Dodaj do ulubionych

Z depresją musisz poradzić sobie sam!

13.02.04, 16:28
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1150381&KAT=239
------------------------------------

Jak nie dziala to oto kopia artykulu

------------------------------------

Samobójca musi czekać


Z depresją musisz poradzić sobie sam!

Jan Kowalski w styczniu postanowił się zabić. W ostatnim akcie desperacji
wybrał się po pomoc do lekarza. Przychodnia w Brzesku przeliczyła jego życie
na punkty i ustaliła mu termin wizyty u psychiatry. Na… marzec.


ANNA SZULC 2004-02-13


Jan Kowalski nie nazywa się Kowalski, tylko inaczej, ale swojego prawdziwego
nazwiska nie wyjawi, bo boi się ludzkiego szyderstwa.

– Wyzywaliby mnie od czubków – twierdzi. Kowalski klepie biedę, nie stać go
na prywatnego terapeutę, u którego za wizytę musiałby zapłacić pewnie ze sto
złotych. Nie wie nawet, jak wygląda legendarna kozetka psychoanalityka. Z
własnego doświadczenia zna jedynie stare biurko małomiasteczkowego psychiatry.

Ostatnia deska ratunku

Psychiatra diagnozę postawił mu już dość dawno. Kowalski ma skłonność do
silnych, długotrwałych depresji. W związku z czym zaaplikował pacjentowi
mocne leki. Dużo leków. Dzięki nim Kowalski potrafił w miarę normalnie rano
wstać z łóżka, zjeść śniadanie i od czasu do czasu uśmiechnąć się do lustra.
Wcześniej leżał całymi dniami ze wzrokiem wbitym w sufit, myślał jedynie o
tym, czy i jak powinien skończyć ze swoim życiem. Ale w styczniu leki,
przepisane przez lekarza, zaczęły się kończyć. Ostatnią deską ratunku dla
coraz bardziej zestresowanego kowalskiego stał się psychiatra. A właściwie
kilka wypisanych przez niego recept.

– Zacząłem mieć bardzo złe myśli – przyznaje mężczyzna. – Tak złe, że sam
zacząłem się ich bać. – Człowiek w takim stanie psychicznym musi za wszelką
cenę otrzymać pomoc – stanowczo twierdzi Krzysztof Malec, terapeuta z Ośrodka
Interwencji Kryzysowej w Krakowie. – W takich przypadkach na plan dalszy
schodzą procedury, terminy i znieczulica. Pomoc musi być natychmiastowa i
konkretna.

Rejestratorka w przychodni zdrowia psychicznego w Brzesku koło Krakowa była
szybka i konkretna. Wyznaczyła Kowalskiemu spotkanie z psychiatrą na
konkretny dzień, z tym, że... w marcu. Rejestratorka i tak była grzeczna. W
przeciwieństwie do dyspozytorki z gorzowskiego pogotowia, do której zadzwonił
24-letni Bartosz Stołecki, by błagać o pomoc. Zażył paczkę silnych leków i
przestraszył się konsekwencji. W odpowiedzi usłyszał, że powinien zastanowić
się, czy chce żyć, czy nie.

– Zawraca pan głowę i tylu ludzi stawia na nogi – dowiedział się samobójca.
Pogotowia nie wysłano, a Bartosz Stołecki zmarł. Ani dyspozytorka, ani
lekarz, który rozmawiał przez telefon z samobójcą, nie uważają się za winnych.

Swojej winy nie widzą też szefowie przychodni w Brzesku. Krzysztof Rembiarz,
zastępca dyrektora w brzeskim ośrodku zdrowia, zauważa, że za długie terminy
do psychiatry odpowiedzialny jest Narodowy Fundusz Zdrowia, który w tym roku
zmniejszył fundusze dla poradni o… dziesięć procent. – Wyznaczanie odległych
wizyt w poradni psychiatrycznej wynika z naszego doświadczenia – dodaje
dyrektor.

Pacjent według przelicznika

Ile minut mogła zająć lekarzowi wizyta pacjenta samobójcy? W tym przypadku
dwie, może pięć. Nie chodziło przecież o psychoterapię (której w Brzesku w
ogóle się nie prowadzi), ale o wypisanie kilku leków. Kontrakt poradni z
Funduszem przelicza się na punkty. Zdesperowany Kowalski zubożyłby
przychodnię o jeden punkt (to znaczy 7,5 złotego), tyle bowiem kosztuje
podstawowa lekarska konsultacja. A przychodnia w Brzesku otrzymała w tym roku
na opiekę psychiatryczną 21 300 punktów.

– To naprawdę dużo – twierdzi Barbara Grzybek-Korgól, rzecznik prasowy
małopolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. – W każdym razie
wystarczająco. Rzeczniczka dodaje jednak, że na prowincji brakuje
psychiatrów. Sytuację osób z problemami psychicznymi porównuje do sytuacji
pacjentów poszukujących ortodontów. I w jednym, i w drugim przypadku
specjalistów jest jak na lekarstwo.

W narodowym funduszu i prowincjonalnej przychodni lekarskiej mówi się przede
wszystkim o przypadkach i rozliczeniach. O pacjentach mówi się mało, najwyżej
ich… punktując.


Szczęście w nieszczęściu

Jan Kowalski zmienił przychodnię. Przeszedł do konkurencyjnej poradni w
Brzesku, która dostała znacznie mniej pieniędzy od Funduszu, ale, o dziwo,
przejęła się jego stanem zdrowia. – Uratowano mi życie, a może nawet życie
innych ludzi, bo w stanie, w jakim się znalazłem, gotowy byłem na wiele –
przyznaje pacjent. Po zażyciu tabletek czuje się znacznie lepiej.

Kowalski miał szczęście w nieszczęściu. W końcu odnalazł lekarza, który
potraktował jego problemy poważnie i nie odesłał do domu z kwitkiem. Mniej
szczęścia miał Dariusz M., mieszkaniec Wolbromia, który kilka dni wcześniej w
zupełnym amoku zabił swojego dwuletniego syna. Wyjaśnił później, że chciał
dziecku oszczędzić zła tego świata, chronić przed ludźmi, zwłaszcza przed
homoseksualistami. Dziś leży w szpitalu psychiatrycznym. Dla więźniów.

– Chory człowiek w Polsce nie może liczyć na pomoc od chorej służby zdrowia –
dowodzi terapeuta Krzysztof Malec. – Nic nowego nie powiem. Polski system
zdrowotny upadł na głowę. Nic nowego. Ale służba zdrowia to nie tylko system,
to także ludzie. To przecież ludzie nie wysłali pogotowia do błagającego o
pomoc samobójcy. I to konkretna pani z przychodni i jej przełożeni zamienili
Jana Kowalskiego, który postanowił odebrać sobie życie, na jeden punkt u
psychiatry.

Anna Szulc

--
Bozena L. - matka polka, chrystus narodow i dziewica w jednem
members.tripod.com/bozenal/
Edytor zaawansowany
  • 13.02.04, 22:58
    PZERAŻAJĄCE! BEZSILNOŚĆ I BUNT! CO Z TYM ROBIĆ?

    Nawet przy prywatnej opiece powtarza się schemat: słowa rzucone w pustkę-
    recepta od lat taka sama-kasa-termin wizyty.
    Kto ma pieniądze, ma wybór. Znajdzie lekarza, nie konowała. Lekarz powinien
    zrozumieć, że to pacjent _wie lepiej_. Tak jest w przypadku psychiatrii,
    naturalnie nie we wszystkich chorobach.
    Właśnie zabrałam się za szukanie kogoś, kto uzna moje prawo do decydowania o
    kierunku kuracji, a sam będzie mnie wspierał rzetelną wiedzą fachową. Leczenie
    to współpraca, nie komenderowanie ciemnym czubkiem przez krynicę wszelkiej
    mądrości.
    Pozdrawiam
    Aneta

  • 13.02.04, 23:28
    Ten sam psychiatra, w swoim prywatnym gabinecie, miałby dla Kowalskiego
    duuuuuuużo czasu.

    abdon

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.