Dodaj do ulubionych

Mój syn popełnił samobójstwo

25.01.18, 22:11
Mój synek popełnił we wrzesniu 2017 samobojstwo.
Edytor zaawansowany
  • ekspert.grupa_synapsis 25.01.18, 23:27
    Czy chciałaby Pani coś więcej napisać, porozmawiać, zapytać o coś?
    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • anitka392 26.01.18, 21:34
    Dziękuję za zainteresowanie. Wogole nie spodziewałam się odpowiedzi. Pogubilam się w tym wszystkim. Wypieram chęć rozmowy, nie poszłam na wizytę do psychiatry. Nie wiem czego chcę. Jestem zrozpaczona
  • lelum3 27.01.18, 21:00
    Twoja rana jest bardzo świeża. Nic dziwnego, że jesteś w totalnej rozsypce. Przełam się i idź po pomoc. Ktoś na pewno pomoże Ci uporządkować wszystko, z czym nie dajesz sobie rady. Ból nie minie, bo to wymaga długiego czasu, lecz zaprowadzenie ładu w emocjach i myślach przyniesie Ci ulgę.
  • anitka392 25.01.19, 23:49
    Próbowałam kiedyś napisać do Państwa Grupy wsparcia i dostałam odpowiedź że zajmujecie się rodzicami dzieci nienarodzonych i podobne. Nie neguję. Popieram. Ale szukałam innego wsparcia. Nie "wbilam" w wasze wsparcie. Rozumiem. Już nie szukam pomocy
  • lelum3 26.01.18, 10:06
    Współczuję z całego serca. Stracić dziecko to największa tragedia, jaka może zdarzyć się w życiu. Współczuję ... Tylko tyle mogę.
  • matylda333 26.01.18, 10:35
    Moze poszukaj dla siebie wsparcia.
  • anitka392 26.01.18, 22:02
    Tak wiem. Właśnie w ten sposób szukam. Myślałam że znajdę mamy które spotkała podobna sytuacja. Chciałam dowiedzieć się jak sobie poradziły i czy mają te potworne wyrzuty sumienia. Nie wiem co pisać. Tyle myśli w głowie bez odpowiedzi... ale bardzo dziekuje
  • megan.k 27.01.18, 05:47
    Bardzo proszę porozmawiać o tym z psychologiem, a jeszcze lepiej znaleźć grupę wsparcia dla osób z podobnymi problemami. Psycholog powinien wiedzieć, gdzie w Twojej okolicy znaleźć taką grupę. To może się nazywać np. "Grupa wsparcia dla osób, które przeżyły traumę". Rozumiem, że liczyłaś na to, że znajdziesz na tym forum kogoś, kto przeżył to samo, ale to przecież lepiej, że nikt taki się nie odezwał, bo można mieć nadzieję, że nikt z forumowiczów nigdy nie stracił dziecka w ten sposób.
  • lelum3 27.01.18, 08:10
    Ktoś z dystansem potrafiłby ocenić zasadność Twoich wyrzutów sumienia. Czasami bywa tak, że przypisujemy sobie winy za rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu. Czasami też zamykamy się w błędnym kole udręki, z którego sami nie potrafimy się wydostać.
  • ekspert.grupa_synapsis 27.01.18, 12:31
    Szanowna Pani,
    pomocy osobom w żałobie, o ile mi wiadomo, rzetelnej pomocy, udziela Fundacja NAGLE SAMI. Są tam profesjonaliści, ale można też nawiązać kontakt z osobami z podobnymi doświadczeniami. Sugeruję skorzystanie z tej pomocy. Strona internetowa: naglesami.org.pl/test.html
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • matylda333 27.01.18, 18:43
    Dziekuje za tą strone nie znalam jej a będzie dla mnie przydatna.
  • ekspert.grupa_synapsis 27.01.18, 19:56
    O, przez nieuwagę podałem adres do mniej ważnej podstrony, a nie do głównej strony Fundacji.
    naglesami.org.pl/
    SP
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • leda16 18.07.18, 09:40
    Polecana fundacja prowadzi pomoc ODPŁATNĄ podczas, gdy w takich problemach jak najbardziej przysługuje psychoterapia w PZP refundowana przez NFZ. Inną instytucją z placówkami zlokalizowanymi nawet w mniejszych miastach powiatowych są Ośrodki Interwencji Kryzysowej. Kwestią złej organizacji służby zdrowia jest niestety brak możliwości przyjmowania osób w żałobie poza kolejnością, dzięki czemu na ich nieszczęściu bogacą się takie właśnie fundacje. 130 zł za wizytę w przypadku psychoterapii długoterminowej (minimum rok) jest ogromnym drenażem kieszeni dla osób w żałobie, którzy np. stracili dziecko w wyniku przewlekłej choroby, gdzie NFZ finansuje ograniczoną ilość procedur a reszta wymaga ogromnej mobilizacji finansowej rodziców. Utrata dziecka jest największym ludzkim nieszczęściem. Proszę więc najpierw trochę się zastanowić, zanim poleci Pan następnej osobie tego typu "pomoc", ograniczoną zresztą do Warszawy, Tych i Wrocławia.

    --
    www.pmiska.pl
  • ekspert.grupa_synapsis 18.07.18, 20:25
    Do Pani/Pana Leda16
    Niepotrzebnie atakuje mnie Pani/Pan w obcesowy sposób. Można przecież rozmawiać normalnie. Zachęcam też do brania na bieżąco udziału w rozmowie w danym wątku, rozumie się wtedy lepiej jej dynamikę, zna lepiej rozmówców i nie „wyrywa się” się z kontekstu, po pół roku od jego napisania, jeden z postów.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Podobnie jak Pani/Pan, życzę wszystkim uzyskiwania dobrej i szybkiej pomocy psychologicznej w typowych poradniach zdrowia psychicznego i innych ośrodkach z kontraktem z NFZ. Mogą tam szukać pomocy, i ją faktycznie otrzymać, także osoby w żałobie. Pomoc ta może być wystarczająca, czasem jednak nie. Jeśli osoby po stracie osoby bliskiej szukają węższych specjalistów, np. psychologów od lat poświęcających się pracy właśnie z osobami w żałobie, to znalezienie ich w PZP będzie trudne, o ile w ogóle możliwie. Podobnie trudne będzie znalezienie tam grupy wsparcia dedykowanej specjalnie dla osób po stracie osoby bliskiej. Dobrze jest, że w sytuacji jaka jest (a nie takiej jaka powinna być) ofertę pomocy uzupełnia m. in. działalność niektórych fundacji. Fundacje, takie jak wspomniana w wątku, nie bogacą się. Jeśli wypracowują zysk, mają obowiązek przeznaczyć go na działalność statutową. Oczywiście, poza woluntariuszami, pracują tam osoby, które otrzymują wynagrodzenie. Pani/Pana post zachęcił mnie, i za to dziękuję, do wykonania dziś telefonu do tej fundacji i zapytania o koszt świadczonej pomocy. Okazało się, że informacje, które Pani podała nie są ścisłe: pierwsze spotkanie z psychologiem jest bezpłatne, dłuższa psychoterapia to koszt spotkania nie 130 zł, ale 100 zł w Warszawie, 80 zł we Wrocławiu i Tychach. Oczywiście mogą to być koszty, dla niejednej osoby, zbyt wysokie. Sądzę, że bardzo cenną formą pomocy mogą być grupy wsparcia dla osób po stracie osoby bliskiej. Koszt skorzystania z jednego spotkania grupy wsparcia to 10 albo 20 zł w zależności od miasta. Ze strony fundacji można dowiedzieć się także, że te grupy odbywają się nie w trzech miastach, ale ośmiu. Niech to wszystko nie zabrzmi jak reklama pracy tej fundacji, z którą osobiście nie wiążą mnie żadne więzi, ale niech będzie apelem, aby podawać tu możliwie sprawdzone informacje i nie deprecjonować pracy specjalistów, którzy chcą pomagać osobom w żałobie.
    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • leda16 19.07.18, 14:58
    Przykro mi, że poczuł się Pan atakowany, a moją wypowiedź odczytał jako próbę "nienormalnej rozmowy". Nie takie były moje intencje. Po prostu, pańską wypowiedź związaną nie tyle z konkretnym postem z ubiegłego roku, ile z samą problematyką żałoby uważam za powierzchowną i mało wnikliwą, czemu dałam wyraz w powszechnie akceptowanej formie. Żałoba jest traumą przewlekłą, w której pacjent czuje się podobnie, jak dziecko zagubione we mgle. Bezradny, przerażony, nieszczęśliwy. Typowym dla początkowego okresu żałoby (orientacyjnie 4-6 miesięcy, lub dłużej ) jest głęboka depresja, czasami nawet z elementami psychotycznymi, gdzie konieczna jest hospitalizacja. Wzrasta też wówczas ryzyko samobójstwa. I nie psycholog/psychoterapeuta powinien go wówczas prowadzić, nie grupa wsparcia, z jakiejś fundacji zarabiającej na tych, którym powinna pomagać, ( czyli de facto prowadząca działalność gospodarczą) tylko właśnie psycholog we ścisłej współpracy z psychiatrą. Zaniechanie farmakoterapii jest błędem, ponieważ jakby nie patrzeć, nie da się wyprowadzić pacjenta z tak głębokiej traumy samym "dobrym słowem". PZP jest jak najbardziej przygotowana do radzenia sobie z tą problematyką z uwagi na wymagania NFZ, odnośnie zatrudniania certyfikowanego psychoterapeuty podlegającego obowiązkowej superwizji. W tym kontekście nie wydaje mi się istotne, że pierwsza wizyta jest w owej "fundacji" darmowa, oraz cena wizyt następnych. Ta cena musiałaby być podwójna (psycholog+ psychiatra) + ew.10 zł. za grupę wsparcia. A jeśli te grupy odbywają się bez uczestnictwa psychologa/psychoterapeuty, specjalista nie ma żadnej orientacji na temat procesów w niej zachodzących i nie może w porę ingerować. Na pewno ma Pan rację twierdząc, że w PZP nie pracują "wężsi specjaliści" czyli psychologowie/psychoterapeuci od lat zajmujący się osobami w żałobie. Jednak fakty są takie, że zarówno w psychologii jak i w psychiatrii nie ma specjalistów od żałoby, nie ma certyfikatów "z żałoby" na podobnej zasadzie, jak Pan nie ma specjalizacji "z depresji" czy "ze schizofrenii". U psychologów temat interwencji w kryzysie pojawia się na studiach podyplomowych, w ramach uzyskiwania certyfikatu z psychoterapii. To + superwizja połączone z farmakoterapią w pierwszym okresie żałoby, zazwyczaj jest conditio sine qua non łagodzenia traumy.
    Nie uważam więc, abym moją poprzednią wypowiedzią "deprecjonowała specjalistów, którzy chcą..." wskazując bardziej efektywne, dostępne i co najważniejsze - darmowe możliwości pracy z pacjentami w żałobie, czyli PZP i Ośrodki Interwencji Kryzysowej.

    Ps. Leda, postać kobieca z mitologii greckiej rozsławiona przez obraz Leonarda da Vinci, Paula Ce'zanna i in.

    --
    www.pmiska.pl
  • mardaani.74 19.07.18, 15:30
    obecny ekspert jest najcierpliwszym jakiego tu kiedykolwiek mieliśmy i dający najbardziej wyczerpujące odpowiedzi jakie zdarzyło mi się słyszeć z ust lekarza przez moje 23 lata leczenia
    Rozumiem że niosą Cię emocje, ale naprawdę postaraj się trochę zwolnić, bo bardzo potrzebujemy wsparcia pana doktora, a jeszcze nam się spłoszy ptaszyna.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • zadz.iora 30.07.18, 12:55
    Podpisuję się. Dawno nie czytałam tutaj tak wyważonych i wyczerpujących wypowiedzi ze strony eksperta. Dodatkowo "ludzka twarz" doktora jest, dla mnie osobiście, wyjątkowo cenna, bo o to w internecie niełatwo.

    @leda - masz wyjątkowo napastliwy, miejscami wręcz agresywny, ton.
    Dyskutować trzeba umieć, Ty rozstawiasz po kątach. Przeczytaj dwa razy, zanim klikniesz 'wyślij', ok?
  • 1czarnykwiat 28.01.18, 21:51
    Witaj.Trzeci raz coś próbuje napisać i nie wiem co...jak..Nie powiem Ci że wiem co czujesz,bo to nieprawda,że rozumiem jak to jest,też nie powiem..że z czasem będzie trochę lepiej...to nieprawda...może po prostu będą chwile,minuty,kwadranse kiedy nie będziesz myśleć,rozpamietywac bo będziesz musiała się skupiać na sprawach codziennych...wiem to bo sama jestem matką córki która popełniła samobójstwo 24-06-2016 roku...na progu wakacji w piękny słoneczny dzień. .,wzięła kilkadziesiąt tabletek i zostawiła cały zły świat poza sobą. ..wiem ze nie jestem w stanie Ci pomóc ale chcę żebyś wiedziała że nie jesteś ...jedyna...pisz jeśli możesz, chcesz czy masz taką potrzebę. ..
  • lelum3 30.01.18, 09:17
    Nic, tylko Cię do serca przytulić.
  • nova_33 01.02.18, 17:52
    Przytulam.
    Kiedy czytałam co napisałaś płakałam.
    Moja córka we wrześniu 2017 próbowała popełnić samobójstwo. Na szczęście udało nam się ją uratować.
    Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak się czujesz.
    Bardzo często o tobie myślę.
  • queenbrookie 09.03.18, 21:50
    Anitko...strasznie mi przykro i bardzo Ci współczuję tej ogromnej i bolesnej straty.
    Nie wiem co napisać, bo rozumiem,że żadne słowa nie są w stanie przynieść ulgi.
    Mój mąż rok temu popełnił samobójstwo, do tej pory nie mogę się otrząsnąć:(
  • mardaani.74 11.03.18, 21:59
    Myślę że może dałybyście radę jakoś się nawzajem wesprzeć? może to głupia rada, ale możliwość porozmawiania z osobą która przechodzi przez podobną traumę czasem potrafi dać dużo wsparcia i siły.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • queenbrookie 14.03.18, 15:15
    Mardaani 74
    nie jest to głupia rada. Łatwiej rozmawiać z kimś kto ma podobne przejścia.

    Obecnie postanowiłam na terapię wrócić. Przed śmiercią męża zmagałam się ze swoimi demonami, po jego śmierci jest dużo gorzej.
    Dziękuję,że się odezwałaś do mnie.
  • mardaani.74 14.03.18, 20:30
    Grunt żebyś nie była z tym wszystkim sama. Dobrze że napisałaś i dobrze że zebrałaś się w sobie na terapię. To wszystko co człowieka dręczy trzeba najpierw wypowiedzieć, nie zamykać się w swojej głowie. Będzie dobrze, szczerze Ci tego życzę.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • bezradna1234 14.03.18, 14:00
    mojej Córki kolegi brat popełnił samobójstwo....
    Jej pamiętnik też kiedyś znalazłam, chwilowo udało sie pomóc, chwilowo, mysli powracają...
  • queenbrookie 14.03.18, 15:26
    Bezradna,

    poszukajcie pomocy. Szkoda samemu męczyć się z takimi myślami
  • lieft 16.03.18, 10:18
    Myślę, że podstawowe pytanie, to czy masz sobie coś do zarzucenia. Bo jeżeli nie, jeżeli byłaś dla syna dobrą matką, gdzie czuł Twoje wsparcie, matczyną miłość, zainteresowanie, poczucie, że był dla Ciebie kimś wyjątowym, to nie masz sobie nic do zarzucenia. Inaczej zupełnie mogą się czuć rodzice, którzy dziecku nie dawali siebie, gdzie dziecko było chowane samopas, bez miłości, kontaktu z rodzicami, gdzie było pozostawione samemu sobie ze swoimi problemami, a gdy próbowało pomoc od rodziców uzyskać, dostawało np w twarz, było wyzywane, czy wręcz wyrzucane z domu np w przypadku, gdy rodzice dowiedzeli się, że jest gejem, lesbijką. Tacy rodzice mają to życie na sumieniu i niech cierpią.

    --
    NO for POLAND.
  • mardaani.74 16.03.18, 11:04
    wydaje mi się, że taki rodzic by tutaj nie napisał

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • pati67m 13.04.18, 14:36
    dlaczego?
  • eliza106 25.04.18, 17:15
    6 lat temu założyłam wątek pt: :: Samobójstwo mojego Syna::, można pisać po takiej stracie jak najbardziej, wejdź Anitko na ten wątek, może Ci pomoże zrozumieć i z czasem pogodzić się zs tą ogromną stratą. Przytulam mocno !!!!!!!

    --
    Elizabeth
  • anitka392 10.03.19, 22:25
    Jaki jest link.przepraszam mój mąż nie akceptuję takich stron
  • anitka392 07.07.18, 01:48
    Masz rację. Mam wyrzuty sumienia i nie masz racji. Nie wiedziałam że że go krzywdzę. Uczylam szacunku do ludziś i miłości do rodziny. Niepodziałało .
  • eliza106 25.04.18, 17:20
    Może moja historia choć trochę Ci pomoże ??????????///

    --
    Elizabeth
  • mardaani.74 25.04.18, 18:46
    Myślę że wsparcie drugiej osoby w podobnej sytuacji jest bardzo cenne. Może napisz do Anitki maila, bo ona już tutaj chyba nie zagląda.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 27.07.18, 23:26
    Cały czas zaglądam. Mija czas, czuję się coraz gorzej. Śni mi się. Żegna się ze mną i przytula. To są najpiekniejdze moje chwile i naj gorsze. Blagam boga żeby mi go ododał. Minęło tyle czasu. Przecież wierzę.
  • odcien_czerwieni 01.05.18, 13:41
    Dzień dobry! Poruszany tutaj temat jest dla mnie tak bolesny, że moje oczy wypełniają się łzami....Mój UKOCHANY SYN popełnił samobójstwo 02.04.2018 i był to cios prosto w moje serce /nie tylko moje/:( Miał dopiero dwadzieścia kilka lat i całe życie przed sobą!!!Nic nie wskazywało, że coś go dręczy!!! Zawsze radosny i uśmiechnięty....do dziś nie dotarło do mnie, że to się wydarzyło, że już go nigdy nie zobaczę:( TO NIE JEST MOŻLIWE!!!!!!
  • anitka392 27.07.18, 23:55
    Wiem jakie to ciężkie i niezrozumiałe. Ja modlę się mimo że mam wątpliwości. Nic ci nie pomoże. Przykro mi że tak piszę. Gdyby nie drugie dziecko zrobilabym to samo. Mam wrażenie ze jest coraz gorzej
  • leda16 29.07.18, 23:00
    Czemu się nie leczysz, choćby dla drugiego dziecka? Ono widzi Twoje cierpienie i cierpi podwójnie. Pomóż mu.

    --
    www.pmiska.pl
  • 2login 15.08.18, 11:39
    Mój przyjaciel popełnił samobójstwo. Jeden z najlepszych ludzi jakich znałam. B. inteligentny, dobrze wykształcony etc. A poza tym o wielkim sercu. Po tym jak się dowiedziałam o tej tragedii, wysłałam kwiaty jego rodzinie, mówiące o tym, jak im współczuję. Podobno, nie powinno się drażnić rodziny kondolencjami w takiej sytuacji, ale ja wiem, że życie bywa b. skomplikowane. Bardzo Pani współczuję. Być może piękna wrażliwosć, której on w Pani otoczeniu się nauczył, jednocześnie stała się dla niego również ciężarem. Tak to właśnie bywa... Z mojej strony mogę Pani napisać że po śmierci tego kolegi przewartościowałam swoje życie. Było mi wstyd że mu nie pomogłam, chociaż widziałam że mógł być zagubiony. Nauczyłam się żeby być bardziej otwartą oraz pomocną. Ponieważ strata tego człowieka była stratą nie tylko dla mnie - to był naprawdę niesamowity człowiek, więc jest go szkoda, żal że właśnie tacy ludzie odchodzą. Proszę się trzymać. Pozdrawiam. Bardzo Pani współczuję.
  • 2login 15.08.18, 11:49
    Może napiszę więcej, choć może to być teza ryzykowna. Ten mój przyjaciel albo może tylko mój kolega stał się dla mnie powodem do próbowania bycia lepszym człowiekiem i tworzenia lepszego świata. Mam go w sercu i nie zapomnę o nim.
  • anitka392 06.09.18, 19:59
    Bo się wstydzę ze to moja wina i nie nadaję się na matkę
  • afq 28.09.18, 16:17
    anitka392 napisał(a):

    > Bo się wstydzę ze to moja wina i nie nadaję się na matkę

    nie wiem czy to cos da, czy rzuci inne swiatlo
    zastanawiałem się czy to tu napisac.. to trudne tez dla mnie

    dwukrotnie podejmowałem w swoim życiu samobójcze próby
    dziś zupełnie nie rozumiem dlaczego tylko takie wyjście widziałem
    zbyt wiele małych problemów na mnie wtedy spadało
    żaden z nich nie był wielki, razem wzięte były zbyt duże
    gdybym nawet wtedy rozmawiał z kims bliskim, z rodzicami
    nie zobaczyliby w nich zadnej tragedii
    to po prostu były jakies chwile nieracjonalnego widzenia
    chwile.. czy okresy
    do tego skrzętnie ukrywałem przed bliskimi moj spadający na łeb nastrój
    na prawdę dziwnie sie wtedy myśli, zamiast czuć naturalna potrzebe ratowania siebie
    robi sie wszystko na odwrót

    mama potem pytała mnie.. "synu, co my z tatą zrobiliśmy nie tak?"

    odpowiadałem zgodnie z prawdą, że niczego takiego nie zrobili

    pozdrawiam ciepło

  • zwichrowana12 09.02.19, 22:07
    Moja mama popełniła samobójswto w 2017. Też się obwiniam że byłam zła córką i też trudno mi się z tym pogodzić. Był okres ciężki w moim życiu że odpychałam od siebie ludzi, wszystkich nie tylko mame, tkwiłam w nieudanym małżeństwie a ona wiem jak bardzo się martwiła. Mama miala swoje problemy. Ja bylam zbyt skupiona na sobie. Depresja. Ona tez ja miala na pewno tylko swietnie to maskowala, mam wiele po niej w sobie. Dzisiaj moge tylko prosic ja o wybaczenie i żałować. Mamie wybaczyłam. Zostawiają nas z czymś niewyobrażalnie trudnym i ciężkim i my musimy z tym żyć. Ja mam swoje dzieci już i muszę się podnieść bo nie chce popełnić tych samych błędów.
  • zoltanek 12.02.19, 00:15
    jak możesz obwiniać mamę o samobójstwo? nie mogę tego zrozumieć. czy akt przeciw naturze, przeciw najbardziej atawistycznym odruchom przetrwania sam w sobie nie udowadnia toczącej jej choroby. pojmuję to jak wypadek, chorobę. ja widzę tu miejsce tylko na współczucie. i bardzo Ci współczuję.

    --
    lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
  • zwichrowana12 15.02.19, 23:11
    Radziłabym przeczytać jeszczec raz mój wpis jeśli był kierowany do mnie. Ja rozumiem dlaczego ludzie popełniają samobójstwo, potrafie zrozumieć ten psychiczny potworny ból. Sama miałam depresje wiem jak to jest udawać przed światem że wszystko jest w porządku a dusza w środku rozpaczliwie cierpi. Nie obwiniam mamy. Mam pretensje co najwyzej do siebie jak chyba każdy kto stracił bliskiego w ten sposób. Ale to nie zmienia faktu że Ci co zostają dzwigają ogromny ciężar, zmagają sie z różnymi emocjami, był okres że byłam zła, miałam żal pytałam dlaczego nam to zrobiła. Trzeba się pogodzić i wybaczy nie tylko tej co nas zostawia ale i sobie
  • mardaani.74 15.02.19, 23:48
    wybaczyć samobójstwo z powodu choroby psychicznej to jak wybaczyć że ktoś zachorował na raka

    wybaczanie jest przereklamowane, co to znaczy wybaczyć Twoim zdaniem? moim zdaniem to zaklinanie rzeczywistości

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 23.01.19, 21:46
    'Napisz jak się czujesz i Ci i Ciebie słychać Jak sobie poradziłaś z traumą po odejsciu
  • mardaani.74 23.01.19, 23:07
    a Ty jak się czujesz Anitko, znalazłaś jakieś wsparcie?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 25.01.19, 22:32
    Wiesz kiedy skończyła się nadzieją... w 1 rocznicę śmierci. W kościele na mszy . Wiesz czemu. Bo myślałam ze on przyjdzie i powie: mamo to był żart, chciałem Was przestraszyć. A on nie przyszedł. ... naprawdę czekałam. I potem uświadomiłam sobie ze nie przyjdzie, nic już nie powie... że nie żyje. Płakałam bardziej niż na pogrzebie. A teraz wiem że każdy dzień to dzień do spotkania się z nim. Czekam codzienne żeby pojechać na cmentarz. Na prawdę nie mogę doczekać się kiedy mąż wróci i pojedziemy. I potem jak tam jestem to nic nie czuję. To nie jest jego miejsce. Nie wierzę że on nie żyje. ...
  • anitka392 25.01.19, 22:38
    Ale wiesz co jeszcze chciałam napisać ze obok tego wszystkiego muszę wieść normalne życie. Mam córkę która wymusza chodzenie do pracy, śmianie się. Normalne życie. i udaje mi się ja oszukać ze wszystko i mnie ok.
  • anitka392 08.03.19, 22:58
    A nie znalazłam wsparcia. Żyje mi się chujowo. Jak córka chce iść do sklepu to tak myślę jak ją zabije samochód to się zabije. To moje jedyne myślenie
  • jegoimojemalezycie 24.01.19, 08:15
    Z całego serca Ci współczuję. Strata dziecka to najbardziej bolesna strata. Mam olbrzymią nadzieję, że znajdziesz pomoc, mądrych ludzi, którzy pomogą Ci przez to przejść. Ale to na pewno nie jest Twoja wina. Tutaj nie ma winy ani winnych.
  • mardaani.74 24.01.19, 16:53
    zmartwię cię ale może w tym przypadku akurat nie ma winnych i winy ale bardzo często są,
    i czasami są to rodzice, niestety

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 25.01.19, 23:35
    Dziękuję za słowa otuchy ale jak zabija się dziecko to jest tylko wina rodziców. Gdyby miał do mnie zaufanie to by tego nie zrobił. To tyko moja wina. Ale nie chcę być hipokrytką. Starałam się. Coś mi nie wyszło. Po prostu byłem zła matką
  • mardaani.74 27.01.19, 01:41
    Uważasz, że rodzice dzieci które nie popełniły samobójstwa to są wszyscy dobrzy w swojej roli i nie popełniają błędów i tp dlatego ich dzieci żyją, że oni są jacyś lepsi od Ciebie? Rozejrzyj się, gdzie Ty widzisz to dobro w rodzinach? ja widzę trochę dobra i ogrom zła, tylko przypadek czasem decyduje czy młody człowiek w trudnej sytuacji podejmie próbę czy nie, częściej to jednak instynkt samozachowawczy niż jakiekolwiek wsparcie pozwala wycofać się znad krawędzi. W młodości czasem sprawy banalne potrafią wywołać tak silne emocje że można się targnąć na życie, wystarczy pierwsza zawiedziona miłość. Coś co kilka lat później nie wywołałoby nawet większego załamania potrafi przywieść do samobójstwa. Nie zawsze da się to zauważyć, nie każdy wysyła znaki ostrzegawcze.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 25.01.19, 23:44
    Dziękuję
  • anitka392 26.01.19, 00:06
    Wiesz co. Niepotrzebnie mnie żałujesz. Mam kurwa dosyć. Mój syn nie zyje a ja tu sobie na forum rozmowę uskuteczniam jaka jestem biedna! Nie kurwa nie ja jestem biedna. Tyko mój syn co nie żyje. Powinnam nie żyć. A ja żyję i się mądrze
  • mardaani.74 27.01.19, 01:32
    ale co konkretnie sobie zarzucasz?
    ja nie jestem wierząca, dla mnie życie kończy się śmiercią, i dlatego że jest takie ulotne i kruche i jedyne jakie mamy jest dla mnie cenne. Liczy się każdy dzień, bo nie wiemy co będzie jutro. Nie jest prawdą że żyje się naprawdę tylko wtedy kiedy wszystko jest dobrze, kiedy jesteśmy zadowoleni, szczęśliwi. Życie składa się też z bólu, smutku i rozpaczy i to też są ważne chwile to też jest prawdziwe, ważne życie które też trzeba odważnie przeżyć.

    Twój syn co nie żyje nie jest biedny, on już nie jest. Biedni są Ci co pozostali ze swoim bólem, wyrzutami sumienia, wątpliwościami które nigdy się nie rozwieją. Taka jest prawda. Biedna jesteś Ty jako matka, biedna jest Twoja córka jako dziecko ocalałe i siostra. Być może też inni ludzie którym Twój syn był bliski, którzy go opłakują.

    Pozwól sobie na żałobę, na rozpacz, ale walcz o normalność o dalsze życie jeśli na razie nie masz siły dla siebie, to dla twojej córki, bo miej świadomość że ta śmierć może pociągnąć za sobą jej zmarnowane życie. Jeżeli udźwigniesz ten ciężar dla dobra córki to będzie najlepszy dowód na to że jesteś dobrą matką i to będzie bardzo, bardzo ważne i dla takiego celu warto żyć i warto odważnie stawić czoło własnemu cierpieniu. Czy podejmiesz wyzwanie?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 08.03.19, 22:52
    Dziękuję. Naprawdę dziękuję. Tak ja żyję. Dla mojej córki. Ale ja nie mogę się z tym wszystkim pogodzić i odnaleźć. Miałam dom. Rodzinę. Chłopca synka o którym marzyłam bo miałam same siostry. 20 lat z nim żyłam. Udawało mi się. Jak wrząca woda wysłała mu się na męskie sprawy to tylko mi pokazał. I się zabił. Bo mnie zawiódł. Dlaczego? Bo miałam zbyt wygórowane wymagania. Nienawidzę siebie
  • anitka392 08.03.19, 23:17
    Miało być bo ja zawiodlam
  • mardaani.74 08.03.19, 23:55
    Wielu rodziców ma zbyt wygórowane wymagania. Nie wiem czy słusznie aż tak się obwiniasz. Być może wcale nie popełniłaś żadnego większego błędu wychowawczego i nie z Tobą ani sytuacja w rodzinie to miało związek. Młody wiek, silne chwilowe emocje i nieszczęście gotowe.
    Nie wiem jak można Ci pomóc, wydaje mi się że bez pomocy możesz sobie nie poradzić, a jesteś bardzo potrzebna. Jak córka się czuje z tą sytuacją, rozmawiałaś z nią o tym?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anitka392 10.03.19, 21:40
    Tak. Rozmawiamy kiedy tego potrzbuje. Niebzmuszam jej do niczego. Chodzi na cmentarz kiedy chcę. Płacze kiedy potrzebuje. Ale przy niej jestem silną. Bo mi powiedziała. Że nie chcę żebym płakała. I tu jest paradoks. Przy niej lub inaczej dla niej to zło się nie stało. Ona wie ze się stało ale nie chce zebyb to rozstrzasac.chcę żyć dalej tak jak było. Więc ja muszę móc dwie twarze. I czasem pekam. Nie nie potrzebuję psychologa. Muszę wiedzieć kiedy być kim
  • anitka392 10.03.19, 21:49
    Nikt z Was nie wie co to stracić dziecko które zabilo się przez Was. Jestem tak zmęczona ta myślą ze samą chciałabym już nie żyć. Ale żyję po to żeby dowiedzieć się ze on dalej żyje. Że jest życie pozagrobowe. Od kiedy on nie żyje mam wątpliwości. A wy? Wierzycie?
  • anitka392 10.03.19, 21:57
    Ostatnio jak byłam na cmentarzu przyjechał kolego mojego syna. Wanem. Z dzieckiem. Tak się ucieszyłam ze ktoś oprócz nas go odwiedza. Chciałam podejść i nagle zobaczyłam przyszłość bez mojego syna. Zaczęłam płakać i to nie miało końca minęło tyle czasu. Kurwa czas nie goi ran. Właśnie jestem na takim forum jak cofnąć czas....
  • mardaani.74 10.03.19, 22:51
    muszę o to zapytać wprost.
    piszesz że syn zabił się przez Ciebie, co konkretnie mu zrobiłaś?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 11.03.19, 01:24
    Gdyby Bóg chciał być okrutny byłby lepszym skurwysynem niż jest. To naprawde nie jest trudne wyrządzić zlo.

    Możliwe ze twoj syn zyje.

    I to nie jest twoja wina ze nie zyje. Mimo swojej miłości warto zauważyc jego indywidualność i to docenić. WIdzenie go ciągle jako element swojego ciała to nie jest to czego oczekuje. Samobojstwo jednak mimo wszystko ma coś z wojownika.
  • mardaani.74 10.03.19, 22:50
    Nie gniewaj się ale w takiej sytuacji psycholog to za mało, potrzebujesz psychoterapii i prawdopodobnie psychiatry
    To co piszesz brzmi bardzo niepokojąco.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.