Dodaj do ulubionych

czy mam depresję?

22.02.04, 03:55
robiłam sobie dla zabawy różne testy w necie i wszystkie dają wynik - do
lekarza marsz. z róznych względów nie chcę a może nie mogę. jak odróżnić od
depresji apatię,zwykłe lenistwo, brak zorganizowania, zrozumiałą rozpacz i
zmęczenie związane z poronieniem, z kalectwem dziecka i przedłużającym się
bezrobociem oznaczającym poważne kłopoty finansowe (ogromny kredyt
hipoteczny, karta kredytowa max zadłużona, brak środków na leczenie dziecka
etc)plus trudności opieki nad 91letnią prababcią. zamiast zrobić coś
konstruktywnego ze swoim życiem nic nie robię, zaniedbuję się, nie śpię,
złoszczę się na dzieci, wpadam w jeden po drugim dziwne nałogi, ostatnio nie
odchodzę od kompa i za wszelką cenę unikam zmierzenia się z rzeczywistością.
rok temu, kiedy jeszcze ciągle płakałam, próbowałam rozmawiać ze swoim
lekarzem rodzinnym ale zbyła mnie, kazała wyjechać odpocząć, czego z
oczywistych względów nie mogę zrobić.pzdr
Edytor zaawansowany
  • gumaguma 22.02.04, 10:14
    Jake, bardzo poruszył mnie twój list. Trzeba powiedzieć, że to o czym piszesz
    zawiera w sobie elementy tak różnych problemów, a każdy z osobna mógłby być
    powodem depresji, że moim zdaniem słusznie mówią testy: do lekarza marsz!
    Domyślam się, że poza wieloma innymi powodami nie wybierasz się do spejalisty,
    ponieważ cały czas jeszcze całą swoją siłą woli trzymasz się na powierzchni. Z
    tego co piszesz wynika bowiem, że jesteś bardzo silną kobietą. Nikt z zewnątrz
    jednak nie pokusi się o odróżnienie: apatii, "zwykłego lenistwa" i rozpaczy od
    depresji. Nie ważne jest bowiem nazewnictwo. Ważny jest problem. Jedyne o
    czym mogę cię zapewnić po przeczytaniu twojego listu: nie jest to żadne, ani
    zwykłe, ani niezwykłe lenistwo. Twoje ucieczki od rzeczywistości, popadanie w
    nałogi także nie są oznaką słabości. Biorąc bowiem pod uwagę wszystko z czym
    na co dzień się borykasz można powiedzieć, że tam, gdzie u innych zaczyna się
    słabość, u ciebie mieszkają jeszcze ogromne pokłady siły. Te nałogi,
    oznaczają moim zdaniem przemożną chęć zrekompensowania sobie swoich trudów,
    nagrodzenia się za poświęcony czas, włożony wysiłek, we wszystkie sprawy ktorym
    musisz podołać. Pewnie dlatego pani doktor zaleciła wyjazd i odpoczynek. No
    cóż.... niestety nawet wśród lekarzy są ludzie, którzy nie myślą. Właściwie
    najlepiej byłoby, żeby w tym czasie ona przejęła opiekę nad twoją rodziną,
    chociaż właściwie, ja bym pod jej opieką bliskich nie zostawiła.
    Moim zdaniem jesteś zbyt ambitna, żeby lekarstwem na twoje problemy mógł być na
    razie jakikolwiek dystans. Sama szukając tego dystansu, obwiniasz się się
    później, własnie o to, że go znalazłaś. Prawdopodobnie jednak co zrobić, żeby
    pogodzić codzienną walkę z psychicznym utrzymywaniem się na powierzchni
    powiedziałby dopiero lekarz. Ponieważ jak wiadomo, wizyty prywatne są drogie, a
    na inne długo się czeka, zacznij może od skorzystania z obchodzonego lada dzień
    Dnia Walki z Depresją i wtedy dotrzyj do lekarza. Może w ten sposób uda ci się
    zapoczątkować proces wychodzenia ze swojej pogmatwanej sytuacji.
    To tyle ile jestem w stanie npisać w niedzielę rano. Może przyjdzie mi coś
    jeszcze do głowy później. Na pewno odezwie się jeszcze wiele osób. Bardzo
    dobrze zrobiłaś pisząc na forum.
    Pozdrawiam Cię. Napisz proszę co słychać.
  • polo-piryna 22.02.04, 14:45
    Spodobała mi sie Twoja odpowiedz.Ja takze borykam sie z roznego rodzaju
    problemami natury psychicznej i emocjonalnej.Zycie oszczedziło mi sytuacji,
    ktore mogły byc ogniskiem powstania depresji, ale w moim wnetrzu tkwią male
    zapalniki.Gasze je systematycznie, probuje, walcze. Brak mi dystansu do swiata,
    probuje wmawiac sobie cynizm,aby nie reagowac na trudnosci i "niespodzianki" w
    kontaktach z otoczeniem. Lekarza nie polecam, kosztowne wizyty, uzaleznienie
    od lekow i bledne kolo.Pomyslalam o wsparciu drugiej osoby. Kolezanek nie mam,
    nie wierze w przyjazn, maz to maz , zostaje poczucie samotnośc i
    opuszczenia.Przepraszam, ze o sobie, ale jesli nie posniose sie, nie jestem w
    stanie pomoc nikomu.
  • kakofonia 22.02.04, 18:18
    Możesz mieć. Moim zdaniem nie ma wyjścia - idź do lekarza. To Cię nie postawi
    na nogi w ciągu paru tygodni, ale pomóc może. Życie Ci daje w kość i nie dziw,
    że psychika wysiada. Trzeba sobie pomagać na każdy możliwy sposób. Może
    psychoterapia? Spróbuj, może będzie choć nieco lepiej.
    Powodzenia i trzymaj się jakoś.
    --
    Understanding is not well understood.
  • jake96 22.02.04, 21:42
    wielkie dzięki dziewczyny, panicznie boję się, że rzeczywiście coś ze mną nie
    tak bo tak ogólnie do niedawna wydawałam się sobie kobietą sukcesu (nie w
    tradycyjnym tego słowa znaczeniu). aż tak źle nie jest jak myslicie, gorzej
    wygląda tak czarno na białym. mam dom, superwspierającego męża, teściową, która
    z trudem ale pokrywa większość naszych stałych opłat i jeśli tylko umiałabym
    wykrzesać z siebie energię może potrafiłabym z mężem zorganizować na nowo nasze
    życie zawodowe etc niestety nie jestem silna, raczej bez sensu nadwrażliwa.
    siedzę w domu i czekam na cud, zamiast coś sensownego zrobić. z prababcią jakoś
    daje się żyć a mój niepełnosprawny maluch ma tyle wdzięku, urody i
    inteligencji, że starczyłoby na troje dzieci. mam też świetnego pełnosprawnego
    synka (i czarną kotkę, 2 świnki morskie i wielkiego psa, z którym powinnam
    chodzić na spacery do lasu). głupio mi, że tak w was wzbudzam współczucie
    obiektywnymi okolicznościami życiowymi. dojrzałość polega na tym by sobie dawać
    radę razem a nie być trzecim dzieckiem swojego męża. buziaki dla was wszystkich
    i pzdr będę tu wracać.
  • gumaguma 22.02.04, 23:33
    Jake, myślę, że ty JESTEŚ kobietą sukcesu. Pal licho, że nie w tradycyjnym
    znaczeniu tego słowa. Może nawet całe szczęście. Pamiętaj, że nadwrażliwość i
    siła mogą być w pewnych okolicznościach tożsame. Nie chcę, żeby to zabrzmiało
    zbyt górnolotnie, ale powiem: chodź na te spacery do lasu, bo tam, gdzie jeden
    dostrzega tylko świeże powietrze, drugi dostępuje wielkiej pierwotnej mocy.
    Tej mocy ci życzę. Pozdrowienia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka