Dodaj do ulubionych

niegłupi pomysł

19.12.11, 20:25
przyglądałam się dzisiaj wszystkim powyginanym pergolom u mojej somsiadki (dżewnianym i metalowym - ma tego trochę) i stwierdziłam, ze po prostu u nas nie da się nic zainstalować coby po pewnym czasie nie zostało wygięte albo wyrwane z ziemi.
dzisiaj wpadło mi to w ręce,
http://4.bp.blogspot.com/-INknH42OZVA/Tu9xqtsgubI/AAAAAAAACrQ/fEU0PHwghbI/s640/IMG_6639.JPG
ludziska zrobili sobie wielka altanę z wierz płaczących, 4 wierzby odpowiednio przycinane a pod nimi leżaczek :) po wierzbach mogą pnąc się rożne pnące i gitara :)
seedcollector.blogspot.com/2011/12/willow-arbor-in-winter.html
Edytor zaawansowany
  • yoma 19.12.11, 20:48
    Myślałam, że to szkody powichurowe...
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • lellapolella 19.12.11, 23:18
    ja też:)
  • leloop 20.12.11, 00:04
    a ja se takom zrobię, mam gdzie i wierzbów tez pod dostatkiem :)
  • yoma 20.12.11, 13:15
    Se zrób :) To metalowe pod spodem to co to to, ławeczka? :)
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • leloop 20.12.11, 13:28
    leżaaaczek chiba ;)
  • yoma 20.12.11, 13:29
    taki Madejowy? :)
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • leloop 20.12.11, 13:33
    no toć gupia babo materacyk schowany na zimę, żeby nie zapleśniał.
    oj rzucajom się już te hormony na musk, rzucajom ... ;P
  • yoma 20.12.11, 14:13
    Zejdź ze mnie natychmiast, na mnie włazić to może mój chłop :P Toż se jaja robię :P
    --
    Ratuj lato - jedz fasolę!
  • lellapolella 20.12.11, 14:35
    znajomi kiedyś robili z wierzby bazę dla syna tym sposobem, trza było niemal bez przerwy ciąć, z wierzbą nie jest łatwo
  • leloop 20.12.11, 14:45
    z wierzbą nie jest łatwo
    a kto mówi, ze w ogóle ma być łatwo ;) widać, ze gościu kica na drabinie ale latem, pod takim parasolem ...
  • radzido 20.12.11, 18:38
    W dawnych czasach, jak jeszcze chodziłam do przedszkola (znaczy, w bardzo dawnych :D), na placu zabaw rosła tam taka wierzba płacząca. Była ogromna, gąsta i tak sprytnie zwieszała gałązki ku ziemi, że dało się w środku nawet ławkę postawić, taką sporą. A nastrój był... hoho!
    Więc ja sądzę, to jest bardzo dobry pomysł z tą altaną. :)

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • leloop 20.12.11, 18:53
    o to chodzi Radzido :)
    teraz pewnie to niedopuszczalne bo gasiennice mogłyby dzieci obleźć ;)
  • radzido 20.12.11, 19:37
    Hehe, co racja to racja, dla dziecka najbezpieczniejsze są beton, stal i szkło. ;)
    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • horpyna4 20.12.11, 19:40
    Zwłaszcza szkło w postaci szklanego klosza... jak czytam obawy współczesnych mamuś przed bakteriami i brudem, to współczuję tym dzieciom. Chowane w sterylnych warunkach nie mają żadnej odporności.
  • dorkasz1 20.12.11, 19:50
    No to nasza Zuzia będzie odporna. W domu dwa psy, dwa koty i dwie koszatniczki. Psy wpychają nosy do leżaczka żeby dokładnie obwąchać to nowe stworzenie. Tylko kot Banderas ma przechlapane... W Rudej ponownie obudził się instynkt macierzyński (poprzednio przy niemowlęctwie Banderasa właśnie) i goni Banderasa od leżaczka. Chłopak nie ma prawa zbliżyć się bardziej jak na 2 metry. Wyciąga kot szyję, włazi na krzesło, żeby chociaż popatrzeć. Wczoraj ratował się ucieczką za szafkę, takiego mu "kota" pogoniła. Suka jest bezlitosna. Pobudzona jak młoda matka. Wszystko co jest Zuzi ma leżeć obok niej. Nikt nie ma prawa trzymać jej smoczka, trzeba go odłożyć obok policzka, inaczej Ruda krąży jak rekin i nie można jej uspokoić.
    Na szczęście mama Zuzi jest z tych normalnych, więc jest szansa że nie wyhoduje alergika.
    --
    www.acer-it.pl
  • leloop 20.12.11, 20:30
    > Na szczęście mama Zuzi jest z tych normalnych, więc jest szansa że nie wyhoduje
    > alergika.
    raczej małe szanse, dzieciak od poczęcia w "zatrutym" środowisku ;) a fuj ...
  • yoma 20.12.11, 19:41
    Bez betonu. JAk sobie przypomnę, że w szkole mi kazali podpisać, że syn może brać udział w grach zespołowych, w sensie pograć w gałę na wuefie...
    --
    Ratuj lato - jedz fasolę!
  • radzido 20.12.11, 19:48
    Nie no, chodziło mi oczywiście o ogólnie wybetonowane środowisko, bez śladu czegośtamzielonego, w którym to, jak wiadomo, milyjony zarazków przebywają i tylko czyhają, żeby biedne dziecko dopaść, a odkazić się tego nijak nie da. ;)

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • yoma 20.12.11, 19:59
    Oczywiście. Śmieję się, bo mi się przypominało, tak obok zasadniczego tematu :)

    Zielone zielonym, a te podstępne stokrotki w trawniku? :) Jeszcze kwitną, a jak kwitną, to i pylą...
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • dorkasz1 20.12.11, 20:12
    No nie mów Yomka, że chodziłaś po takim trawniku i teraz Ci się chce pomidorów :)))
    --
    www.acer-it.pl
  • yoma 20.12.11, 21:13
    Tak, zapyliłam się pomidorem :) No a mało było ma Ogrodzie tych watków z cyklu "a ja mam małe dziecko"? Ratunku, pszczoła przyleciała do kwiatka, a ja mam małe dziecko, ratunku, pokrzywy, a ja mam male dziecko...
    --
    ...uważali, że niepatriotyczne jest śpiewanie o tym, jakim się jest patriotą. Prezentowali raczej opinię, że ktoś śpiewający o tym, jak wielkim jest patriotą, albo coś kombinuje, albo jest Głową Państwa (czyli coś kombinuje).
  • leloop 21.12.11, 00:03
    > Tak, zapyliłam się pomidorem :)
    uśmiałam się na dobranoc :D nowy gatunek pomidora będzie, długotyczny ;)
  • andziaos 21.12.11, 00:04
    ojtam, do obsługi małego dziecka potrzebna jest po prostu cysterna domestosa - cokolwiek wydaje się nie tak - psik, psik i wyczyszczone i nieskazitelne i dziecina taka zdrowa, że ho ho :D
    A jeszcze żelazko - albo ze trzy - bo trzeba WSZYSTKO prasować.
    I tu mnie natchło;) - a jak z taką zupą / innym żarciem ? ani je domestosem ani wyprasować....
    Hmmm.
  • dorkasz1 21.12.11, 08:11
    andziaos napisała:


    > I tu mnie natchło;) - a jak z taką zupą / innym żarciem ? ani je domestosem ani
    > wyprasować....

    Andzia, nie pomyślałaś o tym, że niezbędnym elementem wyposażenia PRAWDZIWEJ matki jest sterylizator?
    www.acer-it.pl
  • leloop 21.12.11, 08:34
    zupę wystarczy gotować kilka godzin i bron Boże nie dosmaczać, przyprawy to zabójstwo. a wogle to po co gotować są pyszne, przygotowane wg receptur dietetyków gotowce. gdy dziecko ma roczek najlepiej przejść na parówki i kukurydziane chrupki. 5 urodziny obowiązkowo w mekdonaldzie. a potem to już samo pójdzie szokopopsy, batoniki, kokakole, gumy do życi, etc. i mamy wyrobiona smakowo młodzież :)
  • hesperia1 21.12.11, 08:58
    Olaboga,że ja nie trafiłam na taką dyskusję pięć lat temu.Moje dziecko pozbawione chrupek i parówek może być skrzywione na całe życie;(I do tego jeszcze babra się w ziemi na działce.
  • horpyna4 21.12.11, 09:39
    Noooo... a w ziemi to tężec jest. Cholercia, zdarzało mi się w wieku dziecięcym skaleczyć czymś wybabranym ziemią bez możliwości przemycia tego przez dłuższy czas (o odkażeniu już nie wspominając) i żyję. Kiedyś na wakacjach rozwaliłam kolano na wiejskiej drodze w Beskidach i rozpaczliwcem przemyłam je wodą z pobliskiego rowu. Nie powiem, ropiało potem trochę, a i teraz (po upływie pół wieku) jest w tym miejscu widoczna kreska na skórze. Rozumiem, że współczesne mamuśki w takich przypadkach wiozą dzieciaki do szpitala i awanturują się o antybiotyki... a potem, jak dzieciakowi coś się znów stanie i lekarz jest nieosiągalny, to wyjałowiony organizm nie potrafi sam się bronić.
  • hesperia1 21.12.11, 11:42
    Współczesna matka jest przezorna i nosi przy sobie apteczkę.
  • lellapolella 21.12.11, 14:44
    mnie bardzo cieszy, jak się komu kleszcz wbije i trza natychmiast do lekarza, w tam pielęgniarka wyciąga kleszcza zwykłą pincetką i przemywa spirytusem;)
  • leloop 21.12.11, 15:33
    > mnie bardzo cieszy, jak się komu kleszcz wbije i trza natychmiast do lekarza, w
    > tam pielęgniarka wyciąga kleszcza zwykłą pincetką i przemywa spirytusem;)
    moja droga, dziecku memu wlazł kleszcz, wylazł ale duże zaczerwienienie utrzymywało się dość długi czas. poszłam wiec do państwowej służby zdrowia z zapytaniem czy mógłby zerknąć na to lekarz na co pani w rejestracji powiedziała, ze dziś nie może zarejestrować dziecka mego ponieważ dziś jest dzień dzieci zdrowych i moja córka mogłaby zarazić. poszłam wiec do prywatnej służby zdrowia, gdzie w wieku bardzo pobalzakowskim pani doktor grzecznie i nieodpłatnie posłała mnie na drzewo ;D
    było to AD 2009 w mieście powiatowym Gdynia ;)
  • hesperia1 21.12.11, 16:41
    Zarazić czym?Kleszczem?
  • radzido 21.12.11, 17:42
    No bo jaki to problem wyciągnąć kleszcza. ;) Wyciągnęłam raz dwa, ale do lekarza poszłam i zostałam potraktowana całkiem poważnie. Ponieważ nie minęły wtedy jeszcze trzy doby, dostałam profilaktycznie dwie dawki antybiotyku. I słowo daję, od tamtej pory wciąż mam uraz do szwendania się po leśnych krzakach. :/
    Bo to niby drobiazg, taki kleszcz, ale jednak niektóre z nich tym i owym zarazić są w stanie. Szczęście trzeba mieć. ;)

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • horpyna4 21.12.11, 18:03
    Kleszcze zarażają dopiero po kilkunastu godzinach, jak zaczynają rzygać z przeżarcia. Mnie wręcz uwielbiają, więc muszę po powrocie z chaszczy robić przegląd. W tym roku w Puszczy Knyszyńskiej było ich tyle, że zgarniałam je wciąż z siebie, jak po mnie łaziły. A łaziły w poszukiwaniu niespsiukanego miejsca na skórze, co trwało. Dawniej, jak nie było antykleszczowych preparatów, musiałam dokładnie się oglądać - zwłaszcza z tyłu kolan. Ale w innych miejscach też się trafiały: brzuch, plecy, ramiona. Nawyrywałam się ich trochę.
  • dorkasz1 21.12.11, 18:39
    A mnie to się nawet udało na boreliozę zachorować...
    Kleszcze wyrywam hurtowo z psów, mimo zakrapiania ich kroplami. A ja w tym roku wyjątkowo mało, bo tylko dwa.
    --
    www.acer-it.pl
  • yoma 21.12.11, 20:36
    Kleszcza miałam może dwa razy w życiu, ostatniego złapałam w okolicach wsi Gródek na Podlasiu, wiec niezwłocznie udałam się do najbliższej knajpy, zamówiłam sobie pięćdziestkę wódki i śledzia, wydłubałam kleszcza scyzorykiem, ranę zalałam pięćdziestką, a śledzia zjadłam. O.
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • leloop 21.12.11, 20:57
    ranę zalałam pięćdziestką,
    takie marnotrawstwo, śledzia było przyłożyć, sól by wyżarła mikroby ;D
  • yoma 21.12.11, 21:10
    A nienienie. Śledzia przyłożyć to by było marnotrawstwo :)
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyje:DDD
  • radzido 21.12.11, 21:33
    Toż przecież od przykładania by się nie zepsuł. :/

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • yoma 21.12.11, 21:40
    Ale cała sól by z niego wyszła. Ja mam słodką krew, dowód: komary mnie kochają :)
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • leloop 21.12.11, 21:50
    ech, było zamówić setę i dwa śledzie ;)
  • yoma 22.12.11, 13:35
    [szeptem] nie lubię wódki...
    --
    ...uważali, że niepatriotyczne jest śpiewanie o tym, jakim się jest patriotą. Prezentowali raczej opinię, że ktoś śpiewający o tym, jak wielkim jest patriotą, albo coś kombinuje, albo jest Głową Państwa (czyli coś kombinuje).
  • radzido 21.12.11, 18:48
    Mój chyba jeszcze na dobre nie zaczął śmoktać, szybko go znalazłam. Ale i tak wpadłam wtedy w panikę, bo łażę po tych krzaczorach ładnych parę lat, a dopiero pierwszy taki zbój mnie dopadł. :/ Przedtem tylko raz kleszcza strząsnęłam z ręki, nie wiedząc nawet, że to on (dopiero na zdjęciach zobaczyłam).
    Współczuję Ci tych doświadczeń, o rety, jakby mnie coś takiego spotykało i to często, to chyba bym zaczęła lubić beton, stal i szkło. Albo może bym się przyzwyczaiła. ;)

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • dorkasz1 21.12.11, 19:21
    Przyzwyczaiłabyś się. Po ukąszeniu trzeba to miejsce obserwować. Długo obserwować. U mnie rumień wędrujący pojawił się dopiero miesiąc później. Zdążyłam już o kleszczu zapomnieć. Samo życie. Są blaski, są cienie. Kleszcze zdecydowanie u mnie należą do strefy cienia :)
    --
    www.acer-it.pl
  • radzido 21.12.11, 19:39
    Gdybym musiała, to pewnie bym się przyzwyczaiła. Ale nie muszę, ufff.
    Może trafił mi się zdrowy osobnik, a może antybiotyk pomógł... w kazdym razie żadnych rumieni. Wiem, że leczenie boreliozy jest długie i niekoniecznie daje efekty - mam nadzieję, że Tobie się udało. :)

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • horpyna4 21.12.11, 21:50
    Oj, tak... znam jedną babkę, co chorowała na boreliozę. Było to dość dawno i lekarze chyba nawet nie potrafili dobrze jej zdiagnozować, a kobitka prawie nie mogła już chodzić. Dopiero ktoś dał jej namiary na jakąś Mongołkę leczącą akupunkturą i ziołami. Ta ledwie na nią spojrzała, od razu zapytała, czy kleszcz jej nie ugryzł. I wyprowadziła babkę z tego.
  • radzido 21.12.11, 21:59
    Ha, nie ma to jak porządna znachorka.

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • horpyna4 22.12.11, 07:02
    Znachorka, czy nie, ta Mongołka przyjmuje od wielu lat w Olsztynie i jest tam bardzo sławna.
  • leloop 22.12.11, 07:25
    medycyna krajów Dalekiego Wschodu, miałam przyjemność osobiście, polecam :)
  • radzido 22.12.11, 10:09
    Dobrze wiedzieć gdyby co, bo jeszcze trochę po chwastowiskach mam zamiar połazić.

    --
    Świat nasz kolorowy + Odrzutowisko + Radzidomowo
    i do tego Chwastowisko
    Zapraszam :)
  • yoma 22.12.11, 13:37
    Ja coś o niej słyszałam chyba skądinąd.
    --
    - Gdzie z tą kosiarką po naszym niebie!
  • dorkasz1 22.12.11, 19:30
    Odkąd przestałam się panicznie bać kleszczy, przestały mnie lubić. Jakiś czas temu był w rodzinie taki pomysł żeby zastosować na mnie psie obroże przeciwkleszczowe. Na kostki i na nadgarstki. Na szyję proponowano dwie połączyć i powinno być ok. Na szczęście przestałam przenosić kleszcze w ilościach hurtowych i dali mi spokój.
    --
    www.acer-it.pl
  • lellapolella 22.12.11, 20:03
    BTW obroży, moja ciotka pracowała kiedy w punkcie, gdzie odnawiano instrumenty i ogromną plagą były tam... pchły, które najwyraźniej lęgły się w różnych fortepianach. Ciotka nosiła obrożę przeciwpchelną w charakterze podwiązki;)
  • horpyna4 23.12.11, 08:30
    Ode mnie na szczęście pchły uciekają. Przenoszą się na innych, jak tylko trafi się okazja. Za to komary i kleszcze... szkoda gadać.

    A co do starych fortepianów, to raczej spodziewałabym się w nich pluskiew, a nie pcheł. W dodatku takie pluskwy mogą przeżyć bardzo długo w uśpieniu. Dwadzieścia lat to dla nich pikuś.
  • yoma 23.12.11, 18:15
    Wszy przeżywają w -40 C. Stwierdzone naukowo.
    --
    Kochanie, potrzebuję pilnie sześciu par nowych butów, bo muszę włożyć pigwę do mojej koronkowej bielizny!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka