Dodaj do ulubionych

Nadmierna emocjonalność

19.08.16, 13:16
Dzień dobry
jestem pierwszy raz na tym forum, mój problem wydaje się błahy w świetle tego, o czym tu piszecie, ale może tylko mi się tak wydaje.

Generalnie zawsze byłam osobą dość emocjonalną - łatwo się wkurzałam, łatwo śmiałam i łatwo wzruszałam. Ale też bez przesady, umiałam zawsze (kiedy sytuacja tego wymagała) powściągnąć swoje reakcje.

Z wiekiem (mam 40 lat) skłonność do wzruszeń znacznie się nasila.

To jest naprawdę męczące. Nie jestem (tak przynajmniej siebie postrzegam) specjalnie egzaltowana, ba, męczą mnie takie osoby, raczej oceniłabym siebie jako osobę powściągliwą. Moje wzruszenia objawiają się tym, że często nie mogę opanować łez. Nie jest to jakiś spazmatyczny szloch :-) ale często oczy robią mi się mokre, co w samo sobie nie jest złe, ale w niektórych sytuacjach naprawdę bywa krępujące.

Bo o ile uronienie łezki podczas oglądania wzruszającego filmu odbierane jest raczej pozytywnie i ze zrozumieniem, to już w innych sytuacjach życiowych mam wrażenie, że ludzie patrzą na mnie z politowaniem i są skrępowani.

Jakie to sytuacje? np w szkole mojego dziecka. Jestem mamą dziecka specjalnej troski, szkoła do której chodzi a szczególnie wychowawczyni, naprawdę robią dla niego wiele. Chyba wszyscy w tejże szkole już wiedzą, że jak się ze mną rozmawia o dziecku to kończy się na moich łzach. To są łzy wzruszenia, że im się tak bardzo chce starać, zawsze mają dobre słowo itp. Nawet jak to teraz piszę, to mam łzy w oczach :D Wychowawczyni ma chyba podobną naturę, bo zwykle płaczemy obie ;-) Ale inne osoby patrzą na mnie jak na kosmitkę. I ja im się nie dziwię w sumie.

Wzruszają mnie sytuacje smutne (poszkodowane dzieci, tragedie, cierpienia itp.) ale też wesołe (uratowane zwierzęta, ludzie pomagający innym itp.).

Poranny przegląd serwisów internetowych dostarcza dużo okazji do wzruszeń ;-) Nie wspomnę o oglądaniu filmów i czytaniu książek ;-)

Dodam, że to nie chodzi o to, że ja się wzruszam i szlocham, najczęściej to jest tak, ze broda mi się trzęsie, leci parę łez i tyle. Ale jest to dla mnie krępujące. Szczególnie w sytuacjach zawodowych, lub w towarzystwie osób, których nie znam.

Poza tym nie odczuwam problemów z nastrojem, nie jestem smutna, potrafię się cieszyć.

Czy są jakieś metody radzenia sobie z takim problemem? czy to jest normalne, ze z wiekiem się to nasila?

Edytor zaawansowany
  • lucyna_n 19.08.16, 13:26
    Łzy nie są wcale takie złe, możliwość płaczu to wbrew pozorom dobry objaw.
    Chyba taka Twoja uroda i nie wiem czy jest czym się martwić, ale ciekawa jestem co na to odpowie nasza siła fachowa:)


    --
    Waiting for the sun
  • ekspert.grupa_synapsis 19.08.16, 19:19
    Oczywiście, że napiszę, oczywiście. Ale dajcie mi Państwo trochę czasu. Najwcześniej późnym wieczorem. To wcale nie jest łatwe pytanie.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • lucyna_n 19.08.16, 21:43
    Może warto zagonić do pisania panią psychoterapeutkę, bo się nieco miga :)

    --
    Waiting for the sun
  • ekspert.grupa_synapsis 19.08.16, 22:24
    Szanowna Pani,
    Pytanie rzeczywiście jest o tyle trudne, że nie wiadomo co jest pod tą skłonnością do płaczu i wzruszeń. Co gorsza w ramach forum internetowego nie mogę diagnozować ani nawet interpretować podawanych objawów. Ludzie różnią się wrażliwością i na pewno jedni są bardziej skłonni do wzruszeń i silniej przeżywają różne sytuacje niż inni. Jednak jeśli Pani zauważa, że dzieje się to często, w różnych sytuacjach, nasila się z czasem i trochę Pani przeszkadza, to zastanawiałabym się, czy przypadkiem nie ma jakiegoś tematu wartego "opłakania". Warto się nad tym zastanowić i ewentualnie porozmawiać z psychoterapeutą. Może jak uda się mówić o tym, co skłania Panią do płaczu, to poczuje Pani ulgę i przede wszystkim zrozumie, o co może chodzić. Wydaje mi się, że płacz jednak jest związany ze smutkiem, więc inna sprawa, czy nie warto się temu przyjrzeć pod kątem obniżonego nastroju, ale to może już mój kolega coś na ten temat powie.
    Pozdrawiam,
    Joanna Jaroszek, psycholog
    --
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • kasia_de 19.08.16, 22:31
    Owszem, mam życiowy "powód do smutku", ale ja dokładnie wiem, co to jest... to sobie czasem po cichutku, w kąciku :-) opłakuję i będę opłakiwać pewnie jeszcze długo...

    Nie przyszło mi do głowy, że te nieco zbyt emocjonalne reakcje na różne sytuacje mogą mieć z tym coś wspólnego, bo najczęściej w żaden sposób się z tym nie wiążą.

    Nie odczuwam obniżonego nastroju - jestem osobą pogodną, wiele rzeczy mnie cieszy, do śmiechu jestem równie skłonna jak do wzruszeń.
  • ekspert.grupa_synapsis 19.08.16, 23:03
    Może to nie chodzi o ten "życiowy problem", tylko o coś innego? Taka jest specyfika objawów, że często są związane z czymś, co wcale nie jest tak łatwo dostępne świadomości. Dlatego napisałam o tym, że czasem warto poszukać w psychoterapii. Ale to tylko pomysł.
    Pozdrawiam, Joanna Jaroszek

    --
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • ekspert.grupa_synapsis 19.08.16, 23:11
    Szanowna Pani,
    oczywiście płacz, tak jak pisze p. Lucyna, to normalny i zdrowy objaw, długo by o tym pisać jaką może on odgrywać dobrą rolę. Dlatego może być tak, że jest Pani zupełnie normalną, może tylko bardziej niż inne osoby wrażliwą, osobą. Czym innym jest jednak płacz, a czym innym płaczliwość, szczególnie taka, która pojawia się i narasta od jakiegoś czasu. Wygląda jednak na to, że Pani wrażliwość emocjonalna jest jednak obiektywnie zbyt duża. I tu są dwie możliwości. Jedna to ta, że w opisany sposób przejawia się jakaś Pani osobista, psychologiczna cecha i osobiste przeżycia, które mogłaby Pani z pożytkiem analizować i przezwyciężać w rozmowach z wnikliwym psychologiem. O tej możliwości napisała p. mgr Jaroszek. Drugiej poświęcę trochę więcej miejsca, bo odzywa się w tym miejscu moje własne, lekarskie, doświadczenie. Otóż, w taki sposób w jaki opisuje Pani, zresztą bardzo wnikliwie, swoje emocje, może przejawiać się chorobowa depresja. W okresie depresji nastrój, który odczuwa się przez większą część dnia może zdawać się normalny, bywa bowiem zmieniony nieznacznie, w trudny do uchwycenia sposób. Depresyjna zmiana nastroju może natomiast wyraźniej pokazywać się w swojej reaktywności, w chwilach przykrości, wzruszeń albo innego stresu. Jednym z „obrazów” depresyjnego nastroju jest nie tyle cały czas odczuwane jego obniżenie czy smutek, ale coś, co można nazwać „miękkością nastroju”. Odpowiada temu poczucie utraty odporności na stres, mniejszej odporności na informacje przykre albo wzruszające. W takiej sytuacji chorobowa zmiana nastroju jest bardziej odczuwana w epizodycznych reakcjach niż w nastroju towarzyszącym przez większą część dnia.

    Jest chyba jasne, że skłonny jestem widzieć wszystkie te cechy w opisie Pani problemu. Oczywiście nie twierdzę jednoznacznie, że ma Pani depresję, bo może wcale tak nie jest. Mówię tylko, że opisywany przez Panią sposób reagowania dość ściśle odpowiada temu jak niejednokrotnie zmienia się reaktywność nastroju i emocji człowieka w okresie choroby depresyjnej. Depresji nie rozpoznaje się jednak na podstawie jakiegoś jednego objawu, zawsze są i inne. Nie zawsze jednak potrafimy je u siebie dostrzec.

    Przeciwko depresji zdaje się wyraźnie przemawiać to, że pisze Pani: „poza tym nie jestem smutna, potrafię się cieszyć”. A jednak nie przyjmuję tego jako rozstrzygnięcia: wiele osób z depresją ma poczucie, że ma normalny nastrój. Poza tym wynika z Pani listu, że ten problem ujawnia się w szkole tak, że „wszyscy w tejże szkole już wiedzą”, że są to także „sytuacje zawodowe”, „poranny przegląd serwisów internetowych”, filmy i książki. I jeszcze dolega to tak, że szuka Pani pomocy na forum. Trochę więc tego jest, nawet dziwnie dużo. W sumie uważam, że możliwość depresji w Pani przypadku powinna być brana pod uwagę, co nie wyklucza, że może mieć Pani także swoje życiowe powody do smutku, a nawet potrzebować psychologicznej pomocy.

    Otrzymała więc Pani dwie nie tyle interpretacje co hipotezy, moją i mgr Jaroszek. Różnią się one od siebie. Oczywisty wniosek jest taki, że charakter Pani problemu jest niejasny i wymaga po prostu dobrej diagnostyki.

    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • kasia_de 20.08.16, 12:47
    Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Daliście mi Państwo dużo do myślenia :/
  • hotka_story 15.11.18, 18:51
    Zawsze zadziwia mnie to jak łatwo szufladkuje się pewnego rodzaju dolegliwości. Depresja i nerwica są odpowiedzią na wszystko. Do worka spokojnie można dorzucić też inne choroby. Borelioza, fibromialgia i zespół zmęczenia przewlekłego. Jak nie wiadomo co, to właśnie to. Najgorzej, że każdy lekarz słucha, ale prawie o nic nie pyta. Nie bada. Nie potrafi przeprowadzić rzetelnego wywiadu zakładając, że to co mówi pacjent jest wystarczające. Zresztą widać to powyżej, co tym bardziej dziwi bo mocną stroną psychologa czy psychiatry powinny być umiejętności komunikacji. Kasia_de wspomina, że zawsze była osobą nadmiernie emocjonalną, i nikt tego nie wziął pod uwagę. Pisze też, że ma niepełnosprawne dziecko, co owszem, może sugerować, że żyje w stresie, że może jest przemęczona, ma nerwice czy nawet depresję, ale nikt nie wziął pod uwagę, że może to po prostu kwestia hormonów albo osobowości i charakteru. Może też mieć problemy z hormonami. Choroby tarczycy, nadnerczy też mogą powodować chwiejność czy nadmierna emocjonalność (np.to jeden z objawów w chorobie Cushinga). Itp. Itd. Nie jestem lekarzem ani żadnym specjalistą, ale gdybym była to w pierwszej kolejności zajęłabym się rzetelnym wywiadem z pecjentem i zasugerowałabym zrobienie podstawowych badań krwi, które choć w części wykluczyłyby dolegliwości chorobowe. Ale po co, kiedy można zaprosić na wizytę, zgarnąć pare złoty i odesłać pacjentkę z receptą na antydepresanty albo inne aktywizujące medykamenty. ;-)
  • ekspert.grupa_synapsis 15.11.18, 21:30
    Szanowna Pani,
    w tym co Pani pisze jest wiele prawdy, ale nie ze wszystkim mogę się zgodzić. Ma Pani rację, że problemem bywa pochopne stawianie diagnoz, np. rozpoznania depresji czy „nerwicy”. Niewłaściwe szufladkowanie może też przebiegać w drugą stronę. Osoby z depresją nagminnie słyszą od otoczenia, nieraz także od lekarza, że są zmęczone, zestresowane, "wypalone", ale nie chore. Niedobrze, ale nieraz dzieje się jedno i drugie. Nie pasuje mi jednak to, żebym w tym „szufladkowaniu” sam brał udział. Ani nie chcę, ani nie wolno mi „szufladkować”. Ekspert nie ma na forum tego, co jak Pani słusznie pisze, jest tak potrzebne: pełnego badania i możliwości słuchania drugiej strony. Dlatego, ani nie rozpoznaje, ani nie wyklucza chorób, choć nieraz bardzo chciałyby tego osoby tu piszące. Może natomiast starać jednak pomóc w taki sposób jaki jest możliwy. Taką pomocą może być m. in. wysunięcie pewnych diagnostycznych przypuszczeń (hipotez), bo poszerza to zakres refleksji (patrz odpowiedź p. kasi_de). Niestety, ale niejednokrotnie muszę zachęcać do osobistego kontaktu ze specjalistą. Nadal będę to robił, gdy uważam, że jest to potrzebne. Nie jest Pani pierwszą osobą, która przypuszcza, że kryją się za tym złe intencje.
    Zwraca Pani uwagę na znaczenie szczegółowego wywiadu. Zgadzam się całkowicie, ale, znowu, nie jest to możliwe na forum publicznym (jeśli obserwuje Pani forum, to jest chyba jasne dlaczego nie jest dobre do tego miejsce). To jest też wyjaśnienie dlaczego niejednokrotnie powstrzymuję się od zadawani pytań, choć, być może, mógłbym to robić nieco częściej.
    Oczywiście, że, tak jak Pani pisze, każdej osobie, która odczuwa chwiejność lub obniżenie nastroju, a nie widzi tego jasnej przyczyny, można doradzić wykonanie badań podstawowych rozszerzonych, co najmniej, o badanie poziomu hormonów tarczycy oraz elektrolitów Zabrakło tego w mojej wypowiedzi.
    To, co piszę proszę potraktować jako podzielenie się z Panią moimi refleksjami. Wrócę jeszcze do szczegółowej sprawy ”nadmiernej emocjonalności”. Może to Panią zainteresuje, a może i inne osoby, które być może przeczytają mój niniejszy wpis. Autorka wątku nie pisze tylko, że zawsze byłą osobą emocjonalną. Ona pisze wyraźnie, że taką, owszem, zawsze była, ale pewnego czasu dostrzega wyraźny wzrost tej emocjonalności, wrażliwości, płaczliwości. Nie rozumie tego, a jest to dla niej na tyle istotny problem, że zdecydowała się na dłuższe opisanie go na forum. Pisałem o tym i, jak sądzę, nieraz jeszcze będę o tym mówił, że depresja może ujawniać się nie pojawieniem się jakiś nowych objawów, ale wzmożeniem właściwego dotąd dla danej osoby poziomu lęku, obaw, wątpliwości i wrażliwości. Po prostu wiem o czym piszę. Nie wiem natomiast, oczywiście, czy p. kasie_de ma (miała?) depresje. Może tak, a może wcale nie. Osobiście żałuję, że nie odezwała się już więcej, choćby krótkim wpisem. Możliwe, że nie wchodzi już na to forum.
    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • hotka_story 16.11.18, 16:24
    Dziękuję za odpowiedź na mój post. Rozumiem ku czemu Pan dąży. Ja również zwróciłam uwagę, na słowa o 'pogorszeniu' dolegliwości (o ile tak możemy je nazwać). Mimo wszystko wciąż uważam, że nie należałoby sugerować nerwicy czy depresji, bo to nie ten moment. Nawet jeśli autorka postu borykałaby się z jedną z tych przypadłości, to sugestia mogłaby tylko pogorszyć jej stan, wystraszyć. Nie wiemy jaka jest, kim jest, i w jakim stanie. Dla Pana to po prostu nerwica czy depresja, jedna z wielu chorób XXI wieku, a społeczeństwo wciąż różnie odbiera taką diagnozę. Znam osoby, które mimo, że cierpią na depresję nawet o tym nie chcą słyszeć, bo "nikt nie będzie robił z nich wariata". Wmawiają sobie inne choroby, wyszukują objawy, chcą mieć wszytko inne byle nie depresję czy nerwicę itp. Dlatego moim zdaniem lepiej jest najpierw zacząć od badań, które zapewnią pacjenta, że ktoś się troszczy i że stara się w pełni wykorzystać osiągnięcia medycyny w poszukiwaniu przyczyny nadmiernego wzruszania się. Ewentualnie potem pokierwoać do psychiatry, który w razie potrzeby zaleci psychologa w drodze nauki radzenia sobie z emocjami. Myślę, że autorka tego właśnie oczekiwała zadając to pytanie. Chciała zapewnienia "czy to jest normalne, czy raczej ze mną jest coś nie tak i powinnam się temu przyjrzeć. Jeśli tak do kogo powinnam się zwrócić po pomoc." Po kilku zdaniach, ciężko jest wywnioskować do kogo, bo nie ma wywiadu. Upierałabym się by w takim przypadku jednak w pierwszej kolejności, albo dopytać o więcej, albo zasugerować wizytę u lekarza rodzinnego, ewentualnie ginekologa-endokrynologa, neurologa itp. którzy mogliby ocenić stan organizmu przeprowadzając w pierwszej kolejności podstawową diagnostykę. ps. choroby nadnerczy czy tarczycy potrafią rozwijać się nawet kilkanaście lat dając objawy niewielkie, by w końcu nasilić się do poziomu, który sygnalizuje że coś jest nie tak. Podobnie jest z wieloma schorzeniami neurologicznymi. Nawet zwykły cykl menstruacyjny również może wywołać czasowo wzmożoną emocjonalność. Bez dodatkowych pytań jednak nie można wybrać ani specjalisty, ani sugerować czym takie dolegliwości mogą być wywołane. Nie powinno się.
  • ekspert.grupa_synapsis 16.11.18, 18:18
    Do hotka_story. Pani post jest dla mnie bardzo interesujący. Dziękuję za niego, bo inspiruje do refleksji i nie pozwala mi zastygnąć w rutynie. Z pozdrowieniami
    Stanisław Porczyk
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • mardaani.74 15.11.18, 23:42
    Atakujesz niewłaściwego lekarza, Ci co tacy są nie będą poświęcać sił i czasu na to forum, tylko trzaskać kasę w realu, pochylanie się nad ludźmi tutaj to jednak spore poświęcenie i niewdzięczna "robota". Wciąż trzeba odpierać ataki i oskarżenia, i zbierać cięgi za innych, takie polskie piekiełko.

    btw, uprasza się o nieodgrzewanie starych kotletów, to bardzo mylące, nie każdy zwróci uwagę że post jest stary i niepotrzebnie poświęci swój czas i przejmie się kimś kto nigdy więcej się tutaj nie pojawi i nigdy nie odpisze. Po co to komu? To bardzo zniechęcające.



    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 15.11.18, 23:47
    inna rzecz, że niemal każdy kto zaczyna się "dziwnie czuć" w dzisiejszych czasach zaczyna od robienia badań. Czasem uporczywie nie chce przyjąć do wiadomości, że rzecz jest w depresji i pielgrzymuje od lekarza do lekarza wymuszając lub płacąc za przeróżne badania które wykazują nic, albo niewiele, nie tyle żeby wytłumaczyć samopoczucie. I tak mogą się lata całe męczyć szukając "prawdziwej przyczyny". To też błędna droga tak samo jak zbyt pochopne branie leków przeciwdepresyjnych.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • leda16 16.11.18, 12:09
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • mardaani.74 16.11.18, 12:41
    Strasznie długo przeżywasz, może dlatego że w głębi duszy wiesz że głupio wtedy palnęłaś i czujesz, że jednak miałam w tamtym momencie rację? ale serio, jakie ma znaczenie że ja nazwałam Cię głupią, po Twoim niezbyt fortunnym wpisie? jeżeli Ci to pomoże napisz mi że ja jestem głupsza, może Ci ulży? Robisz to zresztą tylko obwijając w anilanę i nie używając słowa "głupia":) i jak widzisz nie zmienia mnie to nawet na jotę, a już z pewnością nie psuje mi humoru. Jak można uzależniac swoje samopoczucie od wpisu na forum? obcej osoby? jakie ma dla Ciebie znaczenie to co ja o Tobie myślę? Przecież to nie zmienia Ciebie to tylko moja osobista opinia na temat jednego zresztą wpisu, bo przyznaj uczciwie wielokrotnie z Tobą grzecznie dyskutowałam, ale raz przesadzilaś grubo i taka mi się nadszczerość wymknęła :) Powinnaś tu popisać 10 lat temu, to byś się odczulila na jakiekolwiek wpisy, teraz jest głaskanie po głowie a nie forum depresja, może zresztą i ogólnie dobrze, ale jednak trochę nudnawo.

    ps.
    bardzo nie lubię wpisów typu "nie waż się", przecież tym właśnie wpisem Ty innym czegoś zabraniasz, tym przypadku zabraniasz mi i sugerujesz że ja zabraniam, kiedy ja nie zabraniam tylko proszę, a to różnica. Ogólnie cięgle coś innym narzucasz, a jak raz Tobei wytknąć to wielkie halo z tego robisz i ograniczanie wolności. Tam się kończy Twoja wolność gdzie zaczyna wolność innego człowieka, czyli gdzie? Cyniczny wpis w wątku skrajnie załamanej osoby, która niestety już się więcej nie odezwała, moim zdaniem przekroczył, moja sugestia o nieodgrzewaniu starych wątków poparta konkretnymi argumentami moim zdaniem nie.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 16.11.18, 17:36
    Pola juz sie wiecej nie odezwie.
    Leda cenie sobie ze masz swoje zdanie sle w tamtym przypadku przegielas. Masz szczescie bo Twoj wpis jeszcze nie kwalifikowal sie pod paragraf jakbys poplynela to byloby inaczej.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • megan.k 16.11.18, 18:42
    Czy to znaczy, ze masz jakieś informacje o Poli?
  • martyna2525 16.11.18, 18:48
    Mam. Ale to nie jest na forum.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • megan.k 16.11.18, 18:56
    W takim razie czekam na maila.
  • leda16 17.11.18, 12:15
    martyna2525 napisała:
    Masz s
    > zczescie bo Twoj wpis jeszcze nie kwalifikowal sie pod paragraf jakbys poplynel
    > a to byloby inaczej.



    Jaki paragraf Martyno? Przyznam Ci się, że nie wiem co mówi prawo na temat namawiania do samobójstwa nicka komputerowego czyli bytu wirtualnego. Co innego, gdybym usiłowała to zrobić w odniesieniu do osoby, która umieściła tu swoje imię i nazwisko. O tak, to jest karalne. Natomiast w drugą stronę działa to jako próba ograniczania wolności konkretnej osobie. Kiedyś próba samobójcza była karalna. Może za parę lat doczekamy się paragrafu penalizującego ratowanie samobójcy, czyli łamanie jego świadomej woli opuszczenia grona żywych. Już przecież eutanazja jest dozwolona a lekarz ma obowiązek samobójcy pomóc się zabić.




    --
    www.pmiska.pl
  • mardaani.74 17.11.18, 20:27
    Ty jesteś o wiele gorsza niż myślałam, można popełnić błąd, może się zdarzyć fatalny błąd bo życie nie jest łatwe, ale brak umiejętności refleksji, chęci naprawy błędu jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • snajper55 18.11.18, 03:59
    leda16 napisała:

    > Jaki paragraf Martyno?

    Art. 151.
    Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

    W zeszłym roku skazano z tego artykułu 27 osób.

    Nie ma znaczenia, czy sprawca namawiał ofiarę osobiście, listownie, przez telefon czy przez internet.

    S.
    --
    Shadow On The Wall
  • leda16 18.11.18, 11:27
    Znam ten artykuł. Ale moje pytanie nie dotyczyło człowieka, tylko ksywki internetowej. Ksywki też znajdują się pod ochroną prawa? Pierwsze słyszę. Pod "moim" adresem poleciało tutaj sporo wyzwisk. Myślisz, że z uwagi na art 216 paragraf 2 kk mam szansę bronić godności swojego nicka w sądzie?

    --
    www.pmiska.pl
  • snajper55 18.11.18, 13:04
    leda16 napisała:

    > Znam ten artykuł. Ale moje pytanie nie dotyczyło człowieka, tylko ksywki inter
    > netowej.

    Działania na forum dotyczą ludzi a nie ksywek internetowych.

    S.
    --
    Modlitwa o wschodzie słońca
  • martyna2525 18.11.18, 14:04
    Leda dlaczego nie napisalas jej ze powinna poszukac realnej pomocy tylko post ktorego wydzwiek brzmial "zrób to".
    Sprawilas ze nie odezwala sie juz wiecej i zapewne sie nie odezwie. Leda za nickiem kryje sie czlowiek a nie robot bez emocji i uczuc.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • snajper55 18.11.18, 15:32
    martyna2525 napisała:

    > Leda za nickiem kryje sie czlowiek a nie robot bez emocji i uczuc.

    Piszesz jakby ona tego nie wiedziała. Co to za przyjemność kopać robota, który nie ma uczuć ani emocji?

    S.
    --
    ????????? ?????
  • martyna2525 18.11.18, 17:23
    W sumie racja.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • leda16 18.11.18, 17:03
    martyna2525 napisała:
    Wykasowałam pytania bo post był za długi.
    1.Ten tekst wzięłam po prostu za wygłup niezrównoważonej nastolatki celem zwrócenia na siebie uwagi, która chce epatować, prowokować i ani jej w głowie samobójstwo. 2.Od snów i myśli do próby samobójczej droga daleka, więc nie wierzyłam, że przejdzie do czynów (o ile przeszła, bo nic na ten temat nie wiem). 3. Jeśli ukażę jej niestosowność krzywdzenia niewinnych ludzi (kiedyś menelka z dziecinnym wózkiem w którym było kradzione drewno rzuciła mi się na pasach i czerwonym świetle pod koła, więc wiem co czuje w takich sytuacjach prowadzący pojazd) przy okazji własnych porachunków ze światem, to się opamięta, poniecha takich zamiarów i na koszmary senne po prostu weźmie pigułkę. W dalszej części mojego rozumowania odniosłam wrażenie, że nic, co napiszę nie zmieni Jej decyzji, jaka by nie była. Ot, ciepnęła bulwersujący tekst i nie odezwała się więcej, więc pewnie poszła po rozum do głowy. I tyle. Ani kogoś kryjącego się za nickiem "Pola" do samobójstwa nie namawiałam ani do niego się nie przyczyniłam. Za to Ty i Megan odezwałyście się oferując "pomoc" niezależnie, co przez to słowo rozumiecie, i też nic nie wskórałyście. Zrobiła to, co sobie zaplanowała a co zrobiła, nie wiem.

    A może tylko uśmierciła nicka "Pola" i za jakiś czas wpadnie tu pod inną ksywką, ale tym razem ze zrozumiałym tekstem? Nie mam żadnych dowodów, że tak nie będzie.
    Może miała ten CHAD a może nie, tego też nie wiem. Różne rzeczy można pisać... Jeśli zaś była w stanie ostrej psychozy, czego przez monitor też nie zdiagnozujesz, to czemu mnie czynisz odpowiedzialną za Jej zachowanie a nie otoczenie, które to olało? To do nich należy wezwanie karetki przy pierwszych niepokojących symptomach, a nie do uczestników forum dyskusyjnego. Zwłaszcza, że "Pola" starannie zablokowała tutaj możliwość kontaktu z nią. Ale matce, ojcu, rodzeństwu, dzieciom i mężowi nie zablokowała. Więc jak postrzegasz ich odpowiedzialność?

    Człowiek, który kreuje postać wirtualną i nie mamy żadnych dowodów na jej prawdziwość. Iluż w internecie pedofilów, oszustów, naciągaczy, ubranych w ornaty i na mszę dzwoniących. Bardzo można się naciąć bezkrytycznie wierząc we wszystko, co ktoś wypisuje.


    Na koniec opiszę swoje dawne doświadczenie sprzed wielu lat - byliśmy wówczas zżytymi ze sobą uczestnikami nie istniejącego już forum dyskusyjnego. Pewnego razu pewien młody człowiek zaczął się z nami żegnać i wypowiadać twierdzenia o bezsensie życia oraz zdecydowane zamiary samobójcze. Twierdził, że pisząc to płacze, nie chce umierać ale dłużej nie da rady. Jego wypowiedź była logiczna, sensowna, dla mnie całkowicie wiarygodna. Jak głupia błyskawicznie postawiłam na nogi pozostałych Uczestników, forumowy informatyk zlokalizował adres chłopaka, mieszkający w tym samym mieście pognał pod jego dom a ponieważ delikwent nie otwierał, wezwał policję. Policja wyważyła drzwi i zastała śpiącego, pijanego jak bela chłoptasia, któremu wcześniej zebrało się po pijaku na rzewny bełkot egzystencjalny. Nie miał oczywiście żadnego samobójczego zamiaru. W efekcie od Uczestników forum DYSKUSYJNEGO ja zebrałam pochwały, a on bluzgi. Odwrotnie niż tutaj. Drugi raz nabrać się nie dam!
    >




    --
    www.pmiska.pl



    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 17.11.18, 12:01
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • martyna2525 17.11.18, 12:35
    Leda zostaw juz Pole w spokoju Jej juz nie ma i nie bedzie.
    A Twoje posty dopiero mowia jaka jestes szuja.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • martyna2525 17.11.18, 12:37
    I byc moze sie do tego przyczynilas.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • megan.k 17.11.18, 16:42
    I to już jest podstawa do wszczęcia dochodzenia i zidentyfikowania "nicka" leda16. Ona naprawdę myśli, że jest zupełnie bezkarna w necie. W takim razie zobaczy, jak bardzo się myli.
  • leda16 17.11.18, 20:53
    Pisz wyraźniej Megan, za cóż to chciałabyś mnie karać, za moje poglądy, czy za cudze decyzje?

    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 17.11.18, 20:46
    martyna2525 napisała:

    > I byc moze sie do tego przyczynilas.


    Do czegóż to się przyczyniłam i w jaki sposób?
    >




    --
    www.pmiska.pl
  • mardaani.74 17.11.18, 20:32
    Stwierdzam że jesteś tak beznadziejnie głupia, tak zadufana w sobie, tak pozbawiona zrozumienia dla innych że szkoda na ciebie klawiatury. Koparkę sobie kup jak chcesz kopać a nie chorych ludzi dobijasz. Od prawdy jesteś tak daleka jak ja od Australii. Życzę ci otrzymania takiego samego wsparcia w życiu jak go udzielasz. Jak dla mnie już nie istniejesz, nie zamienię z tobą już ani jednego zdania więcej, więc możesz już nie wypacać tych swoich pseudointelektualnych gawęd. Brzydzę się tobą.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • leda16 17.11.18, 22:52
    A ja Ci Maardani współczuję, że do cudzych przeżyć, postaw i problemów nie masz dystansu, jesteś bardzo samotna, nie umiesz rzeczowo argumentować i wszystko odbierasz tak emocjonalnie. Te epitety dyktuje Ci poczucie dojmującej goryczy a nie rozum, więc z ich powodu współczuję Ci również. Najsmutniejsze jednak wydaje mi się to, że mylisz real z wirtualem, tak bardzo przeceniasz jego wartość i tutaj właśnie, a nie wśród swojej rodziny i przyjaciół oczekujesz wsparcia. Pewnie się zmartwisz, że Twoje małostkowe życzenia trafią w próżnię, więc nie będę się szerzej rozpisywać o znaczeniu miłości i przyjaźni w życiu każdego człowieka, zobowiązań wobec najbliższych, jak również niezbędności takich ludzi dla naszej równowagi psychicznej. Ale póki Oni, choć jedno z nich będzie ze mną, w internecie na pewno wsparcia szukać nie zamierzam ani tutaj go udzielać. To byłoby jak zdrada. Dlatego brzydzi mnie tylko jedno: egoistycznie odmieniane przez wszystkie przypadki słowo "ja" ignorujące uczucia najbliższych. Próbujący samobójstwa myślą tylko o sobie :(

    --
    www.pmiska.pl
  • megan.k 18.11.18, 07:51
    I dlatego właśnie nie udzielasz im wsparcia, mimo że myśli samobójcze wynikają z poważnej choroby psychicznej, tylko zachęcasz do skutecznego działania? W ile takich wątków się już włączyłaś? Ilu ludziom "pomogłaś"? Co robisz w takim razie na tym forum? Jakie są Twoje intencje?
  • leda16 18.11.18, 11:06
    To wynika Megan z moich poglądów - pomoc musi być profesjonalna - gabinet lekarski, psychologiczny, zawsze dostępny przyjaciel, rodzina. Tam są warunki do starań, aby nasze intencje zostały właściwie zrozumiane. Twój przykład podniosę w wątku "lit": Intencje, którymi się kierowałaś były szczytne. Ale zamiast słowa "dziękuję" przeczytałaś, że nie dość, iż zdenerwowałaś jedną Forumowiczkę, to jeszcze mogłaś innych do tego litu zniechęcić i swoimi informacjami pogorszyć ich stan zdrowia. A każdy rozsądny człowiek jednak zauważy, że to Jej własny sposób myślenia i podejście do cytowanych przez Ciebie informacji wyprowadziły Ją z równowagi, nie Ty, zaś decyzji odnośnie brania litu nikt za pacjentów nie podejmie. Niektóre osoby wypowiadające się w wątku "lit" odżegnywały się od brania odpowiedzialności za WŁASNE DECYZJE jak diabły od święconej wody, ponieważ przez lata wyrobiły sobie taki styl funkcjonowania w świecie - wierzyć, zamiast wiedzieć. Więc po co kopać się z koniem? Forum dyskusyjne służy dyskusji i wymianie informacji. W moim pojęciu nie powinno być miejscem wentylowania emocji. Co do myśli i tendencji samobójczych - w małym odsetku wynikają one z choroby psychicznej, natomiast zawsze wynikają one z decyzji samego pacjenta, wobec której często jesteśmy bezsilni bo to jego prawo, nie nasze. No i nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie - chory, łaknący uwagi, czy zwykły żartowniś. Tutaj albo klepniesz standardowy tekst na temat wartości życia licząc, że coś dotrze, albo wezwiesz do opamiętania i wizyty w PZP. Nic więcej. To uważasz za "wsparcie'? No sorry...Prawie w każdym szpitalu psychiatrycznym jest internet. Ale tam też zdarzają się samobójstwa.

    --
    www.pmiska.pl
  • kasia_de 10.01.19, 15:41
    Bardzo dawno tu nie zaglądałam, za co przepraszam.

    Nie pisałam o tym w poście, ale objawy depresji występowały u mnie wcześniej. Ale ponieważ leczenie różnymi (wieloma) SSRI nie przynosiły skutku, uznałam, gdy lekarz rozłożył bezradnie ręce, ze po prostu nie mam depresji, a potem objawy jakby same ustąpiły.
    Tak więc kiedy moje samopoczucie się pogorszyło się, skupiłam się na tej płaczliwości. Ta płaczliwość była jednak tylko jednym z objawów, ale pozostałe składałam na karb innych czynników - zmęczenia, ogólnych życiowych problemów.

    Mam aktualnie zdiagnozowany ChAD, lekką postać, ale jednak. Jest to jak najbardziej prawidłowa diagnoza, na wiele zdarzeń w moim życiu spojrzałam inaczej przedstawiając je lekarzowi.

    Lamilept przywrócił moją emocjonalność do właściwego poziomu ;-) i inne funkcje życiowe również :D
  • ekspert.grupa_synapsis 10.01.19, 18:30
    Szanowna Pani, niewielka to satysfakcja, ale miałem rację podejrzewając u Pani depresję, mimo, że podstawą był tylko jeden forumowy post. Opisała w nim Pani jednak bardzo wyraziście typową dla depresji zmianę nastroju. Zmianę, która skądinąd odbiega od obiegowych wyobrażeń o tej chorobie. Dla Pani ma to już zapewne niewielkie znaczenie, bo uzyskała Pani jasność co do swojej choroby i rozpoznania, ale wszystkim osobom, które mają jakikolwiek "problem z emocjami", ze sposobem reagowania na stress z lękiem, albo, jak było to w Pani wypadku, nadmiernym wzruszaniem się - o ile taki sposób nie występował wcześniej (!) - zwracam uwagę, że może się po tym ukrywać choroba depresyjna. Jeśli już wiadomo, że ma miejsce depresja, to w drugim etapie powinno pojawić się pytanie, czy jest to sama depresja, czy epizod w przebiegu CHAD. Rozeznanie w tej sprawie może zaoszczędzić wiele cierpienia. Jednak bez przesady z myśleniem o CHAD – więcej osób choruje jednak na zwykłą ("jednobiegunową") depresję.
    Skądinąd słabsza albo żadna skuteczność leków przeciwdepresyjnych w próbach leczenia depresji w przebiegu CHAD, o których dopiero teraz Pani pisze, jest oczywiście rzeczą dobrze znana i typową.
    Z pozdrowieniami Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • leda16 16.11.18, 11:29
    ekspert.grupa_synapsis napisał:
    > Otrzymała więc Pani dwie nie tyle interpretacje co hipotezy, moją i mgr Jarosze
    > k. Różnią się one od siebie.

    Jest jeszcze trzecia, najmniej prawdopodobna w przypadku Autorki wątku, ale nie można jej pominąć - podłoże neurologiczne. Znałam panią, która początkowo zaczęła się roztkliwiać z byle powodu, również oglądając komedie w TV, a pod koniec tego okresu płakała nawet przy obieraniu ziemniaków. Nie wiem, jaki lek dał neurolog, ale definitywnie minęło po miesiącu.



    --
    www.pmiska.pl
  • anonim_ka 04.10.16, 18:58
    U mnie trochę trwało zanim nauczyłam się łagodzić lub eliminować niektóre reakcje lub doznania.
    Pomogła terapia , lektura pasownych tekstów oraz praca nad sobą.


    Posłanie do nadwrażliwych

    Kazimierz Dąbrowski

    Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
    za waszą czułość w nieczułości świata
    za niepewność wśród jego pewności

    Bądźcie pozdrowieni
    za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych

    Bądźcie pozdrowieni
    za to, że odczuwacie niepokój świata
    jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie

    Bądźcie pozdrowieni
    za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
    za wasz lęk przed bezsensem istnienia

    Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie

    Bądźcie pozdrowieni
    za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
    i praktyczność w nieznanym
    za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego

    Bądźcie pozdrowieni
    za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
    za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami

    Bądźcie pozdrowieni
    za waszą twórczość i ekstazę
    za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno

    Bądźcie pozdrowieni
    za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
    za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
    nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was

    Bądźcie pozdrowieni
    za to, że jesteście leczeni
    zamiast leczyć innych

    Bądźcie pozdrowieni
    za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
    przez siłę brutalną i zwierzęcą

    za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego

    za samotność i niezwykłość waszych dróg

    bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi

  • zoltanek 10.01.19, 21:45
    To całkiem normalne (tak mi się wydaje). Mi dość często(jak na faceta chyba) zdarza się wzruszyć na filmach czy programach Podobnie jak Ciebie wzruszają mnie ludzkie nieszczęścia i szczęśliwe zakończenia. Płakać nie płacze ale czuje tą napływającą falę wzruszenia. To chyba ludzkie?

    --
    lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
  • ekspert.grupa_synapsis 11.01.19, 11:37
    Reagowanie wzruszeniem może być "ludzkie", a bywa objawem depresji. U Pana może to być ludzkie, a u Pani kasia_de było przejawem depresji. Pozdr SP

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.