Dodaj do ulubionych

technologia otrzymywania kangurangi

22.12.10, 11:57
fotorelacja z placu boju:)
zagniatamy ciasto z mąki i wody, bez dodatków. Nie musi to być majstersztyk, wystarczy, że się będzie dobrze trzymało w kupie. Ważne: mąki muszą być takie same.Na zdjęciu ciasto z trzech kilo, dla początkujących: najlepiej zaczynać od dwukilowej kluchy
http://img441.imageshack.us/img441/7050/44583144.jpg
http://img706.imageshack.us/img706/3869/14081003.jpg

następnie, bierzemy powstałą bryłę, zalewamy zimną wodą i oddalamy się w sobie tylko znanym kierunku, przynajmniej na pół godziny a można i na trzy:)
kiedy znów mamy czas, chęć i możliwości, zabieramy się do płukania ciasta. Optymalna jest zimna woda ale ja robię w letniej i tak jest zima, nie ma potrzeby aż tak się krzyżować...no, chyba, że zbroiliśmy- można ten moment wykorzystać jako pokutę za grzechy
http://img137.imageshack.us/img137/6621/17370867.jpg

Gluten wypłukuje się z ciasta, sprawiając, że woda robi się biała, samo zaś ciasto zmienia konsystencję na śliską i elastyczną. Może, acz nie musi, nadejść moment, że nam się kompozycja nieco rozłazi i pojawiają się wątpliwości: czy aby nie zostana nam w misce luźno pływające strzępy?! To jedyny moment, kiedy nie można przerywać płukania, bo poza tym, w każdej chwili możemy zalać wszystko wodą i iść na kielicha, ukoić skołatane nerwy
i nagle okazuje się, że cudownym sposobem kanguranga się zrobiła:)
http://img42.imageshack.us/img42/1495/10960782.jpg
Trzeba ją teraz ugotować w tzw.esencjonalnym rosołku. Ja robię to w takim garnku, żeby ledwo się mieściła, wtedy jest zwarta i ma dobry kształt do krojenia. Kroję kluchę na cztery części
http://img833.imageshack.us/img833/7862/37472549.jpg
i wrzucam do gotującego się wywaru,gdzie sobie pyrka najmniej z pół godziny. W trakcie gotowania obracam chociaż raz.
http://img534.imageshack.us/img534/7889/50860615.jpg
Zazwyczaj zaczynam po obiedzie, kończę (z przerwami!!!) wieczorem, więc zostawiam w wywarze na noc do naciągnięcia.
Tak wygląda pokrojona
http://img819.imageshack.us/img819/5968/56935761.jpg
tak, usmażona bez panierki
http://img10.imageshack.us/img10/954/72621122.jpg

Oprócz tego można ją jeszcze marynować i wędzić
no, ale to już jutro:)

Edytor zaawansowany
  • se_nka0 22.12.10, 12:39
    Ciekawa potrawa, nie znam jej.
    --
    Dopóki żyjemy,nie jest za póżno...
  • leloop 22.12.10, 13:36
    to mi przypomina bretoński kig-ha-farz, kluchę z maki pszennej (wersja bogata) lub gryczanej gotuje się w pot-au-feu czyli takim esencjonalnym rosole ze wszystkich mięsiw z świniną w szczególności. po ugotowaniu kroi się w plastry zalewa rosołem i wsuwa razem z miechem.
    nie ma tylko tego żmudnego płukania maki, a gdyby się nie wypłukało to co ?
    a skąd taka nazwa i w ogóle skąd potrawa bo gugle milczo ?
  • leloop 22.12.10, 13:41
    acha i te bretońską kluchę gotuje się w szmacie, zeby się nie rozlazła, kiedyś wykorzystywano sprane rękawy od starych koszul, teraz można nawet kupić gotowa szmatę specjalnie do tego celuhttp://3.bp.blogspot.com/_CYTwjsntXZA/S5K_aLY-lVI/AAAAAAAAMSU/jDTEjMfhfUU/s320/page.jpg.
  • krista57 22.12.10, 13:45
    Pracy przy tym moc.
    W googlach nic na ten temat nie ma.
    Czy ta potrawa jest na jakieś specjalne okazje?
    --
    .Zycia nie mierzy się ilością oddechów,tylko ilością
    chwil,które nam zapierają dech w piersi.
  • lellapolella 22.12.10, 14:59
    od kluchy bretońskiej, pokrewnej czeskim knedlikom, różni się głównie tym, że nie ma w niej ani odrobiny skrobi, która została wypłukana. To białko roślinne w czystej postaci, mięsożercy na gościnnych występach twierdzili, że smakowo przypomina cielęcinę.
    Znaleziona przed wieloma laty, gdy o przepisach wegetariańskich można było tylko pomarzyć, w książce kucharskiej Adwentystów Dnia Siódmego, którzy też stronią od mięsa a byli bardziej rzutcy od niezrzeszonych jaroszy. Występowała tam jako "wołowina australijska", stąd domowy przekład:) Żałuję, że mi ta książka zaginęła w licznych przeprowadzkach, bo były świetne przepisy na pasztety. Pracy przy tym nie jest tyle, ile może się zdawać, syf za to robi się wokół okrutny... Ja, jak się wezmę, trzaskam dzień po dniu po trzy kilo, a potem zamykam fabrykę i sprzątam:)
  • leloop 22.12.10, 17:11
    ciekawe, trzeba będzie wypróbować ... kiedyś ;)
    rosół, rozumiem do tego, warzywny ?
  • lellapolella 22.12.10, 20:32
    warzywny, ale naprawdę esencjonalny, typu :za dużo "zuvielu":)
  • leloop 22.12.10, 23:56
    to chyba coś takiego jak tofu wychodzi i rozumiem, ze to jest półprodukt do dalszej obróbki. coraz bardziej mnie to zaciekawia :)
  • leloop 23.12.10, 08:20
    od kluchy bretońskiej, pokrewnej czeskim knedlikom
    tyle wspólnego, ze gotuje się w szmacie, knedlik jest drożdżowy a kluch bretoński nie.
    wyjściowy kluch to maka, jajka, tłuszcz i mleko. codzienny to maka + woda.
  • lellapolella 23.12.10, 14:26
    gwoli sprawiedliwości dziejowej- rzadko knedlik bywa drożdżowy... Produkty wyjściowe są jak przy kluchu bretońskim, tyle, że mąka specjalna, knedlikowa, przypomina trochę mannę w dotyku.
    BTW, opowiadał mi czeski znajomy córy, że jego ciotka mieszkająca na stałe w USA, podczas każdego pobytu w ojczyźnie kupuje ogromne ilości mąki knedlikowej i wysyła pocztą do domu:)
    Kanguranga nie przypomina tofu- po pierwsze, jest smaczniejsza o niebo, po drugie- elastyczna w konsystencji, po ugotowaniu kroi się jak schab
    przymierz się:))
  • leloop 23.12.10, 14:36
    czyli coś jak semolina.
    ja mam przepis na drożdżowy w niemieckiego tłumaczenia ksiazki czeskiej a ze wychodzi i smakuje wiec dalej się nie wgłębiałam :)
    zwracam honor ;)
  • leloop 15.02.11, 20:49
    zrobiłam eksperymentalnie z 0,5 kg, żeby ewentualnie nie było płaczu, ze się jedzenie marnuje ;)
    bardzo ciekawy proces, dużo czasu mi to nie zajęło (ciasto wymieszała mi maszyna ;) ).
    rezultat, no cóż chyba mi brakuje w tym smaku skrobii ;) a może rosół był za mało esencjonalny ...
    pewnie gdybym nie jadała w ogóle mięsa to zajęłabym się produkcja kangurangi ale na razie na eksperymencie poprzestanę :)
  • yoma 16.02.11, 11:03
    U mnie było coś w rodzaju curry z wątróbki. Zostało pożarte :)
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść, a nie lubi sprzątać

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka