Dodaj do ulubionych

pozytywne skutki diagnozy

13.03.18, 08:56
Streszczenie: pol roku temu po 20 latach niezbyt trafionych prob leczenia ciezkiej depresji zdiagnozowano u mnie CHAD typu 2. - depresje sa ciezkie, a hipomania brana jest przez wielu jako stan ozdrowienia. mania nie wystepuje. Zdiagnozowal to moj lekarz rodzinny, a nie psychiatra, bo bylam u niego dwukrotnie w ciagu 4 tygodni i udalo mu sie zobaczyc hipomanie i depresje na przemian. Dostalam stabilizator, ktory sprawia, ze spadanie w dol zatrzymuje sie na pewny poziomie. Do czego zmierzam, otoz owa diagnoza wyzwolila mnie od ciaglego oczekiwania na to, ze kiedys stanie sie cud i nastepny lek mi pomoze i to nigdy nie wroci. Ja bardzo wierzylam w to, ze kiedys sie uda i kazdy nawrot byl moja osobista porazka. Teraz wiem, ze nie mam na to zbyt wiele wplywu. Wiem , ze po przyplywie nastapi odplyw i tego sie trzymam gdy cierpie. Wiem, ze to przejdzie, ze minie. Nie boje sie juz tego, ze tym razem zostanie na zawsze. Paradoksalnie, diagnoza choroby, ktorej wyleczyc nie mozna, a jedynie nauczyc sie trzymac w ryzach i odpowiednio z nia obchodzic, okazala sie w wielu aspektach duza pomoca. Tak sie chcialam podzielic tym z innymi, ktorzy byc moze jeszcze z diagnoza podzielic sie nie moga. Ja mam rodzine, pracuje, nie usprawiedliwiam sobie choroba wszystkiego, to wazne, bo mozna zaczac "ciamkac sie w sobie", staram sie na tym nie skupiac. Moj maz pragmatyk uwaza, ze nalezy to traktowac ja kazda inna niedomoge. Maja ludzie niezyt zoladka i cierpia fizycznie, inni maja niezyt ducha i cierpia psychicznie. Moze jedynie dla rodzinny to pierwsze jest latwiejsze, bo od razu wie - poda miske, posprzata, da sucharki i mietowa herbate, ale i obchodzenia z niezytem ducha mozna sie nauczyc
Edytor zaawansowany
  • ekspert.grupa_synapsis 13.03.18, 15:41

    Szanowna Pani, to bardzo cenne, co Pani napisała. Wiele osób obawia się diagnozy CHAD, bo słowo to przywołuje wyobrażenia ciężkich przebiegów choroby, które można napotkać w literaturze, internecie czy filmach. Tymczasem choroba często przebiega bez manii, a hipomanie mogą być bardzo łagodne i nie stanowić praktycznie żadnego bieżącego problemu. Wtedy problem życia z CHAD jest, można powiedzieć, mniej typowy dla CHAD a polega bardziej na zmaganiu się z niepoddająca się leczeniu, uporczywie nawracającą depresją. Typowe leczenie depresji jest bowiem mało skuteczne w depresji w przebiegu CHAD („depresji dwubiegunowej”). Dopiero dobra diagnoza otwiera drogę do sensowniejszego leczenia. W przypadku CHAD duże znaczenie ma też świadomość choroby – i o tym Pani pisze. Ideałem jest jeśli leczenie zapobiega nawrotom, jednak może być tak, że ono tylko łagodzi objawy chorobowe. W takim wypadku świadomość, że depresje są przejściowe (depresje w CHAD właściwie nigdy nie przechodzą w depresje przewlekłe), może bardzo podtrzymywać na duchu.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • pola.t 13.03.18, 17:01
    Ajestes pewna ze to wlasciwa diagnoza? A co wtedyjak sie nie wierzy w to ze sie choruje?

    --
    .to, że milczę nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
  • nebelowa 13.03.18, 18:01
    Tak, jestem pewna po 20 latach brania wszelakich antydepresantow w roznych konfiguracjach. Widze roznice w przebiegu i sile, gdy przychodzi dol, nie jest lekko, ale naprawde to nic w porownaniu z tym co bylo. Co do wiary, z wiara to mozna ewentualnie przy religii jakiejs rozmawiac. Tu nie ma, ze sie wierzy lub nie wierzy. A jak sie nie uwaza, ze sie choruje, a stan jest fatalny to sie jest wlasnie chorym i trzeba sobie to uswiadomic , a nie wypierac . Nie jestesmy na tureckim bazarze, zeby sie targowac, nieeee ta diagnoza beeee, tamta tez nie taka, eee zadna nie pasuje bede dalej cierpiec, ale tak to pomoc sobie nie dam. Nikt i tak nie wie co mi jest. Mysle, ze troche trzeba samemu zejsc z poziomu myslenia o jakim pisal Pan doktor. Slowo afekt to sie przeciez w kronice kryminalnej pojawia , hipomania tez brzmi zlowrogo, bo mania to przeciez opetanie jak nic. Ja czegos takiego miec nie moge, moze depresje, bo o tym w mediach duzo, moze nerwice, bo tez jakos lepiej, ale CHAD ? Nigdy w zyciu - nie zgadzam sie.
  • nebelowa 13.03.18, 18:06
    Troche szkoda, ze przez 20 lat nikt na to nie wpadl, ale coz, do psychiatry nie zachodzi sie raczej bedac w dobrym stanie. Zreszta moze kiedys TYP 2 nie byl takn znany jak teraz... Zreszta po przeczytaniu dzisiejszego artykulu, wszystkie problemy zwiazane z choroba on jakich piszemy tu na forum mozna nazwac wrecz luksusowymi : wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,23119175,operacja-zerwac-lancuch.html
  • mardaani.74 13.03.18, 18:02
    Muszę przyznać że mam bardzo podobne odczucia co do mojej diagnozy, też zdjęła ze mnie ciężar poczucia winy i odpowiedzialności. Już samo nazwanie tego co się w mojej głowie działo od lat depresją dało mi ulgę, serio myślałam że to takie wariactwo że nikt na świecie czegoś takiego w głowie nie ma i "nikt mi nigdy nie uwierzy".
    No i bardziej wiem jak się ze sobą obchodzić, przestałam kozaczyć, wywierać na sobie jakieś nierealne presje, i też trzymam się tej myśli że cokolwiek jest to tylko kwestia przejściowa. Myślę też że z wiekiem ja się bardzo uspokoiłam jednak, psychoterapia co prawda z Chadu nie wyleczy, ale mi bardzo pomogło lepsze poznanie samej siebie i każdego dnia mi procentuje to co sobie wypracowałam, dlatego też nieustannie zachęcam do uwierzenia w swoje możliwości i pracowanie nad sobą bez względu na diagnozę w karcie. Owszem, z góry zaznaczam że nie mam Chadu typu 1 z manią, bo to pewnie zupełnie inna bajka.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • lieft 16.03.18, 14:21
    W każdej sytuacji jaką opisałaś zadaję sobie pytanie : po co wtedy żyć, w jakim celu? nie jestem wierzący, więc mi łatwiej podjąć pewne decyzje, gdy dojdę do muru.

    --
    Spełnione marzenia nie mają ceny.
  • mardaani.74 16.03.18, 16:53
    A po co się katować zadawaniem sobie takich pytań? po co ciągle się pytać po co? po co szukać sensu? Ja też nie jestem wierząca i jakoś nie potrzebuję takich pytań i jakiegoś określonego celu żeby mi się chciało żyć. Nie chce się żyć wtedy kiedy człowiek pozostaje bierny, nie podejmuje wyzwań, nie przełamuje swoich oporów czy kieruje się lękiem, kiedy wypełnia swoje dni nudą i sztampą. Nie chce się żyć bo się choruje na depresję. Poza tym chcenie robi się samo.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • zoltanek 30.06.18, 20:13
    Moim zdaniem takie podejście ma walory terapeutyczne i jest rodzajem samoleczenia. Lepiej mieć w perspektywie wyjście, nawet ostateczne niż żyć w poczuciu całkowitej zależności od losu.

    --
    lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
  • klaudia1508 04.07.18, 12:25
    U mnie też diagnoza wiele zmieniła. Przedewszystkim sposób leczenia. Antydepresanty zastąpiono lamotrygina i doly się zmniejszyly. Także u mnie też diagnoza dobra wiele pomogla. Dzięki niej dobrano odpowiedniejsze leki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.