Dodaj do ulubionych

ja chcę do domu!!!!

22.11.18, 12:28
Bez zbędnych wstępów, mam cholera dość. Nie wiem czy są tu jeszcze tacy co kiedyś ze mną pisali i mnie pamiętają, ale znowu mam problem. Znowu ogarnęła mnie pustka i tęsknota za domem. Znowu wyłam od rana. Zaraz dziecko ze szkoły wróci, za dwie godziny muszę drugie odebrać więc się ogarnęłam, ale nie wyrabiam. Siedzę na tej emigracji, przez jakiś czas myślałam, że przywykłam, że jest mi dobrze, że może nawet dam radę zostać na zawsze, ale jak uświadomiłam sobie ile tam w kraju zostało to nie.... ja chcę do domu!!! a niestety nie zapowiada się. Bycie dobrym człowiekiem nie wychodzi na dobre. Dbanie o dobre relacje dzieci z rodziną w Polsce też nie. Fortuna na to poszła...
Życie tu jest ok. Ale nie na zawsze, a póki co ciężko określić kiedy uda się i czy w ogóle uda się wrócić...
Wiele osób mi powtarza dasz radę, to dla was lepsze, to dla dzieci i inne dyrdymały, jedni co tak mówią siedzą sobie w swoich bezpiecznych hobbicich norkach w kraju, a drudzy to tacy to całkiem z krajem zerwali.
Dawno temu słuchałam ludzi, ich rad co dla mnie lepsze i co? i stworzyłam jakieś dziwne coś, co miało być mną, a skończyło z depresją. Każdy wie lepiej. Jasne.
Oczywiście, dam radę zęby zacisnąć i przetrwać, zawsze dawałam, ale po co? Po co zadowalać się czymś połowicznie, po co obserwować życie skoro można żyć, a nie mieć od czasu do czasu w życiu jakiś udział. Wiem, brzmi to tak jakby ktoś mnie tu do kaloryfera przykuł. To nie tak. Paradoks polega na tym, że żyję, biorę udział w życiu, ale nie o takie całkiem życie mi chodzi. Jestem szczęśliwa i nieszczęśliwa jednocześnie. Naprawdę były chwile, że chciałam tu zostać, ale to tylko chwile, a w normalnym codziennym życiu gdzieś tkwi we mnie ten brak spełnienia, że nie jestem tu gdzie być powinnam.
Kocham rodzinę i jeśli dla jej dobra bym miała tu po kres życia zostać, to bym została, ale umarłabym jako spełniona żona i matka, ale nie wiem czy jako człowiek który zrobił coś dla siebie.
W domu rodzinnym rządziła niepodzielnie wręcz matka (coś tam się zmieniła z czasem ale nie mieszkam tam już więc i nie obchodzi mnie to bardziej, nasze relacje są ok teraz), nauczyła mnie, że nie mnie o wszystkim decydować, potem wplątałam się w związek w którym byłam wstanie poświęcić swoje dobro dla dobra ogółu, wyplątałam się, wyszłam szczęśliwie za mąż za prawdziwą miłość życia, mam dzieci, tu wszystko gra, ale czy to znaczy, że to wyczerpało limit spełnionych marzeń? czy to koniec? nie mogę liczyć na nic więcej? materialnie domu nie mam w kraju, tu zresztą też, wynajmuję tak jak w kraju wynajmowałam, ale mentalnie mój dom jest w Polsce.
Już pominę finansowego pecha wspartego paroma złymi decyzjami bo, to już jest kamień u szyi który też ciągnie w dno emigracji.
Wygadałam się, dziękuję, jeśli ktoś ma ochotę coś napisać, jeśli nie, nie ma przymusu.
Ktoś coś w którymś wątku pisał o terapii przez pisanie, ja to praktykuję, czasem dopadam papier i przelewam na niego to co chciałabym powiedzieć ludziom, ale nie mówię bo, wiem, że usłyszę to co zawsze....
Wróciło dziecko ze szkoły, wróciła radość do domu, ale tęsknota nie chce odejść...
--
Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
Edytor zaawansowany
  • mardaani.74 22.11.18, 13:31
    Cześć, ja Ciebie pamiętam
    Chyba nie da się żyć w takim rozkroku, że mieszkając w innym kraju utrzymuje się bliskie związki z rodziną z którą przedtem na żywo się nie układało. To zawsze będzie sztuczne i zawsze to Ty będziesz tą co się "stara" i wysila bardziej i wkłada "więcej" niż otrzymuje. Trzeba w końcu wybrać, albo słoma albo siano albo żyjesz tu i teraz albo jesteś rozdarta między dwa światy, z czego jeden jest już bardziej wyobrażeniem niż realiami.
    Ogólnie obawiam się że taka już Twoja uroda, zawsze się będziesz trochę miotać między tym co masz, a wyobrażeniami o tym jakie życie byś chciała. Chyba nie jest w Twojej mocy odciąć się od przeszłości i zająć się przyszlością bez wracania, rozpatrywania, wspominania, analizowania, dzielenia włosa na czworo:) No taka Barbara Niechcic :)

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 22.11.18, 17:17
    Z rodziną układa się tak, ze z mamą relacje są Oki, sama jestem wręcz nimi zaskoczona, a z siostrą relacji paru tygodni, a wręcz miesięcy brak w zasadzie. Przegięła przysłowiową pałę i po prostu uwolniłam się od niej, jej chorych rozterek, ściągania mnie w rodzinne bagno itp. Mam taki psi urok, że tęsknię i trochę ślepo gonię za marzeniami, ale nie wyobrażenia mnie tam ciągną, a miejsca, ludzie czy klimat. Od ostatnich moich gorzkich żali tutaj sporo się zmieniło i jak na mnie to naprawdę jestem istotą już uspołecznioną, z językiem średnio ale moi znajomi to już nie tylko Polacy. Ja się cholera chyba po prostu nie nadaję do życia tutaj na zawsze. Wyjazdy na Boże Narodzenie znikły, spędzamy je tu. Wakacje dzielimy na wakacje gdzieś, plus parę dni rodzinne strony. Niby dobrze, a nie dobrze. Nie wiem... do tego stany takie depresyjne raz na jakiś czas zdecydowanie nie pomagają. Nawet parę tutejszych rzeczy weszło w nasze życie, ale nadal to nie to.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • mardaani.74 22.11.18, 21:14
    A twój mąż jak to widzi? on jest zadowolony z systuacji, chce zostać?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 22.11.18, 21:34
    Mój mąż mówi, że też by chciał wrócić ale nie teraz. Za jakiś czas, albo że ja z dziećmi wrócę, a on jeszcze parę lat zostanie. Druga opcja nie wchodzi w grę, nie chce rozdzielić kolejny raz rodziny. On jakoś inaczej to wszystko widzi, rozkłada w czasie... jakby życie miało być wieczne. Czasem mam wrażenie, że nie mówimy o tym samym. Zresztą on ma inną osobowość niż ja. Ja to taki cienias jestem.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • mardaani.74 23.11.18, 13:37
    Tam dom Twój gdzie serce Twoje, ja bym wolała pod krzywym płotem spać byle razem niż bez mojego misiulka, ale ja zawsze wiedziałam, że na żonę marynarza się nie piszę.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 23.11.18, 15:01
    Dokładnie. Stąd też ja tu, ciężko było nam osobno.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • megan.k 22.11.18, 15:35
    A co stoi na przeszkodzie, żeby wrócić do kraju?
  • martini-7 22.11.18, 17:19
    Megan na przeszkodzie w pierwszej kolejności stoi to co światem rządzi PIENIĄDZ, a właściwie jego obecny brak. A w kolejnych rzędach to co za tym idzie.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • megan.k 22.11.18, 18:32
    Światem czy Tobą? Jeśli ważniejsze są pieniądze, to zapomnij o innych wartościach, marzeniach. Nie wiedziałam, że na emigracji można sobie poradzić bez pieniędzy. Gdzie jest tak dobrze?
  • mardaani.74 22.11.18, 21:17
    e już nie udawaj, że wierzysz w to że światem rządzą wartości, ideały i marzenia
    bez pieniędzy trochę się robi na tym świecie nieprzyjemnie, zwłaszcza jak się ma jakie takie poczucie obowiązku wobec dzieci, bo samemu można biedować, żyć marzeniami, utopijnymi projektami, zostać freeganinem, ale jak się pojawiają dzieci to już się robi inna bajka.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 22.11.18, 21:34
    Trafiłaś w sedno.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • martini-7 22.11.18, 21:27
    Ech, albo ja to źle ujęłam, albo Ty kiepsko odebrałaś. No to teraz raz jeszcze. Mną kasa nie rządzi, jednak energią kosmosu żyć nie umiem i rodziny nie nakarmię. Klimat też mieszkaniu na łonie przyrody nie sprzyja. Na emigracji też pieniądze są potrzebne, niestety aż tak dobrze nigdzie nie jest. Tu na tej emigracji właśnie jest praca i kredyt do spłacenia i on nas też blokuje. Niestety los nam psikus wywinął i w momencie kiedy fajnie się wszystko klarowało posypało się jak domek z kart i poszło efektem domina. Niestety łatwiej wyjechać nie mając nic, niż wrócić do tego nic mając nie jedno jak wówczas, a już dwoje dzieci.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • megan.k 23.11.18, 09:21
    W Polsce też jest praca, jeśli chce się pracować. Skoro na emigracji wszystko się posypało, to co Cię tam jeszcze trzyma. Pisałaś, ze na emigracji też wynajmujecie mieszkanie i zaciągacie kredyty, więc jak mam oceniać, że wybór życia w tym kraju był słuszny. Czasami dla własnego zdrowia warto przyznać się do błędu, do tego, że nie wyszło i wrócić, skoro tęsknisz. Ja nie neguję życia na emigracji, ale tylko wtedy, kiedy standard życia takiej rodziny zdecydowanie się poprawił, albo po prostu ktoś jest szczęśliwy, przebywając w innym kraju, mając środki na to, aby odwiedzać ojczyznę, rodzinę i znajomych zawsze wtedy, kiedy ma się na to ochotę. Moim zdaniem pobyt na emigracji przypłacasz zdrowiem psychicznym, a chyba tego nie chcesz. Wracając, wcale nie musisz wchodzić w relacje, których nie chcesz utrzymywać, możesz zacząć wszystko od nowa, w miejscu, za którym tęsknisz.
  • martini-7 23.11.18, 10:37
    Oczywiście, że praca jest. Tylko, że aby tam ją podjąć musimy zamknąć sprawy tutaj. Jednak zarabiający w PLN ciężko spłacić zobowiązania zaciągnięte w €. Standard życia podniósł się w jakiś sposób na pewno bo, to na co tu możemy sobie pozwolić nawet z pomocą kredytu n8e było by tak łatwo osiągalne tam. Choć też w sumie Ciężko powiedzieć bo, w innym momencie życia wyjezdzaliśmy. Może zbyt dramatycznie napisałam, że posypało się wszystko. Nie wszystko, no ale los wywinął nam psikus przez który jesteśmy kilka tysięcy w plecy i aby wyjść z tego na względną prostą i mieć narzędzie pracy trzeba było do tego minusa się dokredytować bo, inaczej byśmy jeszcze bez pracy zostali. Kiedy osiągniemy 0 to ja jestem gotowa wracać i zaczynać od nowa, choć fajnie by było jakieś zaplecze mieć bo, są dzieci.
    Dodatkowo dobija mnie, że jedyni ludzie z jakimi się tu najlepiej dogadujemy prawdopodobnie wyjadą.
    Wszystko z jednej strony jest idealnie łatwe, a z drugiej super trudne.
    Dziś na szczęście czuję się lepiej, nadal szarpie mną tęsknota ale już normalnie funkcjonuję, przeszłam jakąś kumulację płaczu, tęsknoty, złości i takie tam. Teraz buduje się we mnie motywacja nowa by dążyć do celu i skrócić do niego drogę. Choć wiem, że takich dni jak wczorajszy i gorszych jeszcze przede mną masa. Nadal tematu w rozmowach unikam by głos mi się nie łamał, ale wychodzę spod kamienia, a to chyba już jakiś plus.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • martini-7 23.11.18, 10:40
    A tak przy okazji może ktoś mi wyjaśnić dlaczego jedni zawsze spadną na 4 łapy, a inni nie? Dlaczego im bardziej pomagam innym, im "lepszym" człowiekiem jestem tym gorzej powodzi się mnie? Jak to działa?

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • megan.k 23.11.18, 11:05
    Może dlatego, że nie idziesz przez życie "po trupach", tylko liczy się dla Ciebie drugi człowiek. Czasami płaci się również za to, że chce się być wiernym pewnym zasadom, wartościom i nie chce się robić w pracy zawodowej "tak jak wszyscy", tylko tak jak się powinno, czyli zgodnie z przepisami. Każdy ma przecież wybór i każdy ponosi konsekwencje swoich wyborów. W jakim sensie użyłaś słów: "tym gorzej powodzi się mnie"?
  • mardaani.74 23.11.18, 11:34
    No to jest akurat proste, przekleństwo bycia zbyt miłym. Czyli kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 23.11.18, 11:33
    Polska to kraj wyzwanie, czarny szlak dla zawodowców.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 23.11.18, 12:08
    W pracy jest ok, głównie pracuje solo.
    W czym ludziom pomagałam? Jeśli nie liczyć wsparcia w trudnych momentach i zrozumienia to była i pomoc materialna i szukanie im pracy. Przy czym przy szukaniu pracy doszło to momentu, że osoba której pracę załatwiłam wyszła lepiej finansowo niż ja, ale i tak bywa, gratulacje i chwała jej za to, gdyby nie fakt iż przy mnie samej potem opowiadała jaką to ona zaradna i ogarnięta w tym DE i to też bym przeżyła ale stosunek tej osoby do mnie się zmienił, patrzy z góry na mnie. Mila osoba ale ostatnio stwierdziłam, że kiedyś więcej nas łączyło, choć wtedy wydawała mi się wykalkulowana, a dziś myślę, że po prostu taka właśnie jest. Robi to, co jej się opłaca.
    Racja jest w tym, że ja jestem chyba człowiekiem starych zasad. Próbuje żyć uczciwie i w zgodzie ze światem, pomoc komuś to coś normalnego, a nie biznes (Choć i z mojej pomocy ktoś sobie kiedyś biznes zrobił, ale szybko to ukruciłam). Pomagam jeśli widzę, że ktoś jest w potrzebie i naprawdę bywa, że tracę na tym.
    Ogarnęłam się jakiś czas temu i zaczęłam też jak to się mówi grabić i do swojego ogródka.
    Nie umiem i nie chce robić interesów ze znajomymi bo, to się zwykle źle kończy.
    Co by nie było szczęście w życiu w kluczowych momentach miałam, parę razy udało mi się nie umrzeć, a szansa była i nadal nie jestem niepełnosprawna, a i na to szansa była. Męża kocham, a on mnie, dzieci zdrowe i cudne, nawet zwierzak zdrów więc to co najważniejsze jest, tylko jakby to wszystko tak teraz przerzucić w inne miejsce... o i jedna osoba tu jest taka jak my, że pomaga. Mi pomogła, a ja jej i było wszystko ok, ale z przyczyn nie zależnych kontakt póki co się urwał. Są też sytuację z ludźmi typu przysługa za przysługę, ale to od niedawna to nie umiem ocenić czy się utrzyma bo, gość od niedawna tu mieszka choć chyba człek naszego pokroju.
    Jedno powiem, emigracja tak choć na rok to bardzo pouczająca sprawa.
    Teraz pora na zdrowy egoizm w dążeniu do celu.


    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • mardaani.74 23.11.18, 13:20
    Z tego co opisujesz wychodzisz znacznie przed szereg, ja mam tak samo wciąż sobie obiecuję ten zdrowy egoizm i wciąż nadstawiam za kogoś głowę, zwłaszcza w pracy, bo normalnie jak widzę ten januszowo-mobbingowy styl biznesu to mnie krew zalewa. Tyle razy sobie mowię Luśka trzymaj gębę, nie wychylaj się bo jak przyjdzie co do czego ty dostaniesz po łbie a reszta się wywinie, stchórzy, wycofa rakiem. Ale nie, zawsze muszę wpaść w nadszczerość. Co ciekawe jeszcze mnie nigdy nie zwolnili z żadnej pracy, coś na zasadzie kopnij chama a ci się ukłoni ukłoń się chamowi a cię kopnie.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 23.11.18, 12:10
    Mardaani, Polska to nie takie wyzwanie jak niektórzy Polacy zagranicą, ot czasem człowiek się może zdziwić.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • mardaani.74 23.11.18, 13:11
    bo to kwestia mentalności ludzi, coś jest w Polakach takiego paskudnego, jest ta januszowatość wąsata, jednocześnie mamy też nieprawdopodobnie pozytywne cechy, i bądź tu mądry. Tyle że dobrego do złego jest jakieś 20 do 80 procent, żyjesz jak na polu minowym, nigdy nie wiesz w co wdepniesz.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • megan.k 23.11.18, 13:26
    Mówisz też o sobie? :)
  • mardaani.74 23.11.18, 13:38
    ja jestem w tych 20 procentach :D

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 23.11.18, 13:48
    I chwała Ci za to ;) choć Ty sama tyle w sobie dobrego masz, że z tych 20% 15 % to Ty ;)

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • mardaani.74 23.11.18, 14:02
    idziesz w paranoję, ale skoro musisz

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 23.11.18, 13:47
    Ja ostatnio wyskoczyłam przed szereg. Fakt, chciałam się jakoś tam odwdzięczyć trochę też, ale w sumie nie było za co bo i tak ja więcej temu komuś niż on mi, ale potem stwierdziłam, że ktoś uważa, że to czy tamto mu do życia nie potrzebne, a jednak chętnie z mojego korzysta to sorki coś Tu nie bardzo. Uznałam, że koniec.
    Co do Januszków i innych takich to mąż paru takich w pracy miał i ma.
    Co do innych nacji to jedynie jakieś obserwacje mam co do Rosjan i Turków. Tam to mocne więzi są. Jeden firmę założy, a reszta robi u niego, własne sklepy zakładają, kłócą się też, ale widać wspólne działanie. Z Polakami różnie. Kiedyś oczy mi się świeciły jak tylko polski gdzieś usłyszałam dziś obserwuję chwilę, cwaniaków mijam bez głupiego "dzień dobry" nawet. Staram się otaczać przyzwoitym ludźmi. Może i ten fakt trochę też dobija.
    Inna sprawa to też czasem mi się w ojczyźnie trafiło takie traktowanie mnie jak obcego i teksty promujące wejść na zarobki bo, przecież tu żyje się za Free, zarabiasz ale nie wydajesz. Smutne.
    Może dlatego Polska przyciąga mnie jako miejsce, a nie koniecznie wszyscy ludzie. Choć już wolę to polską czasem chamską prawdę w twarz niż niemiecki uśmiech, a pod nim pogarda przykryta słodkimi słowami bo i tak się zdarza.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • mardaani.74 23.11.18, 14:05
    Nie ma sensu się zajmować cudzymi myślami, lubieniami, nielubieniami, pogarda i pochwala w zasadzie po co to komu? zwłaszcza że w pochwale można zawrzeć i pogardę, vide kilka wierszy wyżej.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 23.11.18, 14:12
    ps ja zasadniczo nikim się już nie otaczam, wręcz przeciwnie wciąż się opędzam, potrzebuję dość dużo samotności, po pracy nie mam ochoty na spotkania, ploteczki, lubię być sama, zająć się sobą, swoimi sprawami, myślami, niemyśleniem. Odpoczywam tylko wtedy kiedy jestem sama, w ciszy, najlepiej wśród przyrody. Ludzie nie mogą tego zrozumieć, inni wciąż chcą żeby się w ich życiu "coś działo" żeby mieć towarzystwo, ja lubię jak mi się nie dzieje, i "wolny czas przez palce, mrówka na zapałce". Ja lubię się gapić na strumyk, nie lubię zdobywać górskich szczytów. Męczę się w stadzie, za dużo, za szybko, za dużo niepotrzebnego za szybko.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martini-7 23.11.18, 14:37
    Co do otoczenia się ludźmi. Hmmm. Przy mojej "wielorakiej" osobowości to różnie. Czasem ich naprawdę potrzebuje, czasem wcale, a czasem tylko troszkę. Im dłużej po świecie chodzę tym mniej trwałe relacje z nowymi ludźmi tworzę, choć przywiazuję się do niektórych w pewien sposób, na zasadzie, że nawet jak brak bliższej relacji to lubię z nimi czasem pogadać chwilkę. Z czasem też i z tych starych znajomości jest już mniej, przewroty w życiu mają ten plus, że weryfikują znajomości. Ogólnie to lubię swoje towarzystwo, choć ludzie mają mnie za towarzyską, a ja lubię spędzić czas z mężem i dziećmi w weekend niż kolejny weekend w stadzie my plus znajomi. Tęsknię do tej garstki z Polski bo, z nimi i milczy się fajnie. Stado czasem się przydaje, czasem trzeba nim zagłuszyć myśli.
    Co do miejsc to tu też jest część mnie która lubi tłum, miasto i takie tam, a jest część która kocha przyrodę, lubi jej dźwięki i patrzeć jak pszczółki pracują przy kwiatach.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • martini-7 23.11.18, 14:28
    Tu nie chodzi nawet o myśli, sprawy czy pochwały. Lubię prawdę i szerą postawę. Często gęsto to wiele ułatwia, nawet w załatwianiu spraw w instytucjach publicznych.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • biebrzanski.a 23.11.18, 12:48
    Taki los zgotowli rządzący, że ludzie muszą wyjeżdzać za chelebem.
  • mardaani.74 23.11.18, 13:07
    w Polsce czasy nigdy nie były "łatwe", ja takich nie pamiętam, moi rodzice ani dziadkowie też nie.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • nebelowa 02.12.18, 00:56
    Moj dom jest tam gdzie ja jestem, polozenie geograficzne nie ma znaczenia. Twoj dom to ty, twoj maz i twoje dzieci. Twoi rodzice,ciotki i pociotki to teraz tylko ewentualne dopelnienie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.