Dodaj do ulubionych

Newill !!!

13.11.11, 14:13
zgłoś się do autorki bloga po odbiór nagrody !!!
barwyogrodu.blogspot.com/2011/11/co-to.html
Edytor zaawansowany
  • yoma 13.11.11, 15:06
    Sto lat, sto lat, niech pije pije nam :)
    --
    Ratuj lato - jedz fasolę!
  • andziaos 13.11.11, 21:10
    Leloop szerzy dobre imię uczestników forum :)
  • dorkasz1 14.11.11, 08:28
    Dla Leloop za szerzenie - Stooooo lat, stoooo lat :) Dla Newilla za wiedzę - Stooooo lat, stoooo lat :)
    --
    www.acer-it.pl
  • newill6 14.11.11, 09:00
    ..ale mamy radochę..:) wyciągam pigwówkę z barku wszak nowy tydzień czas zacząć:)))...rośline poznałem wyłącznie po łodygach na zdjęciu jest identyczna jak w naturze,,główek takich dmuchawcowych moje nigdy nie wytworzyły,,,a to ewenement chyba bardzo ładny zresztą....
  • leloop 14.11.11, 09:04
    a zgłosił się po nagrodę ? hę ?
    à propos pigwówki, można ja zrobić na wódce ?
  • newill6 14.11.11, 09:07
    mam na wódce i spirytusie oraz osobno troszkę na wino z cukrem ..
  • newill6 14.11.11, 09:08
    mocna cholernica...a dobra:)))
  • se_nka0 14.11.11, 10:47
    To sto lat i gratulacje. Ja robiłam na wódce, bo miałam ,, pod ręką,,. Odstoi swoje to dopiero sprawdzę. Niech stoi spokojnie ;)
    --
    Najpiękniejsze są wspomnienia, które ma się jeszcze przed sobą.
  • hesperia1 14.11.11, 11:16
    Że się tak wetnę,mogę?
    Zrobiłam gruszkówkę na wódce.Pomyślałam ze z samych gruszek będzie mdło,więc dodałam pigwowca.Myślicie że taka mieszanka będzie do przełknięcia?
  • dorkasz1 14.11.11, 13:55
    hesperia1 napisała:

    Myślicie że taka mieszanka będzie do przełknięcia?

    Zależy, którą będzie z kolei :)))) Moja anyżówka stoi od 5 lat. Tylko raz była taaaaka impreza, że odważyłam się ją wyciągnąć. A i tak znalazła tylko jednego amatora. No to sobie nadal stoi.
    A tak poważnie, to myślę że połączenie gruszki z pigwą, będzie całkiem, całkiem zjadliwe. A raczej wypijalne :)
    --
    www.acer-it.pl
  • yoma 14.11.11, 16:33
    No kurde no, sabat był i nie dała...
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • dorkasz1 14.11.11, 18:00
    Ty mnie Yomka nie prowokuj... Pijaczki się znalazły. Mocne tylko w gadaniu, a jak przyjdzie do czynów, to nie ma chętnych.
    --
    www.acer-it.pl
  • yoma 14.11.11, 18:53
    Bo kulturalne pijaczki i ci po głębiach kredensu nie łaziły, anyżówki szukając :)

    Opowiadałam o wodzie bagiennej mojego kumpla?
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • se_nka0 14.11.11, 20:12
    Nie opowiadalaś ! Mów!
    --
    Najpiękniejsze są wspomnienia, które ma się jeszcze przed sobą.
  • yoma 14.11.11, 20:35
    Spęd był i Kuba postanowił na okoliczność napędzić absyntu, czy raczej piołunówki. Przepis miał jakiś stary i zacny po pradziadku, wziął tego piołunu, różnych ziółek, napędził, wyszło mu, tylko czy zapomniał, czy mu się nie chciało, czy nie miał jak tego przedestylować. Efekt był zielony, pachniał różnym zielskiem, wypisz wymaluj woda bagienna :)

    Smakowało to nawet fajnie, gorzkawe było, wchodziło całkiem całkiem, tylko chodziło się potem do tylu i na boki i woda bagienna Kuby przeszła do historii :)
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • andziaos 15.11.11, 00:39
    yoma napisała:

    > Smakowało to nawet fajnie, gorzkawe było, wchodziło całkiem całkiem, tylko chodziło się potem do tylu i na boki

    Yoma, ten Twój kumpel to chyba wnuczek sąsiadki mojej babci - Ruskie po piołunówce też chodzili do przodu/tyłu i i na boki :D
  • yoma 15.11.11, 09:38
    Jakby co, to z Kraka Kuba pochodzi :)
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • leloop 14.11.11, 21:00
    przepraszam bardzo a ktoś proponował degustacje ?
  • yoma 14.11.11, 21:01
    NO WŁAŚNIE
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • leloop 14.11.11, 20:58
    kiedy byłam pieknom i mlodom studentkom udzielałam się towarzysko w uczelnianym klubie jeździeckim. siedziba klubu była leśniczówka Ułanka znajdująca się w leśnych chaszczach kolo S(t)olca Kujawskiego. jeździło się tam konno i imprezowało, imprezy były kilkudniowe bo do Ułanki trzeba było iść wiele kilometrów na piechotę z całym "sprzętem" na plecach. był to któryś z kolei Hubertus, zjechało się towarzystwo z całej Polski, brakowało tylko paru dzielnych jeźdźców z W-wy, którzy byli bardzo oczekiwani gdyż wieźli maluchem kilka skrzynek wódki. pogoda była listopadowa i koledzy się spóźniali. było już mocno późno, wszyscy już mieli zdrowo wypite gdy w końcu przyjechali, nie sami oprócz zaopatrzenia przywieźli dwóch Francuzów, którzy łapali gdzieś po drodze stopa. zabawa trwała dalej, alkoholu ubywało w zastraszającym tempie, w końcu okazało się, ze nic już nie ma i wtedy jeden z zagranicznych gości wyciągnął z plecaka butelkę anyżówki, którą Francuzi pija jako aperitif solidnie rozcieńczając woda. kto by tam rozcieńczał, sprawiedliwie każdy dostał swoje 1,5 cm w szklance, wypilim i umarlim. jeden Francuz, jedna butelka załatwił ponad 20 Polaków, rzygaliśmy jak koty do rana. pamiętam tylko poranny widok gdy czołgałam się do sławojki, mgła unosząca się nad padokiem, konie i porozstawiane wszędzie butelki po wódce ...
    gdy nastałam we Francji jeszcze przez wiele lat nie mogłam bezboleśnie patrzeć na charakterystyczna biało-niebieska etykietkę. teraz zdarza mi się czasem wypić, zwłaszcza jak w planie jakiś obfitszy posiłek.
  • leloop 14.11.11, 21:01
    http://i4.cdscdn.com/pdt/8/0/0/1/d/LM5800/rw/anisette-gras-floranis-70cl.jpg
  • yoma 14.11.11, 21:04
    Powinniście błogosławić Francuza

    gdyby nie on, toby wszystko chodziło niedopite, a ankoholu znikąd...
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • dorkasz1 14.11.11, 21:45
    Anyżówkę trzymam na okoliczność gdyby się przypałętał ktoś, kogo nie lubię. A że takich do domu nie zapraszam, więc stoi sobie dzielnie. Was lubię, więc nawet do głowy mi nie przyszło żeby to świństwo wyciągać. Ale nie martwcie się, do następnego sabatu (kiedy by nie był) NA PEWNO doczeka. Niech mi wtedy która powie, że nie chce...
    --
    www.acer-it.pl
  • yoma 14.11.11, 21:52
    > Niech mi wtedy która powi
    > e, że nie chce...

    A ty wyciągniesz w ściśle wyliczonym momencie, kiedy całe towarzystwo będzie po paru flaszkach na leb i będzie miało serdecznie dosyć :D
    --
    - Gdzie z tą kosiarką po naszym niebie!
  • lellapolella 14.11.11, 23:35
    Hmm, my z kumpelą zostałyśmy kiedyś zaproszone do szwedzkiej rodziny na Midsommar. Uznałyśmy to za poważny zaszczyt, wystroiły się jak stróż w Boże Ciało i ruszyłysmy do zacnych staruszków zdecydowane zmierzyć się z bohaterską miną ze śledziami z dżemem. Jeszcze przed degustacją dziadek wyjął anyżówkę i strzeliliśmy po lufie, co było bardzo miłe, bo byłyśmy sterane robotą i jako rasowe robolki łase na alkohol w każdej postaci. Potem po drugiej, gdzieś przy ziemniakach, w końcu kumpela mnie szturcha i mówi, że szlaban, trzeba zwolnić, bo długi wieczór przed nami i nie będziemy siary narodowej robić. Zatem wyłgałyśmy się z kolejki, zgrywając hrabiny, żarcie się skończyło, dziadek schował flaszkę i siedzieliśmy do późna przy syropie z czarnego bzu.
    Bo to ktoś nam mówił wcześniej o aperitifach?
  • andziaos 15.11.11, 00:46
    leloop napisała:

    gdy nastałam we Francji jeszcze przez wiele lat nie mogłam bezboleśnie patrzeć
    > na charakterystyczna biało-niebieska etykietkę. teraz zdarza mi się czasem wypić, zwłaszcza jak w planie jakiś obfitszy posiłek.

    O rany, a ja myślałam, że tylko Szwedzi gustują w takich smakach :) Mają te ciorne cukierki - lukrecjowo-anyżowe. Oj, nie lubię, nie lubię :)
  • dorkasz1 15.11.11, 08:37
    Ja na samą myśl o tym smaku robię się nerwowa. Jak kiedyś spróbowałam tej anyżówki, to w sumie nie wiem czy rzeczywiście, ale czułam (a może pamiętałam?) ten smak przez dwa dni bardzo wyraźnie. Nie, zdecydowanie mi nie pasuje.
    --
    www.acer-it.pl
  • leloop 15.11.11, 09:08
    czarne gumki to czysta lukrecja, świństwo okrutne, anyż i kminek to przy tym pikuś mały. Skandynawowie żrą to na kaca ponoć ale ja myślę, ze to uzależnia.
    anyżowe likiery są głównie robione i pite w krajach śródziemnomorskich, paradoksalnie taki anyżowy aperitif chłodzi. moja francuska rodzina spożywa to głównie latem. w Grecji anyżówka nazywa się ouzo, w Turcji raki, w krajach arabskich arak, we Francji najpopularniejszy jest pastis ale w nim jest tyle chemii, ze odradzam. wszystkie rozcieńcza się woda, choć po obfitym posiłku można strzelić lufę czystej, ułatwia trawienie.
  • kizuk 15.11.11, 11:44
    No,a nasz goldwasser też jakoś tak anyżowy jest? Dostałam kiedyś w prezencie,bo taki efektowny (a może powinno być "efektowna") z tymi złotymi płatkami. Naprawdę 14 lat stał w barku,aż kiedyś trafiło się towarzystwo niedopite,takie,co mu było wszystko jedno.Dopili,ale do dziś wspominają.:D
  • leloop 15.11.11, 12:35
    > No,a nasz goldwasser też jakoś tak anyżowy jest?
    nie, goldwasser jest ziołowa tyle, ze tak słodka, ze mordę wykręca, brrr ...
  • yoma 16.11.11, 12:15
    Ze złotymi płatkami szampana sobie kupilim na okoliczność któregoś ślubu, znaczy wińsko musujące. Jakaś zakonnica to się nazywało. Błękitna chyba. Blue Nun. Niezłe było.
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.