Dodaj do ulubionych

wenlafaksyna

09.01.12, 16:33
po 2 latach przygody z asentrą dziś zmiana leku : axyven. Jestem od miesiąca a nawrocie depresyjnym i zeżrę wszystko co ewentualnie mi pomoże. Jakieś Wasze doświadczenia z wenlafaksyną ? Z góry dzięki za informacje.
Edytor zaawansowany
  • 09.01.12, 16:46
    tez mam miec wlaczona od srody..wg mojej psychiatry jest super..ja mam dodatkowe wskazanie:fibromialgie a ona dziala na osrodek bolu i ponoc jest silnym lekiem p/lekowym
    tez chetnie dowiedzialabym sie,ale iwesz, ze kazdy inaczej reaguje..ja np po xanaxie mam najprawdziwsze halucynacje a lekarka twierdzi,ze najlepszy na atak leku:-) jak mi sie wlacza muzyka w glowie i glosy to dopiero mozna sie stracha nabawic:-)
    tak ze moze lepiej sie nie sugerowac
  • 09.01.12, 21:48
    xanax to jak dla mnie straszne gó... jest, nei dość że lęki o dużym nasileniu łagodzi na jakieś cirka 4 minuty , przynajmniej u mnie, to jeszcze mi po nim niedobrze było, na dodatek uzależnia szybko, już zwykłe realnią było skuteczniejsze w razie złego.
    --
    jakąś sobie radę dam
  • 10.01.12, 10:06
    cóż... ja właśnie czekam na jakiś lek który da mi kopa, bo jestem w stanie tylko leżeć w łóżku a widok zmywania czy pralki powoduje u mnie odruch wymiotny.Nie mówiąc już o stosach prasowania czy nawet przeczytania książki. Dzięki Wam za opinie. I tak trzymam się tych pozytywnych ;)
  • 10.01.12, 11:46
    ja lubię prasować,
    wiem, to dziwne.
    --
    jakąś sobie radę dam
  • 18.09.14, 15:03
    Czy przy zwiększaniu dawki też mieliście skutki uboczne?
  • 20.09.14, 08:20
    Ja zareagowałam bólami głowy. Ustąpiły chyba po tygodniu.
  • 09.10.16, 22:28
    dobry wieczór. U mnie wcale nie dobry 😞 Ja
    ciągle na wenli,a od 2 tyg nawrót... Jutro wizyta u lekarza i powrót do pracy po 2 tyg L4. Mam odruch wymiotny ze strachu,jak sobie poradzę. Pogodzić się z nawrotami czy dalej eksperynentować ze zmianą leków? Chcę zostać w łóżku...i spać... bo każda minuta dnia to walka...
  • 08.11.17, 10:18
    puk puk,... 2 tydzień mega doła... znów po nowy lek? Help...
  • 08.11.17, 18:07
    Troche malo wiadomosci, zeby poradzic. Jak wygladal ostatni rok?

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 10.11.17, 06:10
    mimo kilkuletniego leczenia mam w roku kilka dwutygodniowych okresów wyciętych z życiorysu. Jem wenlę od kilku lat... Oddział dzienny też już przerabiałam...
  • 10.11.17, 11:12
    Ja tak mialam przez 20 lat. Przerabialam kolejne koktajle lekow i niestety zawsze tak samo sie konczylo. Nagle w dol, jakby sie lod pode mna zalamywal. Obecny doktor uwaza, ze to chad typu 2 czyli epizody depresyjne i hipomanie, ktore u mnie byly brane za stan "normalny", zdrowy. Dostalam lamotrygine dodatkowo i ja na razie sie trzymam.Nie jest super, ale tez nie spadam w przepasc. Odetchnelam nieco. Moze sprobowac isc ta droga. Czytalam, ze bardzo wielu pacjentow ma mylone chad2 z depresja i przez to leczenie wciaz jest nietrafione, "leki przestaja nagle dzialac " itd. Doktor tutaj na forum pisal o spektrum CHAD, ktore czestoprzy depresji takze bywa...Moze sprobuj porozmawiac z lekarzem?

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 10.11.17, 12:33
    Jest tak jak pisze Przedmówczyni: zarówno u osób z CHAD (chodzi tu głownie o typ II, ale też z tzw. częstą zmianą faz), a ponadto osób z tzw. spektrum CHAD, charakterystyczne są niespodziewane i często dynamiczne nawroty depresji, występujące mimo starannego przyjmowania LPD we właściwych dawkach i bez tłumaczącego sprawę związku ze stresem. Oczywiście występowanie tego rodzaju nawrotów, choć bardzo charakterystyczne, nie jest dowodem na CHAD albo spektrum CHAD. Powinno być jednak przedmiotem zastanowienia lekarza.
    Z pozdrowieniami
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 10.11.17, 18:31
    bardzo dziękuję za odp. W całym moim leczeniu nigdy psychiatra nie sugerował CHAD. Ale u mnie zmiany następują tak często... Zasugeruję to na nast. wizycie.
  • 10.11.17, 22:10
    Jeśli ma Pani ochotę w ogóle pisać o tym na forum, to proszę powiedzieć, co to znaczy „często”? Jak długo trwają depresje? Ile tych depresji może mieć Pani w ciągu roku? Czy pomiędzy nimi są dni, gdy czuje się Pani całkowicie dobrze, czyli zupełnie wolna od depresji? Jeśli są takie całkowicie zdrowe okresy, to jak długo trwają?
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 11.11.17, 16:03
    około 5-6 razy w roku mam epizody depresyjne trwające do 2 tyg. Między tym czuję się w miarę dobrze.
  • 11.11.17, 17:29
    Ja też mam, co jakiś czas, takie napady depresyjne, dni wyjęte z życiorysu. Wiem o czym piszecie. Też leki mało działają, bo i tak depresja ciągle wraca. Jest dobrze, a tu nagle ostre bum, kilka dni i znowu w miarę ok. Czy tak być powinno? Sama nie wiem. Skomplikowane to wszystko.
  • 11.11.17, 18:30
    Twoja depresja trwa kilka dni???

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 11.11.17, 18:49
    tak, depresja ma wiele twarzy...
  • 11.11.17, 20:16
    Moja depresja np., przychodzi czasami znikąd i trwa też różnie długo. Częściej przeważają u mnie dłuższe depresje, ale bywają też krótkie, 2-3-dniowe, choć właściwie, to nie wiem, czy wtedy to depresja, czy dół. Ale jak są, to są mega. Ostatnio lekarz też proponował mi Wenlafaksynę, ale miałam już tyle leków, że czasami tracę nadzieję, że któryś mi pomoże.
    Piszesz, że jesz ją już kilka lat, a nie tyjesz od niej? Słyszałam, że bardzo się od niej tyje.
    "Pocieszające" jest dla mnie to, że nie tylko u mnie, pomimo leków, nie ma zbyt dobrego samopoczucia. Tzn. nie cieszę się Waszą chorobą, ale trochę podnosi mnie to, że nie jestem sama takim beznadziejnym przypadkiem, który testował już stosy leków i ciągle to samo...
  • 12.11.17, 11:59
    mam dokładnie tak samo. Ale nie tyję po wenli. Na forum wracam jak jest źle... Jak syn marnotrawny 😉.
    Ostatnio okresy dobrego samopoczucia są jakieś krótsze i rzadsze 😞
  • 12.11.17, 21:24
    A możesz mi napisać jak wyglądają Twoje depresje? Jak w nie wpadasz i czy odróżniasz zwyczajnie gorsze samopoczucie od wpadania w depresję?
  • 12.11.17, 21:29
    Nebelowa, czy możesz mi napisać jak wyglądał Twój stan normalny, który teraz został nazwany hipomanią? Szukam odp. na moją chorobę, samopoczucie, bo u mnie też różne eksperymenty z lekami i ciągle to samo.
    Jak długo jechałaś na jednym leku i po jakim czasie miałaś zmieniane, bo znowu był nawrót depresji? Jeśli możesz, to napisz.
  • 12.11.17, 23:16
    ledwo zwlekam się z wyra, mam lęk, z trudem ogarniam dzień, z płaczem na koncu nosa. Robie tykko to co niezbędne. Żadnej radości. Męka dnia, wkurzają mnie ludzie, chce być sama... i tak od 5 do 14dni. Kiedyś przez 3m-ce było ok, w miarę, ale i tak do pełnej energii mi daleko... Od września to mój 3 dół i to mnie nieokoi...
  • 13.11.17, 08:48
    Natalia-natka jak już pewnie zauważyłaś lekarze psychiatrzy przeważnie diagnozują CHAD u osób z depresją kiedy jest ona nawracająca lub lekooporna a pojawiają się przy tym później okresy pobudzenia. Jednakże pamiętaj o tym, że w CHAD depresja przechodzi sama z siebie prędzej czy później nawet jeżeli nie jest leczona. Konia z rzędem temu kto odpowie czy taka lekka hipomania jak to opisuje Nebelowa nie jest przypadkiem indukowana lekami. W CHAD teoretycznie leczysz się głównie stabilizatorami a przeciwdepresanty są stosowane rzadziej ze względu na ryzyko wybicia w manię lub po prostu dlatego, że nie działają. Nie doszukuj się u Siebie CHAD tylko dlatego, że masz nawroty depresji.
  • 13.11.17, 10:47
    Troche to nielogiczne, bo biorac stale ta same dawke lekow, dostawalabym gorki i potem wpadala w coraz glebszy dol? To sie nieco kupy nie trzyma, bo okresy podwyzszonego nastroju przechodzily same, nie zmienialam dawkowania lekow i nie bralam nic dodatkowego.

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 13.11.17, 13:43
    Górki zawsze prędzej czy później miną niezależnie od tego czy zmieniasz dawkowanie leków czy nie. CHAD to po prostu taka sinusoida z różną amplitudą i okresem. A dołek jest przeważnie tym większy im większa była górka chociaż nie jest to żadną regułą.
  • 13.11.17, 13:46
    Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze remisje i ewentualne stany mieszane więc sprawa nie jest taka prosta jak by się mogło wydawać
  • 13.11.17, 11:18
    Perfekcyjna Pani Domu. Zaczynalam sprzatac. I to nie tak jak zwykle. Wszystko, kazdy zakamarek byl wyszorowany, z uzywanie patyczkow do uszu i szczoteczki do zebow. Bylam niezmordowana, poki nie skonczylam, nie moglam usiasc. Na kolanach wiorkowalam i olejowalam kazda deske w podlodze. Nie calosc , kazda pojedyncza. Wyjmowanie naczyn, mycie i polerowanie nieuzywanych kieliszkow, czyszczenie do zera spodu garnkow. Jak juz nie mialam co robic, zaczynalam ukladac w szafach kolorami i sortwoac ksiazki. W pracy potrafilam nadrobic wszystko i na zapas. Obiady dwudaniowe z deserem, rowerek , stacjonarny, cwiczenia, dieta, zelazna konsekwencja we wszystkim .Potrafilam pielic w ogrodzie przy reflektorze budowlanym - bo musze skonczy co zaczelam i zaplanowalam. Nie moglam usiasc. Tlumaczylam sobie, ze musze nadrobic tygodnie lezenia, ze wreszcie idzie ku dobremu. Nie mialam, zadnych strachow o przyszlosc, potrafilam od razu podejmowac decyzje i wszystko musialo byc od razu i zaraz zalatwione.Bylam jak osiol i jeszcze terroryzowalam otoczenie, ze robi zbyt malo. W pracy wyrabialam 300 % i wszyscy inni byl leniwi. Nie mialam jazd, ze jestem krolowa zycia i nie wydawalam bez sensu pieniedzy. Raczej wreszcie potrafilam wydac pieniadze, bez mysli katastroficznych o nedzy i byly dzieki Bogu to zakupy nam potrzebne. Ogolnie mowiac nie odczuwalam zadnego zmeczenia, a w pracy nie bylo projektu, czy zadania, ktorego bym nie rozwiazala praktycznie od razu. Jakbym miala podkrecony procesor, prawie jakbym w matematyce napisala zadanie, spojrzala i umiala podac wynik. Poniewaz nic z tych objawow nie bylo w zadnym stopniu negatywne, wrecz cieszylo mnie, ze po tylu tygodniach nadrabialam zaleglosci uwazalam, ze to normalny stan i tak wlasnie powinno wygladac zycie. Zreszta jak sie rozejrzec wokol media wciaz epatuja przekazem, ze to wszystko sie wlasnie POWINNO. Poza tym wszystko bylo PIEKNe, kazda trawka, kady widok, kazdy kwiatek... i po takim wlasnie okresie, ni stad ni zowad z dnia na dzien dol, jakby sie lod zalamal, wtyczka z kontaku wypadla, koniec. Jakbym zmienila obraz w telewizorze mojej glowy na czarno-bialy i wowczas trafialam zaryczana do lekarza. Teraz akurat od razu po wakacjach, bylam po recepte i bylam w 7 niebie,dziekowalam za trafione leki, a 3 tygodnie pozniej zjawilam sie bedac w Rowie Marianskim i wowczas Dochtor rzekl co rzekl.

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 13.11.17, 11:30
    Skąd ja znam te klimaty!. Jakbyś od razu napisała o tym szorowaniu odłóg i pieleniu przy reflektorze to z mety byś dostała stabilizator od forumu hyhy :)

    ja nawet nie wiem czy to co napisałaś nie podpada pod manię tylko z energią skanalizowaną na sprawy pozornie pożyteczne więc nikomu nie podpadało że coś jest nie halo. Wiesz jakbyś nagle sprzedała mieszkanie i dajmy na to pojechala żyć w tybetańskim klasztorze, albo poszła w hedonistyczne imprezowanie narkotyki i nieskrępowany seks to by ludziom "podpadło" a tak doskonały pracownik, wzorcowa pani domu, kto miał sie skarżyć?

    Każdy ma taką manię jaki ma charakter, Ty jesteś widać z natury organicznie tak poukładana że nawet stany maniakalne masz w pożytecznym stylu :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 13.11.17, 14:06
    Manię od hipomanii odróżnia min. to że w tej pierwszej ma się psychozę i brak krytycyzmu. To co opisuje Nebelowa to typowa hipomania i to w dodatku dobrze spożytkowana. W manii nie da się normalnie funkcjonować.
  • 13.11.17, 14:22
    Z domu wynioslam. Co tak lezysz, do roboty. Ja mialam olbrzymi problem usiasc i nic nie robic. Poprzeczka ciagle wyzej. To jeszcze bardziej potegowalo dol depresyjny, bo nie bylam uzyteczna . Ja mam ciagle w glowie, ze trzeba byc uzytecznym, czuje sie strasznie, gdy nikt mnie nie potrzebuje. To jest tez uwarunkowane tym, ze ja bardzo chce, zeby ktos mnie docenil i jak ja mowie " cos milego". Czesto daje sie wykorzystywac :-( Taka Superwoman, ale tylko gdy chodzi o innych, sama dla siebie nie potrafie. Moj maz idzie ze mna kupic ubranie, buty, kosmetyki, bo ja sobie nic nie kupilabym, bo po co wydawac pieniadze.

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 13.11.17, 14:31
    Dokladnie, wrecz bylam i jestem stawiana za wzor jak to ja sobie z wszystkim swietnie radze. Teraz widze, ze oczekiwania innych sa po prostu nierealne skoro trzeba miec hipomanie, aby im wszystkim sprostac. Niestety ostatnio 2 miesiace latem byly wspaniale, pisalam nawet o tym tutaj, ale potem sie wszystko zalamalo. Taki rytm. Mnie sie poprawialo nagle, na tydzien, myslalam wreszcie leki dzialaja i potem nagle wszystko w dol. I tak wkolo Macieju. Nawet moj maz nie uwazal, ze cos ze mna nie tak, wrecz profitowal, bo na wiele rzeczy, sam by sie nigdy nie zdecydowal i ciagnal w nieskonczonosc, a tak bylo raz, dwa, decyzja podjeta, sprawa zalatwiona. Czasem sie zastanawiam, czy wszystkie wieksze zyciowe decyzje nie zostaly w tym stanie, bo inaczej nigdy bym sie nie zdecydowala.

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 13.11.17, 17:03
    Podejrzewam że ja też większość zwrotów akcji w życiu na hipomanii zrobiłam, więcej szczęścia niż rozumu że sobie jakoś dramatycznie nigdy nie zaszkodzilam, ale dobrze znam uczucie że na podjęcie każdej decyzji wystarczy przecież jakieś 7 sekund i to w razie konieczności namysłu. Ogólnie ludzie robią się czasem baaardzo pooowolni, wszystko robią woooolno, nad każdą duperelą zastanawiają się wieki, a potem nagle robił się odwrotnie, wszystko pędzi a ja nie mam nawet siły żeby za tym wszystkim choćby wzrokiem wodzić.
    Odpukać z wiekiem mi to wszystko złagodniało, sinusoidy znacznie się wypłaszczyły. Zweryfikowalam też wiele rzeczy, męczyłam samą siebie żeby bardziej rozumowo niż emocjonalnie podchodzić, żeby nie dawać się wykorzystywać, nie dawać się wkręcać, nie wymagać od siebie więcej niż powinnam itd. Nauka odpoczywania była jedną z takich zmian bo doskonale umiałam doprowadzić się na skraj wyczerpania poczuciem obowiązku, najważniejsze było jednak poukładanie sobie w głowie tego jak reaguję na różne sytuacje, wyłączenie krytyki na swój temat, nie rozpatrywanie porażek, potknięć, danie sobie prawa do błędu, takie zwykłe nie przejmowanie się.
    W nowej pracy wszystkie wypracowane przez ostatnie lata nowe mechanizmy radzenia sobie z realem zostały poddane ostrej próbie i jak na razie widzę, że to nadal działa, mimo że sytuacji potencjalnie stresowych i możliwości nawalenia jest tu naprawdę od cholery i ciut, stykam się w każdej minucie z dziesiątkami ludzi, emocji, sytuacji nie do przewidzenia (kiedyś bym uciekła po godzinie). W tej chwili stres nie jest problemem, raczej dość marna kondycja fizyczna, ale widzę że z czasem się to też poprawia. Najważniejsze jednak są myśli. Zapanowanie nad tym co sobie człowiek do samego siebie monologuje w głowie, komunikaty jakie sami sobie wysyłamy, dla mnie to podstawa, nawet nie przypuszczałam że wewnętrzny krytyk a raczej jego brak może tak odmienić postrzeganie rzeczywistości, jakby się żyło w innym świecie.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 13.11.17, 17:10
    Nebelowa swoją hipomanie opisalas moj, to niesamowite sprzatanie, gotowanie....

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 13.11.17, 17:32
    znaczy , ze sprzatanie nie tylko u mnie :-) - doktor tez mi mowil, ze ma pacjentke, ktora takze jak zaczyna tak sprzatac to pojawia sie w gabinecie, ale u niej idzie wyzej wiec, musi sie pokazac i ona wie, ze to u niej sygnal ostrzegawczy. Mnie nigdy wyzej nie poszlo, zalamywalo sie po prostu ni stad ni zowad i wowczas dol. Z drugiej strony praktyczne to nieco, bo nic gorszego jak naprzyklad rozbabrane malowanie pokoju i niemoc, by wreszcie to skonczyc. Na razie nie jest zle, lamotrygine lykam,te okropne objawy zgabczenia mozgu jak to nazywalam lzeja, calosc waha sie raz lepiej , raz gorzej, ale do gory pociagnelo.Uspokoilo mi glowe, nie mam juz 100 katastroficznych wizji na godzine i spie jak susel bez zadnych wspomagaczy. Ten wewnetrzny dygot mi nieco puscil i tez nie musze sie wspomagac chemia.

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 13.11.17, 18:44
    Potrafilam wyjac z ksiegarni z 10cioma ksiazkami. Tak wspominamy ze tesknie za nia by chcialo mi sie chciec.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 13.11.17, 19:33
    Mnie to jednak potwornie męczy, takie rozproszenie, chcialoby się 100 srok za ogon złapać, myśli galopują, ani chwili spokoju w głowie, niby jest tak pięknie, kolory żywe, każda kałuża i trawka budzi zachwyt ale jednak z godziny na godzinę zmęczenie narasta, w końcu nie można niczego sensownie zrobić, skacze się z tematu na temat, chodzi jak przysłowiowy lew w klatce i czuje się jakby się biegło po równi pochyłej, coraz prędzej coraz prędzej, utrata kontroli i łubuduuuu

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 13.11.17, 23:15
    Mnie po pewnym czasie tez zaczyna strasznie meczyc bo czuje sie niewolnikiem samej siebie. Chcialabym chocby na chwile przestac, odetchnac... To jak mdlosci gdy zje sie za duzo slodkiego, choc wczesniej marzylo sie o tym, by miec caly tort tylko dla siebie.

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 14.11.17, 15:41
    ładne porównanie

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 11.01.12, 12:40
    mgasg napisała:

    > tez mam miec wlaczona od srody..wg mojej psychiatry jest super..

    napisz proszę jak reagujesz na ten lek. Ja już biorę 2 dzień. Nie mam efektów ubocznych....ani żadnych innych ;/
  • 11.01.12, 19:23
    napisze jak zaczne brac..na razie biore Cymbalte,ale jest koszmarnie droga,wiec stad pomysl na venla
  • 11.11.17, 22:55
    Ja tez biore Cymbalte, tylko mam refundowana.
    Ale chyba jest duolexytyna z innej firmy i tansza?
  • 09.01.12, 17:25
    Ja biorę od sześciu tygodni Velaxin, najpierw 75mg, teraz 150mg w dwóch dawkach. Nie wiem jak działają SSRI, bo nigdy nie brałam (oprócz meridii :), która działała na mnie wręcz euforycznie), wenlafaksyna to mój pierwszy antydepresant. Śpię jak dziecko, rano budzę się bez tego obezwładniającego zniechęcenie do wszystkiego, w ciągu dnia mam nawet chwile radosnego samopoczucia i nie mam poczucia, że życie mnie przerasta. Ale trwało chwilę zanim tak się poczułam, chyba jakiś tydzień po podwojeniu dawki.
  • 09.01.12, 19:24
    dzięki ludzie ;) Przynajmniej zmiana leku przywróciła mi nadzieję. Zaczynam od 75mg rano. Potem mam zwiększyć na rano i wieczorem.
  • 09.01.12, 20:40
    ja biore od pół roku, maciupką dawke 37,5 mg rano (razem z mirtazapinka, która biore na noc i bardzo ja sobie chwale). miałam zwiekszyc dawke ale jakoś jak jestem dość odporna na działanie leków, tak wenlafaksyna mnie wybitnie mocno kopie!

    przez kilka pierwszych dni mialam takiego spida, ze prawie po scianach chodzilam, zrenice wielkie jak spodki, dreszcze, ciary, straszliwy niepokoj, jadłowstret, do tego bezsenne noce urozmaicone omamami słuchowymi (jakies głupie muzyczki i głosy słyszałam) i wzrokowymi. niezły hardkor jednym słowem!

    ale jak mówie, ja jestem jakas nadwrazliwa na wenla, z czasem zreszta objawy troche ustapiły, choc nadal nie moge sie przekonac do tego leku. nadmiernie mnie on pobudza i mam wrazenie ze nasila moje lęki. z niewiadomych powodów mój psych nie chce mi go zmienic, w związku z czym to ja zaczelam ostatnio myślec o zmianie psychiatry;)

    z plusów to ten lek przejaśnil mi troche w głowie, zlikwidował taka wate i ociezalosc w mózgu, rano fajnie pobudza...to chyba wszystkie plusy jak dla mnie. no ale wiadomo, co czlowiek to inne działanie leku i nie chce bron boze cie do wenlafaksyny zniechecic. to chyba raczej ja mam jakas dziwna reakcje, znam sporo osób na których wenla działała bardzo dobrze (albo wcale, ale bez takich skutków ubocznych jak u mnie).
  • 20.01.12, 13:46
    effectinem 75 wyciagneli mnie ze szpitala. mialam do tego hydroxyzyne i depakine
    mialam roczna przerwe i...
    forum.gazeta.pl/forum/w,99,132564268,132564268,Effectin_hydroxyzyna_po_psychiatryku.html
    wydawalo mi sie ze effectin wcale nie dziala albo za slabo. ale jednak na nim czulam sie lepiej. jak odstawilam od razu zaczynalam ryczec z byle powodu
    teraz mam odlot. 2 dzien dopiero tylko 37 mg :) nie spalam cala noc mimo hydroxy 25. mam takie wesole oczy. i troche sie trzese, serce szybciej bije, a rece sie poca. fajnie jest. mam nadzieje ze dol przejdzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.