Dodaj do ulubionych

wyposażenie kuchni w przedszkolu

02.11.09, 11:19
Na dniu otwartym na budowie przedszkola nr 3, burmistrz powiedział,
że kuchnia w nowowybudowanym przedszkolu będzie wynajmowana jakiejś
firmie, bo tak jest taniej, a teraz widzę na stronie UM, że kuchnia
ma być wyposażana, czyli za pieniądze podatników będzie wyposażona w
nowiutki sprzęt za kilkaset tysięcy zł kuchnia dla jakiejś firmy,
czy to waszym zdaniem nie jest rozrzutność? Chyba taka firma, która
chciałaby tam prowadzić swoje usługi (nie tylko przecież dla
przedszkola) powinna sama się wyposażyć lub jeśli z założenia ma być
w przedszkolu catering, to może te salki przeznaczyć na sale dla
przedszkolaków, przecież miejsc w przedszkolach samorządowych jest
za mało. Poprawcie mnie jeśli źle rozumuję.
Edytor zaawansowany
  • 02.11.09, 12:41
    Zgadzam się całkowicie że trzeba by się temu bliżej przyjrzeć.
    Jeżeli wyposażenie kuchni jest miasta mam nadzieję że warunki finansowe są
    gorsze dla tej firmy niż gdyby sami przywieźli taki sprzęt. Jednocześnie mam
    nadzieję że są odpowiednie punkty w umowie gwarantujące odszkodowanie jeżeli po
    rozwiązaniu umowy sprzęt będzie popsuty, czy zbyt mocno wyeksploatowany.
    Szczerze mówiąc współczuję komuś kto podpisze taką umowę i weźmie na siebie
    taką odpowiedzialność ....
  • 02.11.09, 22:43
    Czyli jak rozumiem UM buduje nowoczesną kuchnię przy przedszkolu,
    aby ją wynająć, a ta firma/osoba będzie miała pewny zbyt w postaci
    dzieci przedszkolnych i może jeszcze innych instytucji? To jaki sens
    ma budowanie tej kuchni, bo koszt tej inwestycji jest napewno duży,
    a i tak dzieci będą miały swoisty catering.
  • 03.11.09, 09:51
    O czym tu mówić?
    Czy burmistrz i jego zastępca wiedzą coś na temat przedszkolnego
    życia? Czy przedszkolne realia są im bliskie? Nie, po stokroś: nie!
    Skąd oni to mają znać - przecież nawet nie są ojcami.
    Stare, zdrowe "konie" (ponad trzydziestoletnie)a nie mają własnych
    dzieci. Czyżby wszystko szło "w trawę"?
    To tak samo jak ich prezes - tylko z kotem Alikiem współtworzy
    ognisko domowe.
  • 03.11.09, 11:00
    Czy wiecie jaki będzie skutek wyposażenia kuchni przez budżet miasta oraz
    powierzenie przygotowywania posiłków prywatnej firmie?
    BARDZO NISKIE CENY POSIŁKÓW, z czego powinni cieszyć się rodzice dzieciaków, bo
    my wszyscy niejako będziemy dotować jedzenie dla ich pociech. Ale czy powinniśmy
    się z tego cieszyć my wszyscy pozostali?

    Dlaczego tak? To proste. Rozwiązania są 3:
    - kuchnia własna, zarządzana przez dyrektora, typowe problemy z panowaniem nad
    kosztami w jednostkach publicznych, podrażające posiłki, rozwiązanie najdroższe
    dla rodziców i samorządu
    - catering zewnętrzny, posiłki kosztują tyle ile powinny kosztować. W cenę
    posiłku wliczone sa wszyskie składniki, takie jak koszty materiałów,
    przygotowania, utrzymania lokalu, amortyzacja sprzętu, itd.
    - catering wewnętrzny (na sprzęcie przedszkolnym, czyli tak jak ma podobno być),
    rodzice płacą tylko część kosztów posiłków. Odpada głównie utrzymanie lokalu i
    amortyzacja sprzętu kuchennego (pewnie kilkadziesiąt groszy na posiłku), ba,
    ajent może jeszcze bardziej obniżyć cenę posiłków, aby wygrać przetarg i
    otrzymać dostęp do tego sprzętu, na którym będzie przygotowywał również posiłki
    na zewnątrz (jeśli faktycznie będzie to możliwe). Rozwiązanie najtańsze dla
    rodziców, którzy za posiłki płacą, dla podatnika niekoniecznie najtańsze, ale
    kto się martwi o podatnika, podatnicy to przecież głównie "Oni". Poza tym
    pieniądze podatnika są marnowane na tak bzdurne sprawy, że dotowanie z podatków
    posiłków dla dzieci jest wybaczalne dla większości.


    A tak w ogóle to:

    - Jestem przeciw publicznym przedszkolom a więc także przeciw wyposażaniu
    przedszkola w sprzęt kuchenny za publiczne pieniądze.

    - Dobrze byłoby wydzierżawić całe to przedszkole razem z kuchnią jakiejś firmie,
    która takie przedszkole prowadziłaby lepiej niż jakikolwiek urzędnik. Tylko jak
    rozumiem wtedy nie ma szans na kasę z łuniji na to przedszkole.
  • 03.11.09, 12:25
    zulek3000 napisał: " - Dobrze byłoby wydzierżawić całe to
    przedszkole razem z kuchnią jakiejś firmie,która takie przedszkole
    prowadziłaby lepiej niż jakikolwiek urzędnik. Tylko jak rozumiem
    wtedy nie ma szans na kasę z łuniji na to przedszkole."

    Pewnie nie byłoby pieniędzy z UE, ale też jest inny aspekt, a
    mianowicie do prywatnego przedszkola (a takie wtedy by to było) UM
    dopłaca 700ZŁ/dziecko -takie są realia i przepisy, rodzice płacą ok.
    800-1200zł, natomiast w państwowym czyli samorządowym rodzice płaca
    ok. 400zł, UM dopłaca ok 900zł/dziecko, więc jak widzisz
    wydzierżawienie byłoby daniem super biznesu prywatnej osobie za
    pieniądze wszystkich.
  • 03.11.09, 13:55
    e-olenka napisała:
    > mianowicie do prywatnego przedszkola (a takie wtedy by to było) UM
    > dopłaca 700ZŁ/dziecko -takie są realia i przepisy, rodzice płacą ok.
    > 800-1200zł, natomiast w państwowym czyli samorządowym rodzice płaca
    > ok. 400zł, UM dopłaca ok 900zł/dziecko, więc jak widzisz
    > wydzierżawienie byłoby daniem super biznesu prywatnej osobie za
    > pieniądze wszystkich.

    Cena 800-1200 za prywatne przedszkole jest wynikiem działania "mechanizmu
    rynkowego". Tzn popyt na usługę jest na tyle duży, że ludzie są w stanie
    zapłacić około 1000zł. Śmiem twierdzić, że gdyby miasto nie dopłacało tych 700zł
    to cena dla rodzica wcale nie wzrosłaby o 700zł. Na tym polega rynek. Ale z praw
    rynku wynika więcej. Duże prywatne przedszkole (na 300 dzieciaków) mogłoby
    obniżyć cenę rynkową, gdyż podaż zwiększyłaby się.

    Niestety koszty w instytucjach publicznych są z natury duże, bez winy Pani
    dyrektor czy Burmistrza, tak po prostu działa system. W przedszkolu publicznym
    dzieciak będzie może kosztował rodzica 400 zł ale podatnicy zmuszeni będą
    dołożyć grubo więcej niż 900zł/m-c. Zobaczymy jakie będą koszty tego
    przedszkola, ale jeśli policzyć w nich także amortyzację budynku postawionego
    zapewne za kilkanaście mln zł to koszty będą ogromne (za sam budynek powiedzmy
    np. 200-300zł na dziecko). Oczywiście tego oficjalnie nikt rzetelnie liczyć nie
    będzie, bo i po co.
  • 03.11.09, 15:13
    Rozumiem, że twoim konikiem jest niemal w każdym poście "mechanizm
    rynkowy" :).
    W obecnym układzie prawnym UM musi dopłacać do dziecka w
    prywatnym przedszkolu 75% tego co dopłaca do dziecka w samorządowym
    przedszkolu. Duże prywatne przedszkole w obecnej sytuacji nie
    obniżyłoby ceny, ponieważ w dalszym ciągu jest za mało miejsc w
    przedszkolach i tych państwowych i tych prywatnych, jak widać w
    ostatnim okresie prywatne przedszkola w Ząbkach powstają jak grzyby
    po deszczu i dalej jest wzrost cen.
    Nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o amortyzacji budynku
    w przeliczeniu na dziecko, to tak jakby liczyć koszt domu na
    domownika poprzez pokolenia, chociaż nie wiadomo ile ich tam będzie
    mieszkało, jakie będą remonty i jak będzie się rozwijał rynek
    nieruchomości.
  • 04.11.09, 10:04
    e-olenka napisała:

    > Nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o amortyzacji budynku
    > w przeliczeniu na dziecko, to tak jakby liczyć koszt domu na
    > domownika poprzez pokolenia, chociaż nie wiadomo ile ich tam będzie
    > mieszkało, jakie będą remonty i jak będzie się rozwijał rynek
    > nieruchomości.

    Każdy kto prowadzi przedszkole ma koszty związane z korzystaniem z budynku.
    Zapomnijmy na chwilę o kosztach remontów i utrzymania budynku, bo te koszty są
    liczone podobnie niezależnie od sposobu prowadzenia przedszkola i są związane z
    realnymi wydatkami. Chodzi mi o koszt wynajmu lub amortyzacji. Jak zwał tak
    zwał, nie chodzi mi o nomenklaturę tylko o logiczny układ kosztów. Albo trzeba
    płacić za wynajem właścicielowi albo jeśli się jest właścicielem liczy się
    amortyzację lub jeśli właściciel nie liczy amortyzacji to musi zarobić na
    przedszkolu dodatkowo tyle ile dostałby z ewentualnego wynajmu nieruchomości
    innemu podmiotowi.

    Więc jeśli przedszkole powiedzmy kosztuje 12000000 (kwota przykładowa, coby się
    łatwo liczyło) to licząc amortyzację przez 40 lat wynosi ona 300000 rocznie.
    Przy trzystu dzieciakach to jakieś 1000 zł na jednego rocznie. Gdyby zaś liczyć
    jako utratę alternatywnego przychodu, to pewnie trzeba przyjąć że za wynajem
    takiego obiektu dostalibyśmy dużo więcej.
  • 04.11.09, 10:40
    co miesiąc rodzic płaci tzw. opłatę stałą w wysokości 140zł (inne
    wydatki to min. wyżywienie, zajęcia dodatkowe, ubezpieczenie,
    wyprawka itp...) opłata stała za przedszkole jest ustalana przez
    samorząd, jest rodzajem czesnego, wysokość jest pewnie jakoś
    szacowana biorąc pod uwagę wydatki związane z eksploatacją
    sprzętów, urządzeń i budynku przedszkola.
    ps. Temat tego wątku jest nie co inny.
  • 14.11.09, 22:21
    na stronie burmistrza jest takie wyjaśnienie:
    autor: robert | data: 2009-11-03 06:28:59 |

    [Listy mieszkańców] Dlaczego miasto wyposaża kuchnię w nowym
    przedszkolu, skoro ma być oddana dla ajenta?: Panie Burmistrzu.
    Ponieważ jestem matką dziecka, które od lutego będzie chodziło
    właśnie do nowego przedszkola, bardzo interesuję się jego
    powstaniem. Ostatnio dowiedziałam się , że urząd zleca wyposażenie
    kuchni przy nowym przedszkolu. Ma to być kosztowne, bo profesjonalne
    wyposażenie kuchenne. Jak ma to się z pierwotnymi informacjami, że
    kuchnia ma być oddana w ajencję i organizowana na zasadzie
    wewnętrznego cateringu? Czy coś w tym zakresie się zmieniło, a może
    zmieniliście Państwo zdanie i będzie organizowana własna kuchnia? Bo
    po co wyposażać kuchnię dla innej firmy, która będzie ją w
    przyszłości użytkowała? W sumie to mi wszystko jedno, ważne dla
    mnie, by dzieci miały smaczne i zdrowe posiłki. Interesuje mnie
    jednak intencja tego działania. Z góry dziękuję za odpowiedź.
    **********

    ---------------------------------------------------------------------
    ------

    Odpowiedź Burmistrza:


    Szanowna Pani.

    Z obiektami użyteczności publicznej, a zwłaszcza z tak wrażliwymi
    obiektami jakimi są przedszkola jest trochę inaczej niż z prywatnym
    domem. Taki obiekt, jako zakład pracy oraz miejsce przebywania
    małych dzieci podlega szczególnej kontroli ze strony np. Państwowej
    Straży Pożarnej, Państwowej Inspekcji Pracy, Inspektora Nadzoru
    Budowlanego a zwłaszcza SANEPIDU. To właśnie ze względu na przepisy
    sanitarne, musieliśmy określić sposób żywienia naszych maluchów,
    podając dość dokładne szczegóły.

    Nawet jeżeli byśmy zadeklarowali całkowity catering, poprzez
    dowożenie posiłków z innej lokalizacji, to i tak z uwagi na przepisy
    sanitarne bylibyśmy zobowiązani do zorganizowania częściowego
    zaplecza kuchennego np.:
    - miejsce do nakładania (porcjowania) posiłków na naczynia
    wielokrotnego użytku (naczynia jednorazowe są niedozwolone),
    - odpowiednie zaplecze i zmywarki zapewniające możliwość umycia
    naczyń oraz pojemników w których te posiłki są dowożone,
    - odpowiednie urządzenia chłodnicze do przechowywania dość dużych
    próbek każdego z posiłków przez minimum 3 następne dni (nadmienię,
    że są to trzy posiłki dziennie, w tym różne diety) – po prostu spora
    lodówka,
    - odpowiednie wózki do rozwożenia posiłków po wszystkich salach
    (małe dzieci nie przychodzą na stołówkę),
    - zachowanie oddzielnych ciągów technologicznych na serwowane
    posiłki i brudne naczynia,
    - zalecany jest też sprzęt do ewentualnego podgrzewania posiłków,
    - i inne.

    Być może nie brzmi to zbyt poważnie, jednakże biorąc pod uwagę
    konieczność wydania posiłków dla 300 przedszkolaków w bardzo krótkim
    czasie oraz fakt, że są trzy posiłki dziennie, potrzebna jest
    odpowiednia Ilość tego sprzętu. Nadmienię, że jest to jedno z
    największych przedszkoli w kraju. W przedszkolach, w przeciwieństwie
    do szkół, wszystkie dzieci korzystają z posiłków, jak wcześniej
    dodałem trzy razy dziennie.

    W naszym przypadku jest jeszcze inaczej, gdyż zadeklarowaliśmy
    oddanie kuchni w ajencje. W związku z powyższym , Sanepid podczas
    kontroli całości obiektu przed jego dopuszczeniem do użytkowania
    będzie to również brał pod uwagę. Innymi elementami, które musimy
    uwzglednić jest fakt, że ewentualny ajent nie będzie miał zbyt wiele
    czasu na uruchomienie kuchni przed uruchomieniem przedszkola, gdyż
    moglibyśmy go dopiero wpuścić na teren po formalnych odbiorach przez
    wszystkie w.w. instytucje, czyli po dopuszczeniu obiektu do
    użytkowania. No i oczywiście nie możemy zakładać zbyt
    optymistycznie, że od ręki znaleźlibyśmy takiego ajenta, który
    chętnie i szybko byłby w stanie wyposażyć całą kuchnię, gdyż jest to
    duża kuchnia a sprzętu profesjonalnego jest mnóstwo i na dodatek
    jest drogi.

    Odkąd pamiętam, wszystkie kuchnie w przedszkolach były (i są nadal)
    prowadzone właśnie przez te przedszkola. Tak jest w PP1, PP2 i tak
    było w starej siedzibie PP3. Rozwiązanie to sprawia, że w
    przedszkolach są pyszne i świeże posiłki. Jednakże pomimo
    niewysokich płac kucharek, koszt utrzymania całej kuchni jest wysoki
    w przeliczeniu na wyprodukowany jeden posiłek, gdyż te kuchnie nie
    są wykorzystywane w innym celu.

    Sposobem na zmniejszenie kosztów przy zachowaniu jakości i świeżości
    posiłków, byłoby świadczenie przez przedszkola usług zewnętrznych i
    komercyjnie produkowanie posiłków „na zewnątrz”. Już teraz oczami
    wyobraźni widzę te ewentualne komentarze, że Pani dyrektor jednego,
    czy drugiego przedszkola „robi przekręt” i kosztem dzieci wynosi
    jedzenie na zewnątrz. Pominąwszy ten fakt ewentualnych spekulacji,
    przedszkola nie są po prostu do tego organizacyjnie przygotowane,
    ani stworzone.

    W związku z powyższym, najbardziej optymalnym rozwiązaniem wydało
    nam się wydzierżawienie kuchni w ajencję. Taki ajent, będzie mógł
    zredukować koszty utrzymania kuchni, gdyż będzie mógł świadczyć
    usługi na zewnątrz. Ajent zostanie wyłoniony przez Panią Dyrektor
    PP3 w odpowiednim postępowaniu, podobnym do postępowania
    przetargowego. Brana będzie pod uwagę przede wszystkim cena i jakość
    świadczonych posiłków dla dzieci, oraz niewielki wpływ z dzierżawy
    kuchni. Umowa będzie zawarta prawdopodobnie na rok, z możliwością
    przedłużenia na dłużej. Gdyby firma nie spełniała do końca
    oczekiwań, zostanie wybrana inna. To jest dodatkowy powód dla
    którego sprzęt powinien być własnością przedszkola. Oczywiście umowa
    z ajentem będzie go zobowiązywała do dbania, konserwacji i naprawy
    powierzonego sprzętu.

    Mam nadzieję, że wyjaśnienia są wystarczające.

    Pozdrawiam serdecznie,


    Burmistrz Miasta Ząbki,
    Robert Perkowski



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.