Osłabienie

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam
    Mam pytanie odnośnie osłabienia w nerwicy. Od ponad miesiąca powtarza się u mnie cykl kilku dni kiedy czuje się w miarę dobrze, mam więcej energii do działania. Po tych kilku dniach następuje bez wyraźnego powodu kilka dni osłabienia, senności wraz z bólami mięsni. Choruje na nerwicę od wielu lat ale po raz pierwszy takie coś mi się przydarza.
    • 09.07.12, 14:29 Odpowiedz
      Hmm podobno się zdarza.

      Ja miałam tak długo, też cyklicznie.
      Zmieniłam sposób odżywania, podnoszę sobie troszkę ciśnienie ( mam bardzo niskie plus kawy pić nie mogę).Walczę z tym jak mogę.
      Ja potrafiłam tak tydzień przespać z małymi przerwami ;)

      Najpierw zrób sobie badania, jak wyjdą ok , będziesz myśleć co dalej .

      • 09.07.12, 16:06 Odpowiedz
        blackglass napisała:

        > Hmm podobno się zdarza.
        >
        > Ja miałam tak długo, też cyklicznie.
        > Zmieniłam sposób odżywania, podnoszę sobie troszkę ciśnienie ( mam bardzo niski
        > e plus kawy pić nie mogę).Walczę z tym jak mogę.
        > Ja potrafiłam tak tydzień przespać z małymi przerwami ;)
        >
        > Najpierw zrób sobie badania, jak wyjdą ok , będziesz myśleć co dalej .
        >

        Bardzo zdrowo się odżywiam od około pół roku(od kiedy dowiedziałem się że mam Hashimoto). Badania mam w porządku-morfologia bardzo dobra, TSH w normie,FT4 w normie(choć w górnej granicy więc myślę o zmniejszeniu dawki euthyroxu). Nie wiem co jeszcze mogę zrobić bo nie czuje żebym miał depresję:/
    • 09.07.12, 17:08 Odpowiedz
      Bierzesz leki przeciwdepresyjne? Jesli tak,to może ostatnio zmieniałeś?Ja miałam takie stany osłabienia przy depresji.Nasilał je Cital.Po zmianie leku i gdy minęła depresja,minęło też osłabienie.
      Dla pewności zrób sobie badania poziom żelaza,EKG,hormony tarczycy,morfologia.
      • 09.07.12, 20:20 Odpowiedz
        a.g.g.a napisała:

        > Bierzesz leki przeciwdepresyjne? Jesli tak,to może ostatnio zmieniałeś?Ja miała
        > m takie stany osłabienia przy depresji.Nasilał je Cital.Po zmianie leku i gdy m
        > inęła depresja,minęło też osłabienie.
        > Dla pewności zrób sobie badania poziom żelaza,EKG,hormony tarczycy,morfologia.

        Wróciłem do leku antydepresyjnego który brałem już wcześniej ale nie do końca czuje jakbym miał depresję(mam czasami napady silnego zmęczenia kiedy zupełnie trace siły ale nie trwają one cały dzień). Wszystkie badania o których napisałaś już zrobiłem(choruję na hashimoto ale badania tarczycy też w porządku).
        • 10.07.12, 09:46 Odpowiedz
          A jaki to lek? Być może to on powoduje takie stany zmęczenia.
          • 10.07.12, 10:58 Odpowiedz
            a.g.g.a napisała:

            > A jaki to lek? Być może to on powoduje takie stany zmęczenia.

            Tym lekiemjest amitryptylina. Brałem ją przez prawie 2 ostatnie lata z kilkumiesięczną przerwą. Zacząłem od nowa brać w Styczniu tego roku ale nie pomagało. Później odkryłem że mam chorą tarczycę i bardzo powoli zmniejszałem dawki. Kiedy znów zacząłem się czuć gorzej od nowa zacząłem brać ale nie widzę żeby mi cokolwiek to pomagało:/Ostatnio mam wahania nastroju i kilka dni czuje się w miare dobrze i kilka dni osłabiony. Nie czuje by to była depresja i zaburzenia dwubiegunowe też raczej nie bo kiedy jest lepiej to nie odczuwam żadnej euforii.
        • 02.08.12, 23:13 Odpowiedz
          to nie depresja, to lamblioza. Pierwotniak giadia lamblia
          • 31.08.12, 06:49 Odpowiedz
            Osłabienie to niekoniecznie depresja. Lekarze najchętniej to temu przypisują. Można na własne życzenie uzależnić się od leków, a z tego wyjść to masakra. Nie da się ich rzucić od razu, to mogą być lata. Lecz osłabieniu itp można pomóc, bo można przespać cały dzień, nie wiedzieć co robić, gdy ma się podcięte skrzydła. Dlatego ja uważam wiara, pomoc bliskich to jest droga do sukcesu

            ---------------
            czomal
            • 31.08.12, 18:09 Odpowiedz
              A jak się nie ma pomocy bliskich,to co wtedy? A wiara to taka katolicka,czy generalnie wiara w wyzdrowienie?
              • 31.08.12, 23:03 Odpowiedz
                oczywiście, że wiara w siebie, a wypominałem na początku, żeby unikać brania leków jeśli się jeszcze nie zaczęło
                • 01.09.12, 10:44 Odpowiedz
                  Wiara w siebie jest bardzo ważna,ale nie weżmie się znikąd,na pstryknięcie palcami.Nad wiarą w siebie trzeba ciężko popracować,np w trakcie terapii.Pewnośc siebie ,zaufanie do siebie pojawi się z czasem.
                  Mnie to osłabienie Minufe wygląda na objaw nerwicy,nowy objaw,skoro nie było tego wcześniej.Skoro zdrowie fizyczne jest bez zarzutu(tarczyca,badania krwi,serce,układ pokarmowy i inne)są w normie,to może warto sie zastanowić,gdzie jest psychiczna przyczyna takich stanów?Gdzie jest tzw wyzwalacz?Może cos się wydarza,że organizm reaguje osłabieniem,broni się?Nie musi to byc nic wielkiego,czasem wystarczy myśl,a wiadomo że u nerwicowców czy depresyjnych jedna upierdliwa myśl potrafi wiele namieszać.To taka moja lużna fantazja..
                  • 01.09.12, 12:36 Odpowiedz
                    a.g.g.a napisała:

                    > Mnie to osłabienie Minufe wygląda na objaw nerwicy,nowy objaw,skoro nie było te
                    > go wcześniej.Skoro zdrowie fizyczne jest bez zarzutu(tarczyca,badania krwi,serc
                    > e,układ pokarmowy i inne)są w normie,to może warto sie zastanowić,gdzie jest ps
                    > ychiczna przyczyna takich stanów?Gdzie jest tzw wyzwalacz?Może cos się wydarza,
                    > że organizm reaguje osłabieniem,broni się?Nie musi to byc nic wielkiego,czasem
                    > wystarczy myśl,a wiadomo że u nerwicowców czy depresyjnych jedna upierdliwa myś
                    > l potrafi wiele namieszać.To taka moja lużna fantazja..

                    Jestem pewien że nerwica przyczynia się do tego osłabienia ale z drugiej strony nie mam depresji i nie wiem skąd to się może brać. To osłabienie i zmęczenie przychodzi bez powodu i znika bez powodu. Staram się znaleźć w tym wszystkim jakiś wspólny punkt ale póki co mi się nie udało:/Raz stwierdziłem u siebie niedocukrzenie i poziom cukru spadał mi poniżej 70 gdy zaczynałem się czuć gorzej. Niedocukrzenie minęło a zmęczenie i senność pozostało. Choruje również na niedoczynnośc tarczycy i początkowo leczenie mi pomogło ale objawy identyczne jak miałem w głębokiej nieodczynności powróciły pomimo tego że wyniki badania wskazują że tarczyca jest w dobrej kondycji. Sam już nie wiem co mam robić:/
                    • 01.09.12, 13:46 Odpowiedz
                      już od dawna chcę to napisać, mam identycznie
                      jakkolwiek ja wmawiam sobie że to wahania hormonów, ale prawda jest taka że też w sumie nie wiem.
                      Są dni że nie mam odwagi zejść z kilku schodków bo czuję że na nie nie będę miała siły wejść z powrotem, a następnego dnia jakby ktoś przełączył przełącznik nic mi nie jest, mogę biegać, ćwiczyć, normalnie funkcjnuję.
                      Nienawidzę tego objawu i nie wiem co można z tym zrobić. Jakby to była nerwica to jakiś schemat powinien w tym być, a zupełnie nie mogę uchwycić zależności z niczym. Do depresji też to nie pasuje, bo zbyt szybko się zmienia. Lekarze olewają, nikt nie ma pomysłu co to może być. Obawiam się że muszę z tym żyć, może kiedyś przypadkiem uda się odkryć co to jest.
                      --
                      verujem ne verujem
                      • 01.09.12, 17:48 Odpowiedz
                        lucyna_n napisała:

                        > już od dawna chcę to napisać, mam identycznie
                        > jakkolwiek ja wmawiam sobie że to wahania hormonów, ale prawda jest taka że też
                        > w sumie nie wiem.
                        > Są dni że nie mam odwagi zejść z kilku schodków bo czuję że na nie nie będę mi
                        > ała siły wejść z powrotem, a następnego dnia jakby ktoś przełączył przełącznik
                        > nic mi nie jest, mogę biegać, ćwiczyć, normalnie funkcjnuję.

                        Ja się jeszcze nie poddaje i staram się szukać przyczyn takiego stanu. W Październiku idę na kilka dni do szpitala na oddział endokrynolgiczno-daibetologiczny i może tam coś mi znajdą. Wielu ludzi myśli że przyczyną moich ostatnich problemów jest ciągłę myślenie o swoim zdrowiu i strach przed jakąś chorobą i nikt nie potrafi zrozumieć że jest odwrotnie. Czasami wręcz marze żeby któreś badania wyszły źle i żeby mieć jakąś diagnozę i wdrożone leczenie. Mogę być nawet chory na cukrzycę tylko żebym wiedział i nie budził się każdego dnia z niepewnością i myślami czy to będzie ten normalny dzień czy taki w któym będę tylko czekał żeby się skończył.

                        > Nienawidzę tego objawu i nie wiem co można z tym zrobić. Jakby to była nerwica
                        > to jakiś schemat powinien w tym być, a zupełnie nie mogę uchwycić zależności z
                        > niczym. Do depresji też to nie pasuje, bo zbyt szybko się zmienia. Lekarze olew
                        > ają, nikt nie ma pomysłu co to może być. Obawiam się że muszę z tym żyć, może k
                        > iedyś przypadkiem uda się odkryć co to jest.

                        Ja też się czuję jakbym był wytrącony ze schematu nerwicy. Wszystkie moje poprzednie doświadczenia z nerwicą na nic się nie przydają bo nie wiem co to jest i jak temu przeciwdziałać.

                        • 01.09.12, 21:03 Odpowiedz
                          może znajdziesz przyczynę
                          ja miesiąc temu byłam w takim stanie że jak lekarz rzucił mi podejrzeniem raka jajnika to nawet nie czułam strachu tylko ulgę że teraz się to wszystko wreszcie skończy. Normalnie na myśl o możliwej rychlej śmierci spłynął na mnie niewzruszony spokój, że wkrótce to wszystko się skończy.
                          Okazało się że nie mam raka, ale świadomość że jestem "zdrowa" przywaliła mnei takim ciężarem perspektywy lat znoszenia depresji i innych ch...ni, że aż nie wiedziałam co ze sobą robić. I gdzie tu normalność?

                          --
                          verujem ne verujem
                    • 01.09.12, 14:14 Odpowiedz
                      Takie osłabienia miałam jeszcze jakiś rok temu,dzień w dzień.To było trudne do zniesienia.Nic mi się nie chciało,zero motywacji,ręką nogą nie miałam siły ruszyć.Minęło przy zmianie leku i w trakcie trwania terapii.U mnie więc mozna wiązać to z depresją.
                      Chociaż teraz tez miewam takie osłabienia,np dziś.Wzięłam się z energią za mycie okien,a tu nagle powietrze ze mnie uszło,mięśnie "zwiotczały",siedzę i ledwo dycham.Nie wiem skąd to.Inni ludzie wokół mnie tak nie mają.Może powinnam zacząć uprawiac jakis sport?Generalnie żeby się wzmocnic i poprawić wydolność organizmu.A może taka nasza uroda?
                      • 01.09.12, 20:58 Odpowiedz
                        nie wiem, ja dzisiaj miałam w planach wizytę u bardzo fajnych ludzi, czułam się od rana radosna jak szczygieł, ale w połowie drogi poczulam że odpływam, bez żadnego powodu, zaczęłam się robić półprzytomna i jak przekłuty balonik.
                        jak przyjechałam to zamiast cieszyć się miłą atmosferą spotkania w ogrodzie tylko doczołgałam się do najbliższego wyrka i leżałam nie mając siły nawet usiąść, Nawet sie nie bałam, tylko było mi tak strasznie słabo, jakbym nie miała krwi tylko wodę. Strasznie mi było głupio.
                        Nienawidzę tego cholerstwa. Nie chciałam się poddać, ale siły nie da się udawać.,

                        Przyznam że jestem teraz cholernie podłamana. Gdyby nie to że tydzień temu robilabym badania byłabym pewna że to niedoczynność tarczycy, a tak, to nei wiem. Tylko sobie obciach robię, jak tu normalne żyć, jak nadążać za stadem?Jak si ęnie załamać po takiej akcji?
                        --
                        verujem ne verujem
                        • 01.09.12, 21:23 Odpowiedz

                          A robiłaś z tej "okazji" jakieś inne badania poza tarczycą?Jak szukałem w internecie jakiś innych chorób które dają takie objawy jak ja mam to jest ich setki. W ogóle 90% daje chyba takie same objawy...ehh...A może to jakaś nowa choroba a ja jestem pacjentem zero, który zapoczątkował epidemię?!Zawsze to jakieś osiągnięcie życiowe:)
                          • 02.09.12, 13:10 Odpowiedz
                            byłam swego czasu z tym u endokrynologa, kardiologa i neurologa
                            nikt nic nie widzi, brak podstaw,
                            gdybym ktoremuś z nich się przyznała do depresji to diagnoza pewnie byłaby właśnie taka "na tle nerwowym"

                            --
                            verujem ne verujem
                          • 05.09.12, 13:38 Odpowiedz
                            mifune85 napisał:
                            >
                            > W ogóle 90% daje chyba takie same objawy...ehh...A może to jakaś nowa choroba
                            > a ja jestem pacjentem zero, który zapoczątkował epidemię?!Zawsze to jakieś osią
                            > gnięcie życiowe:)

                            Tia, nowa choroba. Chciałabyś. To w takim razie ja mam tę samą ;)
                            I od dłuższego czasu się zastanawiam - nawet już nie jak z niej wyjść - tylko chociaż troszkę ją zaleczyć, bo mnie w końcu wykończy chyba.
                            • 05.09.12, 13:43 Odpowiedz
                              O właśnie, takie oczywiste a zapomniałam, że dopiero co (jakiś rok temu) musiałam anemię wyganiać. Chyba czas zrobić małe badanko.
              • 01.09.12, 21:34 Odpowiedz
                generalnie wiara w wyzdrowienie, wszystko tkwi w nas samych
            • 31.08.12, 18:17 Odpowiedz
              czomal napisał:

              > Osłabienie to niekoniecznie depresja. Lekarze najchętniej to temu przypisują.

              U mnie to osłabienie od 2 miesięcy wygląda tak-kilka lepszych dni kiedy sennośc i osłabienie jest lżejsze lub prawie w ogóle go nie ma i póxniej nadchodzi kilka dni kiedy słaniam się na nogach. Depresja w ten sposób raczej nie działa i trudno też podejrzewać dwubiegunowkę skoro te zmiany przychodzą tak szybko a nawet w tych lepszych chwilach trudno mówić o euforii
    • 02.09.12, 00:10 Odpowiedz
      Mam dni że kiedy wrócę z pracy zasypiam na siedząco. Nie mam siły na nic. Tylko że w moim przypadku to pewnie jeszcze leki tak działają więc mam na co zwalić to wszystko.
      • 02.09.12, 05:44 Odpowiedz
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 02.09.12, 13:09 Odpowiedz
          eee , na benzo to wiadomo że takie efekty są
          to by mnie wcale nie dziwiło
          dziwi mnie nagła , wręcz napadowa utrata sił, do omdlenia ktorej nie się nie da wytłumaczyć ani lekami, ani stresem, nawet pogodą czy niezjedzeniem śniadania. Równei gwałtownie przychodzi poprawa, na kilka kilkanaście dni, kilka tygodni, a potem znowu gwałtowna zmiana i bezsił.


          --
          verujem ne verujem
          • 02.09.12, 13:26 Odpowiedz
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • 02.09.12, 14:18 Odpowiedz
              nie mam żadnego problemu z poziomem cukru, zawsze mam idealny. Do tego odżywiam się już do znudzenia zdrowo, nawet cukrzyk na mojej diecie ciągnąłby elegancko.
              Mówie, nie ma się do czego przypieprzyć.
              --
              verujem ne verujem
              • 02.09.12, 17:49 Odpowiedz
                lucyna_n napisała:

                > nie mam żadnego problemu z poziomem cukru, zawsze mam idealny. Do tego odżywiam
                > się już do znudzenia zdrowo, nawet cukrzyk na mojej diecie ciągnąłby elegancko
                > .
                > Mówie, nie ma się do czego przypieprzyć.

                Ja też zmieniłem dietę, jem tylko zdrowe rzeczy i zero alkoholu,papierosów itd. a czuje się jakbym miał anemię. Odkąd zdrowo się odżywami tylko wyniki badań się poprawiły i po raz pierwszy w życiu miałem morfologię idealną.
          • 02.09.12, 14:06 Odpowiedz
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • 02.09.12, 14:16 Odpowiedz
              chyba się nie rozumiemy,
              jak możesz uprawiać sport kiedy nie masz siły ponieść ręki?
              sport to można uprawiać na stres, w stanach lękowych itd, ale nie kiedy czujesz że zaraz zemdlejesz. Nie chodzi mi o ogólnie kiepskie samopoczucie tylko o stan kiedy jest sie półprzytomnym i idąc do lazienki trzeba w połowie drogi odpocząć.

              --
              verujem ne verujem
    • 03.09.12, 19:21 Odpowiedz
      Jest wiele chorob tkanki lacznej/kolagenoz, przy ktorych jest sie oslabionym I ma sie nerwice.
      --

      Sprawdz, co slychac w Narnii
      • 13.09.12, 17:41 Odpowiedz
        Heh, po znajomości zrobiłem sobie kompleksowe badania za freei jak wczoraj nie wiedziałem co mi może dolegać to dzisiaj wiem aż za dużo bo mam kilkanaście wyników ponad normę i kilka poniżej i przynajmniej połowa może powodować moje ciągłe osłabienie i senność...
        • 13.09.12, 17:45 Odpowiedz
          prawie każdy ma jakieś wyniki poza normami, sek w tym jak bardzo poza i co konkretnei to oznacza, bo bywa że praktycznie niewiele.

          --
          verujem ne verujem
          • 14.09.12, 06:41 Odpowiedz
            Wlasnie, niewielkie odchylenia wcale nie musza miec wplywu na samopoczucie.
            Ja mialam tragicznie niski poziom zelazo, a czulam sie normalnie.
            A co masz nie w normie?
            --
            How many bears could bear grylls grill if bear grylls could grill bears?
            • 14.09.12, 11:17 Odpowiedz
              evee1 napisała:

              > Wlasnie, niewielkie odchylenia wcale nie musza miec wplywu na samopoczucie.
              > Ja mialam tragicznie niski poziom zelazo, a czulam sie normalnie.
              > A co masz nie w normie?

              Mam bardzo niski poziom potasu, złe wyniki wątroby i za wysoki cholesterol. Z samopoczuciem u mnie dobrze tylko senność i zmęczenie mnie męczy. Aż za dobrze znam współczesny świat nerwicowca, zwłaszcza w formie wirtualnej by podniecać się złymi wynikami badań i od razu zwalać na to winę za swoje obecne kłopoty. Pewnie większość osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi odwiedział fora typu tarczyca,candida,niedobory itd. gdzie na każdym z osobna można usłyszeć że coś takiego jak nerwica i depresja i wszystko jest spowodowane wyżej wymienionymi chorobami i zaburzeniami. Zwłaszcza jeśli ktoś naprawdę miał źle zdiagnozowaną depresję która okazała się być np.zaburzeniami pracy tarczycy to można być prawie pewnym że zostanie apostołem dobrej nowiny głoszącym tezy że nerwica nie istnieje. Za stary na to jestem(choć mam dopiero 27 lat:) by się nakręcać i podniecać takimi rzeczami
              • 14.09.12, 12:42 Odpowiedz
                eeee, to ja mam tak od 10 lat, jeszcze za dużo białych krwinek, za mało erytrocytów i czegoś tam, płytek chyba,
                a ta wątroba to bardzo kiepsko czy tak trochę tylko?

                --
                verujem ne verujem
                • 14.09.12, 13:29 Odpowiedz
                  lucyna_n napisała:

                  > eeee, to ja mam tak od 10 lat, jeszcze za dużo białych krwinek, za mało erytroc
                  > ytów i czegoś tam, płytek chyba,
                  > a ta wątroba to bardzo kiepsko czy tak trochę tylko?
                  >

                  Z wątrobą jest u mnie kiepsko od kilku lat choć nie odczuwam tego jakoś specjalnie boleśnie(więc domyślam się że nie jest jakoś bardzo kiepsko bo u lekarza jeszcze z tym nie byłem). Białych krwinek też mam praktycznie od zawsze ponad normę więc nawet nie zwracam na to uwagi.
                  • 14.09.12, 17:25 Odpowiedz
                    Depresja w sumie wpływa na pogorszenei pracy calego organizmu, ale kto wie, może Cię tam trochę podreperują i poczujesz się lepiej, choć to wszystko mogą być objawy depresji maskowanej, To się często zdarza ludziom którzy obiektywnie nie mają powodu do depresji, że nie ma specjalnie spadku nastroju tylko są takie różne somatyczne cuda na kiju.
                    Mam nadzieję że będzie Ci lepiej, bo sympatycznym jesteś młodym człowiekiem.

                    --
                    verujem ne verujem
                    • 17.09.12, 13:07 Odpowiedz
                      lucyna_n napisała:

                      > Depresja w sumie wpływa na pogorszenei pracy calego organizmu, ale kto wie, moż
                      > e Cię tam trochę podreperują i poczujesz się lepiej, choć to wszystko mogą być
                      > objawy depresji maskowanej, To się często zdarza ludziom którzy obiektywnie nie
                      > mają powodu do depresji, że nie ma specjalnie spadku nastroju tylko są takie r
                      > óżne somatyczne cuda na kiju.
                      > Mam nadzieję że będzie Ci lepiej, bo sympatycznym jesteś młodym człowiekiem.
                      >

                      Dziękuje za miłe słowa ale młody to jestem tylko jeśli chodzi o metrykę a czuję się na minimum 50 lat:)Ale to chyba każdy z nas tak ma. Może być tak że jest to depresja maskowana ale raczej nie bo wyniki moich badań wskazują jednak że to nie depresja. Ogólnie czuję się już trochę lepiej i tych lepszych dni kiedy mam więcej energii jest więcej niż tych gorszych
    • 14.09.12, 10:29 Odpowiedz
      Być może przyczyną twojego samopoczucia jest właśnie hashimoto. Odsyłam do linku: forum.gazeta.pl/forum/w,24776,138815253,,Hashimoto_a_nerwica.html?v=2
      • 14.09.12, 12:43 Odpowiedz
        już ty go w haszimotowe wariactwa nie wkręcaj
        jeszce tylko candidy brakuje.
        --
        verujem ne verujem
      • 14.09.12, 13:18 Odpowiedz
        fruzia80 napisała:

        > Być może przyczyną twojego samopoczucia jest właśnie hashimoto. Odsyłam do linku: forum.gazeta.pl/forum/w,24776,138815253,,Hashimoto_a_nerwica.html?v=2

        Mam hashimoto ale robiłem wszystkie badania w przeciągu ostatnich 2 miesięcy 3 razy i zawsze były idealne
        • 31.10.12, 21:42 Odpowiedz
          Witam
          Odświeżam mój stary wątek bo kilka dni temu wróciłem ze szpitala gdzie(jak zwykle nieudanie) szukałem przyczyn swoich osłabnięć. Z wielu badań takich jak np.krzywa cukrowa wyszło że mam insulinoporność i niewielka hipoglikemia plus złe wyniki cholesterolu i trilicerydów. Póki co lekarze nie kazali mi brać żadnych leków tylko trzymać ścisłą dietę i powtórzyć badania za kilka miesięcy. W sumie to raczej nie jestem forum gdzie powinno się zadawać takie pytania ale może ktoś z was ma podobną diagnozę jak ja więc mam pytanie:Czy trzymanie diety plus ćwiczenia w waszym przypadku poprawiły wyniki badań (a może i samopoczucie)?
          • 31.10.12, 21:46 Odpowiedz
            biegaj chłopie, biegaj byle nie po lekarzach.
            mi na to "sralis mazgalis- osłabienie" pomaga bieganie, jak czujesz że nie możesz chodzić biegaj, na przekór samopoczuciu.
            albo umrzesz albo żyć będziesz , musi się przeważyć w którąś stronę:))

            z tą dietą to wątpię czy masz złą, jak ktoś jest tak skupiony na swoim zdrowiu to raczej nie żywi się czipsami i zupką chińską robioną w radomiu.
            --
            Challa ki labda phire
            • 31.10.12, 21:58 Odpowiedz
              lucyna_n napisała:

              > biegaj chłopie, biegaj byle nie po lekarzach.
              > mi na to "sralis mazgalis- osłabienie" pomaga bieganie, jak czujesz że nie moż
              > esz chodzić biegaj, na przekór samopoczuciu.
              > albo umrzesz albo żyć będziesz , musi się przeważyć w którąś stronę:))
              >
              > z tą dietą to wątpię czy masz złą, jak ktoś jest tak skupiony na swoim zdrowiu
              > to raczej nie żywi się czipsami i zupką chińską robioną w radomiu.

              Bieganie źle wpływa u mnie na osłabienie bo od razu zaczyna mi się kręcić w głowie więc zamiast tego wybieram bezpieczniejszą opcję-ćwiczenia w domu:)

              Staram się jeść zdrowo ale zdarzało mi się w momentach zwątpienia podjadać słodycze a teraz mam zamiar trzymać się ściśle diety. Pewnie jak zwykle niewiele pomoże ale i tak lepiej się skupiać na tym niż na czarnych myślach. Już wydawało mi się że poprawiło mi się na dłużej po nowym leku-2 tygodnie bez osłabień a i puls ładnie zniżył się ze 100 na średnio 70 ale i tak znowu mnie te osłabienia zaczęły dopadać
              • 31.10.12, 22:18 Odpowiedz
                a ja ci mówię, to trzeba przełamać, myślisz że mi się nie kręci? kreci, wszystko mi się dzieje, serce w gardle, płuca rozrywa, ale mówię sobie albo zacznę żyć normalnie albo niech już zdechnę i biegnę dalej, i jakoś mija. I wiesz co, zdecydowanie dobrze mi to robi, na wszystko.
                Oczywiście nie mówię tu o półmaratonie, tylko o rekreacyjnym bieganiu tak trochę biegu do zadyszki, potem szybki marsz, wyrownać oddech i znowu bieg. No i koniecznie dobra muza.
                Wychodzisz, włączasz energetyczny kawałek, bierzesz glęboki oddech, mówisz sobie, jestem zdrowy, nic mi nie jest i lekkim krokiem ruszasz przed siebie. Tych kilkset metrów zanim się zmęczę czuję że jestem zdrowa, normalna, że żyję, i to jest bezcenne.
                Rower też jest dobry, nawet bardzo dobry.
                --
                Challa ki labda phire
              • 31.10.12, 22:26 Odpowiedz
                ćwiczenia w domu są ok, tylko że nie dadzą ci nigdy tego poczucia wolności, normalności.
                Ty tak naprawdę nie potrzebujesz wzmocnienia mięśni bo z twoim ciałem prawdopodobnie wszystko jest ok, Ty potrzebujesz przełamać coś w głowie, przerwać ciąg natretnych myśli o zdrowiu-chorobie. Tobie potrzebne jest normalne życie, aktywność, żebyś uwierzył napowrót w swoje siły, przestał się bać tych osłabień, zawrotów, i przestał przewidywać kiedy to może wrocić, jak się uchronić, bo w tej chwili najbardziej nie ufasz swojemu organizmowi, spodziewasz się po nim tego że cię zawiedzie w najmniej odpowiedniej chwili, czekasz na cios i tak się to nakręca. Nie myślisz o tym co masz zrobić tylko czy dasz radę to zrobić i wciąż analizujesz, próbujesz znaleźć ciąg przyczynowo skutkowy, może dieta, może suplementy, może jakaś choroba nieznana medycynie, i tak możesz do usranej śmierci szukać i nie znaleźć.
                --
                Challa ki labda phire
                • 01.11.12, 14:59 Odpowiedz
                  Gdy zacząłem się czuć gorzej kilka miesięcy temu to starałem się "zajeździć" złę samopoczucie fizyczne i psychiczne. Jeździłem każdego dnia po 2-3 godziny rowerem starając się nie zważać na zawroty głowy i silne zmęczenie. Efekt był odwrotny i zamiast poczuć się choć trochę lepiej to zacząłem się czuć gorzej. Dlatego pomyślałem że to może jakaś choroba a nie psychika tym razem szwankuje. Łaziłem po lekarzach, robiłem dziesiątki badań i coś niby tam wyszło nie tak ale za mało by uznać to za przyczynę takiego stanu. Już nie szukam przyczyn tego stanu ze strony swojego organizmu a do szpitala poszedłem tylko dlatego że miałem ten termin zaklepany już kilka miesięcy temu ale od początku wiedziałem że nic nie znajdą. Problem polega na tym że kiedy czuje się lepiej, kiedy mam lepsze dni to nie rozmyślam nad przyczynami tego dlaczego co jakiś czas zaczynam się czuć tak bardzo źle. Przychodzi to samo, jakby bez udziału mojej psychiki i nakręcania się. A gdy jest gorzej to żadne spacery,bieganie, zajmowanie się czymś nie pomaga i pozostaje mi tylko przeczekiwanie aż znowu się poprawi:/
                  • 01.11.12, 15:53 Odpowiedz
                    Przeczytałem uważnie cały Twój wątek.
                    Twoja historia przypomina moją.
                    Również latałem po lekarzy i po szpitalach szukając przyczyny swojego złego samopoczucia i problemów somatycznych.
                    W szpitalu przez 2 tygodnie badali mnie do bólu.
                    Poza delikatną anemią nie wyszło nic.
                    Ale doświadczona lekarka zasugerowała mi psychiatrę.
                    I to był strzał w 10.
                    Twierdzisz że nie masz depresji.
                    Ja też tak twierdziłem bo nie miałem typowych dla depresji objawów.
                    Niestety depresja to nie grypa z klasycznymi jej objawami.
                    Poczytaj o odmianie depresji która nazywa się DEPRESJĄ MASKOWANĄ, potocznie zwana somatyczną.
                    Kolejną sprawą jest długość leczenia.
                    Od momentu rozpoczęcia do momentu wyzdrowienia minęło u mnie 5 lat.
                    Powoli, systematycznie, krok po kroku dochodziłem do siebie.
                    Oczywiście były momenty lepsze i gorsze.
                    Moim zdaniem powinieneś pójść tropem DEPRESJI MASKOWANEJ
                    • 01.11.12, 16:38 Odpowiedz
                      iso_1 napisał:

                      > Przeczytałem uważnie cały Twój wątek.
                      > Twoja historia przypomina moją.
                      > Również latałem po lekarzy i po szpitalach szukając przyczyny swojego złego sam
                      > opoczucia i problemów somatycznych.
                      > W szpitalu przez 2 tygodnie badali mnie do bólu.
                      > Poza delikatną anemią nie wyszło nic.
                      > Ale doświadczona lekarka zasugerowała mi psychiatrę.
                      > Twierdzisz że nie masz depresji.
                      > Ja też tak twierdziłem bo nie miałem typowych dla depresji objawów.
                      > Niestety depresja to nie grypa z klasycznymi jej objawami.
                      > Poczytaj o odmianie depresji która nazywa się DEPRESJĄ MASKOWANĄ, potocznie zwa
                      > na somatyczną.
                      > Kolejną sprawą jest długość leczenia.
                      > Od momentu rozpoczęcia do momentu wyzdrowienia minęło u mnie 5 lat.
                      > Powoli, systematycznie, krok po kroku dochodziłem do siebie.
                      > Oczywiście były momenty lepsze i gorsze.
                      > Moim zdaniem powinieneś pójść tropem DEPRESJI MASKOWANEJ

                      Z tego wątku to nie wynika ale lecze się psychiatrycznie od kilku lat a od 2 lat regularnie chodzę do psychiatry. Od miesiąca biorę nowy lek(Moklar) który pomógł tylko tyle że zmniejszył mi puls który miałem średnio około 100 lub wyżej a teraz mam średnio 70. Na te osłabienia jednak nie pomógł za wiele. O depresji maskowanej słyszałem ale objawy nie do końca do tego pasują a i same leki antydepresyjne niewiele pomagają
                      • 01.11.12, 16:53 Odpowiedz
                        Widzę że znasz odpowiedź na wszystko.
                        Na taką dolegliwość nie ma lekarstwa (bez urazy).
                        • 01.11.12, 17:20 Odpowiedz
                          iso_1 napisał:

                          > Widzę że znasz odpowiedź na wszystko.
                          Na taką dolegliwość nie ma lekarstwa (bez urazy).

                          Chyba nie zrozumiałem. Z czego wnioskujesz że jestem wszechwiedzący?
                          Odkąd zacząłem się gorzej czuć to równolegle z bieganiem po lekarzach i badaniami leczę się i robie wszystko co się zwykle robi przy depresji bez większych rezultatów.
                          • 01.11.12, 17:41 Odpowiedz
                            "O depresji maskowanej słyszałem ale objawy nie do końca do tego pasują a i same leki antydepresyjne niewiele pomagają"

                            A ja słyszałem o czymś takim jak dobry lekarz i cierpliwość.
                            Napisałem Ci że to nie jest grypa a leczenie może trwać kilka lat.
                            Piszę to z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA.
                            Najczęstszym błędem jaki robią ludzie chorzy to zmiana leków co chwilę i zmiana lekarzy jak rękawiczki. TO NIE JEST LECZENIE !!!

                            "O depresji maskowanej słyszałem ale objawy nie do końca do tego pasują a i same leki antydepresyjne niewiele pomagają"

                            Właśnie na tym polega depresja maskowana że pod maską różnych dolegliwości somatycznych kryje się depresja.
                            Ja leczyłem się 3 lekami równocześnie przez 5 lat.
                            Ale najważniejszym elementem który doprowadził mnie do sukcesu było zaufanie do lekarza (drugiego a zarazem ostatniego) oraz OGROMNA CIERPLIWOŚĆ.

                            Z tego forum zna mnie Lucyna więc może potwierdzić że byłem w fatalnym stanie w 2006 roku.

                            Ludzie zacznijcie się leczyć normalnie albo przerzućcie się na forum sekt: Candida lub Hashimoto gdzie znajdziecie "porad" jakie Wam pasują w danej chwili
                            • 01.11.12, 18:25 Odpowiedz
                              iso_1 napisał:

                              "O depresji maskowanej słyszałem ale objawy nie do końca do tego pasują a i sam
                              > e leki antydepresyjne niewiele pomagają"
                              > A ja słyszałem o czymś takim jak dobry lekarz i cierpliwość.
                              > Napisałem Ci że to nie jest grypa a leczenie może trwać kilka lat.
                              > Piszę to z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA.
                              > Najczęstszym błędem jaki robią ludzie chorzy to zmiana leków co chwilę i zmiana
                              > lekarzy jak rękawiczki. TO NIE JEST LECZENIE !!!
                              >

                              W poradni do której chodziłem co 3 miesiące byli inni lekarze więc to nie ja zmieniałem lekarzy jak rękawiczki tylko byłem do tego zmuszony. Od pół roku chodzę do innej poradni gdzie nie ma takiej takiej rotacji. Obecny lekarz powiedział że spróbuje z tym lekiem jaki biorę teraz a jeśli on nie zadziała to spróbuje jeszcze jednego a jeśli i ten nie zadziała to wtedy lepiej żebym dał sobie spokój z braniem leków.

                              O depresji maskowanej i podejrzeniem tego że mogę ją mieć usłyszałem od lekarza. Dodał jednocześnie że raczej to nie jest mój przypadek ale ze względu na to że w przeszłości miałem już problemy nerwicowo-depresyjne to nie można tego u mnie wykluczyć. Stwierdzenie że leki w przypadku depresji maskowanej nie działają odnosi się tylko do mojego pojedynczego wypadku z ostatnich miesięcy a nie ogólnie. Jeśli dany lek nie przynosi praktycznie jakichkolwiek zmian po okresie 1 miesiąca to raczej trudno oczekiwać jakiegoś działania później. Zaleczenie depresji nigdy nie trwa kilka lat i zwykle poprawa powinna przyjść po maksimum kilku miesiącach. Wyleczenie depresji jest chyba słowną pomyłką bo nie można założyć że wyleczenie danego epizodu depresyjnego wyklucza nawrót depresji w ogóle.

                              P.S.Pierwszy lek który zacząłem brać 2 lata temu brałem przez okres około 1,5 roku co nie uchroniło mnie przed nawrotem depresji. W przypadku takich zaburzeń jak ja mam leczenie będzie trwać(z przerwami) pewnie całe życie czego jestem świadomy i w miarę zaakceptowałem ten stan rzeczy.
                              >
                              >
                              > Właśnie na tym polega depresja maskowana że pod maską różnych dolegliwości soma
                              > tycznych kryje się depresja.
                              > Ja leczyłem się 3 lekami równocześnie przez 5 lat.
                              > Ale najważniejszym elementem który doprowadził mnie do sukcesu było zaufanie do
                              > lekarza (drugiego a zarazem ostatniego) oraz OGROMNA CIERPLIWOŚĆ.
                              >
                              > Ludzie zacznijcie się leczyć normalnie albo przerzućcie się na forum sekt: Cand
                              > ida lub Hashimoto gdzie znajdziecie "porad" jakie Wam pasują w danej chwili

                              Jeśli ktoś wybierze się na forum Candidy bądź Hashimoto usłyszy to samo o forach o depresji i nerwicy. Zarówno na forach o innych okołodepresyjnych chorobach(jak Hashimoto) jak i na forach o depresji i nerwicy ludzie szukają tego co im bardziej pasuje w danej chwili i odrzucają(często w sposób agresywny) to co im nie pasuje. To zwykle zajmuje trochę czasu zanim człowiek odrzuci różne złudzenia na temat swojego zdrowia psychicznego. Ja już mam nadzieję przeszedłem wszystkie etapy złudzeń dlatego nie odrzucam z góry różnych opcji, które mi nie pasują jednocześnie nie chcąc zaniedbać bądź sprawdzić tych opcji które są dla mnie, przynajmniej w teorii lepsze.
                              • 01.11.12, 18:40 Odpowiedz
                                "Zaleczenie depresji nigdy nie trwa kilka lat i zwykle poprawa powinna przyjść po maksimum kilku miesiącach."

                                Bzdury piszesz kolego wszechwiedzący. Znam wiele przypadków osób, którzy wychodzą z depresji po kilku latach. Jak napisałem sam też jestem takim przypadkiem.

                                "Wyleczenie depresji jest chyba słowną pomyłką bo nie można założyć że wyleczenie danego epizodu depresyjnego wyklucza nawrót depresji w ogóle".

                                W/w zdanie jest bez sensu dlatego nie sposób go skomentować.
                                Depresja jest chorobą z której jak najbardziej można się wyleczyć.
                                Co nie wyklucza, że możliwe są nawroty choroby.

                                Reasumując. Mam wrażenie, że w głowie masz mnóstwo teorii ale są one tak wymieszane jak bigos.
                                Różnica między nami jest taka że ja wyleczyłem się a Ty jeszcze nie.
                                Nie udzielam się tutaj dla siebie ale aby pomóc innym.
                                6 lat temu prosiłem na tym forum o pomoc bo nie mogłem dać sobie rady...
                                • 01.11.12, 19:55 Odpowiedz
                                  iso_1 napisał:

                                  > "Zaleczenie depresji nigdy nie trwa kilka lat i zwykle poprawa powinna przyjść
                                  > po maksimum kilku miesiącach."
                                  >
                                  > Bzdury piszesz kolego wszechwiedzący. Znam wiele przypadków osób, którzy wychod
                                  > zą z depresji po kilku latach. Jak napisałem sam też jestem takim przypadkiem.
                                  >

                                  Także grypę się wyleczą choć to że kiedyś się znowu zachoruje na grypę jest niemal pewne. W przypadku depresji jest często podobnie tylko to co w zasadzie każda osoba cierpiąca na depresję rozumie przez wyleczenie jest to że dany epizod depresyjny minie i co najważniejsze nigdy nie wróci. Jeśli przez wyleczenie się z depresji rozumiesz wyjście z depresji to już 3-krotnie w życiu wyleczyłem się z depresji bo po epizodzie depresyjnym powracałem do normalności i normalnego życia.

                                  > Reasumując. Mam wrażenie, że w głowie masz mnóstwo teorii ale są one tak wymies
                                  > zane jak bigos.
                                  > Różnica między nami jest taka że ja wyleczyłem się a Ty jeszcze nie.
                                  > Nie udzielam się tutaj dla siebie ale aby pomóc innym.
                                  > 6 lat temu prosiłem na tym forum o pomoc bo nie mogłem dać sobie

                                  Mam w głowie mnóstwo teorii bo tego czego się nauczyłem o zaburzeniach psychicznych jest to że nigdy nie można być niczego pewnym do końca. Słowo "niepewność" łączy w zasadzie wszystkie możliwe zaburzenia psychiczne. Jeśli ludzie karmią się złudzeniami, choćby zwalaniem swoich problemów na np.hashimoto, candidę itd. to robią to dlatego by jakoś to nazwać co się z nimi dzieje i uzyskać choć trochę pewności. Przez te złudzenia przechodzi praktycznie każdy. Ja poszukując jakiejś przyczyny somatycznej swoich obecnych zaburzeń nigdy nie miałem złudzeń że moim głównym problemem jest nerwica a to że w ogóle zabrałem się za poszukiwanie pozapsychicznej było wynikiem tego że tym razem moje objawy nie były do końca jednoznaczne. Wyjście z depresji nie jest niczym nadzwyczajnym bo bardzo wielu z nas nie raz już z depresji wychodziło ale bardzo niewielu udaje się unikać nawrotów

                                  P.S.Jeśli twoim głównym celem pobytu na tym forum jest chęć pomocy innym to daruj sobie stwierdzenia typu "Nie udzielam się tutaj dla siebie ale aby pomóc innym." bo nikomu w ten sposób nie pomożesz a większość zirytujesz.
                                • 01.11.12, 20:51 Odpowiedz
                                  Iso , jak na wyleczonego strasznie się ciskasz, i to Ty zachowujesz się jakbyś zjadł wszystkie rozumy, a Miifune na swoje powody żeby tak a nie inaczej kombinować i nie jest typem histeryka. Za to Ty nie bądź taki pewny swego bo wcale nie jest powiedziane że jesteś wyleczony. Pogadajmy o wyleczeniu za 5 lat.

                                  Depresji w większości przypadkow nie da się wyleczyć raz na zawsze, w przypadku gdy ktoś miał więcej niż dwa epizody to wlaściwie na 100% będzie miał kolejne, Leczenie depresjii innych choroļ psychicznych eufemistycznie można nazwać bardzo iedoskonałym. Może przyszłość przyniesie jakieś nowe odkrycia, nowe leki, na razie jest dość nędznie. Jak źle reagujesz na ssri to praktycznie niewielki wybór, starsza generacja leków otumaniająca z dużą ilością skutków ubocznych. Trudno wtedy mowić o normalnym życiu.
                                  --
                                  Challa ki labda phire
                                • 01.11.12, 20:55 Odpowiedz
                                  iso_1 napisał:



                                  > Nie udzielam się tutaj dla siebie ale aby pomóc innym.

                                  ale żeś walnął teraz jak dzik w sosnę
                                  normalnie misja, z depresji wpadniesz w paranoję, uważaj.


                                  --
                                  Challa ki labda phire
                          • 01.11.12, 18:17 Odpowiedz
                            Wiesz, Mifune, ja sobie tak myślę że za kilka-kilkanaście, może kilkadziesiąt lat takie przypadki będą diagnozowalne i będzie wiadomo co to właściwie jest i być może okaże się że to naprawdę medycznie jakiś banał, na razie obawiam się jednak że przeczekując możesz stracić kęs życia.
                            Niestety nie na każdego antydepresanty dzialają, wiem, że ruch nie wyleczy ci ę z tego , ale ja piszę tylko o tym co przynosi chwilową ulgę, bo czasem wszystko co można zrobić to znaleźć coś co da kilku, kilkunastominutową ulgę w ciągu dnia. nie namawiam cie do wyczerpujących wielogodzinnych ćiczeń ani nic w tym rodzaju. Ja nie mowię że Tobie się wydaje że się źle czujesz i że nie masz sił, ja wiem że Ty ich naprawdę nie masz i Twoje dolegliwości są realnie odczuwalne. Ale prawda jest taka że jednak bardziej prawdopodobne jest to że to centrum strowania zawodzi, a nie ciało jako takie. Wiesz sprawny samochód bez dopływu paliwa, niby wszystkie części ma w porządku , ale nie pojedzie, coś w ten deseń.
                            --
                            Challa ki labda phire
                            • 02.11.12, 14:38 Odpowiedz
                              lucyna_n napisała:

                              > Wiesz, Mifune, ja sobie tak myślę że za kilka-kilkanaście, może kilkadziesiąt l
                              > at takie przypadki będą diagnozowalne i będzie wiadomo co to właściwie jest i b
                              > yć może okaże się że to naprawdę medycznie jakiś banał, na razie obawiam się je
                              > dnak że przeczekując możesz stracić kęs życia.

                              Pisząc przeczekuje miałem na myśli nie siedzenie w domu i wpatrywanie się w sufit starając się przeczekać gorsze chwile bo to by mnie doprowadziło szybko do jakiś prób samobójczych. Pisząc przeczekuje miałem na myśli zwolnienie i nie zbytnie forsowanie się. Czasami mam taki koszmar w którym jedynym wyjściem na złagodzenie objawów nerwicy bądź depresji jest ruch i w tym śnie cały czas chodzę na około pokoju nie mogąc się zatrzymać. Mam różne inne "azyle" z których staram się korzystać kiedy jest gorzej poza wysiłkiem fizycznym
                              • 02.11.12, 16:30 Odpowiedz
                                każdy ma jakieś takie swoje koła ratunkowe, zdrowi też. Tyle że one niewiele zmieniają, czasem powodują że człowiek w nieskończoność trwa w coraz większym zamknięciu. Pozornie daje mu to poczucie spokoju, bezpieczeństwa, a faktycznei buduje coraz większą przepaść pomiędzy nim a światem. Może przyjść taki czas że przeczekiwanie nie przyniesie poprawy, obym się myliła. Ja czasem się zżymałam że nei mam żadnych praw do platnego zwolnienia, renty itd, ale z drugiej strony myślę że to że muszę pracować nie pozwala mi pogrążyć się do końca w chorobie. Bo nie umiałabym ustalić dnia kiedy już jest na tyle dobrze że mogę wrocić do normalnego funkcjonowania. Mam przymus że muszę zrobić rożne rzeczy bez względu na moją ocenę mojego samopoczucia i tak jest lepiej. Bo odkładałabym życie w nieskończoność.
                                --
                                Challa ki labda phire
                                • 02.11.12, 18:59 Odpowiedz
                                  lucyna_n napisała:

                                  Może przyjść taki czas że przeczekiwanie nie przyniesie poprawy, obym się myliła. Ja czasem się zżymałam ż
                                  > e nei mam żadnych praw do platnego zwolnienia, renty itd, ale z drugiej strony
                                  > myślę że to że muszę pracować nie pozwala mi pogrążyć się do końca w chorobie.
                                  > Bo nie umiałabym ustalić dnia kiedy już jest na tyle dobrze że mogę wrocić do n
                                  > ormalnego funkcjonowania. Mam przymus że muszę zrobić rożne rzeczy bez względu
                                  > na moją ocenę mojego samopoczucia i tak jest lepiej. Bo odkładałabym życie w ni
                                  > eskończoność.

                                  Ustalenie daty powrotu do normalności jest rzeczą bardzo trudną i z doświadczenia wiem że nigdy nie ma takiej dobrej daty bo zawsze wiąże się to z ogromnym stresem. Kiedyś byłem w takiej sytuacji że musiałem wrócić ze zwolnienia do pracy i trochę sie z tym pospieszyłem(lekarz odradzał mi powrót) i po powrocie na palcach jednej ręki mógłbym policzyć dni kiedy czułem się choćby znośnie. Także teraz nie zastanawiałbym się długo nad próbą powrotu do normalności gdyby nie to że w te gorsze dni czuję się jak obezwładniony. Problem jest też taki że kiedyś miałem gdzie wrócić do pracy a w tym momencie byłby to tylko powrót do szukania pracy. Próbowałem już szukać pracy w takim stanie i to był koszmar. Byłem kompletnie rozbity, często nie mogłem nawet usłyszeć pytań osoby prowadzącej rozmowę kwalifikacyjną. Czułem się po tym fatalnie a świadomość tego że w takim stanie nie mam szans na pracę a nawet gdybym znalazł to nie zmieniłoby to mojej sytuacji sprawiło że przestało mi w pewnym momencie na tym zależeć. Od tamtego czasu już kilka razy ponawiałem próby poszukiwania pracy ale nic to nie daje bo te obezwładniające osłabienia nie znikają. Doskonale wiem o czym piszesz bo wiem jak duży wpływ na poprawę życia psychicznego może mieć posiadanie pracy ale w moim przypadku się to nigdy nie sprawdziło i jestem w tym momencie w takiej fazie swojego życia że rozmyślam nad tym czy dalsze próby przebicia się do normalności związanej z pracą ma dalszy sens. Pewnie do tego wrócę kiedy poczuję się lepiej już na dłużej choć też obawiam się tego że się zupełnie pogrążę. Rozwiązaniem tego mogłaby być praca w domu i mam takie wykształcenie że mógłbym się zająć choćby tłumaczeniami bądź korepetycjami ale i z taką pracą jest bardzo trudno
                                  • 02.11.12, 19:39 Odpowiedz
                                    To wszystko prawda, rozumiem doskonale o czympiszesz. Szkoda że nie umiem Ci niczego pomocnego poradzić, bo sama nie wiem jak sobie dać z tym radę. Mam jednak cichą nadzieję że jakiś antydepresant sprawi jednak mały cud i poczujesz się na tyle stabilnie żeby moc wrocić do zwyklych czynnści bez tego ogromnego trudu. Myślę że to wszystko to jednak jest depresja, w takiej dziwnej, niezbyt typowej formie, i może wkrótce coś zaskoczy jednak na plus.
                                    --
                                    Challa ki labda phire
                                    • 06.11.12, 11:21 Odpowiedz
                                      lucyna_n napisała:

                                      To wszystko prawda, rozumiem doskonale o czympiszesz. Szkoda że nie umiem Ci ni
                                      > czego pomocnego poradzić, bo sama nie wiem jak sobie dać z tym radę. Mam jednak
                                      > cichą nadzieję że jakiś antydepresant sprawi jednak mały cud i poczujesz się n
                                      > a tyle stabilnie żeby moc wrocić do zwyklych czynnści bez tego ogromnego trudu.
                                      > Myślę że to wszystko to jednak jest depresja, w takiej dziwnej, niezbyt typowe
                                      > j formie, i może wkrótce coś zaskoczy jednak na plus.

                                      Nie ma sprawy. Raczej nie oczekuje że ktoś mi może coś doradzić i choć czasami czuje jakbym już tracił zupełnie siły i nadzieję to może i z depresją jakoś będzie dało się żyć. Ważne dla mnie jest głównie to by zachować jasność umysłu i nie wpadać w histerię bo czasami jak czytam niektóre posty to można się przestraszyć(oczywiście nie dotyczy to ciebie:)
                                      • 06.11.12, 13:55 Odpowiedz
                                        no coż, jak kiedyś mawiał klasyk "czego się boicie? sami siebie się boicie?"
                                        walcząca od rana z mdłą oblepiejącą słabością
                                        L.
                                        --
                                        Challa ki labda phire
                                        • 10.11.12, 20:00 Odpowiedz
                                          lucyna_n napisała:

                                          > no coż, jak kiedyś mawiał klasyk "czego się boicie? sami siebie się boicie?"
                                          > walcząca od rana z mdłą oblepiejącą słabością
                                          > L.


                                          Poradźcie coś co mogę zrobić. Biorę od ponad miesiąca lek Moklar, który nie zlikwidował mojej senności i osłabienia ale obniżył mi puls z ponad 100 do około 70. Niestety w ostatnich dniach puls utrzymuje się w okolicach 50 co nie wpływa korzystnie na mój poziom energii. Nie wiem co robić bo nie mam ochoty znów się wybierać do lekarza i zmieniać leku choć chyba będzie trzeba. Co ciekawe od kilku dni staram się ćwiczyć co powinno choć trochę podwyższyć ten puls ale niestety bez efektów
                                          • 12.11.12, 14:31 Odpowiedz
                                            można skorygować dawkę
                                            --
                                            Challa ki labda phire
                                            • 12.11.12, 15:06 Odpowiedz
                                              lucyna_n napisała:

                                              > można skorygować dawkę

                                              Biorę dawkę minimalną(300 mg). Tabletek nie można dzielić i teoretycznie w ulotce piszę że lekarz może zmniejszyć dawkę do 150 mg więc to chyba już ostatnia opcja
                                              • 12.11.12, 15:38 Odpowiedz
                                                ee tam nie można
                                                można można
                                                --
                                                Challa ki labda phire
                                                • 13.11.12, 00:56 Odpowiedz
                                                  lucyna_n napisała:

                                                  > ee tam nie można
                                                  > można można

                                                  Od dzisiaj biorę tylko 150 mg ale mam taki nastrój że najchętniej rzuciłbym wszystkie leki i poniszczył wszystkie meble:/
                                                  • 13.11.12, 13:46 Odpowiedz
                                                    znaczy się przypływ sił:)))

                                                    --
                                                    Challa ki labda phire
                                                  • 13.11.12, 16:50 Odpowiedz
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > znaczy się przypływ sił:)))
                                                    >

                                                    Raczej rozdrażnienie. Z bycia sennym stałem się śpiący i strasznie bolą mnie kości i mięśnie nóg i gardło jak przy przeziębieniu.
    • 02.11.12, 16:26 Odpowiedz
      Witaj w klubie. Od czterech lat czuję się coraz gorzej z przerwami na funkcjonowanie gdzieś na 80%. Zjazdy samopoczucia zaczynają się zmęczeniem z apogeum po kilku dniach w postaci uczucia na granicy utraty przytomności z osłabieniem uniemożliwiającym funkcjonowanie. Jestem przebadana jak kosmonauta, a nawet przez rok leczona na schorzenie hormonalne z uwagi na wyniki na granicach norm. Ostatnio wylądowałam w szpitalu po kolejnym ohydnym zjeździe - diagnozę obalono, leki odstawiono, zaproponowano konsultację psychiatryczną. Lekarz stwierdził zaburzenia lękowe z somatyzacją. Kompletnie nie wierzę w tę diagnozę, ale biorę leki jak przykazał. Dwa antydepresanty i na krótko clona, którego już zaczynam odstawiać, bo boję się go bardzo. W momencie zdychania - wyniki wzorowe, serce ok, ciśnienie, hormony. Czary mary?
      Nerwicowe typowe objawy miewam od niedawna, kojarzyłam to z przerażeniem własną niemocą, tym, że moje życie kręci się wokół zagadki: "czy dziś dam radę podołać obowiązkom, czy znowu ewakuacja, zwolnienie, cyrki?". Z pewnością leki pomogą mi znieść to wszystko, ale czy wyleczą fizyczne dolegliwości? Czekam. Na razie 2 tygodnie leczenia.
      • 02.11.12, 19:08 Odpowiedz
        noxnegra napisała:

        > Witaj w klubie. Od czterech lat czuję się coraz gorzej z przerwami na funkcjono
        > wanie gdzieś na 80%. Zjazdy samopoczucia zaczynają się zmęczeniem z apogeum po
        > kilku dniach w postaci uczucia na granicy utraty przytomności z osłabieniem uni
        > emożliwiającym funkcjonowanie. Jestem przebadana jak kosmonauta, a nawet przez
        > rok leczona na schorzenie hormonalne z uwagi na wyniki na granicach norm. Ostat
        > nio wylądowałam w szpitalu po kolejnym ohydnym zjeździe - diagnozę obalono, lek
        > i odstawiono, zaproponowano konsultację psychiatryczną. Lekarz stwierdził zabur
        > zenia lękowe z somatyzacją. Kompletnie nie wierzę w tę diagnozę, ale biorę leki
        > jak przykazał. Dwa antydepresanty i na krótko clona, którego już zaczynam odst
        > awiać, bo boję się go bardzo. W momencie zdychania - wyniki wzorowe, serce ok,
        > ciśnienie, hormony. Czary mary?
        > Nerwicowe typowe objawy miewam od niedawna, kojarzyłam to z przerażeniem własną
        > niemocą, tym, że moje życie kręci się wokół zagadki: "czy dziś dam radę podoła
        > ć obowiązkom, czy znowu ewakuacja, zwolnienie, cyrki?". Z pewnością leki pomogą
        > mi znieść to wszystko, ale czy wyleczą fizyczne dolegliwości? Czekam. Na razie
        > 2 tygodnie leczenia.

        Masz w zasadzie identyczne objawy jak ja ale z tego co rozumiem nigdy nie leczyłeś się psychiatrycznie a ja już leczyłem się w ten sposób. Jeśli wykluczyłeś praktycznie wszystkie możliwości poza psychiką to myślę że leki antydepresyjne powinny ci pomóc. Ja czuje już niewielką poprawę ale to jeszcze nie to. Miałem 2 lata temu taką sytuację kiedy takie objawy jak mam teraz połączyły się z silnymi stanami lękowymi i czułem się przez kilka miesięcy cały czas jakbym był na granicy omdlenia. Teraz już trzymam się psychicznie na poziomie choć to cierpienie związane z tym osłabieniem jest bardzo duże ale staram się jak mogę nie wpadać w ataki paniki bo to naprawdę może się skończyć omdleniami. Także i tobie opieka psychiatryczna z pewnością pomoże ale na ile to nikt raczej nie zna odpowiedzi.
        • 23.11.12, 01:21 Odpowiedz
          Czy ktoś mógłby mi polecić jakiś lek, który mógłby zadziałać w moim przypadku bo jestem już kompletnie załamany i z czasem mój stan się tylko pogarsza pomimo zmiany leków. Nic w moim przypadku nie trzyma się kupy bo polepszenie przyszło przez pierwsze 2 tygodnie kiedy powinienem się czuć coraz gorzej przez skutki uboczne a jak minął ten czas to poczułem się naprawdę źle. Do osłabienia doszły bóle mięśni(zwłaszcza nóg i chodzenie sprawia mi ból) i silny ból gardła. Nie obawiam się żadnej groźnej choroby ani nie mam lęków na tym tle ale jestem coraz bardziej podłamany bo za każdym epizodem depresyjnym jest coraz trudniej i coraz dłużej to trwa.
          • 23.11.12, 08:23 Odpowiedz
            Biorę od miesiąca z kawałkiem paroksetynę i na noc mirzaten. Czuję się chyba silniejsza, rano łatwiej wstać, do tego nie ma porannego przerażenia "czy dam dziś radę?". Mogę też wziąć głęboki oddech. Mam trochę skutków ubocznych, ale coś za coś. Wieczorem też nie jestem tak skonana jak wcześniej. Dalej mam psychiczny opór przed wysiłkiem, boję się źle poczuć. Ale ja naprawdę wykluczyłam setki chorób. Podchodzę jednak do leczenia z dystansem, miewałam już okresy lepszej formy, po czym złe samopoczucie wracało skutkując załamaniem.
          • 23.11.12, 08:52 Odpowiedz
            Czy Ty nie masz czasem boreliozy? to jakos tak pasuje nawet, choć boje sie ciebie wkrecac bo i diagnostyka i leczenie wcale nie takie proste, a objawy często mylące, jakkolwiek może przypominasz sobie tzw rumień po ukąszeniu kleszcza,to warto wywalić kasę i zrobić badania pod tym kątem, choć podobno wykrywalność we krwi jest na poziomie 30-40 procent.
            --
            Challa ki labda phire
            • 23.11.12, 09:50 Odpowiedz
              A jak już zbadasz czy nie masz boreliozy to poszukaj dalej.
              Jest tyle pięknych dolegliwości jak choćby candida.
              No co jak co ale po Tobie Lucyna nie spodziewałem się takich pierdół.
              • 23.11.12, 12:13 Odpowiedz
                Lucyna o mnie dba więc nie odmówi mi boreliozy:)Do lasu chodzę często i wiele razy byłem pogryziony przez kleszcze ale nie przypominam sobie rumienia choć kiedyś nie uważałem na swoje zdrowie i jeśli nie miałem objawów natychmiast to mogłem to zignorować. Staram się jakoś trzymać i nie popadać zbyt głęboko w depresje i lęk ale tych objawów fizycznych nie ubywa tylko przybywa
                • 23.11.12, 16:13 Odpowiedz
                  ja ci am nie wmawiam, bo wiem że to rzadka choroba, ale jakoś tak mi przyszła do głowy.
                  --
                  Challa ki labda phire
                  • 23.11.12, 16:26 Odpowiedz
                    lucyna_n napisała:

                    > ja ci am nie wmawiam, bo wiem że to rzadka choroba, ale jakoś tak mi przyszła d
                    > o głowy.

                    Nie odebrałem tego jako wmawianie choroby i problem polega tylko na tym że badania na boreliozę są drogie i mało skuteczne. Wiele razy byłem ugryziony przez kleszcze i mogłem mieć rumień który zignorowałem ale wszystko rozbija się o pieniądze, których jeśli nie mogę pracować to nie mam za dużo. Chyba że zrobie zrzutę w rodzinie na badanie bo te objawy stają się nie do wytrzymania
                    • 23.11.12, 16:35 Odpowiedz
                      są drogie i wykrywają tylko 30-40 procent, to jest fakt, ale cholera wie, a nóż rzeczywiście.
                      Owszem na forum borelioza jest jak w chacie szmana, ale sama choroba jednak jest medycznym faktem gorzej właśnie z diagnostyką i leczeniem. Trochę to przypomina diagnostykę i leczenie chorób psychicznych, w ciemno.

                      --
                      Challa ki labda phire
              • 23.11.12, 16:12 Odpowiedz
                borelioza jest bardzo konkretną chorobą, tyle że nie tak czestą jak się ludziom wydaje, ale zdarza się i wiem w czym tu pierdoła. W późnym stadium daje podobne objawy jak opisuje Mifune czy się to tobie podoba iso czy nie.
                --
                Challa ki labda phire
                • 15.12.12, 13:01 Odpowiedz
                  lucyna_n napisała:

                  > borelioza jest bardzo konkretną chorobą, tyle że nie tak czestą jak się ludziom
                  > wydaje, ale zdarza się i wiem w czym tu pierdoła. W późnym stadium daje podobn
                  > e objawy jak opisuje Mifune czy się to tobie podoba iso czy nie

                  Już kilka razy wybierałem się na badania w kierunku boreliozy ale nie zrobiłem ich bo cały czas mam wrażenie że są niepotrzebne i że może lepiej spróbować jeszcze z jakimś innym lekiem antydepresyjnym. Te objawy które opisałem wcześniej są coraz silniejsze:/
                  • 15.12.12, 15:36 Odpowiedz
                    sąk w tym że te testy są bardzo drogie i jakby cena nie była jedyną przeszkodą nie są zbyt skuteczne, negatywny wynik właściwie nic nie musi oznaczać, co gorsza pozytywny też. Mam wrażenie że o tej i podobnych chorobach najwiecej wiedzą weterynarze.
                    --
                    Challa ki labda phire
                    • 19.12.12, 00:52 Odpowiedz
                      lucyna_n napisała:

                      > sąk w tym że te testy są bardzo drogie i jakby cena nie była jedyną przeszkodą
                      > nie są zbyt skuteczne, negatywny wynik właściwie nic nie musi oznaczać, co gors
                      > za pozytywny też. Mam wrażenie że o tej i podobnych chorobach najwiecej wiedzą
                      > weterynarze

                      Aż tak bardzo drogie nie są ale ich wątpliwa skuteczność i tak mnie odstrasza. Na dodatek lekarz rodzinny kazał mi zrobić teraz inne równie drogie badania i też bije się z myślami czy nie lepiej to wszystko olać choć mój stan się pogarsza i nie będę miał innego wyboru.
                      • 19.12.12, 13:37 Odpowiedz
                        dla mnie 180 zł to jednak wysoka cena za badanie ktore może a nie musi coś tam wykazać.
                        --
                        Challa ki labda phire
                        • 20.12.12, 21:57 Odpowiedz
                          lucyna_n napisała:

                          > dla mnie 180 zł to jednak wysoka cena za badanie ktore może a nie musi coś tam
                          > wykazać

                          Dla mnie tym bardziej. Póki co jestem świeżo po wizycie u psychiatry i mam zmianę leku na efevelon(wenlafaksyna)+symla. Zapisałem mi też coś na nerwy z bromem ale mam wrażenie i doświadczenia że wszystko ziołowe jest tak naprawde do dupy.
                          • 20.12.12, 22:07 Odpowiedz
                            brom chyba nie jest ziołowy:) w woju podobno kiedyś był obowiązkowy do herbaty

                            co do ziół, to ja akurat nie uważam że leki roślinne są słabe, np morfina słaba nie jest, a roślinna, są chemioterapie oparte na substancjach pochodzenia roślinnego itd, ale na depresję taka swojska melisa to faktycznie żałośnie mało.

                            --
                            Challa ki labda phire
                          • 20.12.12, 22:09 Odpowiedz
                            wenlafaksyne też rozważam, bo podobno dobrze działa przeciwlękowo, i da sie na tym żyć kiedy inne leki nie bardzo skutkują. Kilka dobrych opinii o niej czytałam, ale jak wiadomo w psychiatrii tylko osobiste doświadczenia się liczą, bo co jednemu miód drugiemu trucizna.
                            --
                            Challa ki labda phire
                            • 20.12.12, 22:19 Odpowiedz
                              lucyna_n napisała:

                              > wenlafaksyne też rozważam, bo podobno dobrze działa przeciwlękowo, i da sie na
                              > tym żyć kiedy inne leki nie bardzo skutkują. Kilka dobrych opinii o niej czytał
                              > am, ale jak wiadomo w psychiatrii tylko osobiste doświadczenia się liczą, bo co
                              > jednemu miód drugiemu trucizna

                              Ja podchodzę do tego bez emocji bo nie wierze po prostu że jakiś antydepresant może wyeliminować to co mnie najbardziej męczy czyli nadmierną senność i osłabienie. Przy poprzednim leku zacząłem się czuć lepiej na kilka dni zanim zacząłem go brać i przez pierwsze 2 tygodnie a potem było już tylko gorzej. A powinno być przecież odwrotnie i dlatego mam małe zaufanie do leków
przejdź do: 1-100 101-154
(101-154)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.