Dodaj do ulubionych

Doły zimowe :(

02.12.10, 17:21
Ja już mam!Kto jeszcze?
Już mam dość!Wieje,zimno mi ciągle,i nic mi się nie chce.Ani sprzątać,ani pierniczyć,ani robić wycinanek na choinkę z małym.Stosy nóg i rąk do zszywania królików tildowych walają się po chałupie a mnie doły łapią:(Iść się upić,czy co?Idzie ktoś ze mną?
--
Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
Edytor zaawansowany
  • newill6 02.12.10, 17:30
    nie,nie ,nie popadaj w taki nastrój,,,,,w takich wypadkach,,jak z chorobą ,,trzeba umieć,nauczyć się z nią żyć,najważniejsze mieć zajęcie,cel,nie nudzić się,optymistycznie myśleć,niebawem będzie po zimie i znów wszystko zakwitnie wkoło........:)))))
  • lellapolella 02.12.10, 17:43
    aż sobie wyguglałam te króliki tildowe, co zacz i już wiem:)
    "Warto spróbować, bo radość przy ucięciu ostatniej nitki jest bezcenna!"piszą na stronce króliczej - w to akurat wierzę:D
    zatem, poczujesz się lepiej, gdy skończysz,a jeśli czujesz, że raczej do tego nie dojdzie, zbierz skrawki, wrzuć na dno szuflady i nie dołuj się przynajmniej królikami.
    Ja bym szła się upić, ale w zeszłym tygodniu już ratowałam się wiśniówką i nie wypada :)
    Chociaż, jakbyś była gdzieś bliżej, mogłabym zasady wrzucić tam, gdzie być może skończą króliki:)
    a w ogóle już z drugiego źródła słyszałam, że zima ma być krótka, więc uszy (królicze)do góry.
    Co do mnie, balansuję na krawędzi, ale nie daję się:)
  • hesperia1 02.12.10, 17:44
    ale muszę sobie pogadać bo zgłupieję do reszty.Pewnie to żadne problemy,ale mam już dość.Po tych chorobach małego,nocnych wizytach na pogotowiu,grypach,alergiach i innych wpadam w paranoje!Mały ziewa,a mi wydaje się że znowu się dusi.Piernie,a ja już gorączkę mierze.Odbija mi,odwala na maksa.Chłop od 7 rano do 20 w pracy.W listopadzie może z sześć razy byłam poza domem,w tym pięć na zakupach.Siedzę w domu jak ten koł durny.Wczoraj byłam u przyjaciółki,obejrzeć zdjęcia z jej wyjazdu do Turcji i co?!45 minut,bo zaraz telefon że muszę wracać bo zabrałam kasę a węgiel przywieźli.A ja mam pamięć gorszą od mojej baki.Idę po chleb i gazetę,a kupuje masło i mleko.Potrzebuje towarzystwa dorosłych ludzi!!!!!Chcę iść do pracy,a kuźwa nie mogę bo małego do przedszkola nie przyjęli,nie przyjęli go bo matka nie pracuje.Zima się dopiero zaczyna a mnie skręca jak patrze na to białe świństwo za oknem!
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • hesperia1 02.12.10, 17:50
    Dziękuję Wam za przytulenie.Nie będę pić sama,dziecko za małe żeby taką patologię odwalić,ale w sobotę chyba pójdę pobalować .
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • newill6 02.12.10, 18:08
    Doły powstają gdy kręcimy sie przez długi czas wokół tego samego tematu,,,,,i to tak jest,,,,mało zmian które mogą poprawić nam nastrój,na dodatek pogoda.musimy sobie zdawać sprawę z tego....rozumuję po chłopsku-jeśli mi coś nie idzie z kopa traktuję temat,wracam jutro i wszystko się układa lepiej,,,,,,myślę że powinnaś się przewietrzyć:))))))) wówczas na zimę spojrzysz może innym okiem.
  • se_nka0 02.12.10, 18:32
    Hesperio - wiem doskonale o czym mówisz. Pewnie, że powinna wyjść, spotkać się itp. itd. Ale pewnie NIE MA JAK.,, Siedząc,, ciągle w domu - i piszę to o sobie - cholery można dostać. I proszę nie pisać, że można to czy tamto. Co jest możliwe to się robi, ale ileż razy można robić to samo??? Ja jestem na świadczeniu. po 35 latach pracy. Wcześniej ciągle w ruchu, zajęta czym chciałam a raczej musiałam. Teraz wiele nowości zamiast pracy zawodowej. Nie nudzę się, ale... no właśnie - sensu w tym wszystkim nie widzę.Dałam sobie słowo, że przetrzymam te 3 miesiące zimowe. Tylko widzę, że coraz częściej pytam siebie - muszę?? NIE muszę! To nie jest dobre.To myślenie nie jest dobre bo od myślenia się zaczyna ;) Jest jeszcze opcja że leń się zrobiłam albo też ,,emerytka,, typowa :):) do wyboru.
    Hesperio jedno wiem - nic na siłę. Masz dziś chęć tańczyć- to tańcz, masz jutro chęć leżeć - to leż. Pojutrze prać - to pierz co pod rękę podejdzie :) Tymi oto domowymi sposobami postaramy się doczekać wiosny :):)
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • leloop 02.12.10, 18:33
    parę lat temu poszłabym z Toba się nachlać ;) nawet wiedząc, ze dnia następnego będę umierać. na szczęście dzieci maja to do siebie, ze rosną i mimo iż problemów nie ubywa jakoś potrafimy lepiej w tym się poruszać :)
    listopad już za nami jeszcze tylko ten cholerny grudzień i będzie lepiej. staraj się ładować baterie w weekendy gdy mąż w domu, ja mam podobnie, przez 5 dni w tygodniu siedzę sama od 8 do 20, gadam z kotami i psem sąsiada, nawet nie mam do kogo po polsku otworzyć gęby, dzieci się nie liczą bo dzieciom to ew. mogę kazać ;)
    jak masz potrzebę popłakać to płacz na forum a jak chcesz to Ci mogę dać mój adres skajpowy :)
    napisz nam więcej o królikach :)
    ja wiem co to są tildowe króliki, teraz jest chyba straszna moda na nie :) ale są tez inne tildowe stwory, mogę poszukać w swoich gazetach bo chyba mam jakieś wzory, chcesz ?
    trzymaj się Hesperio, będzie dobrze :)
  • dorkasz1 02.12.10, 19:41
    Hesperio, dasz radę. Nawet jak nic nie będziesz robiła, to zima się skończy, a Twój nastrój będzie lepszy. A teraz rób tylko dwie rzeczy: to co niezbędne i to co przyjemne. Chwytaj każdy promień słońca. Dosłownie. Wychodź na spacer, gdy świeci choć jeden promyczek.
    Mówię do Ciebie z doświadczenia wielu lat depresji spowodowanej niedoborem światła. Bywało, że nawet chemią musiałam się ratować. Niestety :( Ale odkąd wiem co mi jest, jest mi łatwiej. W razie "cuś" mam lampę naświetlającą. Jednak odkąd mieszkam na wsi i prowadzę "nie biurowy" tryb życia nie była mi potrzebna. Jak bywa mi szczególnie byle jak zaczynam czytać dowcipy. Najpierw wcale mnie nie śmieszą, bo jestem taka zdołowana, ale z czasem zaczynam głupio chichotać. Na mnie to działa. Szczególnie "Humor z zeszytów szkolnych" :) Albo Newillowe kalesony w lawendach :))))) Polecam. Dasz radę.
    --
    www.betula-acer.pl
  • se_nka0 02.12.10, 19:49
    Hesperio - ze mną kielonka stuknij. Niekoniecznie na dół i dołek ale na rozgrzewkę chyba będę musiała ;) Właśnie kaloryfery przestały mi grzać :):) Awaria pewnie jakaś. Jakby co to mam oryginalną Śliwowicę Łącką, jako lekarstwo podobno rewelacja :):)
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • newill6 02.12.10, 19:55
    nie mów tego głośno o tej śliwowicy:)))
  • se_nka0 02.12.10, 19:59
    Daje krzepę, krasi lica - Łącka Śliwowica. Toż to hasło przewodnie jest - od wieków :):)
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • krista57 02.12.10, 20:01
    Hesperio droga!
    Mam nadzieję,że Twój stan jest krótkotrwały.Nie możesz poratować się
    babcią wnuczka czy jakąś ciocią?Trzeba wyjść do koleżanek ,urządzić
    babski wieczór z dobrym jedzeniem i normalnym pijaństwem.
    To pomaga,wiem,co miesiąc urządzamy takie przyjęcia tylko dla nas.
    Na priwa gazetowe wysyłam Ci takie fotki.
    Trzymaj się.
    --
    .Zycia nie mierzy się ilością oddechów,tylko ilością
    chwil,które nam zapierają dech w piersi.
  • hesperia1 02.12.10, 20:16
    Kocham Was całym sercem za Wasze serca WIELKIE.Jak sobie poczytałam to na duszy mi tak lżej jakoś i poczułam że nie jestem sama.Mam przecież Was:)Ja się nie żalę że z Kajetanem siedzę,bo tak naprawdę to on jest moim życiem całym,tylko że z tego nic dobrego być nie może.Taka matka co wisi na dzieciaku i ciągle się martwi to jak kamień u szyi:(A pomyśleć że dzieci kiedyś nie cierpiałam;)Tylko ja zawsze pracowałam,uczyłam się i pracowałam,a teraz cały mój świat to dziecko,a ja w matkę potworzyce się zamieniam i dusze to moje małe ta durna miłością i tymi głupimi lękami.Trzeba mi stanąć na nogi i otrząsnąć się trochę.To dobrze zrobi nie tylko mi.
    Dziękuję Wam,nawet nie wiecie jak mi z Wami dobrze,i nawet nie wiecie jacy z Was DOBRZY LUDZIE.
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • dorkasz1 02.12.10, 20:23
    Ufff.... ale się porobiło :) Hesperio, my chyba po prostu mamy nieco większe dzieci. I pewnie każda z nas przeżywała takie rozterki. Bo z jednej strony to nieba by się przychyliło tym smarkatym, a z drugiej strony... tak się czasem pragnie wolności, że aż coś w duszy łka. A to tylko zmęczenie materiału... li i jedynie. Nie ma ważniejszej pracy niż to, co robisz w tej chwili. Mój M. mi to zawsze powtarzał, gdy widział, że już robię bokami przy tych naszych gówniarzykach. I ja mu wierzyłam, bo to mądry facet jest. Trzymaj się ciepło :)
    --
    www.betula-acer.pl
  • krista57 02.12.10, 20:40
    Powiem Ci tylko Hesperio,że jak moje dziecko było małe to był chyba
    jeden z najszczęśliwszych okresów w moim życiu.
    Ciesz się więc radością i nie miej żadnych wyrzutów,że "dusisz" go
    miłością,której on teraz bardzo potrzebuję,kiedyś to zaprocentuje:)
    --
    .Zycia nie mierzy się ilością oddechów,tylko ilością
    chwil,które nam zapierają dech w piersi.
  • alfika 02.12.10, 22:20
    my naprawdę wylądujemy kiedyś na wspólnej czekoladzie z upijaniem dodatkowo, Hesperio

    rok temu było tak - ja świeżo po obrzydliwym rozwodzie, sama w mieście z córką, gdzie niemój i jego rodzinka, na bezpłatnym wychowawczym
    o zdrowiu Młodej nei chce mi się juz pisac, bo jeszcze chce mi się wyć na myśl

    po trzeciej nieprzespanej nocy z gorączkujacą córką przestałam myśleć - pierwszy raz wżyciu
    - ze strachu nei chciało mi się spać, zresztą pilnowałam czasu podania kolejnego czopka i nacierania woda z octem, ale po prostu przestałam kojarzyć
    o północy zadzwoniłam do niemojego powiedzieć mu, co jest i zapytac, czy dobrze zrobiłam, że nei pojechałam do szpitala z dziecięciem, bo ja już nie umiem podejśc logicznie

    potem dziecię zaczęło zdrowieć

    wstawałam o 3.00 nad ranem, żeby malować na kolorowo
    trzymałam się uparcie tego wychowawczego, bo cały świat Młodej się zmienił, więc niech chociaż mama będzie obok, jako pewnik
    rozrywki wymyślałam jakie się dało - a to bałwanki, a to las, a to sanki,a to wymyślanie bajek,a to szycie sukienek dla barbie, dla córki i dla siebie, zbieranie szyszek.... trochę tez po to, by nei bawić się lalkami

    niecałe 3 miesiące temu wróciłam do pracy, po wykorzystaniu caluśkiego wychowawczego, jaki tylko mogłam
    drugi raz znowu zdecydowalabym sie na "siedzienie" w domu z dzieckiem
    nic tego nei zastapi i nie nadrobi się tego czasu
    choć zdurnienie czasem rzeczywiście jest nimiłosierne
    chyba nawet zapytałam kiedyś naszego gościa, czy zrobił kupę...

    ale daj Bóg takie zdurnienie niż fioła na punkcie pieniędzy czy jakiś inny smutny fioł
    to mija

    ...też nei lubiłam dzieci, które "złośliwie" do mnei lgnęły

    czas dla siebie dobrz jest przeznaczać dla siebie, na jakiekolwiek przyjemności
    byłam wściekła, jak się nieopatrznie zabierałam za sprzątanie, gdy mogłam czytac wiersze albo pić wino przy muzyce, na którą miałam ochotę
    wściekłośc mamy nei była miła ani dla dziecka, ani dla mamy

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • leloop 02.12.10, 22:17
    smutne ale piękne
    "śnieg pada na Liège"
    www.youtube.com/watch?v=28AfNvIzsrA&feature=player_embedded
  • hesperia1 03.12.10, 08:09
    Dzięki.Dziś nowy dzień i powiedziałam sobie ze żadne doły mnie nie dopadną.Najołczałam Wam wczoraj,ale musiałam z kimś dorosłym pogadać;)W sobotę idę na winko do przyjaciółki coby doły przegnać;)Jeszcze raz dziękuję dobrzy ludzie:)
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • dorkasz1 03.12.10, 08:38
    A jak już będziesz na tym winku, wyłącz telefon. Powodzenia.
    --
    www.betula-acer.pl
  • se_nka0 03.12.10, 09:19
    Dobre winko nie jest złe, miłego wieczoru !
    Czasami trzeba się pośmiać, czasami,, pojołczeć,,, ot życie ;)
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • horpyna4 03.12.10, 09:46
    A ja właśnie wypiłam szklankę gorącej herbaty z rumem. Pomogło na doła zimowego, od razu zrobiło się cieplej. Na psychice również.

  • alfika 03.12.10, 12:24
    zapytałam kolezankę z pokoju (w pracy), czy mamy rum
    popatrzyła i zaczęła się śmiać
    od razu zrobiło się weselej
    rum jest dobry na wszytko :)

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • lellapolella 03.12.10, 15:19
    tak, odmóżdżenie przy małym dziecku i niemożność pogadania z dorosłym człowiekiem są porażające, ale, jak chyba Dorkasz zauważyła, to mija:) Nigdy nie zapomnę, jak ze trzy miesiące po urodzeniu Młodej(a ja sama pod lasem, chłop cały dzień w robocie), w każdym razie znienacka przyjechała teściowa, która niezbyt lubiła nas odwiedzać, bo, jak stwierdziła, wątroba jej się przewraca na widok warunków, w których mieszkamy i boi się myszy... Otóż, przyjechała i po prostu wyrzuciła nas oboje z chałupy, żebyśmy jechali się rozerwać do miasta. Siedzieliśmy cały wieczór w Empiku w Częstochowie z każdym, kto się napatoczył i mieliśmy ubaw po pachy. Trzeba było tylko wrócić, zanim teściowa miała ostatni pociąg:)
  • leloop 03.12.10, 18:20
    prawdziwą teściową poznaje się w biedzie ;)
    moi teściowie trzy dni po moim powrocie ze szpitala z Młodą zwinęli żagle i udali się do paryskiego domu bo teść za 1,5 miesiąca miał mieć operacje. zostaliśmy sami w rozbabranym remontowo, niedogrzanym domu wśród pól i lasów, mąż do nocy w robocie, ja ograniczona lingwistycznie, zero sąsiadów w pobliżu. a do szpitala przyniosła mi w podziękowaniu za wnuczkę bukiet chabazi zerwanych po drodze, w słoiku po dżemie. Elegancja Francja ;)
  • lellapolella 03.12.10, 18:42
    heh, natur- eko grand-mere, tak to się chyba nazywa po ichniemu? Wiedziała, że lubisz prostotę:P
    moja to klasyczna teściowa na biedę,w normalnych sytuacjach ciężko z nią wytrzymać:) Ale w potrzebie, ho, ho... pokazuje taką klasę, że wszystko jej można wybaczyć.
  • leloop 03.12.10, 20:58
    moja to klasyczna teściowa na biedę
    ja niestety na moją w podbramkowych sytuacjach w ogóle nie mogę liczyć oprócz klasycznego "o moje biedne dziecko" :/ moja teściowa opiekuje się swoim najstarszym dzieckiem czyli mężem, który skończy w przyszłym roku 80 lat. dla synów, wnuczek i wnuka niewiele jej czasu zostaje. o synowych nie wspominam bo są wredne i harde ;)
  • horpyna4 03.12.10, 19:21
    Rozumiem, że słoik nie miał nawet zmytej nalepki, skoro piszesz, że po dżemie. Ale owoce do kwiatów jeszcze od biedy pasują, mógł być przecież po flakach albo fasolce po bretońsku.

  • krista57 03.12.10, 20:02
    Piszcie,proszę piszcie o teściowych bo ja nią już jestem.
    Usilnie się staram nie narzucać...tylko czy to wychodzi?
    Lada dzień urodzi mi się wnuk i już mi zapowiadają,że do szpitala
    nie należy przychodzić i do noworodka też nie za często.
    Chcą sami to wszystko opanować.Przeszli kurs szkoły rodzenia,
    obłożeni literaturą i akcesoriami dla maluszka.
    Jak na razie teściowe i teście są im niepotrzebni.
    Kurcze! W moich czasach było inaczej.
    --
    .Zycia nie mierzy się ilością oddechów,tylko ilością
    chwil,które nam zapierają dech w piersi.
  • newill6 03.12.10, 20:10
    to będziesz prawdziwa babka:))))))))
    nie martw sie jeszcze będziesz miała swój czas ......
  • hesperia1 03.12.10, 20:41
    Krista,gratulacje wielkie,takie maleństwo to sama słodycz i jak pięknie pachnie!!!!Oj,poprzytulałabym takiego dzidziulka,bo moje już tak łatwo pościskać się nie da:)Facet już,prawie 4 lata;)
    Melduję że doły jak szybko przyszły tak dziś odeszły.Zrobiłam dziś rundę po lumpeksach,kupiłam sari szt 2 na zasłony i mnóstwo koszul męskich w kratkę na patchworki.Dogodziłam sobie:)A jutro idę na pijaństwo;).Oczywiście będę piła za Wasze zdrowie!!!!
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • leloop 03.12.10, 21:02
    dziękujemy tylko nie rozrabiaj za bardzo :)
    mój facet ma lat 9 i ciągle baaardzo lubi przytulic się do mamusi :) dzisiaj opowiadał przy kolacji jak robili w szkole bimber w ramach doświadczeń ;D
    a pokażesz nam paczłorki ?
  • hesperia1 04.12.10, 08:14
    Nie narozrabiam,no może trochę;)
    Patchworki pokarzę jak tylko pozszywam do kupy.Nie jest to nic nadzwyczajnego,najprostsze z możliwych,bo wciąż się uczę,ale jeden mam już na działce.
    Syn z taką wiedzą(jak pędzić bimber)to skarb:)Nie miałam pojęcia że uczą w szkołach tak praktycznych rzeczy.Moje dziecko przechodzi ponoć okres buntu.Ludzi dzieli na:ludzi,kobiety i matki:)Mam nadzieje że z tego wyrośnie,choć już teraz deklaruje że nigdy się nie ożeni bo tylko mnie kocha:)
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • leloop 04.12.10, 08:44
    nauka pędzenia bimbru odbyła się przy okazji pogadanki o bakteriach. przykładem były najprostsze bakterie do zdobycia czyli drożdże. pani zasypała drożdże cukrem, dolała cieplej wody i nałożyła na butelkę balonik. po pewnym czasie drożdże "nadmuchały" balonik. za pomocą "alkoholikometru" (słowa mojego młodego chemika ;) ) powietrze w baloniku zostało zbadane i wyszło, ze drożdże się nabzdryngoliły :)
    dodam, ze to wszystko odbywa się we francuskiej szkole, podejrzewam, ze większość rodziców i tak nie słucha co mówią do nich dzieci i ta praktyczna wiedza pójdzie w las :/
    zadziwia mnie zawsze, ze nawet tak młodzi mężczyźni nie ogarniają świata kobiet do którego matki oczywiscie się nie zaliczają ;), mój syn również się nie ożeni, nawet ze mną natomiast nie zrezygnuje z mamowych łazanek z kapusta to już wiem teraz ;D
    chwal się swoimi robótkami, ja chetnie popatrzę :) wszystkie moje koleżanki maja dwie lewe ręce do tych spraw i nie mam z kim pogadać a sama tez coś tam dłubię :)
  • hesperia1 04.12.10, 10:33
    To ja też proszę o pokaz swoich dzieł!!!!I zdradzę że Alfika szyjąca:)Wczoraj uporałam się z królikami,mam wiec prezenty mikołajkowe dla Kajetana,jego kumpla Wiktora i nienarodzonej jeszcze Helenki:)Jeszcze tylko portki królikowe czekają na zszycie.
    Uwielbiam kiedy dzieci z bardzo poważna miną rzucają tekstami po których można się jedynie popłakać ze śmiechu.Mam cały zeszyt zapisany takimi perełkami które sypią się z ust Kajetana.
    Kiedyś przed jedna z działek leżał obornik.Kajetan pyta co to.Tłumaczymy więc tak żeby zrozumiał ze to kupa krowy,a on na to:Strasznie duża ta krowa bo taka dużą kupę zrobiła!
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • hesperia1 04.12.10, 10:36
    O pokaz Twoich dzieł oczywiście;)Jestem przed druga kawa,budzę się po trzeciej i jeszcze nie kontaktuje;)
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • leloop 04.12.10, 10:56
    ja bardziej krzyżyki niż maszyna, ta ostatnia to raczej służy do reparacji albo obszywania zasłon ;) chociaż ambicje mam, nie powiem ;D
    zrobię fotki i pokażę :)
  • hesperia1 04.12.10, 12:15
    Kocham,uwielbiam haft krzyżykowy:)koniecznie pokaż:)
    --
    Pomóżmy Kacperkowi nk.pl/profile/27099545/gallery/album/2/72
    www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/chory-kacperek/2784266
  • leloop 03.12.10, 20:52
    Jak na razie teściowe i teście są im niepotrzebni.
    Kristo, na razie ;)
    na razie mają opanowaną teorię, którą se można o kant doopy roztrzaskać gdy przychodzi do praktyki :) sama doskonale wiesz, ze nowonarodzone dziecię wywraca świat do góry nogami i co gorsza nie da się tego, odkręcić ;) oni jeszcze tego po prostu nie wiedzą :)
    nie narzucaj się ale trzymaj rękę na pulsie i bądź na początku na każde zawołanie, bo rozumiem, ze młodzi mieszkają w tym samym mieście. na poczatku staraj sie nie wtracac do dziecka ale np. podrzucaj im obiadki do podgrzania, zaproponuj pomoc w praniu, prasowaniu etc. i jak tylko pierwsza euforia opadnie zaproponuj im, ze posiedzisz z maluchem a oni będą mogli wyskoczyć do kina.
    po ręcach będą Cie całować :)
  • lellapolella 04.12.10, 14:28
    ja przepraszam, ale za moich czasów też nie byli potrzebni:) nawet wtedy, gdy teściowa przyjechała, uważaliśmy, że przesadza, dopiero, gdy się wyrwaliśmy, zrozumieliśmy, że czas na zewnątrz się nie zatrzymał i świat dalej istnieje. Krista, oni dają wyraźne znaki i ja bym się zastosowała, można dzwonić, dowiadywać się, zaprosić na niedzielny obiad bez specjalnej presji...
    na poczatku staraj si
    > e nie wtracac do dziecka ale np. podrzucaj im obiadki do podgrzania, zaproponuj
    > pomoc w praniu, prasowaniu etc.
    No, ja bym sobie odpuściła, to może być źle odczytane przez synową- pomyśli, że Krista ma ją za złą, niezaradną gospodynię:P Ja tak miałam, jak mi teściowa przyjechała z buraczkami z obiadu, żeby M. z głodu nie umarł, od razu pojawiły mi się czerwone mroczki przed oczami .
    Zadeklarować pomoc, kupić jakiś fajny prezent powitalny i dać młodym cieszyć się sobą i dzieciakiem, a także pokłócić bez świadków, jak ich chwilowo życie przerośnie:) Tak to widzę
  • leloop 04.12.10, 16:46
    No, ja bym sobie odpuściła, to może być źle odczytane przez synową- pomyśli, że Krista ma ją za złą, niezaradną gospodynię:P
    a ja sadze, ze w kwestii kto gotuje lepiej to panie się już dawno dogadały, ale gdy Krista przyniesie im trochę pierogów i powie "wsadźcie do zamrażalnika, przydadzą się gdy będzie sytuacja podbramkowa" to myślę, ze wcale się nie obraza. no chyba, ze są do bólu nowocześni i zamiast domowego jedzenia wola kuchnie fusion i molekularna ;) no to se będą zamawiać ;)
    moja teściowa grzecznie się zapytała czy przywieźć nam obiad gdy przyjadą z pierwsza wizyta po naszym powrocie ze szpitala do domu. bardzo się ucieszyłam (teściowa ma parę popisowych dan) ale mina mi zrzedła gdy zobaczyłam choucroute czyli francuski bigos oraz langusty, które trzeba było łupać i obierać ze skorup.
    skąd pomysł na takie menu ? ano mój teść miał ochotę na kapustę, a ja karmiąca matka a za ścianą tygodniowy noworodek ...
    Kristo, tak jak pisałam, trzymaj rękę na pulsie, dogadaj się z druga teściową jeżeli możliwa taka opcja.
  • krista57 04.12.10, 17:05
    Wydaję mi się,że od moich czy naszych czasów wszystko się zmieniło:)
    Jaki powitalny prezent?
    Dostałyśmy /obie mamy/rozpiskę z brakującymi akcesoriami i tak np.karuzela na łóżeczko f-my Fisher-Price z konkretnymi kolorami,kocyk
    żółty 110x135 cm f-my Drewex,podgrzewacz ze sterylizatorem,ciuszki z
    określeniem rozmiarów i kolorów.Absolutnie nic niebieskiego,żeby skorzystało następne dziecko bo nie chcą poprzestać na jednym.
    Byłam najpierw zaskoczona a potem zadowolona bo wiem,że kupione
    zgodnie z zapotrzebowaniem.
    Dodam jedynie,że to my domagałyśmy się "konkretów".
    Synowa to mądra,rozsądna i ładna dziewczyna.
    Na obiady i teraz są zapraszani,robię to co lubi każde z osobna.Syn
    uwielbia np pierogi ruskie,synowa z kapustą i grzybami.
    Wiem,że nastąpią duże zawirowania w ich życiu,są i "rozrywkowi" i z
    mnóstwem zainteresowań ....wtedy dam się wykorzystać.
    --
    .Zycia nie mierzy się ilością oddechów,tylko ilością
    chwil,które nam zapierają dech w piersi.
  • krista57 04.12.10, 17:12
    Dlaczego mój post jest taki rozstrzelony? Sorry.

    Z obiadkami to macie panie rację,będę donosić!
    Teraz jest tak,że mają tygodniowe dyżury.
  • leloop 04.12.10, 17:20
    Absolutnie nic niebieskiego
    ha, ha to mnie rozbawiło :D
    dziewczynkom tez ładnie w niebieskim. moja nie miała nic różowego (i nie ma do tej pory) bo ma matkę wariatkę, która nie cierpi różowego ;)
    no to widzę, ze się dogadacie :)
    miłego czekania na wnuka życzę zatem :)
  • krista57 04.12.10, 18:21
    Oczywiście,dziękuję.
    --
    .Zycia nie mierzy się ilością oddechów,tylko ilością
    chwil,które nam zapierają dech w piersi.
  • dorkasz1 05.12.10, 10:26
    Jak Hesperia pisała o kupie zrobionej przez dużą krowę, to przypomniał mi się tekst mojego młodszego Syna.
    Czas i miejsce: sobota, maj-czerwiec, godziny okołopołudniowe, Pracownicze Ogrody Działkowe, działkowcy z rodzinami dłubią w grzędach, więc frekwencja całkiem całkiem.
    Pomidory ładnie rosną, zaczynają kwitnąć, więc postanawiam je zasilić kurzakiem, który od 2 tygodni moczy się w beczce. A że aromat posiada, to mój Synek, który bawi się na trawniku, ale mnie nie widzi, tylko czuje :) woła "na cały regulator": Mamoooo, podlewasz pomidory kupą Dziadka? Szybciutko odpowiadam : Taaak. I widzę jak życie na sąsiednich działkach zamiera...
    A kupa Dziadka pochodziła stąd, że Dziadek hodował kurki na swojej działce, zbierał "złotko", suszył i córeczce przekazywał popakowane w zgrabne woreczki. Później trzeba to było namoczyć i podlewać wszystko co się dało. Myślę jednak, że sąsiedzi do dzisiaj są w szoku :)
    --
    www.betula-acer.pl
  • newill6 05.12.10, 10:38
    na pewno są w szoku:))))))))))
  • alfika 05.12.10, 11:46
    boszzzz.... trzymajcie za mnei kciuki, idę auto wyciągać spod kołdry...
    a wieje i mrozi jak jasny gwint
    kurczę
    ale niewątpliwym plusem jest, że spod śniegu,a nie spod kurzego nawozu - albo krowiego od bardzo, bardzo białej i dużej krowy
    no
    biorę dzidę i idę

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka