wyposażenie kuchni w przedszkolu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Na dniu otwartym na budowie przedszkola nr 3, burmistrz powiedział,
    że kuchnia w nowowybudowanym przedszkolu będzie wynajmowana jakiejś
    firmie, bo tak jest taniej, a teraz widzę na stronie UM, że kuchnia
    ma być wyposażana, czyli za pieniądze podatników będzie wyposażona w
    nowiutki sprzęt za kilkaset tysięcy zł kuchnia dla jakiejś firmy,
    czy to waszym zdaniem nie jest rozrzutność? Chyba taka firma, która
    chciałaby tam prowadzić swoje usługi (nie tylko przecież dla
    przedszkola) powinna sama się wyposażyć lub jeśli z założenia ma być
    w przedszkolu catering, to może te salki przeznaczyć na sale dla
    przedszkolaków, przecież miejsc w przedszkolach samorządowych jest
    za mało. Poprawcie mnie jeśli źle rozumuję.
    • Zgadzam się całkowicie że trzeba by się temu bliżej przyjrzeć.
      Jeżeli wyposażenie kuchni jest miasta mam nadzieję że warunki finansowe są
      gorsze dla tej firmy niż gdyby sami przywieźli taki sprzęt. Jednocześnie mam
      nadzieję że są odpowiednie punkty w umowie gwarantujące odszkodowanie jeżeli po
      rozwiązaniu umowy sprzęt będzie popsuty, czy zbyt mocno wyeksploatowany.
      Szczerze mówiąc współczuję komuś kto podpisze taką umowę i weźmie na siebie
      taką odpowiedzialność ....
    • Czyli jak rozumiem UM buduje nowoczesną kuchnię przy przedszkolu,
      aby ją wynająć, a ta firma/osoba będzie miała pewny zbyt w postaci
      dzieci przedszkolnych i może jeszcze innych instytucji? To jaki sens
      ma budowanie tej kuchni, bo koszt tej inwestycji jest napewno duży,
      a i tak dzieci będą miały swoisty catering.
    • O czym tu mówić?
      Czy burmistrz i jego zastępca wiedzą coś na temat przedszkolnego
      życia? Czy przedszkolne realia są im bliskie? Nie, po stokroś: nie!
      Skąd oni to mają znać - przecież nawet nie są ojcami.
      Stare, zdrowe "konie" (ponad trzydziestoletnie)a nie mają własnych
      dzieci. Czyżby wszystko szło "w trawę"?
      To tak samo jak ich prezes - tylko z kotem Alikiem współtworzy
      ognisko domowe.
    • Czy wiecie jaki będzie skutek wyposażenia kuchni przez budżet miasta oraz
      powierzenie przygotowywania posiłków prywatnej firmie?
      BARDZO NISKIE CENY POSIŁKÓW, z czego powinni cieszyć się rodzice dzieciaków, bo
      my wszyscy niejako będziemy dotować jedzenie dla ich pociech. Ale czy powinniśmy
      się z tego cieszyć my wszyscy pozostali?

      Dlaczego tak? To proste. Rozwiązania są 3:
      - kuchnia własna, zarządzana przez dyrektora, typowe problemy z panowaniem nad
      kosztami w jednostkach publicznych, podrażające posiłki, rozwiązanie najdroższe
      dla rodziców i samorządu
      - catering zewnętrzny, posiłki kosztują tyle ile powinny kosztować. W cenę
      posiłku wliczone sa wszyskie składniki, takie jak koszty materiałów,
      przygotowania, utrzymania lokalu, amortyzacja sprzętu, itd.
      - catering wewnętrzny (na sprzęcie przedszkolnym, czyli tak jak ma podobno być),
      rodzice płacą tylko część kosztów posiłków. Odpada głównie utrzymanie lokalu i
      amortyzacja sprzętu kuchennego (pewnie kilkadziesiąt groszy na posiłku), ba,
      ajent może jeszcze bardziej obniżyć cenę posiłków, aby wygrać przetarg i
      otrzymać dostęp do tego sprzętu, na którym będzie przygotowywał również posiłki
      na zewnątrz (jeśli faktycznie będzie to możliwe). Rozwiązanie najtańsze dla
      rodziców, którzy za posiłki płacą, dla podatnika niekoniecznie najtańsze, ale
      kto się martwi o podatnika, podatnicy to przecież głównie "Oni". Poza tym
      pieniądze podatnika są marnowane na tak bzdurne sprawy, że dotowanie z podatków
      posiłków dla dzieci jest wybaczalne dla większości.


      A tak w ogóle to:

      - Jestem przeciw publicznym przedszkolom a więc także przeciw wyposażaniu
      przedszkola w sprzęt kuchenny za publiczne pieniądze.

      - Dobrze byłoby wydzierżawić całe to przedszkole razem z kuchnią jakiejś firmie,
      która takie przedszkole prowadziłaby lepiej niż jakikolwiek urzędnik. Tylko jak
      rozumiem wtedy nie ma szans na kasę z łuniji na to przedszkole.
      • zulek3000 napisał: " - Dobrze byłoby wydzierżawić całe to
        przedszkole razem z kuchnią jakiejś firmie,która takie przedszkole
        prowadziłaby lepiej niż jakikolwiek urzędnik. Tylko jak rozumiem
        wtedy nie ma szans na kasę z łuniji na to przedszkole."

        Pewnie nie byłoby pieniędzy z UE, ale też jest inny aspekt, a
        mianowicie do prywatnego przedszkola (a takie wtedy by to było) UM
        dopłaca 700ZŁ/dziecko -takie są realia i przepisy, rodzice płacą ok.
        800-1200zł, natomiast w państwowym czyli samorządowym rodzice płaca
        ok. 400zł, UM dopłaca ok 900zł/dziecko, więc jak widzisz
        wydzierżawienie byłoby daniem super biznesu prywatnej osobie za
        pieniądze wszystkich.
        • e-olenka napisała:
          > mianowicie do prywatnego przedszkola (a takie wtedy by to było) UM
          > dopłaca 700ZŁ/dziecko -takie są realia i przepisy, rodzice płacą ok.
          > 800-1200zł, natomiast w państwowym czyli samorządowym rodzice płaca
          > ok. 400zł, UM dopłaca ok 900zł/dziecko, więc jak widzisz
          > wydzierżawienie byłoby daniem super biznesu prywatnej osobie za
          > pieniądze wszystkich.

          Cena 800-1200 za prywatne przedszkole jest wynikiem działania "mechanizmu
          rynkowego". Tzn popyt na usługę jest na tyle duży, że ludzie są w stanie
          zapłacić około 1000zł. Śmiem twierdzić, że gdyby miasto nie dopłacało tych 700zł
          to cena dla rodzica wcale nie wzrosłaby o 700zł. Na tym polega rynek. Ale z praw
          rynku wynika więcej. Duże prywatne przedszkole (na 300 dzieciaków) mogłoby
          obniżyć cenę rynkową, gdyż podaż zwiększyłaby się.

          Niestety koszty w instytucjach publicznych są z natury duże, bez winy Pani
          dyrektor czy Burmistrza, tak po prostu działa system. W przedszkolu publicznym
          dzieciak będzie może kosztował rodzica 400 zł ale podatnicy zmuszeni będą
          dołożyć grubo więcej niż 900zł/m-c. Zobaczymy jakie będą koszty tego
          przedszkola, ale jeśli policzyć w nich także amortyzację budynku postawionego
          zapewne za kilkanaście mln zł to koszty będą ogromne (za sam budynek powiedzmy
          np. 200-300zł na dziecko). Oczywiście tego oficjalnie nikt rzetelnie liczyć nie
          będzie, bo i po co.
          • Rozumiem, że twoim konikiem jest niemal w każdym poście "mechanizm
            rynkowy" :).
            W obecnym układzie prawnym UM musi dopłacać do dziecka w
            prywatnym przedszkolu 75% tego co dopłaca do dziecka w samorządowym
            przedszkolu. Duże prywatne przedszkole w obecnej sytuacji nie
            obniżyłoby ceny, ponieważ w dalszym ciągu jest za mało miejsc w
            przedszkolach i tych państwowych i tych prywatnych, jak widać w
            ostatnim okresie prywatne przedszkola w Ząbkach powstają jak grzyby
            po deszczu i dalej jest wzrost cen.
            Nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o amortyzacji budynku
            w przeliczeniu na dziecko, to tak jakby liczyć koszt domu na
            domownika poprzez pokolenia, chociaż nie wiadomo ile ich tam będzie
            mieszkało, jakie będą remonty i jak będzie się rozwijał rynek
            nieruchomości.
            • e-olenka napisała:

              > Nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o amortyzacji budynku
              > w przeliczeniu na dziecko, to tak jakby liczyć koszt domu na
              > domownika poprzez pokolenia, chociaż nie wiadomo ile ich tam będzie
              > mieszkało, jakie będą remonty i jak będzie się rozwijał rynek
              > nieruchomości.

              Każdy kto prowadzi przedszkole ma koszty związane z korzystaniem z budynku.
              Zapomnijmy na chwilę o kosztach remontów i utrzymania budynku, bo te koszty są
              liczone podobnie niezależnie od sposobu prowadzenia przedszkola i są związane z
              realnymi wydatkami. Chodzi mi o koszt wynajmu lub amortyzacji. Jak zwał tak
              zwał, nie chodzi mi o nomenklaturę tylko o logiczny układ kosztów. Albo trzeba
              płacić za wynajem właścicielowi albo jeśli się jest właścicielem liczy się
              amortyzację lub jeśli właściciel nie liczy amortyzacji to musi zarobić na
              przedszkolu dodatkowo tyle ile dostałby z ewentualnego wynajmu nieruchomości
              innemu podmiotowi.

              Więc jeśli przedszkole powiedzmy kosztuje 12000000 (kwota przykładowa, coby się
              łatwo liczyło) to licząc amortyzację przez 40 lat wynosi ona 300000 rocznie.
              Przy trzystu dzieciakach to jakieś 1000 zł na jednego rocznie. Gdyby zaś liczyć
              jako utratę alternatywnego przychodu, to pewnie trzeba przyjąć że za wynajem
              takiego obiektu dostalibyśmy dużo więcej.
              • co miesiąc rodzic płaci tzw. opłatę stałą w wysokości 140zł (inne
                wydatki to min. wyżywienie, zajęcia dodatkowe, ubezpieczenie,
                wyprawka itp...) opłata stała za przedszkole jest ustalana przez
                samorząd, jest rodzajem czesnego, wysokość jest pewnie jakoś
                szacowana biorąc pod uwagę wydatki związane z eksploatacją
                sprzętów, urządzeń i budynku przedszkola.
                ps. Temat tego wątku jest nie co inny.
    • na stronie burmistrza jest takie wyjaśnienie:
      autor: robert | data: 2009-11-03 06:28:59 |

      [Listy mieszkańców] Dlaczego miasto wyposaża kuchnię w nowym
      przedszkolu, skoro ma być oddana dla ajenta?: Panie Burmistrzu.
      Ponieważ jestem matką dziecka, które od lutego będzie chodziło
      właśnie do nowego przedszkola, bardzo interesuję się jego
      powstaniem. Ostatnio dowiedziałam się , że urząd zleca wyposażenie
      kuchni przy nowym przedszkolu. Ma to być kosztowne, bo profesjonalne
      wyposażenie kuchenne. Jak ma to się z pierwotnymi informacjami, że
      kuchnia ma być oddana w ajencję i organizowana na zasadzie
      wewnętrznego cateringu? Czy coś w tym zakresie się zmieniło, a może
      zmieniliście Państwo zdanie i będzie organizowana własna kuchnia? Bo
      po co wyposażać kuchnię dla innej firmy, która będzie ją w
      przyszłości użytkowała? W sumie to mi wszystko jedno, ważne dla
      mnie, by dzieci miały smaczne i zdrowe posiłki. Interesuje mnie
      jednak intencja tego działania. Z góry dziękuję za odpowiedź.
      **********

      ---------------------------------------------------------------------
      ------

      Odpowiedź Burmistrza:


      Szanowna Pani.

      Z obiektami użyteczności publicznej, a zwłaszcza z tak wrażliwymi
      obiektami jakimi są przedszkola jest trochę inaczej niż z prywatnym
      domem. Taki obiekt, jako zakład pracy oraz miejsce przebywania
      małych dzieci podlega szczególnej kontroli ze strony np. Państwowej
      Straży Pożarnej, Państwowej Inspekcji Pracy, Inspektora Nadzoru
      Budowlanego a zwłaszcza SANEPIDU. To właśnie ze względu na przepisy
      sanitarne, musieliśmy określić sposób żywienia naszych maluchów,
      podając dość dokładne szczegóły.

      Nawet jeżeli byśmy zadeklarowali całkowity catering, poprzez
      dowożenie posiłków z innej lokalizacji, to i tak z uwagi na przepisy
      sanitarne bylibyśmy zobowiązani do zorganizowania częściowego
      zaplecza kuchennego np.:
      - miejsce do nakładania (porcjowania) posiłków na naczynia
      wielokrotnego użytku (naczynia jednorazowe są niedozwolone),
      - odpowiednie zaplecze i zmywarki zapewniające możliwość umycia
      naczyń oraz pojemników w których te posiłki są dowożone,
      - odpowiednie urządzenia chłodnicze do przechowywania dość dużych
      próbek każdego z posiłków przez minimum 3 następne dni (nadmienię,
      że są to trzy posiłki dziennie, w tym różne diety) – po prostu spora
      lodówka,
      - odpowiednie wózki do rozwożenia posiłków po wszystkich salach
      (małe dzieci nie przychodzą na stołówkę),
      - zachowanie oddzielnych ciągów technologicznych na serwowane
      posiłki i brudne naczynia,
      - zalecany jest też sprzęt do ewentualnego podgrzewania posiłków,
      - i inne.

      Być może nie brzmi to zbyt poważnie, jednakże biorąc pod uwagę
      konieczność wydania posiłków dla 300 przedszkolaków w bardzo krótkim
      czasie oraz fakt, że są trzy posiłki dziennie, potrzebna jest
      odpowiednia Ilość tego sprzętu. Nadmienię, że jest to jedno z
      największych przedszkoli w kraju. W przedszkolach, w przeciwieństwie
      do szkół, wszystkie dzieci korzystają z posiłków, jak wcześniej
      dodałem trzy razy dziennie.

      W naszym przypadku jest jeszcze inaczej, gdyż zadeklarowaliśmy
      oddanie kuchni w ajencje. W związku z powyższym , Sanepid podczas
      kontroli całości obiektu przed jego dopuszczeniem do użytkowania
      będzie to również brał pod uwagę. Innymi elementami, które musimy
      uwzglednić jest fakt, że ewentualny ajent nie będzie miał zbyt wiele
      czasu na uruchomienie kuchni przed uruchomieniem przedszkola, gdyż
      moglibyśmy go dopiero wpuścić na teren po formalnych odbiorach przez
      wszystkie w.w. instytucje, czyli po dopuszczeniu obiektu do
      użytkowania. No i oczywiście nie możemy zakładać zbyt
      optymistycznie, że od ręki znaleźlibyśmy takiego ajenta, który
      chętnie i szybko byłby w stanie wyposażyć całą kuchnię, gdyż jest to
      duża kuchnia a sprzętu profesjonalnego jest mnóstwo i na dodatek
      jest drogi.

      Odkąd pamiętam, wszystkie kuchnie w przedszkolach były (i są nadal)
      prowadzone właśnie przez te przedszkola. Tak jest w PP1, PP2 i tak
      było w starej siedzibie PP3. Rozwiązanie to sprawia, że w
      przedszkolach są pyszne i świeże posiłki. Jednakże pomimo
      niewysokich płac kucharek, koszt utrzymania całej kuchni jest wysoki
      w przeliczeniu na wyprodukowany jeden posiłek, gdyż te kuchnie nie
      są wykorzystywane w innym celu.

      Sposobem na zmniejszenie kosztów przy zachowaniu jakości i świeżości
      posiłków, byłoby świadczenie przez przedszkola usług zewnętrznych i
      komercyjnie produkowanie posiłków „na zewnątrz”. Już teraz oczami
      wyobraźni widzę te ewentualne komentarze, że Pani dyrektor jednego,
      czy drugiego przedszkola „robi przekręt” i kosztem dzieci wynosi
      jedzenie na zewnątrz. Pominąwszy ten fakt ewentualnych spekulacji,
      przedszkola nie są po prostu do tego organizacyjnie przygotowane,
      ani stworzone.

      W związku z powyższym, najbardziej optymalnym rozwiązaniem wydało
      nam się wydzierżawienie kuchni w ajencję. Taki ajent, będzie mógł
      zredukować koszty utrzymania kuchni, gdyż będzie mógł świadczyć
      usługi na zewnątrz. Ajent zostanie wyłoniony przez Panią Dyrektor
      PP3 w odpowiednim postępowaniu, podobnym do postępowania
      przetargowego. Brana będzie pod uwagę przede wszystkim cena i jakość
      świadczonych posiłków dla dzieci, oraz niewielki wpływ z dzierżawy
      kuchni. Umowa będzie zawarta prawdopodobnie na rok, z możliwością
      przedłużenia na dłużej. Gdyby firma nie spełniała do końca
      oczekiwań, zostanie wybrana inna. To jest dodatkowy powód dla
      którego sprzęt powinien być własnością przedszkola. Oczywiście umowa
      z ajentem będzie go zobowiązywała do dbania, konserwacji i naprawy
      powierzonego sprzętu.

      Mam nadzieję, że wyjaśnienia są wystarczające.

      Pozdrawiam serdecznie,


      Burmistrz Miasta Ząbki,
      Robert Perkowski



Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.