Dodaj do ulubionych

Jak wygląda świąteczna opieka medyczna w Krakow...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.13, 06:40
No cóż... Żona z grypą żołądkową w Święta radziła sobie sama, bo nawet w prywatnej służbie zdrowia (L****D) nie było do Nowego Roku miejsc na wizytę w Krakowie. A jak osoby przyjeżdżające na SOR są traktowane - chyba wiadomo: długie godziny oczekiwań. Tak więc nawet opłacenie prywatnego abonamentu niczego nie gwarantuje w tak specyficznym okresie. Lekarz też człowiek i odpocząć sobie musi. A ma za co, więc odpoczywa długo. Jeśli zaś chodzi o złodziejskie składki - można dorzucić jeszcze ZUS, podatek drogowy i pewnie parę innych z nadchodzącym podatkiem od deszczu, palenia węglem i co nam tam jeszcze wymyślą. A niech i będą - tylko żeby te środki nie były trwonione w tak bezczelny sposób.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Hanka IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 07:35
    Przychodnia na ulicy Szwedzkiej powinna zostać poddana gruntownej kontroli,dzieją się tam cuda,lekarze w gabinetach NFZ przyjmują prywatnie,a panie rejestratorki nigdy nie odbierające telefonów,tak zapracowane,że nie ma ich po pół godziny przy okienkach,zawsze znajdą powód,że zarejestrować do lekarza po prostu nie mogą, i już.radź sobie sam.
  • filakia 02.01.13, 08:48
    Też przeżyłam swoje w tej przychodni. Kompletny brak profesjonalizmu, recepcjonistki robią łaskę, że w ogóle z kimś rozmawiają, a lekarz, do którego wybrałam się raz (i ostatni) bez popatrzenia na mnie chciał mi wcisnąć antybiotyk. Po czym zmieniał zdanie 3 (słownie: trzy) razy.
    --
    dania-kontra-ania.blogspot.com
    ania-kontra-dania.blogspot.com
  • Gość: email IP: *.play-internet.pl 02.01.13, 10:52
    jak sie nazywa ta przychodnia, krakow poludnie?
  • dzaga41 02.01.13, 11:19
    Gość portalu: Hanka napisał(a):

    > Przychodnia na ulicy Szwedzkiej powinna zostać poddana gruntownej kontroli,dzie
    > ją się tam cuda,lekarze w gabinetach NFZ przyjmują prywatnie,a panie rejestrato
    > rki nigdy nie odbierające telefonów,tak zapracowane,że nie ma ich po pół godzin
    > y przy okienkach,zawsze znajdą powód,że zarejestrować do lekarza po prostu nie
    > mogą, i już.radź sobie sam.
    Tak to prawda.Lekarze przyjmują prywatnie w godz. pracy w przychodni. Zresztą też dzieją się tam inne cudza.
  • Gość: email IP: *.play-internet.pl 02.01.13, 11:38
    a ktos moglby nazwac ta przychodnie? albo numer chociaz podac??
  • misself 02.01.13, 15:28
    Kraków Dębniki. Google Cię gryzie czy co?
    --
    Blog siedmioletniej ekskribicjonistki.
    ich4pory.blogspot.com
  • Gość: Jm IP: *.gemini.net.pl 02.01.13, 16:46
    Tak samo wygląda obsługa rejestracji w przychodni na ul. Strzelców. Dodzwonić się to cud i rejestracja wygląda tak samo. Słusznie autorka listu zauważyła, po co startują do konkursów jak im się pracować nie chce. Ale jak nie dostaną kontraktu, to jaka krzywda im się stała.
  • Gość: agi11 IP: 217.153.173.* 02.01.13, 18:05
    Jestem za!!! Kontrolujący powinni zabrać ze sobą alkomat. To nie żart.
  • Gość: opinia IP: 62.233.183.* 02.01.13, 08:26
    Gdyby nasze pieniadze byly odprowadzane, ale moglibysmy zgromadzonymi srodkami albo chociaz ich czescia sami dysponowac - podjescie placowek zmieniloby sie. Oni nadal tkwia w poprzedniej epoce myslac ze sa tam bo zasluzyli bo sa tacy wspaniali i genialni - niestety panowie i panie lekarze/pielegniarki jestescie tam dla nas i za nasze pieniadze macie za co zyc!
  • walkaklas 02.01.13, 10:50
    zabierają na przymus więc podatników mają głęboko w du.... "gospodarka socjalistyczna" w 100% a nawet lepiej
  • Gość: szafol IP: 193.111.166.* 02.01.13, 08:30
    To ja jeszcze dorzucę kwestię okulisty - dziecko w piątek wieczorem uderzyło się w oko zabawką. W Krakowie nikt się nie chciał nawet zastanowić nad tym jak pomóc - w Prokocimiu okulisty nie ma, w Żeromskim gdzie nas odesyłano jest oddział ale nie ma dyżuru i lekarz może nas przyjmie w sobotę.... A dziecko wyje w niebogłosy... I cóż my mieszkańcy wielkiej aglomeracji krakowskiej mamy zrobić? Ano pędzić z wyjącym malcem do Katowic, gdzie na dyżurze jesteśmy przyjmowani jak nigdzie w Krakowie - pani pielęgniarka pyta czy odpowiada nam kanał w telewizorze który jest włączony w poczekalni, lekarz mimo środka nocy jest przemiły, robią dziecku wszystkie możłiwe badanie, zakładają opatrunek, dają receptę i leki do poniedziałku (żebyśmy nie musieli po aptekach latać) i zapraszają na wizytę kontrolną w święta !!! A przecież to ten sam NFZ.... Tylko tam się ludziom chyba chce, a w Krakowie panuje błogie samozadowolenie spowodowane tym, że "to przecież Kraków"
  • Gość: e IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 02.01.13, 10:23
    Błąd. To nie ten sam NFZ, to NFZ śląski, nie małopolski. A to kolosalna różnica.
    Moja mama od 8 lat czeka na sanatorium (małopolski NFZ), ma za sobą kilkanaście różnych operacji, wrodzoną wadę serca, orzeczoną niezdolnosc do pracy i ostatnio dowiedziała się, że przed nią w kolejce jest 14 tys. osób. A w rodzinie mojego męża są 2 pary, które i w 2011 i w 2012 pojechały razem do sanatorium na 3 tygodnie, 2 lata pod rząd, wszyscy są pracujący (nei na rencie, czyli raczej zdrowi). Ale to śląski NFZ.
  • Gość: szafol IP: 193.111.166.* 02.01.13, 11:16
    To ten sam NFZ tylko inny oddział.
    Tyle tylko, że na Śląsku widocznie podejście do pacjenta jest inne. Życzliwość w stosunku do pacjenta nie jest związana z oddziałem NFZ finansującym moją wizytę, tylko z kulturą osobistą. A Kraków to Kraków - zadufany w sobie niestety.
  • Gość: L-dopa IP: *.147.158.57.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.01.13, 10:25
    No proszę! Nie jestem jedyna, która dała się zaskoczyć jakością i dostępnością pomocy medycznej w Katowicach. Epizod był jednorazowy, ale roztrąbiłam wśród znajomych jak jakąś sensację, przyzwyczajona do zaczajonej, niemrawej, obrażonej na pacjentów krakowskiej bylejakości.
  • Gość: M IP: *.multi-play.net.pl 02.01.13, 21:58
    Ja spotkałam się z bardzo miłą obsługą w Kielcach, oprócz jednego gościa w administracji - rejestracji, który zachowywał sie jakby miał wielkiego PMSa.
  • Gość: M IP: *.multi-play.net.pl 02.01.13, 21:54
    W Prokocimiu zamiast lekarzy zatrudniają ogromną administrację i w dodatku w większości niemiłą.
  • Gość: Dyżurny IP: *.zax.pl 02.01.13, 09:01
    W innych miastach na SORach nie ma takich kolejek, bo działają lekarze rodzinni i opieka całodobowa, nie trzeba daleko szukać - patrz Olkusz, dalej - Katowice, Poznań. Na SOR udaje się ze skierowaniem od lekarza POZ w przypadkach nagłych po zdiagnozowaniu przez niego i pełnym panelem badań np. zwichnięcie barku (wraz z RTG).
    W Krakowie jest jedna taka przychodnia - przy ulicy Ułanów..... Tutaj nie spotkałem się z odmową, a Panie rejestratorki są miłe, choć trudno się dodzwonić (1 linia dla recepcji).
  • Gość: Niebieska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.13, 10:37
    Potwierdzam, przy ulicy Ulanow nie spotkalam sie z zadnymi problemami. Zwlaszcza jesli chodzi o dziecko. Lekarze i pielegniarki mile i pomocne.
  • Gość: Luka IP: *.im.uj.edu.pl 02.01.13, 14:16
    Jest też taka przychodnia w Nowej Hucie, na os. Kolorowym. Nazywa sie Vadimed. Panie rejestratorki przemiłe i uczynne. Jedynym mankamentem są lekarze rodzinni. Wszystkie panie emerytki ! Do zwolnienia i to natychmiast.
  • Gość: aaaa IP: 195.184.82.* 02.01.13, 15:30
    Zwalniaj, zwalniaj.
    Ciekawe skąd weźmiesz młodych lekarzy przy tak dużym ich deficycie.

    Oj, myślenie nie boli ....
  • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 22:50
    A co bidulo, ciebie już zwolnili?
  • Gość: xpump IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 09:07
    Bo jak przychodzisz idioto z grypą żołądkową na SOR to nie dziw się, że czekasz kilka godzin .. SOR jak sama nazwa wskazuje ( może rozwinę .. SZPITALNY ODDZIAŁ RATUNKOWY ) to nie miejsce leczenia sraczek, bólu gardła, czy też po sylwestrowego kaca .. ! To nie wina ludzi pracujących w SOR, że do tej właśnie placówki zgłaszają się gamonie z w/w dolegliwościami, czyniąc z oddziału RATUNKOWEGO .. przychodnie, gdzie może sie za darmo zbadać, zrobić sobie badania z krwi, jakieś USG tudzież RTG, i dlatego idąc do SOR czeka sie w kolejce kilka godzin !! no ale przecież "ja płace na was płacę.." "wy za moje pieniądze żyjecie.." itd. Ludzie wbijcie sobie do głowy, że SOR to nie przychodnia !! masz sraczkę, boli Cię gardełko to wypie...ją do lekarza rodzinnego luz POZ ! i nie jest to moje widzimisię tylko tak jest skonstruowany system opieki zdrowotnej w tym kraju !!
  • il_pino 02.01.13, 09:11
    2 słowa odnośnie postu Pana Marcina. po pierwsze SOR nie służy jako poradnia POZ, do tego sa ambulatoria opieki nocnej i świątecznej i można tam przyjechać - w każdym jest zawsze lekarz i każdy zostanie przyjęty. Niestety nikomu się nie chce we własnym POZ sprawdzić wcześniej gdzie są ambulatoria i jakie są numery tel., dopiero w momencie zachorowania jest paniczne poszukiwanie ratunku i niepotrzebne nerwy. Po drugie podpisując umowę z prywatną firma należy sprawdzić warunki, a nie pisać że "lekarz to ma za co więc wypoczywa" - umowę podpisuje Pan firmą a nie z lekarzem ....
  • Gość: zenn- IP: 89.174.47.* 02.01.13, 09:12
    Potwierdzam. Aż się zdziwiłem jak mnie chcieli odesłać do Św. Rafała.
    Myślałem że już kasa jest zależna od ilości obsłużonych, a widać że im nadal wisi !!
  • Gość: matka IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.13, 09:43
    Miałam właśnie podobnie!!
    Przed Sylwestrem z chorym 2-latkiem odesłano mnie ze Szwedzkiej na Kutrzeby, stamtąd do Św. Rafała - gdzie po odstaniu 2,5 godziny w kolejce okazało się, że zamiast pediatry siedzi za biurkiem starszy pan INTERNISTA, przepisujący jak leci rutinoscorbin i wapno....
    szkoda gadać "szlachetne zdrowie nikt się nie dowie, jako smakuje...."
  • flamengista 02.01.13, 09:17
    rozumiem stres związany z chorym dzieckiem. Współczuję, w święta miałem to samo. Tylko doświadczenia inne.

    Już w piątek przed Wigilią córka poczuła się źle. Myśleliśmy, że to zwykła grypa którą trzeba wyleżeć. Ale gdy w Wigilię dostała 39 stopni, zdecydowaliśmy że musimy iść do lekarza.

    W 1 dzień świąt pojechaliśmy do ambulatorium całodobowego na Alei Pokoju. Dostaliśmy się bezproblemowo, bez kolejki. Lekarka miła, szybka i kompetentna. Obok od razu apteka, gdzie mimo świąt kupiliśmy lekarstwa.

    Parę dni później - w piątek - choróbsko przeszło na mnie. Sceptycznie nastawiony do NFZtu, od razu zadzwoniłem do Mediciny. Nie było miejsc! Do płatnego lekarza! Były za to... w mojej przychodni, która normalnie przyjmowała (owszem, na początku chciano mnie zbyć - ale ostatecznie dali się przekonać, że sprawa poważna) i w której do lekarza... też dostałem się bez kolejki.

    Słowem: o dziwo, da się.
    --
    This world is spinning around me
  • Gość: master chief IP: *.147.158.57.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.01.13, 10:51
    chahahah! i kto tu histeryzuje tatuńciu...?
  • Gość: rafal IP: *.gemini.net.pl 02.01.13, 09:33
    Ja odpuściłem (może niesłusznie). Od 20.12 do dziś (02.01) mam gigantyczny, suchy, męczący kaszel. Jako że od kilku lat na nic nie chorowałem, więc faszerowałem się dużymi ilościami Gripexów, Theraflu etc... niestety efekt żaden. Wychodzi na to że mam albo zapalenie oskrzeli bezgorączkowe, albo krztusiec i na to - co normalne - żadne gripexy nie pomogą. Chciałem 28.12 dostać się do mojego lekarza rodzinnego (przychodnia studencka), ale ona jest zamknięta i będzie czynna dopiero od jutra. Przeboleję. Pewnie gdybym bardzo kombinował gdzieś by mnie przyjęli, ale słysząc jak duże są kolejki po prostu olałem temat.
  • Gość: to samo IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 10:15
    mam to samo od niedzieli. dziś idę do lekarza, cudem udało mi się umówić w sylwestra prywatnie - na dziś. mam prywatną opiekę medyczną, nie ma wolnych miejsc do internisty w całym Krakowie, gdybym chciała umawiać się dziś to wolne terminy najwcześniej na piątek. wolne żarty:/ też mi się zdaje, że to zapalenie oskrzeli, przechodzę prawie bezgorączkowo, ale kaszel mało mnie nie wykończy. ponoć w mieście panuje jakaś zaraza.
  • misself 02.01.13, 15:35
    Gość portalu: rafal napisał(a):

    > Ja odpuściłem (może niesłusznie). Od 20.12 do dziś (02.01) mam gigantyczny, suc
    > hy, męczący kaszel. Jako że od kilku lat na nic nie chorowałem, więc faszerował
    > em się dużymi ilościami Gripexów, Theraflu etc... niestety efekt żaden.

    Ja może jestem dziwna, ale z suchym kaszlem poszłabym do apteki już 21 grudnia i poprosiła o syrop przeciwkaszlowy bez recepty... Ja się naprawdę chwilami nie dziwię lekarzom, że załamują ręce, bo o braniu Gripeksu "profilaktycznie" w sezonie grypowym (zamiast szczepionki, bo ona taka droga) już słyszałam, ale o leczeniu zapalenia oskrzeli paracetamolem bez recepty to jeszcze nie. Boże, ty widzisz i nie grzmisz.
    --
    Blog siedmioletniej ekskribicjonistki.
    ich4pory.blogspot.com
  • Gość: rafal IP: *.gemini.net.pl 02.01.13, 16:43
    Nie jesteś dziwna. Jak ktoś przez 8 lat nie chorował, a na wszelkie dolegliwości pomagał mu Gripex i jego pochodne, to nie dziw się że i tym razem zastosowała taką metodę.
    Co do syropków - kupion 22.12 i wypite 3 Acodiny, 2 Herbapecty i jeden Sul.. coś tam - zero poprawy. Podkreślam zero poprawy. Potem święta więc nie próbowałem szukać lekarzy licząc na to że mój układ immunologiczny sam sobie poradzi. Nie poradził sobie. Dopiero 30.12 wyczytałem z ulotki że pochodne paracetamolu nie leczą prawdopodobnego zapalenia oskrzeli.
    Cóż, człowiek uczy się całe życie. Jutro w końcu wizyta u lekarza.
  • misself 05.01.13, 12:00
    Gość portalu: rafal napisał(a):

    > Nie jesteś dziwna. Jak ktoś przez 8 lat nie chorował, a na wszelkie dolegliwośc
    > i pomagał mu Gripex i jego pochodne, to nie dziw się że i tym razem zastosowała
    > taką metodę.

    Mimo to pozwól mi się dziwić, bo Twoje postępowanie było, delikatnie mówiąc, nierozsądne.

    > Dopiero 30.12 wyczytałem z ulotki że pochodne paracetamolu ni
    > e leczą prawdopodobnego zapalenia oskrzeli.

    Bo tę ulotkę powinieneś przeczytać ZANIM cokolwiek weźmiesz. Dlatego uważam, że postąpiłeś nierozsądnie. A Ty masz pełne prawo się moją opinią nie przejmować.

    Swoją drogą, pięć butelek syropu w tydzień czy dwa tygodnie? To nie oranżada.
    --
    Blog siedmioletniej ekskribicjonistki.
    ich4pory.blogspot.com
  • balada 02.01.13, 10:15
    Ciekawa jestem, ilu ludzi, którzy zostali niewłaściwie obsłużeni przez placówki NFZ, wnosi skargę lub żąda odszkodowania. Od liczby skarg i determinacji przy egzekwowaniu odszkodowań zależeć będzie jakość służby zdrowia. W tym przypadku bierność zabija.
  • Gość: jag_2002 IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 10:48
    do wszystkich niezadowolonych: NFZ placi za 1 lekarza na 50 tys mieszkancow, nie stawia wymogu, aby to byl pediatra czy internista, ma jedynie przyjmowac wszystkich
    stawka jest ryczaltowa
    po to stworzono rejonizacje, aby rozladowac kolejki, zeby nie trzeba bylo czekac "niewiadomo ile ", ale wiele osob jak zwykle jezdzi tam, gdzie zawsze, efekt jest taki, ze jedne ambulatoria przyjmuja po 150 chorych/dobe, inne po 50 (mam biezacy podglad w komputerze jednej z firm)
    i sie czeka
    a starszy pan w Szpit. sw. Rafala cale zycie przyjmowal dzieci i doswiadczenie w tym wzgledzie ma olbrzymie
  • walkaklas 02.01.13, 10:48
    dla społeczeństwa zupełnie się nie sprawdza. Dobry jest wyłącznie dla lekarzy. Co dziwnego oni ten system tworzą a durne Polaki przyjmują wszystko jak leci :-)
  • Gość: jag_2002 IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 11:24
    jakich wysokich zarobkow? czy myslisz, ze gdybysmy zarabiali odpowiednie pieniadze, to ktokolwiek siedzialby na dyzurze w swieta?
    w prywatnych placowkach juz tak jest, sa zamkniete, bo lekarze nie musza dorabiac
    a i na dyzury w NPL coraz trudniej znalezc lekarzy, wiec poniekad potwierdza sie Twoja teza, ale widac nie zarabiamy jeszcze tyle, zeby zrezygnowac z takich dyzurow
  • walkaklas 02.01.13, 13:52
    "> w prywatnych placowkach juz tak jest, sa zamkniete, bo lekarze nie musza dorabi
    > ac
    > a i na dyzury w NPL coraz trudniej znalezc lekarzy, wiec poniekad potwierdza si
    > e Twoja teza"
    brawo, lekarz zrozumiał, u takiego mogę się leczyć
  • dzaga41 02.01.13, 11:11
    A to w ogóle jest jakaś opieka zdrowotna?Jak sam się nie wyleczysz to na pewno "opieka zdrowotna" ci nie pomoże.
  • Gość: blf IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.13, 16:39
    to po jaką cholerę korzystacie z tej opieki zdrowotnej i walicie drzwiami i oknami dzień i noc, skoro taka nieskuteczna?
  • Gość: rez. IP: *.enel.pl 02.01.13, 11:15
    Posadzą ostatniego doktora za biurkiem i każą mu przyjąć wszystko co się pojawi. Tak dobrze doktorom, że ich nie ma. Ostatni gasi światło.
  • Gość: mały IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 11:38
    To co się dzieje w NZOZ na Kutrzeby i na Szwedzkiej to jest jeden wielki dramat. Nie przychodzi mi na myśl inne słowo niż burdel i cwaniactwo osób tam pracujących. Rejestracja na Kutrzeby nadaje się do likwidacji, ludzie z ulicy lepiej by tam pracowali, niż te wielkie Paniusie. Szczególnie taka jedna koło 50-tki w ciemnych włosach. Jest niemiła, nie przyjemna, i jakby nie patrzeć niechętna do obsługi. Ocenę służby zdrowia wystawia się nie tylko na podstawie kondycji finansowej czy dostępnych świadczeń, ale również na podstawie obsługi na każdym szczeblu. A na Kutrzeby to jest jeden wielki dramat.
  • Gość: rez. IP: *.enel.pl 02.01.13, 11:59
    Leczcie się sami. Zdrówka.
  • walkaklas 02.01.13, 13:54
    oddaj mi składki, zlikwiduj recepty, L4, nakazy badań i możesz spadać
  • Gość: rez. IP: *.play-internet.pl 02.01.13, 15:57
    Lekarz dostaje pieniądze dopiero jak pacjenta przyjmie, ma ważny kontrakt z nfz i udowodni płatnikowi, że usługa została wykonana. Jeżeli nie wiesz gdzie twoje groszowe składki trafiają i kto decyduje o zbędnych drukach i druczkach to żyjesz jeszcze w komunizmie, gdzie za obywatela myślała partia. Żal mi takich.
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 02.01.13, 13:36
    Na SOR z grypą żołądkową?! Czy niektórym już odbija na dobre? Od tego jest pomoc nocna i świąteczna w przychodni, a nie Szpitalny Oddział Ratunkowy! Jak ludzie z takimi bzdetami jeżdżą na SOR, to nie ma się co dziwić, że czeka się tam na pomoc godzinami.
  • crises 02.01.13, 14:11
    Ludzie, z całym szacunkiem, nauczcie się czytać ze zrozumieniem. Facet od żony z grypą żołądkową nigdzie nie pisze, że był z nią na SOR-ze, tylko że a) nie udało mu się dostać na wizytę mimo prywatnego abonamentu na usługi medyczne; b) wie, jak to wygląda na SOR-ze.
    Naprawdę trzeba być mocno sprawnym intelektualnie inaczej, żeby połączyć to w jedno.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 02.01.13, 16:19
    Sam jesteś sprawny inaczej. Może sam byś przeczytał ze zrozumieniem co kto pisze. Facet NIE pisze, że był z żoną w SOR, i ja też NIE napisałem, że facet był z żoną w SOR. Odniosłem się tylko do tego, ze facet pisze o grypie żołądkowej i o tym, że w SOR się długo czeka. Jak ktoś przy zdrowych zmysłach może w ogóle myśleć o udaniu się do SOR z grypą żołądkową?
  • Gość: astra IP: *.play-internet.pl 02.01.13, 16:47
    Gość portalu: buu napisał(a):

    > ...Jak ktoś przy zdrowych zmysłach może w ogóle
    > myśleć o udaniu się do SOR z grypą żołądkową

    To ty jestes sprawny inaczej. Wiele osób powinno szukać pomocy własnie tam. Silne odwodniernie organizmu wymaga hospitalizacji.
  • samira33 02.01.13, 17:46
    A ktoś tu pisał o silnym odwodnieniu? Czy tylko o zwykłej grypie żołądkowej? Dzięki myślącym tak jak Ty są kolejki w SOR, bo tacy mądrzy inaczej jeżdżą tam z byle czym - im się wydaje, że grypa żołądkowa to od razu musi być silne odwodnienie i zagrożenie życia.
  • crises 03.01.13, 12:56
    No to po uj w tym wątku ciskasz gromy na ludzi pojawiających się na SOR-ze z grypą żołądkową, skoro nikt tu nie wspomina, że coś takiego robi?!

    Ponarzekaj jeszcze na dziurawe drogi i krzywo parkujących kierowców, będzie równie adekwatnie.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • Gość: xoxo IP: *.61.citypartner.pl 06.01.13, 00:21
    Czytaj ze zrozumieniem, a nie rzucaj ujami.
    Owszem, facet nie pisze, że był na SORze, ale pisząc o grypie żołądkowej żony pisze, że wie jak wygląda na SOR, co sugeruje, że gdyby zdaniem faceta na SORze nie wyglądało jak wygląda, to chętnie by się tam z grypą żołądkową udali. Bo po cóż innego w takim razie facet o SOR wspomniał?
  • samira33 02.01.13, 13:48
    Ludzie to teraz takie tumany, że wiedzą tylko gdzie są galerie i hipermarkety. Ale tego gdzie mają udać się do lekarza w czasie nagłego zachorowania to nie wiedzą. I konsekwencje tego są takie jak tu opisane, że pani z grypą żołądkową zawraca głowę w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i jeszcze potem mąż narzeka, że kolejka była...
  • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.13, 15:21
    A skąd mają wiedzieć, mądralo, skoro różne źródła podają co innego? Co innego w necie, co innego w NFZ, co innego na miejscu w przychodni/izbie przyjęć.
  • Gość: buu IP: *.ksi-system.net 02.01.13, 16:02
    Co Ci jakieś źródła podają innego? Po co SOR jest, czy gdzie jest pomoc nocna i świąteczna? Każdy w miarę rozgarnięty i dbający o swoje sprawy człowiek wie gdzie ma szukać lekarza na taką okoliczność. To się nie zmienia codziennie. Wystarczy raz na rok się dowiedzieć, które przychodnie w danym roku świadczą takie usługi. A jak ktoś się tym nie interesuje, bo ma w nosie swoje zdrowie i uważa, że to inni mają za niego myśleć, to wystarczy zadzwonić na informację służby zdrowia i tam można się wszystkiego dowiedzieć.
  • kaktus2001 02.01.13, 14:36
    to nie tylko w Krakowie. Niemiłe panie to raczej.... to raczej ich frustracja z powodu dużej ilości pacjentów, którzy nie rzadko mają postawę "roszczeniową" ale nie o tym . O systemie: Mieszkam w powiecie, który ma swój szpital ale moje miasto pod ten szpital nie podlega (może i dobrze). Karetki wożą z mojego miasta pacjentów do większego ponoć bliżej. Gorzej z pomocą lekarską. Tu jest rejonizacja. Część miast powiatu przyjmowana jest w placówce w mieście powiatowym inne w jednym z miast (placówka, która ma podpisany kontrakt) i tu zaczyna się piekło. W dniu powszednim (piątek w rzed południem dziecko zapada na wysoką gorączkę, wieczorem jest źle dochodzi wysypka i nie je). Jeszcze w południe próbuje w mojej przychodni do pediatry dostać numerek ale sorry, jak nie przyjdziesz i nie przewidzisz rano o 7.30, że ci dziecko się rozchoruje to klapa odsyłają ale nie wiedzą gdzie, każą jechać do szpitala bo oni nie mają numerków. W szpitalu, twierdzą że rejon powinien przyjąć pacjenta, oni nie widzą zagrożenia życia a gorączka jest dopiero 6 godzin i należy podać nurofen forte. Wracamy do rejonu na nocą i świąteczną pomoc lekarską (ta przyjmuje od 18.00 do 7,30). Jest 17.00 przed budynkiem już kilkanaście osób. O 18.00 przyjeżdża lekarz i stwierdza, że wszyscy powinniśmy być po 18.00 bo do 18.00 obowiązek ma przyjąć mnie przychodnia rejonowa. Sytuacja druga 23 grudnia niedziela (gorączka od 1,5 doby a dziecko coraz bardziej apatyczne i leki przeciwzapalne nie dają efektu). Świąteczna pomoc godz. 10.00 przed nami 30 osób! Lekarz musi pojechać na wizyty domowe oraz zgony reszta musi czekać. My czekaliśmy z dzieckiem 5 godzin!
    Zaraziłem się od dziecka kilka dni walczyłem domowymi sposobami wreszcie dwie doby leżałem w wysokiej gorączce, straciłem głos i nie mogłem przełknąć śliny w nocy się dusiłem. W trzeciej (drugi dzień świąt) rodzina mnie zawiozła na świąteczną pomoc. Lekarz nie chciała wypisać antybiotyku bo "to początek infekcji i ja nic nie widzę". Na moją uporczywą prośbę wreszcie przepisała, pełnopłatny, którego nie było w żadnej dostępnej aptece.
    System jest chory, niby nie ma rejonizacji .....
    A do specjalisty z dzieckiem czekałem 8 miesięcy (pulmolog). Teraz będziemy czekać na wycięcie migdałków niby nic ale pod koniec roku 2013. Sprawdziłem oferty prywatne (desperacja) ale to aż 2,5 tyś! Zmuszają nas systemem, że i tak płacimy z własnej kieszeni za to co i tak nam się należy!
  • Gość: aaaa IP: 195.184.82.* 02.01.13, 15:38
    No to zorganizuj protest 'chcę wyższej składki zdrowotnej'. Wtedy będzie dwóch lekarzy w przychodni, a na operację migdałków będziecie czekać tylko 6 miesięcy.
    Oj ludzie ludzie, 5 godzin to naprawdę niedużo. Zapraszam do Anglii, po pierwsze nie dostałbyś się do lekarza rodzinnego (pielęgniarka przez tel kazałaby ci dać paracetamol), a w emergency odczekałbyś nie 5, a 10 godzin.
  • Gość: kwas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.13, 09:46
    Taaa, to mało asertywna ta lekarka, bo ja "na uporczywe prośby" reaguję "uporczywą odmową". Na cholerę antybiotyk na infekcję wirusową, którą ma pól Polski, którą po prostu trzeba wyleżeć? No chyba, że szanowna Pani zna jakiś antybiotyk, który ma działanie przeciwgorączkowo -przeciwkaszlowe, to chętnie go dołączę do swojej puli leków dyżurowych. A że pełnopłatny? A przyniosła szanowna Pani antybiogram, z którego jasno wynikało jaką to bakterię Pani posiada? Bo bez tego zgodnie z regułami NFZ refundacji pisać nie możemy.
  • Gość: pct3 IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.13, 15:17
    > Lekarz też człowiek i odpocząć sobie musi. A
    > ma za co, więc odpoczywa długo.

    Jestem lekarzem i w święta miałem wolne 24 godziny. Przepraszam wszystkich na kolanach, że tak długo.
  • misself 02.01.13, 15:47
    Gość portalu: pct3 napisał(a):

    > > Lekarz też człowiek i odpocząć sobie musi. A
    > > ma za co, więc odpoczywa długo.
    >
    > Jestem lekarzem i w święta miałem wolne 24 godziny. Przepraszam wszystkich na k
    > olanach, że tak długo.

    No właśnie...
    Dlatego ja wolę iść do lekarza prywatnie. Nie płacę ZUS-owi, płacę za wizytę, wiem czego oczekiwać i wiem, że przyjmie mnie lekarz niezmuszany przez okoliczności do dyżurów w święta i w nocy, do odbierania telefonów o 2 nad ranem i do leczenia ludzi diagnozujących sobie krztusiec za pomocą Google i leczących go Gripeksem. (Podpowiedź: na krztusiec wszyscy w Polsce jesteśmy szczepieni, obowiązkowo, od lat, razem z błonicą i tężcem.)

    Różnica między państwową a prywatną służbą zdrowia jest w tym kraju taka jak między pociągiem osobowym podmiejskim a I klasą w InterCity. Poza ceną. Ta jest, o dziwo, w drugim przypadku DUŻO NIŻSZA.
    --
    Blog siedmioletniej ekskribicjonistki.
    ich4pory.blogspot.com
  • Gość: pct3 IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.13, 16:37
    > Różnica między państwową a prywatną służbą zdrowia jest w tym kraju taka jak mi
    > ędzy pociągiem osobowym podmiejskim a I klasą w InterCity. Poza ceną. Ta jest,
    > o dziwo, w drugim przypadku DUŻO NIŻSZA.

    Skoro tak piszesz, to znaczy że w ogóle, albo prawie w ogóle nie chorowałeś.
    I życzę Ci żeby tak zostało.
    Wiesz, to co widzi pacjent to poczekalnia (różnica jest tak jak piszesz, ale już wcale nie taka jak piszesz), z wyposażeniem już bywa różnie, no a z możliwościami postępowania w naprawdę poważnych stanach to jest tak: publiczna to IC, prywatna przy tym to furmanka.
    Są wyjątki: stomatologia, ortopedia, rehabilitacja, pomału dołącza do tego ginekologia.
    Cała reszta jest na zasadzie: z katarkiem do prywatnego, owszem - milej, szybciej, wygodniej. Z poważną chorobą w ogóle nie masz wyboru bo prywatny jej nie leczy (z prostego powodu - za jasną cholerę nie opłaca mu się tworzyć zaplecza dla leczenia na które stać pojedyncze osoby w skali kraju).
  • crises 03.01.13, 13:11
    Dokładnie.

    Prywatnie można się leczyć, jak ktoś ma potrzeby typu: raz w roku wziąć zwolnienie z powodu grypy, zaliczyć kontrolnie ginekologa z USG i cytologią, ewentualnie jakaś mało uciążliwa choroba przewlekła, wymagająca np. skontrolowania czegoś tam raz na pół roku.

    Wszystko inne jest albo awykonalne w warunkach prywatnych z powodu braku zaplecza, albo zbyt drogie dla statystycznego obywatela - już głupi niepowikłany wyrostek to dla osoby nieubezpieczonej kilka tysięcy złotych. Dlatego taki np. szpital Medicover oferuje głównie wycinanie migdałków, chirurgię plastyczną i porody.

    I nie da się tego zmienić - korwinistom pragnę przypomnieć, że wprowadzenie ubezpieczeń prywatnych sprawi, że albo będą one koszmarnie drogie, albo będzie ogólne wesoło (o, w panu w badaniach wyszło coś podejrzanego, więc temu panu już dziękujemy, odmowa ubezpieczenia albo zaporowa składka).

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • misself 05.01.13, 12:20
    crises napisała:

    > Wszystko inne jest albo awykonalne w warunkach prywatnych z powodu braku zaplec
    > za, albo zbyt drogie dla statystycznego obywatela - już głupi niepowikłany wyro
    > stek to dla osoby nieubezpieczonej kilka tysięcy złotych.

    Primo, jest coś takiego jak prywatne ubezpieczenie szpitalne - właśnie na takie zabiegi (mój standardowy pakiet obejmuje m.in. wyrostek, bo tak jak piszesz, dla osoby nieubezpieczonej to jest dość droga impreza, a zdarza się z byle powodu).
    Secundo, są też ubezpieczenia pokrywające koszty leczenia tego typu operacji.
    --
    Blog siedmioletniej ekskribicjonistki.
    ich4pory.blogspot.com
  • misself 05.01.13, 12:14
    Gość portalu: pct3 napisał(a):

    > > Różnica między państwową a prywatną służbą zdrowia jest w tym kraju taka
    > jak mi
    > > ędzy pociągiem osobowym podmiejskim a I klasą w InterCity. Poza ceną. Ta
    > jest,
    > > o dziwo, w drugim przypadku DUŻO NIŻSZA.
    >
    > Skoro tak piszesz, to znaczy że w ogóle, albo prawie w ogóle nie chorowałeś.

    ChorowałAm. Ale nie korzystam z państwowej służby zdrowia od... hm... a, wiem, od 8 lat, kiedy z ostrym zapaleniem pęcherza i przy -15 stopniach odesłano mnie z trzech przychodni NFZ w centrum, do których poszłam, bo nie mieli czytnika umożliwiającego odczytanie mojej karty chipowej (mój macierzysty NFZ jest ze Śląska). Jak zobaczyli studencką książeczkę zdrowia, odesłali mnie do studenckiej przychodni.

    Do której poszłam następnego dnia i gdzie spędziłam 2,5 godziny, najpierw pół w kolejce przed wejściem, a potem 2 kolejne w kolejce do rejestracji. Po tym czasie byłam tak umęczona (zapalenie pęcherza jest bardzo dokuczliwą dolegliwością), że wróciłam do domu. Jak mam siedzieć i latać do WC co 5 minut, to wolę, żeby to było moje WC niż ich zaplute. Szacowany czas oczekiwania na rejestrację na Armii Krajowej: jakieś 5 godzin, sądząc po tempie.

    > Wiesz, to co widzi pacjent to poczekalnia (różnica jest tak jak piszesz, ale ju
    > ż wcale nie taka jak piszesz), z wyposażeniem już bywa różnie, no a z możliwośc
    > iami postępowania w naprawdę poważnych stanach to jest tak: publiczna to IC, pr
    > ywatna przy tym to furmanka.

    Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy: że poza przychodniami publicznymi i prywatnymi praktykami lekarzy są jeszcze prywatne przychodnie i nawet prywatne szpitale. Płacisz raz na pół roku i masz dostęp do specjalistów.

    I to jest tańsze niż płacenie NFZ za kolejki. Połowę tańsze, uwzględniając tzw. dobrowolną składkę do NFZ, nie licząc kary, którą trzeba zapłacić za okres bezskładkowy, bo nie każdy taki posiada.

    > Cała reszta jest na zasadzie: z katarkiem do prywatnego, owszem - milej, szybci
    > ej, wygodniej. Z poważną chorobą w ogóle nie masz wyboru bo prywatny jej nie le
    > czy (z prostego powodu - za jasną cholerę nie opłaca mu się tworzyć zaplecza dl
    > a leczenia na które stać pojedyncze osoby w skali kraju).

    Poważnie jeszcze nie chorowałam, poza astmą, ale to też prywatnie, bo kolejka do państwowego alergologa w moim mieście była na 7 miesięcy oczekiwania. Nie wiem, co znaczy dla Ciebie "poważna choroba", która wymaga "zaplecza".
    --
    Codzienne podnietki nieuleczalnej estetki.
    ich4pory.blogspot.com
  • Gość: jag_2002 IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 16:59
    a poza tym, jak napisano powyzej, prywatne placowki (czytaj nie majace kontraktu z NFZ) nie pracuja w swieta, soboty, niedziele, w nocy

    bardzo mnie rozczula pacjent w NPL mowiacy "ja lecze sie tylko prywatnie"
    widac ciagle za malo placi, aby go bylo stac na lekarza 24 GODZ/DOBE/365 W ROKU
  • misself 05.01.13, 12:27
    Gość portalu: jag_2002 napisał(a):

    > a poza tym, jak napisano powyzej, prywatne placowki (czytaj nie majace kontrakt
    > u z NFZ) nie pracuja w swieta, soboty, niedziele, w nocy

    Tak, to jest problem.

    > bardzo mnie rozczula pacjent w NPL mowiacy "ja lecze sie tylko prywatnie"
    > widac ciagle za malo placi, aby go bylo stac na lekarza 24 GODZ/DOBE/365 W ROKU

    Po pierwsze - w NPL jest możliwość zapłacenia za wizytę. Nie w każdym (nie wiem dlaczego, to jakiś problem wystawić rachunek?), ale jest.
    Po drugie, Ciebie to rozczula? A może byś dostrzegł(a) prawdziwy problem w tej kwestii? Na umowę tzw. "śmieciową" pracuje 1 na 3 pracujących Polaków, czyli ok. 5 milionów osób. Część z nich to studenci i emeryci, a więc osoby ubezpieczone ustawowo w NFZ. A co z resztą? Reszta ma zdychać na ulicy? Reszta powinna mieć możliwość odpłatnego skorzystania z pierwszej pomocy i z NPL.

    Dochodzimy do paradoksu, w którym bezdomny menel bez ubezpieczenia jest leczony za darmo z powodu "trudnej sytuacji materialnej", a osoba, która chce zapłacić, nie jest w stanie tego zrobić. Przykład z życia.

    Ale Ciebie to rozczula. Nie martwi, nie dziwi - rozczula.
    Kurczę, no nie rozumiem ludzi.
    --
    Codzienne podnietki nieuleczalnej estetki.
    ich4pory.blogspot.com
  • Gość: lekarz IP: *.miechow.com 02.01.13, 18:02
    Drodzy Pacjenci ,powiedzcie jak mamy Was leczyc,byc wypoczętym,cierpliwym,porozmawiac z pacjentem,zbadać,napisac receptę,wytłumaczyć sposób stosowania zaleconych leków jesli w ciagu 6 godzin pracy muszę przyjąć ponad 60 pacjentów??????????????????Czekam na wskazowki
  • Gość: xox IP: *.ksi-system.net 02.01.13, 19:36
    Odpowiedz sobie na pytanie ilu z tych pacjentów potrzebowało naprawdę pomocy lekarskiej, a ilu przyszło zupełnie bez sensu, bo wystarczyłaby im herbata z cytryną i chusteczki do nosa lub środek przeciwgorączkowy i poleżenie 2 dni w łóżku, to będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie. Powinno się wprowadzić choć minimalną odpłatność za każdą wizytę, nie pokrywaną z ubezpieczenia, to wtedy ilość osób odwiedzających lekarza bez powodu by znacznie spadła. Tak zrobiono w Czechach i problem się rozwiązał.
  • Gość: jaga IP: *.leon.com.pl 02.01.13, 23:04
    Też jestem tego zdania. Mamy przychodzą do lekarza z jednym chorym dzieckiem a dwoje kolejnych biorą tak na wszelki wypadek bo za dwa dni święta to niech je tez ktoś zbada. Po 2 dniach wracają, bo dziecku jeszcze kaszel nie minął. 5 złotych za wejście do przychodni i byłoby łatwiej nam wszystkim.
  • Gość: kwas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.13, 09:52
    Podpisuję się pod tym wszystkim kończynami. Na ostatni dyżurze był miły pan z kaszlem od 3 miesięcy. O 23 k.... mac, bo akurat wtedy sobie przypomniał. Albo dzieci z katarem od 5 godzin, lub tłum staruszek, które w niedzielę sobie przypomniały, że się leki kończą, i trzeba recepty zdobyć...
  • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.13, 18:07
    No właśnie wygląda na to, że prywatne placówki jednak pracują w święta, w nocy itp i to nawet w ramach kontraktu z NFZ - ot szpital na Bochenka, który od czerwca ma otwartą izbę przyjęć a od wczoraj przyjmuje też karetki. Ambulatorium działające w nocy i święta z internistą i pediatrą też tam jest - korzystałem kiedyś.
  • czesiekkk 02.01.13, 18:17
    Ja nie rozumiem jednego, ludzie kochani żyjemy w kraju w którym nic nie działa normalnie. Dlaczego służba zdrowia miałaby działać, nie jeżdżą pociągi, pas startowy się sypie, a my mamy oczekiwanie, że w biednym kraju, w którym nic nie funkcjonuje normalnie będziemy mieć opiekę medyczną na światowym poziomie najlepiej w niedzielę i święta.
    I jeszcze słowo o neoliberalnym micie prywatnych ubezpieczeń. Koszty leczenia i operacji np. kardiologicznych, neurochirurgicznych albo leczenia onkologicznego są tak wysokiego, że sami choćbyśmy się skichali nie odłożymy na nie bo jest za drogie.
  • Gość: uio5 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.13, 20:05
    a tak poza wszystkim, to jest specyficzny polski wytwór- te całe przychodnie nocne.
    merytorycznie nie ma żadnego wskazania chorobowego, które nie musząc być zaopatrzone na SOR, nie mogłoby czekać do otwarcia POZ.
    zasadniczo jest to twór w którym sfrustrowanych i cierpiących na nadmiar wolnego czasu pacjentów leczą sfrustrowani i cierpiący na niedobór lepiej płatnych zajęć lekarze.
    W części przychodni nocnych stawka lekarza jest zbliżona (no może trochę lepsza) do nocnej stawki pracownika w McDonalds.
  • Gość: qwe IP: *.61.citypartner.pl 02.01.13, 23:24
    A w którym to McDonaldsie płacą 600 zł za nocny dyżur?
  • Gość: kwas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.13, 09:57
    Całodobówka jest po to, żeby pacjent z zatrzymaniem moczu, kolką nerkową, itp nie łaził bez sensu na SOR, gdzie tylko zajmował by miejsce i czas, tylko uzyskał pomoc lekarską gdzie indziej. A to, że zamiast tego przychodzą tłumy z katarem to już zupełnie inna bajka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka