłam, ale i tak wspominam go dobrze. Niestety (albo i stety) nie było czasu dogadać pewnych spraw, wszystko działo się tak szybko! Dzięki długiemu pobytowi na patologii miałam styczność także z wieloma położnymi z porodówki - wszystkie miłe i pomocne.

    Co do opieki po porodzie, to trzeba się liczyć z tym, że nie jest się jedyną pacjentką na oddziale i nikt nie będzie wokół nas skakał. Nikt jednak nie odmówił mi pomocy, czy odpowiedzi na zadane pytanie. Myślę, że nasze wrażenia z pobytu szpitalu zależą bardzo od naszego nastawienia.

    Nikomu nie dawałam "w łapę", wszystko w ramach NFZ.

  • plama_na_suficie 02.01.13, 17:40
    Rodziłam w kwietniu w Narutowiczu po raz trzeci.
    Za każdym razem nie miałam lekarza z tego szpitala, poszłam z ulicy, trafiłam na wspaniałą położną przez przypadek (przed porodem dostałam od znajomego numer tel do niej żeby się umówić i dać jej coś, ale ja z tych co uważają że jak płace NFZ to nie będę dawać) trafiłam na nią calkiem za darmo:) wszyscy mili, choć panie sprzątające robią wrażenie uciśnionych i złych na tą pracę, ale się czepiać nie będę:)
    lekarze pediatrzy rewelacyjni, pomocni, odpowiadali na wszsytkie pytania, położne też ale trzeba było pytać. Jak karmiłam to sami pokazywali pierwszy raz to pokazywały co robię źle.
    Generalnie jestem na TAK.
    A teraz po remoncie to już w ogóle luksusy:D
  • Gość: Gość IP: *.mynet.com.pl 29.04.13, 18:34
    Syf i mogiła. Personel chamski, kompletny brak organizacji. Relikt PRLu lepiej trzymać się daleka.
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.13, 17:06
    Rodziłam w Narutowiczu dwoje dzieci. Pierwsze w 2010 roku w styczniu a drugie w w maju 2013. I jak najbardziej mogę polecić szpital. Pierwszy poród był ciężki i długi z powikłaniami, ale nie oskarżam za to szpitala i personelu, to kwestia indywidualna. Trzeba się było zebrać w sobie i aktywnie doprowadzić do wyjścia dziecka. Ze względu na bardzo dużą utratę krwi nie mogłam chodzić, gdyż omdlewałam jak wstałam. Panie położne były na każdy alarm jak mi się chciało siku lub chciałam aby mi podać dziecko, bez żadnych fochów. Córka nie chciała łapać piersi to jedna połona poświęciła mi ponad godzinę aby mi pomóc, u mnie w pokoju. Wszyscy byli uśmiechnięci i mili. Oczywiście ja też się odwdzięczałam...UŚMIECHEM I ZWYKŁYM DZIĘKUJE. Drugi poród przebiegł bardzo szybko i bez powikłań. Dano mi spokój, nic nie wymuszano, sama decydowałam o sobie, mogłam siedzieć w wannie do samego końca. W trakcie samego parcia bardzo mi położna i lekarz pomogli. Nie miałam problemów z chodzeniem i samopoczuciem, więc sama tym razem chodziłam do położnych. Czasami trzeba było poczekać bo były zajęte ale zawsze odpowiedziały nawet na najgłupsze pytania-szczególnie położne od noworodków. Pediatrzy cudowni... stworzeni do pracy z dziećmi, nie traktują dzieci masowo, tylko indywidualnie, uśmiechnięci. Ginekolodzy wspierają i pamiętają pacjentki. Jeżeli nie uważacie się za pępki świata i akceptujecie, że są też inne pacjentki i inne dzieci to bardzo polecam szpital
  • Gość: MAMA IP: *.skawsoft.com.pl 11.09.13, 22:25
    RÓWNIEŻ SIĘ ZGADZAM SZPITAL I PERSONEL BARDZO PRZYJAŹNIE NASTAWIONY DO RODZĄCYCH TAM KOBIET RODZIŁAM TAM 2 RAZY PIERWSZY RAZ RODZIŁAM W PAŹDZIERNIKU 2007 I TERAZ DOKŁADNIE 3 MIESIĄCE TEMU POLECAM TEN SZPITAL BARDZO
  • Gość: xxx IP: *.dynamic.chello.pl 01.11.13, 17:05
    taaa...
    pod warunkiem, że nic się nie dzieje i kobieta tak samo urodzilaby w domu.
    personel nie przeszkadza, bo sie w ogole nie interesuje rodzaca. jak kobieta po porodzie ledwie sie rusza, wyje z bolu itd., to tez sie nic nie dzieje przeciez i po co wzywa sie polozna po cos przeciwbolowego....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka