Dodaj do ulubionych

Czy macie nadzieję na lepszą przyszłość?

06.03.18, 16:16
Czy macie nadzieję na lepszą przyszłość? Na to, że da się żyć godnie mimo choroby?


--
www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

inspiracjemoje.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • mardaani.74 06.03.18, 19:28
    da się też wyzdrowieć, ewentualnie na tyle ustabilizować sytuację, że choroba nie będzie dominować nad całym życiem.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • nebelowa 07.03.18, 10:47
    Mysle, ze nie ma co nadziei w to wplatywac, tylko wlasnie pracowac nad tym, aby tak bylo.
    Choroba jest, ale to od nas samych wiele zalezy.
  • mardaani.74 07.03.18, 12:29
    co więcej życie nadzieją, to takie myślenie magiczne, pozwalanie na to żeby sprawy wokół nas toczyły się jakby poza naszym udziałem i kontrolą, to skazywanie się na beznadzieję czekania. W działaniu jest motor który nas napędza, daje poczucie zadowolenia, kontroli nad życiem. Lepiej robić, zaryzykować i się pomylić niż nie robić. Życie to ruch, zmiany. Żeby poczuć szczęście trzeba zaryzykować, bez ryzyka nie ma poczucia satysfakcji że coś się udało. Kto chce pływać musi skakać do wody.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • bhuzdur 07.03.18, 14:44
    Trzeba zaakceptowac wszystko. Nie wszyscy moga wygrywac. Ale wszystkich czeka to samo. Kazdy z nas umrze, a nasze zycie nie ma najmniejszego znaczenia.
  • mardaani.74 07.03.18, 15:11
    ładnie to ująłeś, dokładnie tak, i w zasadzie dojście do tego prostego wniosku zsyła na człowieka spokój

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mona.blue 07.03.18, 14:59
    Dzięki na zwrócenie uwagi na wagę działania. Jednak wydaje mi się, że aby zacząć działać tomtrzeba mieć nadzieję, że to coś da, że się uda poprawić nasza sytuację przez to działanie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • mardaani.74 07.03.18, 15:14
    jest wręcz przeciwnie

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • bhuzdur 07.03.18, 15:49
    Nic nie ma sensu ani znaczenia. Jesli istnieje Bog i dusza itp to jest szansa na jakies istnienie po smierci. Jesli jest tylko zycie biologiczne nasze istnienie nie ma zadnego sensu.
  • mona.blue 07.03.18, 17:17
    Ma znaczenie - dążyć do zbawienia, do życia po śmierci w jedności z Bogiem.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • mardaani.74 07.03.18, 17:29
    Takie myślenie powoduje że ludzie wpadają w bierność tutaj i godzą się na sytuacje na które godzić się nie powinni bo ktoś sobie kiedyś sprytnie wymyślił, że za to dostaną "nagrodę w niebie". To prowadzi do permanentnego zaplątania w życiu, braku poczucia własnej siły i możliwości, czekania na cud z nieba i tolerowania sytuacji i spraw których tolerować się nie powinno, po prostu marnowania jedynego co naprawdę mamy czyli teraźniejszości.
    Generalnie religijność czy to w katolicyzmie czy innej tzw "dużej" religii dla kobiety to kompletna kaszana, wieczne wyrzeczenia, znoszenie cierpień i upokorzeń, tolerowanie narzuconych ograniczeń we wszystkich sferach oprócz stania przy kuchence, jest to raczej męski pomysł na wygodne życie, sprytny trzeba przyznać samograj.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 07.03.18, 17:33
    Co ciekawsze, osoby głęboko wierzące bardzo mocno odczuwają poczucie braku sensu istnienia, beznadziei, samotność i strach przed śmiercią, ot taki paradoks, a powinny być właśnie silniejsze tą wiarą w lepsze jutro, obiecaną nagrodą itd. jeżeli wiara nie daj im nawet tego a wszystko co naturalne czyni nienormalnym i czyni życie nieznośnym pasmem wyrzutów sumienia i poczucia winy to po co w tym tkwić? ze strachu przed piekłem? serio nie rozumiem tego?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mona.blue 07.03.18, 18:01
    Życie wiara to nie jest nieustanna euforia, nadzieja itp. Jak to określali świeci są okresy integracji, a pomiędzy nimi okresy dezintegracji, gdy właśnie traci się te nadzieje, radość, spełnienie. Ale sens widzi się nawet w cierpieniu, że ono oczyszcza nas,, jest też pokuta. Co do sensu istnienia to widzę go, również strach przed śmiercią nie jest już u mnie taki duży jak kiedyś.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • nebelowa 07.03.18, 19:04
    Zacytuje z "Misia"" Nie mieszajmy tu dwoch roznych systemow walutowych. Nie badzmi Pewexami. " Dla mnie mieszanie spraw wiary z tym, czy sie ma szanse na godne zycie jak w pytaniu, nie ma nic ze soba wspolnego.
  • nebelowa 07.03.18, 19:11
    Uwazam tez , ze nie ma ogolnej definicji pojecia "godne zycie mimo choroby" i kazdy musi sa ja sam ulozyc, aby moc spojrzec, czy rzeczywiscie nie jest ono tak odlegle.
  • mardaani.74 07.03.18, 17:44
    ale czy musi mieć sens, o co chodzi z tym sensem? dlaczego istnienie MUSI mieć jakiś wyższy cel, wyższy sens oprócz samego bycia?
    ludzie mają w głowach same "MUSI" i "NIE MOŻNA" nic dziwnego że im się żyć nie chce, są codziennie podtruwani przez własne myśli.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mona.blue 07.03.18, 18:02
    Psychiatra Victor Frankl twierdził, że duża część zaburzeń psychicznych bierze się z poczucia braku widzenia sensu życia.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • mardaani.74 08.03.18, 11:27
    bywa odwrotnie, z powodu zaburzeń psychicznych nie ma się poczucia sensu życia, nie można doświadczać radości itd

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • electron_blue 09.03.18, 08:15
    A z czego wywodzisz to, że życie biologiczne nie ma sensu? Tylko z tego, że nie jest wieczne? Religia tak oczadziła wielu ludzi, że nie potrafią już dostrzec wartości tego, co niepełne i nietrwałe. Albo wieczność albo nic? Przecież to oczywista nieprawda? Nie zdarzył Ci się w życiu choćby moment, który był tak piękny i ważny, że doświadczyłeś wtedy uczucia pełni i sensu? Jak dla mnie - takie doświadczenia właśnie wystarczą, by docenić tu i teraz, a nie szukać na próżno niepewnej wiecznosci.
  • mardaani.74 09.03.18, 11:04
    otóż to, ludzie tracą bezpowrotnie jedyne co mają czyli "tu i teraz" na rzecz jakichś wyobrażeń, przez co ta szklanka to już zawsze do połowy pusta a trawa bardziej zielona u sąsiada. Ale to są już tak przez pokolenia wdrukowane schematy i tak na mur zacementowane, że koparką nie wykopiesz, muszą sami dojść do ściany.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • nebelowa 09.03.18, 12:15
    jeszcze dodam, ze slowo nadzieja kojarzy mi sie od razu z utworem Asnyka przerabianym w liceum. Jako mistrzyni cytatow prosze: "
    Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
    Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
    Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
    Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

    Pamietam ten poczatek dokladnie, bo wowczas jako nastolatka bylam zalamana, ze nie jestem w stanie takiej pieknej, wielkiej, niezlomnej nadziei miec, tylko jakis takie wszystko niemrawe krzywe, slabe, bez zapalu i gdzie mi tam do omawianych bohaterow literackich. Teraz to mnie smieszy, ale wowczas wcale mi do smiechu nie bylo.
  • mardaani.74 09.03.18, 17:00
    oj karmiono nas takimi kawałkami, karmiono, co wrażliwsze jednostki mogły zabłąkać się na manowce, a niewrażliwe jednostki dopadła religia, tradycja, "tak wszyscy robią" "bądź taka nie bądź taka"
    wciąż wbija się dzieciom do głowy że z jednej strony mają być wyjątkowe, wyróżniać się a z drugiej pasować do szeregu. Sprzeczne informacje, nie dające się pogodzić ze sobą oczekiwania, do tego wszystkiego zepchnięte głęboko własne potrzeby, nieuniknione w każdym życiu tzw stresy dnia codziennego i pierwsze traumy. Rodzina która powinna być wsparciem cała pokrzywiona, bez umiejętności podstawowej komunikacji, pełna jakichś napięć, w dziwnym obłędnym kieracie codziennych nawyków i poglądów co do których nikt nie zastanawia się nie poddaje krytycznemu osądowi, weryfikacji. Trwanie latami w głębokich traumach, tematach tabu, braku ciepła, serdeczności. Kto zna rodzinę którą się zwyczajnie lubi? nie jest tylko lojalna wobec siebie "bo w końcu to rodzina", nie spotyka się "bo wypada" ale dlatego że się lubią, tęsknią, chcą spotkać się, lubią ze sobą być rozmawiać? Ja spotkałam takie tylko w książkach + moja własna bardzo podstawowa komórka. Nic nas w wychowaniu nie wzmacniało, wszystko podcinało skrzydła, gasiło dziecięcą umiejętność cieszenia się życiem samym w sobie. Jak się uda odbudować choć kawałek tego wszystko zaczyna wyglądać inaczej.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • calafiore 07.03.18, 17:04
    Nie da się żyć godnie, trzeba walczyć. Niestety również z tymi, co mają z założenia pomagać, a szkodzą, często zabierają środki do życia. Oczywiście piszę na podstawie swoich doświadczeń. Ktoś może mieć więcej szczęścia.
  • pola.t 07.03.18, 18:04
    Mimo, że nie szukam sensu uważam że nie stać mnie na lepszą przyszłość. Myślę, że będzie tylko gorzej ewentualnie tak jak obecnie czyli nieciekawie. Mam poczucie tego że to co miało mnie fajnego spotkac to spotkało a reszta to tylko sama porażka. Dużo myślę ostatnio o tym czy tak ma wyglądać moje życie? juz nie mam nadziei, nie wierzę już w nic. To wszystko jest takim kamieniem u szyi, który nie pozwala wynieśc się nad wyzyny .


    --
    .to, że milczę nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
  • calafiore 07.03.18, 18:31
    Sensu nie ma co szukać bo go nie ma i dotyczy to wszystkich ludzi bez wyjątku. Natomiast wiadomo, że jeśli już tu jesteśmy to zależy nam żeby jakoś żyć albo się zaj.bać jeśli jest za ciężko ;0
  • bhuzdur 08.03.18, 10:02
    Za duzo rozkminiacie co i jak...
  • mardaani.74 08.03.18, 11:28
    Ty to już wszystko wiesz, prawda?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • stncwrmst 08.03.18, 13:05
    Troche sie nauczylem.
    Cos na dobre samopoczucie:
    www.youtube.com/watch?v=x0ZSWN7Iumg
  • kwiatek884 08.03.18, 14:56
    Mój wujek już parę lat choruje, ma słabsze i lepsze okresy, ale wierzymy że wyjdzie z tego.
    Wydaje mi się, że powodzenie w leczeniu depresji zależy przede wszystkim od przyczyny…


  • mardaani.74 08.03.18, 15:01
    wydaje Ci się, powodzenie w leczeniu depresji zależy od wielu czynników

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • nebelowa 08.03.18, 18:21
    i tu sie calkowicie zgadzam z przedmowca, ale do tego wniosku dochodzi sie niestety dopiero po latach...
  • queenbrookie 09.03.18, 22:00
    Nie widze obecnie szansy na lepszą przyszłość. Mój mąż rok temu popełnił samobójstwo, ja czuję się winna, bo nic nie zauważyłam. Choć jestem załamana to żyję aby nie dobijać mojej rodziny. No i mam dziecko, dla niego muszę być silna, chociaż każdego dnia czuję ból
  • mardaani.74 11.03.18, 21:57
    Czy masz jakieś wsparcie psychologa, terapeuty? jeśli nie to chyba dobrze byłoby to rozważyć, bo to ogromne obciążenie, sama możesz sobie z tym nie poradzić.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • queenbrookie 14.03.18, 15:25
    Mardaani,
    to już drugie miejsce gdzie mi odpisujesz. Dziękuję.
    Wracam na terapię, jestem gotowa i czuję,że muszę bo to moja ostatnia nadzieja.
  • mardaani.74 14.03.18, 20:28
    Mam nadzieję że terapia da Ci wsparcie i pomoże znaleźć w sobie potrzebną siłe i pozwoli zrzucić z siebie ciężar (zgaduję że poczucia winy, żalu, złości, bo to normalna reakcja na taką sytuację).

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • queenbrookie 20.03.18, 21:49
    różne rzeczy czuję, od żalu i poczucia winy po złość.
    Byłam na dwóch konsultacjach z psychoterapeutką i to wydaje mi sie szokiem ale jakoś poczułam się lepiej. Zrozumiana i taka no nie wiem..zaopiekowana i hmmm nie wiem jak to opisać.
    Boję się zapeszać.
  • mardaani.74 21.03.18, 09:29
    Nastaw się na cały wachlarz emocji i na to, że to tak właśnie ma być, to norma. To, że z którejś wizyty wrócisz np przybita nie oznacza że to była "zła" terapia. Tu chodzi bardziej o zrozumienie i zaakceptowanie swoich emocji, reakcji, nauczenie się jak się ze sobą obchodzić, wyprostowanie pewnych błędnych myśli, przekonań, dochodzenie do pewnych wniosków wymaga konfrontacji z prawdą a to chwilowo potrafi zaboleć, ale potem jest lepiej. To taka różnica jak wyrwanie zęba a chodzenie przez długi czas z mniejszym ale ciągłym bólem.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • lieft 16.03.18, 10:11
    A ja bym uszanował każdą śmierć, samobójstwo. To czyjść wybór i nie ma w tym niczyjej winy, chyba, że była to poważna choroba psychiczna, ale to też bym się w tym wypadku absolutnie nie obwiniał. Mam duży szacunek do samobójców, bo wiem, że w określonej sytuacji zachowam się podobnie, wiem, że to wybór każdego z nas, nie można nikomu ograniczać jego wyborów, a wiem, że większość ludzi chce tak robić i to robi; mówią innym jak mają żyć, co im wolno, czego nie - tak robią od zawsze ci, którzy dorwą się do władzy, tworzą tzw prawo, itd itp. Ale i osoby nie związane z władzą potrafią decydować o tym, jak ma żyć ich sąsiad, kolega z pracy, znajomy. Ludzie potrafią zwracać uwagę na ulicy, bo ktoś inaczej wygląda, mówi, nie reaguje tak, jak wg nich powinien. Każdy, ale to każdy dla mnie ma prawo decydowania o sobie, również o długości swojego życia i to należy zawsze uszanować.

    --
    NO for POLAND.
  • mardaani.74 21.03.18, 09:23
    tylko popartrz z drugiej strony, ten ktoś coś zadeklarował, powołam na świat dzieci a potem nagle znika i zostawia tą drugą osobę pomijając już kwestię jej psychiki z całą tą odpowiedzialnością. Całkowicie wolny wybór nie istnieje w tym przypadku, bo po prostu to jest czyjaś konkretna krzywda, a wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna wolność drugiego. Co innego byłoby gdyby autorka wątku decydowała się na ten związek mając świadomość że on ma takie problemy, wtedy to już jej wybór, ale jej wolność została potraktowana w sposób drastycznie niesprawiedliwy.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 21.03.18, 09:24
    "powołał"

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • lieft 16.03.18, 10:05
    To zależy czy ktoś jest z natury optymistą, czy pesymistą. Ja jestem realistą i wiem, że sibie nie prezskoczę. W poważnej chorobie bym się zabił.

    --
    NO for POLAND.
  • mardaani.74 16.03.18, 10:10
    a miałeś już "poważną chorobę"? bo wiesz, często się człowiekowi coś wydaje a życie weryfikuje

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.