16.01.17, 18:23
Jestem załamana. Już 3 lek na depresję i nadal nic...
Jak długo jeszcze trzeba będzie czekać aż coś drgnie?

Nadal nie śpię, mam ciągłe dołki...
Nienawidzę siebie!
Edytor zaawansowany
  • 16.01.17, 18:38
    Dlaczego nienawidzisz siebie? czy gdybyś była chora na dajmy na to zapalenie płuc też byś czuła do siebie za to nienawiść?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 18:51
    Bo leki na mnie nie działają. Może jestem tak beznadziejna, że już nic mi nie pomoże?
    Mam jakąś depresję dwubiegunową, czy jakoś tak. Może tego nie da się wyleczyć...
  • 16.01.17, 19:03
    To że się choruje nie jest powodem do nienawiści tylko do wzmożonej troski o siebie i szukania pomocy i tą drogą powinnaś podążać a nie myśleć o sobie źle, bo szkodzisz sobie tym i to bardziej niż może się wydawać.
    Depresję dwubiegunową oczywiście da się leczyć, wyleczyć tak żebyś już nigdy nie musiała brać leków raczej nie.
    Piszesz chyba? czyli nie jesteś pewna jaką masz diagnozę? To ważne gdyż depresję leczy się inaczej niż Chad.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 19:05
    A tak w ogóle, to po co leczyć depresję, skoro ona i tak wraca????

    A może to nie jest choroba, tylko coś, co sobie wbijamy do głowy i żyjemy tylko z takim poczuciem pustki, bezsensu, itp.
  • 16.01.17, 19:07
    Ja nie rozumiem, co to znaczy depresja dwubiegunowa.

  • 16.01.17, 19:27
    Nie wiesz co to znaczy, to skąd wiesz że ją masz?
    Depresję nawracającą leczy się po żeby skrócić czas chorowania i wydłużyć czas remisji. Jednak nie każda depresja jest depresją nawracającą.


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 19:30
    zdrowemu człowiekowi nie da się "wbić do głowy" poczucia pustki i bezsensu.
    depresja jest realną chorobą, nie da się jej w sobie samemu wytworzyć, wymyślić,
    są co prawda choroby somatyczne które mogą objawiać się podobnie jak depresja, są też leki które mają takie skutki uboczne, ale o to już z pewnością lekarz zapytał, bo ktoś Ci te leki w końcu przepisuje.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 20:13
    Leki mam od psychiatry Welaksin i Lamilept, ale mój lekarz rodzinny powiedział, żeby ich nie brać, bo one ogłupiają człowieka.
    Jestem teraz w rozsypce, naprawdę bardzo mi ciężko, może tym bardziej, że kolejne nie działają... :(
    Do tego ten lekarz rodzinny i jego opinia... Gubię się w tym. Chciałabym, aby to wszystko się już skończyło... Obudzić się z tego koszmaru...

    Czy depresja dwubiegunowa to jest Chad???
  • 16.01.17, 21:27
    Ten pierwszy to lek antydepresyjny, ten drugi to lek stabilizujący nastrój, ma zapobiegać nawrotom depresji. Ten zestaw leków przepisuje się najczęściej w depresji dwubiegunowej, czyli w Chad, lub w depresjach nawracających. To nie są leki które ogłupiają ani uzależniają. Jeżeli psychiatra Ci je zapisał to powinnaś je brać, bo nie zapisałby ich gdyby nie było takiej potrzeby. Te leki Cię nie ogłupią, ani się od nich nie uzależnisz. Jeżeli masz wątpliwości to idź do innego psychiatry i zapytaj czy to leczenie jest dla Ciebie właściwe, ale tego rodzinnego to ja bym raczej nie słuchała, on nie jest specjalistą od leczenia depresji, widocznie ten lekarz akurat niewiele wie o tych lekach skoro uznał że one mogą ogłupiać, to kompletna bzdura.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 21:29
    Poczytałam trochę o tej depresji. I wiecie, nie mam już siły!
    To wszystko jest takie trudne! Mam taką huśtawkę w sobie - z jednej strony, gdzieś w głębi serca mam nadzieję, a z drugiej wolałabym umrzeć!
  • 16.01.17, 21:33
    To ja mam Chad?
    Ale ja nie mam epizodów manii!!!

    Przerasta mnie to wszystko!!! :((((
  • 16.01.17, 21:35
    nie napisałam że masz Chad, bo ja lekarzem nie jestem, sama tak napisałaś, że masz depresję dwubiegunową, a to właśnie CHad.
    Te leki zapisuje się też przy depresji nawracającej, nie musi występować mania.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 21:39
    Ulżysz sobie kiedy przestaniesz się tak biczować
    dam Ci przykład

    zamiast nienawidzę siebie pomyśl - jestem ważną wartościową osobą, zatroszczę się o swoje zdrowie i zadbam o siebie jak umiem najlepiej
    zamiast przerasta mnie to wszystko - poradzę sobie, inni z tego wychodzą, ja też z tego wyjdę
    zamiast chcę umrzeć - chcę się leczyć i wiem że te czarne myśli niedługo miną i nie należy się na nich skupiać

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 21:34
    a bierzesz w końcu te leki czy nie? bo je trzeba brać bardzo systematycznie i od razu to nie poczujesz za bardzo ulgi, musi minąć trochę czasu.
    Jak długo trwa to leczenie?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 21:37
    Pół roku i już 3 lek.... bo nic nie działa....
  • 16.01.17, 21:38
    Chciałabym umrzeć...
  • 16.01.17, 21:42
    Nie poddawaj się czarnym myślom, będziesz leczyć się systematycznie i wszystko będzie dobrze.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 21:41
    to pocieszę Cię, że to dość krótko, choć rozumiem że czujesz się wykończona i trudno Ci znależć w sobie iskierkę nadziei.
    Wypróbowywałaś aż trzy leki, dlaczego tak szybko były zmieniane? Jak długo łykałaś systematycznie każdy z tych 3 leków?


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 16.01.17, 21:49
    Wszystko robiłam jak kazał lekarz, były skutki uboczne.

    Nie mam siły już nic dzisiaj napisać.
    Nie wierzę, że coś się zmieni, że leki będą działać!
    Moje życie jest bez sensu, ja jestem bez sensu!
  • 17.01.17, 05:40
    Zagubiona , ktorego lekarza sluchasz?rodzinnego czy psychiayry
    ?
    U mnie stosowano 4 leki przez 6 lat, pomagaly na kilka mies a pozniej z dnia na dzien bylo buuuum tylko ja jestem z innej bajki.
    Rozumiem, ze Ci ciezko i ciemno. Pisalas tutaj ze z jednej strony nie chcesz istniec a z drugiej masz nadzieje. Tak naprawde jestes tym bardzo zmeczona .
    Masz kogos kto jest obok
    ?masz wsparciebw realu?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 17.01.17, 08:52
    U mnie 3 przez pół roku i nic...
    Rodzinny namieszał mi w głowie, a trafiłam do niego w złej kondycji fizycznej.

    Nie mam nikogo, sama jestem z tym wszystkim. Rodzina nic nie wie o mojej chorobie, o ile można nazwać to chorobą, a nie jakimś moim głupim wymysłem...

    Od wczoraj nie biorę leków, bo i tak nic nie pomagają. Całą noc nie spałam, teraz też nie mogę zasnąć. Mam za dużo myśli w głowie.
  • 17.01.17, 11:33
    To nie tak, że same leki zdziałają cuda, Ty tez musisz współpracować z lekarzem by miała sens ta terapia. Skoro odstawiłaś leki, to ja nie mam tutaj nic już więcej do napisania. Sama zdecydowałaś jak chcesz żyć i funkcjonować
    Jak ktoś się nie chce leczyć, nikt go nie zmusi do tego.
    Życzę Ci powodzenia i proszę rozważ wizytę u lekarza psychiatry.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 17.01.17, 12:28
    Odstawienie leków w Twojej sytuacji nie przyniesie nic dobrego. Powinnaś je brać tak jak zalecił lekarz, nawet jak wydaje ci się że "nie działają", one działają, robią swoje, z czasem przyjdą efekty, ale same leki to za mało.
    Czy próbowałaś chodzić na psychoterapię? Na "za dużo myśli w głowie" i "nienawidzę siebie" to jedyna metoda. Nad tym trzeba pracować, samo się nie zmieni, ale połączenie leków i psychoterapii potrafi zdziałać cuda.
    Poświęć tą energię którą do tej pory przeznaczałaś na negatywne rozmyślania, obwinianie się itd na leczenie i psychoterapię. Czasem niewielka zmiana w życiu potrafi być tym kamyczkiem który pociągnie za sobą lawinę.
    To co działo się do tej pory nie przyniosło rezultatów więc pora się zastanowić co można by zmienić w życiu w swoim myśleniu, co Cię blokuje, gdzie ta depresja ma swoje źródło. To się samo nie zrobi, ale jak masz tak siedzieć i się nienawidzić to co Ci zależy, zaryzykuj, spróbuj przeżyć dzień inaczej niż zawsze, wyjdź z utartych kolein i poobserwuj co się będzie działo. Nie chodzi mi o jakieś rewolucje, a o drobiazgi, np o to żebyś przez cały dzień pilnowała się i nie pomyślała o sobie źle, i starała się myśleć o sobie dobrze, choćby na przekór wewnętrznemu przekonaniu. Niby nic, a to takie ważne i z początku wcale nie łatwe.


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 17.01.17, 13:36
    Prosze umowic sie na wizyte u specjalisty - lekarza psychiatry, na NFZ lub gdy finanse pozwalaja prywatnie - wowczas bedzie szybciej.
    Odstawianie na wlasna reke lekow jest bledem, to nie witamina C, ze mozna sobie powiedziec od jutra nie biore. Mozesz sie wpakowac na jeszcze gorszy poziom. Lekarza rodzinnego opowiadajacego o tym, ze leki psychiatryczne oglupiaja prosze omijac szerokim lukiem, ja po 20 latach brania lekow bylabym w takim razie ............ wpisz sobie co Ci do glowy przychodzi. Leki te na kazdego dzialaja inaczej, dla jednego dawka 150 leku x to zloty srodek, inny po 35 mg bedzie sie czul fatalnie. Tak dlugo sie szuka, az sie znajduie w koncu lek lub ich kombinacje, ktorego w najnizszej mozliwej dawce terapeutycznej na pacjenta dzialaja ( trzeba miec okienko na wszelki wypadek) co takze ustala sie metoda prob i bledow. Do tego lek ten powinien zapewniac mozliwie komfort zycia, czyli miec dla danej osoby jak najmniej dzialan ubocznych. Co do nich to czesto przechodza po jakims czasie, nie ma sensu od razu odstawiac leku od razu. Czasem nie odczuwa sie ich wcale, czasem po prostu przestaje zwracac na niektore uwage. Jak juz kolezanki slusznie napisaly leki "rozkrecaja sie" i trzeba im dac czas, czasem tydzien do porzedniego moze byc juz niepodobny, bo nagle "ruszy". O psychoterapii tez juz napisaly sporo, to takze bardzo pomaga, bo niweluje zachowania, ktore dodatkowo pogarszaja caly stan chorej osoby. Powodzenia i do specjalisty marsz. W razie pytan - pisz!

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 17.01.17, 14:13
    Ja już nie mam siły.
    Jedyne moje marzenie, to położyć się spać i już więcej nie obudzić...
  • 17.01.17, 15:13
    Przepraszam, ze zapytam, ale czy ty czytasz to co do Ciebie piszemy, czy mamy sobie raczej dac spokoj?
    Jezeli jest tak zle jak piszesz to prosze natychmiast w taxi i na psychiatryczna izbe przyjec, tam bedzie cie mogl od razu obaczyc lekarz.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 17.01.17, 15:35
    Czytam i już mi lepiej!
    Mam takie huśtawki, że nie ogarniam!!!
  • 17.01.17, 15:59
    Teraz dostałam takiego powera, jak gdyby problemu nie było.
    Miejcie cierpliwość do mnie, bo ja jej do siebie nie mam!
    Chyba naprawdę muszę iść do psychologa, bo nie nadążam za tym...

    Zapewne za chwilę będzie znowu bum!
  • 17.01.17, 17:04
    psycholog to nie ta ścieżka, psychoterapeuta + psychiatra

    każdy z nas na początku leczenia przeżywał takie załamania, to w pewnym sensie jest w depresji "norma" że ma się poczucie bezsensu, że nic nie zadziała, nie pomoże. Trzeba brać to na rozum, to jest choroba- choroba polega na tym że tak odczuwam rzeczywistość- depresja jest chorobą którą da się leczyć, a przynajmniej bardzo mocno złagodzić objawy. Z depresją da się żyć, ale nie można lekceważyć tego stanu, nie leżeć samemu gdzieś w domu w kątku, trzeba zebrać odwagę, racjonalnie podejść i konsekwentnie łykać tabletki i chodzić na psychoterapię. Odważnie robić zmiany w swoim życiu i wszystko będzie dobrze.

    Też miałam takie wrażenie że nie bardzo czytasz, a wiele więcej "dobrych rad" już z siebie nie wykrzeszemy, bo trudno jest holować jak się samemu ma dość mało sił. Więc miej litość dla siebie i dla nas i nie zwlekaj z powrotem do leczenia, to po prostu konieczne.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 17.01.17, 17:49
    No właśnie też tego nie rozumiem....

    Czy w depresji jest normalne to, że odczuwany jest ogromny dół, a za jakąś chwilę dostaje się skrzydeł??? No i potem znowu dół i tak w kółko, kilka razy dziennie...
    Chwilami wydaje mi się, że jestem nienormalna :(((

    Mam też tak, że zaczęłam się wszystkiego bać, odizolowałam się kompletnie od ludzi, wycofałam z wszelkich aktywności. Chociaż może to jest wypalenie zawodowe, a nie wynik depresji?
    No i nadal nie śpię... Na początku po takich nocach byłam padnięta w ciągu dnia, a teraz nawet się trzymam i jak chcę się zdrzemnąć w dzień, to nie mogę zasnąć. Mam straszny natłok myśli, nie mogę się od tego uwolnić.
    I ciągle śnią mi się koszmary...

  • 17.01.17, 20:00
    tak, takie stany się zdarzają, zwłaszcza jak człowiek zaczyna się wczytywać w opisy depresji dwubiegunowej.
    Weź ty nie kombinuj tylko idź do lekarza, bo to przecież choroba tak powszechna, że już niemal 100% celebrytów ma i pewnie z 25 % tzw zwykłych ludzi.
    Nie wkręcaj sobie jakiegoś niewiadomoczego, nie wyszukuj objawow "szaleństwa" bo to tylko depresja i nie jesteś przypadkiem nieznanym medycynie, normalnie po prostu zacznij się na serio leczyć bo jakoś nie bardzo wierzę w te 3 leki w pół roku, każdy pewnie był brany bardzo krótko i dlatego żaden nie zadziałał.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 17.01.17, 21:25
    A niby jak się leczę, jak nie na serio??????
  • 17.01.17, 17:43
    W ciągu godziny zrobiło Ci sie lepiej?od "nie wstaje " po " juz mi lepiej"

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 17.01.17, 17:50
    No właśnie też tego nie rozumiem....

    Czy w depresji jest normalne to, że odczuwany jest ogromny dół, a za jakąś chwilę dostaje się skrzydeł??? No i potem znowu dół i tak w kółko, kilka razy dziennie...
    Chwilami wydaje mi się, że jestem nienormalna :(((

    Mam też tak, że zaczęłam się wszystkiego bać, odizolowałam się kompletnie od ludzi, wycofałam z wszelkich aktywności. Chociaż może to jest wypalenie zawodowe, a nie wynik depresji?
    No i nadal nie śpię... Na początku po takich nocach byłam padnięta w ciągu dnia, a teraz nawet się trzymam i jak chcę się zdrzemnąć w dzień, to nie mogę zasnąć. Mam straszny natłok myśli, nie mogę się od tego uwolnić.
    I ciągle śnią mi się koszmary...
  • 17.01.17, 18:02
    Moge sie mylić nawet bardzo ale cos tu nie gra. Zbyt ksiazkowe objawy, podkrecanie naszej uwagi pod chad. Nie pachnie mi to dobrze. Wycofuje sie.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 17.01.17, 18:08
    Nie rozumiem tej odpowiedzi???
  • 17.01.17, 18:12
    Co nie pachnie dobrze???
    Nic nie rozumiem:((((
  • 17.01.17, 18:03
    "Czy w depresji jest normalne to, że odczuwany jest ogromny dół, a za jakąś chwilę dostaje się skrzydeł??? No i potem znowu dół i tak w kółko, kilka razy dziennie..." nie to nie jest typowe dla depresji, raczej wystepuje w chorobie afektywnej-dwubiegunowej czyli CHAD wiec marsz do psychiatry, aby to ustabilizowac, bo sie zameczysz tymi stanami.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 17.01.17, 18:06
    Ale ja byłam u psychiatry, mam depresję dwubiegunową.
    Czytałam o chad, ja nie mam epizodów manii...
  • 17.01.17, 18:18
    Przez łzy, ale wzięłam teraz Lamilept.
    Nastraszyłyście mnie.
  • 17.01.17, 20:04
    jeżeli za każdym razem żebyś wzięła stabilizator trzeba będzie się tyle napisać to ja nie dam rady :)

    dlaczego przez łzy? nie rozumiem tego podejścia :(
    co Cię wystraszyło?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 17.01.17, 20:05
    i nie musisz mieć pełnoobjawowej manii, są rożne "rodzaje" CHad, poczytaj o CHad typu II.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 17.01.17, 20:16
    ale mozesz miec niezauwazalne hipomanie.... tutaj na forum duzo o tym bylo, albo poczytaj co doktor pisze na stronach synapsis - online.synapsis.pl/Spectrum-zaburzen-afektywnych-dwubiegunowych/


    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 17.01.17, 21:26
    Wiecie, ja już nie mam zamiaru nic czytać i się nakręcać. Zresztą nie rozumiem tych hipomanii niezauważalnych. Lekarz mi stwierdził depresję dwubiegunową, nic nie mówił o chad. Chyba, że to jedno i to samo. Nie jestem tak obyta w temacie jak Wy.
    Od wczoraj miałam tylko przerwę w lekach (KRYZYS), tak biorę cały czas od pół roku, non stop!!!
    Nie moja wina, że nie działają, ale za to dają duże skutki uboczne, które wg lekarza nie powinny mieć miejsca.
    Stabilizatory biorę od pół roku, więc chyba powinny już coś unormować???? A ja poprawy nie widzę.

  • 17.01.17, 22:04
    Masz odstęp do netu i przez pół roku nie sprawdziłaś co i dlaczego łykasz i co to jest to co Ci zdiagnozowano? trudno w to uwierzyć, serio.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 17.01.17, 22:32
    Widocznie nie jestem tak rozumna jak Wy...
    Może potrzebuję więcej czasu na zrozumienie tematu?
    Ja teraz mam tak, ze czytam i za chwilę nie wiem, co czytałam...

    Pytam serio - czy depresja dwubiegunowa to to samo, co Chad????
  • 17.01.17, 22:57
    Jesteś uczeń zdolny ale leniwy:)
    (przy okazji znowu sama sobie dowaliłaś że niby jesteś mniej rozumna, naprawdę nie wiem po co się tak umniejszasz cały czas)

    tak to to samo, CHad to skrót od Choroba afektywna dwubiegunowa.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 18.01.17, 07:58
    Dziękuję!

    Dowalam sobie, bo nienawidzę siebie!!!!
    I swojej rzekomej choroby!!!!!

    Ja się chyba cały czas bronię przed diagnozą, żeby jej nie usłyszeć :((((
  • 18.01.17, 09:02
    Wiele znanych, wybitnych osób ma/miało chorobę afektywną dwubiegunową. Może poczytaj o tym w internecie. Z tą chorobą da się normalnie żyć, jak trafi się na dobry zestaw leków. Tylko trzeba być pod stałą opieką psychiatry i zmieniać leki, jeśli nie działają. W końcu trafisz na te właściwe.
  • 18.01.17, 12:14
    no i dopóki będziesz miała takie nastawienie to nawet nie poczujesz że leki zadziałały
    myślę że bardzo mogłabyś skorzystać na psychoterapii, choćby po to żeby właśnie uporać się z przyjęciem do wiadomości diagnozy i nauczyć się lubić siebie taką jaka jesteś.
    Chad to w tej chwili już nie wyrok, dobrze dobrane leki a zwłaszcza stabilizatory pozwalają ludziom normalnie funkcjonować, uczyć się pracować. Są o wiele gorsze choroby.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 18.01.17, 15:47
    A co zrobić, żeby te czarne myśli o s..... sobie poszły...?
  • 18.01.17, 16:22
    Tak sobie myślę, że jeszcze długa droga przede mną...
  • 18.01.17, 16:29
    Szanowna Pani
    Jeśli atakują Panią silne myśli samobójcze, to trzeba natychmiast maksymalnie wzmocnić siłę leczenia, a to jest możliwe w szpitalu. Osoba w depresji i z silnymi myślami samobójczymi powinna być leczona w szpitalu. W takiej sytuacji może Pani udać się do izby przyjęć bez skierowania, może Pani tez wezwać pogotowie ratunkowe i oczekiwać niezwłocznego zawiezienia do szpitala.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 18.01.17, 18:52
    No jak siłą woli nie idzie to musisz udać się w trybie pilnym do lekarza!

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 18.01.17, 19:43
    Dzięki za wszystkie słowa!
  • 19.01.17, 10:11
    Postanowiłam wziąć się w garść, trochę mniej myśleć, a zacząć żyć!
    Nie wiem na ile mi to wyjdzie? Do psychiatry idę w lutym, bo jeszcze tabletki mam, niech zaczną działać!
    Tylko czemu mówicie, zeby iść do psychoterapeuty, a nie psychologa? Jest jakaś różnica?
    Nie wystarczy żeby raz w miesiącu się spotkać na takiej rozmowie? Ja tak się umówiłam.
    Tylko nie krzyczcie na mnie. Pytam, bo szukam i naprawdę nie wiem.
  • 19.01.17, 10:15
    Terapia - psychoterapia... to to samo?
  • 19.01.17, 11:10
    Alez my nie krzyczymy :-) znalazlam Ci opis roznicy miedzy psychologiem, a psychoterapeuta

    Psycholog

    Kim jest? W świetle obowiązującego prawa, psychologiem jest osoba, która uzyskała w polskiej uczelni dyplom magistra psychologii lub uzyskała za granicą wykształcenie uznane za równorzędne w Rzeczypospolitej Polskiej. Ukończenie wyłącznie licencjackich lub podyplomowych studiów w zakresie psychologii, a także różnego rodzaju szkoleń czy kursów, nie daje prawa wykonywania zawodu. Dyplomowany psycholog jest uprawniony do przeprowadzania testów psychologicznych, diagnozowania i opiniowania, udzielania pomocy psychologicznej, prowadzenia doradztwa, poradnictwa oraz psychoedukacji. Nie prowadzi natomiast psychoterapii, chyba że ukończył również szkołę terapeutyczną. Często zdarza się, że psycholog po kliku spotkaniach kieruje pacjenta do psychoterapeuty lub psychiatry.

    Psychoterapeuta

    Kim jest? Psychoterapeuta to osoba, która posiada tytuł magistra – niekoniecznie psychologii – i ukończyła szkolenie (trwające na ogół 4-6 lat), zakończone egzaminem i wydaniem certyfikatu. W szkole terapeutycznej przyszły specjalista przechodzi zaawansowane szkolenie teoretyczne i praktyczne w zakresie pracy z pacjentem indywidualnym i grupą. Uczestniczy także we własnej terapii, co umożliwia mu poradzenie sobie z problemami – po to, aby nie rzutować ich na swoich klientów. Podlega superwizji, co oznacza, że konsultuje swoją pracę z bardziej doświadczonym terapeutą, posiadającym certyfikat superwizora. Szkoły psychoterapeutyczne szkolą w zakresie różnych nurtów psychoterapeutycznych. Poszukując terapeuty, warto sprawdzić, czym charakteryzują się najbardziej popularne podejścia: psychodynamiczne, poznawczo-behawioralne, humanistyczno-egzystencjalne, systemowe, Gestalt oraz integracyjne.

    Na czym polega psychoterapia? Psychoterapia jest pracą nad powrotem do równowagi psychicznej lub lepszym poznaniem siebie i rozwojem osobistym. Jej celem jest dokonanie konkretnych zmian w przeżywaniu, myśleniu i zachowaniu pacjenta, przepracowanie problemów obecnych lub z przeszłości, rozwój kompetencji emocjonalnych, poprawa relacji, samooceny lub motywacji. Psychoterapia opiera się przede wszystkim na rozmowie, choć terapeuta może zaproponować też inną aktywność, np. pisanie, rysowanie, oglądanie zdjęć, odgrywanie ról i scenek. Narzędziem pracy jest także sama osoby psychoterapeuty, jego empatia, wiedza i doświadczenie. Na skuteczność psychoterapii bardzo duży wpływ ma bliska, pozytywna relacja między terapeutą a pacjentem.

    Jak wygląda pierwsze spotkanie? Na konsultacjach – są to zazwyczaj pierwsze dwa, trzy spotkania – pacjent i terapeuta poznają się i próbują określić problemy, z którymi zgłosił się pacjent. Terapeuta pyta o sytuację prywatną i zawodową, bliskie relacje, przeżywane trudności, przebyte choroby. Stara się poznać oczekiwania oraz motywację pacjenta
    i dowiedzieć się, jaką pomoc chciałby uzyskać. Ustala się wtedy również kontrakt, czyli umowę określającą zasady terapii: jej cel, miejsce i planowany czas trwania, częstotliwość
    i długość spotkań, formy pracy, warunki odwoływania sesji i sposoby komunikowania się pomiędzy spotkaniami, a także wysokość i formy płatności za sesje. W przypadku psychoterapii indywidualnej spotkania odbywają się zazwyczaj raz w tygodniu i trwają 50 minut.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 19.01.17, 18:17
    Dziękuję! Dużo mi pomagacie, bo ja wszystko to przeżywam w ogromnej samotności:((((
  • 19.01.17, 18:31
    Jak większość chorych na depresję, dasz sobie radę, początki leczenia, są najtrudniejsze
    w depresji najgorsze pierwsze 10 lat, potem już idzie z górki

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 19.01.17, 18:32
    hahahahaha, to mnie pocieszyłaś!
  • 19.01.17, 20:39
    Mnie juz 20 lat z choroba minelo i lepiej lub gorzej, ale sie trzymam. W listopadzie/grudniu bylo nieciekawie, a teraz od stycznia - odpukac jakos idzie bez wiekszych potkniec.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 19.01.17, 21:20
    No to zobacz - 20 lat, a i tak było źle...
    To, czy w takim razie leki nie działają???
  • 20.01.17, 02:25
    jakby nie leki to by miała 20 lat źle, a nie co jakiś czas źle
    nie kombinuj, bo przekombinujesz

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 20.01.17, 07:45
    Jakby nie leki to by mnie juz nie bylo. Proste prawda? Nie ma co liczyc, ze jak sie bierze leki to wszystko minie i nie wraca. To nie dziala w ten sposob i nie ma co miec takich oczekiwan, ze wszystko bedzie piekne, bedzie sie patrzec optymistyczne, zycie bedzie szczesliwe i nie bedzie zadnych dzialan ubocznych lekow. Mozna sobie jeszcze dopisac do zyczen, ze bedzie sie wiecznie mlodym, szczuplym, pieknym i bogatym.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 20.01.17, 08:04
    no i ja od rana znowu mam doła, że hej :((((((((((((((((((((((
    BEZSENS!!!!!!!!!!!!!
  • 20.01.17, 12:08
    ojejuniu, a na czym polega ten dół, że co np?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 20.01.17, 12:32
    Dostałam opie...... od bliskiej osoby, że zachowuję się jak dziecko i że ona ma dość moich zachowań, których ja NAPRAWDĘ nie kontroluję. Od rana ryczę, rozwaliło mnie to. Nie chcę tego!
    Potrzebuję czułości i zrozumienia, ale nie umiem tego zakomunikować, więc wina jest moja!!!!!!!!
    Nikt z bliskich nie wie o mojej chorobie. Jak kiedyś wspomniałam, że mam depresję, to mnie wysmiali!
    Głupia jestem! Czemu ta lamotrygina na mnie nie działa i nie uspokaja? Może coś jeszcze powinnam sobie zaaplikować na uspokojenie???
  • 20.01.17, 13:01
    Może czas żeby się dowiedzieli?
    Czy Ty miałabyś cierpliwość jakby ktoś zachowywał się podobnie a Ty nie wiedziałabyś jaki jest powód?

    Twierdzisz że pewnych zachowań nie kontrolujesz, czy zdradzisz co to jest? bo brzmi dość niepokojąco.

    Btw lamotrygina nie ma działania uspokajającego.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 20.01.17, 13:14
    Nie ujedziesz daleko trzymajac wszystko w tajemnicy. Widzisz sama, ze wszystko sie chwieje. Tu jest przystepnie pokazane czym jest depresja www.youtube.com/watch?v=d6_8eLGW9hg poza tym kto cie wysmial, kiedy, troche ogolnikowe to wszystko i do tego to samobiczowanie... powoli na spokojnie napisz o co chodzi.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 20.01.17, 13:34
    samobiczowanie rulez, naprawdę jest coś takiego w wychowaniu dziewczynek że jak się nie umniejszą to się im wydaje że są "głupie, próżne, niekobiece". Tego ciasteczka to trzeba najpierw 5 razy odmówić nawet jak ma się wielką ochotę, za komplement nie dziękować ale deprecjonować, że kiecka stara a dupa za gruba itd itd. Nigdy nic o sobie dobrze, nawet w myślach, zawsze trzeba znaleźć jakieś ale, a siebie najlepiej dowartościować zauważając braki u innych kobiet, stąd to dążenie do bycia perfekcyjną matką, pracownicą, panią domu itd. Ciągle, nieustanne porównywanie się, ciągła rywalizacja. Na samą myśl czuję się zmęczona. uffff...


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 20.01.17, 14:49
    Ty idź do lekarza, a nie sama sobie. Jeżeli diagnozę masz słuszną i to jest chad to tylko lekarz jest wstanie Ci ustawić leki. Ty jak byś sama nie kombinowała, poprostu się nie znasz i nie pomożesz sobie. Od tego jest lekarz.
  • 20.01.17, 19:59
    Spadam z tego forum, nic ze mnie nie będzie!!!!
    Zalewa mnie fala złości, agresji, dowalam sobie, bo taki mechanizm działania już mam. I tak wygląda moje popie.... życie:((((
  • 20.01.17, 20:19
    Na Twoje wlasne zyczenie, uprawiasz jakis samomasochizm, no ale jeden lubi ogorki, drugi ogrodnika corki. Jak ci atak samobiczowania w afekcie przejdzie to moze pomysl raz na spokojnie i racjonalnie i zabierz sie porzadnie za leczenie. ma nieodparte wrazenie, ze ten stan ci wlasciwie pasuje, myslalas, ze tu na forum cie poprzytulaja, powiedza jak to biedna jestes, zainteresuja sie, beda wspolnie umartwiac nad losem, po glowie poglaszcza, a tu niestety nic takiego to idziesz sobie. Powodzenia zycze.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 20.01.17, 20:33
    Niestety jesteś w wielkim błędzie, litości nie oczekuję, ani tym bardziej współczucia.
    Do zobaczenia, może w przyszłym życiu!
    Pa
  • 20.01.17, 21:08
    Przeciez pisalam o moim SUBIEKTYWNYM odczuciu po lekturze Twoich postow..... "moze w przyszlym zyciu" grozba to jakas, czy egzaltacja? idz naprawde do lekarza i do psychoterapeuty i zabierz sie porzadnie za siebie, bo szkoda zycia.

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 20.01.17, 21:59
    Szanowna Pani,
    Psychoterapia może pomóc Pani radzić sobie z tymi uczuciami i zmienić ten mechanizm atakowania samej siebie. Z tego, co Pani opisuje, wynika, że potrzebuje Pani konsultacji z lekarzem psychiatrą - nie ma co czekać na termin, tylko można się zgłosić do Izby Przyjęć Szpitala Psychiatrycznego, tam zawsze jest lekarz na dyżurze. Jeśli ma Pani myśli samobójcze, to tym bardziej trzeba szybko zorganizować pomoc, tak, jak pisał Pan doktor - można też dzwonić na Pogotowie. To na teraz. A później, jak poczuje się Pani lepiej i Pani bezpieczeństwo nie będzie zagrożone, to trzeba poszukać miejsca do psychoterapii,
    Pozdrawiam,
    Joanna Jaroszek, psycholog

    --
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 20.01.17, 22:11
    No i ta świadomość niech będzie pierwszym krokiem do zmiany, Wiesz że masz taki mechanizm, wiesz że to Ci szkodzi, że utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie i że dobrze byłoby to zmienić. Piękny punkt zaczepienia na psychoterapię. Ale musisz zrobić ten pierwszy krok, dać sobie szansę i się na tą psychoterapię zapisać, a przedtem porozmawiać o swoim stanie ducha z psychiatrą.
    Samobiczowaniem, rzucaniem kredek i obrażaniem się nie pomozesz sobie i nie poczujesz się lepiej.


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 20.01.17, 23:33
    Moze to nowe wcielenie Alutki ? jakos takie skojarzenie nagle sie u mnie pojawilo.... prawie deja vu

    --
    "Powiedz mi, a ten Twój mąż to kiedy ma ten czas dla kochanki? Jak rozumiem to albo w pracy siedzi, albo się kłóci z Tobą, więc kiedy? Kochanka to też wymaga czasu." - by martini-7
  • 24.01.17, 08:43
    Tak! Wcielenie Napoleona Bonaparte i Kubusia Puchatka z epoki lodowcowej 5!
  • 24.01.17, 08:44
    Dobrze, tu innym radzicie....
  • 24.01.17, 13:50
    Nie wiesz, że innym jest bardzo łatwo radzić?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 19.01.17, 20:50
    no nareszcie się uśmiechnęłaś :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 20.01.17, 22:16
    Zastanawiam się ile masz lat, jakoś tak założylam że cyfra z nika jest datą urodzenia, ale tak mi teraz przyszło do głowy że może nie i np jesteś nastolatką i stąd te emocje takie intensywne, a my niepotrzebnie oczekujemy od Ciebie bardziej dojrzałych wniosków czy działania, a Ty faktycznie potrzebujesz żeby Cię tak bardziej krok po kroku poprowadzić?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 21.01.17, 10:21
    W żadnym przypadku nie diagnozuje ale moja podobnie zachowuje sie mojabbliska kolezanka mająca BPD. A to sie trudniej leczy jesli w ogole .

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 01.02.17, 21:33
    I znowu mam zmienione leki, już 4 raz...:((( Normalnie porażka... :((((
    Mardaani, nie jestem nastolatką, chociaż czasami wydaje mi się, że się cofam..
    Jestem już bezsilna wobec całej tej sytuacji.
  • 02.02.17, 12:15
    Postaraj się wykrzesać w sobie nadzieję i wiarę w to, że tym razem leki zadziałają, poza tym każda nawet nieleczona depresja też mija (tyle że trwa dłużej i pozostawia więcej zniszczeń).

    Jeżeli podejdziesz do tego leczenia z tym samym podejściem i ciągłym narzekaniem nawet nie poczujesz że leki zadziałały. Leki antydepresyjne nie powodują cudu, mogą złagodzić objawy takie jak lęk, bezsenność, poprawić koncentrację, ale bez pracy z Twojej strony nad podejściem do siebie i życia (a masz nad czym pracować!) to wiele bym się po samych tabletkach nie spodziewała.

    Uprawiasz jakiś sport rekreacyjnie? może relaksacje? jakieś zainteresowania? robisz coś co nie jest skierowane na Ciebie, co pozwala choć na chwilę zapomnieć o kłopotach?

    Czasem jak człowiek zachowuje się tak jakby już się czuł tak jak by chciał się czuć to mózg daj daje się oszukać i czujemy się lepiej :) Podobno nawet sztuczny uśmiech powoduje że mózg zaczyna wytwarzać taką samą chemię jak gdy uśmiechamy się naprawdę.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 02.02.17, 21:20
    chyba musze przeboleć w sobie to, że jestem totalnym głupkiem, bo już czwarte leki....
    Wiem, że mam nad czym pracować, ale ja zwyczajnie nie mam siły! Jest mi bardzo ciężko i nie widzę nadziei:((((((( nie ma żadnych zainteresowań i uśmiechąć też mi się nie chce, bo to byłoby sztuczne.
  • 02.02.17, 23:51
    Szanowna Pani,
    Dlaczego oskarża się Pani o głupotę dlatego, że leki nie podziałały? Gdyby Pani tą energię, którą wykorzystuje Pani do tego, żeby mówić sobie złe rzeczy na swój temat wykorzystała do tego, żeby szukać pomocy i np. terapeuty, to byłoby trochę lżej...
    Czasami tak jest, że leki nie działają i wtedy to dobrze, jak lekarz próbuje modyfikować leczenie i szuka lepszego rozwiązania.
    Pozdrawiam,
    Joanna Jaroszek, psycholog

    --
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 03.02.17, 02:03
    Nie chcesz nic robić, nie chcesz iść na terapię, jesteś ogólnie nastawiona na nie, lubisz się sama dobijać, to ja już nic więcej napisać nie umiem, bo to i czasu szkoda i sił które wolę spożytkować bardziej konstruktywnie.


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 03.02.17, 08:56
    Kto powiedział , że nie chcę?! Ja nie mam siły, a to co innego! Nie rozumiesz Mardaani? Trudno! Nie pisz więcej, skoro szkoda Ci czasu na mnie, nie potrzebuję litości!
    Zrozumie mnie tylko ten, kto wie, co to naprawdę znaczy bezradność!
    Dla mnie każde podniesienie się z łóżka jest teraz wyzwaniem, a nawet napisanie tutaj...
    Szukam terapii, ale nie wiedziałam, że to takie trudne w moim mieście.
  • 03.02.17, 14:20
    Obawiam się, że to Ty nie wiesz (jeszcze) i obyś się nie dowiedziała nigdy czym jest prawdziwa niemoc, dlatego pozwalasz sobie na takie bujanie się i tracenie energii na bezproduktywne samobiczowanie.
    Spoko, więcej tutaj pisać nie będę. Masz luz.


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.