Dodaj do ulubionych

Sposoby na przetrwanie depresji

08.11.17, 21:55
Jakie macie sposoby na przetrwanie depresji, zanim leki zaczną działać?

--
www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

inspiracjemoje.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • 09.11.17, 05:50
    Chyba tylko ślepa wiara, że to się kiedyś skończy i będzie lepiej. Na mnie namawianie do aktywności, spotkanie z ludźmi, oglądanie filmów nie działało... Wróć!!! Pomagało mi jednak czytanie książek o tematyce psychologicznej, filozoficznej i depresji itp. oglądanie filmów i słuchowisk na temat depresji (wypowiedzi psychologów, księży, lamów, psychiatrów, chorych). No i jeszcze jedno. Tłumaczyłem sobie, wbijałem niechętnie do łba, że to cierpienie, to samopoczucie, ta choroba czemuś jednak służy. Jest po niekąd mi potrzebna, tylko jej nie rozumiem.
    Pozdrawiam. 3maj się!
  • 09.11.17, 09:34
    mnie właśnie dobijały takie teksty że "to czemuś służy"
    w depresji najgorsze pierwsze 10-20 lat potem już idzie z górki :D

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 09.11.17, 16:39
    Jeśli ktoś by mi wmawiał, że "to czemuś służy" to by mnie faktycznie dobijał, ale jeśli sam zacząłem szukać, to było to coś motywującego. Nie umiem tego wyjaśnić, ale mi to pomagało. Tak jakbym godził się z tą chorobą, a nie tylko bezskutecznie ją wypierał i walczył. Dzięki temu odważyłem się bardziej otworzyć, a nie ukrywać ją za wszelką cenę i wstydzić się niewiadomo za co.
    Tak czy inaczej wydaje mi się, że każdy musi odnaleść własną ścieżkę samopomocy, czy będą to rozmowy, szydełkowanie, filmy, książki czy krzyżówki nie ma większego znaczenie.
    Pozdrawiam :-)
  • 09.11.17, 22:48
    No coś w tym jest, trzeba zaakceptować fakt chorowania jednocześnie nie poddając się chorobie. Nie wywierać na sobie negatywnej presji a jednocześnie koniec końców jakoś brać się w garść i pchać ten wózeczek dzień po dniu. Sztuka balansowania na linie.
    btw, wstyd to uczucie które ogólnie jest tylko niszczące, moim zdaniem należy się go raz na zawsze wyzbyć, ono nic nie wnosi, jest czystą destrukcją.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.11.17, 07:31
    Mardaani.74 skąd się wzięło Twoje przekonanie że wstyd jest niepotrzebny? Byłem go pozbawiony jakiś czas jak zresztą wszelakich "hamulców" i z perspektywy czasu uważam, że wstyd jednak bywa przydatny. Niestety samo logiczne myślenie nie wyznaczy Ci granic których nie należy przekraczać - a przynajmniej w moim przypadku nie wystarczyło.
  • 10.11.17, 13:19
    Wstyd że się choruje? niby w jakim sensie przydatny?

    może za wiki zacytuję co ja rozumiem pod pojęciem wstydu "Toksyczny wstyd, wstyd, który zniewala, subiektywnie odczuwany jest jako wszechogarniające poczucie własnej niedoskonałości, ułomności. Jeżeli ktoś odczuwa toksyczny wstyd, to czuje się bezwartościowy, przegrany, czuje, że nie stanął na wysokości zadania, jako człowiek. Wstyd powoduje rozczepienie 'ja'. Rodzi poczucie izolacji i całkowitego osamotnienia"

    Tak z czystej ciekawości, jeżeli byłeś pozbawiony hamulców to jak się w końcu pohamowałeś? wzbudzając w sobie negatywne uczucie wstydu, czyli poczucie dojmującej gorszość czy dochodząc do wniosku że nie chcesz tak dalej żyć, że wybierasz inną opcję czy jeszcze jakoś inaczej?


    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 10.11.17, 14:05
    W moim przypadku rozpowiadanie na lewo i prawo o chorobie tylko mi zaszkodziło. Nie mówię tutaj o toksycznym wstydzie ale o wstydzie jako takim. Gdybym miał wtedy jakiekolwiek poczucie wstydu odnośnie tego, że jestem chory to bym się zastanowił komu się po chwalić a komu nie. Logika Ciebie nie ostrzeże, że np w danym momencie nie należy tego robić. Musi być coś co spowoduje, że zaczniesz myśleć czy coś należy zrobić czy nie. Tutaj tego nie było.
    O jakie pohamowanie pytasz? Bo w moim przypadku tyczyło się to wszystkich dziedzin życia. Hamuje Ciebie wtedy tylko sumienie i klarowne logiczne myślenie. Oczywiście mówimy o sytuacji kiedy masz w sobie krytycyzm i świadomość stanu w jakim się znajdujesz. W manii np brakuje hamulców, klarownej logiki i krytycyzmu więc jesteś bardzo mocno nieprzewidywalny.
  • 10.11.17, 20:40
    Mania na tym polega że nie masz hamulców, nawet jakbyś miał "normalnie" pewne poczucie wstydu to i tak w manii by Ci odpuściło. Nadal nie widzę więc sensu w uczuciu wstydu. Widzę sens w pewnym krytycznym analizowaniu sytuacji i zmienianiu się tak żeby czuć się ze sobą dobrze. Wstyd jest uczuciem wyuczonym bardziej kulturowym niż naturalnym i dla mnie wstrętnym, co więcej niczego nie załatwia. Natomiast poczucie własnej wartości, samoświadomość, poznanie siebie i swoich prawdziwych potrzeb a co za tym idzie umiejętność dokonywania dobrych wyborów, asertywność to jest podstawa, i warunek żeby się nie zapędzić w kozi róg.

    Inna rzecz to danie sobie prawa do popełnienia błędów oraz umiejętność ich konstruktywnego zanalizowania a nie tylko przywoływania w pamięci i dręczenia się, to tyczy zwłaszcza błędów które wygenerowała choroba, jest to bardzo ważne, bo inaczej można tylko wyhodować sobie wewnętrznego krytyka i dręczyciela i już kompletnie nie umieć sobie dać rady w społeczeństwie. Pozostanie tylko opcja zabunkrować się w 4 ścianach z głową pod kocem i czekać na śmierć.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 11.11.17, 09:06
    U mnie w manii nie miałem żadnego poczucia wstydu ani większości negatywnych emocji i strachu. Piszę "większości" emocji bo np. wyrzuty sumienia to też emocje a je miałem tak samo jak miałem te pozytywne. Mania minęła a brak tych negatywnych emocji i strachu pozostał. Trwało to jakiś miesiąc ale uważam ten okres jako inny rodzaj choroby.
    Odnosząc się do Twojej wypowiedzi to każda negatywna emocja jeżeli przybiera zbyt wielkie rozmiary jest niedobra. Czy to będzie wstyd, zazdrość, poczucie winy, poczucie straty i tym podobne emocje, wyolbrzymione na pewno są destrukcyjne. Ale w rozsądnych zdrowych wyważonych proporcjach są moim zdaniem potrzebne bo służą jako takie "drogowskazy" naszego postępowania. Odnośnie wstydu to masz rację że jest to emocja bardziej kulturowa i dlatego bez niej, bez "zagrożenia" dla naszej samooceny nie wiedziałabyś jak zachowywać się taktownie. Oczywiście mogłabyś bazować na wcześniejszych doświadczeniach kiedy miałaś poczucie wstydu i się nauczyłaś jak się zachowywać w relacjach społecznych ale co z nowymi sytuacjami wymagającymi wstydu których dotychczas nie znałaś?
  • 11.11.17, 11:25
    No nie zgodzę się, wstyd jest dla mnie tylko destrukcyjny, żeby umieć się zachować wystarczy wiedza na temat reguł i empatia, wstyd nie jest potrzebny. Jest tak samo bez sensu jak martwienie się.
    Ciekawe swoją drogą co na temat wstydu mówi dzisiejsza psychologia.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 11.11.17, 22:41
    Też jestem ciekaw co by na ten temat powiedział psycholog albo psychiatra. A jeszcze bardziej to posłuchałbym kogoś kto ma tak jak my problemy z emocjami. Bo wiesz teoria a praktyka czasami kroczą innymi drogami. Wiedza psychologów i psychiatrów to w większości teoria. Wiedzą tyle ile im powiedzieliśmy (z nielicznymi wyjątkami).
  • 11.11.17, 23:09
    Szanowna Pani,
    Wstyd jest jednak ludzką emocją i każdy go czuje w różnych sytuacjach. Różne uczucia bywają bolesne, ale nie da się żyć bez nich. Bez smutku i tęsknoty, nie można czuć, że ktoś jest ważny. Jednak nadmierny smutek, który odczuwa się w depresji jest szkodliwy. Myślę, że podobnie jest ze wstydem - czasami może być konieczny i przydatny, a czasami może być problemem. Dziecko w pewnym wieku zaczyna się wstydzić swojej nagości i to pozwala na budowanie granic, świadomości, że jest sfera intymna, do której nie dopuszcza się każdego. Z drugiej strony nadmierny wstyd, albo zawstydzanie kogoś może negatywnie wpływać na poczucie wartości. Wstyd jest bardzo związany z poczuciem wartości i tym, co myślimy o tym, jak widzą nas inni. Wstydzimy się tego, że ktoś zauważy, naszą ułomność, coś co sami oceniamy, jako "brzydkie". I teraz dużo zależy od tego co jest w tej kategorii. Bo jeśli wstydzimy się naturalnych pragnień, albo potrzeb, to jest to niekorzystne. A jeśli wstydzę, się czegoś co rzeczywiście sprawia innym osobom przykrość, to wtedy wstyd miałby korygujące znaczenie. Nie wiem, czy takich myśli Pani oczekiwała... Pewnie można też poszukać bardziej naukowych badań o emocjach. Z tego co pamiętam, o emocjach pisał Paul Ekman, porównywał zachowania niewerbalne w różnych kulturach i wyodrębnił "uniwersalne" emocje.
    Pozdrawiam,
    Joanna Jaroszek, psycholog

    --
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 12.11.17, 19:00
    Mam tą książkę Paula Ekmana w pdf`ie. Jakby ktoś potrzebował to na prv.
  • 12.11.17, 23:23
    ja w nawrocie prędziutko wskakuje tu do Was, pomaga mi rozmowa, czasem ktoś da nadzieję, albo opieprzy. To kieruje mysli w różne strony a nie tylko pogrążanie w swojej niemocy ( depresja ty k&rw0) 😉
  • 09.11.17, 17:17
    Dzięki. Mi też pomagają w tym stanie książki psychologiczne i religijne. I niewiele ponad to.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.