Dodaj do ulubionych

wieloletnia depresja

20.07.12, 12:49
ja choruję na depresję 8 lat ani leki ani psychoterapia nie pomagają, przez ten okres nie miałam nawet chwili dobrego nastroju .Czy ktoś miał podobnie, ile macie lat i jak długo się leczycie?
Edytor zaawansowany
  • mskaiq 20.07.12, 23:31
    tak czasem sie dzieje jak napisałas, ale sa tego przyczyny. Leki pomagaja zwykle
    kiedy sie w nie wierzy a terapia wiąze sie ze zmianami w Tobie.
    Napisz co zmieniłaś dzięki terapii, jakich problemów sie pozbyłaś. Sama terapia nie
    zmienia niczego. Liczy sie Twoja praca nad sobą. Jak radzisz sobie ze swoimi
    emocjami, z lękiem, gniewem, żalem ?
    Serdeczne pozdrowienia.
  • gwiazda718 22.07.12, 11:10
    przeszłam terapię na oddziale dziennym trwała ona 12 tygodni nic mi nie pomogła, a ty jak długo się leczysz i jak sobie radzisz z depresją, pozdrawiam!
  • mskaiq 22.07.12, 23:59
    Znam oddział dzienny na Sobieskiego, a ze słyszenia rówież ne. To poczatek,
    na tej terapii otwiera sie wiele problemów które wymagaja pracy. Zwykle po
    terpii na oddziale dziennym otwieraja się emocje, szczególnie złość i inne.
    Z czym masz największe problemy, z czym sobie nie radzisz ?
    Serdeczne pozdrowienia.
  • gwiazda718 23.07.12, 09:15
    ja cały czas przez 8 lat mam depresję, gdyby były remisje na pewno bym to zauważyła. Czuję się tak żle, że mam myśli samobójcze, każdy dzień to udręka, praktycznie nie wychodzę z domu. Bardziej wierzę w leki niż terapię. 2 lata to strasznie długo terapii, na czym ona polegała?
  • a.g.g.a 23.07.12, 12:07
    Lepiej poczułam się już po pół roku,ale po dwóch latach efekty wyraznie zauważalne i utrwalone,zmienił się mój sposób myślenia i reagowania.Moją terapię prowadzi terapeuta uzaleznień,bo miałam/mam problem nie tylko z depresja,lękami,natręctwami,ale tez z własnym uzaleznieniem i uzaleznieniem męża.
  • lucyna_n 23.07.12, 12:08
    po 8 latach stosowania farmakoterapii z tylko takim skutkiem, to chyba zaczęłabym wierzyć w psychoterapię. Gorzej być nie może.
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 23.07.12, 15:45
    to pocieszające, że komuś udało się wyjść z depresji, bardzo ci gratuluję a czy teraz jesteś już całkowicie zdrowa? mnie obecnie nie stać na psychoterapie, bo nie pracuję( a z tego co się orientuję jedno spotkanie to ok. 100 zł.) a nie pracuję , bo mam depresję i koło się zamyka. Bardzo chciałabym stanąć na własnych nogach , dość mam tej choroby 8 lat to strasznie długo, czasami nie mam już sił, to wegetacja w apati i beznadzieji a nie życie.
  • a.g.g.a 23.07.12, 16:01
    Jestem zdrowa na tej zasadzie,że wiem jak sobie radzić ze sobą także wtedy kiedy nie wiem jak sobie poradzić:)Obniżone samopoczucie nie jest juz niszczycielskie,ustąpiło wiele dokuczliwych kiedyś objawów,mam motywację i chęć do dzialania.Bywają ciężkie dni ale to raczej z przyczyn zewnętrznych.Do terapeuty i do lekarza chodzę na NFZ.Poszukaj w swojej miejscowości takiej możliwości.
  • lucyna_n 23.07.12, 16:13
    zdrowa pewnie nigdy nie będę, ale nie mogę powiedzieć że moje życie składa się z samego nieszczęścia.

    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 23.07.12, 16:23
    ja też myślę, że to choroba na całe życie tylko nielicznym udało się ją pokonać, czytałam na tym forum o takich przypadkach i to daje nadzieję. Ja bym się cieszyła chociaż z krótkich okresów remisji a tu cały czas żle. A jak sobie radzisz z depresją w pracy? Ja boję się jakąkolwiek pracę podjąć z obawy , że sobie nie poradzę. Miłego dnia
  • lucyna_n 24.07.12, 00:22
    tak się zastanawiam czy u Ciebie nie jest czasem tak że to bardziej jakiś lęk, obawa trzymają Cię w domu co wywołuje stany depresyjne a nie depresja jako taka, bo depresja nei trwa równo 8 lat, każdy depresyjny jakieś tam zmiany nastroju odczuwa, to co opisujesz tak bardziej jak dystymia połączona z nerwicą lękowa czy coś takiego.

    Prowadzisz życie poniżej swoich oczekiwań i możliwości, zamykasz się w domu, odcinasz od świata i siłą rzeczy nie możesz czuć się z tym dobrze bo nikt w takiej sytuacji nei byłby szczęśliwy. Co tu było pierwsze jajo czy kura? czy depresja jest wynikiem sytuacji w jakiej się znalazłaś, czy sytuacja stała sie taka z powodu depresji. Sama musisz się nad tym zastanowić. Tak czy tak tylko jakaś zmiana narzucona sobie być może z początku i na silę może wytrącić Cię z tego zaklętego kręgu, z tych co prawda znanych i "bezpiecznych" ale depresyjnych torów.
    To jak ja sobie radzę nic Ci nie da, bo nie przeżyję życia za Ciebie, ale powiem tak, nigdy w decyzjach życiowych nie powinnaś się kierować lękiem, nigdy, bo to zawsze będzie zły wybór, chwilowo ulga a ogólnie depresja, pustka, wycofanie. Trzeba wyjść fizycznie i psychicznie z domu. Po prostu trzeba o siebie walczyć, samo nie minie, samo nic się nie stanie. Jeżeli codziennie robisz to samo i tak samo to nie oczekuj że któregoś dnia to samo działanie przyniesie inny efekt. Moim zdaniem powinnaś rozważyć psychoterapię, być może w połączeniu z farmakoterapią ale ta decyzja to już Ty wespół z lekarzem. Spróbuj wskesić w sobie nadzieję, podejmij działania, zmień cokolwiek, przeżyj następny dzień inaczej niż poprzednie. Zrób sobei samej na przekór, choćby i bez przekonania i zobacz jak się poczujesz, może coś zaczniesz widzieć inaczej.
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 24.07.12, 10:16
    mam zdiagnozowaną ciężką depresję przez psychiatrę. Może po części masz rację, z tym co napisałaś, z drugiej strony depresja to niemoc, brak siły i dobre chęci nie pomagają. Nie wiem czemu depresja trwa tak długo ale podobno to się zdarza, może mam depresję lekoodporną. Czasami zastanawiam się czy nie poddać się elektrowstrząsom , ale nie wiem gdzie je wykonują , poza tym się ich boję. pozdrawiam
  • lucyna_n 24.07.12, 11:43
    nezależnei od tego jak się nazywa to co ci jest, spróbuj zmienić podejście do życia, zmuś się proszę. Ja nie mówię o wielkich zmianach, ja Ci nei każę od razu lecieć z piesnią na ustach do nowej pracy, ja mówię o przełamaniu rutyny depresyjnej codzienności, zrobieniu czegoś inaczej, o próbie stanięcia na nogi mimo choroby. Ja wiem że nie sprawi Ci to przyjemności, z a początku może wręcz wywoła lęk, neichęć, no nie rozentuzjazmujesz się nagle skoro 8 lat siedzisz w dolku. Drobne rzeczy, drobne przyjemności male radości, to też jest dostępne depresyjnemu, jakoś trzeba się ratowac, siedząc w fotelu nie zmieni się nic, nawet jakbyś dostała cud lek, jeśli sama się w pewnym momencie nie zmobilizujesz, to niewiele się zmieni.
    Za długo to trwa żeby sama farmakoterapia podziałała, choć oczywiście może tak być że po prostu nie trafilaś na lek który by pomógł, niby przez 8 lat można już wypróbować wszystko, ale...
    Czy lekarz proponował Ci leczenie szpitalne?
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 24.07.12, 12:46
    byłam w szpitalu 10 dni i wyszłam na własne żądanie , było okropnie, atmosfera przytłacząjąca. Podawali leki i raz w tygodniu była terapia z psychologiem- tak to wyglądało. Dziękuję za słowa otuchy. Do pracy się boję iść odczuwam lęk przed nową sytuacją i nowymi ludzmi. Drobne przyjemności sobie sprawiam. Czuję, że życie mi ucieka przez tą depresję, czasami chciałabym przestać istnieć tak mi żle...
  • lucyna_n 24.07.12, 13:13
    No tak, w szpitalu raczej nastrój ponury
    Nie trać nadziei, nie poddawaj się, jeszcze wszystko może być dobrze.
    Trywialnie zapytam, czy badalaś tarczycę?
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 24.07.12, 14:15
    witaj ponownie! wyniki badań na tarczycę wyszły mi dobre, nie wiem czemu ta choroba nie ustępuje, biorę dość mocne leki tzw. neuroleptyki. Lekarz mi powiedział , że można mieć depresję całe życie, stąd mój brak nadziei. A Ty byłaś w szpitalu i czy ci pomógł? miłego dnia życzę
  • lucyna_n 24.07.12, 14:43
    Depresję jako chorobę można a nawet w sumie ma się przez całe życie, w tym znaczeniu że przychodzą nawroty, ale moim zdaniem bycie w fazie depresyjnej nieustannie od tylu lat to coś tu jest nie tak. Nawet nieleczone depresje mijają samoczynnie, owszem skrajnie nawet po kilku latach, ale Ty już tak 8. Nie, zdecydowanie coś tu jest nie tak z tym leczeniem, ten lekarz to chyba jakiś sadysta, żeby pozwolić pacjentce myśleć że ciężka depresja nieprzerwanie może trwać zawsze. Mogą być nawroty, epizody długo trwające, ale nie, żeby tak bez przerwy, bez zmian to pierwszy raz się spotykam. Owszem dystymie, czyli depresje o lekkim natężeniu połączone z nerwicą lękową to bywa, że jest constans, ale z tym jakoś tam ludzie funkcjonują, żle bo źle, ale da się żyć, w ciężkiej depresji tyle lat. Trudno mi nawet sobei wyobrazić. Koszmar.

    Jakoś tak utrzymuję glowę na powierzchni, ale moja depresja jednak nie trwa nieprzerwanie, stan ciężki a raczej średniociężki osiągnęła parę razy ale jednak po kilku miesiącach przychodzila poprawa.

    Może Ty od tych neuroleptyków taka jesteś bez życia, może jednak są dla Ciebie za mocne, za duże dawki? Same antydepresanty pewnie nie dawały rezultatu? Ale z drugiej strony te neuroleptyki też nie dają. Kurcze, sama nie wiem ale aż się prosi o konsultację u naprawdę dobrego lekarza, choć pewnie to ostatnia rzecz na jaką masz ochotę.


    --
    verujem ne verujem
  • a.g.g.a 24.07.12, 18:14
    A jakie bierzesz neuroleptyki? Podejrzewam,że takie,które w małych dawkach mają działać przeciwdepresyjnie i aktywizująco np.Fluanxol,Solian.Bywa że wcale tak nie działają,przeciwnie,nasilają astenię i niechęć do wszystkiego.Co mówi lekarz na taki Twój przewlekły stan?Ja to widzę tak,że lekarz reaguje na to co mu zgłasza pacjent.Jak lekarz może Cie utrzymywac tak długo w takim stanie?Jakie bierzesz leki przeciwdepresyjne? Być może wystarczyłby jeden TRAFIONY lek,jak nie te z nowszych to może trójpierścieniowe?One bardzo dobrze działają na leki,natręctwa i brak woli działania.Plus obowiązkowo psychoterapia.Co to za mądry lekarz,który odbiera Ci nadzieję,ze całe zycie będziesz cierpieć na depresję?Brednie.Nawroty może i będą,ale między nimi ma byc normalne życie ..
  • lucyna_n 24.07.12, 18:19
    otoż to, konował skazał ją na wegetację, położył krzyżyk, nawet nie umiem powiedzieć jaki wkurw mnie bierze na taką postawę lekarzy,

    spotkałam się z tym w przypadku osoby starszej, że dał człowieka na neuroleptyki + 2 stabilizatory w takich dawkach po których dziadzio cały dzień przesypia, zwyczajnie wegetuje, w jego życiu nie dzieje sie nic prócz posiłków i wyjść do toalety, a keidy zaczynał leczenei to byl w stanie hypomaniakalnym naprzemiennie z lekko depresyjnym ale tak bez przesady. Lekarz się upiera że świetnie leki dobrał, pacjent ustabilizowany, tak, ustabilizowany na granicy śpiączki. Fakt, żadnych pretensji nei zgłasza, bo w zasadzie niczego nie zgłasza.
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 25.07.12, 09:21
    witam! chyba skonsultuję się z innym lekarzem, zobaczę co powie na mój przypadek. Masz rację te leki otumaniają a wcale nie pomagają. Biorę je bo skoro mają mnie wyleczyć ja jeszcze po cichu w to wierzę, pozdrawiam
  • lucyna_n 25.07.12, 11:34
    To naprawdę krok w dobrą stronę,
    Przy tylu możliwych lekach antydepresyjnych, terapiach nie można nikomu wmawaiać że nie może wyzdrowieć, albo chociażby nie można mu poprawić jakości życia.
    Wierzę że Ci się uda, trzymam kciuki!

    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 25.07.12, 14:54
    dzięki Lucyno za wsparcie, wiem, że niektórym się udało pokonać tą okropną chorobę, może mi też się kiedyś uda i zacznę żyć , bo póki co wegetuję
  • gwiazda718 25.07.12, 09:26
    brałam już bardzo dużo różnych leków , na początku leki przeciwdepresyjne z stabilizatorami nastroju, przez ostatni rok biorę neuroleptyki Zalasta i Abilify podobno mają mnie aktywizować, jednak nie czuję żadnej poprawy
  • a.g.g.a 25.07.12, 11:29
    Powiem szczerze, jesteś wytrwała:)8 długich lat się męczysz,rok bierzesz neuroleptyki,które guzik dają,a Ty nadal trzymasz się tego leczenia.Na mnie neuroleptyki działały podobnie,żyć się nie dało.Brałam je max 3 miesiące i lekarz odstawiał i szukał dalej.Ja tez myślałam,że jestem lekoodporna i sugerowałam lekarzowi,żeby mnie wysłał na elektrowstrząsy.Myslę jednak,że Twój stan wynika z nieprawidłowego leczenia.To dobry pomysł,by skonsultować się z innym,mądrym lekarzem(nie żeby tamten był głupi). Miłego dnia!
  • gwiazda718 25.07.12, 14:13
    a Ty a.g.g.a jak długo się leczysz z depresji? Myślę , że elektrowstrząsy to dobry pomysł, zawsze warto spróbować. Osobiście nie znam nikogo kto by je przeszedł, ale podobno są skuteczne.
  • mifune85 25.07.12, 10:19
    A jak wygląda twoje życie osobiste?
  • lucyna_n 25.07.12, 11:36
    weź, nie naciągaj dziewczyny na takie zwierzenia, to tylko forum.
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 25.07.12, 14:00
    napisz co Ci powiedział lekarz na te elektrowstrząsy ,pisz czy się im poddałaś i czy pomogły. Ja też bym się zdecydowała , ale lekarz mi o tym nic nie wspominał , chyba go o to zapytam przy następnej wizycie. Nie wiem też gdzie najbliżej je wykonują, bo chyba nie w każdym szpitalu, jestem z małopolskiego, pozdrawiam
  • a.g.g.a 25.07.12, 14:18
    Eee no co Ty,nie doszło do żadnych elektrowstrząsów:) Lekarz trafił w końcu z lekiem i dałam spokój ze wstrząsami.Napisz jakie leki p/depresyjne brałaś/bierzesz?
  • gwiazda718 25.07.12, 14:43
    biorę neuroleptyki zalastę i abylify, pisałam o tym wcześniej. Jak długo miałaś depresję i jaki ci lek pomógł? To pocieszające, że komuś się udało wyleczyć.
  • a.g.g.a 25.07.12, 21:58
    Rozumiem,że lekarz leczy Twoją depresję podając Ci jedynie neuroleptyki???
    Cóż,lekarzem nie jestem,ale to chyba jakis żart ze strony lekarza.I tak długi brak efektów w leczeniu tłumaczy Twoją nieuleczalną do końca życia depresją? Super..
    Gwiazda tak jak pisałam i pisały Ci to inne osoby,skonsultuj się z innym lekarzem i pójdż na terapię indywidualną.
    Ja miałam/mam dystymię z epizodami depresji.Trwało to z krótkimi poprawami około 5-ciu lat,ale tak naprawdę korzenie choroby sięgają długo wstecz,juz jako nastolatka byłam hospitalizowana z powodu depresji.
    Przerobiłam wszytskie antydepresanty z grupy SSRI,które albo nic nie pomagałay albo pogarszały sprawę.Pózniej były inhibitory MAO i neuroleptyki i też nic.Dopiero Anafranil w dawce 150 mg postawłi mnie na nogi.Pierwsze dwa dni przeleżałam "trupem",a po dwóch tygodniach wpadłam w euforię.Euforia minęła i zaczęło byc lepiej z tygodnia na tydzień.
    Plus psychoterapia.Nadal biorę leki i nadal jestem w terapii i mam cos jeszcze do zrobienia.
    Zawalcz o siebie.Powoli,a dasz radę.Chcesz się wyrwać z tego marazmu,a to juz krok do przodu:)
  • gwiazda718 26.07.12, 09:58
    tak lekarz przepisuje mi same neuroleptyki podobno mają działanie aktywizujące, ale na mnie nie działają, a.g.g.a. rozumiem , że wyleczyłaś się z depresji to gratuluję ci tego sukcesu może mnie też się kiedyś uda
  • mifune85 26.07.12, 09:56
    lucyna_n napisała:

    > weź, nie naciągaj dziewczyny na takie zwierzenia, to tylko forum.

    Jakie tam to zwierzenia jak to forum gdzie każdy jest anonimowy. Nieszczęście w miłości a wieloletnia depresja to często jest to samo dlatego o to spytałem
  • gwiazda718 26.07.12, 10:03
    odpowiadając na pytanie, obecnie jestem sama, ale to na pewno nie jest przyczyną mojej choroby a raczej beznadziejne dzieciństwo przyczyniło się do tego . Mifune85 a ja ty radzisz sobie z depresją?
  • mifune85 26.07.12, 13:05
    gwiazda718 napisał(a):

    > odpowiadając na pytanie, obecnie jestem sama, ale to na pewno nie jest przyczyn
    > ą mojej choroby a raczej beznadziejne dzieciństwo przyczyniło się do tego . Mif
    > une85 a ja ty radzisz sobie z depresją?

    U mnie problemy z psychiką nasiliły się w momencie kiedy wszystko układało się pomyślnie-miałem dobrą pracę, narzeczoną(z którą nadal jestem). Nie wiem czemu akurat wtedy to się stało ale to może mój lęk przed utratą tego wszystkiego to spowodował. Mniej masz do stracenia to i mniej się przejmujesz choć i wtedy nie jest łatwo. A co do pytania jak radzę sobie z depresję teraz to w tym momencie mam problemy z tarczycą plus od ponad miesiąca hipoglikemię więc nawet nie wiem do końca na ile mam depresję a na ile to objawy tych dwóch chorób powodują że jest mi teraz wyjątkowo ciężko.
  • gwiazda718 27.07.12, 14:31
    mifune 85 słyszałam o tym, że problemy z tarczycą mogą powodować depresję ,więc pewnie tak jest u Ciebie. A jak długo się leczysz i jakie bierzesz leki? Skoro pracujesz to jeszcze nie jest z tobą tak żle w ciężkiej depresji jest to niemożliwe.
  • mifune85 27.07.12, 19:06
    gwiazda718 napisał(a):

    > mifune 85 słyszałam o tym, że problemy z tarczycą mogą powodować depresję ,więc
    > pewnie tak jest u Ciebie. A jak długo się leczysz i jakie bierzesz leki? Skoro
    > pracujesz to jeszcze nie jest z tobą tak żle w ciężkiej depresji jest to niemo
    > żliwe.

    Leczę się od pół roku. Ostatnie wyniki tarczycy miałem dobre ale mam teraz problemy ze spadkami cukru i czuje się zmianę normalnie i bardzo zmęczony. Depresji samej w sobie na razie nie mam ale w końcu się jej doczekam jak taki stan zdrowia utrzyma się na dłużej. Nie pracuję już od ponad roku a w tym roku poszukiwałem pracy tylko przez 2 miesiące kiedy mój stan na chwilę się poprawił ale teraz jest to w moim przypadku wykluczone niestety:/
  • halina.vis 03.12.12, 18:49
    Ja uważam że nie jest to choroba na całe życie , mnie pomogła pewna pani doktor która podeszła do choroby powaznie. Zastosowała u mnie biologicznie aktywne dodatki do zywienia i powoli mój układ nerwowy dochodził do siebie no i zastosowała terapie raz na miesiąc z czasem na dwa miesiące. Nie mogę szczegółowo opisywać bo bywało ze byłam dość wylewna na forum i ktoś likwidował opisy moich zmagań z chorobą. Pozdrawiam
  • ninananu 29.07.12, 15:52
    12 tyg? to tyle co nic. czesto pierwsze znaczace efekty widac po pol roku, roku, a czasem i poltora. 3 miesiace, to trudno sobie pomoc i uwierzyc, ze ma to sens
  • a.g.g.a 22.07.12, 20:14
    Chyba nie jest możliwe,żeby przez osiem lat mieć tylko i wyłącznie złe samopoczucie.Depresja ma to do siebie,że są nawroty i remisje,nawet w dystymii są krótkie okresy poprawy.Może po prostu nie dostrzegasz lepszego samopoczucie skupiając się tylko na tym złym.12 tygodni to za krótko żeby zauważyć poprawę i uzyskać trwałe efekty.Np ja zdecydowaną poprawę we wszystkich sferach życia zauważyłam po około dwóch latach terapii i z działającym w końcu na mnie lekiem.To jest zupełnie inne życie niz to z depresją.Byc może właśnie tego potrzebujesz.Terapii u dobrego terapeuty oraz dobranych leków no i przede wszystkim Twoich własnych chęci.
  • blackglass 25.07.12, 14:34
    8 lat to strasznie długo :(

    Musisz wreszcie zrobić krok w przód choć na siłę, a potem pójdzie łatwiej.

    Myślę, ze może masz niestabilną sytuacje ( brak pracy itp) i to pogłębia w Tobie te stany.
    Wiem jak trudno wziąć się za prace, kiedy człowiek się boi, bo myśli ze się do niczego nie nadaje. Tez przez to przechodziłam, ale musiałam szukałam, przeżywałam, doświadczyłam mobingu itp. Ale jakoś poszło. U mnie stabilizacja ( czyli posiadanie stałej pracy, bardzo dużo dało). Tu przebywam z ludźmi, uczę się z nimi przebywać.

    A tak ap-ropo czasu trwania depresji- moja koleżanka leczyła się mniej więcej tyle czasu co Ty, ciągle narzekała, ze nic nie działa, ciągle zmienianie leków, terapie. W końcu z dnia na dzień wywaliła prochy i okazało się ze bez nich też morze żyć. Że bardziej pomaga jej praca z psychologiem niż cała reszta :)

    Powodzenia. Trzymam za Cienie kciuki.

    ps. ja jestem miesiąc na połowie dotychczasowej dawki i zauwazyłam, ze mam więcej energii do życia ( wcześniej ciągle zmęczenie/senność) , po 2 latach stwierdzam że mogłam brać mniejszą dawkę ;)

  • lucyna_n 25.07.12, 22:28
    z ta dawką to wcale nie jest powiedziane, że mogłaś brać mniejszą i efekt byłby podobny, jeszcze nie dziel skory na niedźwiedziu choć szczerze życzę Ci trwałej poprawy.
    --
    verujem ne verujem
  • evee1 26.07.12, 05:05
    Zycze Ci, zebys na trwale wyleczyla sie z depresji, jednak faktycznie miesiac to dosc krotko, zeby oceniac dlugotrwale efekty. U mnie nawroty nastepowaly na ogol po 6-8 miesiacach od zaprzestania (trwajacego pare lat) leczenia.
    Ja zakladam, ze do konca zycia bede brac leki. Teraz czuje sie dobrze i moja choroba jest zaleczona, ale nie wiem czy kiedykolwiek moglabym sie wyleczyc.
    Powodzenia.
    --
    Banging you head against a wall uses 150 calories an hour.
  • blackglass 26.07.12, 11:35
    To mnie sprowadziły na ziemię ;)

    Nie liczę na cuda, właściwie nie liczę na nic, czekam sobie spokojnie co będzie, biorąc połowe dotychczasowej dawki.

    Lekarz proponował mi to juz dawno, ale chyba nie byłam gotowa, próbowałam 2 razy i było strasznie.
    Ech może końcówka będzie lekka, bo początki drastyczne i nagłe ;




  • lucyna_n 26.07.12, 12:03
    wszystko będzie git, tylko nie spiesz się, bierz sobie dawkę podtrzymującą, choćby ćwiartkę nawet kilka miesiecy a jak wtedy będzie zupelnie dobrze to wtedy dopiero odstaw całkowicie.
    Ja kilka razy zrobilam ten błąd że odstawiłam leki bo się dobrze czułam i szybki nawrót, a potem zonk ten sam lek już nie działał tak samo, i kiszka.
    --
    verujem ne verujem
  • blackglass 26.07.12, 13:04
    Tak też zrobię :)
  • robanix 28.07.12, 02:15
    Czasami po prostu nic nie pomaga :(. Wypróbowałem już większość antydepresantów (i parę neuroleptyków, ale zawsze szybko je odstawiałem, ze względu na efekty uboczne), byłem 10 tygodni w Klinice Nerwic na Sobieskiego i 12 tygodni na Dolnej w Warszawie, skąd dostałem wypis, gdzie czarno na białym jest napisane, że dalsza psychoterapia w moim przypadku nie ma sensu. I to wszystko (u mnie chodzi nie tylko o depresję i dystymię, ale również o lęki i przede wszystkim o natręctwa - mam zdiagnozowane chyba z 8 F-ek ;)) trwa już ponad 20 lat :(. Od zeszłego roku życie wali mi się już w przyspieszonym tempie. Nawet dziewczyna coraz częściej mi powtarza, że już nie dźwiga tej sytuacji i jesteśmy na najlepszej drodze do rozstania. Cóż, w sumie trudno mieć do niej pretensje, że nie widzi sensu w byciu z kimś pogrążonym w wiecznej depresji.
  • gwiazda718 29.07.12, 15:22
    a jak sobie radzisz zawodowo , pracujesz czy może jesteś na rencie? myślę , że jeśli narzeczona cię naprawdę kocha to będzie trwać przy tobie w tych trudnych chwilach i wspierać cię w walce z z chorobą. Jesteś 20 lat nie przerwanie w depresji czy miałeś okresy zdrowia tzw. remisję? A czy próbowałeś elektrowstrząsów? ja zastanawiam się nad tą formą terapi , choć przyznam trochę się boję. Pozdrawiam
  • robanix 30.07.12, 21:49
    Nie pracuję, renty (socjalnej) mi nie przyznali (warunek powstania schorzenia przed 18 rokiem życia spełniam, ale ZUS uznał, że nie jestem całkowicie niezdolny do pracy). Mam orzeczony umiarkowany stopień niepełnosprawności i zasiłek z opieki społecznej. Opieka społeczna opłaca mi też składki zdrowotne, i dlatego teraz mogę korzystać z NFZ. Przez wiele lat byłem nieubezpieczony, więc tylko chodziłem prywatnie do psychiatry. Na wypisie z Dolnej mam napisane dosłownie tak: "Dalsze próby poddawania go psychoterapii wydają się zupełnie bezcelowe" :/. Nawet chciałem rok temu iść na kolejną terapię, ale mnie nie przyjęli. Kiedyś brałem leki trójpierścieniowe, od lat SSRI i SNRI oraz neuroleptyki (inhibitorów MAO nie próbowałem i nie zamierzam - za dużo ryzykownych interakcji). Na depresję jako tako one działają, ale na natręctwa praktycznie wcale. Tak podobno niekiedy jest. Elektrowstrząsów nie próbowałem ;). Choć mam znajomą, która przez to przeszła. Ją wyrwało to z bardzo kiepskiego stanu, ale nie poleca, jak nie jest to naprawdę niezbędne (są efekty uboczne). Do zeszłego roku miewałem lepsze okresy i udawało mi się czasami spojrzeć na świat optymistycznie, ale od paru miesięcy jest fatalnie.
  • gwiazda718 01.08.12, 13:19
    robanix a ile wynosi ten zasiłek z pomocy społecznej? bo zastanawiam się czy warto się o niego starać, ja renty nie dostanę , bo nie mam wymaganego stażu pracy. Jest wymagane w moim przypadku przepracowane 5 lat żeby dostać rentę z ZUS-u. Nie mam takiego stażu. Życzę ci powrotu do zdrowia
  • a.g.g.a 29.07.12, 21:53
    Trudno mi uwierzyć,że nic nie jest w stanie Ci pomóc...Musi być coś..Może właśnie elektrowstrząsy,skoro leki nie pomagają?Z jakich grup brałeś leki SSRI,trójpierścieniowe,inhibitory MAO?
    Jak to rozumieć,że terapia nie ma sensu?Czy chodziło o terapię na oddziale?12 tygodni to za mało,żeby mieć widoczne i trwałe efekty.Czy może np.dwuletnia terapia nie przyniosła żadnego efektu?
    Miłość miłością,ale może rzeczywiście dziewczyna nie dżwiga już ciężaru Twojej depresji.Brutalne,ale może tak być..Czy próbowaliście np.wspólnie uprawiać jakis sport?Regularnie jeżdzić na rowerze,chodzic na basen,biegać,co tam wam pasuje.Podły nastrój zawsze,chociaż odrobine poprawia się po dłuższym wysiłku fizycznym,niech to będzie spacer po lesie,cokolwiek,by przewietrzyć głowę.Czy brałeś Anafranil?Pytam,bo u mnie ten lek w dawce 150 mg bardzo ładnie poradził sobie z natręctwami i z dystymią.
  • gwiazda718 30.07.12, 15:58
    a czy komuś udało się pokonać depresję? piszcie o tym, da to nadzieję chorym, że można z tego wyjść.
  • robanix 30.07.12, 22:08
    Częściowo odpisałem powyżej ;). Dodam jeszcze, że chciałbym iść na terapię indywidualną, ale w ramach NFZ oznacza to wielomiesięczne oczekiwanie (np. do osoby, którą polecała mi znajoma można się zapisywać dopiero na przyszły rok). Co do aktywności fizycznej, to przyznaję, że dziewczyna próbuje czasami wyciągnąć mnie na spacer czy rower. I nawet niekiedy jej się to udaje, ale mnie to wszystko tak męczy (psychicznie, przez natręctwa), że już rzadko coś takiego robimy. Niestety.
  • wikajulia 30.07.12, 21:05
    Cześć jeśli możesz napisz do mnie na gg 12747950 proszę
  • xanonymous 31.07.12, 18:08
    Zalasta (olanzapina) w jakiej dawce bierzesz ten lek?

    Ten lek nie leczy depresji tylko w nią wpędza. Osłabia wole działania. Przymula. Stosuje się go w schizofrenii lub w ostrych stanach maniakalnych żeby "sprowadzić pacjenta na ziemie" - jeśli ktoś ma patologicznie podwyższony nastrój, euforie, potrzebuje mniej snu niz zwykle, jest gadatliwy, pobudzony psychoruchowo, ma gonitwę myśli itd. Niektórzy go stosują na wydłużenie snu, zaburzenia nerwicowe w małych dawkach (np. 1-2 mg) na noc (w żadnym wypadku na dzień). On nie aktywizuje, tylko wręcz zmniejsza aktywizację. JA go bralem na nerwice i mi pomogl , polepszyl sen, apetyt, uspokoil ale bralem go za dlugo bo spelnil swoje dzialanie i psychiatra powinien mi go odstawic dużo wczesniej, jak go odstawilem od razu lepiej bylo. Nie daje żadnej motywacji ten lek tylko wręcz odwrotnie. Nie bierz tego leku. W czym ten lek Ci pomagać ma?
    Co do Abilify to nie wiem, ale używa się go raczej jako wspomagacza do antydepresanta a nie jako jedyny lek od depresji (z tego co czytałem) Brałęm go kilka dni ale mi nie podszedl i nie mam zdania na temat jak on dziala. Ja go dostalem zamiast solianu i anafranilu, ktore bralem ale musialem odstawic... I raczej go dostalem na zaburzenia nerwicowe , aktywizacje niz depresje.

    Zrób sobie ten test na depresje i napisz ile masz punktów: www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1

    W ogóle jakie masz objawy swojej depresji?
  • xanonymous 31.07.12, 18:17
    W ogóle to jakie brałaś leki na depresje jeszcze i w jakich dawkach i jak długo?

  • xanonymous 31.07.12, 18:21
    Stabilizatory nastroju to chyba sie bierze tylko w chorobie afektywnej dwubiegunowej czyli w chorobie depresyjno-maniakalnej. Kiedy pacjent jest w fazie depresji, bierze antydepresant i zeby nie dostal manii - ma stabilizowac nastroj by nie spadal w dol i nie podnosil sie za bardzo przechodzac w manie.
  • gwiazda718 01.08.12, 10:35
    biorę zalastę 10 mg na noc i abilify 15 mg rano, lekarz mi powiedział, że leki te działają także jako stabilizatory nastroju i żeby nie sugerować się ulotką. Ja nie czuję w ogóle ich działania a biorę te neuroleptyki już rok. Wcześniej przetestowałam chyba z dziesięc leków przeciwdepresyjnych ale nie pamiętam wszystkich nazw, m.in. fewarin , coaxil venlectine , mobemid , anafralin, neurotop
  • lucyna_n 01.08.12, 10:54
    jakieś dziwne te leki, same zamulające
    a nie zapisał Ci nikt nigdy zwyklego SSRI? citalopramu, seroxatu, asentry, fluoksetyny?

    --
    verujem ne verujem
  • xanonymous 01.08.12, 12:47
    Ile masz pkt. w tym teście na depresje co podałem w pierwszym swoim poście?
  • gwiazda718 01.08.12, 13:11
    w skali Becka mam 37 pkt., to bardzo dużo czyli jestem w głębokiej depresji co zresztą wiem, bardzo się boję, że tak będzie całe życie, ile ja bym dała chociaż za rok bez depresji. Pozdrawiam
  • lucyna_n 01.08.12, 13:52
    ten test na depresję to taka pierdołowata metoda, nie ma co się nią aż tak sugerować. Moim zdaniem im szybciej trafi ona do innego lekarza tym lepiej, na forum to sobie można tak tylko pogdybać.
    --
    verujem ne verujem
  • xanonymous 01.08.12, 14:33
    Ten test jest dobry. Ja sobie go zrobiłem kilka razy, przypominając sobie jak czułem się w różnych okresach życia.

    Gdybym zrobil ten test np. jeszcze 5 lat temu to bym miał 1 pkt. - brak depresji.
    W marcu tego roku mialem 27pkt (też źle mi było ale lepiej jak teraz)
    A dziś 41 pkt. i ledwo moge wytrzymac to jak się czuje....


  • lucyna_n 01.08.12, 19:59
    no ja Ci tam nie bronię robienia sobie testu, ale serio, aż tak to się nie ma co sugerować. On nie jest aż tak miarodajny, psychologowie go robią żeby klient czuł sie fachowo zdiagnozowany i dopieszczony. Przecież sam wiesz najlepiej jak się czujesz, bez określania ilości punktow wiesz czy jest ok, czy jest trochę źle, czy już nie wytrzymujesz.
    --
    verujem ne verujem
  • marzename11 04.08.12, 09:57
    na depresję choruję od 10 lat.U mnie również jest podobnie bo leki ( te trafione )pomagają na pół roku-dłużej raczej nie.Do tego, w ogóle,u mnie jest potworny problem z doborem leków.
    Przy ostatnim-po jednej tabletce,choruję do tej pory bo dostałam takiego rozstroju żołądka,a minęło już półtora miesiąca.
    Tak naprawdę nie potrafię nic poradzić bo sama czuję się bezradna.Wiem tylko to,że sama muszę sobie pomagać bo inaczej...kompetna klęska.I dla pociechy-ja też przez ten okres nie miałam chwili dobrego nastroju.
    A może ktoś ma jakieś pomysły na taki stan.Podobno depresja jest chorobą bardziej dotykającą kobiety-może jest inaczej.Proszę napiszcie.
  • gazeta_mi_placi 04.08.12, 20:59
    Jest jedno wyjście, nie bój się.
  • gwiazda718 06.08.12, 15:05
    10 lat to strasznie długo a jak sobie radzisz z tą depresją, pracujesz zawodowo? ja czuję się tak żle , że nie mogę pracować. Choruję ponad 8 lat i uważam ten czas za stracony, życie płynie jakby obok mnie a ja wegetuję w apati i beznadzieji. Mam nadzieję, że u ciebie jest trochę lepiej. We mnie jeszcze wciąż tli się nadzieja, że kiedyś będę zdrowa i zacznę normalnie żyć, ty też się nie poddawaj.Pozdrawiam
  • marzename11 06.08.12, 20:50
    Pracuję zawodowo. Moja doktor nawet twierdziła,że nie wyobraża sobie,jak to robię. Praca jest czymś,co nakazuje mi ogromne skupienie. Oczywistym jest,że wszystko robię wolniej ale nie znaczy,że gorzej. Przychodzę do domu i wtedy napięcie i skupienie znika.Muszę zrobić obiad -mieszkam z 19-letnim synem,najchętniej zamykam się w sypialni i płaczę.To jest koszmar ale praca pozwala mi przetrwać.Każdy jednak ma własny sposób,własną drogę,czego życzę Ci gorąco. Zwolnienia i urlopy, wbrew pozorom to nie to.
  • gwiazda718 07.08.12, 16:10
    Dobrze słyszeć , że ktoś sobie radzi. Ja się strasznie boję podjąć pracę z obawy, że sobie w niej nie poradzę. Jeszcze nigdzie nie pracowałam . Skończyłam studia i zaraz potem zachorowałam. Te 8 lat choroby uważam za stracony czas, nie zrobiłam nawet małego kroku do przodu. A jakie bierzesz leki, czy leczysz się cały czas? Ja cały czas jestem na lekach, niestety nie pomagają. Pozdrawiam
  • marzename11 07.08.12, 20:55
    Leki nie pomagają,bo są źle dobrane.Przeczytałam kilka maili -odpowiedzi na Twój i ktoś już Ci napisał o lekach(niestety nie pamiętam kto).Jak leki są źle dobrane to nici z leczenia.Z tego,co piszesz wynika,że jesteś jeszcze bardzo młodą osobą.Skąd się ta choroba u Ciebie wzięła(może już komuś pisałaś ale nie doczytałam się).To też jest istotne.Z czego się utrzymujesz? czy jesteś na rencie?To wszystko jest bardzo ważne.I pamiętaj,nie możesz rzucać się od razu na głęboką wodę,bo nie umiejąc pływać-utoniesz.Małymi krokami,najpierw jakieś drobne zajęcie,pomoc komuś.To tylko takie przykłady.Ja w domu,po pracy zaczęłam robić...maski.Było to zajęcie dobre na jakiś czas i bardzo pomogło.Możesz coś pisać,malować,cokolwiek byleby coś.Piszę Ci o tym,bo to jest mój sposób przetrwania.Taki znalazłam.Pozdrawiam
  • gwiazda718 08.08.12, 15:53
    nie mam renty , bo żeby ją otrzymać trzeba mieć przepracowane co najmniej 5 lat a ja nie spełniam tego wymogu. Utrzymują mnie rodzice. Ubezpieczeni zdrowotne mam, bo jestem zarejestrowana w Urzędzie pracy. Straszna ta choroba, ja już czasami nie daję rady, dziękuję za wasze wsparcie jest mi ono bardzo potrzebne. Ja się chyba nigdy nie doczekam na jakąś remisję, boję się, że będę chora całe życie. Z depresją to nie jest życie tylko wegetacja. Co do leków to nie wiem dlaczego są one nieskuteczne, brałam ich już bardzo dużo radzai. Może mam depresję lekoodporną .
  • mifune85 08.08.12, 17:20
    gwiazda718 napisał(a):

    > nie mam renty , bo żeby ją otrzymać trzeba mieć przepracowane co najmniej 5 lat
    > a ja nie spełniam tego wymogu. Utrzymują mnie rodzice. Ubezpieczeni zdrowotne
    > mam, bo jestem zarejestrowana w Urzędzie pracy. Straszna ta choroba, ja już cza
    > sami nie daję rady, dziękuję za wasze wsparcie jest mi ono bardzo potrzebne. Ja
    > się chyba nigdy nie doczekam na jakąś remisję, boję się, że będę chora całe ży
    > cie. Z depresją to nie jest życie tylko wegetacja. Co do leków to nie wiem dlac
    > zego są one nieskuteczne, brałam ich już bardzo dużo radzai. Może mam depresję
    > lekoodporną .

    Każdy ma czasami takie dni kiedy myśli że już nie daje rady ale nawet w depresji takie czarnowidztwo mija. Ty masz pewnie dystymię jak ktoś już kiedyś wspomniał bo takiej pełnowymiarowej depresji nie byłabyś w stanie wytrzymać tyle lat. Czy fakt że nie pracujesz wpływa jakoś na twoje samopoczucie?Dużo o tym myślisz?
  • marzename11 08.08.12, 20:05
    Jest jeszcze coś takiego,jak pobyt w szpitalu-na oddziale dziennym. Tam są rózne zajęcia -oni naprawdę mogą Cię wyprowadzić na prostą. Ale jest warunek -trzeba chcieć. Nie chcę Cię atakować ale tego za Ciebie nikt nie zrobi .Są różne formy leczenia . I wiem,co mówię.Pozdrawiam.
  • gwiazda718 09.08.12, 11:50
    mam zdiagnozowaną depresję a nie dystymię, ja właśnie już nie mogę tego stanu wytrzymać. Mam myśli samobójcze i boję sie, że je zrealizuję. Byłam na terapi w szpitalu na oddziale dziennym, terapia trwała 12 tygodni i mi nie pomogła. Chyba jestem lekoodporna, boję się , żę będę się męczyć już całe życie albo się wcześniej zabiję.
  • marzename11 09.08.12, 12:46
    Czasami życie potrafi być piękne.Patrzy się na nie przez łzy ale...Wczoraj na przykład,wracałam do domu po trzech tygodniach nieobecności i jak z ok.30 km zobaczyłam budynki mojego miasta to popłakałam się...ze szczęścia.A teraz płakać mi się chce bo mi potwornie smutno choć jestem szczęśliwa,że już w domu.Naprawdę.Takie stany mam non stop ale jak nie będziemy chciały nikt nas nie uratuje.Błagam,spróbuj,nie pożałujesz.
  • mifune85 09.08.12, 14:06
    gwiazda718 napisał(a):

    > mam zdiagnozowaną depresję a nie dystymię, ja właśnie już nie mogę tego stanu w
    > ytrzymać. Mam myśli samobójcze i boję sie, że je zrealizuję. Byłam na terapi w
    > szpitalu na oddziale dziennym, terapia trwała 12 tygodni i mi nie pomogła. Chyb
    > a jestem lekoodporna, boję się , żę będę się męczyć już całe życie albo się wcz
    > eśniej zabiję.

    Od myśli samobójczych do ich realizacji jest zwykle długa droga. Każdy z nas pewnie miał wiele takich mysli i pojawiają się zwykle wtedy kiedy wydaje się nam że sporóbowaliśmy wszystkiego i wydaje nam się że lepsza śmierć niż męka do końca życia. Nie istnieje coś takiego jak depresja lekoodporna i mówi się o depresji lekoodpornej wtedy kiedy problem jest bardziej skomplikowany i nie polega tylko na obniżeniu nastroju. Ja miałem już kilka epizodów depresji i z wiekiem powody tego są różne. Kiedyś powodem była samotność i starch przed nią, kiedy indziej silna presja któej nie potrafiłem sprostać. Nie chcę wyrokować co jest problemem u ciebie bo nic o tobie nie wiem ale myślę że ty wiesz co tak naprawdę najbardziej ci doskwierai powoduje że leki nie są tak skuteczne jak powinny
  • gwiazda718 10.08.12, 09:44
    to jesteś w lepszej sytuacji ode mnie, bo ty chociaż masz remisję a ja męczę się cały czas. Ile ja bym dała za chociażby rok remisji. Moim największym marzeniem jest życie bez depresji ale obawiam się, że ono się nigdy nie spełni. Jak długo się leczysz i jak długo trwają twoje remisje, jakie bierzesz leki? pozdrawiam
  • lucyna_n 10.08.12, 11:21
    a byłaś już u innego lekarza?
    co powiedział o Twoim stanie? zmienil leki?
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 10.08.12, 13:00
    jeszcze nie byłam u nowego lekarza, termin mam dopiero na 15 września, szczerze mówiąc obawiam się zmienić lekarza, bo pewnie będzie mnie wysyłał do szpitala a ja nie chcę tam isć. Byłam w szpitalu 10 dni i to mi wystarczy,było tam okropnie tylko leżenie i branie leków. Mi już chyba niestety nic nie pomoże i będę tkwić w tym stanie.
  • mifune85 10.08.12, 14:34
    Trudno mi uwierzyć że nie miałaś nigdy remisji depresji. Czasami nawet trudno samemu to zauważyć. Ja nie miałem nigdy lub miałem bardzo mało dni w życiu w których nie odczuwałbym objawów nerwicy. Raz te objawy były silniejsze a raz słabsze ale cały cas były. Kiedyś oczekiwałem na bardzo dobry nastrój, tzw.100-procentowy powrót do normalności ale nigdy to nie nadeszło. Trudno jest wyjść z depresji ale jeszcze trudniej jest żyć z brzemiem depresji i lęków. Nerwica zabrała mi cały luz w życiu i zwłaszcza w dwóch ostatnich latach jest mi ciężej niż kiedykolwiek
  • lucyna_n 10.08.12, 14:49
    wszystko przemija nawet najdłuższa żmija,
    żyj najnormalniej jak sie da, nie kieruj się nigdy lękiem, wyjdż życiu naprzeciw a ta cholerna nerwica też w koncu ustąpi. Lepiej się potknąć i zaryć nosem w błotko ale mimo wszystko zrobić krok do przodu niż stać i nic nie robić.

    --
    verujem ne verujem
  • lucyna_n 10.08.12, 14:47
    A czego oczekujesz po szpitalu, tam masz po prostu brać leki i mają Ci tak je dobrać żeby wreszcie coś poskutkowało. Wolalabym sto razy leżeć i nic nie robić w szpitalu przez miesiąc, niż mieć jak twierdzisz ciężką depresję przez wiele lat. Nie bardzo ta depresja wydaje mi się taka ciężka, bo wtedy to człowiek wszystkiego by się chwycił byle był cień nadziei że pomoże. Do lekarza to choćby przyszło się czołgac człowiek idzie, bo nie jest w stanie wytrzymać, do szpitala błaga o przyjęcie, aty sobie siedzisz na forum i wszystkich po kolei pytasz jak im się wiedzie oraz upewniasz wszystkich że Tobie nic nie pomoże.

    Moim zdaniem Ty nie robisz nic żeby jakoś z tej depresji wyjść, siedzisz z przeproszeniem na tyłku i czekasz na jakiś cud. To głupie robić codziennie to samo a oczekiwać rożnych rezultatów. Może powinni przestać cię karmić, widmo głodu i bezdomności daje niezłego kopa.
    Do pracy nie, do lekarza nie, do szpitala nie, czym Ty chesz zapełnić jedyne życie jakie masz? telewizją i forum? Czas się obudzić i wydobyc z kokonu, to co robisz to marnowanie młodości i życia.

    --
    verujem ne verujem
  • lucyna_n 10.08.12, 14:50
    poczytaj sobie o wyuczonej bezradności, obawiam się że to jest Twoj prawdziwy problem, depresyjny nastrój jest tylko skutkiem Twojego trybu życia i podejmowanych decyzji, a raczej braku jakichkolwiek decyzji.
    --
    verujem ne verujem
  • marzename11 10.08.12, 15:49
    Zupełnie zgadzam się z moją przedmówczynią.Ty masz tak naprawdę wspaniałe życie-nic nie musisz,nic,według siebie,nie powinnaś robić,utrzymują Cię rodzice.Zrób coś dla siebie i dla nich-zacznij siebie sama utrzymywać!Tak naprawdę niewiele masz do zrobienia,tylko kiwnąć palcem i to będzie jakiś początek.
    Jak czytasz wpisy na tym forum to już powinnaś się zorientować,co ludzi z taką,jak nasza choroba,pobudza do życia.Powinnaś wyciągnąć wnioski.Nikt tu nie chce Cię obrażać ani Cię atakować ale nikt nic nie pomoże dopóty,dopóki nie będziesz chciała.A mam wrażenie,że tak właśnie jest.Pisałaś wcześniej,że byłaś na oddziale dziennym,teraz napisałaś,że byłaś przez 10 dni na oddziale zamkniętym.Już nie wiem.Ja po miesięcznym pobycie na oddziale dziennym wiedziałam,że mimo wszystko warto żyć.Choćbyś dostała 1000 takich wpisów to nic z tym nie zrobisz-może masz taki charakter? Nie wiem.Dopóki sama nie postanowisz,że chcesz żyć,to nic się nie zmieni.Jak sobie wyobrażasz,że inni Cię zmotywują?Powiedz sobie głośno-a może lepiej napisz tym wszystkim,którzy jednak chcą coś dla Ciebie zrobić-co mogłabyś zrobić,przy czym nie ma odpowiedzi,że nic.Ja naprawdę cierpię katusze,codziennie,ale muszę wyglądać przez okno...
  • mifune85 10.08.12, 18:32
    Trudno jest wychodzić z depresji będąc w depresji. Taki paradoks. Leki czasami pomagają ale jak w żadnej innej chorobie prawie wszystko zależy od chorego. Z doświadczenia swojego i innych ludzi wiem że takie motywujące gadki tzw.kopanie w tyłek niewiele daje i czasami ktoś inny musi podsunąć nam motywacje do wychodzenia z depresji i lęków.
  • lucyna_n 10.08.12, 18:56
    pewnie że gadki niewiele dają, ale jak dziesięć osób powie mi to samo to może nie od razu , może po jakimś czasie, krotszym, dłuższym coś tam przemyślę, coś zobaczę od inej strony, zbiorę się w sobie i coś wreszcie zmienię.

    Nikt nie powinien czekać aż inni za niego zrobią coś dobrego dla niego samego, bo można tak strawić całe życie i się nie doczekać. To są skutki wychowania pod tytułem "będzie jak bóg da" "widocznie tak bóg chciał" itp. Zwłaszcza kobiety wychowuje się w duchu niewiary we własne osobiste możliwości kierowania swoim życiem, uczy się je oczekiwać że ktoś coś zrobi , albo samo jakoś się zmieni. Takie myślenie życzeniowe, jak czegoś potrzebuję to mi się to samo cudem stanie pewnego dnia, bozia mi da, obudzę się i przygalopuje wybawiciel na białym koniu. A w życiu czego sobie sam nie wyszarpiesz to ci los nie da. Im więcej sam się postarasz tym więcej dostaniesz.

    To nie jest łatwe, ale nie ma człowieka ktorego życie jest latwe, każdy musi się z czymś zmagać, każdy jeden. Depresja jest cholernie przykra, trudna, paraliżująca, ale jak ktoś może wiedzieć że życie mu się nie podoba że może żyć inaczej, czuć się inaczej skoro nawet nie próbował nic zrobić? nie podjął żadnego wyzwania, płynie jak zdechła ryba z prądem, tam stoi gdzie go ktoś postawił?

    Właściwie to jestem najbardziej zła na rodziców autorki wątku, oni pozwolili żeby wyrosła na osobę bezradną, bezwolną, jak ona ma być nie w depresji skoro w jej życiu nic się nie dzieje, nie ma co prawda porażek ale nei ma też sukcesów. jakby już ją zamknęli w grobie, odpuścili sobie.
    i ona myśli że tak musi być, że nic nie może zmienić, a to jedna wielka nieprawda.


    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 11.08.12, 12:38
    depresja to obezwładniająca niemoc i rady typu weż się w garść wcale nie pomagają a jedynie pogarszają stan chorego. Popadłam w marazm, zastój , bezwład, apatię i trudno się z tego wyrwać co nie znaczy , że nie próbuję. Moja choroba wynika z tego iż nie miałam niestety zbyt szczęśliwego dzieciństwa, nie będę tu się rozpisywać dlaczego. Jeżeli chodzi o pracę to chyba spróbuję najpierw na pół etatu i zobaczę czy sobie poradzę. Póki co jest mi bardzo ciężko.
  • marzename11 11.08.12, 12:47
    Początki chcenia są bardzo trudne.Ważne,żebyś czymś się zajęła.Co do całej reszty-trudno radzić.Każdy ma inaczej.Ważne,żeby się przemóc.Chodzi o to,że skoro widzisz,iż to,co robisz ( bądź nie robisz ) nie przynosi rezultatu,to trzeba to zmienić,najlepiej metodę.Samo pisanie naprawdę nic nie pomoże a w pisaniu ważne jest to,że ktoś nam może coś podpowiedzieć-tak naprawdę dlatego piszemy.Nie chodzi nam ( przynajmniej mnie ) o to,żeby cały świat dowiedział się,że cierpimy,bo to wiadomo-że w depresji tak jest.
  • lucyna_n 07.08.12, 20:59
    może zacznij od wolontariatu, albo nieodpłatnych praktyk w jakiejś pracy tymczasowej (są biura pośrednictwa pracy specjalizujące się właśnie w pracy tymczasowej.
    Moim zdaniem praca bardzo pomaga w wychodzeniu z depresji, nadaje rytm dniom, wyrywa człoieka z marazmu. Jeżeli nei jesteś w jakimś dramatycznei ciężkim stanie powinnaś spróbować, choćby coś niewielkiego, tymczasowo, tak żebyś się od razu nie stresowała możliwością utraty pracy, czy pensji. Rozważ to proszę bo od siedzenia w domu nie poprawi Ci się nigdy. Człowiek musi mieć jakiś mus, coś co go każdego dnia mobilizuje i pozwala zagospodarować dzień tak żeby kładąc się spać czuł satysfakcję.
    --
    verujem ne verujem
  • ninananu 11.08.12, 14:48
    a co to jest dobry nastrój wg ciebie?
  • gwiazda718 11.08.12, 15:58
    dobry nastrój to wg. mnie życie bez cierpienia, możliwość przeżywania radości , umiejętność cieszenia się, łatwość nawiązywania kontaktów, pewność siebie, to prawdziwe szczęście, życie bez depresji to prawdziwy raj na ziemi a depresja to istne piekło
  • mifune85 11.08.12, 18:28
    gwiazda718 napisał(a):

    > dobry nastrój to wg. mnie życie bez cierpienia, możliwość przeżywania radości
    > , umiejętność cieszenia się, łatwość nawiązywania kontaktów, pewność siebie, to
    > prawdziwe szczęście, życie bez depresji to prawdziwy raj na ziemi a depresja t
    > o istne piekło

    A czy kiedykolwiek odczuwałaś dobry nastrój?My nerwicowcy zawsze znajdziemy jakiś powód by nie odczuwać szczęścia bądź czekamy na niewiadomo co i zawsze czujemy się choć trochę nieszczęśliwi. Trochę banalne stwierdzenie że w życiu są piękne tylko chwile jak najbardziej sprawdza się w naszym przypadku. Ja mam dosyć niestabilności nastroju który niesie w moim życiu nerwica ale każdego dnia muszę na nowo się z tym godzić i może dlatego moje życie nie jest tylko ustawicznym cierpieniem
  • ninananu 11.08.12, 19:10
    dokladnie. skoro wiemy, czym jest dobry nastroj, to doprecyzujmy "cierpienie". bo to wszystko ogolniki- ból głowy, płacz, rozpacz, tęsknota, a moze ból palca, złamany paznokiec etc. cierpeinie moze byc rozne. ja osobiscie nie uwierze, ze nie bylo sytuacji , w ktorej sie nie zasmialas - np. bo widzialas fajna sytuacje, albo film. pewnie cos bylo, ale moze chcialabys czesciej, a jest ci trudno. po prostu. ja np, jestem wyjalowiona z uczuc. wszystko zbija mi sie w jedna kule, pętlę emocjonalna, ale ostatnio sie zasmialam na filmie, czy kabarecie. to nie jest to, co kiedys oj nie, bo ta radosc jakby do mnie nie dochodzi, jakby ktos mi mozg zamknal na klodke, albo jakas niewidzialna granica odddzielala mnie od uczuc. Dziwne, bo czasem sie rozplacze, ręcę mi drżą, usmiałam sie z kumpelą, a emocji choler a- brak.
  • m-b 12.08.12, 12:21
    z wywiadu z Robert Whitaker'em – amerykańskim dziennikarzem, historykiem nauki, autorem książek poświęconych psychiatrii.
    pelny wywiad: nowadebata.pl/2012/08/06/narasta-spoleczny-bunt-przeciw-biopsychiatrii-wywiad-z-robertem-whitakerem/

    "Kiedy przeanalizujemy literaturę naukową dotyczącą długoterminowych wyników leczenia farmakologicznego, z łatwością dostrzeżemy, że leki psychiatryczne zwiększają przewlekłość problemów psychicznych. Jest to szczególnie widoczne w przypadku tzw. zaburzeń afektywnych (depresja i choroba maniakalno-depresyjna). Co więcej, na przykład długotrwałe przyjmowanie antydepresantów typu SSRI przez pacjentów ze zdiagnozowanym zaburzeniem afektywnym zwiększa prawdopodobieństwo, że osoby te będą długotrwale niezdolne do normalnego, codziennego funkcjonowania.

    Studiując wpływ leków psychiatrycznych na epidemię zaburzeń psychicznych, zauważymy, że stan znacznej części osób, które przyjmują antydepresanty typu SSRI w związku z wystąpieniem u nich łagodnej depresji, z czasem się pogorszy. Przyjmowane leki wywołają u nich nowe, ostrzejsze objawy, np. manię. To właśnie na podstawie literatury naukowej wiemy, że u pacjentów, u których wystąpił epizod depresyjny, przyjmowane przeciwdepresanty typu SRRI zwiększają ryzyko wystąpienia epizodów maniakalnych. A to zwykle skutkuje tym, że diagnozuje się u nich zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Krótko mówiąc, z badań naukowych wiemy, że stosowanie leków psychiatrycznych tworzy „chorych przewlekle”
  • gwiazda718 14.08.12, 09:01
    a czy komuś udało się wyleczyć wieloletnią depresję?
  • lucyna_n 14.08.12, 13:28
    jezusie maryjo!!
    długo tak możesz?
    --
    verujem ne verujem
  • mifune85 14.08.12, 13:44
    lucyna_n napisała:

    > jezusie maryjo!!
    > długo tak możesz?

    Lepiej dać spokój dziewczynie. Widać że wpadła w pętle depresji i lęku i zadaje co jakiś czas te same pytania a nic nie działa by z tym walczyć.
  • xanonymous 14.08.12, 21:54
    A można wiedzieć z jakiego jesteś miasta lub województwa i czy leczysz się u siebie w mieście?

    Jest taka stronka jak www.znanylekarz.pl i może wpisz tam swoje miasto czy jakieś pobliskie i poszukaj jakiegoś lekarza, który ma dużo pozytywnych opinii.



  • gwiazda718 15.08.12, 10:39
    dzięki za przydatną stronę, jestem z małopolski i leczę się w swoim mieście, od 8 lat chodzę do jednego lekarza chyba czas go zmienić
  • xanonymous 15.08.12, 12:07
    Robilaś sobie moze badania poziomu hormonow tarczycy (tsh, ft3, ft4, antyTPO...). Podobnież niedomagania tego narządu mogą mieć wpływ na depresje.

    Tutaj opinia jedna pacjentki o lekarzu, ktory mial prawie same pozytywne komentarze na znanylekarz.pl i inni pacjenci byli zachwyceni leczeniem u niego:

    "Jestem osobą młodą i leczyłam się u Pana Doktora przeszło 10 lat. Diagnoza - nerwica lękowa z elementami depresji. Mimo przyjmowania leków antydepresyjnych wciąż towarzyszyły mi częste epizody depresyjne i lęk, które łagodziłam lekami uspakającymi. Wciąż męczyło mnie niskie poczucie własnej wartości, miałam problemy z budowaniem relacji ich utrzymaniem oraz bardzo duże zmiany nastroju. Pan Dokror zalecił mi psychoterapię, na którą uczęszczałam przez 5 lat. Po urodzeniu dziecka mój stan znacznie się pogorszył. Pan Doktor zapisał mi te same leki co zawsze, bez dociekania konkretnej przyczyny bardzo złego samopoczucia. Dalej czułam się tragicznie więc zdecydowałam się na innego psychiatrę, znacznie młodszego, mniej utytułowanego, prowadzącego jednocześnie psychoterapię. Byłam skomplikowanym przypadkiem, leki były kilka razy zmieniane, psychoterapia bardzo ciężka. Było warto. Dzięki naszej wspólnej determiancji została wreszcie postawiona prawidłowa diagnoza - choroba afektywna dwubiegnowa. Po za tym nowy lekarz skierował mnie na badanie tarczycy, gdyż często choroba tego narządu powoduje bardzo duże zmiany nastroju. Okazało sie, że cierpię na niedoczynność tarczycy, która pogarsza samopoczucie psychiczne. Od roku mam bardzo dobrze dobrane leki psychotropowe, nie potrzebuję psychoterapii, czuję się doskonale. Żałuję tych straconych lat."
  • xanonymous 15.08.12, 14:06
    Znowusz inny pacjent tak wyrazil sie o tym samym lekarzu:

    lekarz i człowiek najwyższej próby. Zgłosiłem się do niego z b.głęboką wieloletnią depresją. Długie, żmudne leczenie spowodowało, że wyciągnął mnie z zupełnego niebytu (CHAD). I to w sytuacji kiedy najbliżsi nie popierali mojej terapii!!!Dał nową energię. Ze stanu kiedy tylko przemyśliwałem w jaki sposób ze sobą skończyć, doprowadził mnie do sytuacji, że skończyłem studia podyplomowe, zdobyłem inne b.wysokie kwalifikacje. Niebywała umiejętność osobistego kontaktu, dociekliwość, wszechstronność, olbrzymia wiedza. No i te zwykłe ludzkie cechy charakteru. Mam ponad 50 lat, ale takiego wspaniałego lekarza i człowieka spotkałem po raz pierwszy. Zdał mi się lekarzem naprawdę z powołania. Chciałbym w życiu więcej takich spotkać. Chociaż raz na 10 lat.

    Także różnie to bywa:)

    Mnie tez jeden psychiatra szybko pomogl bo po miesiacu bylo juz o 180 lepiej jesli chodzi o ogolene samopoczucie i ustapily zaburzenia nerwicowe ktore mi nie dawaly spokoju i pojawil sie dobry nastroj jakas tam pewnosc siebie i nawet nieraz radosc. Stalem sie aktywniejszy przez to ze zamiast zmagac sie z roznymi dolegliwosciami to poprostu myslalem co by tu robic zeby sie nienudzic, bo dolegliwosci ustapily. Zaczolem sporo jezdzic na rowerze, rozwiazywac krzyzowki, ogladac filmy, chodzic sobie na spacery, a nawet nieraz upieklem ciastka czy placek, znowu zaczolem pisac sobie jakies programy komputerowe (moje hobby), troche cwiczyc w domu czy nawe biegac z samego rana, choc z kondycja kiepsko. Odpoczolem psychicznie, odprezylem sie. Nawet raz zdarzylo mi sie ze mi lzy polecialy bo tak sie zastanowilem nad swoim zyciem ale to tylko chwile i od razu taka optymistyczna mysl mi przyszla do glowy ze jeszcze mozna nadrobic stracony czas i czulem jakas sile czy wiare w siebie i poszedlem spac w dobrym humorze. Ale na lekach nie bylo rozowo po2 miesiacach zrobilem sie jakis zmeczonny bez przyczyny (zapewne to anafranil) i przymulonu, taki jakis zbytnio wytlumiony (olanzapina?) w zwiazkuz czym nie zainteresowalem sie jedna praca a pojawila sie taka szansa ze moze bym poszedl do pracy no ale jak jak ja jestem zmeczony jak tu pracowac, trza iec werwe energie byc rześki. Potem budzenie sie w nocy co godzine dwie i tak kilka miesiecy, zrobilem sie jakis zestresowany, psychiatra mnie zalapamal bo obiecal ze odstawimy juz leki a potem ze musze brac czulem sie jak jakis lekoman , zrobilem sie zfrustrowany... potem sam sobie robilem przerrwy w braniu lekow by stopniowo odstawic ale zaczolem sie robic jakis lekliwy wiec bralem znowu potem z tydzien jakis jakby nawrot depresyjnych mysli, jakis nerwowy i dostale migotania przedsionkow i kardiolodzy zalecili odstaiwnie lekow i od tamtej pory nie moge dojsc do siebie. Psychiatra mnie olal jak sie chcialem z nim skontaktowac i czekalem 2 tyg. w meczarniach na kolejna wizyte..... teraz sie juz u niego nie lecze bo pewnie sie obrazil bo mu po zlosci cos napisalem ale to nie moja wina bo on pierwszy mnie zignorowal jak potrzebowalem pomocy po wyjsciu ze szpitala, bo pol dnia bylem zalekniony, ciezki oddech, potem bralm sama olanzapine tylko w dzien czy na wieczor na nerwy to mi sie cos takiego zrobilo od tego ze budzilem sie rano i mowilme soobie ze zycie mnie nieinteresuje, swiat mnie nie interesuje chce tylko spac i nic nie czuc, przerazalo mnie ze trzeba jakos przezyc dzien, jakis lek jakby przed zyciem , przed tym ze mnie cos ssie od srodka jakby brak lekow w organizmie czy nerwicowe - masakra - nigdy w zyciu tak sie nie czulem zeby sie obudzic i nie miec chceci do zycia...... a dalej niechce mi sie juz pisac... ale wiem jedno ze skoro wczesniej czulem sie dobrze to mozna jakos wrocic spowrotem do tego stanu ze znow moze byc lepiej probowalem innych lekow u innych psychiatrow i niby cos tam bylo lepiej ale znowusz mi nerwice pogarszaly leki SSRI ehhh
  • lucyna_n 15.08.12, 14:18
    Znowusz:) fajny nik byłby z tego.
    --
    verujem ne verujem
  • gwiazda718 16.08.12, 09:51
    jak już pisałam wcześniej wyniki badań na tarczycę mam dobre, jak czytałam opinię lekarzy to zauważyłam ,że wielu osobom udało się pokonać depresję , to niezwykle pocieszające. Mam już namiary na lekarza do którego wybieram się na początku września, może ten mnie z tego wyciągnie, tak bardzo bym tego chciała. Pozdrawiam
  • marzename11 16.08.12, 15:46
    Prócz niedoczynności tarczycy i objawów depresyjnych przy tym, możesz zrobić sobie badania hormonalne.Jesteś młodą kobietą ale czasami może się zdarzyć,że hormony fiksują i jest tak źle z nastrojem.U mnie tak było ale to był tylko dodatek do depresji,przy czym,z tego co piszesz,jesteś ode mnie dużo młodsza.Reszta leki,które w mojej ocenie, praktycznie nie działają i ja sama.Człowiek się ima wszystkiego nawet różnego rodzaju prac domowych i nie tylko,żeby zapomnieć i poczuć się lepiej.
  • xanonymous 17.08.12, 16:38
    Gwiazdo. Jakie masz u siebie objawy, których chciałabyś nie mieć? Jak czujesz się rano, w południe wieczorem, jak ze snem, apetytem. Masz jakieś kompleksy oprócz tego że po prostu masz tą depresje i "stoisz w miejscu" ,i że nic nie dzieje się w Twoim życiu ciekawego. Czujesz się na tych lekach rześka i świeża?, wypoczęta rano?, pełna energii do działania?, a może zgaszona, zobojętniała, nadmiernie wytłumiona, zero pomysłów w głowie, poczucie rezygnacji, zmeczona itp ?:) Masz jakiegoś rodzaju lęk mniejszy czy większy? Jakieś objawy somatyczne, nerwicowe, mialas bąć masz?

    Olanzapina (Zalasta) na 100% nie działa aktywizująco. Nawet w ulotce pisze w skutkach ubocznych - mniejsza aktywność w ciągu dnia.
    Nie probowalas np. jeden dzien czy kilka dni nie brac zalasty albo zmniejszyc dawke o polowe i zobaczyc co to zmienia w twoim samopoczuciu, podobnie z abilify? Abilify owszem może aktywizować, nie wiem jak działa w większych dawkach. A 15mg to chyba sporo.
    Zapewne wchodzilas na takie dawki nie od razu tylko stopniowo?
    Wiem że takie atypowe neuroleptyki jak solian (amisulpryd) - do 200mg/dzień, fluanxol(flupentyksol) do 3mg, sulpiryd chyba do 400mg, działają aktywizująco i przeciwdepresyjnie. Uwalniają dopamine. W Większych dawkach hamują jej wytwarzanie czy blokują receptory by ta nie mogła oddziaływać na nie. NIe wiem jak z Abilify ale nie jestem piewien czy nie bierzesz go za dużo.

    Czujesz tą aktywizację? Chce ci sie coś robić, ruszać? Nie wiem, zacznij biegać, chodzić na długie spacery zeby sie troche zmeczyc.

    Masz jakieś koleżanki, z kim pogadać w razie jakbyś miała na to ochote?

    Pijesz kawe? Palisz papierosy? :)

    A leki inne w ogóle nie działały czy jakieś skutki uboczne mialas od nich ze nie moglas ich brać dluzej, coś pogarszały?



  • xanonymous 17.08.12, 16:45
    A szpital to jakiś oddział dzienny raczej a nie jak pisalas ze tylko lezenia na lozkach. Ja bylem na dziennym oddziale nerwic i tam od rana do poznego popoludnia byly zajecia rozne, nie bylo czasu sie nudzic i raczej takie coś bym dla ciebie widzial. A mnie tam uprali mozg hydroksyzyną i spalem po 3 godzin na dobe jak nigdy w zyciu ah i zwialem ztamtąd bo normalnie nie tak sobie wyobrazlem leczenie ale jakby inny lekarz byl jakies inne leki dal itd. to mi sie tam podobalo i do ludzi sie przyzwyczailem i nawet zalowalem ze tam dluzej nie zostalem no ale jak z upranym mozgiem i bezsennoscią można funkcjonować, ledwo mialem sile jesc , obawialem sie ze moge sie obudzic i nie wiedziec jak bede sie nazywal tak mnie tam zalatwili a neuroleptyki niby takie straszne są.
  • gwiazda718 17.08.12, 18:41
    Czuję się przez depresję zgaszona, zobojętniała, wyobcowana, nadmiernie wytłumiona, mam poczucie rezygnacji, jestem zmeczona , mam pustkę w głowie , nic mnie nie cieszy , mam myśli samobójcze z pełnej optymizmu, ambitnej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka, wszystko mnie przerasta.Depresja okrada mnie z życia. Ja byłam na oddziale dziennym 12 tygodni a potem na zamkniętym, ale tylko 10 dni i się wypisałam. Przez depresję od ponad ośmiu lat stoję w miejscu ani nie podjęłam pracy, nie mam też chłopaka, bo czuję się beznadziejna i do niczego, zdrowa osoba nie jest mnie w stanie zrozumieć, poza tym kto chciałby dziewczynę z depresją. Odpowiadając na pytanie nie palę papierosów, z używek piję kawę. Nie jest tak , że zupełnie nic nie robię, bo zajmuję się domem , sprzątam, gotuję, lubię pojeżdzić na rowerze, również chodzę na długie spacery mimo to nie mogę tej depresji pokonać , jest silniejsza ode mnie. Życzę powrotu do zdrowia.
  • gwiazda718 17.08.12, 18:57
    Jeżeli chodzi o leki to w ogóle nie czuję ich działania , jakbym niczego nie brała, o każdej porze dnia czuję się tak samo beznadziejnie. Jeżeli chodzi o sen to towarzyszy mi nadmierna seność , śpię nawet po 13 godzin, bo wolę spać niż się męczyć, sen przynosi mi ulgę. Apetyt po lekach mam wzmożony , przytyłam przez leki 15 kg. Ja czytalam, że niektóre neuroleptyki między innymi te które biorę mają działanie antydepresyjne więc nie wiem jak to jest do końca. O mojej chorobię wie tylko moja najbliższa rodzina przed resztą wolę ukrywać chorobę. Pozdrawiam
  • xanonymous 17.08.12, 21:13
    Zgaszona, zobojętniała, nadmiernie wytłumiona, mam poczucie rezygnacji, jestem zmęczona , mam pustkę w głowie , nic mnie nie cieszy - to wszystko może być od Zalasty. Przynajmniej ja ją odstawiłem bo po ustapieniu nerwicy właśnie w taki stan mnie wprowadzała. Tak samo spanie po 13 godzin też od tego leku. Czy taka też byłaś przed leczeniem? No zalasta możę mieć działanie przeciwdepresyjne na takie objawy depresji jak problemy ze snem , spadek apetytu, niepokój itp. Ale napewno nie daje ona radości, wesołości, motywacji, napędu do działania itp.
    Ja bym Ci sugerował np. zmniejszyć dawke z 10mg do 5mg na jakiś czas. I zobaczyć czy coś się zmieni na lepsze. Zawsze można spowrotem zaczac brac więcej jakby się coś działo nie niedobrego:)

    No myśli samobójcze chyba zwalcza się środkami przecipsychotycznymi ale to chyba się stosuje je tylko na krotki okres i daje jakis antydepresant.

    13 godzin snu to za dużo. Tak z 8 godzin snu to max. Nie wiem jak to abilify działa bo bralem tylko kilka dni ale jakąś dziwnie zmącony umysł miałem, natomiast na solianie normalnie sie czulem. Może też zmniejsz dawke o połowe na jakiś czas i zobacz czy coś to da.

    Jak chcesz to polecam forum www.nerwica.com zawsze ktoś chętny do porozmawiania się znajdzie a i o lekach róznych dyskusje tam są, całe wątki :)

    Też tak miałem przez pewien czas że wolałem spać i nic nie czuć. I tak brałęm pare dni olanzapine albo nie bralem i jak wziolem to większe cierpienie czułem. Ale to jest ucieczka w nieświadomość, niebyt. A i tak w końcu trzeba otworzyć oczy i się z tym zmierzyć. Nie tędy droga.

    Jakoś pokombinuj z dawkami tych lekow żębyś wiedziała jak ktory działa, na co ci pomaga a na co szkodzi, albo zmien abilify na solian 50mg rano.

    CHyba ze zmienisz lekarza to co juz ten nowy lekarz powie ale pewnie też jeśli zmiana lekow to trza stopniowo chyba odstawiac a nie z dnia na dzien i jakis inny lek/leki w zamian.
  • xanonymous 17.08.12, 21:53
    A jak ta depresja się u Ciebie pojawiła? Z tego co pamiętam skończyłaś studia i od razu zapadłaś na depresje i zaczełaś brać leki? Tak z dnia na dzień? Było super a na drugi dzień dół? Pamiętasz jak to było? Miałaś jakieś lęki, niepokoje, czy raczej takie zahamowanie że nic ci się nie chcialo wtedy(1sza wizyta u psychiatry) miałaś takie same objawy jak te co podajesz teraz? CHyba inne, co? :)
  • xanonymous 17.08.12, 22:36
    Życie powinno się kręcić w okół dnia, w okół robienia czegoś, działania. Ja tak zawsze miałem. Nieraz sobie pomyślałem jak sie jeszcze uczyłem. Ze fajnie by było jakby można było w ogóle nie spać. W nocy bym się uczył a w dzień bym miał czas dla siebie na różne rzeczy - ale niestety tak się nie da, trzeba pospać żeby się zregenereować :)

    Tak ,jak odstawiłem leki (anafranil, solian).... i zaczołem brać olanzapine samą to mi się takie coś właśnie zrobiło, że jak się budziłem to myślałęm tylko o tym kiedy znów przyjdzie noc, żeby jakoś przewegetować ten dzień, żeby zasnąć nie czuć cierpienia, bo zniknął cały spokój, jakieś zadowolenie, satysfakcja z robienia czegoś ktore wczesniej czulem na lekach, i zycie zaczelo mi się kręcić w okół spania. A powinno być zupełnie odwrotnie.

    U mnie to miały wpływ na moje zaburzenia różne wydarzenia życiowe, głównie pobyt za granicą, praca na noc, zawód miłosny, potem sytuacja w domu - awantury, czepianie sie mnie na okrągło że nie szukam pracy:) - czyli szarpanie mi nerwow i doprowadzanie do rozstroju nerwowego przez moją matkę, ktora z drugiej strony tez jest zchorowana i nieraz martwilem sie o nia jak ja karetka zabierala ze az caly rozmiekczony bylem z nerwow, znikomy rynek pracy tu w polsce a szczegolnie w moim miescie, nic nie robienie, śmierć bliskiej osoby, a i zaczolem popalac trawkę za granicą jak bylem ale to raczej dlatego żeby sobie pomoc (raczej juz, wtedy potrzebowalem jakiejs pomocy psychiatrycznej) - jako lek na zalamanie nerwowe, ale jakieś lęki zaczeły mi sie po niej pojawiac... a i zaprzestanie palenia to podobnie jak odstawienie antydepresanta. NIektorzy nie mogą przestac brac antydepresantow, ktore podobno nieuzalezniają i biorą latami.
  • xanonymous 17.08.12, 22:54
    Czasem chciałbym móc cofnąć się w czasie , podjąć inną decyzję wtedy moje życie, może innaczej by się potoczyło. Ale człowiek bez depresji, jakiś tam zaburzeń, z wiarą w siebie, z poczuciem mocy, opanowaniem, nie martwi się zbytnio przeszłością, wyznacza sobie nowe cele, realizuje je, idzie do przodu zadowolony. Po co komu psychoterapia, cofanie się do przeszłości rozgrzebywanie różnych spraw, "rozdrapywanie zagojonych ran"? Zresztą nie każdemu jest ona potrzebna. Zastanawiałem się też o czym ludzie rozmawiają z psychoterapeutą i jak im to pomaga i na co:)
  • xanonymous 17.08.12, 23:17
    a i jakby kogoś to interesowało to dodam też żę miałem częste problemy zdrowotne, przeziębienia z nawracającym katarem, a to jedno szczególne przeziębienia się przeciągneło tak że mnie nękały kilka miesięcy stany podgorączkowe i normalnie czulem się chory.
  • gwiazda718 18.08.12, 10:52
    Nie jest tak , że tak nagle wpadłam w depresję, już wcześniej czułam się żle, a z czasem coraz gorzej aż do niemożności funkcjonowania. Forum nerwica.com jest mi znane przeczytałam tak chyba wszystkie posty.
    Znany psychiatra twierdzi, że nie ma depresji nieuleczalnych są tylko nie leczone lub żle leczone tak, że nie możemy się poddawać.
  • ninananu 18.08.12, 19:09
    mnie 1 pomogla, druga przeciwnie wpedzila mnie w solidne tarapaty i problemy natury psychicznej, gorsze niz byly- a czułam sie szczesliwa i "nie z nerwicowana". zreszta przeczytasz to, na wspomnianej wczesniej nerwicy.com, bo wiem, tez ze tam jestes. ja tez, ale pod innym nickiem
  • gwiazda718 23.08.12, 13:43
    byłam u nowego lekarza , zapisał mi ketrel -działa przeciwdepresyjnie i kazał dalej brać zalastę , poza tym zrobiłam badania hormonów i wyniki mam dobre. Mam nadzieję, że ten nowy lek mi pomoże. Pytałam też lekarza o elektrowstrząsy , powiedział, że nie poleca i żebym dalej stosowała farmakoterapię. Poadrawiam
  • marzename11 23.08.12, 14:00
    Biorę ketrel od ponad dwóch lat.Generalnie jest to lek p-ko schizofrenii.Działa też przeciwlękowo.Mnie on pomógł na tyle,że dość dobrze się po nim czułam ale na dość krótki czas.Teraz biorę go nadal ale mam wrażenie,że mnie tylko wycisza.I nie mogę go brać w dzień,nawet małej dawki,bo zasypiam.Myślę,że ten lek choć trochę,ale Ci pomoże.Oczywiście na każdego leki oddziałują indywidualnie.Ja mam problem z kolei z braniem leków p-depresyjnych bo każdy ma jakieś działania uboczne,których nie da rady przeskoczyć.Np.leków, którychy kiedyś brałam i działały teraz brać nie mogę,bo np cała się telepię a serce chce wyskoczyć.Dlatego do tej pory biorę ketrel jako ostatnią deskę ratunku farmakologicznego.Pozdrawiam.
  • xanonymous 25.08.12, 00:26
    Ile tego ketrelu masz brać? Na wieczor z olanzapiną go bierzesz? Abilify kazał odstawić?

    Kwetiapina ma aktywny metabolit - norkwetiapine, ktory dziala podobnie do kwetiapiny ale dodatkowo zwiększa ilość noradrenaliny (hamuje jej zwrotny wychwyt jak leki NRI).

    znalazlem taką informację: że aripiprazol (abilify) w CHAD stosuje sie – ale wyłącznie w odniesieniu do epizodów maniakalnych (aripiprazol nie ma zdolności do powstrzymywania nawrotów depresji).

    o kwetiapinie -> www.neuropsychiatria.net/artykuly.php?artykul=53.pdf
  • gwiazda718 25.08.12, 09:29
    biorę ketrel 100 mg. rano a zalastę 10 mg. wieczorem, abilify odstawiłam. Dziękuję za ciekawy artyuł. Wciąż zle się czuję, a jak twoje samopoczucie?
  • gwiazda718 28.08.12, 10:41
    xanonymous jakie bierzesz leki i czy ci pomagają? ja nie czuję żadnego pozytywnego działania leków jedynie same negatywne w postaci senności i tycia. Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia
  • xanonymous 29.08.12, 10:09
    Witaj.

    Właśnie chodzi o to, że aktualnie nie biorę żadnych leków na stałe, które miałbym zalecone przez psychiatrę bo i nie chodzę na co miesięczne wizyty do psychiatry. Taki stan rzeczy trwa od lutego tego roku. Może powinienem "trzymać się" dalej tego samego psychiatry bo u niego leczyłem się prawie rok. Ale tak po prostu wyszło... Szukałem później pomocy u innych ale nie bylem zadowolony bo mi dochodzily od lekow nowe dolegliwosci aczkolwiek coś tam jednak troche pomoglo patrząc z perspektywy czasu - ale na co innego szkodziło :) Sam sie probowalem leczyc roznymi lekami jakie mialem w domu. Ale doszlo do tego że w koncu bralem kilka dni jeden lek, kilka inny bo skutki uboczne aż w końcu się pogubilem w lekach Ehh. Dziś idę do psychoterapeuty na pierwszą wizytę.... Nie bardzo jestem przekonany czy to mi pomoże ale zobaczymy Co by się nie rozwodzić za długo czuję się ogólnie źle.

    Nie wiem czy jest sens czytać różne posty innych osób w internecie, czy to jakie leki biorą i czy im one pomagają czy nie (przerabiałem to ostatnimi czasy). Każdy może innaczej reagować na dany lek.

    Mogłabyś chociaż tak ogólnikowo napisać o swojej psychoterapii. O czym rozmawiacie, w jaki sposób psychoterapeuta stara się Ci pomóc. O co w tym wszystkim chodzi? Stałaś się bardziej świadoma pewnych rzeczy itp? Psychoterapeuta na pewno Cię bliżej poznał (bo chyba dłuższy czas do niego chodzisz). W jaki sposób stara Ci się pomóc? :)

















  • gwiazda718 29.08.12, 13:41
    Cześć! ja nie korzystałam nigdy z psychoterapii indywidualnej, byłam tylko na 12 tygodniowej terapii na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego. Przychodziło się na oddział rano , dostawało leki, póżniej do południa była terapia. Terapia była w 12 osobowych grupach z terapeutą na czele. Siedzieliśmy w kółku i było omawianie problemów wszystkich osób po kolei. Pacjenci byli z różnymi chorobami np. ze schizofrenią a tylko część z depresją. Mi szczerzę mówiąc ta terapia nie pomogła, acha była w nurcie poznawczo-behiawioralnym. Ja leki biorę cały czas i oprócz senności i tycia nie mam jakichś większych działań niepożądanych. Może warto wrócić do leków? Miłego dnia
  • ninananu 30.08.12, 00:13
    gadasz o czym chcesz- o dobrych sprawach, o złych. z czasem po kilku miesiacach przekoansz sie, ze ma to sens. na twoje problemy spoglada osoba z boku, mozesz spojrzec tez na to inaczej. mnie grupowa np. pomogła i to bardzo wyciagneła mnie z dołka takiego, w ktorym chcialam sie topic.
  • ninananu 30.08.12, 00:13
    aha no i przekonałam sie, ze nie jestem tak nienormalna jak sądziłam ;P
  • xanonymous 09.09.12, 00:08
    Na czym ta Twoja "nienormalność" polegała? Może i terapia czasem pomaga, zależy komu.

    Ale nie umiem sobie jakoś wyobrazić jak np. terapia, psychoterapeuta może pomóc np. na brak apetytu, zimne spocone ręce z nerwów, napiecie, niepokoju, czy jakiegoś lęku/( a co za tym idzie brak pewnosci siebie, optymizmu, unikanie pewnych rzeczy ktore chcialbym robic ale są dla mnie za trudne, a kiedyś było wszystko łatwe, czy łatwiejsze), uczucie drzęnia w ciele - w środku, nie możnośc odczuwania radości, rozpogodzenia, przyjemności (Uczucie cierpienia psychicznego), satysfakcji z robienia różnych rzeczy, utratę zainteresowań czy hobby i czerpania z nich zadowolenia, satysfakcji. Uczucie stałego niepokoju, dyskomfortu psychicznego, uczucie niskiego poziomu świadomości. Hiperczujność, nadwrazliwość na pewne dźwięki, głodu pozytywnych odczuć, braku naładowania pozytywną energią, uczucie przepełnienia spokojem itp. Bo ja mam głównie tego typu dolegliwości. Jestem zbyt zajęty odczuwaniem swoich dolegliwości przez co "przegapiam życie" itp.
    Z pewnością i u mnie są dobre sprawy czy zle, ale nie one są moim problemem glownym. Bo ja mam takie podejscie (choc czasem o tym zapominam z powodu znerwicowania...) że trzeba patrzec do przodu i iść na przód a nie cofać się w przeszlosc na rozmowie z terapeutą. A czemu nie moge isc na przod - ano z powodu swoich dolegliwosci i tego jak sie czuje.
  • xanonymous 09.09.12, 00:18
    Albo jak psychoterapia sprawic by np. kawa czy papierosy zaczely mi smakowac tak jak dawniej i dawaly psychiczna przyjemnosc? To w ogole jakies oszustwo. Jak mi jedna psychoterapeutka powiedziala ze 3 lata moze potrwac psychoterapia - po 3 latach to moze mi wszystko samo przejsc. Bralem leki to po miesiacu czulem sie juz o 180 stopni lepiej. Ale leki musza byc trafione i przepisane z glowa dopasowane do pacjenta a nie jak ktos sie gdzies wyrazil pacjent dopasowany do lekow. Ja bralem 3 leki , ustapilo mi to co mi dolegalo ale meczylem sie ze skutkami ubocznymi czy dzialeniem tych lekow w postaci przymulenia, wytłumienia nadmiernego, zaburzen snu w postaci wybudzania sie co 1,2 godz. w nocy, czy zmeczenia, spania w dzien mimo ze czulem sie juz dobrze i moglem cos w tym czasie robic to leki mnie usypialy i zabieraly 2 godziny z zycia na spanie w dzien itd.
  • annajl 20.10.14, 01:16
    xanonymous, gwaizda sledzicie ten watek jeszcze?pozdrawiam
  • izabel52 11.09.12, 02:58
    hej ja od 8lat się leczę na depresje i nerwicę:) jestem po rozwodzie ma 6-letniego synka:) duuużo by pisać...odezwij się mój email:iza.har@wp.pl może razem będzie raźniej:P
  • gwiazda718 11.09.12, 08:46
    witam! a jak wygląda twoje leczenie, czy w tym czasie miałaś remisję czyli okresy zdrowia? życzę powrotu do zdrowia
  • xanonymous 13.09.12, 15:52
    HEj:) Jak nowy zestaw leków się sprawuje?

    www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=37103&_tc=A77C750784054BC36FE0BA3E4E67DCDA
    Dziwne że nie dostałaś żadnego antydepresanta skoro masz depresje. Tylko dwa leki przeciwpsychotyczne tzn. zalasta i ketrel. Tak jakby leczyli cie na nerwice albo schizofrenie.
  • gwiazda718 14.09.12, 08:56
    czesć! nowy lek jak mogłam się tego domyślić na mnie w ogóle nie działa, zupełnie jakbym brała witaminę c a nie psychotropy. Po 8 lat testowania leków już nie wierzę, że mi pomogą. Nie wiem dlaczego lekarz przepisuje mi same neuroleptyki ale chyba ma ku temu jakieś powody. Kiedyś brałam neuroleptyk nie pamietam jaki z setaloftem a więc lekiem przeciwdepresyjnym i też nic. A jak tam u ciebie , jak się czujesz, wróciłeś do leków czy może korzystasz z psychoterapii? pozdrawiam
  • xanonymous 14.09.12, 18:15
    Chętnie wróciłbym do leków po ktorych czułbym poprawe w tym co mi dolega i nie czuł pogorszenia w tym co mi nie dolega albo dolega mniej. Ale póki co na takie leki jeszcze nie trafiłem dlatego pozostaje bez lekow. Łykam póki co solian 50mg teraz 100mg ale nie czuje żadnego radosnego spokoju, sytości psychicznej, czy lekkich stanów euforii ktore mi sie zdarzaly na lekach nieraz i nadal jestem w punkcie wyjscia. Psychoterapia to według mnie oszustwo. Niech mi ktos powie w jaki sposób moze mi ona pomóc na moje dolegliwości to moze sprobuje. W ogóle leki uzalezniły mnie psychicznie, nie wyobrażam sobie bez nich życia tak jak narkoman bez narkotyków. A te ktore mi pomogly maja skutki uboczne nie do przyjecia.

    A ta olanzapina to Ci choć troche w czymś pomaga? Skoro ją tak długo bierzesz?
  • gwiazda718 17.09.12, 08:48
    lek na mnie nie działa ale biorę leki, bo dzięki nim mam minimalną nadzieję, że może pomogą i chyba też się trochę uzależniłam. Działań niepożądanych nie mam żadnych , chociaż tyle. Kiedyś brałam Solian 200 mg rano i 200 mg wieczorem ale żle na mnie działał, nie spałam w ogóle po nim. Takie małe dawki jakie ty bierzesz chyba nie leczą. A jak na twoją chorobę reagują najbliżsi? Mnie męczą ,że mam iść do pracy a ja na dzień dzisiejszy nie mogę, może kiedyś jak mi się polepszy. Pozdrawiam
  • xanonymous 17.09.12, 11:31
    400mg Solianu to jest już dawka przeciwpsychotyczna - tak jakby lekarz leczył Cię na lekką psychoze a nie depresje. W depresji, dystymii stosuje się max. 300mg na dobę. W małych dawkach (do 300mg) działa poprostu innaczej niż w dużych (400 - 1200mg). Jest nawet taki preparat - Deniban (u Nas nie dostępny) - zawierający amisulpiryd właśnie i jest wytwarzany w tabletkach po 50mg i jest lekiem na dystymie (w ulotce do niego pisze żę jedna tabletka dziennie lub jak zaleci lekarz) - ty brałaś 400 czyli 8 tabletek:] I dziwne że lekarz od razu dał Ci maksymalną dawke tego Solianu - przecież z każdym lekiem zaczyna się od mniejszych dawek ewentualnie zwiększając je potem. Ja jak to brałem to brałem 50mg tylko rano albo 50mg rano i w poludnie ale nigdy na wieczor. Możliwe że wieczorna dawka powodowała u Ciebie bezsenność. Skłaniałbym się do tego żę nie lek na Ciebie źle działał tylko lekarz źle ustalił Ci zażywanie tego leku.

    Dziwne żeby lek na Ciebie nie działał (śpisz po kilkanaście godzin nie sama z siebie tylko od tego leku właśnie). Wydaje mi sie że po prostu nie odróżniasz swojego samopoczucia bez leków od samopoczucia po leku - zresztą bierzesz go rok czasu codziennie to i nie wiesz jak czułabyś się bez leku. W ogóle bierzesz dawka przeciwpsychotyczną bo 10mg. Ten lek nie poprawia nastroju i nie leczy depresji więc nie rób sobie żądnych nadzieji co do tego leku - to jest lek silnie uspakajający.

    W ogóle teraz to nie wiadomo jakie jest Twoje pierwotne samopoczucie a co spowodowane jest żażywaniem leków.


  • xanonymous 17.09.12, 11:39
    Uzależniłaś się od Zalasty? - W czym objawia sięto uzależnienie , co sie dzieje jak nie weźmiesz leku?
  • xanonymous 17.09.12, 11:58
    To nawet na psychoze to olanzapine bierze się 6 miesiecy a potem odstawia. To tak jakby mieć ból głowy, łykać od roku tabletki na przeczyszczenie i mieć ciągle nadzieje że brzuch przestanie boleć. To jest oszukiwanie samego siebie. W dodatku lekarz utrzymuje pacjenta w takim przekonaniu. Taki lekarz kwalifikuje się do oskarżenia przed sądem o świadome szkodzenie pacjentowi. Lekami na schizofrenie nie leczy się depresji. Bo gdyby tak było to byś już depresji dawno nie miała.
  • gwiazda718 17.09.12, 15:26
    jutro mam wizytę u lekarza wiec dopytam go o te leki. Jestem na różnych lekach od 8 lat i rzeczywiście nie wiem jakie byłoby moje samopoczucie bez leków. Boję się, że jak przestanę brać leki to mój stan się pogorszy i zaprzepaszczę szansę na zdrowie. Pracujesz czy jesteś na rencie, masz jakieś własne sposoby na depresję?
  • alida22 17.09.12, 16:21
    Na depresję polecam serię zabiegów terapii czaszkowo-krzyżowej. Rozluźnia ciało i uspokaja układ nerwowy. W trakcie terapii pacjenci odstawiają leki. To bardzo skuteczna metoda. Do tego dieta- bez nabiału, cukru i glutenu. Za to dużo kasz, warzyw i przypraw. I ruch, ale nie wyczynowy.
  • xanonymous 17.09.12, 19:30
    Napisałaś że jesteś " zgaszona, zobojętniała, wyobcowana, nadmiernie wytłumiona, mam poczucie rezygnacji, jestem zmeczona , mam pustkę w głowie , nic mnie nie cieszy , mam myśli samobójcze", śpisz po kilkanaście godzin na dobe (co nie jest normalne) - jak niby może Ci się jeszcze pogorszyć? :) A skoro boisz się odstawić to może masz jakieś zaburzenia lękowe?

    Nie wiem czy miałaś niedowage wcześniej , ale jeśli nie miałaś to ten efekt uboczny w postaci 15 kg. wiecej to raczej chyba skutek uboczny niepożądany.

    W ogóle to myślałem że lekarz zmieni Ci np. olanzapine na kwetiapine. W ogóle nie rozumiem też po Ci dwa leki tego samego rodzaju (to tak jak by braćdwa leki typu SSRI - nigdy sie tego nie stosuje). Albo po co Ci stabilizator nastroju? MAsz chorobe afektywną dwubiegunową i możęsz dostać manii?

    Albo jeszcze w ulotce od Sanzy (olanzapina), bo ja to brałem, pisze: Lek stosowany jest w leczeniu stanu chorobowego, w przebiegu którego chorzy mają niezwykle dobre samopoczucie, rozpiera ich energia, potrzebują dużo mniej snu niż zwykle, mowia bardzo szybko, maja gonitwe myśli (<-stan mianiakalny). To sie dziwiłem po co ja to biore - tak na logike to ten lek chyba obniża nastrój i zmniejsza ilość energii.

    A te 8 lat to leczyłaś sięu tego samego lekarza cały czas?

  • xanonymous 17.09.12, 19:54
    Nie pracuje. Nie zamierzam starać się o rentę. Chyba że byłoby to z 2000zł to bym się zastanowił:) Przede wszystkim chce czuć się dobrze, budzić się z uśmiechem na twarzy i pracować tak jak inni, rozwijać się zawodowo. Zresztą pracowałem wcześniej, miałem różne prace. Nie chce z siebie robić inwalidy i ofiary losu, po prostu chce żyć i cieszyć się życiem jak dawniej i czuć że świat należy do mnie :)

  • ewucia12 17.09.12, 19:35
    Witaj,ja od 9 lat leczę się,cierpię na dystymie i nawracającą depresje.Zazębiają się,wiec cały czas jestem na lekach.Przez cały ten czas brałam zotral 100 i chociaż szału nie było,dało się żyć.W styczniu zmieniłam lekarza,zaczął mnie leczyć welbutrinem(nic to nie dało)solianem (skutek uboczny mlekotok)Potem była nieudana terapia,tam ograniczyli leki i kazali walczyć,czułam się coraz gorzej.W sierpniu wróciłam do dawnej lekarki,teraz mam triticco 100 i zotral 150.czuję się paskudnie,ciągły strach,0 odpornosci na stres,zmęczenie,problem ze wstaniem i robieniem czegokolwiek.Pracuje dorywczo i jest to dla mnie ważne.Żeby się zrelaksować czytam,wtedy przynajmniej nie czuje upierdliwego bólu psych.
    Ale z gotowaniem,sprzątaniem,zajmowaniem się dzieckiem już jest problem.Nic mnie nie cieszy,nie pomaga.Najlepiej czuję się póznym wieczorem kiedy już nic nie muszę.
    Może trafię na odpowiednie leki,które pozwolą mi normalnie żyć.Póki co jest jak jest.
    Ale jedno wiem,że należy walczyć o każdą normalną chwilę,nikt inny za nas tego nie zrobi.
    Pozdrawiam.
    Przy okazji chciałam zapytać,czy w tzw.okresach remisji bierzecie leki,czy to taki urlop od choroby i prochów?
  • xanonymous 17.09.12, 19:55
    A przed leczeniem też odczuwałaś: ciągły strach, 0 odpornosci na stres, zmęczenie, problem ze wstaniem i robieniem czegokolwiek?
  • ewucia12 17.09.12, 20:00
    xanonymous napisał(a):

    > A przed leczeniem też odczuwałaś: ciągły strach, 0 odpornosci na stres, zmęczen
    > ie, problem ze wstaniem i robieniem czegokolwiek?

    Nie,byłam wrażliwa,ale w granicach normy i do niedawna nie wiedziałam co to lęk.
  • xanonymous 17.09.12, 20:37
    Mnie od leków poprawiło się szybko (olanzapina 1,25 mg, Solian 50mg->2x50mg+Anafranil 10->20->40mg->10mg) i poprawe czułem z każdym dniem że idzie na lepsze (zaburzenia nerwicowe, lekka depresja) ale pojawiło się zamulenie, zmęczenie, suchość w ustach, nadmierne wytłumienie, osłabienie woli działania, stałem się małomówny, zaczołem się wybudzać każdej nocy co godzine co dwie (problemow z zasypianiem nie miałem) ale nie moglem przespac nocy ciągłym snem bez wybudzeń(bardzo uciążliwe) + "uczucie bycia alkoholikiem, któremu nie wolno się napić" (bo na lekach nie wolno alkoholu, bo człowiek się robi bardziej pijany nawet po małej ilości). A w pewnym momencie czułem się mocno odurzony lekami tak, że musiałem odstawić olanzapine. Ale nastrój miałem cały czas w miare ok. Dopiero jak zaczołem robić krotki przerwy w niebraniu lekow (bo byłem od nich zamulony) to szybko mi sie pogorszylo, a potem całkiem odstawiłęm i masakra:] Ja brałem 7 miesiecy, w ogóle miałem już odstawić - nie wiem dlaczego lekarz zmienił zdanie - możę dobrze wiedział że jak się leki odstawi to sie pogorszy z uwagi na skutki odstawienne + ewentualnie nawrót pewnych dolegliwości. Czy te leki trzeba szamać do końca zycia, czy one tylko maskują objawy niczego nie lecząc?

    W ogóle to z lekami , ktore podnoszą poziom neuroprzekaźnika poprzez hamowanie jego rozkładu jest tak że za sprawą naturalnych mechanizmów kompensujących (z tego co czytałem), że neurony zaczynają go mniej wytwarzać (z uwagi że jest go sporo), receptory z uwagi na zawyżony poziom neuroprzekaźnika stają się mniej wrażliwsze. W momencie odstawienia leku mamy obniżoną produkcje neuroprzekaźnika i receptory na niego reagujące mniej na niego wrażliwsze. Czyli jest niedobrze. Jak niby te leki leczą to ja nie wiem. Należałoby się zapytać psychiatry jak to jest. Czy w ogóle co nie ktorzy psychiatrzy mają o tym jakieś pojęcie bo wydaje mi się że co nie ktorzy nie mają o tym zielonego pojęcia?

  • xanonymous 17.09.12, 20:46
    Czyli przed leczeniem nie miałaś nigdy lęku? A odczuwałaś jakiś niepokój chociaż czy też nie?

    Ten strach pojawił Ci się może w momencie jak wróciłaś do Zoltralu czy wcześniej (kiedy dokładnie?:)

  • ewucia12 18.09.12, 10:25
    Przed leczeniem,(lata świetlne temu) byłam przygnębiona,rozdrażniona,
    kłopoty z koncentracją,ale z tego co pamiętam to
    strach raczej nie,chyba że racjonalny:)

    Lęk w moim odczuciu pojawił się,na skutek rozregulowanego "leczenia"
    A może czegoś jeszcze,tylko ja tego nie wiem.
    Po zotralu 100 miałam sytuację na tyle opanowaną,że dało się żyć,
    pogorszenia były powodowane np.jesiennym brakiem światła.
  • gwiazda718 18.09.12, 12:54
    właśnie wróciłam od lekarza, pytałam o te leki i powiedział, że neuroleptyki są właśnie dobre na depresję. Pytałam też o elektrowstrząsy , powiedział, że nie poleca w mim przypadku, i że mogłabym jeszcze sobie zaszkodzić, że stosuje się je tylko w skrajnych przypadkach gdy jest zagrożenie życia.
  • lucyna_n 18.09.12, 15:58
    pierwsze słyszę że neuroleptyki są własnie dobre na depresję,
    ale ja się może aż tak nie znam


    --
    verujem ne verujem
  • xanonymous 19.09.12, 01:13
    A podał jakieś argumenty na poparcie tego swoje stwierdzenia że neuroleptyki dobre są na depresję? Chyba nie podał, po prostu rzucił takie stwierdzenie ale w żaden sposób go nie poparł żadnymi argumentami. Neuroleptyki przede wszystkim blokują receptory dopaminowe by ta nie mogła na nie oddziaływać. A ponoć to właśnie dopamina jest neuroprzekaźnikiem odpowiedzialnym za odczuwanie przyjemności. Możę te atypowe takie jak solian, sulpiryd itp. ktore w malych dawkach powoduja uwalnianie dopaminy dzialaja przeciwpdepresyjnie ale nie te ktore w malych czy duzych dawkach dzialaja tak samo blokujac recoptory dopaminowe i inne ((tyle że w zależności od dawki) blokują je słabiej lub silniej). No może ten ketrel i ma jakis potencjal przeciwdepresyjny bo jego metabolit ma mieć zdolnosc blokowania rozkładu noradrenaliny ale olanzapina? W jaki sposob ma dzialac antydepresyjnie to ja nie wiem.

    z online.synapsis.pl/Podzial-lekow-psychotropowych/Leki-neuroleptyczne.html :

    Psychicznymi objawami ubocznymi leczenia neuroleptykami może być spowolnienie, senność, zblednięcie emocjonalne, zmniejszenie życiowego wigoru, czasem objawy depresji - objawy te mogą być też wynikiem samej choroby.

    Z ulotki od perazyny (znany, stary neuroleptyk): Stosowanie perazyny może prowadzić do pojawienia się depresji, której objawy występują zwykle po ostrych psychozach. ... U chorych leczonych dużymi dawkami perazyny przez dłuższy czas może wystąpić przykro odczuwalny niepokój ruchowy, któremu często towarzyszy depresja.

    Zresztą ja nie jestem psychiatrą to nie będę się mądrzył. Ale już gdzieś się natknołem na taką informację że przewlekłe stosowanie neuroleptyków może prowadzić właśnie do depresji.

    Ja słyszałem że depresję leczy się lekami przeciwdepresyjnymi i że trwa to dwa tygodnie i depresja znika:)


  • xanonymous 19.09.12, 01:18
    Trzebaby popytać schizofreników co sądzą o przeciwdepresyjnym działaniu neuroleptyków bo oni głównie biorą te leki.
  • evee1 19.09.12, 03:15
    Ewucia, moja glowna dolegliwoscia sa stany lekowe i ataki paniki (znaczy byly, bo po lekach juz ich nie mam). Zawsze dobrze dzialal na mnie Seroxat (paroksetyna), ale ktoregos razu, przy kolejnym nawrocie, lekarka postanowila dac mi inny nowszy i ponoc "lepszy" Fevarin (fluwoksamina). Niby to tez SSRI, mimo, ze ataki paniki troche zelzaly, to leki mialam nadal caly czas, a dodatkwo czulam sie strasznie sfatygowana. Po pol roku walki ze zmeczeniem, poprosilam lekarke o zmiane na paroksetyne i wrocilam do "normalnosci".

    > Przy okazji chciałam zapytać,czy w tzw.okresach remisji bierzecie leki,czy to taki urlop
    > od choroby i prochów?
    Kiedys w czasie remisji przestawalam brac leki, ale najdluzej po 10 miesiacach moje problemy wrocaly (czasem szybciej). Dodam, ze moje schodzenie z tabletek, poprzez branie coraz to nizej dawki i przyzwyczajanie organizmu do niej, trwalo po kilka miesiacy.
    Ostatnia remisje zafundowalam sobie, zeby wyprobowac psychoterapii (CBT), ale niestety jakos nic mi nie dala, bylo coraz gorzej i wrocilam do lekow.
    --
    How many bears could bear grylls grill if bear grylls could grill bears?
  • xanonymous 19.09.12, 11:38
    Fevarin brałaś na noc? Nie miałaś po nim kłopotów z zasypianiem , bezsennością?
  • evee1 19.09.12, 12:46
    Nie miałam. On mnie raczej usypial. Na Fevarinie ciągle walczyłam z sennością, a zanim go zaczęłam brać bardzo mało spałam.

    --
    How many bears could bear grylls grill if bear grylls could grill bears?
  • ewucia12 19.09.12, 13:27
    Dzięki za zainteresowanie Evee.Trochę się podpięłam pod temat
    Gwiazdy,może nie ma mi tego za złe:)
    Jutro idę do lekarki,mam nadzieję że zaproponuje mi jakiś "cudowny lek"
    Bo tak się składa,że każdy ten zotral mi przepisuje,
    a po tylu latach to on już chyba tak nie działa.
    Nie chcę żeby leki za mnie wszystko zrobiły,ale raczej potrzebuję pomocy.
  • darkness224 18.10.12, 18:14
    witam , ja rowniez zmagam sie długie lata z depresja.mialem rozne diagnozy i nie wiem sam dokladnie co mi jest.brak mi pewnosci siebie , jestem wycofany.chcialbym czuc sie normalnie ale czuje ,ze to nieosiagalne jest.biore miedzy innymi solian i nie czuje duzych zmian,czasem naewt czuje sie przymulony nie wiem, czy to wina leku.zawsze bylem pesymista wiec cudow nie oczekuje.a co u was , czy czujecie sie lepiej?
  • darkness224 18.10.12, 18:16
    jeszcze zauwazylem u siebie uciazliwe mdlosci ktore bardzo przeszkadzaja. czy to skutek uboczny brania leków?
  • xanonymous 01.11.12, 17:30
    Ile bierzesz tego solianu ? Aktualnie tylko to bierzesz jak rozumiem. Brałeś wcześniej coś innego?
  • halina.vis 03.11.12, 21:30
    gwiazda718 napisał(a):

    > ja choruję na depresję 8 lat ani leki ani psychoterapia nie pomagają, przez ten
    > okres nie miałam nawet chwili dobrego nastroju .Czy ktoś miał podobnie, ile ma
    > cie lat i jak długo się leczycie?
    Jak czytam o tych depresjach to jestem przerażona. Zywność jaką kupujemy w sklepach doprowadzi do jeszcze gorszych schorzeń nerwicowych. Trzeba zadbać o układ nerwowy bo jeśli tego nie zrobisz to konsekwencje tego będą duże. Tu leki nie pomogą lecz trzeba dożywić układ nerwowy i przywrócić organizmowi odporność. Do dzieła.
  • gwiazda718 16.10.18, 20:10
    witam ponownie tu gwiazda 718 choruje nadal
  • gwiazda718 05.11.18, 13:04
    a wiecie może jak wygląda pobyt w szpitalu psychiatrycznyn bo zastanawiam się czy nie pójść. chodzi mi o osoby które były w takim szpitalu
  • gwiazda718 21.11.12, 09:55
    byłam wczoraj u lekarza i zasugerował mi, że skoro leki na mnie nie działają a brałam je przez 8 lat to może je odstawić, nie wiem co mam o tym myśleć, lekarz też nie daje mi nadziei na wyzdrowienie ,jestem załamana, ciężko żyć z tą depresją.
  • iso_1 21.11.12, 13:06
    Ja bym się nie poddawał. Spróbuj znaleźć innego lekarza. Być może miałaś źle dobrane leki a to się często zdarza.
  • xanonymous 26.11.12, 18:12
    Czesć gwiazda,

    Masz może rentę? Jeśli tak to ile to jest kasy i jak się to załatwia? Jakie dokumenty są potrzebne itp.
  • coach-psycholog-terapeuta 01.12.12, 21:41
    witaj!
    Może konsultacja u mnie Cię zainteresuje? Zdecyduj sama.
    Jestem coachem, psychologiem i terapeutą. Pracuję z osobami, które doświadczyły w przeszłości depresji i obawiają się jej powrotu.
    Pomagam im, skutecznie poradzić sobie z nawrotem depresji, sprawdzonymi i nie – farmakologicznymi metodami, by dać sobie szansę na uwolnienie się od leków raz na zawsze.
    Prawdą jest, że wyjście z depresji jest tylko połową sukcesu. Dużo trudniejszym zadaniem jest utrzymanie dobrego stanu Zdrowia i zapobieżenie kolejnym nawrotom choroby. W praktyce stosuje się leczenie podtrzymujące polegające na przyjmowaniu leków antydepresyjnych, często do końca życia.
    Jako alternatywę, w dotychczasowym podejściu do profilaktyki nawrotu depresji, opracowałam Program URODA ŻYCIA, który jest kompleksowym podejściem do zjawiska i pozwala nabyć umiejętności radzenia sobie z Samym Sobą bez leków.
    NA CZYM POLEGA Program URODA ŻYCIA?
    Głównym założeniem w Programie, jest to że wszystko co jest nam potrzebne by odzyskać wpływ na swoje Zycie i szczęście jest w naszym Wnętrzu. Nie potrzebujemy farmakoterapii a jedynie głębszego zrozumienia siebie i umiejętności radzenia sobie z samym sobą.
    Ważna jest więc samoświadomość, decyzja o zmianie i konkretne działanie. Dlatego też punktem wyjścia jest praca wewnętrzna, która jest szansą na uzyskanie solidnej podstawy pod zbudowanie Siebie i swojego Życia na nowo. Chodzi o to by dać sobie szansę na Życie takie, jakie chcemy wieść, a nie na takie jakie się nam „trafiło”.
    Najtrudniejsza jest oczywiście realizacja tych pragnień, gdyż tu czeka nas najwięcej pułapek i zagrożeń, szczególnie dla osób ze skłonnością do nawrotów depresji. Wiedzę o nich czerpię z własnego doświadczenia, moje radzenie sobie z nawrotami depresji zajęło mi blisko 10 lat i prawdopodobnie popełniłam wszystkie możliwe błędy, choć dzięki temu, dziś z perspektywy czasu mogę dzielić się wyciągniętymi z tego wnioskami i mądrością czyli tym, co naprawdę działa.

    „To nie górę pokonujemy, ale samych siebie.”
    Edmund Hillary – pierwszy zdobywca Mount Everest

    By ułatwić tym, którzy dopiero są na Drodze do odzyskania Siebie i oszczędzić im czasu „uczenia się na błędach”, stworzyłam profesjonalny program gruntownej przemiany. Obejmuje on całościowe zadbanie o organizm, dobre samopoczucie i kondycję fizyczną. Na głębszym poziomie zakłada przekroczenie ograniczeń w zakresie bezwarunkowej miłości siebie i innych. Jest bowiem prawdą, że ludzie którzy kochają nie wpadają w depresję. I kiedy już osiągniemy ten poziom rozwoju wewnętrznego, czas zrobić kolejny krok, tym razem na zewnątrz, ku Światu. Prawdziwym sprawdzianem naszej przemiany jest bowiem stopień naszej otwartości na Prawdziwe Życie i zdolność dzielenia się Sobą, jak zdrowym razowym chlebem.
    Podsumowując, żeby skutecznie uniknąć nawrotu depresji, warto aby osoba zbudowała Samą Siebie na nowo, stała twardo na ziemi, a jako osoba niezależna, czerpała radość z „bycia” i współdziałać z innymi.
    Z moich doświadczeń wynika, że nie wystarczy do tego sama zmiana stylu życia, jak również nie wystarczy sama praca wewnętrzna (mentalna czy duchowa), potrzebna jest równowaga na tych wszystkich poziomach i konkretne działanie. A dla tych, którzy chcą zwiększenia własnej efektywności, proponuję uczestnictwo w Programie.
    Zapraszam do współpracy,
    Justyna H.Kiełpińska
    Certyfikowany Coach ICC
    Psycholog
    Instruktor Terapii Tańcem i Ruchem

    +48 535 795 555
    jkielpinska@coachingtrywin.pl
    www.coachingtrywin.pl

    Cokolwiek zamierzasz zrobić, o czymkolwiek marzysz, zacznij działać.
    W śmiałości jest geniusz, siła i magia.
    Zacznij TERAZ!

  • lucyna_n 03.12.12, 19:17
    jak jesteś taka świetna to banerek sobie wykup a nie dziadujesz i reklamy wklejasz w wątki,

    --
    Challa ki labda phire
  • xanonymous 04.12.12, 07:38
    NIe ma klientów więc szuka ich po internecie a nóż widelec kogoś namówi heheheh
  • hanka1798 23.11.12, 16:01
    Leczenie depresji nie jest łatwe.
    Chorowałam i choruję na depresję od 2 lat.
    Na początku choroby było trudno ale z czasem
    zaczęłam się czuć lepiej.
    Udałam się do specjalisty i szukałam pomocy.
    W końcu ktoś mi pomógł wleczeniu depresji.
    Dziś jestem spokojniejsza i cieszę się życiem.
    Chociaż cały czas pamiętam o chorobie.

  • arowana14 23.11.12, 22:41
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • xanonymous 27.11.12, 08:01
    200zł z litr płynu? Chyba ocipiałaś.
  • xanonymous 27.11.12, 08:09
    Na stronach internetowych dotyczących noni można przeczytać o jeszcze jednym, podobno najważniejszym składniku noni – prokseroninie. Prokseronina, która jest ponoć magazynowana w wątrobie, ma być w organizmie człowieka prekursorem substancji o nazwie kseronina. „Odkrywca” tej substancji i badacz noni dr Ralph Heinicke z Uniwersytetu Hawajskiego sugerował, że kseronina działa na poziomie komórkowym, wzmacniając w nich struktury białkowe. To właśnie kseronina ma być odpowiedzialna za większość wymienionych wyżej efektów prozdrowotnych noni. Niestety badania innych naukowców nie potwierdziły istnienia tej substancji. Prokseroniny nie wykryto w badaniach analitycznych i nie jest znany jej wzór chemiczny. Medyczne bazy artykułów naukowych nie zawierają informacji o „prokseroninie” i „kseroninie”. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że związki te zostały stworzone wyłącznie na potrzeby promocji noni.

    źródło: www.nazdrowie.pl/artykul/noni-hit-czy-kit
  • iso_1 27.11.12, 14:22
    słyszałem o tym cudzie natury za 200 zł/litr
    podobno pomaga na wszystko
    obskoczyłaś już wszystkie fora nt zdrowia z reklamą ?
  • vontrup 27.11.12, 15:10
    a ja polecam ziółko o nazwie ashwagandha. Wywodzi się z Ajurwedy, która liczy sobie oj no chyba już 5 tysięcy lat;] Tak nawiasem świetne spojrzenie na człowieka i jego zdrowie.
    Ale do sedna, sam miałem depresję, dosyć poważną, jej źródło nie tkwiło w psychice a.... w złej diecie, właśnie tak. Niedobory składników odżywczych takich jak magnez, niacyna, witamina c itd. mogą być główną przyczyna depresji. Nie jestem pewien czego miałem niedobór, w każdym razie dzięki mojemu przyjacielowi (praktyk ajurwedy), który siłą wręcz zmusił mnie do zmiany diety udało mi się w dosyć szybkim czasie z tego wyjść.
    Ashwagadhe polecam ponieważ była dla mnie nieocenionym kompanem w tych trudnych chwilach, można powiedzieć że podnosi na duchu :)

    Dla leniwych przesyłam linka:
    a-ajurweda.pl/index.php?page=shop.product_details&category_id=34&flypage=flypage.tpl&product_id=122&vmcchk=1&option=com_virtuemart&Itemid=1
    Pozdrawiam i życzę pogodnych myśli :)
  • xanonymous 28.11.12, 18:31
    Rzeczywiście wszędzie toto reklamuje jakby miała w tym jakiś cel? www.google.pl/search?q=+arowana14+noni
  • xanonymous 28.11.12, 18:31
    www.google.pl/search?q=+arowana14+noni
  • xanonymous 30.11.12, 19:53
    Podobno można się wyleczyć z depresji za pomoca Ibogainy. Przyjmuje się ją tylko raz.
  • xanonymous 08.01.13, 01:35
    Koleżanka gwiazda chyba wyzdrowiała bo przestała udzielać się na forum :)
  • annajl 20.10.14, 01:19
    xanonymous sledzisz jeszcze ten watek?Ciekawe co z gwiazda.pozdrawiam
  • gwiazda718 16.10.18, 20:12
    dawno mnie tu nie było choruje nadal nie wiele się u mnie pod tym względem zmirnilo
  • gwiazda718 20.10.18, 15:08
    może ktoś się jeszcze odezwie w tym wątki mnie tu nie było parę lat tzn tyle tu nie pisałam ale skoro o mnie pytacie to jestem nadal w depresji choć miałam 3 lata remisja i to był cudny okres wyzdrowialam na chwile i po 3 latach wróciłam w szpony depresji znowu to samo czyli wegetacji, może ktoś się jeszcze tu odezwie pozdrawiam
  • megan.k 20.10.18, 15:29
    A jakie były okoliczności powrotu depresji po tych trzech latach?
  • gwiazda718 20.10.18, 21:22
    w zasadzie nic się nie działo złego a mimo to depresja wróciła ot tak. Ty też na to choruje szczęśliwego napisz coś o sobie
  • gwiazda718 20.10.18, 21:24
    napisz cos o sobie przepraszam za błędy w poprzedniej wiadomości
  • megan.k 20.10.18, 23:32
    Ja nie choruję na depresję, czasami miałam doła, ale zawsze było to związane z jakimś przykrym wydarzeniem, jeśli trauma była większa, trwało to dłużej, jeśli nie - kilka dni. Teraz funkcjonuję znacznie lepiej niż kiedyś, zmieniłam swoje życie, nastawienie do wielu spraw, unikam wszystkiego, co mi szkodzi, również toksycznych relacji i w końcu cieszę się życiem. Mam dystans do spraw, które kiedyś doprowadzały mnie do rozchwiania emocjonalnego. Wiem, że jest jedna taka sprawa, która kiedyś się zdarzy (mam nadzieję, że dłuuuuuugo nie) i na pewno będzie zbyt trudnym dla mnie przeżyciem, ale ... na to nic nie poradzę. Jeśli chcesz pogadać mailowo napisz. megan.k@wp.pl
    Korzystając z wyszukiwarki na Forum możesz, jeśli chcesz, poczytać, o czym wcześniej pisałam. Ja jestem, z przerwami, na Forum Gazeta od 2005 roku.
    Ja nie znam w realu nikogo, kto miałby depresję bez jakiegoś konkretnego powodu, a miałam do czynienia z wieloma osobami, które leczyły się na depresję.
  • leda16 21.10.18, 17:02
    Bo depresja "bez powodu" to depresja endogenna. Jest chorobą milionerów i żebraków tyle, że rzadko diagnozowana wśród tych ostatnich, ponieważ mają oni wystarczająco dużo powodów do smutku.

    --
    www.pmiska.pl
  • mardaani.74 21.10.18, 21:23
    megan.k napisała:

    > Ja nie choruję na depresję, czasami miałam doła, ale zawsze było to związane z
    > jakimś przykrym wydarzeniem,

    i tak kategorycznie wypowiadasz się na temat tego czy w depresji potrzebne są leki czy nie?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • megan.k 21.10.18, 22:57
    A czy wszyscy psychiatrzy mieli kiedyś depresję i przyjmowali antydepresanty? :)
  • mardaani.74 22.10.18, 11:58
    a czy położnik urodził dziecko? nie, a jednak nie zawołasz do porodu sąsiadki która urodziła ale nie ma wykształcenia w tej dziedzinie tylko położnika, no chyba że Ty akurat zawolasz sąsiadkę, ale większość ludzi wybierze jednak wykwalifikowanego specjalistę.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • megan.k 22.10.18, 09:04
    Śledzę to forum również dlatego, bo zaczynam obserwować taką prawidłowość, że to, co ja nazywam zwykłym "dołem" (każdy je miewa od czasu do czasu), z którego wydostaję się bez leków, inni nazywają depresją. Podobnie jest z lekami, których skutki uboczne traktowane są, jako objaw nawrotu choroby. Warto po prostu poobserwować siebie i sprawdzić, co wpływa u nas pozytywnie na nastrój, a co go go wyraźnie obniża. To naprawdę nie jest takie trudne, a potrafi odmienić życie. Ważne, żeby na spadki nastroju reagować szybko, a nie dopiero, jak się zalegnie w łóżku, bo brak aktywności, tylko pogłębia objawy depresji. Warto przypomnieć sobie o tym, co sprawiało Wam radość, kiedy byliście szczęśliwi. Może uda się to znowu osiągnąć? :)
  • mardaani.74 22.10.18, 11:54
    To prawda że piszą tutaj często osoby które mają niekoniecznie depresję a np zaburzenia lękowe, lub są w trudnych sytuacjach życiowych z czego wynika ich obniżony nastrój, ale piszą też osoby z depresją, chorobą, czymś co jest tak naprawdę poza kontrolą. Gdybym sama nie doświadczyla głębokiej depresji która przychodziła znikąd nie uwierzyłabym jak straszna to niemoc i jak niewiel można zrobić samemu. Wtedy nie działają rady typu myśl pozytywnie bądź aktywna bo depresja jako choroba dotyka Cię w momencie kiedy żyjesz normalnie, wszystko się układa, uprawiasz sport 3 razy w tygodniu a w sobotę wypadasz na imprezkę z przyjaciółmi, aż tu nagle spada bura zasłona, budzisz się w koszmarze i NIC na to nie możesz poradzić. Tak jak pisałam ja też bym nie umiała w to uwierzyć gdybym sama nie doświadczyła. Depresja dopadała mnie w chwilach kiedy w moim życiu nie działo się nic złego, wręcz paradoksalnie kiedy działy się rzeczy bardzo pozytywne. Tak jak już wiele razy pisalam zwlekałam z podjęciem leczenia za długo bo uważałam że skoro mam szczęśliwe życie to "nie może to być depresja" a była. Miarą depresji nie jest subiektywne odczucie tylko to jak bardzo rujnuje ci ona życie, jak bardzo odpadasz od stada. Osobiste uczucie jest dojmujące, ale nawet duży smutek nie musi oznaczać depresji jako choroby, zwłaszcza jeżeli jest reakcją na jakieś negatywne okoliczności. Depresja to coś zupełnie innego.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • megan.k 22.10.18, 12:37
    Tym razem się z Tobą w pełni zgadzam, z Tobą i takim właśnie obrazem depresji, którą na pewno należy leczyć farmakologicznie.
  • gwiazda718 23.10.18, 18:44
    a ja myślę że ciężka depresja jaka mam jest niuleczalna
  • gwiazda718 23.10.18, 18:47
    ktoś jeszcze ma taką depresje która nie poddaje się leczeniu 3 lata zdrowia na 10 lat depresji aż 10 lat taki jest mój bilans czyli ujemny
  • mardaani.74 23.10.18, 23:50
    a co, chcesz się policytować?
    pytanie co zrobilaś w ciągu tych 10 lat, jakie wprowadzilaś zmiany w życiu, jak przebiegało Twoje leczenie? Bo depresję można mieć i 50 lat ale można i nie mieć jeśli podejmie się intensywne leczenie obejmujące farmako i psychoterapię. Bez wprowadzenia zmian nic się samo nie zmieni, a czy 10 czy 20 lat trwa się w tym samym to bez znaczenia.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • leda16 23.10.18, 22:04
    Mądre słowa megan.k

    --
    www.pmiska.pl
  • evee1 25.10.18, 05:04
    > Śledzę to forum również dlatego, bo zaczynam obserwować taką prawidłowość, że to, co ja nazywam zwykłym "dołem" (każdy je miewa od czasu do czasu), z którego wydostaję się bez leków, inni nazywają depresją. [itd, reszta posta]
    Chyba bardzo splycasz problem. Chociaz pewnie w przypadku zwyklego dola czy chandry Twoje rady moga byc pomocne.


    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • mardaani.74 25.10.18, 15:28
    lepiej na tym forum na zimne dmuchać i założyć, że osoba pisząca jednak ma depresję, w razie czego mniejsza krzywda

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • gwiazda718 25.10.18, 19:47
    pytasz co zrobiłam przez te 10 lat. odpowiadam nic bo z trudem się myje. taka jest depresja
  • mardaani.74 25.10.18, 20:49
    Depresja nie trwa nieprzerwanie przez 10 lat. Tak może trwać dystymia, ale to nie jest stan w którym nie można się umyć, tylko stan w którym funkcjonuje się jakby pod kreską. Depresja głęboka nawet długa w końcu mija, a później wraca gdyż ma naturę falową.
    Może Ty masz jakąś skrajną niedoczynność tarczycy?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • gwiazda718 26.10.18, 13:24
    a kto powiedział że nie trwa u mnie właśnie trwa i to są fakty nie neguje tego co pisze tarczycy mam ok robiłam badania
  • mardaani.74 26.10.18, 14:35
    i nigdy nie było żadnego okresu poprawy? masz równo 10 lat taką samą depresję?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • gwiazda718 26.10.18, 19:56
    tak cały czas utrzymuje się podobny stan a jak jest u ciebie?
  • mardaani.74 26.10.18, 22:19
    w tej chwili jest ok, remisja

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • gwiazda718 28.10.18, 11:44
    to jesteś szczęścia raz a jak u ciebie przebiegała depresja?
  • mardaani.74 28.10.18, 22:09
    Napisalam już na tym forum zdecydowanie za dużo o sobie :) zresztą co Ci to da jak u mnie przebiegała, skoro nie jesteś mną. W skrócie napiszę, u mnie nie wchodzi w grę odstawienie lekarstw, najpóźniej w 3 miesiące mam nawrot. W leczeniu nie polegam tylko na samej farmakoterapii, nieustannie "pracuję" nas swoim życiem, myśleniem, nieustannie weryfikuję swoje działania, wybory, szukam najlepszej wersji gry tymi kartami jakie mam.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • gwiazda718 30.10.18, 18:02
    to krótkie masz te remisja nie przeszkadza ci to pracować? pozdrawiam
  • mardaani.74 30.10.18, 18:09
    miałam tak gdy odstawiałam leki

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • xanonymous 31.10.18, 08:24
    witam:)) U mnie sporo się wydarzyło. po odstawieniu lekow ktore mi pomogly mialem anhedonie przez rok czasu ale w koncu przeszlo, depresyjnie sie nie czulem ale mialem niepokój objawy nerwicowe (bralem tylko ten solian) i ten helikobakter chyba mnie caly czas meczył, choc nie mialem ani zgagi ani bólów brzucha ale przewlekle uczucie stanow podgoraczkowych i ine objawy..... zmarła mi mama i przestalem tez wsluchiwac sie w soje samopoczucie bo musialem cos robic ... No ale miałem wylew krwi do mózgu potem ... i po tym zdarzeniu przestalem brac solian , przestalem pic kawe i palic papierosy, jakby mnie ktos zaczarowal, odstawilem bezbolesnie wszystkie uzywki i nie czulem zadnej potrzeby brania jakich kolwiek leków.... ale po miesiacu uprano mi mozgu sztucznycm chemioterapeutykiem cyprofloksacyną ktora bralem w charakerze antybiotyki ale to gówienko ma duzo wspólnego z lekami przeciwnowotworowymi:( i od tego momentu dostalem znowu leków i wróciłem do brania roznych leków.... ale co by sie nie rozwodzic zbytnio to uzalezniony jestem od alprazolamu, męczy mnie od 2 lat przewlekle duże zmeczenie, mam zapalenie zoladka i helikobakter.... od czasu kiedu tu napislem po raz pierwszy dużo czytalem i zglebialem wiedze psychiatryczną....

    do gwiazda: a jak to sie stalo ze mialas remisje 3 lata? po jakim zestawie lekow pojawila sie remisja? próbowałaś kiedykolwiek anafranil?

    ps. nie wiem kiedy tu znowu zaglondnę
  • xanonymous 31.10.18, 09:01
    większość jak nie wszystkie neuroleptyki refundowane sa tylko w schizofrenie czy dwubiegunowej chorobie. Osoba która ma nerwice/depresje musi płacić 100% chyba ze lekarz prowadzący oszukuje NFZ czy Inspekcje NadzoruFarmaceutycznego....
    serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/704569,niebezpieczne-zwiazki-czyli-jak-firmy-farmaceutyczne-prosto-korumpuja-lekarzy.html
  • xanonymous 31.10.18, 09:22
    !0 lat depresji? A ską wiadomo czy to było spowodowane czynnikami endogennymi czy przyjmowanymi środkami działającymi na mózg? www.youtube.com/user/PeterBreggin/videos

  • leda16 06.11.18, 11:55
    xanonymous napisał:

    > !0 lat depresji? A ską wiadomo czy to było spowodowane czynnikami endogennymi czy przyjmowanymi środkami działającymi na mózg?


    Nie pleć bzdur. Leki są konieczne niezależnie od etiologii choroby.
    --
    www.pmiska.pl
  • megan.k 31.10.18, 10:15
    Bardzo dobry artykuł.
  • gwiazda718 05.11.18, 13:07
    a czy ktoś wie jak wygląda pobyt w szpitalu psychiatrycznyn chodzi mi o osoby które spędziłem tam ileś czasu i czy pomogło. ja zastanawiam się nad takim pobytem
  • gwiazda718 05.11.18, 13:09
    xanonymoysa jak ty się czujesz w związku skoro masz depresje? ile masz lat?
  • gwiazda718 05.11.18, 13:11
    miałam remisja po tym jak po10 latach chodzenia do jednego psychiatry trafiłam do innego
  • gwiazda718 05.11.18, 13:23
    ten inny psychiatra bardzo mi pomógł. brałam wtedy venlectine. jak byłam zdrowa to pracowałam robiłam kursy księgowości poznałam chłopaka niestety odszedł. teraz niestety ten lek juz mi nie pomaga znowu wegetuje spędzam czas całkiem bezczynnie i cierpię.
  • megan.k 05.11.18, 14:49
    Skąd jesteś? Lepszym rozwiązaniem jest Oddział Dzienny Psychiatryczny, szpital zamknięty to ostateczność - tylko w przypadku zagrożenia życia.
  • mona.blue 05.11.18, 19:38
    Również polecam oddział dzienny, mogą dobrze dobrać leki i zaktywizować pacjenta.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • leda16 06.11.18, 11:52
    Nie zgadzam się z tym. Oddział Dzienny nie ma możliwości tak precyzyjnej kontroli skutków zmiany leków i ich wzajemnych korelacji jak oddział całodobowy. I nie chodzi tutaj o Twoje czujstwo, tylko próby wątrobowe robione co tydzień, obraz krwi, aktualne EEG, monitorowanie snu,, ciśnienia, itp. W oddziale stacjonarnym zaczyna się od silnych dawek leków, zmienia się je w ciągu 4-5 dni na bardziej skuteczne, co nie jest możliwe w leczeniu ambulatoryjnym. Jeżeli tyle lat leczenia ambulatoryjnego dało tak mizerne efekty, należy spróbować czegoś nowego.

    --
    www.pmiska.pl
  • gwiazda718 06.11.18, 13:08
    na dziennym juz byłam i nie pomogło. dziękuję za odpowiedzi
  • gwiazda718 30.11.18, 13:54
    napiszcie jak to jest w takim szpitalu jak ktoś był. pozdrawiam Marzena
  • megan.k 30.11.18, 15:11
    A oglądałaś reportaż Superwizjera na temat Szpitala Psychiatrycznego w Rybniku? Polecam. Ja przeżyłam coś podobnego, z tą różnicą, że ja na szczęście przeżyłam. Jeśli zagrażasz sobie lub innym i musisz iść do szpitala psychiatrycznego zamkniętego, to lepiej nie pytaj, jak tam jest, bo możesz zmienić zdanie. I jeszcze jedno, to WAŻNE. Jeśli się tam znajdziesz, to koniecznie podpisz zgodę na leczenie, bo to jest jedyna szansa, żeby wyjść na własne żądanie.
  • gwiazda718 05.12.18, 14:07
    jest aż tak źle brrr a le może komuś jednak pomogli w szpitalu i poczuł się lepiej?
  • megan.k 06.12.18, 07:02
    A co robisz sama, żeby poczuć się lepiej? Ja, poza leczeniem, wykonałam bardzo ciężką pracę nad sobą, zmieniłam podejście do życia, złapałam dystans do wielu spraw, zdobyłam wiedzę psychiatryczną, zgłębiłam psychologiczną i ... od niedawna po długim okresie bardzo dobrego funkcjonowania tylko na lamotryginie, za zgodą lekarza, mam odstawiony ostatni lek psychotropowy. Jest ok, a bywało naprawdę różnie, z tym, że u mnie "dół" był zawsze reakcją depresyjną adaptacyjną. Pisałaś, że nie pomogli Ci na Oddziale Dziennym. A jak wyglądały zajęcia na oddziale, na którym przebywałaś?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.