Dodaj do ulubionych

agresja w szkole podstawowej w Ząbkach

09.03.10, 10:05
Witam
chciałabym dowiedzieć się od Państwa czy wasze dzieci mają do czynienia z
agresywnymi zachowaniami ze strony innych dzieci lub nauczycieli.
Edytor zaawansowany
  • dziubekj 09.03.10, 10:32
    Tak, moje dziecko ma niestety do czynienia z takim zachowaniem
    (przemoc fizyczna i psychiczna). Jeden uczeń agresywnie zachowuje
    się w stosunku do większości dzieci w klasie i szkole. A to dopiero
    jest pierwsza klasa, aż strach pomyśleć co będzie później...
  • okudynuw 09.03.10, 11:13
    a możesz opisać co robi, jak sie zachowuje i która to szkoła?
    przemoc o której ja chce opisać jest w szkole nr 1. I mam naprawdę bardzo dużo
    do napisania. Chciałabym się tylko dowiedzieć czy to dotyczy tylko tej jednej
    klasy, czy inni rodzice też mają problemu
  • gosiapatrycja 09.03.10, 11:21
    Dzieci sa agresywne nie tylko wobec siebie ale i wobec nauczycieli.
    A co śmieszne dyrektorka wszystko tuszuje bo boi się rozgłosu.
    Ostatnio byla sytuacja pobicia zakonnicy przez dziecko i nie zostaly
    wyciągnięte konsekwencje wobec ucznia za jego zachowanie. Chodzi mi
    o szkołę postawową nr.1
  • corrida_pl 09.03.10, 11:45
    brakuje starych dobrych, sprawdzonych metod

    Jak jest "bohater" terroryzujący innych to nie ma lepszego/prostszego sposobu
    niż spuszczenie mu klasycznego (przepraszam za słowo) wpier...
    --
    Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie peszyć - z ukazu cara
    Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
  • okudynuw 09.03.10, 11:57
    opis sytuacji z chłopcem z którym my mamy do czynienia.
    dziecko nie ma poszanowania dla godności ludzkiej;pluje dzieci w twarz, popycha,
    kopie, na lekcjach kopie plecaki, chodzi po klasie, bije dzieci po głowie,
    rozprasza dzieci na lekcji poprzez ciągłe chodzenie po klasie,chodzenie pod
    ławkami, między krzesłami, zagadywanie, kopanie ławek i plecaków, zabieranie
    wszystkiego i przeszkadzanie.
    potrafi powiedzieć do osoby starszej - zamknij pysk bo ci jedzie,
    wyzywa rodziców ale i dziewczynki, od "pań lekkich obyczajów" lub inne podobne.
    Dzieci w wieku 3 klasa
    Dochodzi do skandalicznych zachowań bez wyciągania konsekwencji.
  • corrida_pl 09.03.10, 12:02
    1. Policja
    2. MOPS

    Wszystko do wiadomości Rady Mędrców Miejskich.
    Niestety za mały/młody na wpier...

    --
    Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie peszyć - z ukazu cara
    Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
  • okudynuw 09.03.10, 12:09
    policja wie o zachowaniach, tylko od jednego rodzica. ale zbadała sytuację i
    .... nie wiem co dalej... chyba nic.
    teraz dyrekcja i nauczyciele każdy incydent powinni zgłaszać na policję, ale oni
    raczej tego nie robią... bo opinia szkoły szwankuje...
    a dzieci cierpią.
    MOPS... jeszcze tam nie dotarłam
    a co do Rady Mędrów Miejskich... to co mam im to na radzie przedstawić, czy
    najpierw przedstawić problem burmistrzowi.
    czy to piszesz z autopsji... te instytucje, czy tak ci przyszło do głowy... że
    może jednak pomogą. I co mogą, czy są kompetentni?
  • corrida_pl 09.03.10, 12:20
    Piszę tak jak ja bym zrobił... im więcej osób wie o problemie, tym trudniej go
    zamieść pod dywan

    Postawa szkoły to już kompletne przegięcie i degrengolada... tym bardziej do
    burmistrza i RMM mail, list...

    Są jeszcze gazety lokalne... może warto z nimi się skontaktować

    Jednym słowem: im więcej dymu narobisz koło sprawy tym bardziej prawdopodobne że
    ktoś coś z tym zrobi

    --
    Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie peszyć - z ukazu cara
    Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
  • bonel 09.03.10, 13:43
    Burmistrz zawiaduje tym wszystkim. Szkoły są opłacane przez gminę. Więc do gminy, a raczej burmistrza z tym problemem. To są jego kompetencje. Oczywiście pod warunkiem, że dyrekcja by nie reagowała i będą na to dowody. Zasada stara jak świat - jest nadzór ale nie będzie on zastępował dyrekcji szkoły. I napisanie od razu do burmistrza nic nie da poza odbijaniem piłeczki..
    Myślę, że boleśniejszą sprawą dla dyrekcji byłoby zgłoszenie sprawy do kuratorium, z podpisem kilku rodziców. Od razu postawiłoby ich na bacznośc.
    Gazeta lokalna , dobre, ale chyba nie ta co pisze peany na cześć burmistrza.
  • eedyta78 09.03.10, 12:38
    W zeszłym roku ja również miałam sytuację z przemoca w klasie
    mojego syna. Jeden z chłopców zebrał wokół siebie jescze kilku
    mądrych którzy mu przyklaskiwali i wybrali sobie kozła ofiarnego (
    innego kolegę) Cała grupa dokuczała każdemu kto chociażby odezwał
    się do tego że tak powiem napietnowanego. Mój syn pewnego razu nie
    wytrzymał i popłakał się w domu że jak będzie się przyjażnił z tym
    kolega to inni mu nie dadzą spokoju, a przecież on go lubi ale nie
    może się do niego nawet odezwać. Mi tez puściły nerwy i poszłam do
    szkoły porozmawiać z wychowawcą. Ręce mi opadły. Okazało się że
    mój syn zgłaszał jej cała tą sytuację ale uznała że jest to nie
    prawda bo nie potrafił powiedzieć kiedy dokładnie się to działo. To
    są własnie reakcje nauczycieli, a później dzieci przynosza ankiety
    do domu " czy twoje dziecko czuje sie w szkole bezpiecznie" . Z
    pewnością czułoby się bardziej gdyby reakcje ze strony niektórych
    pedagogów były poprawne.
  • niemaly 09.03.10, 23:18
    napisał okudynuw 09.03.10, 12:09 Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz

    policja wie o zachowaniach, tylko od jednego rodzica. ale zbadała
    sytuację i
    .... nie wiem co dalej... chyba nic.
    teraz dyrekcja i nauczyciele każdy incydent powinni zgłaszać na
    policję, ale oni
    raczej tego nie robią... bo opinia szkoły szwankuje...
    a dzieci cierpią.
    MOPS... jeszcze tam nie dotarłam
    a co do Rady Mędrów Miejskich... to co mam im to na radzie
    przedstawić, czy
    najpierw przedstawić problem burmistrzowi.
    czy to piszesz z autopsji... te instytucje, czy tak ci przyszło do
    głowy... że
    może jednak pomogą. I co mogą, czy są kompetentni?


    Ale niezłe zachowanie rodziców, tak trzymac dalej zgłaszajmy
    nagłśniajmy aby wiecej ludzi sie dowiedziało, do sądu to moze
    odbierze prawa rodzicielskie, nie widziemy tego gdzie to zło sie
    rozmnaża tylko szukamy winnych, tak trzymc,Rodzice poruszą wszytko i
    wszędzie zamonitują a moze jeszcze by jakąs gazetke wydac szkolna
    która by to wszystko nagłśniała,.Kurcze jak sie jakis wasz miłe
    Panie chłop czasem napił to jakos nie lecicie od razu do Policji do
    Kuratora a może do poradni od razu bo sie spił hmhm? to gdzie tu
    winni sa tak kałapiemy, tak ogladamy sie na sady które odbierają
    dzieci rodzicom, ale to zgodne z prawem oczywiscie tylko róbmy
    zgodnie z prawem i nie patrzmy czy to prawo jest koślawe czy nie
    morawe. Co sie dzieje? Wy Rodzice co sie dzieje własnie nagłosnijmy
    jeszcze więcej niech wychowawcy wychowują wasze dzieci. Może tych
    wychowawców ukarac bo nie wychowują waszych dzieci? Prawo mówi że
    nie wolno dzieci ruszac i wychowujmy ich tak dalej w tej bezensownej
    odchłani i tej bezstresowej matni. Im więcj prawa tym gorzej.
    Powodzenie mili formułowicze. Jeżli nawołujemy do czegoś to moze
    chociaż sami cos róbmy. Nikogo tu nie bronie ani nie ganie, ale te
    zapedy tej naszej młodej rodzicielskiej wychowalności chyba za duzo.
    Może zróbmy szokłe przez internet tak aby nikt nie wychodził z domu
    co? Juz sie sam gubie, ale myśle spojrzeniu w tył i o powrocie i
    zwrocie, ale czy to nie jest zbyt juz za późno? Bo nowi Rodzice już
    sa wychowani i od nich bym zaczał to chyba niemozliwe pozdr,
  • bea.smart 09.03.10, 13:01
    hmmmm, chyba znam problem. A przynajmniej tak jest tez w klasie mojego dziecka.
    Agresor atakuje wszystkich i wszystko co sie rusza. A jak zapytać nauczyciela o
    zachowanie tegoż ucznia to ma łzy w oczach i mówi że nie daje rady, skargi do
    dyrektorki i wzywanie psycholog nic nie dają. Rodzice pisali pisma do Dyrektorki
    i nie tylko, ale z tego co widać sprawa jest zamiatana pod dywan. Dyrektorka
    zdaje sie chce utrzymać napis "szkoła bez przemocy" za wszelką cenę.
    Smutne, zwłaszcza że wiem że to nie pierwsza taka sprawa....
  • dziubekj 09.03.10, 13:32
    Ja mówię o szkole podstawowej ul. Kościelna. Najgorsze jest to, że
    dzieciak ma dopiero 8 lat a zachowuje się OKROPNIE. Pomazanie
    dziennika, zastraszanie dzieci, plucie, bicie po głowie, kopanie po
    brzuchu..to są wersje delikatne... Jak była rozmowa z rodzicem tego
    dziecka to mi rece opadły bo 10 min rozmowie z mojej strony mama
    odpowiedziała " ja mu mówię a on mnie nie słucha i co ja mogę"..no
    to brawo... Ja obserwuję moje dziecko i jak tylko się dowiem, że
    przekroczy granicę w stosunku do mojego dziecka to ostro sie wezmę
    za tą sprawę.
    Ale dziecko takie potrzebuje pomocy i chyba rodzice też tylko, no bo
    co oni mogą w sumie są TYLKO rodzicami...
  • bonel 09.03.10, 14:03
    "Ja obserwuję moje dziecko i jak tylko się dowiem, że
    > przekroczy granicę w stosunku do mojego dziecka to ostro sie wezmę
    > za tą sprawę. "

    Wtedy będzie za późno. Na tej samej zasadzie pobito i okradziono człowieka czekającego na stacji kolejowej. Bo tylko się przyglądano jak złoczyńca bije tego tamtego, ich przecież sprawa się ich nie dotyczyła. Bo ich nie zaatakował tylko .... tamtego. W ten sposób daje się pozwolenie i pokazuje metodę dla takiego złoczyńcy. Jak kiedyś zaatakuje twoje dziecko to sądzisz, że pomoże Ci rodzic tego dziecka wcześniej zaatakowanego? Niby dlaczego, jak nikt mu wcześniej nie pomógł.

    Teraz jest taka metoda, każdy sobie rzepkę skrobie. A rozwiązanie jest w grupie. Grupy nie ma to wandal to wykorzystuje atakując pojedynczo, zaczynając od najsłabszego. A potem wrzask, że jeden terroryzuje grupę. Powiem tak - bo tej grupy, współpracy nie ma. Rodzice nie chcą solidarnie stanąć bo po co, ich to (jeszcze) nie dotyczy.

    Swoją drogą uważam, że nauczyciele i dyrekcja danej szkoły, której dotyczy się ten problem, nie są bez winy. Wolą poświęcić, a więc tym samym również skrzywdzić dane dziecko, poprzez zamiatanie pod dywan dla "dobrego" imienia szkoły.
  • okudynuw 09.03.10, 14:54
    > Swoją drogą uważam, że nauczyciele i dyrekcja danej szkoły, której dotyczy się
    ten problem, nie są bez winy. Wolą poświęcić, a więc tym samym również
    skrzywdzić dane dziecko, poprzez zamiatanie pod dywan dla "dobrego" imienia
    szkoły. """
    to jest pięknie napisane. dokładnie tak jest w tej sytuacji - przynajmniej takie
    są odczucia wszystkich rodziców z klasy gdzie jest takie dziecko - agresywne.
    Dyrekcja czeka. czeka ... i czeka... wszyscy wiedzą na co - na opinię dotyczącą
    dziecka z poradni. Ale ile można czekać?. czy dyrekcja nie może wywrzeć na
    rodzicach w jakiś sposób presji. Wszyscy chodzą koło niej jak zegarki, to czemu
    rodzice agresywnego dziecka nie chodzą. Bo moim zdaniem ona nie wymusza na nich
    tego. bo dla niej to tylko problem będzie.
    Coś będzie musiała zrobić... a jak nie będzie opinii to sobie posiedzi i
    podłubie w nosku.
    Bo jak nie ma opinii to problemu nie ma.
    Czy dyrekcja kompletnie nic nie może zrobić bez opinii z poradni psychologicznej?
    Dlaczego problem nie został rozwiązany już w zerówce, tylko dopiero teraz coś
    ktoś zauważył.
    Już na początku należało przy każdej agresywnej sytuacji wzywać policję, ale to
    jest obowiązek dyrekcji.
    Ludzie nie dajmy przyzwolenia na takie zachowanie. to jest tragedia.
    potem będziemy bać się wyjść na ulice.

  • sylwia_d_13 09.03.10, 14:44
    "Ja obserwuję moje dziecko i jak tylko się dowiem, że
    przekroczy granicę w stosunku do mojego dziecka to ostro sie wezmę
    za tą sprawę."
    A dlaczego dopiero wtedy zareagujesz ??? Z Twojej wypowiedzi wynika,
    że sprawę znasz doskonale i dlaczego razem z resztą rodziców w
    klasie nic do tej pory nie zrobiliście ? Bardzo możliwe, że
    nauczycielka ma związane ręce przez Dyrekcje szkoły (która ma na
    celu utrzymanie dobrej renomy), ale rodzice powinni zrobić wokół
    tego szum, a chłopca już dawno nie powinno być w tej szkole. Są
    przecież specjalne placówki dla takich dzieci.
    Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, że czekasz, aż owe dziecko spuści
    łomot Twojemu i dopiero wtedy zrobisz przysłowiowy porządek - hmm
    Gratuluje w takim razie odwagi !!! I Głupoty również !

  • okudynuw 09.03.10, 14:59
    napisz mi skoro wiesz gdzie mamy się zgłosić?
    bo mnie już ręce opadają.
    o sprawie wie już kilka instytucji i efektu brak
    WSZYSTKO LEŻY W RĘKACH PANI DYREKTOR, TO ONA JEST WŁADNA ZROBIENIA CZEGOŚ- czyli
    albo dziecko przenieść do innej szkoły, albo asystenta dla dziecka do nauki.
    albo nauczania indywidualne... albo .... nie wiem co jeszcze może.Wyrzucić ze
    szkoły- na pewno NIE.
    Rodzice dziecka agresywnego nie rozumieją że inni chcą im pomóc, ale oni mają to
    głęboko.
  • sylwia_d_13 09.03.10, 15:07
    A rodzice tej klasy byli u Dyrektorki bądź w Kuratorium ? Każde
    przewinienie tego dziecka, powinno być zgłaszane policji. Byłabym
    upierdliwa aż do skutku - nie jeden rodzic, ale rodzice wszystkich
    (bądź większości) dzieci w klasie powinni brać w tym udział, bo
    jedna osoba niewiele może - biorąc pod uwagę fakt, że Dyrektorka
    jest głucha na zgłaszany problem.
  • corrida_pl 09.03.10, 15:14
    okudynuw napisała:

    > napisz mi skoro wiesz gdzie mamy się zgłosić?
    > bo mnie już ręce opadają.
    > o sprawie wie już kilka instytucji i efektu brak
    > WSZYSTKO LEŻY W RĘKACH PANI DYREKTOR, TO ONA JEST WŁADNA ZROBIENIA CZEGOŚ- czyl
    > i
    > albo dziecko przenieść do innej szkoły, albo asystenta dla dziecka do nauki.
    > albo nauczania indywidualne... albo .... nie wiem co jeszcze może.Wyrzucić ze
    > szkoły- na pewno NIE.
    > Rodzice dziecka agresywnego nie rozumieją że inni chcą im pomóc, ale oni mają t
    > o
    > głęboko.

    poszedł bym do MOPS-u i zgłosił, że rodzice zaniedbują dziecko - może wtedy
    sprawa nabrałaby rozpędu
    --
    Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie peszyć - z ukazu cara
    Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
  • dziubekj 09.03.10, 15:12
    Przepraszam, nie jasno napisałem...Już reagowałem (do nauczyciela
    wielokrotnie i do dyrekcji szkoły, rodziców dziecka).Chodzi mi o
    reakcję dalsza, czyli policja czy burmistrz.. Na moim dziecku skupił
    się na szczęście aż 2 razy ale na innych dzieciach a głównie na
    słabszych bardzo czesto. Nie mam dowodów na to, żeby iść z tym na
    policję... bo oczywiście będą chcieli dowodów na przemoc. Z dowodami
    można zdziałać więcej. Niestety taki kraj..brak dowodów- brak
    winnych- brak konsekwencji...
    Tak więc chyba niesłusznie było stwierdzenie o braku odwagi czy
    mojej głupoty... Brak odwagi to chyba raczej "olanie " tematu a tego
    nie zrobiłem...
    Ja nie mogę sam za innych rodziców decydować. Są też rodzice na ten
    problem zupełnie obojętni a ja mam swoją pociechę i o nią sie
    martwię.
    Niektórzy rodzice robią szum, ale uwazam, ze dyrekcja nieźle tuszuje
    takie sprawy bo to psuje opinie szkoły.
  • eedyta78 09.03.10, 15:28
    nadzór pedagogiczny nad szkołami sprawuje kuratorium oświaty. Może
    powinniście do kuratora napisać skargę skoro nauczuciele nie
    potrafią wywiązać się ze swoich pedagogicznychobowiązków i czegoś z
    tym zrobić.
  • bea.smart 09.03.10, 15:39
    edyta, nie nauczyciele tylko dyrektorka. To oni mają dosyć agresora który
    rozwala im całą lekcję, szukają pomocy u dyrektorki u której ciężko cokolwiek
    wyegzekwować.
    Kiedyś miałam iść na rozmowę z dyrektor, dostałam nieoficialne wskazówki od osób
    pracujących w szkole, że lepiej żebym nie szła sama tylko ze świadkiem, i
    wszystko miec na papierze /protokół/ i broń Boże ustnie z nią nic nie załatwiać.
    No to o czym to świadczy?



  • okudynuw 09.03.10, 15:36
    widzę że mamy wielki wspólny problem w dwóch różnych miejscach, ale z tą samą
    panią dyrektor.
    opinia szkoły jest najważniejsza... i nie wolno nikomu podskoczyć wyżej.
  • sylwia_d_13 09.03.10, 15:58
    Nie mam dziecka w tej szkole, ale może ten wątek na forum należałoby
    wysłać mailem do szkoły tzn. do Szanownej Pani Dyrektor. Niech
    zapozna się z powyższą dyskusją i opiniami na jej temat, może wtedy
    ruszy głową i zrobi coś z tematem który gnębi wiele osób w szkole. A
    skoro Pani dyrektor nie chce szumu wokół swojej placówki, to może
    właśnie trzeba go zrobić ?! Może jest ktoś na forum, kto ma
    znajomości w mediach i nagłośni problem.
  • okudynuw 09.03.10, 16:00
    zastanawiałam się nad programem UWAGA
  • sylwia_d_13 09.03.10, 16:04
    UWAGA, albo INTERWENCJA - dobry pomysł !
  • bonel 09.03.10, 16:23
    Nie sądzę aby Uwaga czy Interwencje pomogły. Trzeba najpierw przy świadkach do Pani Dyrektor, albo wystosować na dziennik podawczy pismo zaniepokojonych rodziców jak nie będzie reakcji czy odpowiedzi, potem pismo do burmistrza i kuratorium i mając takie podkładki i brak reakcji iść do lokalnej gazety. Można spróbować zainteresować np. Co słychać, ale jak rzekłem - spróbować, zobaczyć bez wielkiej nadziei. Wystarczy opisać sprawę w innej lokalnej gazecie i szkoła ma na 100% opinię odpowiednią załatwioną. A potem wysłać to do kuratorium i burmistrzowi.
  • firemka-1 09.03.10, 17:41
    Macie racje, że trzeba ruszyć sprawę dalej...
    ale spotkałam się z taka reakcją w innych szkołach, że rodzic
    powiedział, że brak reakcji dyrektora szkoły i tą sprawę pcha dalej
    aby coś z tym zrobi. Potem pani dyrektor wiedząc, które to
    dziecko "straszącego" rodzica miało przekichane a chodził do 4 klasy
    i wiadomo co było dalej. Wiem, że nie trzeba milczeć, ale niektórzy
    nie chcą narazać dziecka bo potem wiadomo jak może się to skończyć,
    no bo jak to możliwe, żeby zwracać uwagę pani dyrektor i co się
    dzieje w jej szkole jak szkoła MUSI być i jest idealna. Dlatego
    myślę, że zebrała by się większość jak by to było załatwione
    anonimowo (mówię to o tv czy prasie). Indywidualnie można iść do
    pani dyrektor i powiedzieć co nie pasuje, ale to "spływa" po niej...
    Takie są niestety realia...
  • jaga115 09.03.10, 20:28
    W chwili obecnej przy braku reakcji Dyrekcji szkoły rodzice powinni
    skontaktować sie z Kuratorium - z wizytatorem tej szkoly i umówić na
    rozmowę, w przypadku dalszego braku reakcji ewentualnie zbywaniu
    przez wizytatora należy przedstawić sprawę Kierownikowi wizytatora.
    Problem polega na tym iż zgodnie z obowiązującymi przepisami jesli
    rodzice nie wyrażaja zgody na umieszczenie dziecka w szkole
    specjalnej to obowiązek przyjęcia takiego dziecka ma szkoła
    rejonowa. Ze szkoły podstawowej nie można dziecka wyrzucić. Kolejna
    droga to zmuszenie pedagoga szkolnego o wystąpienie do sądu o
    ustanowienie dla takiego dziecka kuratora. Ewentualnie może warto
    dowiedzieć się w Rejonowym Sądzie Rodzinnym kto jest "Kuratorem
    zawodowym" na ten rejon i umówić się z nim na rozmowę w celu
    uzyskania porady jak postąpić w zaistniałej sytuacji. Mam nadzieję
    że moje uwagi na coś się przydadzą, Ja mam to szczęście że w szkole
    mojego dziecka nie mamy tego typy problemów i narazie nie docierają
    żadne sygnały.
  • niemaly 09.03.10, 23:19
    napisał okudynuw 09.03.10, 12:09 Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz

    policja wie o zachowaniach, tylko od jednego rodzica. ale zbadała
    sytuację i
    .... nie wiem co dalej... chyba nic.
    teraz dyrekcja i nauczyciele każdy incydent powinni zgłaszać na
    policję, ale oni
    raczej tego nie robią... bo opinia szkoły szwankuje...
    a dzieci cierpią.
    MOPS... jeszcze tam nie dotarłam
    a co do Rady Mędrów Miejskich... to co mam im to na radzie
    przedstawić, czy
    najpierw przedstawić problem burmistrzowi.
    czy to piszesz z autopsji... te instytucje, czy tak ci przyszło do
    głowy... że
    może jednak pomogą. I co mogą, czy są kompetentni?


    Ale niezłe zachowanie rodziców, tak trzymac dalej zgłaszajmy
    nagłśniajmy aby wiecej ludzi sie dowiedziało, do sądu to moze
    odbierze prawa rodzicielskie, nie widziemy tego gdzie to zło sie
    rozmnaża tylko szukamy winnych, tak trzymc,Rodzice poruszą wszytko i
    wszędzie zamonitują a moze jeszcze by jakąs gazetke wydac szkolna
    która by to wszystko nagłśniała,.Kurcze jak sie jakis wasz miłe
    Panie chłop czasem napił to jakos nie lecicie od razu do Policji do
    Kuratora a może do poradni od razu bo sie spił hmhm? to gdzie tu
    winni sa tak kałapiemy, tak ogladamy sie na sady które odbierają
    dzieci rodzicom, ale to zgodne z prawem oczywiscie tylko róbmy
    zgodnie z prawem i nie patrzmy czy to prawo jest koślawe czy nie
    morawe. Co sie dzieje? Wy Rodzice co sie dzieje własnie nagłosnijmy
    jeszcze więcej niech wychowawcy wychowują wasze dzieci. Może tych
    wychowawców ukarac bo nie wychowują waszych dzieci? Prawo mówi że
    nie wolno dzieci ruszac i wychowujmy ich tak dalej w tej bezensownej
    odchłani i tej bezstresowej matni. Im więcj prawa tym gorzej.
    Powodzenie mili formułowicze. Jeżli nawołujemy do czegoś to moze
    chociaż sami cos róbmy. Nikogo tu nie bronie ani nie ganie, ale te
    zapedy tej naszej młodej rodzicielskiej wychowalności chyba za duzo.
    Może zróbmy szokłe przez internet tak aby nikt nie wychodził z domu
    co? Juz sie sam gubie, ale myśle spojrzeniu w tył i o powrocie i
    zwrocie, ale czy to nie jest zbyt juz za późno? Bo nowi Rodzice już
    sa wychowani i od nich bym zaczał to chyba niemozliwe pozdr,
  • okudynuw 10.03.10, 08:43
    dziękuje za komentarz.
    masz racje najpierw trzeba zacząć od rodziców.
    jeśli jednak do rodziców nie dociera że mają problem i nie chcą o tym słyszeć,
    twierdząc że to inne dzieci wzbudzają agresje w ich dziecku.
    cała klasa ... albo i szkoła wzbudza agresje w tym jednym dziecku... baaa
    nauczyciele też wzbudzają agresje, to też im się czasami dostanie słownie ale i
    nie tylko...
    nie wiem czy to jest nasza wina... czy może jednak rodziców dziecka.
    Jednak my - reszta rodziców nie będziemy wychowywać i mówić co mają robić
    rodzice agresywnego dziecka, Oni i tak nie będą nikogo słuchać skoro nie widzą
    problemu ze swojej strony żadnego.
    A co do formalności... w naszym kraju nie da się normalnie pójść do kogoś i
    porozmawiać... bo potem się okaże że rozmowy nie było.
    Dlatego musi to wyglądać tak... czyli formalnie.
    W takiej żyjemy rzeczywistości... i nikt tego nie zmieni.
    Skoro nikt nie potrafi pomóc temu dziecku przez 3lata to tym bardziej nikt nie
    zmieni toku myślenia dorosłych.
  • madameblanka 10.03.10, 10:05
    cóż za chaos w wypowiedzi....

    chodzi już o kolejny rok skandalicznego zachowania ucznia, którego chroni
    biurokracja i nie chęć dyrekcji do babrania sie w takich sprawach. Agresja była,
    jest i pewnie będzie - ale ważne jest to że szkoła odpowiedzialna za
    bezpieczeństwo naszych dzieci, pokpiła sprawę, a sprawa ma swój początek
    przeszło 3 lata temu.
    Dyrekcja bardziej dba o wizerunek szkoły niż o to czy jeden z drugim da sobie po
    łbie.

    a przykład z pijanym mężem...jak kulą w płot.

    --
  • corrida_pl 10.03.10, 10:36
    Reakcji dyrekcji można się spodziewać w 2 przypadkach:

    1. Gówniarz kogoś uszkodzi.
    2. Rodzic uszkodzi gówniarza.

    i wtedy będzie "dym".

    --
    Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie peszyć - z ukazu cara
    Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
  • madameblanka 10.03.10, 10:45
    moze być trzecia opcja: gówniarz zostanie uszkodzony po drodze do domu.

    --
  • okudynuw 10.03.10, 11:15
    z tego co widzę to nie jeden jest...
    ja pisze o szkole nr 1 przy kościele
    wcześniej ktoś pisał o kościelnej
  • okudynuw 10.03.10, 11:32
    wtedy przyjedzie telewizja... już była taka sytuacja w tej szkole. jakieś max5
    lat temu. jak rodzic poszkodowanego dziecka poszedł do agresora i wymierzył mu
    sprawiedliwość.
    Nie wiem jak to się skończyło- w każdym razie ja oglądałam to w tvn.
    Widać że dyrekcja nie wyciąga konsekwencji z wcześniejszych incydentów.
    Nie rozumiem toku myślenia.
    Czy nie lepiej byłoby załatwić sprawę jak to się mówi po cichu. skoro Pani
    dyrektor nie chce rozgłosu.
    Przydzielić dziecku nauczanie indywidualne i nie mieć problemu na każdej lekcji.
    Przecież ciągle są zaangażowani ludzie...
    Sztab ... żeby go ujarzmić.
  • okudynuw 10.03.10, 12:31
    Ja mam to szczęście że w szkole
    > mojego dziecka nie mamy tego typy problemów i narazie nie docierają
    > żadne sygnały.

    czy mogę wiedzieć do której szkoły chodzi Twoje dziecię?
  • jaga115 10.03.10, 17:52
    Moje dziecko uczęszcz do szkoły publicznej w Wesołej. A o procedurze
    postepowania w tego typu problemach nie wyssałam sobie z palca ale
    uzyskałam z pewnego źródła - członka rodziny który kiedys był
    dyrektorem szkoły podstawowej a nastepnie wiele lat pracował w
    wydziale oświaty w jednej z warszawskich gminy. I nie traktujmy tych
    wszystkich instytucji jak kary dla rodziców i tego dziecka, ale jako
    szukanie dla niego pomocy. Może jego zachowanie to wołanie o pomoc,
    a kurator ma takiemu dziecku pomóc a nie go ukarać ( znajoma wiele
    lat pracowaą na taki stanowisku przy jednym z sadów
    podwarszawskich ). Jesli rodzice nie chcą współpracować i tylko
    rozkładaja ręce bo sami sobie nie radzą z tym dzieckiem, a nie chcą
    sami skorzystać z pomocy psychologa to w jakiś sposób trzeba ich do
    tego zmusić.
  • zulek3000 10.03.10, 13:20
    Poczytałem sobie trochę Waszych wypowiedzi i wniosek jest jeden, a nawet dwa.

    1. Szkoła publiczna ma swoje obowiązki, np. uczenie wszystkich dzieci jakie się
    zapiszą. Ma też swoje zakazy, np. nie może praktycznie w żaden sposób karać, a
    bez kar nie ma wychowania. Nie liczcie więc na to, że szkoła, burmistrz czy
    ktokolwiek z biurokracji Państwowej rozwiąże ten problem.

    2. Jak już musicie posyłać dzieci do szkoły publicznej to radźcie sobie sami,
    weźcie sprawy w swoje ręce. Nie czekajcie na nauczyciela czy dyrektorkę. Wiem,
    to trudne, ale musicie sami rozmawiać z rodzicami tych niegrzecznych dzieciaków,
    róbcie jakieś spotkania dla normalnych dzieci i ich rodziców, integrujcie się,
    rozmawiajcie ze swoimi dziećmi, uczcie swoje dzieci jak przeciwstawiać się
    przemocy rówieśników, są metody, naprawdę! Zatrudnijcie (na własny koszt)
    fachowca-psychologa, jak będzie dobry to tak Wam zorganizuje działania, nauczy
    konkretnych zachowań wobec rozbójników, tak, że przestaną być rozbójnikami.
    Zróbcie to w I, III klasie! W gimnazjum będzie już na to za późno, być może.
  • 2rodzic.sp1 10.03.10, 14:09
    Przeczytałam z niesmakiem cały ten wątek.
    Zulek3000, właściwie zgadzam się z Tobą.
    Może nie do końca, ale w większości.
    Szkoła tak na prawdę w dzisiejszych czasach niewiele może.
    Cały system jest do kitu.
    Dziecko jest nietykalne, pod ochroną. Ma obowiązek chodzenia do
    szkoły. Dyrektor nie może go przenieść do innej szkoły, bo kto
    takiego ucznia przyjmie poza rejonem, a tym bardziej wyrzucić. Na
    umieszczenie w placówce specjalnej (wyrokiem sądu) czeka się długo,
    bo nie ma miejsc w takich ośrodkach. Kary dla uczniów w szkole są
    wręcz śmieszne - nagana, obniżenie oceny z zachowania itp.
    No i sami rodzice, często bezradni - hodują sobie dziecko - potwora.
    Co do punktu 2, też uważam, że należy, może nawet grupą, rozmawiać z
    rodzicami tych niegrzecznych dzieci i samym dzieckiem.
    Ale uważać z emocjami, bo za rękoczyny można trafić do pudła...




  • okudynuw 10.03.10, 14:24
    Z rodzicami rozmawia cała klasa... nie dochodzi do rękoczynów. Starają się
    wszyscy bardzo. uwierzcie - naprawdę.
    wszyscy inni rodzice, Oni nie widzą problemu.
    Piszesz ze Dyrektor nie może nic zrobić. może... może dać dziecku asystenta,
    który będzie się nim opiekować , lub skierować je na nauczanie indywidualne. To
    lepsze niż szkoła prywatna,ale na to też muszą zgodzić się rodzice i przede
    wszystkim musi chcieć dyrektor.
    Skoro nie mogą dziecka przenieść do innej szkoły to niech przeniosą do innej
    klasy. Skoro w jednej klasie męczy dzieci od zerówki to niech w innej pomęczy
    dalej. A może to wpłynie na niego pozytywnie, bo nie będzie mógł sobie pozwolić
    za wiele do dzieci których nie zna.
    Dlaczego ciągle ma demoralizować- jak to powiedziała jedna pani psycholog -
    dzieci w jednej klasie.
    Tylko to musi zrobić również DYREKTOR i muszą być chęci.

  • bonel 10.03.10, 14:43
    Mylisz się. Gmina jest organem założycielskim i w zakresie władz burmistrza jest powoływanie dyrektora w wyniku konkursu. Burmistrz płaci pensje gronu nauczycielskiemu. I w tej kolejności należy działać; nauczyciel, dyrekcja, rada rodziców, (lub rada rodziców, dyrekcja), burmistrz i kuratorium (lub kuratorium i burmistrz).
    Burmistrz może wyciągnąć konsekwencje. I nie wzywaj tu do niechęci, inercji w tym zakresie. Wg Ciebie w ogóle nie warto na co liczyć w tym kraju i pozwalać jeździć po sobie jak po łysej kobyle. Nie liczcie - jak wam było tak było to i tak będzie dzieciom źle. Nie liczcie - wiesz szlag mnie trafia jak słyszę takie gadanie.
    Mamy w kolejności tzw. czwartą władzę - media. I jak ona się zabierze to zaraz obudzą się wszyscy święci. I nie wzywaj żeby ktoś z własnych pieniędzy płacił komuś psychologa. To po co nam te wszystkie władze żyjące z naszych podatków. Konsekwentnie się domagać - napisać do Wieści Podwarszawskich, Co słychać, Moje Gazety Regionalnej, wwlfakty, itp. czy np. TV jak TVN, itp. Ktoś ruszy temat. Ciekawe - ponad 20 lat temu też byś ludziom powiedział - nie liczcie że obalicie komunę?


    W innym wątku dot. przedszkola na Westerplatte, co do sprawy naboru zainteresowano reporterów TVN. Przecież dla reporterów to gratka, że obok jest druga sprawa. Można ich też tam zaprosić, niech wpadną z buta. Lub można spuentować sprawę przedszkola o innych patologiach w Ząbkach. Od razu biurokraci dostaną speeda.
  • zulek3000 10.03.10, 15:42
    bonel napisał:

    > Mylisz się.

    Nie mylę się, tylko Ty w ogóle nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.

    > Burmistrz może wyciągnąć konsekwencje.

    1. Jak!!! W całej Polsce są takie problemy! To jest wina systemu, nie
    burmistrza, nauczyciela czy dyrektora. Gdyby dyrektor mógł wywalić ze szkoły,
    ale nie może!!! Co Twoim zdaniem może zrobić!!! Nie ma żadnej kary, która
    mogłaby zmotywować małego rozbójnika.

    2. Skoro jest tak jak w pkt 1 to proponuję rodzicom co mogą zrobić, jeśli
    naprawdę chcą rozwiązać problem, a nie tylko narzekać. Jak będą chodzić do
    burmistrza, dyrektora, TVNu, kuratorium itd, to nic nie zyskają dla swoich
    dzieci. Czas będzie nieubłaganie leciał, a ich dzieci będą się utwierdzały w
    przekonaniu, że rodzice i inni dorośli nie dają sobie z tym rady.

    > I nie wzywaj żeby ktoś z własnych pieniędzy płacił
    > komuś psychologa.

    Jesteś przyzwyczajony do socjalizmu i myślisz tak jak chcą abyś myślał. Zrozum,
    że zamiast czekać na to aż burmistrz zobowiąże dyrektorkę, aby ona zaprosiła
    psychologa, który porozmawia z dziećmi na lekcji wychowawczej, a z rodzicami na
    zebraniu lepiej jest zapłacić 100-200 zł z kieszeni rodziców (to wychodzi
    powiedzmy po 10 zł od dziecka). Dostajesz psychologa wtedy kiedy chcesz, pomaga
    profesjonalnie nie odwalając pańszczyzny. Wyobraź sobie takie spotkanie
    zorganizowane przez rodziców np. u kogoś kto ma duży salon. Są dzieciaki (te
    dobre) i ich rodzice. Wspólnie z pomocą psychologa ustalają strategię, jak
    zachowywać się wobec jakiegoś urwisa. I nie chodzi o rękoczyny! Wystarczy, że
    zaangażujecie dzieci w ustalanie strategii zniechęcania urwisów do urwisowania.
    Psycholog naświetli dzieciom dlaczego urwis rozrabia (jeden będize rozrabiał, bo
    inne dzieci się śmieją z tego, inny, bo się go będą bać). To psycholog
    wytłumaczy wszystkim, że nie powinny się śmiać z wybryków urwisa, że nie mogą
    okazywać strachu, że muszą razem stawać w obronie krzywdzonej osoby. Nie wiem co
    jeszcze, 100 różnych pomysłów może przyjść im do głowy. Wyobraź sobie takie
    działanie i porównaj z chodzeniem do burmistrza, który Ci powie, że niewiele
    może, bo faktyucznie pewnie tak jest.
  • netgater 10.03.10, 16:10
    Kolega bonel ma również dwa przesłania:
    1. za to wszystko odpowiada burmistrz
    2. TVN załatwi wszystkie problemy

    Całe takie myślenie opiera się na założeniu rąk i twierdzeniu, że
    jest COŚ, zresztą na pewno coś bardzo prostego, co problem rozwiąże,
    tylko że tego COŚ nikt, ani dyrekcja, ani rodzice, ani burmistrz -
    nie chcą zrobić. Bo ci wszyscy tacy nieudolni są. Dyrektor powinien
    się tłumaczyć dlaczego tego COŚ nie zrobił, trzeba go zdyscyplinować
    i niech się poci przed kamerą. Ale jak tym zainteresować TVN to
    zaraz ktoś to COŚ zrobi i będzie po sprawie. Tak z buta.

    ----------------------------------------------------------------
    Sapere aude (Horacy)
  • bonel 10.03.10, 17:37
    Wypaczasz sens mojej wypowiedzi. A może nawet jej nie zrozumiałeś.
    Ludzie widzą tylko problem z dyrekcją, ew. kuratorem. Ja wskazuję ponadto że można (a wręcz trzeba) zwracać się do burmistrza (Ty byś wolał aby nie i stąd ten twój tendencyjny post), bo Gmina jest organem założycielskim szkoły. I jest to jedna z dróg w całym szczeblu rozwiązywania sprawy. Nie uważam, że jest ona prosta i łatwa. Ale nie należy i tego pominąć (obojętnie czy ktoś mi przypisze taką czy inną łatkę). Należy po kolei, z uporem maniaka (tak maniaka - przy takiej inercji biurokracji) nachodzi te instytucje. Jak życie pokazuje, z reguły jak media się interesują to zaraz nagle znajduje się rozwiązanie, wówczas przy dobrej woli wszystkich stron.
    Ty jak zwykle byś chciał aby nie angażowano w to organu założycielskiego. Niech problem buja się na swoim poziomie.
  • netgater 10.03.10, 20:59
    Nie ja wypaczam sens twojej wypowiedzi, ale ty wypaczasz sens takiej
    dyskusji mieszając w to politykę. Jak zwykle jedynie co chcesz
    przekazać, to to, że burmistrz powinien coś zrobić, a nie robi. Nie
    masz pomysłów jak pomóc dzieciom tym krzywdzącym i tym krzywdzonym,
    jedyne co cię interesuje to jak dokopać Perkowskiemu.

    Pisząc mail miałem nadzieję, że uda się wskazać to COŚ, co może pomóc
    rozwiązać sytuację, ale ciebie to w ogóle nie obchodzi, bo grasz w
    swoją grę, zapatrzony jesteś w głupie, lokalne wojenki polityczne i
    gucio cię obchodzi istota tego akurat problemu.

    ----------------------------------------------------------------
    Sapere aude (Horacy)
  • tedglen 10.03.10, 18:58
    netgater napisał:

    (...)
    > Całe takie myślenie opiera się na założeniu rąk i twierdzeniu, że
    > jest COŚ, zresztą na pewno coś bardzo prostego, co problem rozwiąże,
    > tylko że tego COŚ nikt, ani dyrekcja, ani rodzice, ani burmistrz -
    > nie chcą zrobić. Bo ci wszyscy tacy nieudolni są. Dyrektor powinien
    > się tłumaczyć dlaczego tego COŚ nie zrobił, trzeba go zdyscyplinować
    > i niech się poci przed kamerą. Ale jak tym zainteresować TVN to
    > zaraz ktoś to COŚ zrobi i będzie po sprawie. Tak z buta.

    Człowiek jest istotą inteligentną i tak skonstruowaną, że na każdy problem potrafi znaleźć rozwiązanie (a zazwyczaj wiele rozwiązań). W przeciwnym razie obecnie nie używalibyśmy komputera, ale siedzieli w jaskiniach. Opisywany tutaj problem nie jest mi znany, zakładam, że informacje tutaj podawane mogą być przekoloryzowane. Jeśli jednak jest taki problem w szkole, to przede wszystkim nauczyciele i dyrektor mogą (i muszą) go rozwiązać (być może przy pomocy rodziców, czemu nie). Oczywiście należy opracować sensowny plan działania, pewne jest, że rozwiązanie co najmniej jedno się znajdzie. Kwestia chęci, zapału do pracy, serca. Drugi biegun to urzędnicze "niedasie", chyba wszystkim znane. Nie znam się na pracy nauczyciela, dyrektora szkoły, ale nawet jako laik potrafiłbym rzucić wieloma pomysłami (kilka już padło od innych osób). Przy czym nie twierdzę, że w tej konkretnej sprawie nauczyciele nic nie zrobili albo nie robią, bo sprawy dokładnie nie znam.

    --
    "Czy wspinasz się po drabinie przystawionej do właściwej ściany?" - ksiądz Artur, parafia Zesłania Ducha Św. Ząbki
    Zdjęcia Ząbek - Mapa inwestycji drogowych w Ząbkach
    Nowe forum Ząbek - powiatwolomin.phorum.pl -
    www.obwodnicamarek.pl/
  • gosiapatrycja 11.03.10, 08:49
    Masz racje że ten problem powinien rozwiązać dyrektor i nauczyciele.
    Ale jak dyrektorka chowa problem pod dywan no to my rodzice jestesmy
    bezradni.Stwierdzenie pani dyrektor jest takie że nie trzeba
    rozdmuchiwać sprawy. Po co nam sensacje w szkole. Uważam że
    najlepszym sposobem jest tutaj telewizja. Bo burmistrz wątpie żeby
    coś zdziałał. On jak znam życie stwierdzi że mamy załatwiać tą
    sprawę z dyrektorką. I koło sie zamyka.
    Netgater uwierz sprawa nie jest ani trochę przekoloryzowana. Jakbyś
    dowiedzial sie jak to dziecko sie zachowuje to zmienił być zdanie. A
    rodzice nie widza problemu w zachowaniu dziecka. Uważają że wina
    leży po stronie nauczycieli. I co ty na to?
  • netgater 11.03.10, 09:24
    Nigdzie nie napisałem że sprawa jest przekoloryzowana. To były słowa
    Tedglena.

    ----------------------------------------------------------------
    Sapere aude (Horacy)
  • tedglen 11.03.10, 10:17
    netgater napisał:

    > Nigdzie nie napisałem że sprawa jest przekoloryzowana. To były
    > słowa Tedglena.

    Nie, ja tak nie napisałem. Nie napisałem, że sprawa jest
    przekoloryzowana, ale, że może być przekoloryzowana.

    Jeśli jednak jest w rzeczywistości tak jak to tutaj opisano, to
    trzeba działać i szybko rozwiązać sprawę. Jak słusznie zauważył
    Netgater trzeba pomóc zarówno dzieciom krzywdzonym jak i dziecku
    krzywdzącemu. A może przede wszystkim temu krzywdzącemu...


    --
    "Czy wspinasz się po drabinie przystawionej do właściwej ściany?" -
    ksiądz Artur, parafia Zesłania Ducha Św. Ząbki
    Zdjęcia Ząbek - Mapa inwestycji drogowych w Ząbkach
    Nowe forum Ząbek - powiatwolomin.phorum.pl -
    www.obwodnicamarek.pl/
  • gosiapatrycja 11.03.10, 15:38
    netgater przepraszam za pomyłkę. To nie ty napisałaę że sprawa jest
    przekoloryzowana tylko tedglena. Żle spojrzalam.
  • bonel 10.03.10, 17:57
    1. Nie sam.
    2. motto zulka3000 - ludzie nie nachodźcie, bo i tak nic nie wskóracie. Niepotrzebnie popsujecie krew biurokratom. Jak ludzie będą odpuszczać to zawsze będzie to traktowane przez biurokratów jako rzeczy dla nich marginalne. Ale jak ludzie z różnych stron będą ich nachodzić, i nawet gdy nie uda się tej sprawy czy innej pozytywnie załatwić, to biurokraci sami stwierdzą. Trzeba z tym coś zrobić. Tak, tak - panie netgater, COŚ zrobić. Bo nie będą mogli spokojnie sobie funkcjonować za nasze pieniądze. Znajdzie się nagle projekt uchwały czy ustawy, rozwiązanie czy okaże się nagle - inna interpretacja, bo będzie taka potrzeba chwili.
    Nieważne, jakbyś chciał z netgaterem, czy tę konkretną sprawę da się załatwić czy nie. Nie należy odpuszczać. Nie w imię fałszywego poczucia złudnego spokoju.
    Sam jesteś przyzwyczajony właśnie do myślenia komunistycznego - znajdowanie rozwiązań kosztem czyjegoś prywatnego majątku (czyt. tu - pieniędzy). Niech podatnik łoży na rozbudowaną biurokrację, a jak coś przychodzi to niech jeszcze raz sam łoży na to samo. A Twoje nawoływanie do takiego rozwiązania jest czysto komunistyczne - obywatelu masz problem, broń się sam. A potem jak problem sami rozwiążą okaże się, że pominięto jakąś ważną instytucję, która obrażona wytoczy działa na samowolę. Bo powiedzą, że skoro ludzie nie wykazali takiej determinacji to problem nie był aż tak istotny.
  • netgater 10.03.10, 21:18
    Nie tylko z czytaniem nasz problem, ale i z pisaniem. O logice nie
    wspominając.

    > A Twoje nawoływanie do takiego rozwiązania jest czysto
    > komunistyczne

    Komunistyczne, to jest myślenie, że państwo/urząd za nas wszystko
    zrobi. Totalne pomylenie pojęć. Kuriozalne że ktoś kto sam głosi
    hasła komunistyczne, zarzuca to komuś kto powiedział coś odwrotnego
    :)

    > Trzeba z tym coś zrobić... Bo nie będą mogli spokojnie sobie funkc
    > jonować za nasze pieniądze.

    Rozumiem, że po to mamy im TVN, TVP Info i Sprawę dla Reportera
    zesłać, żeby poczuli że sprawa jest ważna. Jasne, to dzieciaki i
    rodzice na pewno się ucieszą, bo to definitywnie rozwiązuje ich
    problemy.

    Nikt nie nawołuje "dajcie spokój burmistrzowi, dyrekcji", ale jak nie
    podasz swoich propozycji COŚ-ów, to twój udział w dyskusji nie może
    być inaczej interpretowany jak tylko mieszanie w to polityki.

    ----------------------------------------------------------------
    Sapere aude (Horacy)
  • jaga115 11.03.10, 10:24
    Widzę że dyskusja teraz zmierza w kierunku jak przy pomocy TVN TVP
    dokopać dyrekcji i burmistrzowi. Słuchajcie może raczej nalezy
    skupić się na tym jak rozwiązac problem i pomóc temu dziecku (
    uważam że dzieci same z siebie nie są złe to środowisko je tak
    kształtuje). Zastanówcie czy agresja tego dziecka nie wynika z
    problemów domowych, braku akceptacji i jest to jego wołanie o pomoc.
    Może opieka psychologa by temu dziecku pomogła, a zarazem rozwiązała
    wasz problem agresji w szkole, tylko jesli rodzice dziecka nie chcą
    współpracować to trzeba wykorzystać inne instytucje w celu
    przymuszenia ich do podjecia współpracy z psychologiem.
  • okudynuw 11.03.10, 11:02
    jaga widzę że masz racje ... jakby to dotyczyło i ciebie...
    dziecku trzeba pomóc. ale jak. jest pod stała opieką psychologa jak twierdzi
    Pani dyrektor od kilku lat...i kompletnie nic.
    problemy wynikają z problemów rodzinnych. ale jeżeli rodzice nie chcą
    współpracować i lecą teksty typu- "dostał- widocznie sobie zasłużył skoro mój
    syn go pobił" to nie oczekujmy od innych że pomogą rodzinie na siłę. Rodzina nie
    widzi problemu i nie chce widzieć... nie mnie to oceniać. Załamka. Przykro tylko
    że to dziecko nie może dostać fachowej pomocy.
    Skoro jest pod opieką psychologa przez 3 lata i chodzi na jakieś zajęcia - i
    efektu kompletnie nie ma. To moim zdaniem nie ma współpracy i konsekwencji. Bo
    co z tego że psycholog mu wpaja morale itd. jak nie ma konsekwencji w domu.
    Myślę że TV to ostateczność, ale.... nie wiem.
    Nie może być tak że wszyscy będą terroryzowani przez jedno dziecko, które nie
    zna granic i poszanowania innego człowieka.
    Z tego co mówi pani Dyrektor robi co może, jest zarobiona po pachy... czyli..
    dziecko jest pod opieką psychologa, pedagoga, chodzi na zajęcia.. świetnie..
    tylko to nic nie daje... jego zachowanie się kompletnie nie zmienia.

  • toja_zab 11.03.10, 11:30
    okudynuw napisała:

    > dziecko jest pod opieką psychologa, pedagoga, chodzi na zajęcia..
    świetnie..
    > tylko to nic nie daje... jego zachowanie się kompletnie nie
    zmienia.
    >

    Dziwne teraz mamy czasy. Za moich czasów za takie zachowanie w
    szkole dzieciak dostał by porządny wp….ol od nauczyciela i to na 99%
    załatwiłoby sprawę. Teraz nauczyciel nie ma prawa dotknąć takiego
    chamskiego gówniarza bo prokurator mu od razu siedzi na placach … No
    i mamy tego skutki! Jak do tego dodać jakość życia rodzinnego i
    (braku) wychowania, permanentnego braku czasu, złego systemu
    priorytetów rodziców i braku zwyczajnej rodzinnej miłości w domu to
    mamy tego typu sytuacje. Co tu pomoże psycholog jak w rodzinie
    pewnie coś szwankuje! Wniosek z tego taki, że może czasami lepiej
    odpuścić sprawy materialne i skupić się na swoich dzieciach.
    Pieniądze nie są najważniejsze: daleko bardziej powinno zależeć nam
    na jakości życia małżeńskiego i rodzinnego! Może prowokacyjnie:
    dzieci są najważniejsze. Tylko jak dbać o te sfery w życiu jak od
    6.00 do 19.00 jest się poza domem, który służy w zasadzie tylko do
    spania a jak już jest trochę wolnego czas to poświęca się go na
    głupawe seriale … Tylko czy my sami chcemy coś zmieniać? Większość
    rodziców napisze pewnie, że problem ich nie dotyczy - tylko skąd
    tyle chamstwa wśród naszych dzieciaków, skąd tyle wulgarności, skąd
    tyle zachowań ocierających się o łamanie prawa? Najprościej ściągnąć
    telewizję albo problem przerzucić na psychologa. Tylko, że tak
    naprawdę problem leży gdzie indziej i nie dotyczy tylko tego jednego
    chłopca…
  • gosiapatrycja 11.03.10, 14:00
    Psycholog stara się pracowac z tym dzieckiem ale rodzice nie
    współpracują z nim. We wszystkich widzą problem tylko nie w sobie i
    ich dziecku. I należało by wykorzystać tak jak jaga115 napisała inne
    instytucje w celu przymuszenia ich do współpracy i pomóc temu
    dziecku. Bo problem jest poważny i trzeba coś z tym zrobić.
  • madameblanka 11.03.10, 14:11
    jaga, nie wiem jak to napisać....agresja tego dzieciaka trwa już kolejny rok.
    Oprocz standardowych codziennych bluzgów jest bicie, kopanie niszczenie plecaków
    i innych przedmiotów. Do tego jest mściwy i zna kolesi ze starszych klas.
    spróbuj sie bronić lub skarżyć - dopadnie cie w szatni czy na korytarzu.
    Rzuca sie z rękoma /i wyzwiskami/ do nauczycieli. Ma dopiero 9 lat. Za parę lat
    założy kosz na śmieci nauczycielowi.
    Dyrekcja wie o tych przypadkach. Zadnych działań. Oprócz wezwania rodziców na
    rozmowę. Wow!

    Mówisz o psychologu dla agresora? A kto pomoże mojemu dziecku i pozostałym??
    Sanitariusz?

    --
  • jaga115 11.03.10, 14:46
    Dyrekcja szkoły dziecka z podstawówki wyrzucić nie może, bez zgody
    rodziców umieścić w placówce specjalnej też nie można. Jedyną
    instytucją która może nakazać takie przeniesienie dziecka na siłę
    jest z tego co wiem Sąd Rodzinny. Więc chyba tylko tam pozostaje wam
    szukać pomocy. A psycholog może nie jest potrzebny tylko dziecku ale
    i jego rodzicom, jesli problem tkwi w stosunkach rodzinnych to praca
    z samym dzieckiem nie da efektów.
  • bonel 11.03.10, 13:33
    Netgater nie przeinaczaj faktów i nie schlebiaj sobie. Proszę Cię. To ja pierwszy kilka razy zabrałem głos w dyskusji, nim Ty postanowiłeś zareagować. Wręcz śmiem twierdzić, że dla Ciebie problem byłby nie do zauważenia - tylko ja napisałem, uświadomiłem ludziom o organie założycielskim, co wywołało w Tobie taką furię, że dziesiątego kilka razy głos zabrałeś, mimo że 9 marca byłeś nieobecny w dyskusji ze swym COŚ. Ty dopiero później się potem odezwałeś w kwestii co ja chcę od organu założycielskiego

    To za co płacimy podatki na różnego rodzaju biurokrację, np. na MENiS, kuratorów, itp.? Za co. Domaganie się praw z tego tytuły jest wg Ciebie komunistycznym myśleniem?
    A może powinniśmy w ogóle sami się organizować i bronić przed złodziejami, złoczyńca, itp. Bo Państwo za nas tego nie zrobi mimo że w tym zakresie płacimy podatki na organa ścigania, tropienia, służby porządkowe, itp. Masz porażającą logikę, albo ..... . Albo zarabiasz tyle, że tobie to obojętne że mimo płacenia podatków płacisz drugi raz za to samo. Jakby nie patrzeć - przeinaczasz rzeczy. Masz w tym cel czy tego nie rozumiesz?


    Kuriozalne jest to, że z taką siłą chcesz za wszelką cenę pominąć sprawę tego że organem założycielskim jest Urząd. Pewnie, ja też nie mam nadziei, że burmistrz to rozwiąże. Ale jest organem założycielskim i też może (choć nie musi, ale może) mieć wpływ na dyrekcję, której płaci. Nie sądzisz? Ty to raczej nie. Sam w tym kierunku sprawę prowokujesz.

    Gdybyś czytał ze zrozumieniem moje posty i nie mieszał w to polityki tobyś zauważył, że pisałem, że ostatnim etapem jest pójście do mediów ze wszelkimi podkładkami, że było się u wszystkich świętych!!
    Sam mieszasz w to politykę - czy ja powiedziałem w tym kontekście że burmistrz jest cacy czy be? Gdzie?? Cały czas mówię, że jest to jedna z dróg rozwiązywania tego problemu. Choćby w tym pierwszym poście
    "Burmistrz zawiaduje tym wszystkim. Szkoły są opłacane przez gminę. Więc do gminy, a raczej burmistrza z tym problemem. To są jego kompetencje. Oczywiście pod warunkiem, że dyrekcja by nie reagowała i będą na to dowody. Zasada stara jak świat - jest nadzór ale nie będzie on zastępował dyrekcji szkoły. I napisanie od razu do burmistrza nic nie da poza odbijaniem piłeczki..
    Myślę, że boleśniejszą sprawą dla dyrekcji byłoby zgłoszenie sprawy do kuratorium, z podpisem kilku rodziców. Od razu postawiłoby ich na bacznośc. "


    Ja podałem swoje COŚ - nachodzić systematycznie wszystkich świętych. Kolejność przedstawiłem. Można poczytać w innych postach. Czy to pomoże czy nie - rzecz inna. Ale nie należy tego zostawiać obojętnie czy się uda załatwić konkretną sprawę czy nie. Nie należy sprawy załatwiać po cichu. Bo nigdy nic się nie zmieni i będzie dochodzić do takich problemów. Żeby jak napisałem - nie było determinacji, więc sprawa błaha dla biurokratów. Wiele takich spraw dorzucanych w różnym czasie z różnych miejsc kiedyś czy później nabierze efektu kuli śniegowej. I należy się ostro przeciwstawiać dla zasady, aby w przyszłości nie było takich czy większych tragedii.
    A jaki jest Twój udział w dyskusji - jakie jest Twoje COŚ poza biciem piany? Nie mogę, tobie netgater, wszystko trzeba łopatologicznie. A i tak nie jestem pewnym do końca efektu. A ile jest tu postów, zwłaszcza z Twoim COŚem?
  • azkargk 11.03.10, 21:19
    Znalazłam kilka przydatnych linków do stron internetowych traktujących o
    przemocy w szkole.

    Po pierwsze jedna rzecz, wydawałoby się, że oczywista, o której jednak wielu
    zapomina - w odniesieniu do szkół, szczególnie podstawowych: przemoc jest
    przestępstwem. Każdy, kto jest świadkiem czynu zabronionego (przemoc w szkole) i
    nie informuje o tym policji, popełnia przestępstwo. Chyba mamy prawo jako
    rodzice wymagać zarówno od dyrekcji szkoły jak i pracujących tam nauczycieli,
    żeby byli w zgodzie z prawem. Ale sami także musimy się do tego stosować.
    Poniżej link do ciekawego artykułu z Żor:
    katowice.naszemiasto.pl/szkola_bez_przemocy/specjalna_artykul/629740.html
    Może i na naszym terenie udałoby się przy współpracy Urzędu Miasta i Policji
    stworzyć podobny program i przekazać dyrektorom ząbkowskich szkół zalecenia jak
    postępować w przypadku każdego przypadku przemocy w szkole. Chyba, że coś
    takiego już mamy?

    Pewnie nie raz zastanawiamy się jak skutecznie pomóc naszym dzieciom, jak
    skutecznie obronić je przed przemocą w szkole. Poniżej link do strony stworzonej
    przez specjalistów, przedstawiającej wszystkie dostępne dla nas rodziców sposoby
    działania:
    www.przemocwszkole.org.pl/jak_pomoc_dziecku.php?zm=m3_1
    To co szczególnie zwróciło moją uwagę - to zalecenie szczegółowej dokumentacji
    przemocy oraz działań szkoły w celu przeciwdziałania przemocy w szkole wobec
    naszego dziecka. Jeszcze jeden element delikatnej presji na władzach szkoły.

    Tradycyjnie na wiosnę szkoły organizują dni otwarte dla przyszłych uczniów i ich
    rodziców. Poniżej link do strony z listą pytań jaką możemy zadać szkole, a
    uzyskane odpowiedzi pomogą nam podjąć decyzję, czy dana szkoła będzie nam
    odpowiadała:
    www.szkolabezprzemocy.pl/70,pytania-do-szkoly


  • zzz131 11.03.10, 22:33
    i to chyba najlepsze rozwiązanie...
    jeżeli Wasz dzieciak dostanie lanie od innego, to nie do
    pielęgniarki, a na obdukcję (nie wiem czy dobrze piszę) i na policję.
    Nie pomoże wezwanie Policji na łobuza, to Dyrektorkę na Policję, że
    stwarza zagrożenie dla Waszego dziecka, pozwalając na znęcanie się
    starszym.
    Nie ma litości....
    sama mam dwójkę dzieci i nie powiem co bym takiemu zrobiła - na
    pewno nie mam na myśli psychologa (co niektórzy to naiwni są myśląc,
    że takiemu to psycholog pomoże)
    Przypomnijcie sobie wszyscy jak było za naszych czasów. Jeden z
    drugim próbował, ale sposób się zawsze znalazł, nie było nigdy aż
    takich sytuacji (przynajmniej u mnie)
  • okudynuw 12.03.10, 10:27
    skoro burmistrz zareagował na reklamówkę śmieci z innego postu- to może jako
    jedyna kompetentna osoba przywoła swoją przyjaciółkę do porządku - blond lady- i
    jej wiernego giermka, który rządzi szkołą- czyli niezmiernie doświadczoną i
    znudzoną swoją pracą pedagog-wypompowaną ideologicznie.
  • starzyna 12.03.10, 11:09
    dzieciak naprawdę jest niebezpieczny, nie tylko na lekcjach. jest nieobliczalny,
    trudny do przewidzenia. wiedza o tym dyrektorka i jej przyjaciolka, wyprana
    ideologicznie - pani pedagog. dobrze obie wiedzą że powinny zgłaszać incydenty
    policji, zagrozić sądem rodzinnym, ale nie robią tego. bo po co? Lepiej zajmowac
    pisaniem "spychologicznych" pisemek mydlących wszystkim oczy. może jak dzieciak
    osobiście im napluje, jak robi to w klasie, tudzież kopnie, wyzwie to może
    będzie jakas reakcja. Z tego co wiem dyrektorka nie raczy nawet pójść na lekcje
    zobaczyc co się dzieje, nauczyciele niech sobie radzą sami. Angielski nie
    istnieje, pedagog czy dyrektor nie ruszą się z gabinetu żeby wspomóc
    nauczyciela, robią to rodzice, zwalniają sie z pracy i siedzą na zajęciech!!
  • madameblanka 12.03.10, 15:01
    jednym słowem masakra, a duecik pedagog&dyrektor jest znany z braku kompetencji
    i niechęci do niesienia pomocy. Słyszałam to od rodziców innych klas żeby sobie
    spokój z załatwianiem czegokolwiek u pedagog. Mam wrażenie że pedagog pogrąża
    dyrektorkę.

    A z tą policją, no właśnie nie zgłaszanie takich incydentów jest
    przestępstwem....niech robią tak dalej, nie dość że stracą szacunek to i pewnie
    stanowisko. I to w imię czego? Chronienia małego bandziora i jego rodziców, aby
    tylko szkoła miała z głowy? Warto? Czy nie lepiej móc się pochwalić "tak,
    zdławiliśmy agresję w zarodku", "nie, nie pozwolimy na takie
    zachowania".....jest takie powiedzenie "jak ktoś chce to znajdzie sposób, jak
    nie chce to znajdzie powód".
    --
  • gosiapatrycja 15.03.10, 15:25
    Uważam że rodzice dzieci ktore chodzą do klasy z tym niesfornym
    dzieckiem powinni napisać pismo do kuratorium. To jest jedyne
    wyjście żeby coś z tym zrobić. Bo na dyrektorke to nie ma co liczyć
    że coś zrobi w tej sprawie. Co wy na to rodzice dzieci z klasy
    chłopca stwarzającego problem? Znajdzie się chętny do napisania
    pisma?
  • zulek3000 16.03.10, 11:46
    Bynajmniej nie wzywam do nienachodzenia tych osób/instytucji. JAk ktoś chce to
    niech to robi, ale po przeczytaniu wszyskich wypowiedzi nadal nie wiem jakie są
    Wasze oczekiwania co do nich. Czego oczekujecie???

    Jak rozumiem jest jakieś wyjątkowo niegrzeczne dziecko, jego rodzice nie widzą z
    tym problemu, brak współpracy ze strony dziecka i jego rodziców z dyrekcją i
    pedagogiem. Co można z tym zrobić? Czy da się z tym coś zrobić? Co mogą zrobić
    dyrektor, burmistrz, kurator i kto tam jeszcze? Dyskusja sprowadza się jedynie
    do narzekania, że nic nie robią, ale co mają zrobić tego nikt chyba nie napisał.

    Jakie kompetencje ma w tej sprawie burmistrz i kurator? Ano takie, że są
    przełożonymi dyrektora, więc powinni ją wezwać, zmotywować, zmusić itd do
    działania. Jakie więc może podjąć działania dyrektor, jakie są jego kompetencje?
    W moim przekonaniu nie ma żadnych. Prawo nie pozwala mu wywalić dziecka ze
    szkoły. A bez tego dyrektor nie jest w stanie przekonać dziecka i jego rodziców
    do współpracy, a bez tego to pedagog i psycholog także niewiele im pomoże.

    Dlatego przypomnę swój pomysł, że rozwiązanie problemu tkwi w reszcie dzieciaków
    i ich rodzicach. To z nimi powinien pracować psycholog. To oni chcą jak rozumiem
    pomocy i chcą współpracować. Odpowiednio zaplanowana strategia zachowań innych
    dzieci wobec małego złoczyńcy, innych rodziców wobec rodziców złoczyńcy, to jest
    klucz do rozwiązania. Nie wzywam tu do rękoczynów, jak mi ktoś zaraz zarzuci.
    Jak cała grupa się zastanowi nad motywami złoczyńcy to znajdą też pokojowe
    sposoby demotywacji tych zachowań. Ludzie, weźcie sprawy w swoje ręce i nie
    czekajcie na pomoc biurokratów. Zorganizujcie się jakoś, może niech
    wychowawczyni się tym zajmie jeśli czyta to forum. Biurokraci naprawdę Wam nie
    pomogą, a Wasza frustracja będzie rosła, po co się katować.
  • madameblanka 16.03.10, 12:44
    zulek, a czego ty byś chciał jak by twoje dziecko dostawało łomot? Odpowiedź
    nasuwa się sama prawda?
    Druga sprawa, to dyrekcja ma wiedzieć i zresztą wie, co zrobic z takim typkiem.
    I zapewniam cie że ma do tego narzędzia i uprawnienia, niestety ani jednego ani
    drugiego nie użyto. Przynajmniej nie wystarczająco.
    Co do pracy pani psycholog, wiem że to jest jedyna osoba łącznie z wychowawcą
    które chcą rozwiązac problem i nie zamiatać go pod dywan.

    --
  • zulek3000 16.03.10, 13:52
    madameblanka napisała:

    > zulek, a czego ty byś chciał jak by twoje dziecko dostawało łomot?

    > Druga sprawa, to dyrekcja ma wiedzieć i zresztą wie, co zrobic z takim
    typkiem.

    Oświeć mnie co dyrekcja wie, że powinna zrobić z takimi typkami? Jakoś nie mogę
    wpaść na to sam.

    > I zapewniam cie że ma do tego narzędzia i uprawnienia,
    Jakie są te narzędzia i uprawnienia?
  • starzyna 16.03.10, 14:31
    Dyrektor to jedyna osoba kompetentna, która może coś zrobić.
    jeśli są chęci.
    Dziecko wg wszystkich (rodzice, psycholog, dyrekcja, pedagog) jest agresywne. do
    tego ma problemy emocjonalne, czyli kwalifikuje się do nauczania indywidualnego,
    można mu też przyznać asystenta, należy się zwrócić do wyższej szkoły pedagogiki
    specjalnej i oni szukają dziecku takiej osoby,
    Skoro uważasz, że rodzice atakują dyrekcje itd,a problem nie został rozwiązany
    jak widać od 3 lat. to może ... aby dzieci z tej klasy się nadal nie męczyły -
    wystarczy go przenieść do innej- zrobi mu to lepiej? nie wiem. może nie zna
    tamtych dzieci- będzie czuł się onieśmielony. Jest wyjście? kolejne? czy nie ma?.
  • madameblanka 16.03.10, 14:42
    > > I zapewniam cie że ma do tego narzędzia i uprawnienia,
    > Jakie są te narzędzia i uprawnienia?

    może między innymi wykorzystać wszystko co jest w ramach statutu szkoły, czyli
    dużo. A ja jestem rodzicem i jedyne co mogę, to oczekiwać bezpieczeństwa dla
    mojego dziecka, pomagac w tym, współpracowac ale nie jestem od znania sie na
    ustawach, paragrafach i innych - dlatego to ona piastuje takie stanowisko i to
    ona zna te przepisy. Od rodzicow tego wymagasz???
    Zresztą porozumiewałam sie z ciekawości z kuratorium i potwierdziło to co mówię.

    --
  • zulek3000 16.03.10, 16:07
    madameblanka napisała:

    > może między innymi wykorzystać wszystko co jest w ramach statutu szkoły, czyli
    > dużo.
    Madameblanka, jesteś pierwsza, która znalazła sposób. Statut szkoły, ja nawet
    nie pomyślałem aby tam zajrzeć. Ale znalazłem teraz w necie. A tam jest
    faktycznie jedna możliwość, którą ma dyrektor:
    "Dyrektor Szkoły może wystapic do Kuratora Oswiaty z wnioskiem o
    przeniesienie ucznia do innej szkoły w przypadku, gdy zmiana srodowiska
    wychowawczego może korzystnie wpłynac na postawe."

    No i taki wniosek a potem jego skuteczna realizacja rozwiązuje częściowo
    problem. Choć problem ten znikając z "jedynki" pojawi się zapewne w "dwójce".

    Więc nie piszcie już do dyrektora, żeby "coś" zrobił. Piszcie, żeby napisał do
    kuratorium taki wniosek o zmianę szkoły.

    Madameblanka, a co myślisz o moim pomyśle z psychologiem dla całej reszty grupy?
  • madameblanka 16.03.10, 16:36
    >Jak cała grupa się zastanowi nad motywami złoczyńcy to znajdą też pokojowe
    sposoby demotywacji tych zachowań.

    Zulek, powiem szczerze...nie moge napisac za dużo na forum. Jedyne co mogę
    powiedziec to to, ze psycholog naprawdę wspaniale współpracuje z rodzicami i
    jest naprawdę można na nią liczyć, niesty ona poniekąd też ma związane ręce.
    Wiesz, swoją drogą to ciężko jest dziecku wytłumaczyc co ma robić gdy ktos go
    opluje, uderzy w twarz, kopnie, zniszczy książki itepe.
    Powiesz żeby oddał to dostanie podwójnie, ma mu zejsć z drogi to zaczepki nigdy
    sie nie skończą i tak dalej i tak dalej. To jak moze nakierować dzieci psycholog
    jak samym rodzicom ciężko to zrobić bo z klasowym gnojkiem nie ma żartów...i
    terror trwa dalej:(
    --
  • gosiapatrycja 16.03.10, 18:22
    Uważam że dobrym momentem na porozmawianie o tym problemie z panią
    dyrektor jest dzień otwarty (18.03.2010 g.16.30). Niech przyjdą
    osoby ktore znają problem i powiedzom przy wszystkich o swoich
    obawach i że nie robione jest nic w tym kierunku żeby problem
    rozwiązać. Przekonajmy się co powie dyrektorka i pedagog na swoje
    usprawiedliwienie. Innego wyjścia nie widzę. A jak to nie pomorze to
    zgłoście problem do kuratorium.
  • gosiapatrycja 18.03.10, 10:38
    Droga Pani Pedagog.
    Dziekuje bardzo za radę ale nie moge z niej skorzystać ponieważ
    problem nie dotyczy mnie. Pisalam tylko swoje zdanie na ten temat i
    uważam że to rodzice z tej konkretnej klasy powinni zabrać glos w
    tej sprawie. A tak pomijając temat ciekawa jestem skąd Pani ma moje
    dane i pisze wiadomości na moje prywatne konto?
  • niemaly 18.03.10, 19:46


    Czy poczekamy az tak sie rozegraja sprawy ? czy więcje uprawnień dla
    ucznia więcej luzu i więcej besresowości a poniej tu mamy taki oto
    efekt i to nie wazne że na wschodzie?
    oto wiadomości bieżące:

    15-latek zaatakował nożem swoją korepetytorkę. Do zdarzenia doszło w
    środę wieczorem w południowej części Moskwy - podał serwis rg.ru.
    Uczeń 10 klasy napadł na 65-letnią kobietę, kiedy ta udzielała mu
    pozalekcyjnych korepetycji z angielskiego. W środę późnym wieczorem
    sąsiedzi, słysząc hałas i krzyki o pomoc, dobiegające z mieszkania
    obok, wezwali milicję. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce
    zastali okropną scenę. Wściekły 15-latek zadawał raz za razem ciosy
    kuchennym nożem 65-letniej kobiecie.

    Korepetytorka otrzymała wiele ran ciętych i kłutych, ale udało się
    ją uratować.

    Na razie niewiadomo, co wywołało atak szału u młodego człowieka i
    dlaczego rzucił się z nożem na nauczycielkę.

    Serwis rg.ru w związku ze zdarzeniem odnotowuje, że profesja
    nauczyciela w Rosji staje się coraz bardziej ekstremalna. W
    zastraszającym tempie rośnie liczba napadów uczniów na swoich
    pedagogów. Przyczyn tej fali przemocy w szkołach upatruje się
    głównie w czynnikach społecznych.

    Na przykład w elitarnych szkołach dzieci nuworyszy
    pogardzają "biednymi belframi" i demonstrują to swoim lekceważącym
    bądź agresywnym zachowaniem. Milicja zebrała całą kolekcję reakcji
    rosyjskich uczniów na otrzymanie niskiej oceny czy nawet zwrócenie
    uwagi: rzucanie kamieniami, oblewanie kwasem, bicie po lekcjach.
    Zdarzają się także przypadki morderstw i gwałtów.

    Problem ten nie dotyczy tylko Rosji - przypomina serwis rg.ru. We
    Francji, na przykład, każdego dnia dochodzi do 60 napadów na
    nauczycieli. W Wielkiej Brytanii co trzeci nauczyciel był ofiarą
    agresji ze strony swoich uczniów.


  • gosiapatrycja 26.03.10, 19:38


    Powstał interdyscyplinarny zesół do spraw pomocy dzieciom i
    rodzinie: W
    zeszłym tygodniu został powołany do życia Interdyscyplinarny zesół
    do spraw
    pomocy dzieciom i rodzinie. W skład zespołu wchodzą przedstawiciele
    m.in.:
    sądu rodzinnego, szkół podstawowych i gimnazjalnych, Straży
    Miejskiej,
    Policji, Ośrodka Pomocy Społecznej, Gminnej Komisji ds.
    Przeciwdziałania
    Alkoholizmowi, Poradni Psychiatrycznej. Celem tego zespołu jest
    skoordynowanie
    działań w zakresie pomocy w przypadkach trudnych, w których jedna
    instytucja
    nie ma wystarczających kompetencji do skutecznej pomocy.

    Przykładem zainteresowania zespołu może być dziecko stwarzające duże
    problemy
    wychowawcze w szkole, demoralizujące pozostałą młodzież, a którego
    trudno bez
    współpracy z rodzicami sprowadzić na właściwą drogę lub podjąć
    skuteczną
    terapię. W takim przypadku, gdy rodzice (lub prawni opiekunowie) nie
    pozwalają
    na podjęcie odpowiednich działań, zespół w w.w. składzie jest w
    stanie
    skutecznie zainicjować podjęcie decyzji przez Sąd w zastępstwie
    rodziców.

    Często zdarza się, że dziecko powodujące duże problemy w szkole, ma
    problemy z
    prawem również poza szkołą, czasami pochodzi z rodziny
    patologicznej. W takim
    przypadku istnieje potrzeba wykonania szczegółowego wywiadu
    (policja, straż i
    inni) i objąć opieką całą rodzinę by skutecznie wychować dziecko.

    Są to tematy trudne i nie łatwe w rozwiązaniu, tym bardziej się
    cieszę, że to
    właśnie w Ząbkach powstał pierwszy tak profesjonalny zespół.

    Burmistrz Miasta Ząbki,
    Robert Perkowski.

    P.S.
    Nadmienię, że członkowie zespołu wykonują swoje zadania
    nieodpłatnie.
    Uczestnicząc w spotkaniach reprezentują różne instytucje w ramach
    swoich
    obowiązków służbowych.

    Źródło:www.robertperkowski.pl/?co=show&nom=917

  • okudynuw 26.03.10, 19:47
    gosiu już jest taki wątek, na szczęscie
  • starzyna 06.04.10, 15:45
    rozumiem że w żadnej szkole nie dzieją się takie akcje?
    z tego co wiem nie jest to jedyny przypadek. Piszcie i nie krępujcie się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka