Dodaj do ulubionych

Samobójstwo mojego Syna!

20.03.12, 05:18
Od kilku dni zupełnie nie radzę sobie z ogromnym bólem, mój jedyny syn powiesił się. Chorował od 6 lat, przygnieciony kłopotami finansowymi i związanym z tym rozpadem małżeństwa / żona Go zostawiła /. Miał tylko 38 lat, zostawił 6 - letniego synka, a mi pękło serce. Nie wiem, co będzie dzisiaj bo zaraz jadę skremować Jego ciało. cała drżę i płaczę chociaż brakuje mi już łez, nikt nie potrafił Mu pomóc, leki nie zadziałały, widziałam jak ginie w oczach przez ostatnie tygodnie. Zostawił mnie, 60 - letnią matkę i kochanego synka, nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie śpię ju 5 nocy, mam ogromne poczucie winy , że nie potrafiłam pomóc. Jak ja mam z tym teraz żyć? W 2007 zmarł Mąż, 2009 zmarła moja Mama , teraz już nie mam nikogo.
--
Elizabeth
Obserwuj wątek
      • schizy_20 Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 10:37
        czarna_wolga napisał:

        > Na pewno to ciężkie nikt tu nie da recepty żeby pozbyć się zalu. Pomyśl że jest
        > mu teraz dobrze ktoś widział że jest mu tu żle i wzioł go do siebie.
        hahahahaha no po prostu dramat. Jedną nogą w XXII wieku drugą w średniowieczu. Nawet w Bibli jest napisane, że człowiek nie jest w niczym lepszy od zwierzęcia. I że jak płomień zgaśnie to go nie ma, a nie że ktoś go wziął gdzie indziej ( metafora śmierci). Kobieta chce się wyżalić a nie pytać o życie pośmiertne. Takie coś może doprowadzić do frustracji, bo jak jesteśmy religijni to zaczynamy od religi się odsuwać i nienawidzić tego czegoś co określa się mianem boga/bóstwa.
        nie mogłaś nic zrobić. Zadręczanie się nie ma sensu.
                • al_bundy123 Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 18:18
                  kurcze lucyna napiszę najprościej jak umiem bo widzę że się uparłaś na to że chce ludziom mówić co mają pisać
                  "hahahahaha no po prostu dramat. Jedną nogą w XXII wieku drugą w średniowieczu. Nawet w Bibli jest napisane, że człowiek nie jest w niczym lepszy od zwierzęcia. I że jak płomień zgaśnie to go nie ma, a nie że ktoś go wziął gdzie indziej ( metafora śmierci). Kobieta chce się wyżalić a nie pytać o życie pośmiertne. Takie coś może doprowadzić do frustracji, bo jak jesteśmy religijni to zaczynamy od religi się odsuwać i nienawidzić tego czegoś co określa się mianem boga/bóstwa. "
                  co to ma wspólnego z tematem ?? tylko i wyłącznie o to mi chodzi niech sobie pisze co chce gdzie chce jak chce ale czy na prawdę uważasz że każdy wątek jest dobry na to żeby pisać cokolwiek tak szczerze ?
    • koleiny Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 11:08
      Nie mam pojęcia co czujesz. To pewnie ból nie do wyobrażenia. Myślę że Twój syn popełnił samobójstwo, bo nie był w stanie dłużej cierpieć. Wiem coś o tym, sama mam depresje i myśli samobójcze. Nie obwiniaj się za jego śmierć. Dla nas czasami, to jedyne wyjście żeby w końcu "odpocząć". To, co się dzieje w naszych głowach jest nie do poskromienia, a gdy trwa długi czas, to śmierć wydaje się wybawieniem. Może jedyną pociechą dla Ciebie będzie to, że on już nie cierpi. A Tobie polecam pójść do psychologa, terapeuty i porozmawiać. Smutek będziesz odczuwać i tak, ale przynajmniej ktoś Cię wysłucha i spróbuje przetrzymać wraz z Tobą ten najgorszy czas.

      Pozdrawiam ciepło.
      --
      schizofrenia niekontrolowana
    • lucyna_n Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 11:45
      pamietam Ciebie, pisalaś kiedyś że chorujesz na depresję, bierzesz efectin a do tego wykryto u Ciebie raka płuc. Śmierć męża, rozpad rodziny syna a teraz jego samobójstwo.
      Strasznie dużo na Ciebie spada. aż trudno uwierzyć.
      --
      lek na lęk, lek na sen, na wielki poranny strach
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 16:52
        Lucyno, miło mi , że pamiętasz moją historię. Rok po śmierci Męża przestałam brać Effectin i pozbierałam się jakoś, tomografia wykluczyła raka. Próbowałam pomóc Synowi kredytem hipotecznym pod moje mieszkanie, niestety to było o wiele za mało żeby uratować Jego firmę. Zbankrutował, komornik zabrał wszystko / dom, samochód /. Nie mógł mieć kompletnie nic / konta w banku, żadnej własności, meldunku / bo ścigali o windykatorzy, nawet do mojego domu przychodziła policja. Syn coraz bardziej cierpiał i 2 miesiące spędził w szpitalu psychiatrycznym. Wyszedł w styczniu niby podleczony, z dobrymi lekami, ale Jego problemy nie zniknęły i wszystko wróciło w sposób zdwojony. Gasł mi w oczach, tracił na wadze dramatycznie, nie było ratunku. Dzisiaj Go pożegnałam, skremowałam a w poniedziałek pochowam. Siedzę i płaczę z bezsilności i pytam - dlaczego los tak mnie ciężko doświadcza. Przepraszam, że tak się tutaj skarżę, ale to przynosi mi małą ulgę, wygadać się przed obcymi i zaznać chociaż odrobiny współczucia. Dziękuję wszystkim na tym forum
        --
        Elizabeth
    • mskaiq Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 18:35
      Masz kogos aby moc porozmawiać i wypłakać się ? To potrafi przynieść ulge,
      pozbawić albo słabić żal który bardzo boli. Kochaj go bo to uczucie bardzo
      pomaga.
      Wszystkie bliskie osoby których już nie ma ciagle żyja we mnie, kocham je,
      czesto myślę o nich z miłością, pamięć ich nie przynosi żalu a dobre
      wspomnienia.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • hazelden Re: Samobójstwo mojego Syna! 20.03.12, 19:29
      Bardzo Ci współczuję. Nie jest tak, że nie masz nikogo, masz 6-letniego wnuczka, przed nim jest całe życie, jego przyszłość jest również w Twoich rękach. Pomyśl co się takiego mogło stać z Twoim synem, jakie popełnił błędy. Straty o których piszesz (odejście żony, finanse) były już tylko ich konsekwencją. Zastanów się, co możesz zrobić dla swojego wnuka, tak aby jego życie było szczęśliwe i spokojne. Co możesz zrobić w tej chwili dla siebie?
    • tlustaklucha Re: Samobójstwo mojego Syna! 21.03.12, 01:56
      Hej,
      mi we wrześniu umarła mama i babcia, jej mama. Najbliższe osoby, jakie miałam. Ojciec żyje, ale jest psychopatą i alkoholikiem, nie mam z nim kontaktu. Rodziny też już nie mam.
      Pewnie nie czuję tego samego, co ty, ale mogę sobie mnej więcej wyobrazić.
      Też się czuję potwornie winna, zwłaszcza w stosunku do mamy, która była bardzo chora, a ja zbyt nerwowa. Trochę nam sie udało ułożyć stosunki, ale nie do końca, przeze mie w dużej mierze.
      Wiem, że obwinianie sie nie ma sensu i to najczęściej słyszę od ludzi, ale myślę też, że niełątwo jest się tak od tego oddzielić. Wydaje mi się teraz, że lepiej chyba jest przepracować tą "winę", prawdziwą lub orojoną, wszystko jedno, nawet może zagłebić sie w nią, żeby potem powoli odpuszczać. Mi pomagał, jak sobie spisywałam wszystkie myśłi w zeszycie i rozmawiałam z mamą o nich, mówiłam jej.
      Nie bardzo do tej pory wierzyłam, że jejst jakieś życie po życiu, ale teraz jestem pewna, bo tego potrzebuję po prostu, bo moge gadać wtedy.
      Nie wiem, strasznie się rozpisuję, ale sensem tego, co chcę powiedzieć jest znaleźć sobie jakąs taką niszę w tym cierpieniu. Robić to, co ma się intuicję, że będzie dobrze. Rozpaczać i rozpamiętywać, jeśli wola. Ja sobie pozwalałam na to maksymalnie, to mi też pomogło sie uchronić przed takim skamienieniem. Teraz jest gorzej, po pół roku, bo musiałam się skupić na życiu, a czuję, że to we mnie gdzieś trwa.
      Ogromnie współczuję, śmierć dziecka jest podobno najgorsza. Twój syn zmarł na taka samą chorobę, jaką jest rak, wylew, zawał czy inne. Właściwie to jest to samo. Myślę, że jeśli to sie rozwijało tak jak piszesz, to było bardzo cięzko mu pomóc. Tak się potem myśłi, ze można było jeszcze może to i to, ale przypomnij sobie, jak to było - że nic nie pomagało, że zrobiłaś maks. Ja sobie tak przypominałam. Bo potem nie ma już tej sytuacji i zaczynamy kreować różne jakieś domyłsy, a może powinnam bya to czy to - ale przypomnij sobie, jak to bylo: pewnie nie można było nic albo można ale nie było sposobu, jak to wdrożyc. "Łatwo" jest potem gdybać. Tak piszę, bo też mi się tak myślałam, nie iwem, czy wiesz, o co mi chodzi.

      A dziecko jest u kogo?
      Masz z nim kontakt?
      Ja bym się skoncentrowała na nim, ale też na sobie - bo teraz to jest czas dla ciebie głównie.
      Pozwalaj sobie na wszystko na co masz ochotę, w tym na ten gormny ból.
      Trzymam kciuki.
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 21.03.12, 04:36
        Przeczytałam, zrozumiałam Ciebie, też przeżyłaś tragedię i współczuję. Mój ból jest ogromny, nie śpię kolejną noc, rozpamiętuję wszystkie sytuacje w naszych relacjach. Tak, mam to poczucie winy, że nie poświęciłam wszystkiego, samej siebie do końca. to ja powinnam leżeć w tej trumnie jak Go wczoraj żegnałam, przepraszałam ale to już jest nieodwracalne i moje życie leży w gruzach. Nikt, nigdy nie powinien tego przeżywać, to jest największa katastrofa w życiu matki. Mój wnuczek jest daleko z byłą żoną Syna, do której mam ogromny żal a nawet czuję gniew. Po rozwodzie załamał się kompletnie. Spotkam ich w poniedziałek na pogrzebie i nie jestem pewna swoich reakcji. Dziękuje Ci za słowa otuchy i wskazówki jak sobie z tym radzić. Boję się przyszłości.
        --
        Elizabeth
        • 3spuchniete.jaja Re: Samobójstwo mojego Syna! 21.03.12, 12:06
          cos napewno istnieje po smierci, jesli istnieje magia ,duchy,klatwy, byty ebnergetyczne, ufo, a istnieje tylko malo kto sie z tm zetknal, jesli istnieja bioterapeuci,wrozki inne media-nie mowie o oszusttach ktorych pelno, zreszta poszukaj na necioe rekolekcji z charyzmatykami np Bashabora lub Manjackal, wejdz na strone www.charyzmatycy.pl poszukaj rekolekcji najblizej siebie , poczujesz te energie , a jesli cii sie uda to zapytaj charyzmatyka o swojego syna ,nie wiem ci dokladnie ale cos jest po smierci, dusza jest forma energi i jest wieczna ,cialo to tylko ziemska powloka
        • tlustaklucha Re: Samobójstwo mojego Syna! 21.03.12, 23:19
          Wiesz co, jak trochę chociaż się odnajdziesz w tym bólu, idź do prawnika i dowiedz się, jakie masz prawa do wnuka i co możesz zrobić dla niego w tej sytuacji, na jakich zasadach możecie się spotykać. Około chyba stu złotych taka porada prawna kosztuje, zalezy z jakiego jesteś miasta. Ja miałam też parę spraw nierozwiązanych po śmierci mamy i dość dobrze mi poradzono, co zrobić, gdzie się udać, jakie są moje prawa itd.
          Pamiętaj też, że jak nie będziesz mogła sobie sama poradzić, to są warsztaty i grupy dla osób, których ktoś bliski zmarł śmiercią samobójczą. W ogóle są też terapeuci od takiej żałoby powikłanej. Ja chyba też czegoś takiego poszukam, bo chcę z siebie to zrzucić, cały czas mam potrzebę rozmowy o tym, a tak w kontaktach towarzyskich nie za bardzo się da. Chę rozmawiać z ludźmi, którzy też nawalili, tak jak ja, bo naprawdę uważam, że dużo źle zrobiłam.
          Ty, mam takie wrażenie, zrobiłaś, co mogłaś, a poświecenie wszystkiego nie byłoby dobrym wyjściem. Co by to pomogło, jakbyś umarła razem z nim? Nic. Jakbyś poświeciła swoje życie? Nic by to nie pomogło, bo moze on by nawet tego nie zauważył. Przeczytałam, że miałaś depresje też, wieć wiesz na pewno, że wtedy człowiek jest tak zasklepiony na własnym bólu, że nic nie widzi, zupełnie. U samobójcy już w oógle dochodzi do takiego zawężenia, że nie widzi już nikogo. Ile byś wytrzymała w takim poświecieniu 24 godziny na dobę i czy realnie mogłabyś wtedy nieść pomoc?

          A bierzesz jakies przeciwdepresanty teraz?
          • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 22.03.12, 09:43
            Dziękuję Ci za wszystkie rady, są dla mnie bardzo cenne. Efectin odstawiłam w rok po śmierci Męża / brałam prawie 2 lata w czasie Jego choroby/. Było ciężko, bo objawy po odstawianiu były bardzo nieprzyjemne. Dzisiaj przespałam 6 godzin i czuję się troszkę lepiej fizycznie. Wczoraj miałam ostry kryzys, krzyczałam nawet na ludzi, którzy pomagają wszystko załatwiać. Dzisiaj ich przepraszam, nie gniewają się. W południe będę u psychiatry po jakiś lek, boję się swojego zachowania podczas pogrzebu i potrzebuję czegoś, co mnie uspokoi w miarę a nie otumani. Poczucia winy, że nie pomogłam do końca niełatwo się pozbędę i rozumiem co Ty czujesz po śmierci Twojej Mamy.
            --
            Elizabeth
            • ola827 Re: Samobójstwo mojego Syna! 25.03.12, 12:14
              nie możesz obwiniac siebie ,to nie Twoja wina !!
              Nie miałas wpływu na jego zycie i postępowanie ,był dorosły odpowiadał sam za swoje czyny !
              Moze lepiej idz do psychologa ,wytłumaczy Ci ,że nie jestes niczemu winna.
              Rozumiem twój ból ,współczuję jednak musisz myśleco sobie wpadniesz w chorobę i co w tedy?
              Może pomyśl o wnuczku na Nim skoncentruj myśli !
              • lucyna_n Re: Samobójstwo mojego Syna! 26.03.12, 11:50
                przerażają mnie te rady typu skupić calą uwagę na wnuku, zwłaszcza że ta zbolała kobieta nie ma możliwości stałego kontaktu z wnukiem, a jego matki w tej chwili chyba nienawidzi. Czy dla tego wnuka to byłoby dobre nieśc na sobei ciężar żałoby po ojcu, tak on też stracił ojca, na nim to być może jeszcze większe piętno wyciśnie, do tego wielkiego bólu babci, scen jakie niechybnie rozegrałyby się między babcią a matką, slów jakie wtedy by padły. Zresztą czy ktoś z was chciałby robić za takie pocieszadełko? To dziecko potrzebuje teraz maksimum normalności, spokoju, i codziennej rutyny, a nie oszalalej z bólu baci ktora będzie przelewać na niego uczucia należne synowi. To nie byłoby dobre dla nikogo, dla babci też bo na 99% natknęlaby się na mur w postaci nielubianej synowej. żałobę trzeba przeżyć, przejść przez nią jak przez ogień, i wypić gorycz odważnie do dna, przepłakać, przecierpiećx, inaczj ię utknie w tym cierpieniu i tak już zostanie. Z wnukiem wiadomo, dobrze byłoby mieć jak najnormalniejszy kontakt, ale na silę nei można dziecka wciągać w wir negatywnych emocji. Dziecko wkracza w życie, chce żyć bawić się , rozwijać, przebywać z rowieśnikami, a nie być kojenym kandydatem na to forum, tym bardziej że ma obciążenia genetyczne i może mieć skłonność do depresji. Na wnuka chuchać i dmuchać ale póki człowiek nei okrzepnie to lepiej zachować dystans.
                --
                lek na lęk, lek na sen, na wielki poranny strach
                • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 26.03.12, 18:12
                  Już po pogrzebie, był to kolejny dzień rozpaczy i jeszcze większych emocji, była Rodzina, Przyjaciele i Wnuczek ze swoją Mamą i Jej Rodzice. Był bardzo smutny, mizerny, świeżo po chorobie. Odjechali już ci z bardzo daleka i zostałam sama. Twoja rada Lucyno jest dla mnie bardzo cenna i na czasie, pozwala mi spojrzeć trzeźwo na sytuację w której się znalazłam. Tak, nie mogę Go teraz obciążać moimi łzami i rozpaczą, bo mogę tym skrzywdzić dziecko. Jak ochłonę, po jakimś czasie, może w wakacje poproszę o spotkanie. Będę czekała cierpliwie. Dziękuję tu wszystkim za dobre rady i współczucie, z wielu na pewno skorzystam.
                  --
                  Elizabeth
    • lonely.stoner Re: Samobójstwo mojego Syna! 23.03.12, 17:34
      Skup sie na wnuczku i na tym zeby zachowac dobre relacje z byla synowa.
      Rozumiem ze czujesz do niej niechcec, gniew i wrogosc, ale mysle ze to co dzialo sie w malzenstwie twojego syna to jest cos w co raczej nie powinnas sie mieszac. Po prostu zadbaj o ta rodzine ktora ci zostala, a jesli bedziesz miec zyczliwe kontakty z matka dziecka to bedzie latwiej.
      --
      I myself have never been able to find out precisely what feminism is: I only know that people call me a feminist whenever I express sentiments that differentiate me from a door mat or a prostitute. ~Rebecca West,
    • charlie_x Re: Samobójstwo mojego Syna! 23.03.12, 20:52
      Lizka, wspolczuje ci ogromnie,od teraz bede myslal i twoim cierpieniu.Wiem co czujesz i znam to doskonale..mnie to rowniez spotkalo.Nie ma nic straszniejszego niz strata w ten sposob wlasnych dzieci.Te przeplakane noce z pytaniami bez odpowiedzi, strach o to co dalej? nam mijaja w ten sposob juz cale trzy lata.O tym co był wczesniej nie mowie,bo widzisz to teraz u siebie.Od roku wspolnie sie wspierajac probujemy zyc i funkcjonowac w miare normalnie / dziwne słowo/dalej i czasami nawet potrafie sie smiac /!/ i zartowac wsrod ludzi.Gorzej kiedy jestesmy sami..rozpacz i płacz wracają z chwila zamkniecia drzwi domu..Sciskamy cie serdecznie, ty masz chociaz wnuka my juz prawie nikogo.I na koniec niech Bóg cie prowadzi i doda sił na dalsze dni..8)
      --
      charlie_x : ..?
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 07:37
        Dzisiaj mija trzeci dzień po pogrzebie, zostałam sama w domu i próbuję porządkować sprawy mojego Syna. Jest tego tak wiele, przypomina to, jak dużo miał problemów, że w końcu życie Go przerosło i nie ogarniał tego w swojej chorobie. Spiętrzyły się do tego stopnia, że nie wytrzymał ciężaru i wybrał takie rozwiązanie. Ponieważ nie pracował przez 4 ostatnie lata, dziecku nie należy się renta rodzinna po ojcu. Przepisy ZUS stanowią, że jeżeli przez ostatnie 18 - naście miesięcy nie pracował i nie był zarejestrowany w PUP to osieroconemu dziecku nic się nie należy. Pewnie ja - babcia będę pozwana o alimenty bo tak stanowi polskie prawo. Z mojej emerytury będzie to ściągane do pełnoletności Wnuka. Czekają mnie duże kłopoty finansowe z tym związane. Nie dość, że straciłam dziecko to czeka mnie jeszcze bieda na stare lata. Szukam informacji na portalach prawniczych i niestety, taka jest prawda, gorzka prawda.
        --
        Elizabeth
        • schizy20 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 16:58
          eliza106 napisała:

          > Dzisiaj mija trzeci dzień po pogrzebie, zostałam sama w domu i próbuję porządko
          > wać sprawy mojego Syna. Jest tego tak wiele, przypomina to, jak dużo miał probl
          > emów, że w końcu życie Go przerosło i nie ogarniał tego w swojej chorobie. Spi
          > ętrzyły się do tego stopnia, że nie wytrzymał ciężaru i wybrał takie rozwiązan
          > ie. Ponieważ nie pracował przez 4 ostatnie lata, dziecku nie należy się renta r
          > odzinna po ojcu. Przepisy ZUS stanowią, że jeżeli przez ostatnie 18 - naście mi
          > esięcy nie pracował i nie był zarejestrowany w PUP to osieroconemu dziecku nic
          > się nie należy. Pewnie ja - babcia będę pozwana o alimenty bo tak stanowi pols
          > kie prawo. Z mojej emerytury będzie to ściągane do pełnoletności Wnuka. Czekają
          > mnie duże kłopoty finansowe z tym związane. Nie dość, że straciłam dziecko to
          > czeka mnie jeszcze bieda na stare lata. Szukam informacji na portalach prawnicz
          > ych i niestety, taka jest prawda, gorzka prawda.
          wiesz co ja tak to czytam i po prostu nie wierzę, żeby polskie prawo było aż tak durne!!!!!!!!!!!!
          a może żona syna była normalna i bedziecie w stanie się dogadać?
          • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 18:41
            Mam taką nadzieję, tylko nie można być pewnym jej działań bo zawsze zależało jej na pieniądzach tj. w dużym stopniu przyczyniała się do tego upadku, była przy Synu i żyła na bardzo wysokiej stopie jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy. Teraz jest jej ciężko ma pracę, ale poziom życia bardzo się obniżył. Chyba kochała pieniądze a nie mojego Syna. Spodziewam się, że nie odpuści mi.
            --
            Elizabeth
            • schizy20 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 19:13
              niestety takie kobiety modliszki są najgorsze. Biedny ten twój syn. Niestety możesz mieć rację, że będzie apelować bo spadła jakość życia i ma dziecko. Najgorsze dla wielu jest przestawić sie z luksusu na normalność lub biedę. Takie alimenty bardzo by obciążyły twój budżet? właściwie jeśli możesz napisać, bo jesteś tu anonimowa, jeśli chcesz napisz czym on się zajmował i co się stało, że nie wyszło? a żona co robi? przecież też masz prawo do bronienia się, żeby wynajmując prawnika nie zdarła z ciebie dużo pieniędzy. Na pewno na to są jakieś przepisy, twoje dochody, też musisz mieć na życie.
                • schizy20 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 21:07
                  tikitaki00_55 napisała:

                  > Co mu dało samobójstwo? Nic.
                  > Tylko matki żal.
                  a mi jest go bardzo szkoda. takie coś może przytrafić się każdemu kiedy już jesteśmy u, hmm powiedzmy szczytu skucesu, sławy. Bardzo mi go szkoda i na prawdę umiem zrozumieć ten ból, cierpienie i nawet tak desperacki krok. Czy zrobił dobrze? nie wiem. na pewno autorka wątku strasznie cierpi. Utrata dziecka dla kobiety jak i mężczyzny którzy są normalni emocjonalnie jest na pewno czymś strasznym. I tak ją podziwiam ja bym raczej nie był w stanie nic tu pisać tylko leżał na czubach.
                  • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 21:45
                    Pisanie tutaj pozwala mi nie oszaleć, oprócz rozmowy z bliską osobą tutaj uzewnętrzniam swoje emocje i wątpliwości a Wy mi w tym bardzo pomagacie, oswoić się z sytuacją i problemami, które być może mnie czekają wkrótce, bez Was chyba bym skończyła u '' czubów'' jak to określiłaś. Analizuję, chcę zrozumieć tą śmierć i w końcu zaakceptować to co się stało. Po prostu w ten sposób przeżywam żałobę. Mam intuicję, że to mi pomoże i jakoś będę funkcjonować, chodzę na spacery z psem,trochę więcej śpię. To chyba mój sposób na ten ostry kryzys. Lekko, wiem, że nie będzie ale to pisanie i Wasze odpowiedzi wzmacniają mnie. Dziękuję! Zastępujecie mi psychologa i księdza. Postanowiłam też nie wracać do prochów. Tylko 5 mg Relanium przed zaśnięciem.
                    --
                    Elizabeth
              • schizy20 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.03.12, 23:05
                to ze my mamy takie doswiadczenia i rodziny nie znaczy to od razu by wrzucać wszystkich do jednego worka, szczególnie ojców. widziałem i słyszałem o takich co szaleli, wyli z rozpaczy jak cos im się z dzieckiem stało, upijali się i nie umieli smierci, choroby zaakceptowac. Ehhhh jak ja zawsze tego zazdrościłem. Szczerze mówiąc zazdrościłem innym tzw. normalności, bo jak ktoś wychowuje się w toksycznej rodzinie ma wypatrzony obraz rodziny. A mianowicie mały ładny domek, mody samochód, pięknych wykształconych rodziców i święta niczym te z reklam. Niestety potem sobie uświadomiłem, że ideałów nie ma ale normalne rodziny istnieją w których rodzice mają i umią okazać emocje co najlepsze dzieci z normalnych rodziny inaczej zyją niż ci z dyfunkcyjynch czy te dzieci co o te rodziny się otatarły.
              • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 30.03.12, 08:25
                4 lata temu Syn zachorował, był na Lerivonie, dużo spał i nie mógł pracować i lawina ruszyła tj. upadek finansowy, brak kontroli nad firmą. Miał też okresy manii w których wydawanie kasy idzie lekko, nikt tego, zwłaszcza żona nie zauważał. Ja mieszkałam daleko i nie wtrącałam się w ich sprawy.
                --
                Elizabeth
                • lucyna_n Re: Samobójstwo mojego Syna! 30.03.12, 10:27
                  No tak, z odległości nei widać, jakkolwiek jeżeli ten lerivon to był jedyny lek przez e 4 lata to ... nie no, może już nic nie będe pisać. Stało się i się nie odstanie. Jednak życie z osobą z dwubiegunówką to jest piekło, niech Pani nie odsądza synowej od czci i wiary, jak sama Pani pisze była daleko, nie widziała jak tam jest na co dzień więc tym bardziej nie wolno ferrować tak surowych wyroków, pozory często mylą.
                  --
                  lek na lęk, lek na sen, na wielki poranny strach
        • gonzo1_1_1 Re: Samobójstwo mojego Syna! 30.03.12, 14:15
          Dlaczego od razu oskarżasz synową, że kochała bardziej pieniądze, niż Twojego syna?
          A skąd tak dokładnie możesz to wiedzieć? Chyba nie należy oceniać pochopnie.
          Po drugie, wybacz, ale Twój syn też nie zachował się w porządku: najłatwiej zostawić własne, małe dziecko i własną matkę, która chyba już dostatecznie dużo przeżyła.
          Nie sądzę, żeby samobójstwo było jakimkolwiek rozwiązaniem. Gdyby każdy tam rozwiązywał problemy, to ludzkość by się sama wybiła.
          Przepraszam za te słowa, ale taka jest prawda.
          • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 31.03.12, 21:25
            Apeluję i błagam Was, wszystkich uczestników tego forum, wiem, że sami macie mnóstwo problemów w swoim życiu. Nigdy nie wybierajcie takiego rodzaju śmierci jak mój Syn. Zostawicie wtedy po sobie niewyobrażalny ból bliskich i ogromne zniszczenia w ich psychice na resztę ich życia. Teraz ja i Wnuczek tego doświadczamy. Żadne problemy a zwłaszcza pieniądze nie są tego warte. Cieszcie się każdym dniem, żyjcie!!!!!!!! Nie dajcie się!!!!!!!
            --
            Elizabeth
            • katus118 Re: Samobójstwo mojego Syna! 31.03.12, 21:29
              Matki maja najgorzej..
              Czytam Twoją wypowiedź i jeszcze taką: forum.gazeta.pl/forum/w,898,134745188,134745188,Nie_radze_sobie_po_stracie.html , i wiem, że nie ma nic gorszego.
              Bardzo Ci współczuję, ale nie możesz się (chociaż to brzmi banalnie) poddawać.
            • aniulka74 Re: Samobójstwo mojego Syna! 31.03.12, 21:45
              "Ciesz się chwilami szczęścia w życiu- są jak drogocenne klejnoty.Przychodzą nieoczekiwanie,wywołując przyjemny dreszcz emocji.
              Ale w życiu pojawiają się też takie chwile,gdy wszystko nabiera ciemnych barw-chwile,gdy rani bądż rozczarowuje cię ukochana osoba,gdy wszystko wydaje sie zbyt trudne lub traci sens.Pamiętaj jednak,że wszystko mija i nic nie pozostaje bez zmian,a każdy dzień przynosi nowy początek i zawsze ,bez względu na to ,jak rozpaczliwa wydaje się sytuacja ,pozostaje jakaś nadzieja".............chcę ją mieć ............
              • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 31.03.12, 22:24
                aniulka74 napisała:

                > "Ciesz się chwilami szczęścia w życiu- są jak drogocenne klejnoty.Przychodzą ni
                > eoczekiwanie,wywołując przyjemny dreszcz emocji.
                > Ale w życiu pojawiają się też takie chwile,gdy wszystko nabiera ciemnych barw-
                > chwile,gdy rani bądż rozczarowuje cię ukochana osoba,gdy wszystko wydaje sie zb
                > yt trudne lub traci sens.Pamiętaj jednak,że wszystko mija i nic nie pozostaje b
                > ez zmian,a każdy dzień przynosi nowy początek i zawsze ,bez względu na to ,jak
                > rozpaczliwa wydaje się sytuacja ,pozostaje jakaś nadzieja".............chcę ją
                > mieć ............
                Dziękuję Anulko, nie trać nigdy tej nadziei, będzie jeszcze pięknie !

                --
                Elizabeth
                  • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.04.12, 14:13
                    Nie, nie wracam do prochów, wystarcza 5 mg Relanium przed snem. Dużo piszę i to mi bardzo pomaga. Mam nadzieję, że Jan Kochanowski wybaczy ten początek mojej, nieudolnej poezji. Jak macie do mnie cierpliwość to przeczytajcie, co mi teraz w duszy gra:


                    Synku !

                    Wielki uczyniłeś pogrom w sercu moim, mój kochany Synku tym odejściem swoim........
                    Wiem, że Twoje cierpienie sięgnęło wyżyny, próbuję zrozumieć i pojąć przyczyny..............

                    Jestem kłębkiem żalu, bardzo Cię żałuję, teraz ta świadomość moje serce truje. Byłeś moim światłem, miałam Cie jednego, żyjesz w swoim Synku, ale mało tego, aby w moim sercu przeżartym rozpaczą gościł kiedyś spokój - czy ludzie wybaczą ?................................

                    Nic już w moim życiu nie będzie tak samo, zrozumie to ktoś, kto sam też jest mamą. Straciłam Cię synku i moje marzenia padły w gruzach, zgliszczach tych marzeń spełnienia.................................

                    Czuję ból istnienia nieznośnie dotkliwy, pragnę żebyś teraz trwał tu przy mnie żywy. Spadła na mnie zasłona ciemniejsza niż sadze, nie wiem jak z tą udręką ja sobie poradzę......................

                    Moje stare serce pali żywym ogniem, nie wiem jak go zgasić, dalej żyć pogodnie. Wypełniam je miłością, chcę spokojem krasić, wiem też, że Twe troski można było zgasić.........

                    Lecz Ty już nie mogłeś sam z tym sobie radzić - nie było sposobu, pomoc przyszła późno, wszystkie me starania podjęłam na próżno. Nie mogłeś się zatrzymać w tym postanowieniu i sam położyłeś kres Swemu istnieniu........

                    Zostawiłeś Syna i matkę w katuszach, teraz jesteś wolny - nie cierpi Twa dusza. Jest to dla mnie iskierką nadziei malutką............................................

                    Tulę Cię w swym sercu, jak przed urodzeniem, bo zawsze byłeś mojego życia słodkim dopełnieniem - i będziesz w sercu moim ważny zawsze, do ostatka, bo tak kochać potrafi tylko Twoja matka............................................

                    Chciałabym czas cofnąć, lecz to niemożliwe, moje życie już nigdy nie będzie szczęśliwe, dobrze, że w Twym Synku żyje cząstka Ciebie, sprawię, by miał dobrze - nie zapomniał Ciebie.......................................................................

                    Zrobię też, co mogę, by nigdy nie cierpiał, by z miłości babci pełną garścią czerpał. Zrobię to dla Ciebie - bo wiem, że tak trzeba, chciałbyś Ty też tak samo przychylić Mu nieba........................................................................

                    Bądź spokojny Synku, tam, gdzie teraz jesteś, kiedy przyjdzie pora, tam się też spotkamy - i jeszcze serdecznie sobie pogadamy. Więc biorę Cię w serce do dni moich końca, a później pójdziemy razem w stronę słońca...............

                    Jesteś moim skarbem, najdroższym na świecie, teraz odebranym w śmierci majestacie. Ona mi zabrała największą mą miłość, został smak piołunu i okropna żałość, tam, gdzie teraz Jesteś, niech Ci lekko będzie, kiedyś moja dusza tam także przybędzie...........................

                    Uchronię Twego Synka od błędów, które miałby popełnić - żeby sens Twego życia za Ciebie wypełnić, Niobe, zaklęta w kamień też bardzo cierpiała, lecz ja mam jeszcze tutaj Twego Mikołaja..............................................................

                    Nie nalejesz już miodu prosto w moje serce, zostawiłeś też Przyjaciół w smutku i rozterce, wszyscy wybaczamy - nie mogłeś inaczej, tylko moje życie do końca przepłaczę. Piszę do Was te wersy w ogromnej udręce, lecz to koi i goi moje biedne serce.
                    Autor: Zrozpaczona matka




                    --
                    Elizabeth
                    • schizy20 Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.04.12, 14:23
                      jeśli ci to pomaga to pisz! albo może zamiast wierszy ( chociaż ten tu jest swietny, bardzo emocjonalny) pamiętnik albo załóż sobie blog gdzie anonimowo opisuj jak sobie z dnia radzisz z odejsciem synka, na pewno duzo ludzi to odwiedzi, bedziesz podoporą dla innych przechodzących przez ten dramat. To taka mała sugestia nie musisz korzystać. albo pisz do niego listy. listy do zmarłego, opisuj zwykłe czynności, żale. pierdoły i rzeczy leżące ci na sercu.
                      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 05.04.12, 15:09
                        Tak, to jest sposób na radzenie sobie z z taką stratą, czytam też Twój wątek i bardzo Cię wspieram w, chcę byś poczuł swoją wartość i moc. To wszystko jest w Tobie, tylko przeżycia z dzieciństwa i wczesnej młodości, spowodowały Twoje poczucie wykluczenia, niskiej samooceny. Rodzice potrafią zrobić krzywdę, może nawet niezupełnie świadomie. Odrzuć te złe wspomnienia, pomału zyskasz pewność i poczucie siły, staniesz mocno na nogach. Życzę Ci tego z całego serca.
                        --
                        Elizabeth
                    • braksil13333 Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.04.12, 14:23
                      Widziałam Twoja odpowiedź w moim wątku, czytałam Twój wątek.
                      Nie wiem, co Ci mam odpowiedzieć. Mniej więcej w tym samym czasie spotkała nas ta sama tragedia, bo chyba inaczej się tego nie da nazwać. Więc Ty sama wiesz najlepiej, jaki to ból.
                      Ja po prostu budzę sie każdego dnia od tych krótkich dwóch tygodni i coraz bardziej mam dość. Nie potrafię się z tym pogodzić, i ciągle tylko pytam ,,dlaczego?'' mimo że to pytanie bez odpowiedzi.
                        • braksil13333 Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.04.12, 15:13
                          Staram się wybaczyć. Ale to jednak boli. Boję się, że to ja nie zauważyłam, że coś jest nie tak, że przeoczyłam coś. Może to jego zamknięcie w sobie.
                          Płakać mi się chce, jak czytam Twój wiersz, a czytam go już któryś raz z kolei.
                • awanturka Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.04.12, 13:29
                  nie wiem co napisać...
                  nie przeczytałam całego wątku - tylko fragmenty
                  to straszne widzieć jak choroba zmierza do takiego finału
                  i nie móc nic zrobić, zupełnie nic...

                  finałem choroby nowotworowej gdy leczenie jest nieskuteczne jest smierć
                  finałem depresji gdy gdy leczenie jest nieskuteczne jest też śmierć....
                  depresja bywa chorobą śmiertelną...


                  zobacz - ktoś przeżywa ten sam dramat co Ty
                  forum.gazeta.pl/forum/w,847,93018698,134747966,Re_samobojstwo.html
                  wpis jest z przed dwóch dni
                    • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 07.04.12, 10:52
                      Trochę pomaga, ale i tak wszystko we mnie płacze mimo suchych oczu. Nie zrobiłam koszyczka, nie upiekłam serniczka, byłam u Synka na cmentarzu wczoraj, została tam moja rękawiczka, zagubiona tak jak ja dzisiaj. Bardzo mi Go brakuje.
                      --
                      Elizabeth
                      • hazelden Re: Samobójstwo mojego Syna! 09.04.12, 22:47
                        eliza106 napisała:

                        > Trochę pomaga, ale i tak wszystko we mnie płacze mimo suchych oczu. Nie zrobiła
                        > m koszyczka, nie upiekłam serniczka, byłam u Synka na cmentarzu wczoraj, został
                        > a tam moja rękawiczka, zagubiona tak jak ja dzisiaj. Bardzo mi Go brakuje.

                        Już po Świętach... Czas mija i leczy rany. Dla mnie także były to bardzo smutne Święta. Też musiałam się pogodzić z różnymi stratami. Jednak w porównaniu ze śmiercią wszelkie straty wydają się takie mało istotne. Tylko śmierć jest nieodwracalna. Póki jest życie, wszystko można zmienić, naprawić. Dzięki temu, że założyłaś ten wątek, wielu niedoszłych samobójców może zobaczyć, co czują ich bliscy, którzy zostają. Trzymaj się.
                        • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 11.04.12, 10:14
                          Tak, jeśli opis mojego osobistego cierpienia, jak też cierpienia i poczucia straty wśród Rodziny i Przyjaciół mojego Syna powstrzyma chociaż jedną osobę od takiego kroku to poczuję się lepiej. Ocalić jedno życie, to tak, jakby ocalić świat. Myślę, że czytający ten wątek wezmą to sobie do serca. Dziękuję !
                          --
                          Elizabeth
    • amb25 Re: Samobójstwo mojego Syna! 16.04.12, 12:38
      Witaj. Nie wiem czy jeszcze bedziesz czytala ten watek. Jest mi bardzo przykro z powodu twojego syna. Wspolczuje ci, nie chcialabym zeby mnie to kiedys spotkalo.
      Nie obwiniaj synowej za ropad malzenstwa, wina zawsze jest po srodku. Moj maz tez jest chory psychicznie (ChAD albo schizofrenia). Nawet nie wiesz jak trudno zyje sie z czlowiekiem, kiedy przychodzi kolejne pogorszenia albo depesja albo mania albo psychoza, albo kiedy nie ma poprawy przez dlugi czas i kiedy nadzieja umiera, kiedy caly czas jest po gore. Ja ja rozumiem i w zadnym razie nie potepiam, tym bardziej, ze ma dziecko.
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 16.04.12, 15:57
        Dziękuję za Twoje słowa współczucia, tak jak piszesz życie z chorym człowiekiem jest ciężkie, ale Ty nie opuściłaś swojego Męża w najbardziej trudnym dla Niego czasie. Rozumiem Synową, przynajmniej staram się zrozumieć - każdy ma prawo wygodnie żyć i zapewnić pogodne dzieciństwo swojemu dziecku / w tym przypadku mojemu Wnukowi /, ale po Jej odejściu stan zdrowia mojego Syna, dramatycznie się pogorszył i straciłam Go. Ciężko nad tym przejść do porządku, będę cierpiała do końca. A Ty trwaj przy Mężu, dopóki starczy Ci sił, bo przecież Go kochasz.
        --
        Elizabeth
        • lucyna_n Re: Samobójstwo mojego Syna! 16.04.12, 16:13
          trwanie w cierpiętnictwie robi dobrze osobie chorej, ale niszczy partnera. Czy to słuszne że jedna osoba ma poświęcać swoje życie dla innej nawet jeśli ją to niszczy? Ja tego nie rozumiem, nie uważam że to dobre, doceniam to że mój mąż jest ze mną, ale nie obwiniałabym go gdyby tego zwyczajnie nei mógł wytrzymać. Właśnie dlatego że go kocham zamiast domagania się względów i miłości pomimo wszystko, mam raczej wyrzuty sumienia że mu życie marnuję. Można być z osobą chorą w najcięższych chwilach ale nie dlatego że jest chora tylko dlatego że się ją kocha, tylko wtedy takie bycie nie boli chorego i nie niszczy "zdrwowego" albo niszczy mniej. Reszta to lęk przed samotnością, egozim chorego szantażującego często samobójstwem własnie, i trzymający tym samobójstwem w szachu przez wiele lat całą rodzinę. Taka postawa jest dla mnei zrozumiała, ten egozim depresyjny też, ale nie namawiałabym nikogo zdrowego żeby trwał dopóki starczy sił bez względu na postawę chorego.
          --
          lek na lęk, lek na sen, na wielki poranny strach
          • dziewczyna.briana Re: Samobójstwo mojego Syna! 13.05.12, 10:29
            Droga Elizo,
            wspolczuje Ci z powodu Twojej sytuacji rodzinnej. Niewiele mozesz zrobic, zeby pomoc swojemu Synowi, ale masz jeszcze caly czas rodzine, ktora doceni Twoje wsparcie. Mysle, ze cala ta sytuacja jest trudna rowniez dla Twojego wnuka i Twojej synowej. Ja rowniez jestem "zla synowa", ktora zostawila swojego meza. Rodzina mojego bylego meza mnie nie toleruje i pewnie nigdy sie to nie zmieni. Zostawilam go kiedy nasza corka miala 11 lat i tylko my wiemy jakie przeszlysmy z nim pieklo. Nie twierdze, ze tak bylo z Twoim synem, moj byly maz cierpi na depresje biopolar (przepraszam ale nie znam nazwy polskiej) i przez 12 lat probowalam WSZYSTKIEGO, zeby uratowac nasze malzenstwo. Po 12 latach poddalam sie i wybralam bezpieczenstwo i zdrowie psychiczne moje i mojej corki. Ex nie odebral sobie zycia, ale wiele razy tym grozil. Moze rozstanie bylo najlepszym i najbezpieczniejszym wyjsciem dla Twojej synowej. Moja byla tesciowa tez zawsze uwazala, ze bylam rozrzutna a tymczasem to ex wydawal pieniadze i moje i swoje i zawsze bylo mu malo. Nie wiesz jak wygladalo ich wspolne zycie i moze rozstanie bylo najlepszym wyjsciem. Moze teraz jeszcze nie jestes gotowa, ale zawsze warto sprobowac wyciagnac reke. Dla Twojej synowej Twoj syn tez kiedys byl kims wyjatkowym i kochala go pewnie inaczej niz Ty ale moze tak samo mocno.
              • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 16.05.12, 15:51
                Dziękuję za rady i wskazówki, jak poprawić relacje z byłą synową, by móc widywać Wnuczka. A teraz pełen nadziei wiersz DO SYNA, który napisałam 9 maja.
                Byłeś..........................
                mój złoty chłopcze solą mojego życia,
                źrenicą mojego oka, wolą do łask BOGA odkrycia.

                Nie ziściło się moje pragnienie, nie spełniło się moje marzenie,
                zostawiłeś nas w kwiecie swojego młodego życia..........

                Jesteś.................................
                miejscem pustym, które zostało po Tobie ciemne i smutne,
                gdzieś tam w NIEBYCIE nieodwracalnym, Twoje prochy w ciemnym grobie,
                jesteś, nawet nie punktem wyraźnym, mirażem, smużką dymu...............................................
                Jesteś myślą, wspomnieniem ciepłym i tkliwym, już wiem, jak bardzo byłeś nieszczęśliwy.....................................

                Jesteś serca mego drżeniem bolesnym, dotkliwym, powiewem delikatnym, który mnie otula, bo przecież mnie kochałeś, czuję Twą obecność.......... i będę ją czuła pewnie całą wieczność...............................................

                Będziesz...........................................................
                Gdy kiedyś Wszechmocny sprawi swoją siłą, złączymy się w jedność już poza mogiłą.............................................
                W pięknym, nowym świecie, bez gniewu, bez nocy............
                bez bólu, cierpienia i wszelkiej przemocy.............................
                JEGO wielka chwała sprawi, że nie wszystko przepadło,
                będzie wolność, pogoda, jedno zgodne stadło...................

                Bo miłość zwycięża wszystkie błędy, grzechy......................
                i tylko w Wszechmocnym nam szukać pociechy.
                Wiem to dzisiaj, ta wiedza teraz mnie olśniewa, szukałam jej bardzo - przyszła do mnie nagle...........................

                Spotkamy się Synku w pięknym otoczeniu i tam już nadamy sens swemu istnieniu.................................................
                Nie będzie tam zmartwień, zawiści, mamony, poznamy tam życia same jasne strony.................................................
                Będziemy radośni, wszyscy uśmiechnięci, młodzi, w plecach prości, nie będziemy już płakać i z żalu skowytać..................
                wiem już kogo o to wszystko mam teraz zapytać..................

                Tam się wyprostują ścieżki zakręcone, które miałeś w tym BYCIE - będą odkręcone.................................................
                Znajdziesz drogę i pójdziesz w jasną stronę nowego życia,
                tyle prawd przed nami jeszcze do odkrycia......................

                Tak myśli dziś twa matka w żalu zatopiona, ale jeszcze dla BOGA nie całkiem zgubiona............................................
                ON daje mi siłę i jasność widzenia, dziękuję MU już za to i czekam spełnienia.....................................

                I wiem, że tak mi się stanie - jak się bardzo prosi, ta wiara jest tak silna, że góry przenosi.......................................

                A miłość do Ciebie tak bardzo żarliwa - tak myślę, jak bardzo byłabym szczęśliwa........................................
                Gdy się spełni wola BOGA w tym właśnie temacie, wiem, że nie będę już płakać po tej wielkiej STRACIE.....................



                --
                Elizabeth
              • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 19.05.12, 21:31
                Dzisiaj przy Twoim grobie stanęła mała ławeczka,
                będzie to miejsce wygodne, gdzie przysiądzie Twoja mateczka, by snuć wspomnienia, pomalutku grzebać marzenia
                na temat swojego Syneczka................................................

                Kołyszę Cię w sercu zranionym tak boleśnie, w myślach moich odbija się echem Twój głos, Twój uśmiech promienny
                i ten żal, który czuję bezdenny.....................bez nadziei jego końca ............................................................

                Patrzę na kwiaty, które tak kochałeś, te stokrotki, cyprysy toskańskie, znicze zapalone................................................
                i myślę, myślę o Tobie - a myśli me zakręcone w spirali bólu, rozpaczy....................................................................

                Jakże żałośnie teraz wygląda mój świat, ubyło mnie trochę wraz z Tobą.....................................................................
                w ustach ciągła gorycz i ten strach przed samotnością,
                marna szansa na słodycz, na uroków życia odkrycie.............
                tak, już teraz wiem, jak będzie teraz wyglądać do końca moje życie.

                Oto owoc mego życia wpadł w ciemność mogiły..................
                a ja pomału tracę pewność siebie, na nic już nie mam siły.............................................................................
                Twój Syneczek Mikołaj daleko............. Jego też opuściłeś...............
                może Mu wytłumaczę kiedyś - dlaczego nas zostawiłeś........

                Mimo, że tak bardzo kochałeś, żyć już dłużej nie mogłeś, nie chciałeś ?......................................................................
                przerosło Cię to życie?........................................................

                Pomogę Mu zrozumieć, jaki bardzo byłeś chory i słaby w swoich kłopotach, nieszczęściu...........................................
                żeby On sam umiał żyć pogodnie i w niezmąconym szczęściu - i dobrze pamiętał Ciebie...................................

                Czy będzie mi to dane ? Czy pozwolą? - proszę dziś o to BOGA, wtedy otworzy się przed Twym Synkiem prosta, szeroka, droga..................................................................

                Zrobię mój Synu to wszystko, polegaj na swej matuli.................. a teraz Twoja dusza niech mnie miękko otuli, otoczy, niech światło opromieni i osuszy moje spłakane oczy.


                --
                Elizabeth
                  • modrzew1101 Re: Samobójstwo mojego Syna! 22.12.12, 19:13
                    Droga Elizo106
                    Nikt nie jest w stanie poczuć tego,co Ty przeżywasz.Weszłam na forum,aby rozpoczać nowy watek w sprawie swoich leków ale przeczytałam Twoją historię i postanowiłam napisać.
                    Chciałabym Ci powiedzieć,że nie jesteś sama z tym wszystkim.Teraz masz prawo i nic ani nikt tego Ci nie zabroni abys wyrazała swój ból,rozpacz,zal-płacz ile potrzebujesz a nawet krzycz,wykrzycz swoją rozpacz.
                    Niedawno rozpoczełam terapię (pewnie moja historia to pikus) ale mąz mi zmarł gdy miałam półroczne dziecko,potem tato i mama na moich oczach,wiem,ze bez terapii nie dalabym rady poniewaz popadłam w uzaleznienie od leków i stany lekowe nie do opisania.
                    Pozwól sobie na żałobę ,pisz tutaj jesli Ci to choć troszke ulzy.
                    Nie wiem z jakiego miasta jesteś jakbys chciała porozmawiac to napisz
                    Ciepło przytulam............
                  • mskaiq Re: Samobójstwo mojego Syna! 23.12.12, 12:23
                    Mam nadzieję, że wspomienia Syna przynosza Ci miłość i radość a nie ból
                    i żal.
                    Miłość nigdy nie przynosi bólu, a radość. Nawet kiedy ktoś odchodzi nie
                    można zmieniać miłości w smutek, żal bo w tym nie ma miłości a jest
                    depresja i poczucie beznadziejności.
                    Straciłem matke, ojca, ale to nie powód abym płakał za nimi. Oni nigdy nie
                    umarli w moim sercu i chociaż ich nie ma zawsze mnie wspierają i pomagają.
                    Wiem, że nie chcieliby aby Ich smierć była przyczyna mojego bólu i placzu.
                    Pozdrawiam serdecznie.


                    • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 23.12.12, 17:08
                      Staram się nie poddać rozpaczy, jest to trudne zwłaszcza w takie dni jak teraz. Ostatnia Wigilia z Nim była piękna, taka dająca nadzieję na przyszłość. Dzisiaj jestem przeraźliwie samotna, ale noszę Go w sercu tak jak Ty swoich bliskich i uśmiecham się prze łzy.
                      Dziękuję za słowa otuchy i życzę wszystkiego najlepszego na te Święta i Nowy Rok.
                      --
                      Elizabeth
                    • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 29.12.12, 18:04
                      Święta 2012r.
                      W kryształach mojej pamięci zostałeś zaklęty......................
                      przez Twoje odejście w sposób tak nagły, dla mnie niepojęty, nieogarniony..........................................................

                      Myślę o tobie dniami, nocami - czcę wyprzeć z mych myśli to, co złe było między nami.............................................
                      Ocalam wspomnienia - kiedy byłeś blisko.........................
                      rzadkie były to chwile - piękne mimo wszystko.

                      Ostatnio w śnie moim też nie miałeś czasu zatrzymać się, pogadać - uciekłeś tak szybko...........................................
                      Ciągle gdzieś się śpieszyłeś mimo mej miłości - mało ze mną
                      byłeś.
                      Goniłeś za ułudą, chciałeś zapomnienia - tak właśnie utraciłeś sens swego istnienia...............................................
                      kalecząc tak bardzo moje biedne serce, zostawiłeś mnie i synka w okropnej udręce, wielkiej rozpaczy.........................
                      może ON Ci to wszystko łaskawie wybaczy.

                      Znalazłeś ukojenie w śmierci - rozumiem - choć to takie trudne...... Czy życie tu, na ziemi było Ci tak nudne?
                      Poszedłeś na skróty, nie byłeś cierpliwy - stąd twoja decyzja
                      by nie trwać tu żywy.
                      Tak odejść, zranić wszystkich co tak Cię kochali i tak ich zostawić - by ciągle płakali...............................................

                      Boli, boli bardzo me matczyne serce..................................
                      tulę Cię w nim czule - choć pęka na części............................
                      Scalam swoją miłość w kryształach pamięci, próbuję posklejać popękane serce................................................
                      Oczyszczam swe myśli z nalotu rozpaczy - tylko nie wiem, czy kiedyś ja sobie wybaczę, że nie umiałam Cię ochronić przed taką tragedią - i muszę żyć teraz z tą nieznośną wiedzą.
                      Twoja mama
                      --
                      Elizabeth
                      • mskaiq Re: Samobójstwo mojego Syna! 31.12.12, 17:56
                        Wiem, że jest w Tobie wiele bólu. Miłość już się pogodziła, żal nigdy się nie
                        pogodzi. To on przynosi smutek, niszczy spokój, pogodzenie sie z tym co
                        się stało. Żal to najbardziej destrukcyjna energia jaką ma w sobie człowiek i
                        nie ma nic wspólnego z miłością.
                        Myślę że pani potrzebuje tego pogodzenia z tym co sie stało, dla siebie i
                        dla dziecka które zostało.
                        Ono nie może wyrastać w poczuciu żalu, bólu bo taki swiat jest zbyt bolesny
                        aby na nim żyć.
                        Pozdrawiam serdecznie.
    • halina.vis Re: Samobójstwo mojego Syna! 31.12.12, 16:28
      Pani Elizo! Jestem w Pani wieku mam 2 dzieci już bardzo dorosłych i jestem szczęśliwą babcią 6 wnuków, i nie wyobrazam sobie aby któremu dziecku czy wnukowi cos miało sie stac. Przezyła Pani wielką traumę i trzeba starać się przebywać wsród ludzi i nie unikać kontaktów bo w przeciwnym wypadku pozostanie strach i gorycz. 3 miesiące temu moja córka miała operowaną macicę, żle była zszyta po cesarce i po 10 latach zrobiła się martwica. Operacja udała się duzo wycieli ale ja trzęse się ze strachu co może być potem. Taka jest rola matki. W porównaniu do pani kłopotów to pikuś ale ja się wczuwam w pani tragedię i bardzo współczuję.Zyczę aby 2013 rok był dla Pani bardzo dobry. pozdrawiam.halina.vis@gazeta.pl
      • rogalin45 Re: Samobójstwo mojego Syna! 17.01.13, 21:44
        Samobójcy pozbawiają się życia niekoniecznie z własnej woli. Istnieją byty, które zamieszkują ciała osób, które pozwoliły w wyniku osłabienia energetycznego na wniknięcie bytu w ich ciało.
        Samobójca nie ma pojęcia, że jest pod jego wpływem, że jest manipulowany i pozbawiony woli, i dochodzi do nieszczęścia odebrania sobie życia.
        Byty te są ciemnymi energiami, które powstają na skutek mnożenia się w naszym obecnym świecie złych emocji, nienawiści, lęków, złości itd. wszelkich brudów energetycznych. Jest tego pełno wokół nas. Psychiatrzy (nie wszyscy) nie mają pojęcia o istnieniu tych tworów. Leki psychotropowe i jakiekolwiek inne na to nie podziałają, otumanienie nie jest leczeniem. Potrzeba usunąć przyczynę.
        Natomiast istnieje taka dziedzina bioenergoterapii - psychoterapia praniczna. Metody i techniki jakimi się posługuje są w stanie usunąć to coś, co jest przyczyną choroby tzw. psychicznej również całkowicie skutecznie nałogi, narkomanię i alkoholizm.
        Psychoterapia praniczna jest III stopniem uzdrawiania pranicznego wg Mistrza Choa Kok Sui. Powiem jeszcze tylko, że można się nauczyć metod oraz poznać techniki bardzo bezpiecznego i skutecznego posługiwania się energiami uzdrawiającymi, niekoniecznie dla wykonywania zawodu ale na własne potrzeby. Psychiatrzy powinni tą dziedzinę poznać i stosować.
        Jest wielu ludzi zamkniętych w zakładach psychiatrycznych, niepotrzebnie. Wystarczył by czasami jeden zabieg psychoterapii pranicznej, by nastąpiło uzdrowienie.


        • dala.tata Re: Samobójstwo mojego Syna! 17.01.13, 21:54
          i tak odkryto prawdziwa nature tasiemca uzbrojonego!

          rogalin45 napisał:

          > Samobójcy pozbawiają się życia niekoniecznie z własnej woli. Istnieją byty, któ
          > re zamieszkują ciała osób, które pozwoliły w wyniku osłabienia energetycznego n
          > a wniknięcie bytu w ich ciało.

          --
          I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
    • elle_du_jour Re: Samobójstwo mojego Syna! 17.01.13, 22:13
      przeczytałam częściowo wątek i bardzo mnie poruszył. Elizo, nie potarfię znaleźć odpowiednich słów pocieszenia, przepraszam. zwłaszcza, że sama jestem teraz w takim stanie, że potrzebowałabym pocieszenia. choć w żadnym razie nie jestem w tak trudnej sytuacji jak Ty lub w jakiej był Twój syn.
      za jedno chcę Ci bardzo podziękować, za ten apel by nigdy, przenigdy nie wybierać tego 'rozwiązania' co Twój syn. dziękuję. to mnie utwierdza, że nie wolno mi tego zrobić. choćby nie wiem co. bo myśl, żeby tak zakonczyć swoje problemy powraca u mnie jak bumerang od lat. i nienawdzę tego. moi rodzice żyją i myśl o zadaniu im takiego cierpienia jest absolutnie nieznośna. pęka mi głowa bo nie mam pojęcia jak wybrnąć z kłopotów natury psychicznej, ale będę się trzymać, za wszelką cenę, życia. w sumie nieraz się przekonałam jak cudne potrafi być... ale niekiedy, niekiedy przygniata człowieka coś jak głaz i wszystko tak boli, każda minuta, każda sekunda. i wszystko wydaje się nie mieć sensu.
      och, jak bardzo potrzebuję się dziś komuś wygadać. i nie mam komu. lub nie mogę. dobrze, że jesteście wy.
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 18.01.13, 16:23
        To dobrze, że czytasz mnie i piszesz co czujesz. Nic tak nie pomaga, jak wygadanie się, wyrzucenie swoich uczuć choćby na forum. Twoje problemy stają się jakby lżejsze - bo my tu wszyscy rozumiemy się nawzajem. Myślę, że Twoje problemy dla Ciebie są w tym momencie nie do zniesienia, ale z dystansu / który sobie stwórz /, chociaż nie ma na to gotowej recepty okażą się nie tak ogromne. Ta pora roku sprzyja takim nastrojom, czuję to na własnej skórze. Idź na długi spacer, tak jak ja z moim psem. Wracam do domu i jest mi tak jakoś trochę lżej. Przełam rutynę dnia codziennego, ja tak robię i to działa. Nie poddawaj się rozpaczy, ja dużo czytam i to pomaga mi zapomnieć, odrywa mnie od smutnych rozmyślań. Wierz mi, bo mam już swoje 60 lat. Za kilka dni urodziny mojego Syna, data tak ważna w moim życiu - będzie to dla mnie smutny dzień. Nawet przez chwilę nie myśl o takim zakończeniu swojego życia. Pozdrawiam cieplutko i trzymaj się!
        --
        Elizabeth
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 01.02.13, 16:21
        Chodzi tu o to - żeby moja ręka pisała wszystko, co pomyśli głowa..............................................
        szkoda mi tylko, że bez tego daru minęła mi życia więcej niż połowa..................................................................
        Trzeba tu było śmierci mego Benia - by tak bardzo późno dar ten uruchomić - nie mogłam Boże, mimo mych wysiłków od tak przykrego końca Go uchronić..................................

        Dziękuję Ci Boże za ten dar bezcenny, który tak wzbogacił teraz moje życie............................................................
        Czekałam, czekałam tyle lat cierpliwie na Twoją łaskę - nagłe to odkrycie................................................

        Ten dar okupiony mą bolesną stratą - łatwiej mi w tych wierszach cały ból opisać.............................................
        myślę, że plan boski jest w tym, co się stało - więc będę Cię wielbić - długo o tym pisać...........................................

        Prowadź moją rękę - układaj w mej głowie słowa, które oddają uczucia i myśli - przebacz też mnie i mojemu Synowi te wielką tragedię - niech się sen mi przyśni.....................
        jak tulisz mi Benia w boskich swych ramionach - a ja już się o Twojej miłości przekonam...............................................

        A mnie nie opuszczaj, mnie łaską obdaruj - tak mi pomóż przez resztę moich dni - wszystkie Twoje, co do mnie plany wykonam szczodrze - to cały sens mnie.................................
        --
        Elizabeth
        • lucyna_n Re: Samobójstwo mojego Syna! 01.02.13, 18:19
          Rozumiem że przynosi Pani ulgę takie metafizyczne widzenie rzeczywistości ale nie wiem czy Pani w ten sposób koi swój ból czy tylko go coraz gorzej rozjątrza, mam niestety wrażenie że to drugie, ale na ból w obliczu śmierci dziecka chyba nikt nigdy rady nie znajdzie.
          --
          Challa ki labda phire
      • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.02.13, 16:57
        Dziękuję Avi, ten ból przytłacza mnie bardzo, zwłaszcza, że niedawno 26 stycznia były Jego urodziny:

        Minęło już 39 lat - kiedy przyszedłeś na ten świat....................
        Dziś już Cię nie ma - tu, koło mnie a ja bolesna nieprzytomnie,
        przeliczam dni utkane bólem - i myślę wciąż o Tobie czule..................................................

        Gdy ja kończyłam 60 lat - na moją głowę runął świat.......
        Trwam skamieniała jak ta Niobe - został mi taki żal po Tobie...............................................
        Już nie mam w niczym sensu, celu - chociaż pomaga mi tak wielu................................

        Zostałam sama z tą goryczą - dlatego moje słowa krzyczą...
        Spadają kartki z kalendarza - i nic dobrego się nie zdarza.
        Tak moje życie dziś przebiega - między palcami mi przecieka............................................................

        Dziś odszedł ktoś w sąsiedztwie moim - podążył tam, gdzie Ty już jesteś - zazdrośnie myślę także o nim - to przecież była moja kolej.............................................................
        Ile ja będę tu czekała ? Za jaką karę los Cię zabrał ?........

        Budzę się co dzień - nie wiem po co ? Aha, by Misię wyprowadzić. Dni mechanicznie przemijają, tak mnie pomału zabijają, po kawałeczku, po troszeczku - i myśli moje rozpraszają..........................................................

        Tak tęsknię Beniu dziś do Ciebie - bo przecież dziś Cię urodziłam - dziś rodzę nowy wiersz dla Ciebie.....................
        Wiersz ten rozpaczą przetykany- wyrwany z głębi mojej duszy......................................................
        Przyjdź do mnie we śnie lub na jawie - upewnij mnie, że jest tam radość - te kartki w moim kalendarzu pokażą mi życia cel, i sens i wartość............................

        --
        Elizabeth
        • modrzew1101 Re: Samobójstwo mojego Syna! 02.02.13, 19:47
          Wyrazaj Swój ból,jesli choć troszke Ci to pomaga to masz do tego pełne prawo,pisz,pisz,pisz,rób wszystko by ratowac siebie,chetnie bym Cie mocno przytuliła,myslami jestem z Tobą.......i to nie jest ŻADNE SŁODZENIE!!! nie ma nic gorszego na świecie jak stracić swoje dziecko,dlatego powtórzę jeszcze raz jeśli choc troszke czujesz ulgę to to forum powstało z załozenie pomocy ludziom ;;tacy jak my;; choć porównywac mi sie do Ciebie to jak sztuczne światło do słońca,pozdrawiam ciepło
          • eliza106 Re: Samobójstwo mojego Syna! 14.02.13, 21:58
            Dziękuję,
            Wszystko jest w życiu ważne - dopóki to życie trwa..........
            każdy dzień jest piękny, niepowtarzalny - nie ma brzydkiego dnia....................................................................

            Minęło dni i pięknych momentów tak wiele - każda chwila jest ważna - póki życie tkwi w ciele................................
            ta świadomość przychodzi do mnie właśnie w takim stosownym momencie - na życia zakręcie - a myślę o tym, jak o moim małym, prywatnym i intymnym święcie święcie.

            Zmienia się wtedy stosunek do całego świata ta prawda jest tak prosta - jak wiązanie krawata.................................
            przestają już interesować płytcy, straszni w swej ignorancji ludzie - a mówię i piszę o tym, jak o małym, własnym cudzie..........................................................................

            Ja z przesadnej grzeczności nie dam się zawłaszczyć - mam też czas dla siebie - nie będę się płaszczyć........................
            trzeba się temu światu dobrze poprzyglądać - pomyśleć - co teraz ważne, czego można żądać - od siebie, od ludzi, od całej natury - żeby nie popełnić żadnej większej bzdury.......

            Ta kruchość egzystencji pokorę wymusza - wie o tym tak dobrze moja smutna dusza......................................
            w całym tym KOSMOSIE - jestem frazą, pyłkiem na wietrze..........................................................
            ale szczerze wierzę, że ON kiedyś wszystkie moje łzy obetrze..............................................................

            Po tej wielkiej stracie odradzam się ja Feniks - a niech świat zobaczę w nowej perspektywie i lepszych proporcjach, kolorach kwiatów wiosną - większych szczęścia porcjach...................................................................

            Zbieram w sobie siły na to odrodzenie - a nie jest to już tylko moje czcze marzenie.........................................
            ON mi w tym pomoże - a wierzę w to święcie, że mi się powiedzie całe przedsięwzięcie....................................

            czego i Wam forumowicze z całego serca życzę!!
            --
            Elizabeth
    • anikalilien Re: Samobójstwo mojego Syna! 05.05.18, 00:33
      Masz kochana 6 letniego wnusia i dla niego musisz trwac. Strasznie ci wspolczuje i sama tez choruje juz od wielu lat. Niestety lekarze nie umieja tej choroby leczyc gdyby umieli chcieli zajac sie problemem to byloby mniej tragedii. Ja leczylam sie w Polsce i w Stanach gdzie mieszkalam 25 lat. Nigdy nie czulam jekiejs wiekszej poprawy. Ile to juz osob popelnilo samobojstwo z powodu choroby dwubiegunowej. Gwiazdy amerykanskiego kina ludzie majetni i wydawalo by sie bez problemow. Ty nic nie jestes tu winna to chorba, zle dobrane leki z tym nie dalabys rade walczyc. Twoj synek poszedl do domu Boga, juz nie cierpi. Teraz widze, ze post jest z roku 2012 i mam nadzieje, ze jakos sobie poradzilas z ta tragedia. Pozdrawiam cie serdecznie wnusio juz jest nastolatkiem i twoja pociecha.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka