Dodaj do ulubionych

Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzji NFZ

IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 10:39
Artykuł jest tendencyjny, o wszystko obwinia lekarzy. Mija się z rzetelnością dziennikarską za co redaktor powinien zostać zawieszony.
Obserwuj wątek
    • slav_ Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzji NFZ 31.12.11, 10:57
      Co za banda hipokrytów. Od MIESIĘCY(!) było wiadomo jakie będą problemy i od MIESIECY lekarze protestują.

      Nagonka w tej sprawie na lekarzy już się zaczyna bo jakoś problem od MIESIĘCY zgłaszany nie chce sam cudownie zniknąć i jakoś ignorowanie i zaklinanie rzeczywistości (charakterystyczne da osobowości niedojrzałej) dziwnie nie pomogło.

      Jak to zwykle gdy władza publiczna da d... zaczyna się ględzenie o etyce, powołaniu i szantażowanie wizją "biednych przewlekle chorych" w przypadku których pan minister sobie "nie wyobraża" żeby lekarz nie wpisał recepty.

      No to niech sobie wyobrazi i nie ględzi o etyce innych tylko pomyśli o swojej etyce i o etyce tych którzy są za te problemy ludzi chorych OSOBIŚCIE odpowiedzialni.
    • Gość: AK Re: Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzj IP: *.adsl.inetia.pl 31.12.11, 12:12
      Szanowna Pani Minister ogłosiła, że przecież ustawa jest dobra, za granicą funkcjonuje, tylko u nas wywołuje kontrowersje. Dlaczego? Bo Za granicą są do niej przygotowani. U nas? Styczeń jutro, decyzji nie ma, odpowiednich pharmindeksów nie ma, druków recept nie ma, jest za to nagonka, szukanie tych nieetycznych, milion niedopowiedzeń i niejasności oraz 186-stronnicowy plik pdf, który będzie się regularnie zmieniał. Za to pan minister jeden z drugim uważa, że to nie problem. Tylko, że żaden z nich nie praktykuje. Życzę powodzenia pacjentom w kolejkach, gdy lekarz, nie ważne czy dużemu czy małemu człowiekowi, będzie musiał najpierw wybrać lek chemiczny, następnie znaleźć handlowy preparat, który ma np. dobrą rejestrację dla wieku (czasem różne nazwy handlowe mają różną rejestrację), potem sprawdzi sobie jeszcze procent refundacji w zależności od choroby. Powodzenia, jeśli przychodzi pacjent starszy, który potrzebuje 10 leków. Dodatkowo, nowe druki recept ponoć mają mieć okienko na procent refundacji. Jeśli trzeba będzie wypisać pacjentowi leki na różną zniżkę, to każda ma iść na osobną receptę? Jeśli tak, to pacjent posiedzi sobie w gabinecie jeszcze dłużej. I to nie spędzając czasu na rozmowie z lekarzem i badaniu, tylko na gapieniu się w sufit w ciszy, bo lekarz będzie musiał wypełniać druczki (esencja zawodu, nieprawdaż?) A jeśli mi nadal zostanie 10 minut na pacjenta w przychodni, to proszę mi wyjaśnić, jak mam go zbadać i z nim porozmawiać?? Czy może mam zostać po godzinach, bo inaczej postąpię nieetycznie?? Gwarantuję, że nikt w urzędach nie przekroczy czasu swojej pracy nawet o 5 minut!
      Odechciewa się zostać w zawodzie w tym kraju, gdzie pracując, odpowiadając za zdrowie i życie ludzkie, od rana do nocy i/lub w nocy, żeby przekroczyć średnią krajową i móc spłacić ratę za mieszkanie, trzeba na każdym kroku drżeć ze strachu, że zaraz przyjdzie rachunek z NFZ na kilka tysięcy za coś, lub pozew do sądu, bo to normalne, że lekarz z założenia chce okraść fundusz i pacjenta i chce mu zrobić źle. A jak protestuje, to słyszy, że jest nieetyczny, albo że mu się w dupie poprzewracało. Brawo. Brawo za wykreowanie świetnego stereotypu zawodu zaufania publicznego.
      Ludzie wychodzą z założenia, że im się należy. Owszem. Należy. Ale nie kosztem naszego zdrowia fizycznego i psychicznego i kosztem dopłacania do błędów systemu z własnej kieszeni. Nikt by tego nie chciał! Jeśli NIL zadecyduje, że recepty z pieczątkami będą, a pacjent jej nie przyjmie, nie dostanie recepty w ogóle. TO będzie nieetyczne. Ale nikt nie ma ochoty płacić kar za niekompetencję bandy nieudaczników z góry.
      A aptekarz nie wyda ubezpieczonym leku na 100% tylko wyda z najmniejszą zniżką, podobno.
      • Gość: wisdom_tooth Re: Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzj IP: *.sti.net.pl 01.01.12, 17:01
        Lepiej nie można było tego napisać. Podzielam zdanie AK w 100% i podpisuje się pod tym obiema rękami.
        Jest to chore, że wymyślają na górze bubel, którego miejsce jest na śmietniku w trzecim rzędzie i jeszcze grożą tym, którzy wykazują jego idiotyzm. Pewnie dlatego, że przy okazji rządzących można by o takowa przypadłość podejrzewać? Nie chce się pracować...
        Niech sobie ta lista będzie, ma ona swoje plusy... równe ceny, obniżenie większości cen, ale do znajomości z nią jako lekarz się nie poczuwam i nie poczuję.
        Skandal, że takie paszkwile się w GW ukazują. IH- wstyd, kimkolwiek jesteś.
    • Gość: lek Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzji NFZ IP: *.146.160.95.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.12.11, 12:53
      Poziom artykułu mówiąc delikatnie żenujący, co nie jest niczym nowym w przypadku Pani Redaktor IH, której "sympatia" do środowiska lekarskiego jest powszechnie znana. Ciężko mi to zrozumieć, czyżby jakieś kompleksy, bądź niezrealizowane ambicje Pani Redaktor, bądź rodziny? Nie ma sensu wdawać się w dyskusję, choć ciekaw jestem jakie byłoby zdanie Pani IH, gdyby te naście/dziesiąt lat temu dostała się na medycynę i teraz, jako lekarz stała przed perspektywą pracy na zasadach jakie proponuje NFZ. Na koniec, lekarz ma leczyć, zajęć z rachunkowości w programie studiów brak. Pozdrowienia dla Pani Redaktor.
    • Gość: JacekKra Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzji NFZ IP: *.net.autocom.pl 31.12.11, 13:14
      Kolejny "artykuł" tego samego autora(autorki) na temat o którym nie ma żadnego, nawet najbledszego pojęcia. Żenada.
      Wiceminister może sobie wiele rzeczy wyobrażać, nikt mu nie zabroni.
      Mam prośbę, żeby sobie jednak wyobraził, że popełnił biurokratyczny błąd i wpisał błędną wysokość refundacji, po 3 miesiącach skontrolował tę receptę urzędnik NFZ (następny z wszechogarniającą wyobraźnią) i ukarał, w tym przypadku wiceministra-lekarza, grzywną w wysokości np. 10 000 PLN.

      Zacytuję mój komentarz do wcześniejszego tworu autora/ki tego "artykułu".
      Minister oświadczył, prezes NFZ oświadczył, ale to tylko ustne, medialne oświadczenia - dla uspokojenia Pacjentów. Na razie nie ma niczego "na papierze", oprócz tego, że konsekwencje przepisania lub sprzedania refundowanego leku osobie, której taka refundacja nie przysługiwała, poniesie lekarz, zakład pracy lekarza i farmaceuta.
      I nie są to kary rzędu 100, 200 czy 1000 złotych - tylko zdecydowanie wyższe.
      Jeżeli minister z NFZ nie umieli zlecić opracowania i wprowadzenia systemu informatycznego, w którym szybko (np. po wpisaniu numeru PESEL Pacjenta) lekarz, czy farmaceuta mogą sprawdzić czy dana osoba jest ubezpieczona i dodatkowo w jakiej wysokości refundacja jej przysługuje, to niech sami zjedzą tę żabę.
      Nie ma co psioczyć na lekarzy i farmaceutów, który po porostu nie mają zamiaru odpowiadać za bałagan i niekompetencje urzędników. Mają pomóc, a nie tracić czas na kontrolowanie czy i w jakiej wysokości Pacjentowi należy się refundacja... Kontrolować i na dodatek odpowiadać za ewentualne błędy i pomyłki, błędy i pomyłki nie mające nic wspólnego z leczeniem, tylko czystą bezduszną biurokracją.
    • Gość: kontotymaczasowe Co dla pacjenta oznacza: refundacja do decyzji NFZ IP: *.multi-play.net.pl 31.12.11, 17:17
      do k.nędzy. To pani IH nie ma nawet odwagi sie podpisać pod swoim kmiotem, to jak się ma wczuć w moją sytuację, kiedy ja podpisuję się pieczątką iminiem i nazwiskiem około 100 razy dziennie? (dokumentacja, skierowania, recepty, zwolnienia) za każdy podpis może mnie ścigać NFZ, ZUS, pacjent cywilnie i karnie.

      Jeśli w przychodni za wizytę jesteśmy płaceni "na rękę" przez NFZ do maks kilkunastu zlotych od pacjenta, a wydaję z budżetu na leki refundowane kilkadzesiąt złotych za które odpowiadam własnym majątkiem (na pacjenta) to jak łatwo policzyć w sytuacji, w której NFZ twierdzi, że do tej pory 75 procent recept wystawiamy zle (a zasady sa jeszcze trudniejsze i jeszcze bardziej dwuznaczne) to nietrudno sobie policzyc, ze tylko wiaze sobie petle na szyi, a jedynym pytaniem moim jest czy bedzie kontrola czy tez nie.

      Te kontrole NFZu, te miliony ktore z nich wplywaja, to sa pieniadze, ktore MY LEKARZE DOPŁACAMY PACJENTOM DO LEKÓW.

      I juz wiecej nie chcemy tego robic.

      Jesli nie umiemy tego robic, niech nasze funkcje przejmie ktos inny. Bo te mld pln na refundacje to nie przelewki i trzeba je oddac w rece fachowcom.

      I niech nikt nas juz nie obraza, ze piszac te recepty realizujemy jakies mroczne interesy z farmakoinstytucjami.

      I niech mi pan panie premierze nie mowi, cytuje: "ze jak chce dostawac pieniadze publiczne to musze sie dostsowac do okreslonych zasad". Ja pracuje 38 tygodni w tygodniu za pieniadze PODATNIKOW ktorych Pan reprezentuje za okreslona kwote, badajac ich, diagnozujac, leczac. (I sporzadzajac tony dokumentacji z powyzszego). I za to jestem placony jak piekarza za chleb, frzyjer za strzyzenie, a dziwka za loda. I nie jest to zadna dotacja, ktora moznaby utracic, jesli sie nie podporzadkuje nowym procedurom wypelniania dokumentow FINANSOWYCH, bo recepta jest dokumentem finansowym, o ktorym nie ma slowa w ustawie o wykonywaniu zawodu lekarza.

      Mnostwo z nas, lekarzy, jak juz pisalem powyzej zaplacilo sporo pieniadze doplacajac do lekow naszych pacjentow. Paradoksem jest to, ze wladza wmowila pacjentom, ze to my jestesmy ich wrogami i prowodyrami calej sytuacji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka