• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

zwolnienie chorobowe od psychiatry Dodaj do ulubionych

  • 25.02.12, 14:02
    Sytuacja u mnie w pracy jest bardzo gęsta, w życiu też nie jest za dobrze, choroba zaczyna wygrywać. Jak to jest ze zwolnieniem chorobowym od psychiatry? Na jak długo może wystawić, czy trzeba się leczyć w szpitalu żeby dostać, czy kod choroby zdradza wszystko i zostaje to w kartotece potem?

    --
    Paula & Zofia & Przemo (a suwaczki mi nie dzialaja)
    Edytor zaawansowany
    • 25.02.12, 14:28
      ja miałam 3-miesięczny urlop zdrowotny - leczyłam się wtedy na oddziale psych.-dziennym. pracodawca wiedział ale było ok- żadnych problemów. Ostatnio byłam w kiepskim stanie (nawrót) i dostałam od psychiatry L4 (3 tygodnie). też żadnych kłopotów nie było.. Cóż- wszystko zależy pewnie od atmosfery w pracy i szefa. Jak oddaję zwolnienie, to w kadrach pewnie nie znają symboli chorób a nawet jeśli to co im do tego :).
      • 26.02.12, 13:51
        A od kiedy to kadry widzą symbol choroby na zwolnieniu? To pole się nie kalkuje przecież.
        Jedyne co kadry mogą zobaczyć to pieczątkę lekarza z podaną specjalizacją, to mówi więcej niż jakieś tam kody (i tak ich nie ma). ja jak mam pogorszenie to idę do internisty, on wie w czym rzecz i daje mi bez problemu zwolnienie.
    • 26.02.12, 17:57
      Na zwolnieniu nie ma nr choroby
    • 27.02.12, 13:07
      Mozna sie leczyc nawet 6 miesiecy i nie trzeba szpitala. Ale z tym to różnie bywa w zaleznosci od ludzi i firmy. U mnie dawno temu kolega zalazl w kieszeni karteczke z adresem poradni zdrowia psychicznego i miesiac pozniej juz nie bylem pracownikiem tej firmy.
      --
      ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga
      • 27.02.12, 14:07
        W czerwcu bronie dyplom więc i tak dłużej tu pewnie nie popracuje (już mam dosyć a jeszcze tyyyle czasu), moja przełożona wie że się leczę, p. dyrektor i kadrowa nie wiedzą. Umowę mam do września przyszłego roku więc raczej z ich strony nic mi nie grozi natomiast mnie coraz trudniej się tu przychodzi, teraz jeszcze moje lęki które wróciły, muszę sobie poradzić ze śmiercią dziadka i trochę mnie to przerasta. Zastanawiam się co zrobić żeby do czerwca jakoś dotrwać.

        --
        Paula & Zofia & Przemo (a suwaczki mi nie dzialaja)
        • 27.02.12, 14:18
          Ja ci powiem że bez pracy jest jeszcze gorzej, moim zdaneim należy się jej trzymać pazurami jak długo się da, choćby na zwolnieniu, a decyzję o zmianie podejmować jaks ię człowiek trochę wydobędzie. Praca nadaje rytm, zmusza do działania, bez pracy ulga to tylko pierwsze kilka dni, potem wszystko dopada cię ze zdwojoną mocą. Wiem że jest Ci ciężko w pracy, ale jeżeli masz wsparcie w dyrektorce to nie przejmuj się resztą. Zupełnie inaczej człowiek się czuje na zwolnieniu a inaczej zwolniony, na zwolnieniu odpoczniesz, pozbierasz się, zwolniona rozpadniesz na kawałki.
          Żałobę trzeba przepłakać i "odchorować", na siln lęki czasem nie ma lepszej rady jak się wypłakać i łyknąć tabletę.
          Trzymaj się, nie ulegaj ułudzie że w domu będzie Ci dobrze, bo nie będzie, szuknie nowej pracy też nei cud miód. Nie zwalniaj się zanim nie będziesz miała nowej w perspektywie, bo zalegnąć w prożni i jeszcze z lękiem to już mogiła .
          --
          dlaczego myli mi się z nocą dzień…
          • 27.02.12, 15:46
            E tam bez pracy jest lepiej <rzecz jasna zależności od pracy>. Straciłem pracę byłem 2 miesiące na chorobowym teraz 6 miesięcy bezrobocia. Ciągle jakieś imprezki spotkania ze znajomymi oglądam tv uprawiam sporty sex jeżdżę na wody termalne dużo piję, robię zakupy dożo czytam, albo śpię całymi dniami. Jak mi się znudzi wybiorę się na terapie. Po co pracować jak można nie pracować bo i tak nie ma pracy. A jak się kasa skończy to zawsze zostaje zbiór złomu i puszek. Człowiek jest wolny.
            --
            ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga
            • 27.02.12, 17:32
              najwyraźniej masz albo duże oszczędności albo ktoś Cię utrzymuje, nie każdemu też przysluguje zasilek dla bezrobotnych, czy jakikolwiek inny. Praca sama w sobie abstrahując od kwestii materialnej choc mnie w depresji zawsze dopada potworny lęk o to że nie dam sobie rady finansowo, praca jest wartością, jest terapią, daje człowiekowi poczucie że trzyma głowę nad powierzchnią a stopami choćby lekko dotyka podłoża, pozwla utrzymać się w stadzie. Oczywiście jeżeli jest to normalna praca bez szykan mobingu itd. Uważam że wartość pracy w wychodzeniu z depresji jest przeogromna.
              Bez pracy jestem rozchwiana, rozpadnięta na miliony kawałków, mam za dużo czasu na myślenie, na rozpadnięcie się, ale oczywiście każdy z nas ma inną psychikę, inne priorytety, inne problemy i możliwości.
              --
              dlaczego myli mi się z nocą dzień…
              • 27.02.12, 17:35
                Pracą w moim rozumieniu jest też prowadzenie domu, wychowywanie dzieci, ale samemu trudniej narzucić sobei dysyplinę, regularnośc, no i praca w domu w naszej kulturze często nie daje satysfakcji bo nie jest ceniona i nie jest wyceniona za pomocą konkretnych kwot na koncie. Dlatego uważam że warto dążyć do utrzymania pracy zawodowej, bo depresyjni i tak mają cholernie zaniżone poczucie własnej wartości.
                --
                dlaczego myli mi się z nocą dzień…
              • 27.02.12, 19:17
                lucyna_n napisała:

                > najwyraźniej masz albo duże oszczędności albo ktoś Cię utrzymuje, nie każdemu t
                > eż przysluguje zasilek dla bezrobotnych, czy jakikolwiek inny.
                >
                praca jest wartością, jest terapią, daje człowiekowi poczucie że trzyma głowę nad powierzchnią a stopami choćby lekko dotyka podłoża, pozwla utrzymać się w stadzie. Oczywiście jeżeli jest to normalna praca bez szykan mobingu itd. Uważam że wartość pracy w wychodzeniu z depresji jest przeogromna.
                prawda. po prostu zabija czas, jesteśmy wsród ludzi ( bo w depresji się izolujemy), mamy jakąś niezależność
                > Bez pracy jestem rozchwiana, rozpadnięta na miliony kawałków, mam za dużo czasu
                > na myślenie, na rozpadnięcie się, ale oczywiście każdy z nas ma inną psychikę,
                > inne priorytety, inne problemy i możliwości.
                dla depresanta najgorszy jest, tak mi się wydaje, czas wolny. możemy rozmyślać bardziej i często się bardziej dobijać.
            • 27.02.12, 19:10
              czarna_wolga napisał:

              > E tam bez pracy jest lepiej <rzecz jasna zależności od pracy>. Straciłe
              > m pracę byłem 2 miesiące na chorobowym teraz 6 miesięcy bezrobocia. Ciągle jaki
              > eś imprezki spotkania ze znajomymi oglądam tv uprawiam sporty sex jeżdżę na wod
              > y termalne dużo piję, robię zakupy dożo czytam, albo śpię całymi dniami. Jak mi
              > się znudzi wybiorę się na terapie. Po co pracować jak można nie pracować bo i
              > tak nie ma pracy. A jak się kasa skończy to zawsze zostaje zbiór złomu i puszek
              > . Człowiek jest wolny.

              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czytam to i nie wierzę. Lucyna ma rację. Ja jestem tą osobą co ceni wychowanie dzieci i pracę w domu ( nie bierz każdego jedną miarą) ale ona ma racje. Różnica jeśli jest się z bogatej rodziny, bogaty facet ( bez względu czy to ma go kobieta czy drugi facet- bo dzisiaj to już raczej nie tabu, sam akceptuje takie związki) lub ma sie jakaś kamienicę czy coś z której ciagnie się kase. Ale nie mogą sobie pozwolić na dłużą metę tak żyć, bo skonczy się kasa i pisać, że można zbierać złom, itd. to ja gratuluje! żadna praca nie hańbi ale brak ambicji to plus 99 procent do marginesu społecznego. jestem w 100 procentach pewny, a jestem osobą samotną że jak bym został bez środków do utrzymania i pracy to wolę ze sobą skończyć.
              • 27.02.12, 20:38
                Ale nie mogą sobie pozwolić na dłużą metę tak żyć, bo sko
                > nczy się kasa i pisać, że można zbierać złom, itd. to ja gratuluje! żadna praca
                > nie hańbi ale brak ambicji to plus 99 procent do marginesu społecznego. jestem
                > w 100 procentach pewny, a jestem osobą samotną że jak bym został bez środków d
                > o utrzymania i pracy to wolę ze sobą skończyć.

                A ja bardzo lobie bezdomnych i ich podziwiam są dla mnie wzorem. Nie to co te szmaty tylko żeby robić karierę kosztem innych albo zbijać kasę.
                --
                ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga
                • 27.02.12, 21:05
                  jest coś pomiędzy bezdomnym a wyścigiem szczurów.
                  --
                  dlaczego myli mi się z nocą dzień…
                  • 27.02.12, 21:44
                    W naturze zawsze tak było że ci słabi muszą wyginąć a przetrwać moga tylko te silniejsze osobniki lub jednostki.
                    --
                    ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga
                    • 27.02.12, 22:34
                      a gdzie Ty masz naturę? człowiek w cywilizacji już od dawna nie żyje naturalnie.
                      i co to ma do tematu?
                      --
                      dlaczego myli mi się z nocą dzień…
            • 27.02.12, 19:19
              czarna_wolga napisał:

              > E tam bez pracy jest lepiej <rzecz jasna zależności od pracy>. Straciłe
              > m pracę byłem 2 miesiące na chorobowym teraz 6 miesięcy bezrobocia. Ciągle jaki
              > eś imprezki spotkania ze znajomymi oglądam tv uprawiam sporty sex jeżdżę na wod
              > y termalne dużo piję, robię zakupy dożo czytam, albo śpię całymi dniami. Jak mi
              > się znudzi wybiorę się na terapie. Po co pracować jak można nie pracować bo i
              > tak nie ma pracy. A jak się kasa skończy to zawsze zostaje zbiór złomu i puszek
              > . Człowiek jest wolny.
              w sumie jeśli to na ciebie pozytywnie wpływa i na chwilę obecną nie musisz się martwić o kasę to czemu nie. Każdy reaguje inaczej.
        • 27.02.12, 15:16
          Co bierzesz na lęki?
          Jestem uzdrowiony po mega lękach :]
          • 27.02.12, 21:41
            Prooooszę Cię! Ja się lecze państwowo, od września nie mogę się dostać do psychologa bo najpierw nie było miejsc, potem lekarka się zwolniła a oni nie mieli nowej, teraz się nie mogę dodzwonić. Psychiatra widzi mnie co 3 miesiące przez jakieś 5 minut i rozmowa wygłada mniej więcej tak:
            L: Dobrze się pani czuje? Nic się nie dzieje?
            J: No...
            L: Tak myślałem, dobrze to proszę receptę, widzimy się za 3 miesiące.

            --
            Paula & Zofia & Przemo (a suwaczki mi nie dzialaja)
            • 27.02.12, 22:35
              ja też się leczę państwowo a rozmowa tak nei wygląda, zależy na kogo się trafi.
              --
              dlaczego myli mi się z nocą dzień…
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.