Dodaj do ulubionych

Pytanie o zaburzenia adaptacyjne (F43.2)

09.01.10, 19:41
witam
miał ktoś takie rozpoznanie?
Piszę tutaj bo nigdzie nie mainnego fora gdzie mogłabym spytać.
1.Ile czasu się z tego wychodzi - wiem, że to bardzo
indywidualnie,ale może napiszeciejak to było u Was?
2.Co braliście?
3. I jeżeli mieliście L4 to ile? - ja dostałam 4 tygodnie, ale
czuję, że to za mało, że nie dam rady jeszcze wrócić do pracy, ale
boję się że lekarz nie będzie mi chciał dać już zwolnienia...zresztą
ja się ostatnio wszystkieo boję...
napiszcie coś proszę...
Edytor zaawansowany
  • 09.01.10, 20:13
    Takie rozpoznanie często stawia się, żeby cokolwiek napisać w zaświadczeniu jak
    lekarz nie dopatrzy się niczego innego a pacjent potrzebuje zwolnienia. Dlatego
    nie podchodź do tego zbyt poważnie. Najprawdopodobniej masz zwykłe zaburzenia
    lękowo depresyjne, tylko że to jest zbyt szerokie pojęcie, żeby miało swój kod w
    urzędowej klasyfikacji. Leki zaczynają działać po ok 6tyg, więc masz szansę za
    miesiąc lepiej się poczuć.
  • 09.01.10, 20:57
    Dzięki za odpowiedź. Nie podchodzę bardzo poważnie - podchodzę
    normalnie. Wiem czym jest to spowodowane, trochę o tym poczytałam i
    objawy mam niemalże książkowe. Leki biorę, ale nie czuję się napewno
    żeby jeszcze wrócić do pracy - chociażby dlatego, że tam właśnie
    znajduje się źródło problemu. Zastanawiam się więc czy mam jeszcze
    szansę na zwolnienie, bo jeszcze nie czuję się na siłach żeby tam
    wrócić.
  • 12.01.10, 20:14
    Ja miałem zaburzenia adaptacyjne, to jest chyba normalne w depresji. Jeden z objawów myśle, dlatego osobom depresyjnym ciężko wyjść gdziekolwiek, bo mają obawy, boją się, że zachowają się dziwnie. Myślę, że trzeba dobrać odpowiednie tabletki na depresje i będzie dobrze. Trzymaj się ;]
  • 09.01.10, 21:24
    berta-live napisała:

    > Takie rozpoznanie często stawia się, żeby cokolwiek napisać w
    zaświadczeniu jak
    > lekarz nie dopatrzy się niczego innego a pacjent potrzebuje
    zwolnienia. Dlatego
    > nie podchodź do tego zbyt poważnie. Najprawdopodobniej masz zwykłe
    zaburzenia
    > lękowo depresyjne, tylko że to jest zbyt szerokie pojęcie, żeby
    miało swój kod
    > w
    > urzędowej klasyfikacji. Leki zaczynają działać po ok 6tyg, więc
    masz szansę za
    > miesiąc lepiej się poczuć.

    takie rozpoznanie, szacowna pannico, stawia się zwykle, gdy są
    trudności z przystosowaniem się do jakiejś trudnej sytuacji życiowej.
    kwestia indywidualna - jak długo adaptacja trwać będzie, a leki
    mogą, lecz nie muszą pomóc w dostosowaniu się, pogodzeniu
    z 'zewnętrznością', bo najbardziej pomagałoby, gdyby sytuacja się
    wyleczyła.

    "zwykłe zaburzenia lękowo depresyjne" to są "zwykłe", dla paniuś,
    które mało pojęcia o cierpieniu w czasie tego typu zaburzeń, mają.

    akurat u mnie, pierwszym w życiu rozpoznaniem psychiatrycznym były
    zaburzenia adaptacyjne z komponentą lękową.
    i, biorąc pod uwagę kwestie sytuacyjne, które wtedy mnie dotknęły,
    było to rozpoznanie jak najbardziej trafne.
    gdybym podeszła wtedy do sprawy poważnie, a nie, jak ty zalecasz,
    traktowania tego mało poważnie, to, być może, nie rozpętało by się
    piekło u mnie, które, z przerwami,
    trwa od lat.

    na miejscu autorki wątku, nie bagatelizowałabym sprawy i, nawet, gdy
    będzie już lepiej, czas jakiś jeszcze, kontrolowałabym rzecz, choćby
    przez wizyty u psychologa.
  • 10.01.10, 14:46
    To jest do autorki wątku, chociaż pod postem olgi_w_ogrodzie

    To też było pierwsze (i błędne rozpoznanie).

    Lekarz musi napisać jakieś rozpoznanie a do własciwej diagnozy dochodzi się latami (jeżeli sprawa się aż tak przeciąga czy powtarza)

    U Ciebie najprawdopodobniej, tak jak to ocenias, lekarz "trafił".

    W sumie póki co to i tak diagnoza nie ma większego znaczenia dla leczenia farmakologicznego - pewnie bierzesz jakiś antydepresant i ewentualnie leki przeciwlękowe.

    W Twoim stanie bez względu co to jest i tak byś była w ten sposób leczona.

    Nic nie piszesz o psychoterapii (chocby krótkoterminowej) a w takiej sytuacji to najszybciej pozwoliłoby Ci się znaleść trudnej sytuacji w pracy i przyczyniło do wystąpienia objawów. Lekarz Cię do tego nie zachęcał???

    Generalnie siedzenie w domu Ci w tym nie pomoże - no ale jeżeli nie póki co nie możesz pracować to nie ma innego wyjścia.

    Leki mają Cię doprowadzisz do stanu w którym sobie poradzisz z sytuacją w pracy (albo wpływając na to co dzieje sie w pracy, albo na swój stosunek do tego - to pierwsze często bywa niewykonalne, to drugie jest bardzo trudne, ale możliwe).

    Może to być tez tak, ze wymaga to tylko czasu i niczego więcej - ale żeby się przystosować do trudnej sytuacji musisz w niej być, a poki co jesteś od niej odizolowana.

    Nie odczytaj tego w ten sposób, że źle się stało, ze jesteś na L_4, jak nie mozna pracować to nie mozna, głową się muru nie przebije. A poza tym byc może pozwoli Ci to się trochę oderwać od problemów i uniknąć stresu co Ci pomoże doprowadzić się do stanu, w którym się zmierzysz z problemami w pracy.



  • 10.01.10, 00:39
    Zaburzenia adaptacyjne to zaburzenia psychiczne powstałe pod wpływem
    trudności z dostosowaniem się do znacząco nowych okoliczności.
    Mysle ze nie powinnas lekcewazyc tej diagnozy. Co sie wydarzylo u
    Ciebie ze masz problemy adaptacyjne. Czasem bardzo istotne jest
    otwarcie, napisanie o swoich probklemach, z czym sobie nie radzisz,
    czego sie boisz.
    Sporo moglaby Ci pomoc przy takich zaburzeniach psychoterapia, moze
    warto poprosic lekarza o skierowanie na taka terapie.
    Serdeczne pozdrowienia
  • 10.01.10, 08:06
    Dziękuję serdecznie za odpowiedzi. Problemy są związane z pracą a
    właściwie ze zmianą jej charakteru, ale to długa historia a ja
    narazie nie jestem gotowa na jej opowiedzenie. Mam fajnego
    psychiatrę - jestem dopiero po pierwszej wizycie i on mówił już coś
    o terapii. Biorę leki, jestem na L4 i powoli, bardzo powoli zaczynam
    dostrzegać jakies światełko - ale to są chwile i to ulotne...ale to
    chyba dobrze, ogólnie jestem przestraszona, znerwicowana, bardzo
    wybuchowa, pełna lęku i obaw...i wszystko naraz...teraz chodzi mi o
    to ile można być na L4 na tego typu rozpoznanie - ja narazie
    panicznie boję sie powrotu do pracy...a teraz boję się, że mogę nie
    dostać już więcej L4 - jestem narazie 4 tygodnie....czyli niestety
    wszystkiego się boję...
  • 10.01.10, 15:33
    Nie zawsze uważam, ze źle radzisz - akurat tutaj Twoje uwagi są jak najbardziej trafione i na miejscu...

    I napewno dziewczynie pomogą (zakładając, ze diagnoza prawidłowa, ale wydaje się, że tak).
  • 10.01.10, 12:57
    Pogadaj z psychiatra, popytaj o grupy otwarcia. Zwykle takie grupy
    otwarcia trwaja tydzien, zajecia sa od rana do wieczora, moze byc to
    szokujace doswiadczenie ale moze spowodowac otwarcie, wyrzucenie i
    pozbycie sie problemow ktore Ci obecnie bardzo przeszkadzaja.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • 10.01.10, 19:49
    Witam ponownie. Bardzo dziękuję za taką reakcję na mój post - to
    miłe, że wogóle kogoś to obchodzi, żeby jeszcze bliscy mieli do tego
    zdrowsze podejście ehhh...gadałam z psychiatrą o psychoterapii ale
    tak naprawdę to się zagadliśmy i on w sumie zapomniał o tym żeby mi
    dać skierowanie...:( ale mam niedługo wizytę i poruszę ten
    temat...biorę anafranil na noc i w dzień w przypadku kiedy nie daję
    już rady czyli draźnie cloranxen ( w sumie dużo go nie
    wzięłam)...anafranil bo miałam straszne problemy ze spaniem i
    zauważyłam, że one minęły, ale ogólnie lęki, obawy, nerwowość
    pozostała...widzę światełko w tunelu, ale czuję, że potzrebuję
    jeszcze czasu i wspomagania - może terapia, może jeszcze jakiś inny
    lek sama nie wiem...a jeśli chodzi o pracę to akurat...stało się to
    wszystko w nieładny sposób czyli cios poniżej pasa...a poza tym
    zmienia mi się zupełnie charakter tej pracy i nie wiem czy to co
    mam robić będzie dla mnie...i nie chodzi tu o zmianę biura ale
    diametralną...nie chcę pisać dokładnie, ale pewnie gdybym napisała
    jaki zawód wykonuję byłoby więcej jasne...boję się...nie poznaję
    się...a najgorsze jest to, że moi bliscy tego nie rozumieją...mówią,
    że skoro zawsze byłam taka twarda i dawałam radę to i teraz dam....a
    to doprowadza mnie do szału...a poza tym pewnie odzywa się też
    przeszłość... jestem DDA...też nic z tym nie robiłąm nigdy...z
    rodziny rozwiedzionej...i trochę w życiu przeszłam....i czuję, że
    poprostu zwaliło się to wszystko na mnie...
    jeszcze raz dziekuję za słowa otuchy i rady...nawet nie wiecie jakie
    to dla mnie ważne...
    pozdrawiam cieplutko
  • 10.01.10, 20:00
    maretina007 napisała:

    a poza tym pewnie odzywa się też
    > przeszłość... jestem DDA...też nic z tym nie robiłąm nigdy...z
    > rodziny rozwiedzionej...i trochę w życiu przeszłam....i czuję, że
    > poprostu zwaliło się to wszystko na mnie...
    tym bardziej postaraj się o to skierowanie, bo może przyszedł czas, aby pewne
    rzeczy przegadać

    mówią,
    > że skoro zawsze byłam taka twarda i dawałam radę to i teraz dam....a
    > to doprowadza mnie do szału...
    więc spokojnie możesz ich olać
    człowiek to nie maszyna
    masz pełne prawo mieć gorszy okres
  • 12.01.10, 19:24
    Napisałam do Ciebie na priv.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.