Dodaj do ulubionych

Zmiany zachowania po przebytej depresji

28.04.11, 19:54
Na wstępie - witam szanownych.
Chciałam poprosić o informacje, związane z problemem, jakim jest zmiana zachowania po przebytej depresji. Bliski mi człowiek (osoba młoda, dwudziestokilkuletnia, kobieta) trzy lata temu przeżył poważne załamanie, które wywołało chorobę. Dzięki pomocy medycznej stanął nieco na nogi, ale bardzo widoczna jest zmiana zachowania. Przed rozpoczęciem choroby był blisko z rodziną i znajomymi, interesował się swoja przyszłością, był pracowity i energiczny. Obecnie zmienił się w milczka, stroniącego od ludzi, bardzo wybuchowego i obrażalskiego, patrzącego podejrzliwie na jakąkolwiek krytykę bądź zwrócenie uwagi, strasznie przejmującego się głupotami, wykazującego brak motywacji do pracy. Czasami mam wrażenie że mam przed sobą zupełnie innego człowieka, a osoba którą znałam już nie istnieje. Czy jest szansa, że stara "osobowości" powróci, czy tez depresja naznacza ludzi tak głęboko, że to już niemożliwe?
--
staryzgred1979.blox.pl/html
Edytor zaawansowany
  • zoliborski_goral 29.04.11, 09:27
    Dziwne, nawet Lucyna nic nie odpowiada... Skoro "nieco" stanęła na nogi, to jeszcze sporo przed nią. Grunt że jest lepiej niż było.
  • lucyna_n 29.04.11, 15:21
    za trudne pytanie
    --
    little less conversation, little more action
  • lafiorka-z 29.04.11, 21:24
    A czy ta osoba nie jest cały czas na prochach? Albo cały czas w depresji?
    Na moje oko, trzeba dalej leczyć.
  • lucyna_n 30.04.11, 04:38
    szanatażom emocjonalnym mówimy gromkie NIE
    --
    little less conversation, little more action
  • lucyna_n 30.04.11, 04:39
    a czemuż ten post się tu wkleił to nei wiem, odpisywałam w wątku o matce depresyjnej szantażującej córkę.
    --
    little less conversation, little more action
  • mskaiq 30.04.11, 06:04
    Jej problemy nie zostaly rozwiazane, nauczyla sie tylko z nimi zyc. Leki i czas
    zalagodzily zalamanie, ale nie usunely problemow ktore wywolaly depresje u
    niej.
    Te problemy moga byc usuniete tylko przez psychoterapie i prace nad soba.
    Objawy ktore opisujesz moga coraz bardziej sie poglebiac i w wyniku tego
    moze pojawic sie jeszcze wieksze zagrozenie psychychiczne, moze wrocic
    depresja ale juz nie reaktywna tzn wywolana zalamaniem a depresja o wiele
    cięższa, oparta na objawach ktore opisales.
    Mysle ze poruszyles cos bardzo waznego. Wedlug mnie tak wyleczonych osob
    jest bardzo duzo. Zyja bardzo smutne i trudne zycie, czesto o wiele gorsze od
    tego kiedy mialy depresje.
    Mozna calkowicie pozbyc sie depresji, mozna odzyskac motywacje do pracy,
    cieszyc sie ze spotkan z ludzmi, widziec swoje miejsce w swiecie, nie bac sie
    krytyki, nie podejrzewac, itp.
    Tylko taka zmiana jest wyleczeniem sie z depresji.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • wet_cat 30.04.11, 08:16
    tak pytam, z ciekawości, bo podoba mi się to co piszesz. a co z nerwicą. być może mam. wybieram się do psych(iatry i loga). wskazanie - napady paniki w ciemności. mam od wczesnej młodości. nie wyobrażam sobie ozdrowienia. tzn. lęk jt tak silny, nie sądze żebym z tego wyszła. nauczyłam się z tym żyć. nawet mam wrażenie, że wszyscy się boją, no bo jak tu się nie bać ciemności?
  • mskaiq 30.04.11, 14:57
    Tego leku mozna sie pozbyc. Kiedys jak bylas dzieckiem przezylas paniczny lęk
    zwiazany z ciemnoscia.
    Nasz mozg rejestruje wszystko, takze lęk, chociaz nie ma sie do tych informacji
    dostepu tzn nie mozna swiadomie tego odtworzyc i przezyc.
    Nie mniej kiedy ma sie wyjsc w ciemnosc ten stary paniczny lek sie odtwarza i
    przezywa sie go za kazdym razem od nowa. Gdyby ktos usunal z Twojego mozgu
    ta pamiec, nie czulabys lęku przed ciemnoscia.
    Niby proste ale bardzo trudno jest sie takiego lęku pozbyc, trzeba go przezyc do
    samego konca, oswoic go, a nawet polubic. Nie mozna sie bac tego co sie lubi.
    Zaskakujace jest rowniez to ze kiedy juz zaakceptuje sie lęk, kiedy juz nie
    przeszkadza to znika i wyjscie w ciemnosc nie wywoluje go wiecej.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • wet_cat 01.05.11, 07:47
    dzięki za odp. niestety Twoja teoria dotycząca oswojenia lęku mnie nie przekonuje. lęk jt. zjawiskiem irracjonalnym. mogę zaakceptować i oswoić np. swoją złość (bo nad nią panuję), lęk jt. zjawiskiem złożonym. mogę go polubić, nie mam nic przeciwko temu, w końcu, zakładam, że pojawił się, jako wskaźnik jakiegoś "niepoukładania" w psyche. więc mam zamiar najpierw próbować układać.
  • mskaiq 02.05.11, 12:01
    To nie moja metoda. tak dziala przeniesienie, jeden z najczestszych
    procesow psychologicznych pojawiaca sie u czlowieka.
    Gdybys chciala poobserwowac siebie to znalazlabys wiele przykladow
    przeniesienia. Rozumiejac ten mechanizm o wiele latwiej byloby Ci
    rozumiec skad biora sie rozne reakcje kmtore przweszkadzaja albo
    zwiazane z nerwica, depresja czy innymi problemami psychicznymi.
    Rozumioenie i znajomosc siebie to klucz do pozbycia sie problemow
    psychicznych.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • berta-death 30.04.11, 14:02
    Zapewne ten ktoś nadal jest chory i wymaga dalszego leczenia.
  • stary_zgred1 01.05.11, 11:46
    Dziękuję za odpowiedzi. To co piszecie wydaje się prawdziwe. Trudno mi przyjąć do wiadomości że bliski człowiek jeszcze się nie wyleczył, tym bardziej, że osoba ta twierdzi że wszystko już w porządku. Będę się zastanawiać jak ją skłonić do wznowienia wizyt u lekarza, bo jak rozumiem, bez nich nie da rady zmienić sytuacji. Strasznie długo się to wszystko ciągnie i to powoduje wielkie zniechęcenie, a "branie się w garść" to ciężka sprawa, szczególnie jeśli trzeba to robić stale. Choroba depresji to okropna sprawa - i dla chorego i dla jego bliskich :/
    --
    wstarymkinie.blox.pl/html

    staryzgred1979.blox.pl/html
  • 2maya 02.05.11, 14:33
    >> Choroba depresji to okropna sprawa - i dla chorego i dla jego bliskich :/

    stary_zgred1 podpisuję się łapami i nogami pod ostatnim zdaniem...

    ja jako bliska osoba... czasem myślę, że mam za mało siły, cierpliwości, miłości ... czasem nie ogarniam tej choroby. nie wiem jak pomóc, ulżyć. cholerna bezsilność. cholerne cierpienie ukochanej osoby.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.