Dodaj do ulubionych

Koniec z Depresją!!! Wygrałem

19.04.13, 20:32
Cześć jestem studentem ostatniego roku psychologii i sam wykaraskałem się z tego bagna jakim jest depresja z różnymi dodatkami :-) . Co mogę wam powiedzieć to to, że JEST NA TO SPOSÓB!!! Chętnie podzielę się swoją wiedzą. Jestem to winien społeczeństwu przypartemu do muru.
Macie dość borykania się z nieszczęściem w życiu, które wcale nie musi takie być. Pytajcie!!!
Sprawdziłem chyba wszystko czakry, medycyna wschodu, terapie, biofeedback, leki ... chyba żaden sposób nie jest mi obcy :-) mam zamiar dzielić się tym z wami.
Nie chcę napisać tu wypracowania na dziesięć stron o depresji i sposobach radzenia sobie. To będzie miła dyskusja w której będę odpowiadał na postawione mi pytania.
CZEKAM :-)
Edytor zaawansowany
  • dzarul0 19.04.13, 20:51
    Wskazówka pierwsza: cudotwórcy
    Nie wiem czy mieliście podobnie ale jak pierwszy raz ogarnąłem, że problem mnie przerasta to jak grzyby po deszczu urośli liczni specjaliści od jeszcze liczniejszych sposobów radzenia sobie.

    Wahadełka czy cudowne wywary to mało. Nie wierzcie w to!
    To jest to co działa:
    Leki
    Akupunktura
    Terapia
    Sport
    Wsparcie rodziny / bliskich
    Biofeedback
    Czasami wakacje i wypoczynek ale nie zawsze

  • lucyna_n 19.04.13, 21:01
    weź rozpęd i walnij baranka, może się trochę uspokoisz.

    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 19.04.13, 21:09
    Hej ale po co ten "hate"? Poważnie udało mi się i chciał bym się podzielić tym z innymi. Jak dotąd to wszyscy się uskarżają że mają i nie wiedzą co z tym zrobić ja miałem i wiem co z tym zrobić więc można pomóc
  • zoliborski_goral 19.04.13, 22:08
    To że pierdzielisz bzdety jest równie oczywiste jak stan umysłowy kilku specjalistów od Zamachu Smoleńskiego...
  • koite 19.04.13, 22:06
    czy jesteś dumny z rozmiarów swojej pały?
  • dzarul0 19.04.13, 22:19
    Rozmiary mojej pały mi nie przeszkadzają ale nie o tym tu mowa. Nie to nie. To co mam za sobą nie ma nic wspólnego z bzdetami. Wiem doskonale, że ludzie z depresją wolą słuchać ludzi z depresją a wszystko inne to "bzdety" ale może właśnie dla tego nie możecie z tego wyjść. Siedząc na forum i potwierdzając sobie wzajemnie własne tragedie nie robicie kroku do przodu. Znam to z własnego doświadczenia, dlatego chciałem to przełamać.
    Może faktycznie macie racje wypaliłem zbyt entuzjastycznie, zapomniałem już jak to jest mieć doła ale cały czas utrzymuję to co powiedziałem sam z tego wyszedłem i byłem światkiem większej ilości takich sukcesów.
    TO SIĘ DA ZROBIĆ.
  • ewcia74.pl 19.04.13, 22:24
    To opowiedz jak z tego wyszedles?
    jak Ci sie to udalo?
  • dzarul0 19.04.13, 23:00
    Historia jest dość złożona. Zaczęło się od tego, że nie miałem na nic siły i motywacji a miejscem marzeń było wyro. Na początku pomyślałem, że ok pewnie jestem przemęczony itp. więc dam sobie na luz poleżę i przejdzie. Niestety z leżeniem przyszło więcej leżenia i dół się pogłębiał. Wybrałem się do psychiatry a ten przypisał SSRI nie miną tydzień a ja dostałem ataku paniki (mężczyźni bardzo często reagują w ten sposób, kobietom przy najnowszej generacji leków to nie grozi) potem już lawinowo w dół strach leżenie pod kołdrą, płacz, niemoc.
    Chyba największym błędem była wizyta u psychiatry. Dziś jak cofną bym czas to zrobił bym to bez niego. Nie chcę was od nich odstraszać ponieważ leki naprawdę pomagają ale też wiele zabierają pamiętajcie o tym. Jeżeli wchodzicie na leki to tylko po to żeby było wam lepiej wyjść z depresji innymi sposobami. Traktowanie leków jako lek na depresję sam w sobie nie ma sensu. Chemia organizmu się zmieni, nastrój się poprawi, odłożycie leki a stare schematy wrócą i chemia organizmu znowu spowoduje depresję.
    Ja leki (już nie SSRI tylko trójpierścieniowe) połączyłem z akupunkturą bardzo mi pomogło ale efekt był nie trwały. Nie mniej jednak akupunktura z lekami dała mi siłę do podjęcia dalszych działań.
    Słuchanie tekstów w stylu "ogarnij się" było dla mnie nie znośne po wizytach w salonie akupunktury wreszcie miałem namiastkę sił żeby się "ogarnąć" (uważajcie ponieważ jest mnóstwo oszustów którzy o akupunkturze nie mają pojęcia i kują byle gdzie).
    Tu weszła terapia i razem z nią przyszedł pierwszy kryzys. Wybrałem terapię Gestalt, leczy duszę a nie dłubie w dzieciństwie. Poznawczo-behawioralna jest najbardziej polecana ale dla mnie jest zbyt rzeczowa i nie rusza serca, leczy same zachowania. Terapia bardzo pomogła ale wraz z nią zajmowałem się czakrami. Wiem że to brzmi niezbyt wiarygodnie sam tak sądziłem ale uwierzcie mi że naprawdę nie zdajemy sobie sprawy jak wiele jest zamknięte w naszym ciele.
    Teoria A. Lowena głosi że wypierane emocje zamykają się w mięśniach powodując ich przykurcze. W efekcie jak już nazbieramy zbyt dużo doprowadzi to do depresji.
    Kluczem jest otworzenie się na nowo ale żeby to zrobić trzeba się z całym syfem w sobie zmierzyć. Aleksander Lowen proponuje ćwiczenia fizyczne które dzięki doprowadzaniu mięśni do drgania uwalniają zamknięte w nich emocje. Nie sądziłem że mogę zacząć płakać tylko dla tego że odpowiednio się rozciągnę.
    Nie jest to co prawda jedyna metoda yoga też świetnie działa. Ja osobiście miałem mały konflikt ponieważ jestem katolikiem i spotkałem na swojej drodze wiele sprzeczności. Na samym końcu zrozumiałem że sprzeczności wynikają z tego że ten kto cię wyleczy dostanie kasę. Dlatego jedni jadą na drugich.
    Ja borykałem się dwa lata i miałem wrażenie nie skończoności problemu.
    Ustawienia helingerowskie to też ciekawy temat. Ustawienia rodzinne naprawdę pomagają.
    Innymi słowy w skrócie pomogły mi:
    Leki (odstawić od razu jak to możliwe to tylko chemia wspomagająca a nie rozwiązanie problemu)
    ustawienie helingerowskie
    medytacja
    relaksacja (biofeedback dobry ale nie zostawiajcie tam fortuny to raczej pomocne niż olśniewające choć polecam z ręką na sercu)
    praca z czakrami
    terapia (dobierajcie terapeute uważnie to jak z lekarzami są dobrzy i źli z tą różnicą że złego terapętę poznacie dopiero po roku terapi bez efektów)
    yoga
    akupunktura

    W tej przygodzie było dużo załamań i ciężkich chwil ale z ręką na sercu udało mi się więc zachęcam pytajcie
  • lucyna_n 19.04.13, 23:40
    bardzo proszę nie traktować tych rewelacji serio, niby wolna wola co człowiek ze swoim życiem robi, ale żeby potem nie było smarkania i narzekania że nikt nie ostrzegł.
    Ode mnie tyle w tym temacie.
    --
    Challa ki labda phire
  • ewcia74.pl 19.04.13, 23:41
    Medytacja,yoga,akupunktura.....itd
    wydaje mi sie ze nie wiesz o czym piszesz albo jaja sobie robisz albo termin "DEPRESJA"-znasz z opowiadan i to bzdetnych opowiadan.
    Czlowieku gdyby to pomagalo to nie byloby ludzi chorych na te choroby.
    Splycasz problem do minimum jakby byla to grypa a nie ciezka choroba jaka jest depresja.
    Piszesz-zeby odrazu odstawic leki itd.....
    Co za bzdury nie pisz tak wiecej bo zbierzesz niezly opie...za to wszystko
  • dzarul0 20.04.13, 00:08
    Jeżeli ktoś zrozumiał że mówię o odstawianiu leków to nie prawda leki są bardzo potrzebane a ich odstawianie musi być konsultowane z dobrym psychiatrą. Mówię tylko, że na samym końcu warto żyć bez nich. To o czym piszę to nie są rewelacje! Wiadomo że wielu ludziom zależy na tym żeby leki promować i żeby ludzie brali je do końca życia. Nie jeste przeciwnikiem ich zbawiennych skutków mówię tylko że nie są rozwiązaniem. Co do tak zwanych "rewelacji" to może przestaniecie ludziam wmaiwać, że mają nic nie robić i tylko się szprycować. Zresztą każdy inteligentny człowiek zobaczy, że ludzie biorący same leki i odwiedzający tylko psychiatrów i nie szukający pomocy w szerszym spektrum są stałymi bywalcami tego forum a przecierz wyzdrowienie to miedzy innymi brak potrzeby zaglądania tutaj. Rozumiem, że dla marketingu farmaceutycznego osoby mojego pokroju są nie na rękę ale nie wiem czy zauważyliście że nawet wymieniając leki nie podałem ich nazwy. Bolesna sprawa co?
    Mówiąc dalej o tak zwanych "rewelacjach" ataki paniki po lekacha ssri u mężczyzn to norma a kto chce zarzeczyć niech od razu odpowie na pytanie dlaczego zawsze do ssri dopisywane są benzodiazepiny (przeciwlękowe leki)?
  • koite 20.04.13, 00:15
    nie pękaj. tu sami specjaliści od leczenia depresji, którzy o depresji ciągle muszą pisać to samo w tym samym gronie, bo nie mogą wyjść z tematu. i przerw w pisaniu na ciężkie depresje na ktore sie licytuja nie miewają....
  • iso_1 20.04.13, 00:20
    o kur...ka ! ale czad !
    dawno nie było tu takiego przypadku :)
  • koite 20.04.13, 00:23
    jest i człowiek który depresję pomylił z grzybicą....same ciekawe przypadki
  • koite 20.04.13, 00:17
    > Czlowieku gdyby to pomagalo to nie byloby ludzi chorych na te choroby.

    a jak leki działają to czemu są chorzy na te choroby?
  • zoliborski_goral 20.04.13, 10:10
    Krótko mówiąc poprawiło ci się i sam nie wiesz od czego z tą litanią od Sasa do Lasa. Ale i tak gratulacje. Spontaniczna remisja jest najczęstszą przyrzyczyną wyzdrowień jak wiadomo. Prawie wszystko z tego co podałes znam z doświadczenia prócz oczywistych pierdół. Poza tym robiłem duzo innych ciekawych rzeczy. Ostatnią adaptacją teorii Lowena jest TRE Bercelego, dodam dla przykładu. Tu są ludzie z dużo większą eksperiencją w kwestii depresji od naszej, zaręczam ci.
  • dzarul0 20.04.13, 11:14
    Wiem, że jest sporo ludzi z większym doświadczeniem, choć ja przerabiałem nawet egzorcyste. Wiem też, że cieżko wlaczyć z depresją jeżeli czynnik jest zewnętrzny i niezmienny aczkolwiek większość zewnętrznych czynników są zmienne nawet jeśli wydaje się że takie nie są. Wiara w to że depresja jest wyleczalna jest jednym z podstawowych zmiennych wyzdrowienia i to nie jest moja teoria tylko prof. Seligmana. Tak samo odnajdywanie sensu dr. Frankl. To nie są nazwiska wyssane z palca.
    Remisje miałem w trakcie mojej depresji i czułem się lepiej ale tym razem się wyleczyłem i nie ma to nic wspólnego z remisją.



  • mifune85 20.04.13, 23:30
    dzarul0 napisał(a):
    > Remisje miałem w trakcie mojej depresji i czułem się lepiej ale tym razem się wyleczyłem i nie ma to nic wspólnego z remisją.
    >
    >
    Tym razem się wyleczyłeś "na dobre"?Jak to się robi?Remisja plus wizyta u wróżki?Ja tak bardzo nie chce mieć nawrotu depresji więc postanowię że nie będę ich miał i kropka. Pamiętaj że jeśli jednak będziesz miał nawrót to możesz to zwalić na choćby niedobór witamin i minerałów. Nawet jeśli suplementacja nie pomoże to przynajmniej nie stracisz twarzy przed innymi a co ważniejsze przed samym sobą. Nawet człowiek nigdy nie mający depresji nie może stwierdzić że na pewno nigdy jej nie będzie miał a ty jako recydywista depresyjny o tym wiesz. Gratuluje.
  • dzarul0 21.04.13, 23:32
    Staram się zakrzywić trochę rzeczywistość. Magią optymizmu jest jego surrealizm. Są badania dowodzące, że depresja jest stanem rzeczywistego postrzegania świata, jeżeli tak jest to ja dziękuje i odlatuję
  • zoliborski_goral 20.04.13, 11:44
    Cne chęci waćpana pochwalam, ale jak dostaniesz zjebkę raz i drugi to poczujesz grunt i się uspokoisz...
  • olga_w_ogrodzie 20.04.13, 13:20
    dzarul0 napisał(a):

    Jestem to w
    > inien społeczeństwu przypartemu do muru.

    ostro rozparte zadęcie.

    psychologia ?
    pewno prywatna uczelnia.
    chyba, że już na Uniwersytetach też tak łatwo się dostać i tak kiepsko kształcą.
  • olga_w_ogrodzie 20.04.13, 13:24
    uniwersytetach miało być.
  • dzarul0 20.04.13, 13:46
    Nie już kończę na uniwerytecie. Choć szczerze przyznam, że szkoły prywatne są raczej lepsze. Najlepsi profesorowie wolą dostawać lepsze pensje.

    Czymu uważasz, że polotę bzdury?
  • olga_w_ogrodzie 20.04.13, 14:21
    hm.
    prywatne najlepsze ?
    a jak się tam dostaje ?
    bo za moich czasów, by dostać się na psychologię na uniwersytecie trzeba było być najlepszym/ą z 26. kandydatów na 1. miejsce.

    nie napisałam, że pleciesz bzdury.
    raczej, że ego Ci się rozdęło.
    a może remisja, czy też, jak jesteś pewien, ozdrowienie totalne,
    wprawiła Cię w lekką hipo i stąd to Twoje poczucie misji
    zbawiania społeczeństwa "przypartego do muru" ?
  • af13 20.04.13, 17:50
    Witaj, nie wiem dlaczego wszyscy cie tak zaatakowali, przecież nikt nikogo nie zmusza do czytania tego co piszesz, ani do wprowadzania tego w życie, trochę więcej tolerancji, dyskusja jest potrzebna, ale po co te wszystkie niemiłe wyrazy. Ja z chęcią to przeczytałam, ale jeszcze nie wiem o co mogłabym ciebie zapytać, mam problem z wypowiedziami, ogólnie z myśleniem i coraz częściej łapie się na takich myślach czy to nie wina leków?! Pozdrawiam, dziel się wiedzą, ja chętnie będę czytała.
  • dzarul0 20.04.13, 20:59
    Olgo może faktycznie masz racje i zbyt entuzjastycznie podszedłem do tego wszystkiego. Chyba zbyt wiele entuzjazmu włożyłem w początek tego wątku. Pewnie dla tego, że naprawdę uważam, że da się z tego wykaraskać. Czy to rozdymane ego? Raczej mizerna próba marketingu tak żeby więcej osób zainteresowało się tematem.

    Co do uczelni to uniwersytety kiedyś a dziś to nie mała różnica. Po pierwsze zarówno uniwersytety jak i szkoły prywatne przyjmą wszystkich. Teraz przesiew odbywa się w toku studiów. Po cóż nie przyjmować osoby która może zostawić trochę pieniędzy choćby płacąc za warunki czy odwiedzając księgarnię. Dlaczego uważam że prywatne lepsze? To zależy, które ale te większe przyciągnęły prawdziwe wielkie nazwiska tej dziedziny dając po prostu lepsze pensje. Nie będę wymieniał nazwisk profesorów i doktorów którzy pogardzili uniwersytetami państwowymi na rzecz dochodowych stanowisk w biurach bez odpadającego tynku i cieknącego dachu. Rozumiem ich.

    af dziękuję ci za słowa wsparcia. Mam zamiar kontynuować ten temat, może bardziej ogładnie żeby uniknąć żywej krytyki :-) . Uważam, że temat jest wart prowadzenia ponieważ z moich obserwacji wynika, że fora o depresji (które jest już przecież epidemią naszych czasów) mocno skupiły się na mówiąc kolokwialnie "biadoleniu" na temat tego ile to już leków nie pomogło i ile lat osoba ma zmarnowane pogłębiając swój stan lub w najlepszym wypadku ciesząc się z marnego konstansu oferowanego przez leki.

    Dlaczego do tego doszło? A no dla tego, że ludzie którym się udało nie czują potrzeby zaglądania w takie miejsca jak to forum co buduje wrażenie, że problem jest nie rozwiązywalny, a to nie jest prawda.
    Pojawiła się masa technik i sposobów radzenia sobie i wychodzenia z depresji. Co nie które wzbudzają kontrowersje ale to normalne. Dziwie się że za złe nie uważa się utrzymywanie ludzi przez lata na lekach które nie wprowadzają w życie żadnych zmian oprócz zmian chemicznych w mózgu.

    Depresja to problem wymagający reorganizacji życia i przekonań a nie tylko łykania pigułek.
    Tak czy inaczej moje przesłanie jest proste DEPRESJA JEST DO POKONANIA a wiara w to to pierwszy krok do sukcesu.
  • olga_w_ogrodzie 20.04.13, 23:41
    e tam.
    to, że nieco się nadąłeś mówiąc, że jesteś tu, by ratować biednych depresiaczków, to tylko moje własne zdanie.
    może to faktycznie przez zbytni entuzjazm i marketing wyraziłes się tak, że to kiepsko odebrałam.
    never mind.
    pewno Twe intencje są dobre.

    co do uczelni, to kiedyś przesiew zaczynał się na egzaminach wstępnych,
    a potem też był ostry, zwłaszcza na pierwszym roku.
    co i tak nigdy nie było zaporą dla wykonywania zawodu przez psychologów,
    którzy dypom mają i co z tego, skoro m.in.osobowościowo się kompletnie nie nadają.
    i, jeśli już, to sami najpierw powinni przejść porządną terapię.
    co jest zresztą w tej chwili wymagane, i słusznie, by zdobyć certyfikat psychoterapeuty.

    no ale ta moja uwaga - o predyspozycjach osobowościowych do zawodu,
    dotyczy też co najmniej kilku innych zawodów
    wg mnie, szczególnie ważne są określone cechy osobowości min. w przypadku wykonywania zawodu lekarza każdej specjalności, szczególnie psychiatry, ale także, np. nauczycieli czy pielęgniarek.
    prywatne firmy czy placówki zdrowia często sprawdzają nie tylko świadectwa pracy, dyplomy,
    jakieś referencje, ale przypatrują się także temu, jakim kto jest po prostu człowiekiem,
    nim go zatrudnią na stałe
    w publicznej słuzbie zdrowia, czy oświacie, to chyba rzadkie.

  • mifune85 20.04.13, 23:42
    dzarul0 napisał(a):
    Uważam, że temat jest wart prowadzenia ponieważ z moich obserwacji wynika, że fora o depresji (które jest już prz
    > ecież epidemią naszych czasów) mocno skupiły się na mówiąc kolokwialnie "biadol
    > eniu" na temat tego ile to już leków nie pomogło i ile lat osoba ma zmarnowane
    > pogłębiając swój stan lub w najlepszym wypadku ciesząc się z marnego konstansu
    > oferowanego przez leki.
    >
    Forum o depresji jest do biadolenia ewentualnie do porównania swoich doświadczeń. Zwykle jak komuś depresja mija to znika z tego typu forów i wraca żeby pobiadolić na to że depresja wróciła pomimo leczenia farmakologicznego, psychoterapii i całkowitej zmiany podejścia do życia. Widzę że chciałbyś zrobić tutaj rewolucję zarażając innych chorych przesadnym optymizmem i banalnymi stwierdzeniami. Tylko że dla nikogo nie wyglądasz jak zbawca tylko jak jeden z nas mający akurat epizod maniakalny co pewnie z czasem się potwierdzi. niemniej jednak wszyscy tutaj życzą ci zdrowia(ewentualnie powrotu do zdrowia).

    > Depresja to problem wymagający reorganizacji życia i przekonań a nie tylko łyka
    > nia pigułek.
    > Tak czy inaczej moje przesłanie jest proste DEPRESJA JEST DO POKONANIA a wiara
    > w to to pierwszy krok do sukcesu.

    Zacząłeś tak ostro a skończyłeś na stwierdzeniu że same pigułki nie pomogą. Czyli na banalnym stwierdzeniu o czymś co wie każdy kto miał depresje minimum tydzień.
  • dzarul0 21.04.13, 20:36
    To oczywiste, że wyglądam dla grona ludzi w depresji właśnie w ten sposób. Przecież założenie, że z depresji da się wyjść jest najgorsze. Duszo lepiej posądzić siebie za maniaka. Oczywiście epizod podwyższonego nastroju miałem prawie przy każdej remisji ale zamiast popaść w wir radości i jeszcze bardziej nakręcić nakręcić sinusoidę depresja/mania ja nie pozwalałem sobie na zbyt duże odloty. Z depresji ciągnąłem się w górę a z mani próbowałem wylądować. Muszę powiedzieć że to strasznie ciężka decyzja, żeby po paru ciężkich miesiącach nie skorzystać z wyczekiwanej remisji ale udało się.
  • mifune85 21.04.13, 20:49
    dzarul0 napisał(a):

    > To oczywiste, że wyglądam dla grona ludzi w depresji właśnie w ten sposób. Prze
    > cież założenie, że z depresji da się wyjść jest najgorsze. Duszo lepiej posądzi
    > ć siebie za maniaka. Oczywiście epizod podwyższonego nastroju miałem prawie prz
    > y każdej remisji ale zamiast popaść w wir radości i jeszcze bardziej nakręcić n
    > akręcić sinusoidę depresja/mania ja nie pozwalałem sobie na zbyt duże odloty. Z
    > depresji ciągnąłem się w górę a z mani próbowałem wylądować. Muszę powiedzieć
    > że to strasznie ciężka decyzja, żeby po paru ciężkich miesiącach nie skorzystać
    > z wyczekiwanej remisji ale udało się.

    Za dużo tu osób z "doświadczeniem" by kupić to co starasz się "sprzedać". A stwierdzenie że WYLECZYŁEM się z depresji(co oznacza że depresja która minęła jest na 100% ostatnią) może wypowiedzieć albo osoba w epizodzie maniakalnym albo zwyczajny głupek i sam nie wiem co jest gorsze.
  • dzarul0 21.04.13, 21:10
    Być może jestem głupkiem
  • mifune85 21.04.13, 21:18
    dzarul0 napisał(a)

    > Być może jestem głupkiem

    Najważniejsze jest to by zdać sobie sprawę że nielogiczne założenia są głupie. To nie pogodzenie się z głupotą tylko początek drogi do mądrości. Ot co
  • zoliborski_goral 21.04.13, 09:54
    Jeśli twój entuzjazm sie utrzyma masz wszelkie szanse na karierę w tej braży. Kto wie, może nawet będziesz znany jak niejaki Marek Światopeł-Świętopełk Zawadzki, potomek Bolesława Chrobrego...
    Dobra, wyjdę twoim zyczeniom naprzeciw i na początek pytanie ad rem którego tak pożądasz: jak zrobić pierwszy krok czyli wzbudzić w sobie wiarę?
  • mifune85 21.04.13, 10:04
    Spokojnie.Chłopak jeszcze studiuje i z czasem nauczy się bardziej kamuflować i nie będzie wykładał od razu wszystkich kart na stół
  • dzarul0 21.04.13, 20:57
    Oczywiście na sam początek padło najtrudniejsze pytanie :-) . Jest ono o tyle trudne, że często odpowiedź na nie jest powierzchownie prosta dlatego większość ludzi od razu krytykuję takie wypowiedzi najczęściej mówiąc "nic nowego próbowałem nic mi to nie dało". Zaznaczę już na samym początku, że próbowanie nic nie zmienia. Należy zmieniać styl życia. Próbowanie medytacji nie daje rezultatów, codzienne medytowanie daje itd.
    Wiara w kwestii depresji ma parę pochodnych (żadną z nich nie jest wymadlanie uzdrowienia w kościele chyba że połączone z "wiarą" w to że to daje rezultaty) jedną z nich jest poczucie sensu. Z sensem jest trochę tak jak z misją i wizją w firmie. Wypadało by przeanalizować sens naszego życia jako takiego ale też nadać małe sensy każdej wykonywanej czynności. Jak do tego doprowadzić? Po pierwsze należy spisać sobie pozytywne afirmację na temat swoich działań, siebie samego i swojego życia. Z afirmacjami jest trochę tak jakby drążyć wodą dziurę w skale. Trochę to trwa ale jest wykonalne.
    Następną rzeczą jest medytacja i relaksacja. Bez tego ani rusz. Wiem, że ćwiczenia oddechowe i zaglądanie w głąb siebie wydaje się banalne ale to banalne rozwiązanie stosowane systematycznie przez długi okres czasu daje zaskakujące rezultaty. O tym jak medytować można napisać książkę więc nie będę się tu zagłębiał w techniki wystarczy poszperać w internecie lub kupić literaturę.
    Walka z depresją nie polega na przełączeniu guzika na zasadzie mam depresję/nie mam depresji pewnie właśnie dla tego jest taka zniechęcająca i wydaje się niemożliwa. Powiem szczerze, że przypomina to raczej przepychanie dużej kupy gnoju przez bardzo wąski otwór. Na początku ilość gnoju w stosunku do otworu sprawia wrażenie nieskończonej ilości pracy ale z czasem jest inaczej. Drugą rzeczą w leczeniu depresji przywodzącą zawód jest jej wyleczenie. Otóż osoba orientuje się że jest wyleczona znienacka, nie ma w tym tego cudownego elementu ozdrowienia i poczucia uwolnienia. Praca nad depresja jest tak żmudna i powolna że najczęściej efekty rozciągają się w poświęconym leczeniu czasie. Dlatego przy leczeniu depresji tak ważne jest nie zafiksowanie się na chęci bycia zdrowym a raczej na małych codziennych sukcesach typu dziś przeszedłem przecznice dalej albo medytowałem 10sec dłużej. Duma to bardzo ważne uczucie które ludzie w pędzie sukcesu zapomnieli sobie okazywać. Nie musimy przenieść góry żeby być z siebie dumni wystarczy że np. przyniesiemy mleko ze sklepu w stanie w którym wcześniej nie chciało nam się nawet drapać.
    Trochę odbiegłem od tematu wiary ale już wracam. Kontynuując. Wiara przychodzi sama z czasem i musimy powoli przeciskać ją pomiędzy czarnymi myślami aż w końcu znajdzie sobie miejsce w naszej głowie i się utrwali.
    Mi w początkowej fazie walki pomogły jeszcze prace z czakrami i akupunktura. Wiem że kwestie gospodarki energetycznej ciała są kontrowersyjne ale zachęcam was jeżeli jesteście sceptyczni to potraktujcie to jako treningi wizualizacji i rozciągania. Ćwiczeń odblokowujących czakry jest całe mnóstwo w internecie i wystarczy poszukać.
    Kilka wskazówek w tym celu po pierwsze czakry odblokowujemy od dołu czyli zaczynając od czakry korzenia po drugie dajcie sobie czas. Poświećcie każdej z czakr około miesiąca zanim przejdziecie do następnej. Depresja to najlepsza nauka cierpliwości jaką miałem w życiu polecam się w nią uzbroić.
  • dzarul0 21.04.13, 21:06
    Żeby nie było że moje słowa są puste oto przydatna literatura:
    Viktor E. Frankl: "Człowiek w poszukiwaniu sensu" "Bóg ukryty" "Wola sensu"
    Martin E. P. Seligman: "Prawdziwe szczęście" "Optymizmu można się nauczyć"
    Aleksander Lowen: "Duchowość ciała" "Depresja i ciało" później można też przeczytać "przyjemność"

    Osoby te to znani i poważani w świecie psychiatrii i psychologi profesorowie

    Seligman - przewodniczący rady psychologicznej APA, jeden z twórców psychologi pozytywnej.
    Lowen - dr. psychiatrii zajmujący się bioenergetyką organizmu. Wyśmiany przez loże znawców ale skuteczny w działaniu.
    Frankl - Psychiatra jeniec obozów koncentracyjnych, twórca logo terapii wykładowca na Wiedeńskim uniwersytecie medycznym i psychologicznym
  • dzarul0 21.04.13, 21:09
    Jeszcze jedną wskazówkę zapomniałem dodać. Myślami można sterować. Myśli osoby depresyjnej krążą wokół zagrożeń.

    Jeżeli poproszę was o nie myślenie o białym niedźwiedziu każdy z was o nim pomyśli. Jaki z tego wniosek? Jeżeli boicie się niemocy to nie myślcie o swoim strachu przed nie mocą tylko myślcie o mocy. Jak to jest być silnym? Jak to jest być mocnym? Jak to jest mieć energię? Możecie nawet pisać sobie krótkie wypracowania na ten temat :-)

    Nie przejmujcie się nieskutecznością tych technik. Najpierw wytrwałość potem efekty. Z myślami niestety trzeba się przepychać.
  • mifune85 21.04.13, 21:15
    dzarul0 napisał(a):

    > Oczywiście na sam początek padło najtrudniejsze pytanie :-) . Jest ono o tyle t
    > rudne, że często odpowiedź na nie jest powierzchownie prosta dlatego większość
    > ludzi od razu krytykuję takie wypowiedzi najczęściej mówiąc "nic nowego próbowa
    > łem nic mi to nie dało". Zaznaczę już na samym początku, że próbowanie nic nie
    > zmienia. Należy zmieniać styl życia. Próbowanie medytacji nie daje rezultatów,
    > codzienne medytowanie daje itd.
    > Wiara w kwestii depresji ma parę pochodnych (żadną z nich nie jest wymadlan
    > ie uzdrowienia w kościele chyba że połączone z "wiarą" w to że to daje rezultat
    > y) jedną z nich jest poczucie sensu.

    A teraz zacząłeś tyradę o sensie życia i o tym by zmienić styl życia(z założenia że ludzie z zaburzeniami psychicznymi nie mają ani sensu życia a jesli mają to ich styl życia jest nieodpowiedni). Nieważne jaki mamy cel w życiu i jaki styl życia ważne by to zmienić!!Typowe działanie polegające na tym by wprowadzić chorego w poczucie winy. Może nie wiesz ale kierunek studiów jaki obrałeś polega na tym by polegać ludziom w obskórnych przychodniach psychiatrycznych a nie na tym że będziesz sprzedawał produkty w korporacji
  • mifune85 21.04.13, 21:21
    Jeśli chcesz do czegoś wykorzystać swoją wiedzę to looknij w mój temat poniżej bo tu nikogo do odzyskania chęci do życia nie musisz przekonywać bo samo to że tyle wytrzymaliśmy o czymś świadczy
  • dzarul0 21.04.13, 21:21
    Nie zauważyłem żebym lokował gdziekolwiek jakikolwiek produkt. Wiem na czym będzie polegał mój zawód. Mówisz o poczuciu winy wynikającym z reorganizacji. Czemu reorganizacja własnego życia miał by wzbudzać w reorganizatorze poczucie winy. Musiał by robić to w poczuciu dysonansu i niezgody. Skoro nie zgadzasz się na zmiany i próby poprawy samopoczucia to jednoznaczne, że zgadzasz się na swój stan a żeby wyjść z depresji trzeba chcieć z niej wyjść i może wyda się to nie wiarygodne ale pozycja osoby poszkodowanej i w depresji często gęsto na poziomie poza świadomym jest traktowana jako wygodna. Co z tego wynika? Często osoby depresyjne same utrudniają swoje leczenie nawet tego nie zauważając
  • mifune85 21.04.13, 21:46
    dzarul0 napisał(a):

    > Nie zauważyłem żebym lokował gdziekolwiek jakikolwiek produkt. Wiem na czym będ
    > zie polegał mój zawód. Mówisz o poczuciu winy wynikającym z reorganizacji. Czem
    > u reorganizacja własnego życia miał by wzbudzać w reorganizatorze poczucie winy
    > . Musiał by robić to w poczuciu dysonansu i niezgody. Skoro nie zgadzasz się na
    > zmiany i próby poprawy samopoczucia to jednoznaczne, że zgadzasz się na swój s
    > tan

    Właśnie chodzi o to że nie lokowałeś produktu a pisałeś w taki sposób jakbys to robił. Poczucie winy wzbudza się w chorym w momencie gdy mówi mu się że sposób w jaki żyje jest przyczyną jego problemów. Każdy epizod depresyjny dezorganizuje zycie i nie da się już wrócić do tego samego. Jednym słowem każdy kto ma tego typu doświadczenia musi stale rodzić się na nowo i zmieniać swoje życie licząc że w końcu będzie dobrze. Wielu "zbawiaczy" występuje jednak do chorych z pozycji akwizytora. Nie pytają w jaki sposób dana osoba zmieniała swoje zycie. Bo jeśli mimo to zdarzają się nawroty depresji to znaczy że chorzy robią coś źle. I na pewno nie znają moich metod bo jakby znali to nawrót nie byłby niemożliwy. W tym momencie "zbawiacz" jest aroganckim dupkiem i albo na tym zakończy albo postara się przy okazji coś sprzedać. Tak i tak źle.
  • dzarul0 21.04.13, 21:56
    W ten sposób opisana reorganizacja może być przypisana do wszystkiego ponieważ praktycznie każde działanie przyczynowo skutkowe w jakiś mniejszy lub większy sposób zmienia nasze życie. Ja myślałem bardziej o tym aby do rutyny dnia codziennego dodawać (bardzo powoli) pewne ćwiczenia które z czasem wejdą w krew i w ten sposób reorganizacja dokona się sama. To nie sposób w stylu stań na głowie a depresja minie. Takich cudów nie ma ale jest coś takiego jak cud wytrwałości w postanowieniach. Wiem, że wielu z was (ja także) poświeciło depresji duży kawał swojego życia i nieuczciwym było by powiedzenie, że "macie depresję bo nie zmieniacie swojego życia" to przykre ale wielokrotnie słyszałem to mając swoje doły.
    Prawda jest taka, że i tak nie mamy swojego życia na własność i wszystko co zbudujemy może się zawalić z dnia na dzień. To nie utrata kontroli nas zabija ponieważ kontroli nigdy nie mieliśmy to raczej zauważenie tego faktu nas przeraża a główną pracą jaką trzeba wykonać jest rozluźnienie się właśnie nad tym.
  • koite 21.04.13, 22:19
    > Właśnie chodzi o to że nie lokowałeś produktu a pisałeś w taki sposób jakbys to
    > robił. Poczucie winy wzbudza się w chorym w momencie gdy mówi mu się że sposób
    > w jaki żyje jest przyczyną jego problemów

    chciałbym zauważyć, że :

    1) kolega nie prowadzi ci tutaj terapii

    2) na tym polega sens psychoterapii, że problemy wynikają z tego kim jest pacjent. i to nie chodzi tu o wbijanie w poczucie winy.
  • zoliborski_goral 21.04.13, 21:59
    Sorry, nie przeczytałem twoich wywodów przed napisaniem moich. Powiem tak: generalnie uważam ze teorie psychoterapii sa tyle warte ile przekonanie do nich terapeuty który może tę postawę zasugerować pacjentowi lub nie. A podstawa jest entuzjazm i chęć wpływania na innych. Kończ zatem studia i czyń kacie swoją powinność!
  • koite 21.04.13, 22:14
    Może nie wiesz ale kierunek studiów jaki obrałeś polega
    > na tym by polegać ludziom w obskórnych przychodniach psychiatrycznych a nie na
    > tym że będziesz sprzedawał produkty w korporacji

    podejrzewam, że głównym celem tych studiów jest to żeby zostać panią od zasobów ludzkich i innych takich stanowisk w korporacji.

    psychopatologia nie jest głównym przedmiotem studiów psychologicznych.
  • dzarul0 21.04.13, 23:00
    I tu racja po tych studiach czeka mnie jeszcze 4 lata studiów i praktyk psychoterapeutycznych.
  • af13 21.04.13, 11:34
    Dzarul0 podoba mi się to, że się chcesz udzielać na takim forum i podpisuje się pod tym pytaniem jak wzbudzić w sobie wiarę, gdy po wielu latach zmagania się z depresją już się nic nie chce, od czego zacząć?! Na czym ma polegać ta reorganizacja życia?
  • zoliborski_goral 21.04.13, 17:46
    Ja tęz usiadłem wygodnie w fotelu i czekam kręcąc młynki kciukami na brzuchu...
  • evee1 21.04.13, 13:33
    Niestety Twoje rewelacje o rzekomych roznicach w reakcach na SSRI wsrod kobiet i mezczyzn sa malo wiarygodne. Nie wiem czy wiesz, ale wiele SSRI ma dzialanie przeciwlekowe i w tym celu sie je stosuje.
    No, ale zdrowia zycze mimo wszystko ;-).
    --
    Contrary to popular belief, one DOES simply drive into Mordor.
  • dzarul0 21.04.13, 21:00
    Oczywiście że mają działanie lękowe ale w okresie przyswajania leku u kobiet i u mężczyzn (częściej u mężczyzn) występują ataki lęku i paniki. Oczywiście jeśli się to przeczeka to leki zaczną działać i jest super niestety żaden lekarz nie wspomina o traumie jaką pozostawia taki nawet dwutygodniowy okres bycia przerażonym. Leki pomagają a potem człowiek rozgląda się za swoim przerażeniem żyjąc "będąc przerażony możliwym przerażeniem" (afirmacja lęku / lęk afirmacyjny)
  • ewcia74.pl 21.04.13, 21:30
    Ja sie teraz tak czuje jak opisujesz.
  • dzarul0 21.04.13, 22:11
    To kilka rzeczy do ciebie. Po pierwsze i najważniejsze to minie bo zawsze mija nawet jak nic z tym nie zrobisz. Po drugie to jest tak zwane błędne koło depresji lęk wzbudza myślenie myślenie nasila lęk a to znowu nasila myślenie. Nie masz wpływu na lęk ale masz wpływ na myślenie.
    Staraj się rozluźniać nad tymi uczuciami (możesz wizualizować sobie pięść zaciśniętą na twoich myślach i spróbować ją rozluźnić) myśl o sile jaka w tobie jest i snuj myśli o tym jak to jest się niczego nie bać.
    Nie oczekuj natychmiastowych rezultatów, nie ma czegoś takiego. Ważne jest jednak to że to się NA PEWNO skończy.
    Na lęk jest całe mnóstwo sposobów żaden z nich nie jest natychmiastowy. Medytacja, dieta, relaksacja, wysiłek fizyczny itp polecam ci Edmund J Bourne "Lęk i fobia" tu są spisane wszystkie sposoby. Wymagają samozaparcia i systematyki.

    Jest jeden sposób który może skrócić twój lęk w chwili obecnej. Lęk działa z organizmu a organizm jest na prąd :-) jeżeli pójdziesz biegać i wyczerpiesz tez zasób energii to lęk opadnie. Pamiętaj że trzeba się zaćwiczyć do upadłego. Doprowadzi to do snu
  • lucyna_n 21.04.13, 22:22
    człowieku skończ z tym poradnictwem bo naprawdę zaczynasz być szkodliwy.
    --
    Challa ki labda phire
  • ewcia74.pl 21.04.13, 22:36
    Ja mam wieksze problemy z nerwica lekowa i atakami paniki niz z depresja.
    Dodatkowo teraz na poczatku leczenia ssri mam wiecej atakow paniki niz zwykle.Wiem ze to poczatek i zawsze tak jest a po uplywie 2 tyg minie.
    Masz moze jakies dobre rady co robic w momencie kiedy nadchodzi atak paniki?
    Jak sobie z tym radzic z tym?
  • dzarul0 21.04.13, 23:12
    Mi psychiatra polecał tak zwane kwadratowe oddychanie. Wdychasz powietrze przez 3sec - trzymasz przez 3sec - wydychasz przez 3sec . Można jeszcze oddychać przez torebkę to pomaga nie popaść w myśli o duszeniu się bo widzisz jak oddychasz. Przeciwlękowe jest też siedzenie ze stopami płasko na ziemi i skupianiu uwagi na styku stup z gruntem.

    To są niestety takie podstawowe i doraźne rady jak ułatwić sobie bardzo trudne chwile. Te ułatwienia trochę pomogą ale skoro lęk jest wywołany chemicznie to i tak musisz przeczekać. Tak jak podpisałem w innym poście w tym wątku że warto wyczerpywać się sportem wtedy człowiek nie ma siły na banie się. Ja np. biegałem do upadłego. Jest też dobra książka o lękach pisałem w tamtym poście ale powtórzę Edmund J. Bourne " Lęk i Fobia" jest to dość cegłowata pozycja bez przyjemnej prozy. Same suche fakty i rzeczowe rady ale polecam są tam podane wszystkie przyczyny lęku i wszystkie sposoby radzenia sobie.

    Osobiście trzymam za ciebie kciuki i wiem, że dasz radę przez to przejść. Jeżeli mogę cię tylko o coś prosić to nie wmów sobie że lęk jest twój bo leki zaczną działać a ty i tak będziesz się go spodziewała. Lęk jest chemiczny i minie jak chemia się ustabilizuje :-)

    Co do leczenia lęku a nie radzenia sobie z nim doraźnie to mi pomogły ustawienia helingerowskie. Wiem że zaraz będzie dużo hateingu no ale cóż zrobić. Lęk wynika głównie z wewnętrznego nie rozwiązanego konfliktu zepchniętego poza granice świadomości. Własnie dlatego wzbudza wrażenie takiej tajemniczości. Warto zainwestować w terapię.

    Ostatnia rada. Zaburzenie lękowe to bardzo częsty objaw DDA (dorosłe dziecko alkoholika) lub DDD (dorosłe dziecko dysfunkcji) możesz poprosić psychologa o test na to jeżeli to było by to to okazało by się że rozwiązanie twojego problemu z lękiem jest prostsze niż ci się wydaje.
    Jeżeli to nie to to jest trochę trudniej bo przyczyna jest bardziej ukryta ale też da się zrobić :-)
  • ewcia74.pl 22.04.13, 00:08
    Dziekuje Ci bardzo za rady.Chetnie z nich skorzystam.Te ataki paniki sa dla mnie najgorsze.
    I tu jest problem bo ja sie ich poprostu boje.Boje sie ze znow mnie zlapie nastepny i nastepny atak i zauwazylam ze zaczynam tylko o tym myslec.Nawet ostatnio bylam zaproszona na przyjecie do kolezanki i nie poszlam bo balam sie ze tam mnie zlapia ataki paniki i wszyscy beda na mnie patrzec.I takie kolo zamkniete.
  • evee1 22.04.13, 07:44
    > Ostatnia rada. Zaburzenie lękowe to bardzo częsty objaw DDA (dorosłe dziecko al
    > koholika) lub DDD (dorosłe dziecko dysfunkcji) możesz poprosić psychologa o tes
    > t na to jeżeli to było by to to okazało by się że rozwiązanie twojego problemu
    > z lękiem jest prostsze niż ci się wydaje.
    > Jeżeli to nie to to jest trochę trudniej bo przyczyna jest bardziej ukryta
    > ale też da się zrobić :-)
    A ja chetnie poslucham jak to moge zrobic, bo ja ani DDA ani DDD nie jestem i chyba u mnie przyczyna jest straaasznie ukryta, bo od 20 lat nijak nie moge do niej dotrzec :-(.
    PS. Sport i oddychanie tez nie bardzo pomagaja. Czegoz to ja zreszta juz nie probowalam.
    --
    Contrary to popular belief, one DOES simply drive into Mordor.
  • zoliborski_goral 21.04.13, 21:47
    Jednak nie wymiękłeś (jeszcze) i to ci się chwali. Powiedz jeszcze coś o tym wzbudzaniu wiary. Jak powiada Pan Jezus, gdyby nasza wiara była jak ziarnko grochu góry by były nam posłuszne. Oczywiście nie mam wątpliwości co do wyników tego starcia umysłów ale bez entuzjazmu w tym fachu daleko nie zajedziesz więc tak trzymaj żeby nie wylądować jako przedstawiciel handlowy.
  • lucyna_n 21.04.13, 21:36
    jeszcze jedna mała dygresja
    to ma być student ostatniego roku psychologii.. przecież to zgroza. To ma być człowiek który już niedługo ma innym życie prostować? ma stykać się z ludźmi zaburzonymi, ma mieć wplyw na czyjeś życie. Ma być osobą której się ufa i spodziewa od niej rady a często i ratunku w bardzo trudnych sytuacjach życiowych.
    Tak też potem wyglądają te psychoterapie, o kant dupy potłuc, gorszy świr siedzi w gabinecie niż ten co do gabinetu przychodzi, a przecież dobrze prowadzona psychoterapia może tak bardzo pomóc w leczeniu, dla wielu osób jest wręcz niezbędna żeby pokonać swoje bariery, zbudować na nowo życie. Smutne to wszystko bardzo.

    --
    Challa ki labda phire
  • mifune85 21.04.13, 21:50
    lucyna_n napisała:

    > to ma być student ostatniego roku psychologii.. przecież to zgroza. To ma być c
    > złowiek który już niedługo ma innym życie prostować? ma stykać się z ludźmi zab
    > urzonymi, ma mieć wplyw na czyjeś życie. Ma być osobą której się ufa i spodziew
    > a od niej rady a często i ratunku w bardzo trudnych sytuacjach życiowych.
    > Tak też potem wyglądają te psychoterapie, o kant dupy potłuc, gorszy świr siedz
    > i w gabinecie niż ten co do gabinetu przychodzi, a przecież dobrze prowadzona p
    > sychoterapia może tak bardzo pomóc w leczeniu, dla wielu osób jest wręcz niezbę
    > dna żeby pokonać swoje bariery, zbudować na nowo życie. Smutne to wszystko bard
    > zo.
    >

    Tylko tacy jak ty i ja Lucyna i tak nie mamy nic do gadania. Cokolwiek nie napiszemy lub powiemy i tak nie będzie brane na poważnie. Zawsze można uznać to za gadanie chorych którzy kiszą się tylko we własnym gronie i narzekają i ego takiego psychoterapeuty zawsze będzie uratowane. Może on ma tutaj jakieś praktyki i z takim podejściem do chorych to wygląda na to że raczej im zaszkodzi niż pomoże
  • dzarul0 21.04.13, 22:02
    Po raz kolejny zapewniam, że nie mam żadnych praktyk i że niczego nie sprzedaję. Proszę tylko o konkrety w krytyce. Nie musimy wyzywać się od świrów i szarlatanów. Człowiek w depresji nie cierpi na zaburzenia świadomości w związku z czym nie mam prawa powiedzieć że się w czymkolwiek kisice. Zastanawiam się tylko co w waz wzbudza taką niechęć do tego co staram się przekazać i które konkretne rzeczy w moich wypowiedziach są uderzające?
  • dzikuska40 21.04.13, 22:07
    mnie osobiście ten wątek bardzo interesuje. Szukam rozwiązania dla mojego chłopaka w depresji. Każda opcja jest interesująca o ile prowadzi do zdrowia.
  • lucyna_n 21.04.13, 22:17
    Dzarul, ja podejrzewam że Ty w realu jeste cakiem miły i sympatyczny i do Ciebie jako człowieka nic nie mam, ale to co piszesz to zlepek takich sobie porad i wiadomości od sasa do lasa.

    tak naprawdę to Ty powinieneś się zastanowić dlaczego masz taki odbiór.
    Jak mi 3 osoby mówią że jestem pijana to ja nie dyskutuję tylko kładę się do łóżka, a Ty szukasz przyczyny poza sobą. W tym rzecz, musisz przyczyny szukać w sobie.
    --
    Challa ki labda phire
  • koite 21.04.13, 22:23
    ale ta reguła nie sprawdza się w psychiatryku, na procesie czarownic i w paru innych miejscach.....
  • lucyna_n 21.04.13, 22:26
    sugerujesz zmowę?
    --
    Challa ki labda phire
  • koite 21.04.13, 22:30
    wspólnotę ducha depresyjnych internautów....znalazł sie wygodny koziołek ofiarny to huzianajuzia. można odreagować
  • lucyna_n 21.04.13, 22:35
    eee tam, koziołek
    miłe narcystyczne stworzonko, oby nie w manii.
    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 22:42
    Ja się nie czuje za bardzo koziołkiem ale jeśli możecie pomaga to wam odreagować to śmiało :-) co wy tak o tej manii cały czas?! Kto w mani siedzi konsekwentnie na jakimkolwiek forum? Jak bym miał manie to bym był w kasynie albo w innym spektakularnym miejscu
  • lucyna_n 21.04.13, 22:44
    ooo kochany, tutaj były już akcje z maniakalnymi, jazda bez trzymanki, po takim wieczorze człowiek czuł się jakby się zderzył z lokomotywą.

    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 22:26
    Nie wiem czy jestem sympatyczny mam nadzieje że jestem :-) oczywiście że nie sprzedam tu uniwersalnego sposobu na depresję ale mogę sprzedać trochę nadziei i zaciekawienia a to w połączeniu z literaturą i chęciami zrobi już dużo więcej. Nie jestem cudotwórcą nie mam się za kogoś takiego ale lubię potrząsnąć utartym schematem bo często gęsto wnosi coś nowego. Mi brakowało tego że jak szukałem pomocy na forach kiedy miałem naprawdę ciężkie chwile to znajdywałem tylko potwierdzenie tego że jest "ch...owo" (przepraszam z kolokwializm ale to chyba adekwatne słowo na głęboki dół) i że pewnie minie ale na pewno się powtórzy bo wszyscy to przerabiali.

    Ja bym chciał dać tu obecnym forumowiczom troszkę małej wiary w to że nie musi się powtórzyć. Jak mi się powtórzy to się tu zaloguje wszystkich przeproszę i karnie dołączę się do dyskusji o tym jak to nasz los jest marny i nieunikniony
  • lucyna_n 21.04.13, 22:34
    Znasz to powiedzenei dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
    To miłe że chcesz podnieść na duchu upadłych, ale pierwszą remisję zna niemal każdy z nas i pewnie każdy ma ją już dawno za sobą. Z czasem traci się złudzenia ale nabywa się siły inne nie płynące z chwilowego zachłyśnięcia się końcem depresji.
    Ja mam do Ciebie ogromną prśbę, bądź ostrożny z dawaniem konkretnych rad, bo co jednemu miód drugiemu trucizna. Oczywiście każdy jest odpowiedzialny sam za siebie i swoje decyzje, ale jednak sporo tu ludzi których wiedza na temat leczenia depresji jest znikoma i mogą się potknąć, mogą mieć mylne poczucie że chociaż robią według "sprawdzoenej" recepty ich stan się nie porawia a nawet pogarsza o poczucie winy i inności. "Inni się już dawno wyleczyli a ja jestem beznadziejny słabiak i nadal jestem chory"
    Myślę że lecisz na fali hurraoptymizmu i ja to nawet rozumiem, ale chyba lepiej po prostu będąc zdrowym cieszyć się życiem w realu niż robić na forumie za zbawcę świata.Nie marnuj cennej remisji na takie rzeczy jak to forum,nie warto.
    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 22:58
    A ty wciąż o tej remisji. Nie mam remisji tylko się wyleczyłem. Oczywiście masz rację dla jednego miód dla drugiego trucizna ale uwierz mi staram się nie zamieszczać rzeczy narażających itp. a jak coś doradzam to zaraz za tym staram się wklejać literaturę i też raczej nie wyssaną z palca. Nie mam intencji szkodzenia.
  • mifune85 21.04.13, 23:34
    dzarul0 napisał(a):

    > A ty wciąż o tej remisji. Nie mam remisji tylko się wyleczyłem.

    A ty znów o tym wyleczeniu. Tyle osób już ci powiedziało że jest to nielogiczne a ty nadal w to brniesz. Jak ktoś ma cię w ogóle traktować poważnie?
  • dzarul0 21.04.13, 23:44
    To trochę tak ja z rzucaniem palenia tylko bardziej oczywiste. Nie da się powiedzieć że ktoś rzucił palenie do puki nie umrze i od momentu rzucenia do śmierci nie zapalił w każdym innym przypadku można mu wmawiać, że nie rzucił tylko ma przerwę pomiędzy papierosami. Ale jednak ludzie się tak nie biją zaciekle z tymi co zadeklarowali rzucenie palenia, z kąt więc ta chęć udowodnienia mi że to co mi się przytrafia to tylko remisja a nie wyzdrowienie. Ja nie mam dowodów na to że jestem zdrowy ty nie masz dowodów na to że jestem chory. Korzystniejszą sytuacją dla nas obojga będzie wiara w to że jestem zdrowy :-) . To właśnie próbuje wpoić ludziom, z tą wiarą żyje się lepiej i są większe szanse na wyzdrowienie gdyż pozbywamy się atawistycznego strachu przed chorobą. Strach ten sam siebie straszy i znów mamy chory krąg depresji. Po co?
  • mifune85 22.04.13, 12:15
    dzarul0 napisał(a):

    Ale jednak ludzie się tak nie biją zaciekle z tym
    > i co zadeklarowali rzucenie palenia, z kąt więc ta chęć udowodnienia mi że to c
    > o mi się przytrafia to tylko remisja a nie wyzdrowienie. Ja nie mam dowodów na
    > to że jestem zdrowy ty nie masz dowodów na to że jestem chory. Korzystniejszą s
    > ytuacją dla nas obojga będzie wiara w to że jestem zdrowy :-) . To właśnie prób
    > uje wpoić ludziom, z tą wiarą żyje się lepiej i są większe szanse na wyzdrowien
    > ie gdyż pozbywamy się atawistycznego strachu przed chorobą. Strach ten sam sieb
    > ie straszy i znów mamy chory krąg depresji. Po co?

    Nie da się udowodnić że bóg nie istnieje więc oznacza to że on istnieje. Twoje argumentowanie jest tak samo nielogiczne. Oczywiście że korzystniejszą opcją dla kogoś kto cierpi na jakąś chorobę jest to że nawrót tej choroby nie nastąpi. Tylko wiara w to nie oznacza wyleczenia. Jeśli ty wierzysz że po tylu nawrotach depresja już nie wróci to spoko. Głupie ale prawdopodobnie nieszkodliwe. Jeśli jednak ty WIESZ że nawrót nie nastąpi to co innego. To jest to i głupie i niebezpieczne. Przyjmijmy że jednak nawrót nastąpił. Odrzucasz zupełnie tą myśl bo jesteś przekonany że skoro jesteś wyleczony to jest to niemożliwe. Objawy są jednak na tyle uciążliwe więc szukasz "pocieszenia" w zdrowym żywieniu, chorobach tarczycy, boreliozie itd. Mija jednak dużo czasu i objawy nie znikają więc musisz się pogodzić z przegraną ale straconego czasu nikt ci nie zwróci. Tak się zawsze dzieję jak ludziom myli się wiara z pewnością. Niektórzy uważają że prawdziwa wiara to właśnie pewność choć są one na zupełnie odwrotnych biegunach.

    W moim przypadku prawdopodobieństwo nawrotu depresji jest duże. Jeśli jednak w danym dniu czuje się dobrze to skupiam się na tym by wykorzystać ten dzień. Wiem że ta norma w danym dniu dużo mnie kosztowała i nie jest prawdopodobnie dana mi na zawsze. Nie mamię się tym że tak już będzie zawsze tylko skupiam się na danym dniu by go wykorzystać. Myślę że bardzo wielu ludzi na tym forum którzy już trochę przeszli ma równie realistyczne podejście do swoich zaburzeń. Dlatego jeśli pojawia się ktoś kto hurraoptymistycznie a co ważniejsze nielogicznie twierdzi że jego kłopoty skończyły się raz na zawsze to jest wzięty albo za kogoś w stanie maniakalnym albo za idiotę(niestety). Jednak taka osoba nie musi się martwić że jej ego na tym ucierpi bo zawsze może sobie powiedzieć że grupa "psycholi" którzy nic nie robią atakuje kogoś kto próbuje coś zrobić dla innych.
  • lucyna_n 22.04.13, 13:29

    <To właśnie prób
    > uje wpoić ludziom, z tą wiarą żyje się lepiej>

    sam fakt chęci wpajania obcym ludziom jakichś własnych przekonań świadczy o zaburzeniu, niekoniecznie depresyjnym.
    btw: dopóki, skąd
    --
    Challa ki labda phire
  • mifune85 22.04.13, 13:57
    Ja się najbardziej boję nie tych którzy wierzą ale tych którym myli się wiara z pewnością. I dotyczy to zarówno religii jak i wszystkich innych dziedzin życia
  • lucyna_n 22.04.13, 14:34
    postawa narzucająca, można w ten sposób zajechać człowieka na smierć.
    --
    Challa ki labda phire
  • beatrix-kiddo 23.04.13, 10:10
    Pomijając "rewelacje" terapeutyczne, to ja się od początku tego wątku zastanawiam, jakim cudem student ostatniego roku czegokolwiek robi tak potworne błędy ortograficzne?!
    Matko, kogo teraz przyjmują na studia, no i jaki jest poziom tych studiów, masakra jakaś.
    --
    Charytatywny sklep zoologiczny
  • awanturka 22.04.13, 13:51
    > . Proszę tylko o konkrety w krytyce. Nie musimy wyzywać się od świrów i szarlat
    > anów. Człowiek w depresji nie cierpi na zaburzenia świadomości w związku z czym
    > nie mam prawa powiedzieć że się w czymkolwiek kisice. Zastanawiam się tylko co
    > w waz wzbudza taką niechęć do tego co staram się przekazać i które konkretne r
    > zeczy w moich wypowiedziach są uderzające?


    Ustalmy przede wszyskim o czym mówimy mówiąc o "depresji".
    Czy chodzio nam o każde obniżenie nastroju (w przebiegu nerwicy, zaburzeń osobowościi, oraz te o podłożu organicznym oraz te występujące w przebiegu CHAD i schizofrenii), czy mamy na myśli to co w sensie ścisłym jest depresją czyli "zaburzenia depresyjne nawracjące" (zwane kiedyś chorobą afektywną jednobiegunową)


    Większość od dłuższego czasu pisująca na tym forum miała nawroty.
    Ci inni (no, może poza tymi z CHAD) pojawiają się i znikają. Więc uświadom sobie, że piszesz do osób, które mają już swoje doświadczenia z nawracaniem depresji i nie raz im się zdawalo, że znaleźli jakiś sposób, że zostali definitywnie "wyleczeni", że właśnie ta depresja to już ta ostatnia. Uświadomienie sobie tego pozwoli Ci zrozumieć reakcje na Twoje posty.


    Co mam "przeciwko"?
    Konkrety:

    1. Podajesz swoje osobiste doświadczenie jako dowód, że z depresji można wyjść raz na zawsze, tylko trzeba wiedzieć jak. Powinieneś wiedzieć, że osobistych doświadczeń nie można uogólniać, nawet doświadczeń sporej grupy osób też nie - dopóki nie podda się tych doświadczeń rzetelnym badaniom naukowym, z zachowaniem ich pełnego reżimu.

    2. Powolujesz się na bycie studentem psychologii co w zamierzeniu ma uwiarygadniać to co piszesz i nadawać temu co piszesz cechy "naukowości" (tak odczytałam Twoje intencje). A doskonale wiesz, że żadna z metod nie zostala uwierzyterlniona badaniami naukowymi jako metoda leczenia depresji (najwyżej jakiegoś objawu, który występuje m.in. w depresji).

    3 Twierdzisz, że zostałeś definitywnie wyleczony (życzę Ci, żeby tak rzeczywiście było), mało tego twierdzisz, że calkowite wyleczenie jest dostępne dla każdego. Jak wiadomo fakty są inne (większość ludzi o historii choroby takiej jak Twoje ma nawroty) a Ty uprawiasz myślenie życzeniowe.

    Zwracam uwagę, że tu na forum są ludzie, którzy robili wszystko co mialo sens i co go nie miało by się z depresji wydobyć (ja też należę do takich osób, poza ustawieniami hellingerowskimi próbowałam wszyskiego o czym piszesz, a dodatkowo jeszcze hipnozy) i poprawa byla chwilowa lub (najczęściej) jej w ogóle nie było.

    To normalne, że piana im się na ustach pojawia, jeżeli ktoś twierdzi, że to jest skuteczne i daje trwałe "wylecznie".

    5. Proponujesz formy terapii, które nie są uznane (terapia Gestalt ma raczej cechy duchowości i trudno uznać ją za psychoterapię - i rzeczywiście może u kogoś poczucie sensu życia, nie przeczę, bioenergetykę Lowena też trudno nazwać psychoterapią). Jak zaczynasz polecać ustawienia hellingerowszkie to zaczyna wiać grozą (przynajmniej jak dla mnie).

    itd (jak będę miała czas to jeszcze dopiszę)

    jakbyś napisał - spróbujcie, może coś w tym kierunku zadziała pozytywnie, u mnie zadziałało - czuję się doberze od ... zamiast obwieszczać, że każdy może się wyleczyć stosując podane przez Ciebie metody, może byłoby przyjęte inaczej.

    ............................................................................................................
  • lucyna_n 22.04.13, 14:33
    Awanturko skąd bierzesz tę anielską cierpliwość??
    naprawdę za każdym razem jestem zdumiona że jeszcze Ci się chce.
    Odwalasz tu od dawna kawał dobrej roboty , bezinteresownie,
    bardzo Cię szanuję.
    --
    Challa ki labda phire
  • awanturka 22.04.13, 14:41
    Ja też się sobie dziwię, że mi się chce, chyba nawet więcej we mnie zdziwienia niż w Tobie.
    Nie mam poczucia misji. W zaszdzie nie wiem dlaczego to robię,. Może piszę bo lubię?(co widać po długości moich postów) a nie lubię pisać jak nie mam nic do powiedzenia - w tej sprawie wydaje mi się, że mam.

    A tak przy okazji - moje długie posty powstają w przysłowiową sekundę.
    bardzo szybko piszę na klawiaturze.
  • lucyna_n 22.04.13, 15:16
    Właśnie w tym sęk że widać że nie masz niezdrowego poczucia misji, tylko piszesz wtedy kiedy widzisz taką potrzebę, sens,
    ja też spędzam łącznie na forum czasem kilka czasem kilkanaście minut dziennie, ale ponieważ czytam i piszę szybko (obawiam się że szybciej niż myślę:) to ludziom często się zdaje że ja tu spędzam dzień i noc.
    Lubię Cię czytać, swego czasu Twoje wyważone wpisy bardzo mi pomogły.
    --
    Challa ki labda phire
  • koite 22.04.13, 15:44
    5. Proponujesz formy terapii, które nie są uznane (terapia Gestalt ma raczej ce
    > chy duchowości i trudno uznać ją za psychoterapię - i rzeczywiście może u kogoś
    > poczucie sensu życia, nie przeczę, bioenergetykę Lowena też trudno nazwać psyc
    > hoterapią). Jak zaczynasz polecać ustawienia hellingerowszkie to zaczyna wiać g
    > rozą (przynajmniej jak dla mnie).


    a czemu to niby bioenergetykę trudno uznać psychoterapią?praca z ciałem jest to normalny element terapii i to sensowniejszy w sprawach problemów emocjonalnych niż farmazony różnych pań psycholożek.
  • awanturka 27.04.13, 21:28
    To proste - terapeuci gestalt sami siebie nie nazywają psychoterapeutami tylko terapeutami, a terapii gestalt nie nazywają psychoterapią, czasem terapia gestalt mylnie nazywana jest psychoterapią - mylnie - bo jej techniki nie są technikami właściwymi dla psychoterapii. Zwróć uwagę, że na stronach towarzystw terapii gestalt, nie ma nazwy "psytchoterapią" tylko "terapia"
    dla przykładu link: www.gestalt.pl/
  • lucyna_n 29.04.13, 01:49
    Perły przed wieprze
    niestety
    --
    Challa ki labda phire
  • zalewek 30.04.13, 12:21
    awanturka napisała:

    > To proste - terapeuci gestalt sami siebie nie nazywają psychoterapeutami tylko
    > terapeutami, a terapii gestalt nie nazywają psychoterapią, czasem terapia gesta
    > lt mylnie nazywana jest psychoterapią - mylnie - bo jej techniki nie są technik
    > ami właściwymi dla psychoterapii. Zwróć uwagę, że na stronach towarzystw terapi
    > i gestalt, nie ma nazwy "psytchoterapią" tylko "terapia"
    > dla przykładu link: www.gestalt.pl/



    prostsze niż zrozumienie tekstu czytanego? tam pisało o bioenergetyce Lowena a nie o gestalt.

    a ci od gestal jak nazywają siebie terapeutami to od czego? od wyrostka robaczkowego czy od psyche?
  • zalewek 30.04.13, 12:24
    zwróciłem uwagę na podaną stronę i już w pierwszych linijkach dwa razy słowo psychoterapia zauważyłem :))))))))))))
  • lucyna_n 30.04.13, 14:31
    Jak radość że się znalazło slowo psychoterapia bezprawnie użyte.
    Kim jesteś zalewku, alter ego autora wątku?
    --
    Challa ki labda phire
  • awanturka 07.05.13, 11:32
    jak widać - są problemy :)

    zorientowałam się od razu, że napiosałam coś nie na temnat
    - ale nie miałam czasu sprostować, wyjeżdżalam

    bienergetyka tym bardziej nie jest psychoterapią
    tylko terapią
  • ercham_bez_i 07.05.13, 17:57
    a czemu tym bardziej niż gestalt? na przykładzie pracy z ciałem, w bionenergetyce mamy konkretn fakty techniki jak najbardziej z dziedzinie psychicznej, bo emocjonalnej. jak się czyta książki gestalt na ten temat to dużo bicia piany, deklaracji żeby być bardziej całościowym z czego zostaje tylko jakaś marna filozofia brak natomiast konkretnych faktów. czym różni się psychoterapia od terapii?
  • awanturka 07.05.13, 21:50
    Pewnie się czepiam niepotrzebnie.
    Właśnie zobaczyłam, że wikipedia zalicza bioenergetykę do psychoterapii.
    Czym się rózni psychoterapia od terapii? Póki co nie umiem wytlumaczyć.
    Jak mi się uda zgłębić temat - napiszę.

  • awanturka 16.05.13, 17:21
    Ja nie mam nic przeciwko bioenergetyce, nawet jak w szpitalu jednym leżałam to zajęcia z bienergetyki byly (z jogi też, z medytacji zen też - serio!). Natomiast uważam, żer to rodzaj terapii a nie psychorerapia gdzie oddzialywuje się przede wszystkim slowem
  • topredus 17.05.13, 10:24
    awanturka napisała:

    > Ja nie mam nic przeciwko bioenergetyce, nawet jak w szpitalu jednym leżałam to
    > zajęcia z bienergetyki byly (z jogi też, z medytacji zen też - serio!). Natomia
    > st uważam, żer to rodzaj terapii a nie psychorerapia gdzie oddzialywuje się prz
    > ede wszystkim slowem

    Jeśli z definicji uznasz psychoterapię za oddziaływanie słowem to praca z ciałem nie jest psychoterapią. Jednak nie wiem czemu psyche redukować do słów. Wtedy właśnie jest spora szansa, że będzie się uprawiać ideologię a nie psychoterapię.

    Ojcem psychoterapii jest Freud. Ojcem pracy z ciałem w psychoterapii Reich, który był z drużyny Freuda. Lowen prowadząć terapię uczeń Reicha prowadził prace z ciałem razem z normalną psychoanalizą.

    Psychoanaliza dotyczy kwestii na styku ciała i kultury, bo tego też dotyczy nerwica. Freud używał słów, bo miały go one doprowadzić do emocji, którymi patologiczne zarządzanie prowdzi do objawów nerwicowych. Do tego samego ma doprowadzić praca z ciałem. To są dwie drogi, dwie strony tej samej monety wedle tej samej teorii.
  • topredus 17.05.13, 10:31
    Podział na słowa i nie słowa jest właśnie sprzeczy z duchem tego od czego zaczeła się psychoterapia. Psychoterapia miała kontaktować właśnie z tą irracjonalną częścią człowieka, od której jako ucieka jako kulturalny i racjonalny. Jeśli uznamy, ze psychoterapia to słowa to właśnie gubimy jej sens. Słowa są punktem wyjścia drogą do czucia, które tłumione manifestuje się tylko w postaci irracjonalnych objawów nerwicowych.
  • mifune85 22.04.13, 15:46
    Gdyby to było forum onetu lub wirtualnej polski to oceniłbym twój post 10/10:)Niestety jako osoba chora i "niewyleczona" to twoja realistyczna krytyka i tak nie będzie uznana przez dzarula. Na dodatek będzie wzięta jako argument przeciwko tobie i dowód twojego złego podejścia jako przyczyny twoich problemów. Ja też lubię się rozpisywać i zawsze w taki sposób moje argumenty są używane przeciwko mnie. Choć nie biore tego do siebie bo traktuje to jako ćwiczenie w logicznym myśleniu i retoryce. Pozdrawiam
  • dzarul0 21.04.13, 21:59
    Uważam, ze twoja krytyka jest za mało rzeczowa powiedz mi o co dokładnie ci chodzi?
  • mifune85 21.04.13, 22:03
    dzarul0 napisał(a)

    > Uważam, ze twoja krytyka jest za mało rzeczowa powiedz mi o co dokładnie ci cho
    > dzi?

    Chodzi o to że nie traktujesz chorych jako partnerów. Zamiast słuchać i dyskutować to głosisz. Z góry zakładasz stereotypowe sądy na temat chorych a jako student psychologii powinieneś wyjśc daleko poza stereotypy. W szczegóły wdałem się w postach wyżej więc nie ma sensu tego powtarzać.
  • koite 21.04.13, 22:22
    za słuchanie to się płaci. tu jest forum na którym się mówi swoje. nie wiem niby czym się różni jego głoszenie od każdego innego wpisu. poza tym tylko że mniej skowytu pretensji.
  • lucyna_n 21.04.13, 22:25
    mówienie swojego rożni się jednak od dawania konkretnych porad przez osobę o małym doświadczeniu życiowym ktoremu coś dzwoni ale jeszcze sam nie wie w którym kościele.

    --
    Challa ki labda phire
  • koite 21.04.13, 22:37
    a inni rad nie dają tutaj? co ich niby do nich uprawomocnia poza tym, ze nie mogą wyjść z depresji?
  • lucyna_n 21.04.13, 22:39
    Wypraszam sobie, ja wielokrotnie już wyszłam z depresji, elegancko z niej wychodzę, jesli chodzi o wychodzenie nie ma się do czego przypieprzyć.
    --
    Challa ki labda phire
  • koite 21.04.13, 22:45
    czyli całkiem jak z rzucaniem palenia.
  • lucyna_n 21.04.13, 22:46
    a nie, całkiem przeciwnie bo palenie rzuciłam raz i już.
    --
    Challa ki labda phire
  • mifune85 21.04.13, 22:25
    koite napisał

    > za słuchanie to się płaci. tu jest forum na którym się mówi swoje. nie wiem nib
    > y czym się różni jego głoszenie od każdego innego wpisu. poza tym tylko że mnie
    > j skowytu pretensji.

    On chcę być profesjonalistą więc ma słuchać a później dyskutować i przedstawiać swoje racje a nie głosić kazania
  • koite 21.04.13, 22:34
    może jeszcze ma się ukłonić wyczyścić ci buty i przeprosić jak kaczyńskiego?
  • dzarul0 21.04.13, 23:16
    Przepraszam! przyślij buty do agory :-)
  • dzarul0 21.04.13, 22:28
    Zachęcam do mówienia ale jak na razie najbardziej gadatliwi są krytycy :-)
  • lucyna_n 21.04.13, 22:36
    Ty przychodzisz do nas z odezwą czy my do Ciebie Darulku, proszę się zdecydować bo już nie wiem kto ma mówić a kto słuchać:)
    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 22:38
    Ja zachęcam do dyskusji nie ma tu nikogo z odezwą. To merytoryczna paplanina o powrocie do zdrowia
  • lucyna_n 21.04.13, 22:40
    ale dyskusjo o czym, o tym że już nie jesteś chory i nigdy nie będziesz?
    chyba się zgubiłam w tym wątku niczym w labiryncie fauna.
    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 23:15
    Nie mam pojęcia o czym ale jeżeli pytasz czy nie jestem chory to odpowiem ci że nie jestem a jeżeli pytasz czy nie będę to owszem nie będę miał depresji co najwyżej będę smutny :-) postanowiłem już nie mieć depresji wiem że to śmiesznie brzmi ale rzeczywistość można zakrzywiać po prostu ją zaczarowując Steve Jobs tak robił
  • lucyna_n 22.04.13, 12:13
    Jobs kopnął jakiś czas temu w kalendarz więc wyparcie to nie jest metoda.
    --
    Challa ki labda phire
  • lucyna_n 21.04.13, 22:21
    ja przynajmniej jestem choć trochę rzeczowa, Ty błąkasz się w oparach absurdu.
    Normalnie dziecko we mgle.
    --
    Challa ki labda phire
  • mifune85 21.04.13, 22:27
    lucyna_n napisała

    > ja przynajmniej jestem choć trochę rzeczowa, Ty błąkasz się w oparach absurdu.
    > Normalnie dziecko we mgle.

    Kurcze taki jest chaos w tych drzewkach że nie wiem kto do kogo piszę...
  • dzarul0 21.04.13, 22:33
    Potwierdzam :-) zaczynam się w tym gubić i mam obawy że mogę komuś nie odpisać a tego bym nie chciał bo jeszcze ktoś proszący o pomoc trafi na tą zgraję ludi z hasłem "nie da się" wypisanym na ustach
  • lucyna_n 21.04.13, 22:42
    widzisz jaki Ty jesteś, proszących o pomoc to chcesz wysłuchać a proszących o zmiłowanie to już nie. Co za człowiek no.
    --
    Challa ki labda phire
  • lucyna_n 21.04.13, 22:41
    mam ten sam problem

    --
    Challa ki labda phire
  • lewinka6 17.06.13, 07:56
    He!
    Mam nadzieje, że jeszcze czasami tutaj zaglądasz. Zainteresowałes mnie swoim postem. Napisz prosze co tam u Ciebie słychać, czy nadal dobrze się czujesz. Ja również zmagam się z depresją. Bardzo chce się z niej wyleczyć. Ineteresują mie Twoje metody. Chciałabym spróbować, ale potrzebuje więcej wskazówek. Pozdrawiam.
  • koite 21.04.13, 22:08
    1)równie dobrze można skończyć zawodówkę żeby prowadzić terapię, bo każdy może się nazwać psychoterapeutą.

    2) studia psychologiczne to nie szkolenie terapeutyczne. tak jak studia biologiczne to nie medycyna.
  • lucyna_n 21.04.13, 22:21
    Studia psychologiczne są wstępem do dalszego kształcenia na psychoterapeutę, a przynajmniej powinny być. Niestety masz rację że u nas nawet mechanik samochodowy może ogłosić się terapeutą, magiem, szamanem, hipnotyzerem i nikt nie może mu tego zabronić.
    --
    Challa ki labda phire
  • koite 21.04.13, 22:26
    a czemu niby powinny? psychopatologia nie jest istotą studiowania psychologii. nie tylko dla neurotyków istnieją psychologowie. to tylko jedna z możliwych specjalizacji
  • lucyna_n 21.04.13, 22:43
    ale ten ma wyraźne ciągoty do psychoterapeutyzowania depresyjnych, nie zauważyłam żeby interesowało go np badanie rozwoju mowy u 2-latka.
    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 22:53
    Jest zdecydowanie za mało 2-latków na forach żeby zbadać im mowę
  • lucyna_n 22.04.13, 12:22
    myślałam że jestes takim sobie poczciwiną ale ty jednak jesteś zwyczajnie głupi.
    --
    Challa ki labda phire
  • dzarul0 21.04.13, 22:31
    Szkoda tylko że po 9 latach kształcenia medycznego wciąż można trafić na osobę niekompetentną. Lekarze zapomnieli na czym polega pomaganie ludziom bo duma z bycia dr. zatkała im tą żyłkę w głowie która dociera do empatii (tych wyjątkowych lekarzy którzy tak nie mają przepraszam)
  • lucyna_n 21.04.13, 22:45
    i tu niestety racja
    --
    Challa ki labda phire
  • awanturka 22.04.13, 22:05
    lucyna_n napisała:

    > jeszcze jedna mała dygresja
    > to ma być student ostatniego roku psychologii.. przecież to zgroza. To ma być c
    > złowiek który już niedługo ma innym życie prostować? ma stykać się z ludźmi zab
    > urzonymi, ma mieć wplyw na czyjeś życie. Ma być osobą której się ufa i spodziew
    > a od niej rady a często i ratunku w bardzo trudnych sytuacjach życiowych.
    > Tak też potem wyglądają te psychoterapie, o kant dupy potłuc, gorszy świr siedz
    > i w gabinecie niż ten co do gabinetu przychodzi, a przecież dobrze prowadzona p
    > sychoterapia może tak bardzo pomóc w leczeniu, dla wielu osób jest wręcz niezbę
    > dna żeby pokonać swoje bariery, zbudować na nowo życie. Smutne to wszystko bard
    > zo.

    Nie wpadaj w czarną rozpacz. Do bycia psychoterapeutą droga jescze daleka.
    Conajmniej 3-4 lata szkolenia i pracy.... Zdobycie certyfikatu wcale nie jest takie proste...
  • koite 21.04.13, 23:18
    To jako ostatniego roku psychologii student powiedz na czym niby ma polegać działanie Haligera?

  • dzarul0 21.04.13, 23:29
    Bazą ustawień helingerowskich jest technika psychodramy. Osoba może dostać się do wypartych uczuć i emocji poprzez odgrywanie scen trudnych sytuacji w bezpiecznym otoczeniu. To by było na tyle jeżeli chodzi o podłoże empiryczne.
    Co do reszty helingera nie mogę ci nic powiedzieć, bo to raczej rozmowa na temat tego czy się wierzy w takie rzeczy czy nie. Sceptykom jest łatwiej zgoić tą technikę ponieważ helingerowska teoria pola nie ma żadnego poparcia empirycznego jedyne co ma to wyniki skuteczności ale na tym nie można nic zbudować, ponieważ godzi to w metodologię badań. Reasumując nie ma dowodów i empirycznego opisu czym jest ta technika ale nie ma też dowodów na to że nie działa.
  • lucyna_n 22.04.13, 12:20
    helinger to stary świr, a te jego ustawienia to czysta szarlataneria, co gorsza bardzo szkodliwa.

    "Ofierze wykorzystania seksualnego przez ojca, hellinger mówił rzeczy typu::
    - Ojciec nigdy nie jest winny
    - Matka jest winna ze ojciec seksualnie wykorzystywał córkę, dlatego ze odmawiała ojcu seksu.
    - "Powiedz do ojca: "Kochany tatusiu, zwracam ci szacunek (honor)""
    - "Tatusiu, bardzo chętnie to z tobą robiłam".
    - itp okropności
    Facet bowiem głosi ze winę na wykorzystanie seksualne ponosi głownie sama ofiara, a za resztę jest winny LOS. Ewentualnie cala winę zrzuca na matkę."

    "- "Powodem raka piersi jest często fakt ze kobieta niedobrze traktowała swojego męża"

    - Do rozwodzącej sie kobiety (przy jej mężu): "Tutaj (w tej kobiecie) siedzi
    zimne serce". Do publiczności "Dzieci nie są bezpieczne z ta kobieta. Ich miejsce jest przy ojcu"
    "Sam Hellinger, jak i również jego "ustawienia rodzinne", są NIEBEZPIECZNE! On "wyhodował" już wielu specjalistów od swojej metody. Przeważająca większość z nich to pycho-znachorzy i hochsztaplerzy.
    Ze względu na jego szaleńcze metody i poglądy, tudzież wybitnie autorytatywny
    styl zachowania, ŻADEN, CHOĆ W MINIMALNEJ CZĘŚCI PORZĄDNY PSYCHOLOG NIE TYKA SIĘ METODY BERTA HELLINGERA!!!
    Należy jednak pamiętać ze nie każdy psycholog jest człowiekiem emocjonalnie zdrowym i przestrzegającym choćby minimalne zasady profesjonalnej etyki. Są wiec dyplomowani psychologowie którzy stosują jego "ustawienia rodzinne". W Niemczech np, 10% uczniów Hellingera - wyszkolonych w jego metodach -
    stanowią psycholodzy. To niby mały procent, jednak nie aż tak mały żeby można
    go zignorować! Polecam unikać takich ludzi i ich szamańskie metody prania mózgów i publicznego, bezpardonowego ranienia i poniżania ludzi.

    Facet ma silne tendencje do tego żeby stać po stronie sprawców. (Nazi) Potwierdza to
    też jego wielkie zrozumienie i łagodność dla samego Hitlera. Jego fascynacja Hitlerem jest tak daleko posunięta ze facet nawet mieszka obecnie w Reichskanzlei - byłym domu Hitlera!

    Profesjonalni psycholodzy, psychoterapeuci masowo ostrzegają przed metoda "ustawień rodzinnych". Również media są pełne ostrzeżeń przed tym psycho-guro-szaleńcem i jego metodami "terapeutycznymi"

    Radze wiec wgłębić się w ta krytykę, zanim ktoś sie zdecyduje wybulić porządną kasę na te ustawienia!!!!
    Niebezpieczeństwo głębokiego i długotrwałego zranienia psychicznego jest bowiem bardzo duże i już udokumentowane.
    Wiele ludzi dostaje nerwowych załamań i/albo wpada w głęboki kryzys psychiczny. Niektórzy dostają psychoz i potrzebują pomocy psychiatrów! I to nie są jakieś tam wyjątki! Tylko raczej reguła!"
    --
    Challa ki labda phire
  • awanturka 22.04.13, 12:47
    dzarul0 napisał(a):

    > Bazą ustawień helingerowskich jest technika psychodramy. Osoba może dostać się
    > do wypartych uczuć i emocji poprzez odgrywanie scen trudnych sytuacji w bezpiec
    > znym otoczeniu. To by było na tyle jeżeli chodzi o podłoże empiryczne.
    > Co do reszty helingera nie mogę ci nic powiedzieć, bo to raczej rozmowa na tema
    > t tego czy się wierzy w takie rzeczy czy nie. Sceptykom jest łatwiej zgoić tą t
    > echnikę ponieważ helingerowska teoria pola nie ma żadnego poparcia empirycznego
    > jedyne co ma to wyniki skuteczności ale na tym nie można nic zbudować, poniewa
    > ż godzi to w metodologię badań. Reasumując nie ma dowodów i empirycznego opisu
    > czym jest ta technika ale nie ma też dowodów na to że nie działa.

    Techniki psychodramyjest szeroko stosowana w każdego rodzaju terapii - przede wszyskim terapii systemowej. Nie mam pojęcia czemu mamy wierzyć w helingerowskie "wiedzące pole", pole morfogenetyczne (czy jakoś tak) i inne takie, skoro wszystko co sensowne jest dostępne w uznanych formach psychoterapii.

    Z tego co wiem Polskie Towarzystwo Psychiatryczne albo Polskie Towarzystwo Psychologiczne (albo oba), w sposób zdecydowanie negatywny wypowiedziały się na temat tej terapii, była nawet propozycja wykluczania z Towarzystwa psychoterapeutów, ktorzy będą tą terapię stosować (nie wiem czy propozycję przyjęto).

    Hellinger spędził 25 lat w zakonie, w tym 16 lat na misji u Zulusów. Przez pewien czas studiował filozofię, teologię i pedagogikę, jednakże nie ukończył żadnej uczelni, nie miał żadnego wykształcenia psychologicznego.

    Niemieckie towarzystwo psychologiczne odżegnuje się od metod i praktyk stosowanych przez Hellingera i jego szkołę, przestrzegając jednocześnie przed możliwymi, groźnymi następstwami i określa techniki stosowane w ustawieniach jako psychomanipulacyjne.

    Link poniżej (zachęcam do lektury)
    www.wtts.edu.pl/artykuly_i_recenzje/stanowisko_towarzystwa_systemowego_w_niemczech_wobec_metody_ustawien_rodzin_berta_hellingera/


    Co do skuteczności - ... mam przyklad z wlasnego podwórka, po takiej terapii sąsiadka miała ostrą psychozę zakończoną hospitalizacją, do tej pory, czyli o od ok 10 lat (nie pamiętam dokładnie choruje psychicznie (diagnoza - schizofrenia).

    Wiem, że mogło być tak, że i tak by zachorowała a ustawienia przyspieszyły tylko ten moment - niemniej jednak pozostaje fakt, że kobieta, która miała wyłącznie stany lękowe terapia zapoczątkowała ostrą psychozę.

    Dla niezorientowanych:
    Hellinger nie był psychologiem, ani tym bardziej psychoterapeutą
    Studiował krotko filozofię, teologię i pedagogikę, jednakże nie ukończył żadnej uczelni
    Spędził 25 lat w zakonie (który w końcu opuścił) w tym 16 lat na misji u Zulusów.
  • zoliborski_goral 22.04.13, 13:26
    Jak dla mnie ustawienia to była bardzo fajna zabawa. Kilka dni to czułem i coś na pewno w tym jest chociaż niestety mi specjalnie nie pomogło.
  • lucyna_n 22.04.13, 13:33
    swietna zabawa, boki zrywać, osobiście "reanimowalam" osobę która przeszła silne załamanie po takim sobie z ciekawosci odbytym seansie, od tego czasu jak tylko słyszę o tym gó...e to staram się ostrzegać.
    --
    Challa ki labda phire
  • awanturka 22.04.13, 15:24
    Właśnie "coś w tym jest" i nic ponad to.

    Nikt nie przeprowadził rzetelnych badań, niekt nawet dalej nie monitoruuje dalszych losów osób, ktore poddały się ustawieniom. Moja sąsiadka (o której pisałam w innym miejscu) też czuła się bezpośrednio po ustawieniach świetnie (i opowiadała o nich z entuzjazmem). Tylko ... za trzy dni miała już psychozę. O tym nikt z "hellingerowców"się nie dowiedziała, pewnie zaliczona została do "sukcesów" terapii....
  • awanturka 22.04.13, 15:26
    Generalnioe to fakt, że "coś w tym jest" jest dużo bardziej niepokojący niż fakt "nic w tym nie ma". W tym drugim wypadku (nic w tym nie ma) nie pomoże nie nie zaszkodzi (zostaną zawiedzione nadzieje, co nie jest bez znaczenia), w tym pierwszym (coś w tym jest) zaszkodzić może jak najbardziej....
  • zoliborski_goral 22.04.13, 21:19
    Nie przesadzajmy. Ta metoda ma w sobie potencjał skoro byłem zdezintegrowany dzień czy dwa. Z osób które znam a niektóre to czasem wielokrotnie przećwiczyły nie spotkałem się z jakimis poważniejszymi kryzysami. Teorii do tego nie ma faktycznie. Innym minusem jest to ze czołowy polski ekspert w tej dziedzinie nie wygląda mi na dojrzałego osobowościowo, też prawda. No, ale mamy demokrację przecież.
  • lucyna_n 22.04.13, 21:37
    demokracja nie może oznaczać że "terapeutyzuje" ludzi jakiś świr.
    Jakby iść tym torem to po co komu studia medyczne, niech operuje kto chce, ma czas i ochotę.
    --
    Challa ki labda phire
  • koite 22.04.13, 21:37
    i jakie korzyści z dezintegracji w dzień? jeśli człowiek idzie z intymnymi sprawami na scene wsrod obcych ludzi to nie dziwota ze ma kryzys......
  • zoliborski_goral 22.04.13, 23:44
    Moze terapeutycznie działa własnie odsłonięcie problemu przed obcym człowiekiem? Nie wiem jak to się dzieje ale biorący udział w ustawieniu odbiera w trakcie sesji Hellingera całkiem obce uczucia które dobrze za to identyfikuje osoba która przerabia swój problem. Mogę to potwierdzić, to jakaś czarna magia i szamanizm ale bardzo ciekawy, dla nudzących się. Jedyny problem że trwałych efektów specjalnie nie zauważyłem...
  • koite 23.04.13, 09:32
    > Moze terapeutycznie działa własnie odsłonięcie problemu przed obcym człowiekiem

    owszem, aczkolwiek nie koniecznie w warunkach najbardziej stresujących. dlatego sie to robi w zaufaniu gabinetu. mam takie poczucie, że jeśli kryzys cie nie zabije to znaczy ze juz sam po prostu mozesz sie "naprawiać" życiem, nie potrzbujesz terapeutycznych protez.

    ji Hellingera całkiem obce uczucia które dobrze za to identyfikuje osoba któ
    > ra przerabia swój problem

    nie wiem co znaczą sformułowania "bardzo dobrze", czy to jest mierzone jakoś? ale chyba odpowiedź jest dość prosta. mamy neurony lustrzane i odczytujemy czyjesz emocje. to sie nazywa empatia. mysle ze sama sytuacja stresujaca w czasie ktorej sie obnazasz i to ze beda tam osoby szly w jakiś sposob podatne na to ze coś sie stanie bedzie w czasie "spektaktlu" wywolywac rozne emocje. do czego pan hallinger dorobi toksyczna ideologię.

  • zoliborski_goral 23.04.13, 16:08
    Z tymi uczuciami to bardzo ciekawa sprawa. Osobiście doznawałem czegoś czego wcześniej nigdy nie czułem do obcej osoby kogoś odgrywającej i gdy jej to mówiłem dokładnie wiedziała o co biega i dlaczego a ja nie bardzo. Czasem dotyczyło relacji osób od dawna nie żyjących. Np. przeciętna dziewczyna nagle wydawała mi się jakimś cudownym aniołem. Potem dopiero okazało się że małżeństwo dziadków osoby ustawianej które odgrywaliśmy było nadzwyczajną historią miłości sprzed 80 lat a przed wytłumaczeniem nic o tym nie wiedziałem. Innym razem jakiś dziwny wstręt do kogoś etc. Takie rzeczy są na Hellingerze regularnie. Ale jak mówiłem, ciekawe ale nie wiem czy efektywne.
  • koite 23.04.13, 16:20
    To jest materiał do każdej terapii, że pojawiają się jakieś uczucia. To robi psychoanalityk, że analizuje przeniesienia ale i własne przeciwprzeniesienia. To się dzieje na terapiach grupowych. Jak się człowiek otwiera pojawiają się emocje, emocje są do kogoś skierowane, ta osoba zaczyna też coś czuć.

    Tyle, że tu dodaje się ideologię podróży w czasie. Wszystko można dowolnie zinterpretować, podobnie jak do każdego zdarzenia można stworzyć dowolną teorię spiskową, która zawsze się zgadza w stu procentach i wszystko wyjaśnia.
  • zoliborski_goral 23.04.13, 18:07
    Jest to podobnie irracjonalne jak przeniesienie ale nie utrzymuje się i za bardzo pasuje do historii żeby to były "jakieś tam" emocje. Ale...nie mam zamiaru się żołądkować ani tym bardziej namawiać.
  • koite 23.04.13, 18:20
    w tym właśnie sęk, że za bardzo......paranoja jest hiperlogiczna.
  • zoliborski_goral 23.04.13, 23:32
    Wyluzuj zwieracze...
  • koite 24.04.13, 07:54
    wyjdź z "wiedzącego pola" ... .. . .. . . . . ........
  • zoliborski_goral 24.04.13, 11:02
    umowa stoi :-D
  • zoliborski_goral 22.04.13, 08:52
    Wracając do istoty rzeczy: czyli na początek wzbudzasz wiarę pisząc afirmacje?
  • zoliborski_goral 23.04.13, 15:52
    Widzę że nieco spuchłeś (jak ci zresztą pisałem) ale nie przejmuj się. Jakbyś umiał wzbudzać wiarę to byś zapędził w kozi róg samego Jezusa który mówił do najbliższych wyznawców że nie mają jej za grosz (czyli wielkości ziarnka grochu, obojętne).
  • lucyna_n 27.04.13, 13:33
    ech same trolle dzisiaj
    --
    Challa ki labda phire
  • tuasiczek 27.04.13, 21:52
    dzarul, zagladasz tu jeszcze ?
    ja caly czas probuje wyjdsc z depresji, teraz pojawila mi sie szansa- gdyz lecze tarczyce, jeszcze spawdze sobie wit d3 b12...czuje juz sie lepiej- zmniejszylam dawke leku- bralam w Polsce seronil, teraz inna nazwa- biore raz na dwa-trzy dni. Kilka razy probowalam odstawiac leki, jak widac nie udalo sie, ale probuje dalej :D
    pisales ze radziles sobie z euforia, jak ja wyciszyc?? u mnie jest tak ze czuje sie coraz lepiej 2 dni i juz cudnie, jest to za silne wiec chwytam za alkochol na drugi dzien dol, potem lepiej itd...
    depresja sie u mnie pojawila 10 lat temu, wczesniej zylam bez niej i uwazam ze moge dalej, musze tylko z niej wyjsc a potem dam rade.
  • zoliborski_goral 27.04.13, 23:30
    dzarulowi minęło hipo po kilku brutalnych zjebkach no i nie chce mu się męczyć z tak watpliwą publicznościa...Ale chciał chłopak dobrze. Jak dla studenta V roku psychologii-bezcenne.
  • tuasiczek 28.04.13, 09:04
    to szkoda!
    Dzarul, jakbys zajrzal, to poza calym wrzuconym tu spamem rozpaczy agresji bezradnosci beznadzieji- chcialabym porozmawiac w temacie watku
  • olga_w_ogrodzie 28.04.13, 16:11
    tuasiczek napisał(a):


    > Dzarul, jakbys zajrzal, to poza calym wrzuconym tu spamem rozpaczy agresji bezr
    > adnosci beznadzieji- chcialabym porozmawiac w temacie watku

    sprawdziłabym na Twoim miejscu w słowniku co to jest spam.
    /bo - może się zdziwisz - inne zdanie, niż Twoje, to nie spam jeszcze./
    fajnie byłoby też, gdybyś stawiała przecinki, gdzie trzeba.
    no i wiedziała, jak powinno pisać się w dopełniaczu słowo "beznadzieja".

    miłego popołudnia.

  • alebyk 28.04.13, 22:42
    Chyba trochę jałowo pie...sz...
  • olga_w_ogrodzie 29.04.13, 14:42
    alebyk napisał:

    > Chyba trochę jałowo pie...sz...

    zaś Twój wpis wypełniony jest treścią po brzegi.
    wylewa się.


  • alebyk 29.04.13, 16:28
    Zwracam Ci tylko uwagę że piszesz nie na temat a dokłądniej na żaden temat czyli jałowo pierd...sz. To chyba istotna informacja zwrotna?
  • olga_w_ogrodzie 29.04.13, 20:02
    nie.
    to nie jest istotna informacja zwrotna.
    to tylko chamstwo usera, który na forum depresja napisał 4 posty.
    w tym 2 na mój temat.
    czyli połowę.
    EOT
  • alebyk 29.04.13, 22:22
    Wybacz olgo_w_zagrodzie ale jesli ktos pisze o sprawach bardzo osobistych a Ty mu wcinasz o przecinkach dajac do zrozumienia gminowi jaka to z Ciebie arystokratka słowa to odbieram to jako "jałowe pierd.lenie" i pędzę Cię o tym poinformować jako przypadkowy przechodzień.
  • lucyna_n 29.04.13, 22:57
    ale męczysz bułę
    --
    Challa ki labda phire
  • tuasiczek 28.04.13, 23:21
    Olga nie dyskutujemy tu o literaturze pieknej gramatyce ortografii itd
    jesli nie zrozumialas z powodu braku przecinkow to po prostu zapytaj....
  • tuasiczek 28.04.13, 23:26
    a spam- nie bede sprawdzac- jest to dla mnie cos co dostaje a czego nikt nie chce...
    moze nie ten temat i tyle...pewnie jest wiele wiecej watkow do uzalania sie krytykowania i pokazywania ze- moja racja jest racjesza od waszej....
  • mifune85 29.04.13, 10:40
    tuasiczek napisał(a):

    > a spam- nie bede sprawdzac- jest to dla mnie cos co dostaje a czego nikt nie ch
    > ce...
    > moze nie ten temat i tyle

    Czytałaś w ogóle ten wątek że uważasz że posty były nie na temat?
  • olga_w_ogrodzie 29.04.13, 14:44
    tuasiczek napisał(a):

    > a spam- nie bede sprawdzac- jest to dla mnie cos co dostaje a czego nikt nie ch
    > ce...

    acha.
    gdy dostajesz rachunki, to uznajesz je za spam, wywalasz i nie płacisz ?

    ponowię już zadane Ci tu pytanie - czytałaś w ogóle posty w tym wątku, które za spam uznałaś/eś ?
  • tuasiczek 30.04.13, 15:47
    olga_w_ogrodzie napisała:

    > tuasiczek napisał(a):
    >
    > > a spam- nie bede sprawdzac- jest to dla mnie cos co dostaje a czego nikt
    > nie ch
    > > ce...
    >
    > acha.
    > gdy dostajesz rachunki, to uznajesz je za spam, wywalasz i nie płacisz ?
    >
    > ponowię już zadane Ci tu pytanie - czytałaś w ogóle posty w tym wątku, które za
    > spam uznałaś/eś ?
    Olga, posty czytalam wszystkie, az sie balam ze mi sie deprecha nawroci takie byly agresywne, a ja nie lubie agresji :)))
    co do rachunkow to ja je chce dostawac i placic, tak jak chce miec mieszkanie prad tel i tv itd...jak nie zaplace to nie bede miala....place za cos co mam i korzystam.
  • mskaiq 29.04.13, 11:36
    Ale dlaczego sięgasz po alkohol, kiedy czujesz się już lepiej. Czy obawiasz
    się tego, że jest lepiej i pozbywasz się tego stanu ?
    Pozdrawiam serdecznie.
  • lucyna_n 29.04.13, 11:55
    też mnie to zastanowiło, ludzie z reguły sięgają po alkohol żeby poprawić sobei nastrój nie pogorszyć.
    --
    Challa ki labda phire
  • olga_w_ogrodzie 30.04.13, 00:44
    wczoraj gdzieś usłyszałam czy przeczytałam takie zdanie - ktoś mówił, że nie pije nigdy, by się poczuć lepiej, ale, że pije wtedy, gdy się chce poczuć jeszcze lepiej.
    no bo picie, gdy się czuje źle, jest niebezpieczne /depresjogenność alkoholu/ i poprawa nastroju tylko na moment, a potem jeszcze gorzej jest, niż było.
  • mifune85 01.05.13, 09:58
    olga_w_ogrodzie napisała:

    > wczoraj gdzieś usłyszałam czy przeczytałam takie zdanie - ktoś mówił, że nie pi
    > je nigdy, by się poczuć lepiej, ale, że pije wtedy, gdy się chce poczuć jeszcze
    > lepiej.

    Ja zawsze stosowałem tą zasadę zarówno jeśli chodzi o alkohol i palenie trawki i może dlatego nigdy nie miałem z tym problemów. Teraz jestem zmuszony do całkowitej abstynencji bez względu na nastrój w danej chwili i trochę mi brakuje podkręcenia kiedy czuje się bardzo dobrze
  • tuasiczek 30.04.13, 15:54
    lucyna_n napisała:

    > też mnie to zastanowiło, ludzie z reguły sięgają po alkohol żeby poprawić sobei
    > nastrój nie pogorszyć.
    wlasnie, a ja zeby przetrwac sytuacje z ktora sobie nie radze... ot takie lekarstwo, ktorego chcialabym nie brac.
  • lucyna_n 30.04.13, 17:30
    pewnie wiesz Asiczku że to błędne koło, alko nie jest dobrym "lekarstwem" na nic.

    --
    Challa ki labda phire
  • tuasiczek 30.04.13, 18:15
    lucyna_n napisała:

    > pewnie wiesz Asiczku że to błędne koło, alko nie jest dobrym "lekarstwem" na ni
    > c.
    wiem Lucynko, jest mi z tym zle, dlatego szukam wyjscia...
  • tuasiczek 30.04.13, 15:53
    mskaiq napisał:

    > Ale dlaczego sięgasz po alkohol, kiedy czujesz się już lepiej. Czy obawiasz
    > się tego, że jest lepiej i pozbywasz się tego stanu ?
    > Pozdrawiam serdecznie.
    wlasnie czuje sie tak swietnie i na wysokich obrotach ze chyba chce sie wyciszyc i uspokoic- ja nie pije wodki czy wina tylko piwo- ktore mnie usypia...ale tak do konca to sama nie wiem- w wielu sytuacjach sobie tak radzilam i jakos funkcjonowalam, przy depresji i tarczycy razem to juz nie mialam na nic sily, a musialam, taki byl okres w moim zyciu i moze to mi zostalo, wiec wolalabym w taki zachwyt i euforie nie wpadac...
  • mskaiq 01.05.13, 10:46
    Kiedy znika u Ciebie depresja wtedy stan normalny zamienia się w euforię.
    Ta euforia czasem nazywana manią, albo hipomanią. To potrafi napinać, a
    alkohol potrafi rozluznić układ nerwowy.
    W chorobie dwubiegunowej zwykle stosuje się stabilizatory, które przepisuje
    lekarz psychiatra.
    Branie tych stabilizatorów nie kasuje manii ale ją zmniejsza. Reszta to już
    własna praca nad soba.
    Bardzo pomagają regularne ćwiczenia fizyczne, rower, bieganie, pływanie, a
    także terapia.
    Dodatkowo może pomóc praca nad oddechem, medytacja lub relaksacja.
    Alkohol uzależnia i może stworzyć wiekszy problem niz euforia, z którą masz
    wiele problemów.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • tuasiczek 02.05.13, 16:15
    dzieki, bede probowac, z cwiczeniami trudniej bo tarczyca podcina calkiem wydolnosc, ale jak mi sie unormuje. to rower basen i inne przyjemne rzeczy zafunduje sobie :)))
    mysle ze nie mam depresji dwubiegunowej, nie robie glupot gdy jestem happy, dusze to w sobie i pozniej chce wybuchnac- wszystkie uczucia dusze- smutek placz i radosc tez, nie umiem sie rozladowac i tyle...takie wychowanie z domu- nie halasuj, nie placz, nie sprawiaj klopotow...
    ale bede walczyc, bo troche sie zmieniam i duzo wiecej smieje- troche dokucza mi strach przed ludzmi, praca, czesem rozmowa, ale bywa ze calkiem mi mija, wiec jakis kroczek jest :)))
    pozdrawiam rowniez i dziekuje :)
  • lucyna_n 02.05.13, 16:22
    ze sportem nei ma co czekać aż się to czy tamto unormuje, należy po prostu dostosować wysilek do aktualnych możliwości, nawet jeżeli miałoby to być przebiegnięcie 20 metrów w tą i z powrotem warto robić cokolwiek w jakiejkolwiek ilości.
    --
    Challa ki labda phire
  • tuasiczek 04.05.13, 18:00
    jesli chodzi o sport to prze zime sie zalatwilam totalnie- brak swiatla, czy co, ale masakra jak sie wycofalam i do dzis nie zaczelam nic tak naprawde cwiczyc, jesli chodzi o ruch, to mam w pracy- pracuje fizycznie i dosc ciezko-w Austri, jak wracam to padam, ale to nie jest ruch ktory sprawia przyjemnosc tylko doluje....gdybym byla w lepszej kondycji to i praca bym sie cieszyla, ale jest mi tylko ciezko i ponad sile, czasem mi sie ryczec chce ale pracuje, bo nie umiem sie skarzyc...
    a co do alko, to jest tak, ze fakt jest uzalezniajacy, ale mialam w Polsce sasiadke, ktora brala leki od psychiatrow i tak ja uzaleznili ze nie byla w stanie funkcjonowac, chodzila po sasiadach i blagala zeby jej karetke wezwac bo ona umiera- a do niej juz nikt niechcial przyjezdzac, a lekarze kochani juz jej psychotropow nie chcieli przepisywac -nagle!!! w koncu zmarla po 50-ce...a druga sasiadka alkocholiczka, majac 60 lat przestala pic bo nie miala za co i nie pije do dzis zyje ma ponad 70 lat...no takie zycie...
  • mskaiq 04.05.13, 23:17
    Kiedy się nie lubi pracy to wtedy wraca się bardzo zmęczonym z pracy. Kiedy
    coś się lubi wtedy można pracowac długo i nie czuje się zmęczenia.
    Nie wiem czy jest możliwe abyś polubiła swoją pracę, gdyby się to stało
    wtedy ten ruch wykonywany w pracy przestałby Cie dołować.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • mskaiq 04.05.13, 21:24
    Napisałaś, że dusisz wszystkie uczucia. Wiem, że bardzo trudno jest przeżyć
    takie trudne uczucia jak płacz, smutek, radość.
    Te wyparte uczucia niestety zostają i mogą w każdej chwili się uaktywnić w
    postaci wybuchu, którego się nie da powstrzymać.
    Poza tym te nie przeżyte uczucia powodują to napięcie o którym piszesz bo
    wyparte uczucia napinają mieśnie.
    Alkohol potrafi je rozładowywać. Nie jest to najlepszy sposób bo prowadzi do
    uzależnienień, które bywają o wiele niebezpieczniejsze.
    Ćwiczenia fizyczne pomagają, ale najlepszym sposobem jest przeżycie emocji
    bez wypieranie.
    Pozdrawiam serdecznie

    > dzieki, bede probowac, z cwiczeniami trudniej bo tarczyca podcina calkiem wydol
    > nosc, ale jak mi sie unormuje. to rower basen i inne przyjemne rzeczy zafunduje
    > sobie :)))
    > mysle ze nie mam depresji dwubiegunowej, nie robie glupot gdy jestem happy, dus
    > ze to w sobie i pozniej chce wybuchnac- wszystkie uczucia dusze- smutek placz i
    > radosc tez, nie umiem sie rozladowac i tyle...takie wychowanie z domu- nie hal
    > asuj, nie placz, nie sprawiaj klopotow...
    > ale bede walczyc, bo troche sie zmieniam i duzo wiecej smieje- troche dokucza m
    > i strach przed ludzmi, praca, czesem rozmowa, ale bywa ze calkiem mi mija, wiec
    > jakis kroczek jest :)))
    > pozdrawiam rowniez i dziekuje :)
  • kaliksta2 16.05.13, 01:09
    Można się załamać i wpaść w depresję student ostatniego roku i pisze " do puki". Tudzież inne ordynarne błędy ortograficzne robi. Porażka.
  • zoliborski_goral 16.05.13, 09:06
    E tam, spojrzyj na takie drobiazgi z pozycji meta. Napisał za to w pierwszym poście coś jak "PYTAJCIE! Będzie to miła dyskusja" i tym mnie do siebie przekonał.
  • lucyna_n 16.05.13, 10:58
    spojrzyj na takie drobiazgi z pozycji meta.

    co to znaczy?
    --
    Challa ki labda phire
  • zoliborski_goral 17.05.13, 20:02
    Talkie rzeczy wyjasnia ci name Smorgonie.
  • lucyna_n 18.05.13, 16:54
    w jakim języku ty piszesz?

    --
    Challa ki labda phire
  • tuasiczek 02.06.13, 13:22
    Kochani..
    problem mojej depresji rozwiazal sie przypadkiem- okazalo sie ze mam niedobory wit D3 (prawie zero) magnezu zelaza B12 itd...od m-ca uzupelniam konskimi dawkami i musze przyznac ze dawno sie tak dobrze nie czulam :))) brak tej wit powoduje nie tylko choroby psychiczne, ale nowotwory i inne immonoligiczne. U mnie depresja pojawila sie 10 lat temu i teraz wiem ze byla pierwszym objawem tarczycy, tylko mialam nadzieje ze samo leczenie tej choroby postawi mnie na nogi, a okazalo sie ze depresja byla spowodowana brakiem podstawowych wit i mikroelementow, ktore przy chorobach immunologicznych, oraz chorobach zoladka sie nie wchlaniaja z pozywienia.
    Czuje sie dobrze, nie placze, nie denerwuje sie, tak na luzie (normalnie??) problem z alkocholem wrocil do normy- nie musze sobie nim poprawiac samopoczucia, ani sie uspokajac :))
    Ponizej zamieszczam artykul na ten temat (jeden z tysiaca- bo to nie jest zadne odkrycie)
    Mam nadzieje ze ktos z tego skorzysta, a reszta jak sie domyslam po prostu mnie opluje, ale nie szkodzi wszystkich pozdrawiam :))))
    www.dobrametoda.com/ARTYKULY/D_noweinfo.htm
  • mifune85 04.06.13, 11:30
    tuasiczek napisał(a):

    > Czuje sie dobrze, nie placze, nie denerwuje sie, tak na luzie (normalnie??) pro
    > blem z alkocholem wrocil do normy- nie musze sobie nim poprawiac samopoczucia,
    > ani sie uspokajac :))
    > Ponizej zamieszczam artykul na ten temat (jeden z tysiaca- bo to nie jest zadne
    > odkrycie)
    > Mam nadzieje ze ktos z tego skorzysta, a reszta jak sie domyslam po prostu mnie
    > opluje, ale nie szkodzi wszystkich pozdrawiam :))))

    To czy jest to naprawdę przyczyną twojego złego samopoczucia będzie można stwierdzić dopiero za jakiś czas. Na razie może działać efekt eufori+placebo. Niemniej jednak życzę ci żeby to jednak okazało się prawdą.

    Problem jest tylko taki że niedobory witamin, niedoczynność itd. nie powodują depresji jako takiej tylko wywołują różne jej objawy jak zmęczenie, senność,bezsenność. Ludzie naduzywają terminu depresja która jednak wiążę się głównie z psychicznymi dolegliwościami takimi jak zrezygnowanie,myśli samobójcze, stany lękowe. A tych objawów niedobory czy inne choroby fizyczne nie powodują

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka