Dodaj do ulubionych

Nowa praca

04.10.17, 23:51
Przez kilka lat miałam ten luksus, że pracowałam zdalnie, ale jak wszystko co piękne źródełko powoli wysycha, i nie bardzo chyba ugram coś więcej w tym temacie, poza tym to były tylko umowy o dzieło. Po otrzymaniu pisma z zus o środkach na koncie emerytalnym mróz idzie po kościach i wyjeżdża przed oczy słowo "eutanazja".
Postanowiłam więc, niech się wali pali, trzeba iść do "normalnej" pracy. Chodziłam koło tego tematu jak lew w klatce kilka miesięcy, niestety mimo małego bezrobocia szału w propozycjach pracy nie było. Chciałam dać sobie trochę czasu, ogarnąć jakoś temat, ale jak mi się mąż poważnie rozchorował to uznałam, że to nie przelewki i pod wpływem narastającej desperacji zatrudniłam się do pracy która co tu dużo gadać jest po prostu ciężką fizyczną pracą, ale od teraz zaraz, z pełnym socjalem i umową o pracę.

Trochę mi wyszła terapia szokowa, teraz wyjdzie w praniu jak daleko odpadłam od peletonu. Dzisiaj byłam pierwszy dzień, mam duży mętlik w głowie, niby nie było źle, choć o wdrażaniu w temat czy choćby mikro szkoleniu można było zapomnieć. Nie powiem jest pewna satysfakcja ze zrobienia na luzie (tam nie ma czasu na coś takiego jak własne myśli) czegoś co jeszcze parę lat temu na samą myśl przyprawiłoby mnie o atak paniki, ale czuję że na dłuższą metę chyba wywinęłam sobie (jak zwykle) niezły numer, na szczęście resztkami przytomności na pół etatu :)

a teraz proszę o poklepanie po pleckach, bo dzisiaj mi też się przyda i proszę powiedzcie mi, że jakoś to będzie i że wszystko się ułoży nawet jeżeli w to nie wierzycie.
--
Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
Edytor zaawansowany
  • 05.10.17, 07:21
    Wartością samą w sobie jest, że wyszłaś z domu. Jeśli nawet ta praca okaże się niewypałem, w każdej innej będzie Ci już łatwiej.
    Poklepywuję, zgodnie z zamówieniem :)
  • 05.10.17, 10:09
    Dzięki :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 05.10.17, 17:17
    Ja tez poklepie. Dam ci wsparcie takiego jakie ja od ciebie tutaj dostałam.
    Pamiętam siebie rok temu jak musiałam się zmierzyć z pójściem do pracy po zwolnieniu lekarskim. I pamiętam jak spanikowlam i nie dotarłam do pracy. I wtedy napisałam tutaj i dostałam dużo ciepłych słów.
    Mi udało się dopiero w styczniu pokonywać lek.
    Trzymam kciuki
  • 05.10.17, 19:05
    Dziękuję Ci, mam nadzieję, że u Ciebie też choć troszkę lepiej. Trzymaj się ciepło.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 06.10.17, 22:03
    U mnie emocjonalna huśtawka. Ale idę we wtorek do lekarza. Może coś poradzi na moje zmienne nastroje.
    Natomiast mam córkę na przepustce i w domu zrobiło się tak jakoś mniej pusto:)
  • 05.10.17, 22:41
    Szanowna Pani,
    Gratuluję! Podejmuje Pani działania, które mają polepszyć Pani sytuację. Nawet jeśli nie jest to wymarzona praca( rozumiem, że daleko odbiega od takiej), to może pierwszy krok do znalezienia lepszej, bardziej odpowiedniej, czy satysfakcjonującej. Trzymam kciuki,
    Pozdrawiam,
    Joanna Jaroszek,
    psycholog

    --
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 05.10.17, 22:54
    Bardzo dziękuję :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 06.10.17, 11:02
    Na pewno dasz radę! Uda Ci się! Ważne, że jesteś pozytywnie nastawiona.
  • 06.10.17, 13:19
    Niby jestem, ale już mnie tam powoli sprowadzają na ziemię z tego głupiego optymizmu i uśmiechu, ale jak to mówią pierwsze koty za płoty. Byle przetrwać syndrom nowego, to już jakoś tam się dalej pokula. Jedno jest pozytywne, z pewnością w 3 miesiące próbne osiągnę wzorcową wagę docelową.
    A Ty Natalio jak tam? odpoczęłaś trochę czy nie bardzo?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 06.10.17, 22:01
    Ja sobie daję zawsze miesiąc na dostosowanie się. To jest czas aby poznać ludzi i zwyczaje w nowej pracy.
    To jest cholernie ciężki okres bo trzeba z siebie dać dużo. Potem już jest łatwiej.
  • 07.10.17, 15:32
    Mardaani jak sobie radzisz?
    Kibicuje Ci bys choc odrobinę znalazla czlowiaka w człowieku w tej pracy

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 07.10.17, 20:13
    Po 3 dniu stwierdzam że nie jest źle, powoli zaczynam rozkminiać co i jak i po prostu robię co trzeba. Człowieka zdumiewająco dużo, w każdym coś tam pozytywnego staram się zobaczyć. Na razie obserwuję, uczę się i w sumie cieszę, że się odważyłam, chociaż po 6 godzinach czuję się jakbym rozładowała wagon węglem (nie mam pojęcia jak ludzie dają radę 8 albo i 12 godzin!) dla mnie to ciekawe doświadczenie. Na szczęście nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktu, i nie boję się ludzi bo tutaj bez tego ani rusz :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 08.10.17, 07:18
    To dobrze a nawet lepiej. :)

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 08.10.17, 18:02
    U mnie średnio... Nie odpoczęłam nic, a nic 😞
  • 09.10.17, 22:24
    Z cyklu, jak tam w nowej pracy :)

    Dzisiaj nawiedził nas jakiś strasznie ważny boss garniturowiec. Przechadzał się, bacznie obserwował, baaardzo bacznie. Zapytałam po cichu kierownika bo dopiero przyszłam na zmianę i nie wiedziałam w którą stronę skręcić, co mam robić, czy na ten dział czy na tamten, na magazyn czy na sklep iść układać cytryny w piramidki żeby robić dobre wrażenie, że obsługa dba o klienta?" na co usłyszałam "no Ty to dobrego wrażenia raczej nie zrobisz". Fakt obsługa idzie mi, wiadomo, dość wolno, jak to początkującej osobie, o każdy banał muszę pytać, ale już po kilku dniach są klienci którzy mnie poznają, witają się, zamienią słówko. Myślałam że nie jest tak źle, a tu taki zonk hehe :) Przydały się jednak te lata treningu na forum. Kiedyś byłabym pozamiatana, a dzisiaj się tylko roześmiałam. Myślicie że mnie wywali po okresie próbnym? Wydaje mi się, że właściwszą reakcją byłoby jednak małe załamanie nerwowe żeby okazać respekt.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.10.17, 00:00
    A jak długi jest ten okres próbny? Dasz radę w tym czasie wszystko opanować i pracować samodzielnie z niewielką ilością pytań do współpracowników? Okres próbny to właśnie okres przewidziany do wdrożenia się do pracy na danym stanowisku, sprawdzenia, jak wykonujesz swoje obowiązki i generalnie, czy pasujesz do danej firmy.
  • 10.10.17, 06:31
    3 miesiące, nie mam pojęcia czy dam radę, choć to jedyna metoda na przetrwanie, bo na razie stwierdzam że procedury to może istnieją gdzieś na papierze, ale w praktyce każdy sobie rzepkę skrobie i dwie osoby robią to samo zupełnie inaczej, w sumie to jak sama nie wiem o co chodzi, albo się nie domyślę no to nie wiem. Szkolenie powinno trwać 25 godzin, a w praktyce nie było go wcale. Gdyby nie bardzo uczynne koleżanki które w trakcie swoich obowiązków szkolą też mnie, a nie musiałyby, w zasadzie nie wiedziałabym nic. Powiem szczerze myślałam, że w takich miejscach są inne metody wchodzenia do atmosfery niż "jakoś tam się zorientuj" zwłaszcza że przyjmowałam się do pracy jako osoba bez doświadczenia i tego nie ukrywałam.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.10.17, 05:22
    Nie wywali bo hugokolataj będzie pracowal. Podoba mi się ze luzno do tego podchodzisz. Nie piewsza taka syt domniemam ze to sieciowka wiec wiecej garniturowych bosow będzie.


    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 10.10.17, 06:36
    Garniturowe bosy są co drugi dzień, i miałabym ich gdzieś, gdyby nie to że "pan chaos" musi to sobie odreagować, a tu kurdesz trzeba pracować z pieniędzmi i się raczej nie mylić, a jak tu się nie mylić kiedy nie dość że robi się 100 rzeczy na raz to jeszcze jakieś cudze frustracje trzeba odpierać. Mówię wam, bądźcie wyrozumiali dla kombajnów wielozadaniowych dla niepoznaki nazywanych sprzedawca-kasjer bo nie jest lekko, oj nie jest.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.10.17, 06:50
    Z Twoich postów nie wynika, żeby ta praca, w tej atmosferze Ci odpowiadała. Rozumiem, że zatrudniając się tam, byłaś zdesperowana, ale może w takim razie warto od razu rozejrzeć się za pracą swoich marzeń. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pracować i szukać dalej. To nie wróży dobrze, jeśli już na początku nowej pracy nie jesteś z niej zadowolona.
  • 10.10.17, 07:13
    eee tam, zaraz niezadowolona, zwyczajnie syndrom "nowego"
    Celem tej pracy nie jest zapewnienie sobie miłej atmosfery ale zmierzenie się z demonami z przeszłości i zarobienie na chlebek. Nie mam chyba pracy marzeń, czy w Polsce w ogóle ktoś taką ma?


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.10.17, 08:06
    Ja miałam. W pracy spędza się dużą część swojego życia, dlatego to, czy się ją lubi i czy panuje w niej dobra atmosfera, jest ważne, przynajmniej dla mnie. Poza tym powinno to być ważne dla osób z problemami, żeby te problemy się nie pogłębiły. W pracy, która sprawia satysfakcję, też można "zarobić na chlebek". Ja jednak Ci życzę, żebyś znalazła pracę marzeń.
  • 10.10.17, 13:16
    Nie zrozum mnie źle, to nie jest tak że ta praca jest dla mnie jakaś dramatycznie ciężka, ale jestem nowa, wiadomo że zanim się człowiek wdroży musi porwać, a na początkowe stresy najlepsze jest ich wygadanie a nie od razu rzucanie klocków i szukanie innej pracy. Dziewczyny z którymi pracuję są ponadto naprawdę bardzo w porządku, nawet jestem zdumiona że aż tak. Problematyczna jest dokładnie jedna osoba, ale też bez przesady, nikt mi krzywdy nie robi, po prostu ta praca sama w sobie jest dość ciężka w dosłownym tego słowa znaczeniu.
    Mam trochę za stary pesel żeby mieć pracownicze marzenia, dla przyjemności z pracy mam swoje zlecenia, dla pogadania o nieznośnej lekkości bytu - forum.
    Dla mnie sam fakt że jestem w stanie pójść do nowej pracy i nie spanikować jest ogromnym krokiem naprzód, chwilowo jestem zbyt niewyspana, żeby się tym cieszyć, ale jest to dla mnie naprawdę duża rzecz.


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.10.17, 22:51
    Szczerze życzę, żeby odnalazła się Pani w tej pracy i była z niej (i siebie) zadowolona. Podziwiam determinację. Na pewno Pani podoła jeśli tylko jacyś ludzie tej pracy Pani nie zatrują. Z pozdr Stanisław Porczyk
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 11.10.17, 00:11
    Dziękuję, przyznaje że zapamiętałam sobie i w stresowych chwilach przywołuję w pamięci kilka zdań zachęty i pociechy z tego wątku i to pomaga nadać sprawom ich realny wymiar i proporcje.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 11.10.17, 08:26
    Podziwiam Cie i trzymam kciuki ! To po tylu latach w domu bez mala jak skok ze spadochronem. Bardzo Ci kibicuje, zmartwilam sie jednak, ze z mezem cos powaznego :-(

    --
    Znasz mnie
    Spałam gdy się kończył świat
    www.youtube.com/watch?v=LFB2PI_cW4w
  • 11.10.17, 09:38
    Maż niestety dość poważnie zachorował, jest już po operacji, dzisiaj jedzie na oddział medycyny nuklearnej, dostanie pigułę i będzie biedak "promienny" przez jakiś czas i miejmy nadzieję że po tym już wszystko będzie dobrze.
    Co do pracy dobre porównanie, skok ze spadochronem z instrukcjami udzielanymi w czasie spadania :D
    Pomijając już wszystko to z psychologicznego punktu widzenia niezwykle ciekawe doświadczenie, niepodobne do niczego innego. Młodych psychologów powinni sadzać na kasę w ramach praktyk, mieliby fantastyczne pole do obserwacji.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.