Dodaj do ulubionych

Toksyczni rodzice

08.12.11, 17:42
Pisze, żeby z siebie to wyrzucić, co spotkało mnie w dzieciństwie. Dziś zmagam się z depresją, od 1,5 roku się leczę ale bezskutecznie. Żadne leki nie pomagają, najchętniej przespałabym swoje życie. Uważam, że moje życie jest beznadziejne, kiedyś próbowałam się zabić, ale nie wyszło. Myślę, że mój stan wziął się z wychowania w tak bardzo patologicznym domu, że aż trudno to ogarnąć rozumem. Tacy ludzie jak moi rodzice z całą pewnością nie powinni mieć dzieci, nigdy i pod żadnym pozorem. Pochodzę z rodziny wielodzietnej. Od zawsze była taka bieda, że nie było co do garnka włożyć, nie było na buty i książki (mieliśmy jedno po drugim), nigdy nie jeździłam na wycieczki klasowe, bo nie było za co, nie miałam żadnych zainteresowań ani żadnych znajomych. W domu alkohol i ciągłe awantury ze strony ojca, matka obojętna. Z czasem dostrzegam, że jakby lubiła, jak on się nad nią znęca, po prostu lubiła być w roli ofiary i jej to odpowiadało. Nie miałam w pobliżu żadnej babci ani cioci, nikogo zaufanego. Mama zmarła, ale gdyby żyła, chciałabym jej wykrzyczeć, jak bardzo mnie skrzywdziła i że nie umiem wybaczyć. Oboje rodzice pracowali i mogłoby się nam żyć całkiem dobrze, gdyby tylko chcieli. Dziś jestem dorosła ale żyć nie umiem:( Teraz żal mi utraconego bezpowrotnie dzieciństwa. Moja matka nienawidziła nas, w nerwach potrafiła wykrzyczeć, że nienawidzi bachorów i zawsze chciała mieć tylko jedno dziecko. Ojciec ją zmuszał do seksu, wielokrotnie usuwała ciąże. Nie wiem czy nie słyszała o tym, że kobiety też mogą się zabezpieczać, czy żaden ginekolog ją nie uświadomił i dlaczego, może bardziej opłacało mu się co chwilę usuwać, nie wiem. Jest to dla mnie niepojęte. Kolejna rzecz to to, że pamiętam ją jak rozmawiała sama ze sobą... np. przed lustrem. Wtedy już wiedziałam jako dziecko że jest w tym zachowaniu coś nienormalnego, ale nie bardzo rozumiałam dlaczego ona tak robi. Z nami, czyli ze swoimi dziećmi prawie w ogóle nie rozmawiała. Nigdy nie zapytała co było w szkole, nie wiedziała co lubię robić a czego nie, co lubię jeść i jakich mam znajomych o ile ich mam, czym się interesuję, zupełnie nic nie miało dla niej znaczenia. W ogóle ją to nie interesowało. W młodości miała też próbę samobójczą. Miała manię zbieractwa, tzn uwielbiała znosić do domu różne przedmioty i ciuchy (np ze szmateksów za grosze). Były to tak nieprawdopodobne ilości, że nie mieściły się w szafach, zrobiła więc tak, że w pokoju (miałam z nią pokój) postawiła dwa drewniane stojaki i na nich drewnianą listwę, i wieszała tam wszystko co przyniosła, np. kilkadziesiąt kurtek, starych i niemodnych żakietów, oczywiście wszystko brzydkie, podniszczone i w większości nigdy w życiu w tym nie wyszła, ale cieszyło ją znoszenie tego do domu. Mi za to było wstyd tam kogokolwiek wpuścić. W tv widziałam niedawno program dokumentalny o takich ludziach, to właśnie wyglądało bardzo podobnie:( Uwielbiała zbierać absolutnie wszystko, żadnego swetra nie wyrzuciła tylko np spruła i wełne zwijała w kłębek i buch na szafę. To było naprawdę straszne. Niby o to dbała tzn wszystko miała wyprane i czyste, broń boże zakurzone, ale w tak nieprawdopodobnych ilościach... Za to ja miałam dwie pary spodni, jedną kurtkę po siostrach i za ciasne buty też po nich. Kupowała np używane pralki, jak któryś ze znajomych kupował nowy sprzęt i wszystko straszyło na przedpokoju przykryte czymś, a automat całkiem sprawny miała w łazience... Ale jej to nie wystarczało. Chciałabym jej to powiedzieć, jak mogła się tak zachowywać ale ona nie żyje. Zostawiła nas z tym syfem i odeszła, zazdroszczę jej. Jak już ktoś przyjechał nas odwiedzić raz na ruski rok, to goście jedli w gościnnym pokoju i normalnie z talerzy, a my w kuchni, z misek i to z reguły jedliśmy co innego (goście kotlety a dla nas nie miała pieniędzy). Jak mogła mi to robić... Zawsze miałam ją za dobrego człowieka, wzór, nie paliła, nie piła, liczyłam, że nas trochę kocha, ale gdy dorosłam, to przejrzałam na oczy, teraz jej nienawidzę! Rzadko dostawałam lanie. Ale raz pamiętam dokładnie, ze sprała mnie na kwaśne jabłko, bo uciekłam jej ze sklepu. Potem posiniaczoną twarz smarowała jakąś maścią i kazała powiedzieć w szkole, że się przewróciłam. Wszystko działo się w czterech ścianach i nikt na zewnątrz o tym co się działo nie wiedział. Jedynie sąsiedzi słyszeli awantury ojca, czasem wezwali policję. Ona uchodziła za dobrą matkę i dbała o pozory. Chciałam po prostu o tym wszystkim opowiedzieć. Nie mam wątpliwości, że potrzebowała pomocy psychiatry ale jej nigdy nie szukała. Widocznie odziedziczyłam po niej jakieś predyspozycje do choroby, nie wiem sama. Co ciekawe, była ładna i wykształcona, zadbana i zawsze czysta. W życiu byście nie uwierzyli, że to wszystko co opisałam, działo się naprawdę i na codzień, gdyby stanęła przed wami (kiedy jeszcze była tu z nami). To takie przykre. Ktoś taki żył i pracował wśród Ludzi, którzy pewnie myśleli, że jest jak każdy z Nich. A mi tak za nią wstyd... Za ojca zresztą też, ale ją kochałam bardziej, bo to on był zawsze ten zły. Możecie pisać albo nie, jak chcecie. Jestem ciekawa, czy Wasze rodziny też skrywają jakieś sekrety. Nie wiem jak mam wybaczyć i przestać czuć żal.
Edytor zaawansowany
  • zoliborski_goral 08.12.11, 21:14
    Zapewniam Cię że nie jesteś sama ze swoją historią ale życie jest zbyt ciekawe żeby je tracic na jałowe pretensje do jakichś chorych nieszczęśliwych ludzi. Najlepszy numer wywiniesz jak sobie to odpuścisz. Te rozliczenia nic nie dają a tylko Cie trzymaja na smyczy.
  • mskaiq 08.12.11, 23:19
    Nienawiść bardzo boli i na to trudno znaleść lekarstwo. Twoja matka była bardzo
    zaburzona. Z tego co piszesz wygłąda na to że sama przeszła przez piekło w
    swoim dzieciństwie. Była złą matka ale nie mogła być lepszą bo nikt jej nie
    pomógl być kimś lepszym, nikt jej tego nie nauczył.
    Wedlug mnie ona powtarzała to co sama otrzymywała od swojej matki i
    i głęboko wierzyła że taka powinna być dla was.
    Chcesz ją kochać i wiesz że ta miłość jest Ci bardzo potrzebna i równocześnie
    nienawidzisz jej.
    Aby pojawił sie Tobie spokój musiałabyś pozbyć się nienawiści która wszystko
    niszczy w Tobie a to możesz zrobić tylko gdybyś ją pokochała i zapomiała zło.
    To bardzo trudne bo zło będzie nieustannie wracało, przypominało Ci krzywdę.
    W końcu się wypali ale tylko pod waunkiem że za każdym razem nie będziesz
    chciała nienawidzieć i bedziesz wybierała miłość do matki.
    Wtedy zniknie depresja, wtedy Twoje życie będzie zupełnie inne niz życie Twojej
    matki. Będzie pełne miłości i sensu.
    Serdeczne pozdrowienia.




  • tlenoterapia 08.12.11, 23:21
    A czy jest ktoś kto nie czuje złości do rodziców ?

    Złość, pretensje ,poczucie żalu nikogo nie dotykają prócz osoby, która te emocje tworzy , nasilenie tych emocji wywołuje cierpienie - rąbie ciebie, a nie w winnych rodziców czy innych "krzywdzicieli".

    Zdystansuj się , bo jak się ma tyle jadu; nieważne, ze słusznego to zatruwasz nim sama siebie. Samej sobie robisz źle zamiast myśleć o tym co sprawia przyjemność .
    Jest takie powiedzenie ze nie ma winnych są tylko ofiary - tak naprawdę to nie wiesz co robili złego Twoi dziadkowie twoim rodzicom ,ze nie potrafili stworzyć tobie bezpiecznego domu.



    "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
  • lucyna_n 09.12.11, 00:04
    Twoja matka musiala też mieć coś nie tak w dzieciństwoe, bo opisujesz tu zachowanie osoby glęboko zaburzonej, nei sądzę żeby ona miała zdolność osądu tego co zrobiła Tobie i Twojemu rodzeństwu, ojciec alkoholik, skądś ten alkoholizm się wziął. Smutna historia, jakich niestety wśród depresyjnych wiele. Myślę że mogłoby Ci pomóc spotkać się z terapeutą specjalizującym się w DDA, inaczej ta nienawić będzie Cię przeżerać i zniszczy to co rodzice nie dali rady czyli tu i teraz i jutro.
    --
    jakąś sobie radę dam
  • sreberko112 09.12.11, 09:18
    Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi.

    zoliborski_goral masz rację, ale łatwiej powiedzieć niż wykonać;( trochę mi ulżyło, że nie jestem sama ze swoją historią, i że mogłam się z komś nią podzielić

    mskaiq trudno powiedzieć czy moja matka sama miała nieszczęśliwe dzieciństwo, bo nie miałam okazji ich widzieć na codzień (mieszkają bardzo daleko od nas). Chyba jednak żyła biednie ale szczęśliwie i przy wsparciu babci i dziadka. Jej rodzeństwo stworzyło swoim dzieciom prawie idealny dom, są szczęśliwi.
    Nie potrafię zapomnieć wyrządzonej mi krzywdy, to wraca jak bumeranng. Kiedyś moi rodzice zostali zaproszeni do szkoły na akademię z okazji zakończenia podstawówki. Kilkoro dzieci zostało wyróżnionych za wieloletnie świadectwa z paskiem, w tym ja. Tylko od mnie nikt nie przyszedł, żeby uroczyście odebrać przed całą szkołą kwiaty i dyplom za "wzorowe wychowanie córki"... Nie dość, że nie mieli udziału w moich osiągnięciach, to jeszcze nie przyszli odebrać niesłusznie IM przyznaną pamiątkę i kwiaty. Takich chwil upokorzenia się nie zapomina. A bardzo bym chciała zaznać spokoju.

    tlenoterapia "nie ma winnych są tylko ofiary", to powiedzenie mi się bardzo podoba, a nie znałam go wcześniej, bardzo pasuje do mojego życia. Myślę że dziadkowie stworzyli swoim dzieciom bezpieczny dom, a moja matka była po prostu chora. Tak mi się wydaje, ale pewności nie mam.

    lucyna_n ☺ dziękuję za radę, aby się zgłosić do DDA. Pewnie to słuszna droga, na razie nie mam takiej możliwości. Jestem bez pracy i pieniędzy. A też nie wiem czy bym potrafiła mówić o tym komuś prosto w oczy. Trochę byłaby to pokuta za nie swoje winy, tak to odbieram, ale przemyślę. Z drugiej strony jakiś czas temu psychiatra skierował mnie do psychologa i byłam tam ze dwa razy, ale to nic nie wniosło konstruktywnego do mojego życia. Nie potrafiłam sprecyzować dlaczego tam jestem, poza oczywistą odpowiedzią, że zostałam tam skierowana i przez godzinę próbowałam wymyślić odpowiedź. Chyba źle wtedy trafiłam. Na następną wizytę nie zostałam zapisana, przestałam wtedy liczyć na pomoc psychologa.


  • lucyna_n 09.12.11, 09:52
    Jeżeli nie masz możliwośći porozwmawiać z sensowymym psychoterapeutą (psycholog raczej nie pomoże) to może chociaż poczytaj o DDA, niestety nei umiem podać Ci jakiegoś konkretnego tytułu. Myślę że w tym co przeżywają DDA odnajdziesz swoje emocje i być może ścieżkę wyjścia z blednego koła. Koszmarne dzieciństwo to oczywiście wielka kula u nogi ale myślę że wiele rzeczy możesz zrobić żeby podnieść swoją samoocenę, jakość życia. To że czujesz żal i złość, może i nienawiść to w sumei w takiej sytuacji normalne, człowiek chciałby żeby mu ci co zawinili wynagrodzili. Niestety tak jak bardzo wielu ludzi nie możesz się tego spodziewać, trzeba więc jakoś inaczej z tym się uporać. Mam nadzieję że się nie poddasz, nie utwisz w swojej przeszłości, tylko zobaczysz się jako osobę już wolną od tego, mogącą dokonywać innych, dobrych dla Ciebie wyborów.
    --
    jakąś sobie radę dam
  • mskaiq 09.12.11, 11:15
    Zauważyłem u Ciebie ambiwalencję uczuć. Z jednej strony kochasz matkę
    taką jaka jest a z drugiej nienawidzisz a myślenie o tym jaka była przynosi
    wiele bólu.
    Małe dziecko intuicyjnie broni miłości do matki, wini siebie za to że matka nie
    daje miłosci, a krzyk i bicie matki potrafi widzieć jako objaw miłości.
    Tak się dzieje bo bez mlości nie potrafi żyć. Alternatywą jest złość, strach, żal,
    lub nienawiść ale to wszystko bardzo boli, nie pozwala życ, torpeduje każdą
    radość i sens.
    Łatwiej jest zachować potrzebną miłość kiedy się wie że matka sama przeszła
    przez piekło. Czasem nie trzeba patologicznego domu, czasem ludzie się rodzą
    z patologią. Nie mniej głęboko wierzę że każdą patologię można zmienić, ale
    trzeba mieć wiele szcześcia, trzeba spotkać kogos kto może pokazać sens życia
    i rolę jaką odgrywa w nim miłość.
    Ty jestes w takim punkcie, albo pozwolisz aby opetała Cie nienawiść, złość, żal,
    albo bedziesz walczyła o miłość.
    Niestety o miłość trzeba walczyć, trzeba o nią nieustannie zabiegać aby ona była.
    To zabieganie buduje ją. Kiedy już jest wtedy nie ma depresji, wtedy widzi się
    sens i radość, wtedy chce się żyć.
    Serdeczne pozdrowienia.


  • schizy_20 27.12.11, 01:31
    mam wrażenie że twoja historia jest napisane przeze mnie.
  • a.g.g.a 09.12.11, 11:39
    Sreberko poprzednicy w zasadzie napisali już wszystko.
    Od siebie dodam tylko,że bardzo Ci współczuję,miałaś straszne życie.Ale to już MINĘŁO,tego co było się nie zmieni.I to musisz sobie uświadomić całą sobą.
    Samej będzie Ci trudno.Rozmowa,terapia u dobrego terapeuty jest niezbędna.Postaraj się o nią.Na NFZ też przyjmują skuteczni,doświadczeni terapeuci.
    Przed Tobą trudna droga do uzdrowienia,które JEST możliwe,ale zależy to od Ciebie,od twoich wyborów i od Twojej pracy nad sobą.
  • blackglass 09.12.11, 11:54
    sreberko112 napisał:

    > lucyna_n ☺ dziękuję za radę, aby się zgłosić do DDA. Pewnie to słu
    > szna droga, na razie nie mam takiej możliwości. Jestem bez pracy i pieniędzy. A
    > też nie wiem czy bym potrafiła mówić o tym komuś prosto w oczy. Trochę byłaby
    > to pokuta za nie swoje winy, tak to odbieram, ale przemyślę. Z drugiej strony j
    > akiś czas temu psychiatra skierował mnie do psychologa i byłam tam ze dwa razy,
    > ale to nic nie wniosło konstruktywnego do mojego życia. Nie potrafiłam sprecyz
    > ować dlaczego tam jestem, poza oczywistą odpowiedzią, że zostałam tam skierowan
    > a i przez godzinę próbowałam wymyślić odpowiedź. Chyba źle wtedy trafiłam. Na n
    > astępną wizytę nie zostałam zapisana, przestałam wtedy liczyć na pomoc psycholo
    > ga.

    Możesz iść do UP, tam sie zarejestrować i będziesz maiła ubezpieczenie, a dzięki niemu możesz skorzystać z psychologa, i psychoterapeuty dda.

    Trafiłaś na kiepskiego psychologa. Nie zawsze i nie każdy, który przychodzi jest jak otarta karta i potrafi sprecyzować dokładnie o co mu chodzi. Wtedy specjalista powinien popracować wspólnie z nim na tym właśnie aby dość do celu- dlaczego, po co itp.
    Niestety nie wielu jest u nas prawdziwych specjalistów :(
    Życzę powodzenia i trzymam za ciebie kciuki :)
  • ichnia 27.12.11, 10:37
    Jeśli na razie nie czujesz się na siłach do bezpośredniego kontaktu, poczytaj, poszperaj w internecie. Dużo się dowiesz.
    Pierwszy z brzegu adres internetowy:
    www.dda.pl/
  • lonely.stoner 03.01.12, 19:40
    sreberko powinnas isc na terapie, porozmawiac z kims kto przede wszystkim ci pokaze jak uporzadkowac i zrozumiec te wszsytkie uczucia. To co czujesz jest normalne - u DDA. Ale musisz przestac zyc przeszloscia i obwiniac matke o wszystkie swoje krzywdy, jesli nadal bedziesz tak robisz to oddasz jej kontrole nad swoim zyciem (nawet jesli nie ma jej posrod zywych), najwazniejsze ze musisz odzyskac wladze nad swoim losem i nauczyc sie brac odpowiedzialnosc za swoje wlasne szczescie.
    --
    www.youtube.com/watch?v=ce4DJh-L7Ys
  • spawacz.drewna 06.01.12, 01:36
    niezle poczucie winy i wciaz niezaspokojona potrzeba matki (teza o malej dziewczynce wewnatrz ciebie,odrzucam to - proba wizualizacji zaburzonych potrzeb w dziecinstwie)

    no nic, dluga droga przed toba...jak bym widzal swoja dobra znajoma...

    przede wszystkim zal do matki nic nie da,to podswiadome,musisz koniecznie isc na terapie indywidualna badz grupowa (ciezko powiedziec), brac leki antydepresyjne i w koncu jak bedziesz pracowac nad soba to sie wyprostuje wszystko,serio

    terpia+leki -> nie ma innego sposobu
  • semi-dolce 07.01.12, 13:31
    Psychoterapia dla DDA jest darmowa, finansowana przez NFZ. Mitingi oczywiście tez nic nie kosztują, ktos już podał stronę, na której jest ich spis. Warto chodzić równolegle na jedno i drugie na początku.
    --
    hugowaferajna.pl/
  • malwi-na356 08.01.12, 12:39
    tez mam problem , mam małe dzieci mieszkając u rodziców dokładnie zaznaczają ze to ich dom i oni tu rządzą i podkreślają to chociażby tym mój syn ma 6lat i rozmawia z babcią ona do niego ze tutaj ona rządzi a mały zbulwersowany że nie mamusia tutaj rządzi ,widzialam jak sie gotował to kilka dni później sam powiedział przy pierwszej lepszej okazji ze babcia nim nie rządzi nie jest jego rodzicem.tak powstają konflikty kiedy ktos za wszelką cene chce pokazac gdzie stoi w chierarchii
  • sreberko112 09.01.12, 16:40
    ;(
    Nie jest mi łatwo. Chciałam się zapisać do psychologa na NFZ, jak radzicie, ale zasada jest taka, że najpierw "tutejszy" lekarz musi mnie do niego zakwalifikować. Mam termin na luty... Nie ma znaczenia, że już się leczę tak długo i że skierowana już raz byłam do psychologa przez innego psychiatrę. Niestety psycholog się nie spisał, straciłam tylko czas i nerwy usiłując przez godzinę wyjaśnić przyczynę swojego przybycia. Dotąd leczyłam się w innym mieście, ale teraz nie stać mnie na dojazdy, już kupno leków jest dla mnie dużym obciążeniem finansowym. Zwłaszcza, że nie skończy się na jednej wizycie. Może koło marca załapię się na psychologa;( A ja bym tylko chciała, żeby mi ktoś pomógł albo umrzeć, albo żyć. Bo tkwię w próżni. Pamiętam, jak szukałam po raz pierwszy psychiatrę, nie było wcale łatwiej, jak teraz dostać się do psychologa. W moim mieście przyjmował psychiatra, ale tylko prywatnie. W sąsiednim mieście dowiedziałam się, że przyjmują na NFZ tylko ze swojego rejonu, co jak myślałam, jest zabronione, nie wiem jak to się ma do prawa do wyboru lekarza. W następnym sąsiednim dużym mieście wreszcie mnie przyjęli, oczywiście po ok. 2 miesiącach czekania na wizytę. Potem był psycholog, o którym już wspomniałam. Od niedawna dopiero u mnie można się leczyć psychiatrycznie na NFZ, ale wygląda to niestety tak;(
  • lucyna_n 10.01.12, 11:54
    marnie
    poszukaj w necie o DDA, może sama coś rozkminisz.
    --
    jakąś sobie radę dam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka