Dodaj do ulubionych

Mit Biologicznej depresji

20.08.13, 14:54
Lawrence Stevens, magister prawa

MIT BIOLOGICZNEJ DEPRESJI


Smutek lub inaczej "depresja", jest pojmowany jako rzekomy rezultat biologicznej nieprawidłowości i nazywany biologiczną, wrodzoną bądź kliniczną depresją. Nancy Andreasen, profesorka psychiatrii z Uniwersity of Iowa, pisze w swojej książce "The Broken Brain: The Biological Revolution in Psychiatry" : "Starsze określenie wrodzona sugeruje jakoby depresja "wyrastała z niczego" lub wynikała z biologicznego czynnika, przez co domyślnie zakłada, że nieszczęśliwe, przykre zdarzenia, takie jak strata pracy lub ukochanej osoby, nie mogą być postrzegane jako jej przyczyny" (Harper & Row, 1984, str. 203). Przykładem powszechności takiego poglądu może być dziennikarz gazety Chicago Tribune Joan Beck, który na jej łamach w roku 1984 stwierdził, iż "zaburzenia depresyjne to w istocie biochemia- a nie wynik zdarzeń lub warunków środowiskowych czy osobistych relacji z innymi ludźmi" (July 30, 1984, Sec. 1, p. 16).

Koncepcja biologicznej lub wrodzonej depresji jest wysoce istotna dla psychiatrii z dwóch powodów. Po pierwsze jest to najczęściej podejrzewana choroba psychiczna. Jak napisał Victor I. Reus w 1988 roku: " Historia diagnozowania i leczenia melancholii może być jednocześnie historią samej psychiatrii" ( H. H. Goldman, editor, Review of General Psychiatry, 2nd Edition, Appleton & Lange, 1988, p. 332). Ponadto wszystkie psychiatryczne biologiczne sposoby na "leczenie" depresji - czyli leki, elektrowstrząsy lub operacje na mózgu- są oparte na tezie, że smutek zwany depresją jest powodowany raczej przez biologiczną dysfunkcję, niż przez życiowe doświadczenia. Błędna wiara w biologiczną genezę usprawiedliwia tak na prawdę nieuzasadnione stosowanie owych biologicznych kuracji. Dodatkowo takie biologiczne kuracje są wytłumaczeniem dla psychiatrii jako medycznej specjalizacji, odgraniczonej od psychologii czy innego doradztwa. Dlatego nic dziwnego, że dzisiaj nie tylko wielu laików ale także wielu profesjonalistów uważa, że depresja może być spowodowana przez "brak chemicznej równowagi" w mózgu, pomimo nigdy nie potwierdzonej prawdziwości żadnej z licznych teorii "braku chemicznej równowagi" jako źródła depresji. Niektóre z owych teorii są analizowane przez Dr Andreasen w jej książce "Broken brain".

Jedną z opisywanych przez nią teorii jest przekonanie, że "depresja" (uważam, że powinna być nazywana po prostu smutkiem lub ciężkim smutkiem) jest rezultatem neuroendokrynicznych nieprawidłowości wywołanych przez zbyt dużą ilość kortyzolu we krwi. Aby to wykryć przeprowadza się test w skrócie zwany DST (dexamethasone-suppression test). Jednakże teoria stojąca za tym testem oraz jego użyteczność okazały się błędne, kiedy - cytując Dr. Andreasen: " wielu pacjentów ze zdiagnozowaną depresją ma DST na normalnym poziomie" (pp.180-182). Lipcowy artykuł Harvard Medical School Health Letter z 1984 roku prezentował podobne wnioski. Zatytułowany "Dioagnozowanie depresji: Jak skuteczne jest DST?" relacjonował, że "Na każdych trzech pacjentów z DST poza normą, tylko jeden może mieć prawdziwą depresję. [Ponadto] duża część ludzi, która jest w depresji zdiagnozowanej innymi kryteriami, posiada DST w normie" (str.5).

Podobnie w artykule "Archives of Internal Medicine " z listopada 1983 roku, trzech lekarzy stwierdziło, że "Dane z obecnie dostępnych nauk nie świadczą za używaniem DST" (Martin F. Shapiro, M.D., et al., "Biases in the Laboratory Diagnosis of Depression in Medical Practice", Vol. 143, p. 2085). W 1993 dr Connie S. Chan, w swojej książce "If It Runs In Your Family: Depression" pisze: "Wciąż nie ma skutecznego biologicznego testu stwierdzającego depresję" (Bantam Books, p. 106). Ale pomimo zdyskredytowania, wielu popierających biologiczne teorie psychiatrów jest (najwyraźniej) tak przychylnie nastawionych do biologicznych wyjaśnień ludzkiego smutku, że mimo wszystko kontynuują stosowanie DST. Na przykład w swojej książce "The Good News About Depression" wydanej w 1986 roku, psychiatra Mark S. Gold pisze, że wciąż stosuje DST. Dr Gold twierdzi na jej łamach, że DST jest "wysoce ceniony jako test diagnozujący biologiczną depresję" (Bantam, p. 155; w orginale położony był nacisk " highly touted as the diagnostic test for biologic depression", podkreślający znaczenie DST i sugerujący jego wyjątkową wśród inych testów użyteczność- przyp.tł.).

W "The Broken Brain" dr Andreasen opisuje także to, co sama nazywa "najchętniej przyjętą teorią o przyczynie depresji...hipotezą katecholaminy". Podkreśla, że "hipoteza katecholaminy jest wciąż bardziej w sferze hipotez niż faktów" (p.231). Pisze: "Ta hipoteza sugeruje, że pacjenci dotknięci depresją mają niedobór noradrenaliny w mózgu" (p.183; noradrenalina jest prekursorem epinefryny- przyp.tł), a o noradrenalinie jako o "głównym katecholaminowym systemie" w mózgu (pp.231-232). Sposobem diazgnozowania według hipotezy katecholaminy, jest śledzenie w moczu jednego z końcowych produktów noradrenaliny, zwanego MHPG (p.234). Ludzie z tak zwaną chorobą depresji "mają tendencję do wykazywania niższego MHPG" (p.234). Problemem w tej teorii jest to, że -za dr. Andreasen, "nie wszyscy pacjenci z depresją mają niskie MHPG" (tamże). Autorka zgodnie z tym wyciąga wniosek, że owa hipoteza katecholaminowa "nie wyjaśniła jeszcze mechanizmu powodującego depresję" (p. 184) .

Kolejna teoria kojarzy ciężki smutek ("depresję") z obniżonym poziomem lub nieprawidłowym działaniem innej mózgowej substancji, serotoniny. Grupa ekspertów powołana przez amerykański U.S. Congress Office of Technology Assessment, zdała w 1992 roku raport, który mówił, że "Czołowe hipotezy na temat depresji skupiły się na zmienionych funkcjach grupy neurotransmiterów zwanych monoaminami ( to jest: norepinefryna= noradrenalina, epinefryna, serotonina, dopamina), szczególnie noradrenaliny (NE) i serotoniny. [...] Studia nad autoreceptorem NE w depresji, dotychczas nie wykazały żadnego szczególnego dowodu nieprawidłowości. Obecnie, żaden jasny dowód nie łączy nieprawidłowej aktywności receptora serotoniny w mózgu z depresją. [...] Współcześnie dostępne dane nie dostarczają logicznych przesłanek ani dla zmienionego poziomu neurotransmiterów, ani dla zaburzeń w normalnej aktywności receptorów" (The Biology of Mental Disorders, U.S. Gov't Printing Office, 1992, pp. 82 & 84).

Nawet gdyby wykazano, że istnieje jakaś biologiczna zmiana lub nieprawidłowość "powiązana" z depresją, pozostaje pytanie czy jest ona przyczyną czy też może efektem owej "depresji". Co najmniej jedno badanie skanowania mózgu (z użyciem pozytronowej tomografii emisyjnej pet ) wykazało, że choćby zwyczajne wyobrażenie lub przypomnienie sobie przez pacjentów sytuacji, które są dla nich bardzo smutne, powoduje znaczne zmiany w przepływie krwi w mózgu (Jose V. Pardo, M.D., Ph.D., et al., "Neural Correlates of Self-Induced Dysphoria", American Journal of Psychiatry, May 1993, p. 713) . Inne badania prawdopodobnie potwierdzą, że to właśnie emocje są przyczyną biologicznych zmian w głowie, a nie odwrotnie.

Przedmiotem jednej z najbardziej popularnych teorii o biologicznych przyczynach depresji jest hipoglikemia, czyli niski poziom cukru we krwi. Lekarz Harvey M. Ross w swojej książce "Fighting Depression ", wydanej w 1976 roku, pisze: "W swojej praktyce jako psychiatra ortomolekularny, bardzo często spotykam ludzi dotkniętych depresją, którzy mają hipoglikemię (niski poziom cukru we krwi). [...] Ponieważ depresja jest tak częsta u ludzi z hipoglikemią, u każdego pacjenta bez oczywistego powodu depresji, powinniśmy spodziewać się niskiego poziomu cukru we krwi" (Larchmont Books, p. 76 & 93). Ale już w 1988 roku, w swojej ówcześnie wydanej książce "Do You Have A Depressive Illness?", dwójka psychiatrów- dr Donald Klein oraz dr Paul Wender, wymieniają hipoglikemię w rozdziale "Choroby, które nie są przyczynami depresji" ("Illnesses That Don't Cause Depression") (Plume, p. 61). Ideę hipoglikemii wywołującej depresję odrzucono także w
Edytor zaawansowany
  • przybywam.w.deszczu2 20.08.13, 14:55
    zatytułowanym "Hipoglikemia- fakt czy fikcja?"

    Kolejną teorią, na temat fizycznego schorzenia powodującego psychologiczny smutek lub "depresję", jest niedoczynność tarczycy. Psycholog dr Judi Striano w swojej książce "Can Psychotherapists Hurt You? " zamieściła rozdział zatytułowany "Czy to jest depresja- czy zbyt mało aktywna tarczyca?" (Professional Press, 1988). Podobnie w 1988 roku, trzech profesorów psychiatrii zapewniało: " Od dawna wiemy ,że niedoczynność tarczycy powoduje depresję" (Alan I. Green, M.D., et al., The New Harvard Guide to Psychiatry, Harvard Univ. Press, 1988, p. 135). Na czym opiera się teoria: gruczoł tarczyca, znajdująca się w szyi, w normalnej sytuacji wydziela hormony, które docierają do mózgu wraz z krwią i są niezbędne do dobrego psychicznego samopoczucia- lecz kiedy tarczyca produkuje za mało tych hormonów, jej właściciel może czuć się smutny, nawet jeśli jest to jedyny problem wynikający z owej dysfunkcji.

    "American Medical Association Encyclopedia of Medicine " ("Amerykańska Encyklopedia Medycyny") wymienia wiele symptomów niedoczynności tarczycy: "słabość mięśni, mrowienie, zwolnienie akcji serca, sucha i łuszcząca się skóra, wypadanie włosów,..., możliwy spadek wagi" (Random House, 1989, p. 563). Encyklopedia nie wymienia smutku lub "depresji" jako jednej z konsekwencji niedoczynności. Ale wyobraź sobie, że pojawia się u Ciebie "słabość mięśni, mrowienie, zwolnienie akcji serca, sucha i łuszcząca się skóra, wypadanie włosów czy spadek wagi". W jaki nastrój to by Cię wprowadziło? -prawdopodobnie depresyjny. Kiedy za niedoczynnością tarczycy stoi tarczyca, który produkuje zbyt mało, nadczynność tarczycy to gruczoł, który produkuje za dużo.

    Analogicznie- skoro niedoczynność powoduje depresję, słusznie można by podejrzewać, że nadczynność daje odwrotny efekt: sprawia, że chory jest radosny. Ale w rzeczywistości tak się nie dzieje. Jak wskazuje psychiatra MD Mark S. Gold, w swojej książce "The Good News About Depression" : "Depresja występuje także u osób dotkniętych nadczynnością tarczycy" (p.150). Jakie są symptomy nadczynności tarczycy? Dr Gold wymienia: obfite pocenie się, zmęczenie, miękka i mokra skóra, palpitacje serca, częste oddawanie stolca, osłabienie mięśni, wybałuszone gałki oczne. Tak więc, zarówno niedoczynność jak i nadczynność tarczycy powodują fizyczne problemy. I oba powodują "depresję". Trudno czuć się emocjonalnie dobrze, kiedy ciało nie czuje się dobrze i nie funkcjonuje poprawnie. Nigdy nie dowiedziono aby niedoczynność tarczycy wpływała na nastrój inaczej, niż poprzez ludzkie poczucie chorego ciała.

    Niektórzy ludzie uważają, że prawdopodobną przyczyną "depresji" musi być nierównowaga chemiczna związana ze zmianami hormonalnymi, tak jak podobnie widzą powód kobiecych nastrojów w różnych momentach cyklu menstruacyjnego. Dla mnie nie jest to przekonujący argument, ponieważ znam wiele kobiet, których nastrój i stan umysłu nie był nigdy zakłócany przez ich cykl menstruacyjny. Profesor doktor psychologii David G. Myers, w swojej książce "The Pursuit of Happiness", klasyfikuje zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) jako mit (William Morrow & Co., 1992, pp. 84-85) . Oczywiście niektóre kobiety odczuwają fizyczny dyskomfort z powodu miesiączki. Nędzne fizyczne samopoczucie jest na tyle frustrujące, że każdego może łatwo wprowadzic w zły nastrój.

    Niektórzy ludzie wierzą, że kobiety doznają niechcianych zmian nastroju z powodu biologicznych zmian wynikających z menopauzy. Jednakże przedstawione w 1990 roku wyniki badania, przeprowadzonego przez psychologów z University of Pittsburg, dowodzą, że "Monopauza nie zawsze wywołuje stres czy depresję u zdrowych kobiet, a u niektórych wręcz poprawia zdrowie umysłowe." Według Reny Wing, jednej z przeprowadzających badanie psychologów: "Każdy uważa menopauzę za stresujący proces, ale my nie znaleźliśmy żadnych dowodów na poparcie tego mitu" ("Menopausal stress may be a myth", USA Today, July 16, 1990, p. 1D).

    Podobnie wielu ludzi uważa, że kobiety po porodzie przechodzą okres depresji, spowodowanej biochemicznymi zmianami. Nazywa się to depresją poporodową. W swojej książce "Making of a Psychiatrist", dr. David Viscott cytuje dr. George Maslow'a, lekarza pełniącego położniczą rezydenturę, który poczynił taką uwagę: "No co ty, Viscott, naprawdę wierzysz w depresję poporodową? Widziałem może dwie, przez ostatnie trzy lata! Myślę, że całą tą brednię sobie sami wymysliliście [wy: psychodzy], żeby nakręcać swój biznes!" (Pocket Books, 1972, p. 8 . Kobieta, która powiła ośmioro ( dzieci w swoim życiu, co jak mniemam kwalifikuje ją jako eksperta w temacie depresji poporodowej, powiedziała mi, że to, co sama nazywa "poporodowym smętem" jest prawdziwe, ale przypisuje to raczej przyczynom psychicznym niż fizycznym. Powiedziała: "nic mi nie wiadomo o fizycznych przyczynach", ale "wielka część tego jest psychologiczna". "Czujesz się strasznie z tym jak wyglądasz" kontynuowała; w naszym społeczeństwie kobieta "powinna" być szczupła, a przynajmniej przez krótki czas po porodzie, kobieta po prostu nie jest. Powdkreśliła też, że po porodzie kobieta odczuwa znaczne "wyczerpanie fizyczne".

    Wydanie na swiat potomka jest także zapoczątkowaniem nowych lub zwiększeniem dotychczasowych rodzicielskich zobowiązań, które, jak sami musimy przyznać, są dość sporym obciążeniem. Przybycie tych zobowiązań oraz zdanie sobie sprawy przez kobietę (lub mężczyznę) z ich także niewygodnych aspektów, które wpłyną na ich własne życie , jest oczywistym nie biochemicznym wytłumaczeniem dla depresji poporodowej. Niekiedy aż do samego porodu rodzice nie zdają sobie sprawy, w jaki niekorzystny sposób rodzicielstwo wpłynie na ich życie, ale list od mojej przyjaciółki, która była wtedy dopiero w trzecim miesiącu swojej pierwszej ciąży, pokazuje, że depresja związana z macierzyństwem może przyść długo przed porodem. Napisała, że bardzo często wybucha płaczem, ponieważ myśli, że jej życie z dzieckiem już nigdy nie będzie takie samo, że będzie "więźniem" i nie starczy jej czasu na to, co zawsze chciała w życiu robić. Nasza niechęć do uświadamiania sobie obciążeń niesionych przez rodzicielstwo jest powodem, dla którego powyższe psychologiczne aspekty są często lekceważone, a poporodowy smutek (lub przedporodowy) przypisywany nie im, tylko nieudowodnionym biochemicznym przyczynom.

    Kolejna teoria o depresji, spowodowanej biochemią, bazuje na uszkodzeniu poudarowym w przedniej części lewego płata mózgu. Powodem, dla którego depresję w takiej sytuacji przypisuje się raczej zmianom neurologicznym, a nie sytuacji w jakiej znajduje się chory po udarze, jest fakt, że poudarowe uszkodzenie przedniej części -symetrycznie- prawego płata mózgu rzekomo powoduje "nieuzasadnioną wesołość". Jednakże większość przeczytanych wnikliwie przeze mnie książek i artykułów o tematyce neurologicznej, nie popiera twierdzenia o pochodzeniu owej nieuzasadnionej wesołości wprost z uszkodzenia mózgu. Zamiast tego, większość literatury mówi o powstałej z powodu poudarowego uszkodzenia prawej części mózgu, anosognosii, opisywanej bardziej jako brak zainteresowania lub brak zdolności do zajmowania się swoimi problemami, a nie jako radosność czy wesołość (np. Dr. Oliver Sacks in The Man Who Mistook His Wife for a Hat and Other Clinical Tales, Harper & Row, 1985, p. 5).

    Chyba najczęściej słyszanym argumentem jest to, że leki antydepresyjne nie działałyby, gdyby przyczyna depresji nie była biochemiczna. Ale leki antydepresyjne nie działają! Jak powiedział psychiatra Peter Breggin w 1994 roku: "Nie ma żadnego dowodu na to, że antydepresanty są szczególnie skuteczne" (Talking Back to Prozac, St. Martin's Press, p. 200) . W badaniach tabletki placebo są równie skuteczne. Nawet jeśli tak zwane antydepresanty komuś pomogły, to jest to dowód na biologiczne pochodzenie "depresji" równie istotny, jak polepszenie samopoczucia po zażyciu marihuany, kokainy lub po wypiciu alkoholu.

    Dokładna analiza książek i artykułów, n
  • przybywam.w.deszczu2 20.08.13, 14:56
    powiedział psychiatra Peter Breggin w 1994 roku: "Nie ma żadnego dowodu na to, że antydepresanty są szczególnie skuteczne" (Talking Back to Prozac, St. Martin's Press, p. 200) . W badaniach tabletki placebo są równie skuteczne. Nawet jeśli tak zwane antydepresanty komuś pomogły, to jest to dowód na biologiczne pochodzenie "depresji" równie istotny, jak polepszenie samopoczucia po zażyciu marihuany, kokainy lub po wypiciu alkoholu.

    Dokładna analiza książek i artykułów, napisanych przez psychologów oraz psychiatrów, utrzymujących teorie o biochemicznych przyczynach ciężkiego smutku zwanego depresją, zwykle odkrywa czysto psychologiczne przyczyny, które doskonle tłumaczą depresję, nawet jeśli autor utrzymuje, że podał dobry przykład depresji wywołanej biochemicznie. Na przykład profesor psychologii z York University- dr Norman S. Endler w swojej autobiograficznej książce: "Holiday of Darkness: A Psychologist's Personal Journey Out of His Depression" (John Wiley & Sons, 1982) , przypisuje swój smutek czy też tak zwaną depresję "wywołującym ją przyczynom biochemicznym" (p. xiv). Mówi "moje zaburzenie afektywne początkowo wywodziło się z przyczyn biologicznych oraz psychologicznych" (p. 162). Ale z jego własnych słów było oczywiste, że depresja związana była przede wszystkim z odrzuconą miłością, kiedy związek z Anną, w który zaangażował się emocjonalnie, został przez nią gwałtownie zakończony (pp. 2-5) oraz z zahamowaniem kariery (strata dotacji na badania) praktycznie w tym samym czasie (p. 23). Pomimo własnego przekonania o biochemicznych przyczynach, autor nie cytuje przez całą książkę ani jednego medycznego czy biologicznego testu, który przedstawiałby biologiczne, biochemiczne lub neurologiczne nieprawidłowości. Nie mógł tego zrobić, ponieważ na chwilę obecną nie istnieje badanie, które wykazywałoby obecność jakiejkolwiek tak zwanej choroby psychicznej, włączając w to rzekomo biologicznie wywołany smutek (czy "depresję"). Podobnie w książce "The Broken Brain" profesor psychiatrii Nancy Andreasen podaje przykład pediatry Billa, którego powracająca depresja ilustruje jej zdaniem, że: "Ludzie, którzy cierpią na chorobę psychiczną, cierpią przez chory lub wadliwie działający mózg [nacisk orginalny], a nie przez słabą wolę, lenistwo, zły charakter czy złe wychowanie" (p.. Jednocześnie autorka zdaje się nie dostrzegać, że rzekomo wywoływana biochemicznie nawracająca depresja Billa pojawiała się, kiedy zmarł jego ojciec, kiedy nie pozwolono mu zakończyć szkoły w terminie, kiedy odkryto raka u jego pierwszej żony i kiedy zmarła, kiedy jego druga żona była nielojalna, kiedy zaaresztowano go za publiczne odurzanie się alkoholem podczas kłotni z nią i kiedy to zdarzenie opublikowano w lokalnej gazecie oraz kiedy zawieszono jego wykonywanie zawodu jako lekarz ( przez piętno, jakie rzucało na niego własne "leczenie" psychiatryczne) (pp.2-7).

    Jedną z przyczyn tego teoretyzowania na temat biologicznego pochodzenia ciężkiego smutku czy "depresji" jest to, że czasami ludzie są nieszczęśliwi z powodów, które nie są widoczne, nawet dla nich. Dzieje się tak poprzez to, co psychoanalitycy nazywają nieświadomością :"Badania Freuda zszokowały świat Zachodu...Przyrównał umysł do góry lodowej, w znacznym stopniu zanurzonej i niewidocznej, obrazując tym, że większa część umysłu jest irracjonalna i nieświadoma, a jedynie jego czubek wystający ponad powierzchnię- podświadomy i świadomy. Freud utrzymywał, że ta większa, nieświadoma część (głównie cielesna, seksualna) jest bardziej istotna w kierowaniu naszym życiem, niż ta druga, racjonalna, a my sami się oszukujemy wierząc, że jest odwrotnie." (Ladas, et al., The G Spot And Other Recent Discoveries About Human Sexuality, Holt, Rinehart & Winston, 1982, pp. 6-7).

    Dr Charles Brenner w książce "An Elementary Textbook of Psychoanalysis" pisze "większość funkcji umysłu zachodzi bez udziału świadomości.[...] Uważa się dzisiaj, że umysłowe operacje, które determinują zachowania jednostki, nawet te złożone i decyzyjne - są prawdopodobnie w dużym stopniu nieświadome" (Int'l Univ. Press, 1955, p. 24). Artykuł wydrukowany w gazecie w roku 1990 mówił, że "Naukowcy badający zdrowych, a nie osłabionych, także znajdują dowody, które ukazują umysł jako złożony z wyspecjalizowanych procesorów, działających poza stanem świadomości.[...] Freud, zdaje się, miał rację, co do istnienia szerokiej sfery nieświadomości." (U.S. News & World Report, October 22, 1990, pp. 60-63). Życiowe doświadczenia, z których mógłby wynikać smutek lub tak zwana depresja, nie są zawsze oczywiste, ponieważ dane procesy umysłowe oraz wpomnienia są często ukryte w nieświadomych częściach umysłu.

    Uważam, że smutek lub tak zwana depresja jest zawsze wynikiem życiowych doświadczeń. Nie ma żadnego przekonywującego dowodu na to, że smutek lub "depresja" były w jakimkolwiek przypadku spowodowane biochemią. Mózg jest częścią naszej biologii ale nie ma żadnego dowodu o biologicznych przyczynach, tak jak nie ma dowodu, że kiepskie programy są takie przez elektronikę. "Pytanie nie jest o to, jak się wyleczyć ale jak żyć" ( Joseph Conrad, zacytowany przez Thomasa Szasz, The Myth of Psychotherapy, Syracuse Univ. Press, 1988, str. tytułowa). "Kiedy specjaliści od zdrowia umysłowego wskazują na rzekome biochemiczne przyczyny oraz genetykę" i polecają leki, a nie naukę jak żyć lepiej, "popierają psychologiczną bezsilność i odwodzą osobisty i społeczny rozwój", niezbędny aby naprawdę poradzić sobie ze smutkiem lub "depresją" i żyć głębokim, szczęśliwym życiem (Peter Breggin, M.D., "Talking Back to Prozac" Psychology Today magazine, July/Aug 1994, p. 72).

    AUTOR, Lawrence Stevens, jest prawnikiem, który reprezentował w swojej karierze wielu pacjentów "psychiatrii". Jego broszury nie są chronione prawami autorskimi. Zachęca aby kopiować je i przekazywać ludziom, którym mogą się przydać.

    1998r AKTUALIZACJA:
    "nie ma żadnego klinicznego testu "nierównowagi chemicznej", który mógłby być użyty w wypadku depresji" Harvard Men's Health Watch (opublikowany przez Harvard Medical School) Grudzień 1998, str. 6.

    2000r AKTUALIZACJE

    "Skanowanie mózgu nie umożliwia odróżnienia osoby z depresją od osoby, która jej nie ma, nie zdołano za jego pomocą także zbadać przyczyny żadnej innej choroby psychicznej. W rzeczy samej, skany są używane w biopsychiatrii głównie by promować tą profesję wśród laickiej publiczności, poprzez dawanie fałszywego wrażenia, że oto radiologiczna technologia pomaga odróżnić ludzi z chorobami psychicznymi od zdrowych. To zwyczajne oszustwo polega na porównywaniu zdjęć skanów mózgu pacjenta z depresją oraz pacjenta bez depresji, między którymi występują różnice innego pochodzenia. Czasami te różnice leżą w granicach zwykłej zmienności, a czasami są odbiciem uszkodzeń powstałych po lekach. Skany mózgu nie mogą pokazywać różnic między osobami z depresją i osobami zdrowymi, ponieważ nigdy nie wykazano takich różnic." -dr Peter R. Breggin, w swojej książce "Reclaiming Our Children"(Reclaiming Our Children ) (Perseus Books, Cambridge, Mass., 2000), str. 293.

    "Nie odkryto zależności niedoboru serotoniny i depresji. [...] Mimo to, pacjenci często są pozostawiani z przekonaniem, że ostatecznie niedobór serotoniny i depresja są ze sobą mocno powiązane. Rezulatem jest niezasłużony wzrost wartości rynku lekarstw oraz zdecydowanie szkodliwe bagatelizowanie potrzeby psychologicznego wspierania większości pacjentów." - dr Joseph Glenmullen, nauczyciel kliniczny psychiatrii w Harvard Medical School,w swojej książce "Prozac Backlash" (Simon & Schuster, New York, 2000), strony 197-198.

    2001r AKTUALIZACJA
    "Część 6/ Zaburzenia Psychiatryczne"
    "WRODZONA DEPRESJA I CHOROBA MANIAKALNO DEPRESYJNA"
    "Etiologia (nauka o przyczynach chorób -przyp. tł.)"
    ...
    Teorie biochemiczne
    Biogenne monoaminy (noradrenalina, serotonina, dopamina) są kluczowe w owych teoriach. Jednakże wspomniane odkrycia związane z płynem mózgowo rdzeniowym (CSF) nie są stałe, koncentrac
  • egzor.cysta 20.08.13, 22:04
    Ostatnio popularna stała się też teoria o braku lub uszkodzeniu niektórych komórek zwanych białkami czyli na zasadzie błędów genetycznych.
  • zoliborski_goral 21.08.13, 12:51
    Depresja jest według mnie strategią radzenia sobie w sytuacjach uznanych subiektywnie za niemożliwe w danym czasie do rozwiązania. Jest to strategia całkiem racjonalna: gdy stwierdzasz że nic nie pomoże to decydujesz się nic nie robić. W ten sposób zachowje się energię i oszczędza siły. "Sytuacja" może mieć swój komponent społeczny, psychologiczny , fizjologiczny lub inny (ekonomiczny itd. można się zastanawiać jaki) w różnym natężeniu. Np. tracisz pracę (społeczny) i nie czujesz motywacji do szukania nowej lub jesteś przerażony i boisz się ludzi (psychologiczny) albo czujesz się chory (fizjologiczny) to co robisz? To co możesz (subiektywnie) czyli nic albo niewiele. Jeśli powstaje sprzężenie zwrotne i ta strategia się utrwala mamy do czynienia długotrwałą depresją. Ale przykłądowo bierzesz jakiś lek i tłumi on lęki, dodaje energii to taki lek przerywa sprzężenie na poziomie fizjologicznym i jest "skuteczny". Możesz przerwać to diabelskie koło także psychoterapią albo wygrywasz parę milionów (czynnik ekonomiczny chociaż nie tylko) - to też skutecznie może zakończyć depresję. Dlatego sądzę jednak że depresja może mieć także swoje podstawy biologiczne.
  • zoliborski_goral 21.08.13, 12:55
    ps. to że niejaki Peter Breggin nie widzi dowodów na skuteczność antydepresantów też niczego nie dowodzi bo FDA ma bardzo wyśrubowane standardy i żąda faktów. Inwestycja w nowy lek, przeprowadzenie badań i jego dopuszczenie to jak pamiętam średnio w Stanach 5 mld $
  • egzor.cysta 21.08.13, 14:18
    Pan Peter się myli bo tymoleptyki działają co prawda na nie wszystkich i na niektórych dopiero po wypróbowaniu 30 substancji czynnej. Ten pan działa na zasadzie stowarzyszeń ekologicznych które starają się zablokować wszystkie inwestycje bo są szkodliwe dla środowiska a jak dostaną zadośćuczynienie to dają spokój.
  • egzor.cysta 21.08.13, 14:23
    Obecnie aktualne teorie mówią o tym ze depresja ma podłoże w 50 % w biologi (genetyce, chemii mózgu, uszkodzeniu komórek itp) a 50 % to sytuacja osobista (praca, rodzina, relacje z ludźmi, sytuacje losowe, traumy, statut materialny, tzw poczucie szczęścia itp)
  • przybywam.w.deszczu2 22.08.13, 02:51
    a teoria zlych mocy
  • przybywam.w.deszczu2 22.08.13, 02:53
    i biegania tylem z palcem w tylku kwiczac kłi kłi jak goral
  • zoliborski_goral 22.08.13, 11:11
    Chachacha, no proszę...
  • egzor.cysta 22.08.13, 17:43
    gdzie jest iso
  • jp_ii 22.08.13, 19:37
    Zastanawia mnie dlaczego autor artykułu stara się za wszelką cenę udowodnić, że depresja nie ma żadnego podłoża biologicznego. Zamiast przedstawiać fakty i wyciągać obiektywne wnioski autor założył sobie tezę i postanowił, że ją udowodni w stu procentach, choćby miał się zesr....
  • donjuan 23.08.13, 08:33
    Jeśli depresja nie ma podłoża biologiczego , to dlaczego istnieją róznice temperamentów , zdolności , odporności na choroby , stresy itp. i to nawet u rodzeństwa wychowywanego w tych samych warunkach ? Głoszenie takich poglądów można równie dobrze tłumaczyć chęcią napędzania klientów uzdrowicielom i psychoterapeutom .
  • przybywam.w.deszczu2 24.08.13, 01:39
    to wplyw obcych mocy
  • egzor.cysta 24.08.13, 14:10
    Lubie filmy itp ciekawe historie emilly rosse np egzorcyzmy ale nie chce tego próbować na własna rękę.
  • student3450 25.08.13, 21:34
    dlaczego nie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.