Dodaj do ulubionych

komisja / prosze o rady

12.07.18, 17:04
Dostalam wezwanie na tutejsza komisje by sprawdzila, czy mam prawo byc na zwolnieniu, czy udaje. Przegooglowalam wszystkich 30 lekarzy orzecznikow, psychiatry wsrod nich niet. Kazano mi przyniesc wszystko co mam jako zaswiadczenie o swojej chorobie. Co ja mam zrobic? Liste wszystkich lekarzy, ktorzy mnie prowadzili? Liste wszystkich lekow jakie bralam? Jak ja mam o sobie rozmawiac z na przyklad ortopeda jak zle trafie? Maz mowi, ze w takim razie musze dzialac stereotypami, bo nikt mi nie uwierzy. Czyli co? W zimowych butach w upal przyjsc? Nieumalowana z brudna glowa i w poplamionej koszuli? To jest wszystko tak upokarzajace, ze brak mi slow. Mysle, ze z nerwow i strachu i tak sie tam rozplacze.
Edytor zaawansowany
  • mardaani.74 12.07.18, 18:27
    To chyba taka procedura, powyżej 30 dni trzeba się stawić. Nie wiem jakie dokumenty są potrzebne w Twoim miejscu zamieszkania, pewnie jakieś flepy od lekarza prowadzącego, że wciąż jesteś chora i nadal nie możesz podjąć pracy. Nie pindrzyłabym się przesadnie na tą wizytę, bez względu na to w jakim kraju, jak w Polsce to generalnie musisz przyjść w stanie depresyjnego zaniedbania, oklapnięte włoski, brak makijażu, workowate ciuchy w spłowiałym odcieniu czerni, inaczej zapewne będziesz postrzegana jak symulantka.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 12.07.18, 18:28
    i najważniejsze, buty na płaskim obcasie, najlepiej espadryle, czy coś w rodzaju mokasynów, ostatecznie mogą być sandały jezuski

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 12.07.18, 19:30
    Ja mam co kilka lat komisje lekarska (dotyczy czegos innego ale jednak komisja) zasada jest taka im gorzej wygladasz tym bardziej jestes chora. To jest w PL nie wiem jak jest tam gdzie mieszkasz. Masz racje to upokarzajace ale tak jest niestety.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • nebelowa 12.07.18, 21:28
    Ja mysle, ze wszedzie jest tak samo. Chociaz w Polsce nie ma tak, ze pierwsze 5 dni nie wolno wychodzic z domu, a pozniej tylko 10-12, 14-18. Inaczej zrzeba poiwadamiac kase o swoim miejscu pobytu. Dodatkowo jest takaz opuszczania granic podczas pobytu na zwolnieniu . Krotka pilka, albo jestes chory, albo jezdzisz. To sie przy psychicznych niestety nie sprawdza, ale to dla nich marginalny problem, bo co to za choroba gdzie wynikow zadnych zobaczyc nie mozna. Dobrze, depresyjne zaniedbanie, od przedwczoraj nie myje glowy, tylko suchy szampon, wlosy mam naturalnie z siwymi tyz zero makijazu, wygladam koszmarnie, espadryle czarne mam, zreszta ja nie nosze nigdy obcasow, bo nie umiem.
  • nebelowa 12.07.18, 23:27
    Dla mnie jest upokarzajace rozmawianie z obca osoba, ktora moze o szczegolach nie miec pojecia i mysl o tym, ze ona wydaje opinie, to jakis absurd. Wszedzie jest tak samo. Mam nadzieje, ze nie kaza mi sie rozebrac :-(
  • nebelowa 13.07.18, 11:17
    Komisja w piatek trzynastego okazala sie pechowa dla tutejszego "zusu", z nerwow poplakalam sie juz w poczekalni. Tak opowiadalam o prozie zycia osoby chorej, miedlac w rekach chusteczke higieniczna z rzadka patrzac na doktor, raczej w chusteczke lub okno, a lzy mi same zaczely ciec, bo czulam sie koszmarnie. Troche sobie tym sama narobilam biedy, ale staram sie juz nie wkrecac dalej. Zapytalam doktor, czy mozna uwazac, ze zycie na zwolnieniu w takim stanie jest wogole do wytrzymania. Ide umyc wlosy
  • martyna2525 13.07.18, 11:39
    Dobra jestes:)
    A kiedy dostaniesz odpowiedz?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 13.07.18, 11:44
    międlenie zasmarkanej chusteczki- majstersztyk
    klepię po pleckach, będzie lepiej, ja nawet zdrowa popłakalabym się na komisji
    ale mi się Ciebie żal zrobiło, mam nadzieję że to będzie takie malutkie katharsis i poczujesz się lepiej

    u nas podobnoż teoretycznie też nie za bardzo powinno się wychodzić z domu nawet na zwolnieniu typu 2 czyli "może chodzić", można tylko do lekarza i po zakupy pod warunkiem że mieszkasz sama i tych zakupów nie może Ci nikt zrobić, o innych wyjściach powinno się teoretycznie powiadamiać, ale w praktyce na "dwójce" hulaj dusza piekła nie ma, no chyba że ktoś doniesie i zapuka do drzwi konrola z Zus.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 13.07.18, 11:55
    a tak przy okazji tematu praca, wkleję sobie trochę prywaty, od czasu jak pracuję na pół etatu w markecie (nie, nie jest to Biedronka :) (matko to już prawie rok!) dwie osoby które zatrudniły się kilka miesięcy później niż ja (dodam że psychiczne okazy zdrowia) siedzą sobie już po 2 miechy na zwolnieniu z powodu "depresji". Gdyby mi się teraz trafił zjazd to nikt by mi nie uwierzył że naprawdę choruję. Inne dwie siedzą na chorobowym bo tak się nagle okazało tydzień po podpisaniu umowy na 2 lata, że są w naglej i niespodziewanej ciąży 3-miesięcznej. Ludzie wiedzą jak się obrócić, jak wyzyskać system na maksa, jak żyć żeby się nie napracować, ja to tylko umiem się natyrać, żeby brzydziej nie powiedzieć. Pomijając jednak ten niesmak, zaczynam być z siebie dumna że tak długo utrzymuję się na fali w realu, odpukać puk puk. Chyba sukces polega na tym, że tam jest takie tempo, że nie ma czasu na żadne myśli własne a to jest w moim przypadku po prostu czyste błogosławieństwo. Co do pracy z klientem to chyba dzięki temu forum mam cudowny wprost dystans, bo inwencja w wyprowadzaniu personelu z równowagi jest nieskończona :)
    I tą słodko gorzką refleksją kończę wynurzenia.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • leda16 17.07.18, 17:55
    A cóż jest dla Ciebie takie "upokarzające"? że to Ty musisz przekonać komisję , iż należy Ci się zasiłek chorobowy lub stopień niepełnosprawności z tytułu depresji? Przecież to są pieniądze ze składek społecznych i dostajesz je nie z powodu brudnej głowy, braku makijażu i butów na płaskich obcasach. Owszem, jeśli chodzi o depresję, widok zadbanej, umalowanej, wystrojonej, elokwentnej kobiety nasuwa podejrzenie, że aktualnie jest w stanie remisji i może wrócić do pracy. Więc zdecyduj się, czy chorujesz na depresję i przedstawiasz swoją osobą symptomy depresji, czy chcesz symulować depresją aby czerpać wtórne korzyści z byczenia się na zwolnieniu lekarskim?

    --
    www.pmiska.pl
  • ekspert.grupa_synapsis 13.07.18, 13:45
    Szanowna Pani,

    spóźniłem się z odpowiedzią, nie tylko uzyskała Pani interesujące rady, ale też wizyta w ZUS, jak czytam, jest już za Panią. Ponieważ jednak już napisałem pracowicie kilka słów do Pani, to je tu wklejam, może będą pomocne dla innych osób, które są przed swoją własną wizytą w ZUS. A Pani może chciałaby napisać krótko jak przebiegła sama wizyta kontrolna? Czy mam rację, że zwykle nie ma się czego, w takich wypadkach, bać?

    -------------------------------------------------------

    Sugeruję przede wszystkim proszę zachować spokój w głowie i pamiętać, że rozmowa z orzecznikiem w ZUS jest w tym wypadku kontrolą nie Pani osoby ("czy udaję"), ale decyzji lekarza wystawiającego zwolnienie. Oczywiście nie są to sprawy zupełnie rozłączne, ale, podkreślam, to przede wszystkim lekarz jest kontrolowany, a nie chory. Co ze sobą zabrać? Też nie wpadać w panikę. Wielu moich pacjentów było na rozmowie z orzecznikiem nie posiadając żadnych dokumentów związanych z chorobą i nie było to konieczne. Oczywiście jeśli ma Pani jakieś istotne dokumenty, to warto je wziąć ze sobą. Najważniejsza jest dokumentacja lekarska dotycząca okresu wystawienia zwolnienia. Jeśli nie powiedziano Pani wyraźnie, żeby jej nie przynosić, to należy poprosić o kopie dokumentacji lekarza, który leczenie prowadzi. Jeśli leczy się Pani w poradni, to załatwia się tę sprawę zwykle za pośrednictwem rejestracji. Jeśli ma Pani jakieś karty informacyjne leczenia w szpitalu – warto je wziąć ze sobą, ale jest to sprawa drugorzędna jeśli miała miejsce dawno. Uwaga orzecznika będzie skierowana przede wszystkim na „tu i teraz”, to znaczy czy w tej chwili, obecnie, jest Pani osobą niezdolną do pracy. Mniej albo wcale nie będzie go interesowało, czy była Pani kiedyś w szpitalu i czy wcześniej leczyło Panią trzech czy pięciu lekarzy. Dlatego w rozmowie z orzecznikiem trzeba po prostu opowiedzieć o swoim stanie zdrowia z okresu korzystania z obecnego zwolnienia lekarskiego. To, co mówić w czasie tej rozmowy powinno być dla Pani łatwe. Po prostu zrelacjonuje Pani jak się w związku z ostatnim zaostrzeniem choroby czuła i, mimo poprawy, czuje nadal. Osoba z depresją nie musi się zazwyczaj niczym innym wykazywać. Oczywiście rzetelnie i całkowicie prawdziwie, ale warto podkreślić szczególnie te dolegliwości, które powodowały, że nie była Pani w stanie pracować i nadal nie jest to możliwe. Słyszę od swoich pacjentów, że te rozmowy w ZUS, w ostatnich latach nie są straszne, a najczęściej prowadzone we wręcz miłej atmosferze. Z własnego doświadczenia dodam jeszcze, że od kilku lat nie było sytuacji, żeby jakieś moje zwolnienie zostało przez ZUS zakwestionowane. One były po prostu zawsze uzasadnione i tak samo jest w Pani wypadku. Naprawdę może więc Pani spokojnie myśleć o tej wizycie u orzecznika. A jeśli chodzi o uczucie upokorzenia, o którym Pani pisze, to proponowałbym, żeby spojrzeć na tę kontrolę jak na coś jednak normalnego. Tam gdzie zwolnienia od pracy są dłuższe, jest sprawą zupełnie zrozumiałą, że ktoś (ZUS) się tym interesuje i kontroluje.
    Z pozdrowieniami
    Stanisław Porczyk, psychiatra


    PS: A te fajerwerki z ubieraniem, nieświeżym wyglądem, to było pisane na poważnie? To dla mnie sprzeczność. Nie chcemy, boimy się być potraktowani jak symulanci, a rozważamy zastosowanie środków z aktorskiego arsenału.
    SP
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • mardaani.74 13.07.18, 14:24
    Dr Porczyk jest jeden a Polska duża, szkoda że nie można Pana sklonować.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 13.07.18, 16:07
    Co do tego co napisala Mardaani umniew korpotez jest tak ze jakbym poszla na zwolnienie od psychiatry uznaliby mnie za symulanta :) chyba wole tak niz stygmatyzacje.
    Co do przebierania sie i zaniedbania to jest to spowodowane tym ze spoleczenstwo tak widzi osoby chore, ze musi po nich widac chorobe. Z mojego podworka mam status os niepelnosprawnej zupelnie na cos innego niz F i czesto slysze "nie wygladasz na chora" wiec ja pytam "czyli jak?" i tu cala lista ze bez makijazu, bez szpilek i sukienki.... Kilka lat temu poszlam na komisje tak jak chodze na codzien czyli schludny elegancki stroj i makijaz oraz mowilam to jak sie czuje tu i teraz a ze to byl dzien bez bolu wiec zgodnie z prawda powiedzialam ze dobrze. Rezultat odebrano mi grupe po odwolaniu sie i walce przywrocono. Zbyt szczerze do tego podeszlam. Na ostatniej komisji juz taka naiwna wierzaca w sprawiedliwosc nie bylam. Ubrana tak jak "powinnam" byc i od kopa dostalam mimo ze dokumentacja sie nie zmienila. Moja znajoma chorujaca na SM tez tak robi. Niestety Polska to dziwny swiat. Nikt nie wpadnie na to ze np wykonanie porannego makijazu to dla mnie rodzaj porannej rehabilitacji a to ze dbam o siebie to wynik poczucia ze jeszcze potrafie ze choroba jeszcze nie zabrala mi tego.
    Wolalabym byc zdrowa bo przerazajace jest to jak trzeba sie upokarzac i tlumaczyc by otrzymac to co sie nalezy.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • monte_we_mgle 15.07.18, 13:50
    Od 10 lat choruję na zaburzenia schizo-afektywne. Chadzam regularnie na komisje do ZUS-u i do Miejskiego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności. Nigdy nie przyszło mi do głowy, by głowy nie umyć, ubrać się byle jak i nie spać trzy doby wcześniej, żeby wyglądać jak strach na wróble albo bełkotać pod nosem do orzeczników i nigdy nie miałem z tego powodu żadnych problemów z uzyskaniem orzeczeń, mimo że w międzyczasie podjąłem zatrudnienie i zmieniłem na inne, znacznie bardziej wymagające. Orzecznicy byli mili lub mniej mili, ale panie na poczcie też takie są. Pan doktor ma rację - to są mity. Nie znam nikogo, komu odebrano by świadczenia z powodu schludnego wyglądu i rzeczowej relacji o stanie zdrowia (no, chyba, że forumowo, ale to często powielarnia opowieści dziwnej treści).

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • mardaani.74 15.07.18, 17:02
    Niestety to nie są mity, zależy na kogo trafisz, nie mówiłam żeby zrobić z siebie monstrum ale zbyt elegancki wygląd budzą zwątpienie i podejrzliwość.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • monte_we_mgle 15.07.18, 21:18
    Trafiałem różnie, nigdy nie ściemniałem, że przez większość roku zwlec się z wyrka nie mogę, a wyglądałem normalnie, schludnie, to przecież nie okazja na elegancki garnitur. Wszystkie te wizyty trwały bardzo krótko, ograniczały się do zdawkowych odpowiedzi na rutynowe badania. Prawda jest taka, że diagnozy psychiatryczne są nieweryfikowalne i o ile delikwent nie przechwala się na fejsie aktywnym życiem i rozpierającą go każdego dnia energią (urzędnicy ZUS studiują profile, to akurat wiem z pierwszej ręki) albo nie miał pecha trafić do lekarza podejrzewanego o wypisywanie lewych papierów zupełnie zdrowym ludziom, to orzecznik historii jego choroby kwestionował nie będzie, bo to i tak nie wytrzyma odwołania.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • mardaani.74 15.07.18, 21:38
    Nie gniewaj się , ale może po Tobie po prostu widać te deprechę, jakbyś był kobietą i przyszedł w makijażu i elegancko ubrany gadka byłaby inna, może nie na weryfikowaniu zwolnienia chorobowego bo to faktycznie najczęściej formalność, ale już na rozmowie na temat renty na bank i to niezależnie od schorzenia.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • monte_we_mgle 15.07.18, 22:18
    Nie gniewam się :-))) Może i widać, ale w sumie to tam wszyscy przychodzą z nietęgimi minami, a nie uśmiechnięci od ucha do ucha. Nikt nie lubi takich komisji. Ja też nie.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • nebelowa 16.07.18, 10:03
    Mo drodzy, kazdy z Was ma po trosze nieco racji. Niesty zalezy na kogo sie trafi. Tutaj gdzie mieszkam, jest to kraj gdzie caly sytem jest wybitnie sprzyjajacy pracodawcy . Zarowno jesli chodzo o podatki jak i o system zdrowotny. To kraj w ktorym polowa mieszkancow to cudzoziemcy, zarowno rezydenci jak i 200 tysiecy , ktore codziennie przyjezdza do pracy z krajow osciennych. Jesli chodzi o sytem zdr owotny to masmy monopolistyczna kase chorych, ktora jest panstwem w panstwie i jest w stanie uchwalic nawet cos takiego, jak zakaz opuszczania granic. prosze sobie wyobrazic, jest sie tutaj samotnie i lezy w mieszkaniu, zamiast miec mozliwosc wyjechania chocby na krotko do rodziny, co wg lekarzy jet zasadne , ale obecna kasa nie pozwala. ( we Francji istnieje mozliwosc przepisania " zmiany otoczenia" tutraj nie. Tak samo zespol wypalenia zawodowego nie jest tu uznany jak w krajach sasiednich za chorobe zawodowa. Dlaczego? To nakazywaloby na przyklad wspoldzialanie i pomoc dla dotknietego nia pracownika, a tak pracodaca nic nie musi. Zwalniamy po zwolnieniu i hop bierzemy nastepnego. Zwolnienie nie moze byc w takim razie dlugie. Chory za wszystko placi najpierw z wlasnej kieszeni, wysly do kasy chorych rachunki i dowody zaplaty i po 2-3 tygodniach dostaje czesc z powrotem. Trzeba miec wiec odlozone "lekarskie" jak je nazywam, bo w razie choroby calej rodziny budzet miesieczny eksploduje. Zwolnienie jest wystawiane na 3 dni max, potem trzeby sie znowu pokazac, zaplacic z wizyte i tak na okraglo. Ja mam wracac do pracy i nie chorowac - proste. Psychoterapia jest NIEREFUNDOWANA.
    Po piatkowym doswiadczeniu, w owym ZUS, moge powiedziec, ze owy stroj niedbaly nie byl niczym specjalnie przeze mnie wyszukanym, bo ja sie obecnie niekoniecznie zawsze dobrze czuje i pierwsze na czym oszczedzam energie to wlasnie wyglad zewnetrzny. Maz nie mogl na mnie poczekac obok gabinetu. Dostaje sie wezwanie, wstaje z poczekalni , podchodzi do szklanych drzwi, niemily wartownik, ochroniarz ? otwiera przyciskiem, opryskiwie mowi, jakim korytarzem trzeba isc i za jakiem kolorem strzalki ( podchodow im sie zachcialo drzwi sie za toba zasuwaja) i sie tak idzie dlugimi pustymi korytarzami. Jak ja szlam nie spotkalam nikogo. Jak ktos ma wpasc w panike - wpadnie. Wchodzisz do gabinberu gdzie siedzi lekarz i zaczyna sie wypytywanie o wszystko, lacznie z pytaniami podchwytliwymi "czy ZAWSZE byla pani pod opieka lekarska", czy "REGULARNIE" pani przyjmuje leki, czy je samodzielnie odstawiala, szpital, a jesli nie bylo to dlaczego, proby samobijcze, zazywane obecnie i w przeszlosci leki, diagnozy. Kiedy byla mania - ( nie miewam manii pani doktor, bo jak juz na wstepie powiedzialam, mam CHAD typu II i tam mania nie wystepuje )Co jakie odstepy czasowe widuje sie z lekarzem ? Co Pani wlasciwie teraz robi podczas zwolnienia, wychodzi pani, a gdzie byla ostatnio, jak to tylko czyta spi i robi na drutach, aaaaa cos w domu robi, a co dokladnie? ( taaaaa czylo jak w domu cos robie to i do pracy isc moge - stad bije dzwon) Podejrzewam, ze wiele osob w tych szczegolwych pytaniach sie gubi, lub powie cos co wg orzecznika jednoznacznie wskazuje na to, ze do pracy wrocic moze ) Czyli jak widzisz monte_we mgle nic ze zdawkowymi odpowiedziami na rutynowe pytania. Raczej taki sparing jak na przesluchaniu na komendzie, a panujacy w gabinecie nastroj moze sie rownac goscinnosc ambasady Chinskiej Republiki Ludowe, lub Korei Polnocnej. Jak juz pisalam psychoterapii Kasa nie uznaje, bodajze elektrowstrzasy sa refundowane. Nowoczesna Hygiene Mentale w calej krasie. Z drugiej strony dostepne sa wszystkie mozliwe terapie w onkologii. To sa powazne choroby, mozna zmierzyc, baaa zwazyc nawet, a nie takie tam wymysly.
  • martyna2525 16.07.18, 12:51
    Nebelowa masz juz odpowiedz z komisji?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • monte_we_mgle 16.07.18, 12:58
    Wymieniłaś pytania rutynowe właśnie. Odpowiadam na nie za każdym razem. Nie widzę w tym nic dziwnego, ani upokarzającego.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • monte_we_mgle 16.07.18, 12:59
    To było do Nebelowej.


    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • nebelowa 16.07.18, 13:26
    To dobrze i ciesze sie, ze udzial w takiej komisji, tak poprawnie odbierasz, moze po kolejnym razie nabiera sie rutyny i podchodzi do tego w ten sposob. To moj subiektywny opis i mam pelno prawo do wyrazania mojej opinii i uwazania tego za dziwne, a calosc upokarzajaca i okropne przezycie.
    @martyna - dostalam od razu odpowiedz pozytywna
  • ekspert.grupa_synapsis 16.07.18, 15:38
    Nie było dla mnie jasne, że to komisja w innym kraju niż Polska. Podzieliłem się doświadczeniem dotyczącym naszego kraju.
    Stanisław Porczyk
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • nebelowa 17.07.18, 08:43
    Wszystko dobrze Panie Doktorze, tutaj wyglada to tak, ze psychiatrzy/ neurolodzy wrecz tworza swoisty ruch oporu i pomagaja swoim pacjentom jak moga, bo i dla nich ta chora sytuacja jest jasna. Tutaj kazde zwolnienie musza dodatkowo opisac i w formie raportu wyslac elektronicznie do kasy. Kasa ma wglad we wszystko, zwolnienia, uzasadnienienia, wizyty lekarskie i u kogo , przeprowadzone badania, wykupione leki - ile w biezacym roku za pacjenta zaplacila i ile on sam i mimo to, wzywa, bo moze akurat kogosc znajdzie. Obok mnie siedziala czekajac na wizyte pacjentka onkologiczna, swiezo po operacji, widac bylo dreny pooperacyjne z zawartoscia, butelki ukryte w plociennej torbie, ale drenow sie nie dalo, widac bylo jej wstyd, ze wszyscy je musza ogladac.
  • leda16 17.07.18, 21:56
    Pozwolę sobie mieć trochę inne zdanie Panie Doktorze. Owszem, formalnie jest to kontrola lekarza wydającego zwolnienie, ale konsekwencje zawsze ponosi Pacjent. Zwykle niesprawiedliwie. Np. pewna mogąca chodzić Pacjentka, po resekcji macicy z powodu nowotworu złośliwego wyszła w godzinach dopołudniowych po receptę na leki niezwiązane z chorobą podstawową. rozmijając się z domową kontrolą ZUS. W efekcie na 3 miesiące odebrano Jej świadczenie chorobowe, pozbawiając środków do życia mimo, że stopień komputeryzacji ZUS, pozwala na sprawdzenie wiarygodności twierdzeń Pacjentki w ciągu jednego dnia. To są nagminne przypadki. Chorzy boją się nawet wyjść po zakupy z uwagi na bezmyślność i restrykcyjność urzędniczej kontroli. Jedyne, co potrafi zrobić błyskawicznie, to odebrać choremu pieniądze. Ze zwrotem z należnymi odsetkami już jest dużo, dużo gorzej. W urzędowej korespondencji słowo "przepraszam" nie istnieje. Te domowe kontrole przypominają mroki socjalizmu, gdy egzekutywa partyjna goniła po domach i sprawdzała, czy chorzy leżą w łóżku. Większego sensu nie mają też te tzw. jednoosobowe Komisje zasadności zwolnień lekarskich w ZUS, przyczyniając się tylko do wzbudzania przerażenia Pacjentów i w efekcie pogarszania ich stanu zdrowia. I cóż zresztą taki orzecznik stwierdzi "na oko" ? Coś więcej, niż lekarz prowadzący? Ma przecież dostęp do całej cyfrowej dokumentacji Pacjenta prowadzonego np. w Poradni Onkologicznej. Ale nie, zmusza się jeszcze ludzi do donoszenia dodatkowych papierów z zadęciem i bezmyślnością typowym dla ograniczonych umysłowo urzędasów. Przecież to istna, niegodna lekarza-orzecznika inwigilacja Pacjentów. Tak Panie Doktorze, te żałosne "fajerwerki" istnieją i będą istnieć do czasu aż Komisje rentowe w ZUS i Komisje d/s Niepełnosprawności przy orzekaniu względem chorych i zaburzonych psychicznie nie zaczną stosować rzetelnych narzędzi psychometrycznych do odsiewu symulantów i agrawantów od ludzi rzeczywiście chorych i przestaną orzekać "na oko", bo z prawa Pearsona wynika, że tam, gdzie istnieje możliwość oszustwa, oszustwo zdarzy się na pewno.

    --
    www.pmiska.pl
  • nebelowa 18.07.18, 07:19
    Mam takie samo zdanie. Dodam, ze w tutejszej gazecie jak na zamowienie byl wczoraj o tym artykul o wymownym tytule "Lekarze kontroluja lekarzy", a w nim o tym, ze istnieje konflikt srodowiska pomiedzy lekarzami, a lekarzami orzecznikami. Jak widzicie w kazdym kraju to samo, tu gdzie mieszkam akurat w tej materii podobnie.
  • leda16 18.07.18, 08:53
    W Polsce nie istnieje, a skąd Ty klepiesz, nie wiem. U nas chodzi wyłącznie o to, aby jak najwięcej kasy choremu wydrzeć, bądź nie dać, pod byle pretekstem. Ot, choćby kobiecie w II stadium TNM jak się ośmieli w godzinach pracy urzędasów z ZUS do osiedlowego sklepiku po mleko wyskoczyć. I nie ma tu żadnego konfliktu interesów. Lekarze zarabiają, biznes się kręci, ZUS sobie pałace za nasze składki buduje. Nawet, jak zakwestionują zasadność zwolnienia lekarskiego po takiej domowej "kontroli", lekarzowi, który go wystawił, włos z głowy nie spadnie, bo przecież to kolega - dzisiaj pracuje w poradni, jutro jako orzecznik chałturzy w ZUS. Chodzi tylko o to, żeby sflekować Pacjenta.

    --
    www.pmiska.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.