Dodaj do ulubionych

stare pamiętniki...

08.11.12, 09:38
ostatnio wyjęłam jakiś zeszyt który okazał się być moim starym, nazwijmy to pamiętnikiem... pokusiło mnie i poczytałam, 98% przejrzanej przeze mnie zawartości to same smutne i złe rzeczy, rzeczy o których nie miałam komu powiedzieć... dotyczą w większości mojej rodziny, mojej matki. Kolejny raz zobaczyłam jak ona czasem nas traktowała, a ja psią miłością, miłością bezwarunkową wybaczałam i kochałam dalej.

Ta kobieta skrzywdziła mnie i moje rodzeństwo przez swoją niestabilność emocjonalną. Ogólnie była troskliwa, kochająca ale niekoniecznie umiejąca to pokazać. Była jednak też tyranem wyzywającym swoje dzieci od najgorszych (wolę nie cytować bo to bardzo wulgarne), mówiącym im, że nie są nic warte, nic nie osiągnął, że żałuje że je ma, że nie zabiła po porodzie, rzucała nami biła nas, twierdziła że inni mają lepsze dzieci....

Na każdym z nas to odbiło się inaczej, ja stałam się rozdwojona w sobie, pomiędzy tym jaką jestem, a tym jakiej oczekuje mnie świat. Jestem osobą pozornie gadatliwą ale nie umiałam nikomu tak naprawdę powiedzieć co się dzieje, może tylko mojemu ówczesnemu chłopakowi z którym byłam jak się potem okazało też nie całkiem z miłości.

Wyrwanie się z poprzedniego związku, z poprzedniego życia, przebyta depresja pozwoliły mi zobaczyć parę spraw w innym świetle. Czasem aż mi głupio, że nie czuję potrzeby kontaktu z moją rodziną. Czasem jednak przebywanie z nimi daje mi szczęście.

Dziś trochę boję się, że to jak wychowuję swoje dziecko, jak czasem stawiam się na pozycji, że nie jestem dość dobra, jest efektem przeszłości. Nie zrobię tego mojemu dziecku co mnie zrobiono, a przynajmniej mam taką nadzieję.
--
Always Look on the Bright Side of Life...
Edytor zaawansowany
  • mskaiq 10.11.12, 00:14
    Dzięki tej psiej miłości mogłaś istnieć, bez niej pojawiłby się przeraźliwy smutek,
    lęk, żal. Dziecko czesto instynktownie wybiera to co jest dla niego jedynym
    rozwiazaniem co go chroni.
    Gdyby dziecko wybuchneło słusznym gniewem wtedy pojawiłaby się w dziecku
    nienawiść, z która nie mozna żyć. To wie instynkt dziecka.
    Wielu dorosłych traci ten instynkt i poddaje się uczuciom złości, chęci odwetu
    za to co przeżyli.
    Takie decyzje przynoszą utrate tego co najwazniejsze wczłowieku, miłości.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • martini-7 10.11.12, 10:49
    moja matka ma dwoje dzieci, jedno wybrało drogę miłości drugie złości, moją siostrę ta złość bardzo destruktywnie zmieniła i zmienia ciągle. Ja nie mieszkam już z mamą, widujemy się i to mi wystarcza, siostra z nią mieszka, a konflikt między nimi się pogłębia. Myślę, że gdybym nadal tam była byłoby ze mną podobnie, chciałabym żyć w zgodzie, a jednocześnie niszczyła siebie i ją.

    Z tego co piszesz wynika, że nadal jest we mnie sporo dziecka, jednak teraz to dziecko przestaje już być bezgranicznie wdzięczne całemu światu za sam fakt istnienia. Zaczynam widzieć, że są sprawy które zawdzięczam tylko sobie, temu, że nie poddałam się. Mama sądzę, że może coś tam zrozumiała poniekąd ale ona nigdy nie zaskoczy do końca co jest nie tak, że skrzywdziła swoje dzieci przez swoje niezrównoważenie emocjonalne, za to co robiła, gdyby to trafiło do sądu sądzę, że mogłaby mieć wyrok, ale jednak starała się jakoś, po prostu była słaba.

    Najgorsze w niej to te poczucie władzy, brak zrozumienia i trochę chyba despotyzm. Póki mieszkasz w jej domu, jesz jej chleb masz tańczyć jak Ci zagra, jeśli nie to albo upokorzy Cię, zmiesza z błotem, albo wyrzuci z domu. Depresja pozwoliła mi wiele zrozumieć, myślę, że choć bardzo bolała, była darem od losu.
    --
    Always Look on the Bright Side of Life...
  • mskaiq 10.11.12, 14:23
    Dla mnie jedno dziecko rozumiało potrzebę miłości i dlatego sięgnęło po nią a
    drugie nie rozumiało takiej potrzeby. To oznacza bardzo wiele i decyduje o
    rozwoju dziecka, o jego przyszłym życiu.
    Ty nie mogłaś zostać w domu byłaś inna. Twoja siostra ma wiele bliskich
    uczuć z Twoja matką, chociaż mogą nie zgadzać bo jest w nich potrzeba
    okazywania złości. Łaczy je również lęk, Ty go masz o wiele mniej.

    Tak, dziecko jest w Tobie. Jest to dziecko, które nadal potrzebuje miłości,
    ale żeby mogło ją otrzymać musi wybaczyc. Wybaczenie to jeden z
    atrybutów miłości, jeden z trudniejszych do osiągnięcia.
    Nie wątpie, że skrzywdziła Cię matka. Ona potrzebuje Twojego wybaczenia
    aby móc zrozumieć, że Ciebie skrzywdziła. Bez tego nie zrozumie.
    Bez wybaczenia matce Ty również nie zrozumiesz jak należy wychowywać
    Swoją córkę aby nie miała pretensji do Ciebie bo w wychowaniu dziecka
    decydująca jest umiejętność wybaczania. Twojacórka tez nie bedzie umiała
    wybaczyć bo nie będzie tego nauczona.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • martini-7 10.11.12, 17:18
    myślę, że w jakiś sposób jej wybaczyłam, co potwierdza fakt, że spotykamy się, że nie odrzucam jej, choć bywa, że trzymam na pewien dystans od siebie, od moich spraw, obecnego życia, gdzieś jest lęk, że jeśli ją wpuszczę to ona będzie chciała nim zawładnąć. Lęk nie do końca może uzasadniony ale jest. W poprzednim życiu miała wiele do powiedzenia, nie tylko dzięki mojemu przyzwoleniu bo, ja wolałam czasem żeby czegoś nie wiedziała, a dzięki mojemu byłemu partnerowi z którym była w dobrej komitywie, zwłaszcza kiedy chodziło o moją przyszłość, o pokazanie mi, że nie postępuję zgodnie z oczekiwaniami. Wybaczenie nie przychodzi mi bardzo ciężko, gorzej z zapomnieniem i bólem jaki jest kiedy przyjdą wspomnienia, wraca wtedy i żal. Wiesz od pewnego czasu nie czuję potrzeby posiadania innej rodziny od tej którą założyłam sama, jednak odzywa się wtedy serce i mówi, że trzeba dać szansę, choćby w ramach odwdzięczenia się za to co było jednak dobre i to, że jakoś teraz się trochę starają.

    Moja siostra powiedziała ostatnio, że dla niej rodzice umarli. Wiem, że to nie prawda. Zauważyłam, że ostatnimi latami, bardziej się poznajemy. Ona nie odchodzi z domu bo, jest w niej strach, że jeśli powinie jej się noga nikt jej nie pomoże, rozumiem ją, ja z tego samego powodu tkwiłam w pewnym momencie w martwym punkcie, pozwalałam decydować o sobie bo myślałam, że nikt mi nie pomoże, coś w tym było ale nie do końca bo, przecież mogłam pomóc sama sobie, wystarczyło uwierzyć w siebie, no i poszukać dobrej duszy wśród przyjaciół bo i tam jedna czy dwie były. Rodzina jednak odpadała. Czasem jej pokazuję pozytywne aspekty rodziny ale nie trafiam do niej całkiem. Ona sama musi to dostrzec, ona doznała większej krzywdy niż ja, jest jej trudniej, ja widząc jak ona jest karana, wiedziałam już jak postępować, byłam łatwiejsza w użyciu. Pochodzę ze statystycznej polskiej rodziny na zewnątrz uśmiech w środku ból.
    --
    Always Look on the Bright Side of Life...
  • mskaiq 10.11.12, 20:27
    To zapomienie i ból to przeżywanie tego co kiedyś przeżywałaś jak byłaś
    jeszcze dzieckiem i to samoczynnie wraca. To nie wiele ma wspólnego z
    wybaczeniem, a raczej z podważaniem wybaczenia.
    A dostęp do wnuczki to coś bardzo ważnego i dla babki i dla wnuczki.

    A Twoja siostra może być z rodzicami nie tylko z powodu lęku ale i uczuć.
    W tym całym narzekaniu jest uczucie miłości tylko, że bardzo zniekształcone.
    Ona może spotykać się u Ciebie z uczuciami, które nie sa zniekształcone,
    szczególnie w stosunku do Twojej córki.
    Ona nie doznała wiekszej krzywdy niż Ty bo miłość Twojej matki krzywdziła
    was obie w takim samym stopniu. Ty obroniłaś się wybierając miłość. Ona
    zrobiła to samo ale dla niej miłość to okazywanie złości.
    Tak samo ma Twoja matka. Dla niej miłosć to okazywanie złości również.
    Ona dbała o was nieustanie sie złoszcząc. Dla niej to czysta miłość.
    Dla Twojej siostry też, ale nie dla Ciebie, Ty wiedziałaś, że miłość to coś innego.
    Masz szanse je nauczyć co to jest miłość i na czym polega. To może zmienić
    w ich życiu bardzo wiele.
    Serdeczne pozdrowienia.


  • martini-7 11.11.12, 21:29
    wiesz jakieś wybaczenie jest, inaczej nie byłoby chęci odbudowy, spróbowania od nowa, kontaktu, czy dostępu do wnuczki. Kocham moją rodzinę, choć czasem nie czuję potrzeby ich oglądania słuchania czy przebywania z nimi, jednak jest ta miłość, jest to wspomnienie dobrych dni, ale jest i to co boli....
    Staram się im przekazać tę "mądrość" jaką mi dało życie, myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że przeżyłam rzeczy, których one nie przeżyły, w sumie to tylko ja odeszłam z domu rodzinnego, moja mama mieszka w domu który sąsiadował z domem jej rodziców, choć wcześnie ich co prawda straciła ale jednak, siostra mieszka z nią, ja jedyna odeszłam z tego zaklętego kręgu, życia na "kupie"
    Czasem powtarzam im, że tak naprawdę mają tylko siebie, że nie są dla siebie tylko zwykłymi ludźmi a najbliższą rodziną, że emocje jakie wyrażają krzykiem, są emocjami jakie w nich żyją, a to jedyna forma przekazu werbalnego im znana, że ja jestem daleko, a mogę być i jeszcze dalej, że mam wiele własnych spraw na głowie i nie ma mnie tam, o wielu rzeczach mogę nie wiedzieć, że skoro już są razem powinny się wspierać, ale one mówią że im nie zależy, że chcą spokoju. Jednak wątpię czy to prawda że się poddały, myślę, że to bezradność.
    --
    Always Look on the Bright Side of Life...
  • mskaiq 12.11.12, 17:29
    To że Twoja siostra nie wyprowadziła się od matki to objaw lęku. Osoby z
    dużym lękiem nie wyprowadzają się, mieszkają blisko rodziców albo z nimi.
    Twoja matka też daleko się nie wyprowadziła, sam dom dodaje poczucia
    bezpieczeństwa, blisko murów domu czuje się bezpieczna.
    Krzyk to obrana siebie, bardzo niewiele trzeba aby czuły się zagrożone.
    Twoja matka od tego momentu widziała w jakiś sposób Twoją siostrę
    jako zagrożenie. Wielu rodziców czuje takie zagrożenie, wierzą, że dzieci
    wiedzą co robią, że chca rządzić, pozbawić ich władzy.
    Dlatego Twoja matka broni się przed siostrą. Ciebie już nie ma więc juz się
    nie liczysz. A Twoja siostra broni się przed matką. Obie uzywaja agresji jako
    sposobu odparcia ataku.
    Tak wygląda według mnie sprawa Twojej matki i sistry. Ty mialaś wiecej
    odwagi, świat zewnetrzny nie był taki straszny i odeszłaś.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • martini-7 13.11.12, 17:03
    wiesz, mama przyznała mi rację kiedy powiedziałam jej, że gdybym mieszkała z nimi też by się ze mną kłóciły, może troszkę mniej bo, ja często wychodziłam, ale jednak, mama powiedziała, że byłoby tak bo, każda z nas jest inna. O siostrze kiedyś zaś powiedziała, że lubi być w centrum zainteresowania, a jak tak nie jest to robi sceny. Coś w tym może być, gdyż siostra powiedziała mi, że teraz jak mnie nie ma w domu nie jestem dla niej zagrożeniem.
    Wiesz, na moje oko tam każdy jest nieszczęśliwy, żyje nie całkiem jak chce, ale tego nie przyzna. Kiedyś zaproponowałam terapię dla nas wszystkich, gotowa byłam wrócić z nimi do terapii pomimo, że swoją przerwałam. Odmówiły. Jenak jedna o drugiej mówi, że psychiczna, że wariatka. Czasem czuję się jakbym miała do czynienia z dziećmi w pisaskownicy, a nie dorosłymi kobietami.
    --
    Always Look on the Bright Side of Life...
  • lucyna_n 12.11.12, 14:30
    spal to
    --
    Challa ki labda phire
  • martini-7 13.11.12, 17:04
    taki też mam zamiar, zrobię WIELKIE ognisko :D
    --
    Always Look on the Bright Side of Life...
  • lucyna_n 13.11.12, 22:39
    dziś chyba diwali, to się wpiszesz w klimat
    --
    Challa ki labda phire

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka