Dodaj do ulubionych

"Dezintegracja pozytywna", "Trud istnienia"

04.02.19, 13:00
Kto czytał te książki Kazimierza Dąbrowskiego oraz zastosował tą teorię i metody w praktyce?
Pytanie kieruję oczywiście do tych osób, z którymi nie miałam dotąd kontaktu mailowego w tym temacie.
Pytanie do Eksperta: czy współczesna psychologia i psychiatria pamięta jeszcze o tej teorii?
Edytor zaawansowany
  • martyna2525 04.02.19, 17:03
    Oo wyszlas ze szpitala 😊
    Co do pytania to dla mnie to szarlataneria.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • aa_propos 04.02.19, 17:06
    To lipa. Ale coś tam obiecująca.
  • xawery39 05.02.19, 08:13
    Jest to teoria z nurtu hasła "cierpienie uszlachetnia ". Sadząc po wypowiedziach uczestników tego forum jest w niej sporo racji . Forum jest pełne życzliwosci , współczucia i dobrych rad .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • aa_propos 05.02.19, 09:37
    Dla mnie raczej coś w stylu "Boli? I ma boleć!" albo "Najpierw musi być źle żeby potem było dobrze". Główny pozytyw tej teorii to jej optymizm bo zgodnie z nią jak jest źle to jest dobrze. No to OK, mogę ją przyjąć.
  • megan.k 05.02.19, 14:49
    Rozumiem, że wypowiedzi udzieliły osoby, które przeczytały obie pozycje książkowe, albo przynajmniej jedną z nich i nie są to opinie na podstawie tylko informacji internetowych.
    Czy należycie do osób, dla których czytanie jest pasją? Co myślicie o modzie na nieoglądanie telewizji, niesłuchanie radia, nieczytanie wiadomości?
  • mona.blue 05.02.19, 22:00
    Czytałam obie pozycję i podoba mi się ta teoria :)

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • megan.k 06.02.19, 07:50
    A jak wychodzi Ci wdrażanie tej teorii w życie?
  • mona.blue 06.02.19, 09:52
    Raczej nazwałbym to obserwacja siebie i innych, widzę że cierpienie, takie jak choroba psychiczna, często udoskonala ludzi, zambardzo luddzcy niż niejedna zdrowa osoba. Czyli to cierpienie nie jest na marne, zwiększa empatię, zrozumienie siebie i innych.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • megan.k 06.02.19, 10:10
    Według tej teorii "cierpienie" prowadzi do rozwoju osobowości, a nie choroby psychicznej, oczywiście, jeśli nie mamy do czynienia z dezintegracją negatywną, tylko pozytywną i z osiąganiem coraz wyższego poziomu rozwoju.
  • mona.blue 06.02.19, 11:40
    Owszem, do rozwoju psychicznego, ale dopuszcza po drodze równiez stany chorobowe, które przyczyniają sie do tego rozwoju.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • megan.k 06.02.19, 12:01
    Jak, Twoim zdaniem, należy postępować w przypadku wystąpienia takich stanów chorobowych na drodze do własnego rozwoju?
  • mona.blue 06.02.19, 12:30
    Wiadomo, podstawa to leczenie. Ale również należy mieć duzo cierpliwości do takich stanów chorobowych, dużo wytrwałości w cierpieniu i nadziei, że jest to tylko stan przejściowy, że nadejdzie potem okres harmonii. W czym pomaga wiara, że maja sens.
    Co ciekawe jest analogia pomiędzy takim rozwojem psychicznym i emocjonalnym a rozwojem duchowym - tam rozwój następuje również poprzez kryzysy.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • megan.k 06.02.19, 13:35
    Według tej teorii okres harmonii, stabilizacji zatrzymuje rozwój wewnętrzny na danym etapie, a więc celem nie ma być równowaga tylko dalszy rozwój. Jak leczenie ma pomóc w takim właśnie rozwoju własnej osobowości?
  • mona.blue 06.02.19, 17:25
    Ale te okresy dysharmonii nie mogą trwać cały czas, one przeplatają się z okresami wzglednej stabilizacji. Potem następuje kryzys, dezintegracja i rozwó, aż osiągnie sie kolejny poziom rozwoju.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • megan.k 06.02.19, 17:44
    A co dzieje się z osobami, które nie doświadczają kryzysów (tak teoretycznie)? Czy takie osoby pozostaną na najniższym poziomie? A czy w takim razie leczenie kryzysów lekami psychotropowymi przypadkiem nie prowadzi do uniemożliwienia rozwoju osobowości, do zatrzymania się na niższym poziomie rozwoju, albo wręcz do kroku w tył?
  • mona.blue 06.02.19, 22:15
    Nie wszyscy doswiadczają kryzysów zdrowia psychicznego, niektórzy rozwijaja sie bardziej harmonijnie. Ale wydaje mi się, że kryzysy zyciowe maja wszyscy, i to m.in. dzieki nim sie rozwijają.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • megan.k 07.02.19, 05:55
    A czy możliwy jest rozwój bez ciągłego pogłębiania wiedzy, bez czytania, wiedzy o świecie? Statystyki dotyczące czytania książek są zatrważające. Czy to też nie może przekładać się na jakość życia, w tym również psychicznego? Jak mają sobie poradzić ze swoimi problemami ludzie, którzy nie mają na ten temat żadnej wiedzy?
  • mona.blue 07.02.19, 17:45
    Dla mnie zawsze wazne byly rozne książki z zakresu psychologii i duchowosci Znam tez ludzi, ktorzy duzo nie czytali, ale za to rozwijali swoją ducowosc.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • 136ty 07.02.19, 13:17
    Nie chodzi o to ze ma boleć , cierpienie uszlachetnia. CHoć faktem jest, że rozwój jest związany z bólem. Jakby nic nie bolało to by nie było życia.

    Tylko o to ze nasze tozsamości sa przyczyną naszego cierpienia. I gdy zycie dojdzie do tego momentu ze nastapi kryzys wlasnej tozsamosci, własnych złudzeń, wtedy osobowość dojrzeje, ujawni to przed czym uciekała.

    CHcą to zrobić psychologowie, choć najczęściej kończy się podtrzymywaniem własnej tożsamości. Chce medytacja i ideał oświecenia wykraczać poza jakąkolwiek tożsamość.

    I najcześciej jest tak ze samo życie chce nasz czegoś nauczyć i doprowadzi do końca naszych iluzji które będą walniecięm głowy w mur, zeby z larwy powstał motyl
  • 136ty 07.02.19, 13:23
    Tak, jest prawda ze cierpienie uszlachetnia. Cierpienie życia

    Ale jest też forma cierpienia depresyjnego. Masochizm psychiczny. I to cierpienia nie uszlachetnia. To rodzaj kary w więzieniu ;) Uszlachetnia życie po wyjściu z wiezienia.
  • megan.k 08.02.19, 06:02
    Czy Twoim zdaniem psychoterapia behawioralno-poznawcza może pomóc w takim rozwoju osobowości, czy raczej wprost go uniemożliwia?
  • 136ty 08.02.19, 07:19
    Mogę powiedzieć tylko o swoim doświadczeniu i za siebie. Nie wierzę w naukowość psychologii i psychoterapii.

    Byłem na czymś takim. Po dłuższym czasie zrozumiałem, że rozegrane tam miałem dokładnie to samo co W Locie na kukułczym gniezdzie. Sądzę ze zwłaszcza dla facetów terapia to idiotyzm. Może dla kobiet to bardziej pomocne. Czytałem o terapiach i moim zdaniem oni starają się odtwarzać to co joga po prostu robi od tysiecy lat, tylko przez swoją "naukowość" wylewają dziecko z kąpielą. Moje zdanie jest takie, ze na tą dziedzinę zaburzeń osobowości i nerwic odpowiedzi są na wschodzie. Psycholodzy sami dochodzą do wniosku ze to nie komunikacja pomaga tylko traumatyzuje ponownie, ze praca a ciałem jest najskuteczniejsza. Samo ciągle dochodzą do wniosku ze po prostu już odpowiedzi są na wschodzie. Terapia dla borderline to wprost inspiracje ze wschodu.

    Psycholodzy nawet jeśli coś wiedzą moim zdaniem nie mają technik żadnych, a z reguły nic nie wiedzą. Takie urzędowe sado maso kaznodziei.
  • 136ty 08.02.19, 07:24
    Ale nie chce nikogo zniechecac. Bo wiem ze mozna byc w katastroflnym stanie i coś tam miałem odczucie ze mi pomogło gdy wyrwało mnie z tego dna. Ale zasadniczo nie pomogło. Sądzę ze psychiatria jest tylko dobra do zarzadzania kryzysami, samobojstwa itd. narzedzi na realna poprawe nie daje.
  • megan.k 09.02.19, 07:46
    Narzędziem na realną poprawę jest moim zdaniem tylko autopsychoterapia.
  • 136ty 09.02.19, 09:59
    Nie chce tu wyjść na czepiającego się, ale chciałbym zaznaczyć jedną sprawę. Terapia ma coś z cofaniem do przedszkola i to nie po to zeby coś naprawić tylko cofaniem. Są ci dorośli psychologowie i ty jesteś dzieckiem. W zasadzie idziesz tam w momencie silnego kryzysu gdy szukasz stada które ci pomoze.

    Powiedziałaś autoterapia. Pisarz Bukowski na swoim nagrobku ma napisane "Nie próbuj". I mi się wydaje to wazne. Te ciagle przekonanie ze trzeba sie naprawic jest zle, nie robmy czegos na niby, nie leczmy swojego zycia udawaniem zycia w procesie terapii, tylko po prostu żyjmy. DLatego stawiam wyzszość jogi nad terapiami, bo ona chce oduczyć tego próbowania.
  • 136ty 09.02.19, 10:12
    Sciezka jogi, buddyzmu to sciezka zycia ktore przestaje się próbnie molestować. Tylko jest bardziej laskawe dla siebie i innych. Ludzie szukają na wschodzie tantrycznych porad by byc lepszymi kochankami. Zamiast się rznąć molestować miec ten powolny seks. Ale wlasnie cale zycie moze byc takie, i to nawet jesli seksu nie bedzie. DOpowiadamy sobie wizje swiata przerazajaca zapedzajaca w cierpienie, gdzie kazdy kazdego rucha. A moze byc całkowicie inaczej.
  • mona.blue 08.02.19, 09:14
    Moim zdaniem pomaga. Przede wszystkim pomaga uporać się z zyciem.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • 136ty 08.02.19, 10:42
    Przede wszystkim pytanie brzmi czy taka terapia ogóle jest prowadzona.

    Co to znaczy behawioralna? Zmiana wyuczonych zachowań. Ok, mogę się w teorii zgodzić. Tylko odgrywanie jakieś scenek jak w przedszkolu to nie jest zmiana zachowań. To ze ludzie siedzą i ciągle projektują nawzajem na siebie to tylko wzmacnia patologię a nie ją zmniejsza. Zmiana zachowań to długi żmudny proces i trzeba jeszcze zrozumieć czemu ich nie zmieniamy.

    Elementy poznawcze? Zamiast tropić swoje wzorce myślenia, których i tak nie zmienisz po prostu usiądź medytuj i wyłącz swój kołowrotek myśli.

    Teoretycznie wiedzą gdzie dzwoni, ale w praktyce później się okazuje ze wszyscy po terapii zostają w tym samym miejscu.
  • 136ty 08.02.19, 10:50
    Zło jest w wzajemnych współzależnianiu ludzi. Ogólne zło. ZŁo nienawiści na świecie.

    I żeby z tego wyjść trzeba wyjść z współuzależnien. Ale jeśli terapia to wzmacnia to co ja mam na to poradzić? Oni chcą coś ruszyć a później jakby ich to przerażało i drżą żeby utrzymać poczucie winy na odpowiednim poziomie.

    Kiedyś Alice Miler powiedziała ze terapia to podtrzymywanie publicznej moralności :)
  • piotrwolny468 09.02.19, 18:32
    Czytałem tą książkę jak wiele innych książek. Jedynie co mnie utwierdziła to przekonanie że żyjemy "od bandy do bandy", od spokoju do niepokoju i na odwrót. Życie to ciągła "huśtawka" raz na górze, raz na dole. Czytałem wiele innych książek.
    Jedynie co mogę poradzić wszystkim, którzy przeżywają jakieś "cierpienie". Nie można się dać. Dla jednych będzie religia ratunkiem, dla innego sztuka, dla trzeciego sport. Ja korzystam z wszystkiego. Wyjazdy mnie cieszą, jazda samochodem mnie cieszy, spotkania z ludźmi mnie cieszą. Staram się cieszyć każdym dniem.

    Zawsze jest wyjście z problemu. Mi dużo pomogło pisanie dziennika, samoobserwacja, zauważyłem że żyję schematami i działam schematycznie, mnie to cieszy, gdyż mogę się przewidzieć, banalne, ale pomaga. Chodziłem do lekarzy, psychiatrów, psychologów, trochę to pomogło, ale odstawiłem leki, czasami jest ciężko ale daję radę. Unikam wracania myślami do problemów albo sytuacji jakie mnie denerwowały, wywoływały we mnie negatywne emocje. Staram się z spokojem podchodzić do ludzi bliskich. Grunt żeby nie było agresji, złości, trzeba na ludzi patrzeć z miłością i im wybaczać, nawet największe świństwa, czasami jesteśmy po prostu skazani na siebie i lepiej porostu żyć w pokoju a nie nienawiści.

    Ja sobie napisałem swoje wady co robię źle, czego nie lubię w sobie i to mi dużo pomogło bo walczę ciągle z swoimi wadami i ciągle

    Życie uczy mnie pokory ale też każdy dzień staram się przeznaczyć na naukę od najmniejszych rzeczy po największe, dużo daje to radości jak rozumiesz jak działa od środka laptop, czy jak się zepsuła pralka, albo samemu chcesz wyremontować dom i oglądasz YT jak to się robi. Poznawanie nowych dziedzin życia daje dużo radości. Mam więcej planów dzięki temu.

    Pewnego razu jak zacząłem podróżować na własną rękę przez świat, zrozumiałem jak piękny jest świat, jak nie wiele potrzeba do szczęścia w życiu, miejsce do spania, trochę wody, jedzenia, świat stoi otworem przed tobą. Daje to dużego kopa do życia. Po takich wyprawach banan z gęby mi nie schodzi przez 2 tygodnie.

    Chciałbym na sam koniec napisać że lekarz może ci pomóc, przepisać ci dobre leki, psycholog też może ci pomóc. Może trafisz na kogoś kogo nie czujesz, ale nikt za ciebie nie pokona choroby czy zaburzenia, ty sam musisz znaleźć drogę wyjścia z swojej choroby. Jak doszedłem do tego wniosku poczułem się silny samemu pokonać chorobę i z nią walczyć.
  • megan.k 12.02.19, 06:35
    Ponawiam pytanie do Pana Doktora.
    "Pytanie do Eksperta: czy współczesna psychologia i psychiatria pamięta jeszcze o tej teorii?"
  • ekspert.grupa_synapsis 12.02.19, 22:15
    O, serdecznie witam Panią. Wróciłem z urlopu, a tu Pani megan.k! Co się stało, że wróciła Pani tak szybko na forum? Już się z nami Pani tak wyraźnie pożegnała... Oczywiście mogę Pani odpowiedzieć, ale ciekaw jestem jakie jest tło tego pytania. Czy to nadal w ramach zbierania materiałów do Pani książki? Stanisław Porczyk
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • megan.k 13.02.19, 09:00
    "Dezintegracja pozytywna" Kazimierza Dąbrowskiego będzie stanowiła pierwszą pozycję w bibliografii do mojej książki, od niej właśnie zaczęło się moje zainteresowanie psychologią (w okresie nauki w liceum). Nie wróciłam na forum w tym sensie, w jakim Pan o tym pomyślał. Założyłam ten wątek, bo zastanawiam się, dlaczego psychologia tak bardzo zboczyła z tej drogi w ostatnich dekadach, dlaczego zamiast rozwoju proponuje leczenie.
  • ekspert.grupa_synapsis 13.02.19, 19:44
    Chyba jednak wróciła Pani? Nie można przecież pisać na forum i jednocześnie na nim nie być... Nic złego zmienić decyzję, ale ponieważ zrobiła to Pani wcześniej niż zapowiadała, to ciekawe dlaczego tak się stało. Ale to forum publiczne i nie trzeba wszystkiego ujawniać.
    --------------------------------------------------------
    Odnośnie pytań, to zawsze staram się odpowiedzieć, ale proszę nie zarzucić mnie zbyt trudnymi i bardzo obszernymi tematami, jak to wcześniej bywało. Może zrobimy tak, gdy będzie dla mnie za dużo, to napiszę mniej więcej tak: „Pani megan, zrobiłem co mogłem, ale proszę dalej już samodzielnie pisać swoją książkę”, zgoda?
    SP
  • megan.k 14.02.19, 06:43
    Czy mam rozumieć, że Pan jako psychiatra nie potrafi odpowiedzieć na moje pytanie dotyczące "Dezintegracji pozytywnej"? To właśnie chciałam wiedzieć. Moim zdaniem ta pozycja to podstawa do zrozumienia człowieka i jego rozwoju. Nie wymagałam obszernej odpowiedzi, moje pytanie było bardzo konkretne.
  • mardaani.74 14.02.19, 11:37
    Twoja postawa zrobiła się jakby to powiedzieć "roszczeniowa". Nie odpowiedział, widocznie nie chciał, a co mu to mus jakiś odpowiadać na Twoje pytania zwłaszcza, że nie do końca wiadomo co z tą odpowiedzią zrobisz? Za konsultacje z ekspertami do książki się płaci, a Ty byś chciała za darmola dostać czyjąś wiedzę

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 12:07
    Przynajmniej pisze książkę a nie jej zazdrości.
  • mardaani.74 14.02.19, 13:16
    nie zazdroszczę pisania książki, skąd ci to przyszło do głowy?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 12:14
    To może niech wystawi cennik za odpowiedz zamiast dokonywać personalnych wyskoków jakże profesjonalnych . Aczkolwiek w psychiatrii czy nie na tym polega profesjonalizm?
  • ekspert.grupa_synapsis 14.02.19, 19:22
    Do p. mega.k: Jeszcze wiele Pani nie napisałem a już mnie Pani zaatakowała. Chciałem najpierw dać ramy naszej rozmowie (vide jeszcze raz mój poprzedni wpis). Pamiętam jakim napięciem kończyły się nasze poprzednie wymiany postów mimo mojej wielkiej cierpliwości. Dlatego zaproponowałem umowę (propozycja jest nadal aktualna): odpowiem na szereg pytań a Pani postara się nie zarzucić mnie lawiną oczekiwań i nie będzie mnie bez powodu atakowała. Bo to nie jest dla mnie przyjemne. Oczywiście nie mogę obiecać, że odpowiem na wszystkie pytania - mogą być zbyt obszerne albo zbyt trudne. Muszę też mieć czas do ewentualnej rozmowy także z innymi uczestnikami forum.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 136ty 14.02.19, 12:37
    Pytanie brzmi czy autor ksiązki zaproponował empiryczną procedurę umożliwiającą rozwój czy tylko sobie opisał w sumie w dość arbitralny sposób pewnie na swoim przykładzie ze taki się dokonuje.

    Psycholodzy opisują, opisują tylko nie bardzo wiadomo jak to ma mieć przełożenie na działanie. Kończy się później relacją sado maso w ramach terapii. Recenzent opisuje ciebie, a ty dostajesz na swoim punkcie mdłości.

    Jedyną znaną mi praktyką tego co opisuje autor jest droga jogi.

    Intelektualizm psychologii wylewa dziecko z kąpielą.
  • 136ty 14.02.19, 13:06
    Główna zdaje się tu forumowiczka która rozsadza po kątach forumowiczów opisała megan jako roszczeniową.

    Być może sama jest pozbawiona roszczeń zgodnie z ideą savoir vivre, ale jednak sama pisze o swojej zazdrości. Słuchamy więc psychologa ze nie należy być roszczeniowym, ale to może psycholog ma problem. A jeśli tu się rozgrywa asertywność pani megan a nie roszczeniowość? Asertywnie domaga się odpowiedzi od eksperta, który sam się tu zgłosił.

    Niech życie przesądzi co jest lepsze samo niż ograniczanie siebie które tylko podtrzymuje problem. Obyśmy tylko w życiu nie siali nienawiści między sobą opisami.
  • mardaani.74 14.02.19, 13:15
    dlaczego główna?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 13:21
    Tak poczułem z dwóch powodów.

    1) Dwie lub trzy osoby wskazały na ciebie, czyli jak sądzę masz tu pewien prestiż wyrobiony.
    2) Recenzujesz co jest prostackie lub roszczeniowe i czuje się troche jak w czyimś ogródku.
  • mardaani.74 14.02.19, 13:28
    1. Dwie lub trzy osoby wskazały? co masz na myśli? wskazały że co?
    2. jedna twoja wypowiedź była bardzo hmm, no nie wiem jak to oględniej wyrazić, no nieprzyjemna bardzo :)

    Ten ogródek jest tak samo Twój jak i mój, to nie jest żadne tam moje miejsce, bo niby na jakiej zasadzie? i jeżeli ktoś się tak czuje to naprawdę nie mam takich zamiarów ani intencji, przecież każdy może tu pisać, nie wiem w czym niby moje prawa miałyby być jakieś lepsze, ja tak tego nie czuję.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 13:35
    Nic złego w punkcie pierwszym. Podawały w wpisach twojego nicka, chwaliły czyli odczytuje to jako posiadanie tu pewnej pozycji celebryckiej, rozpoznawalnej marki. Dlatego sądzę ze masz tu pewną pozycję.
  • mardaani.74 14.02.19, 13:49
    To dla mnie trochę dziwne, bo ja serio nie czuję, nie mam zamiaru i nie chcę robić tu za "celebrytę". Żeby była jasność, nie jestem specjalistą, nie studiowałam psychologii, nie specjalnie mam czas i siły wczytywać się w teorie, w literaturę tzw fachową, jestem tylko osobą która choruje dość długo i czyta co ludzi episzą na tym forum dość długo i jest ciekawa ludzi, ich myśli, sposobów na życie, ale nie jestem nikim kto "wie więcej". Ja tylko piszę tak jak czuję, według swojego doświadczenia, intuicji, empatii takiej jaką mam, nic więcej.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 14.02.19, 13:21
    nie zrozumialeś z tą zazdrością i trochę generalizujesz, nie zżera mnie zawiść, po prostu czasem, są chwile i momenty kiedy mi jest trochgę szkoda że coś mnei w życiu ominęło, ale to są chwile, jakieś przelotne myśli a nie coś co drąży myśli dzień po dniu, że siedzę i knuję i zazdroszczę. Jestem od tego bardzo daleka. Emocje są ważne ale ważna też jest ich skala. Proszę, nie przypisuj mi złych intencji, jakiejś chęci rozstawiania po kątach, bo ja takich nie mam, może nie umiem zbyt oględnie pisać i jest toodbierane jako jakieś negatywne nastawienie, ale trochę nadmiernie interpretujesz czasem to co mówię.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 13:46
    To nie było nic specjalnie personalnego. W wątku obok napisałaś o zazdrości. Ja tego wcale nie krytykuje ze czujesz zazdrość to dla mnie nie zaden temat. W tym wątku o roszczeniowości. I ot tak tylko zestawiłem. A zestawiłem zeby pokazać tez ze krytyka roszczeniowości też może być zła. W życiu czasem trzeba walczyć o swoje wbrew logice to moje a to twoje. Tak jak w filmie Polowanie niesłusznie oskarzony o molestowanie był wyrzucony ze sklepu na skutek nagonki na siebie. I walczył o to co mu się nalezy. Ma prawo kupic jedzenie nawet jesli sklep jest prywatny.

    Zazdrość jest uczuciem absurdalnym. Czujemy ze ktoś nam coś odbiera i tego bronimy. Gdy w tym czasie dokładnie w tym samym momencie tracimy to czego chcemy. Na tym polega prawo karmy. Co sobie wyobrazimy to dostajemy. WYobrazamy sobie ze tracimy to tracimy.
  • 136ty 14.02.19, 13:50
    Jak ktoś wchodzi w grupe ludzi niech nie wchodzi jak ofiara ktora ma się przystosować i słuchać. Niech też idzie ze swoim towarem. TO wtedy grupa go przyjmie.

    Tak jak u zwierząt. Jest stado mustangów. I nowy mustang zeby dostać się do stada musi walczyć z osobnikami tego stada. Az w koncu go wpuszczą.
  • mardaani.74 14.02.19, 13:52
    Lubię Cię czytać, choć nie wszystko rozumiem, ale dzięki takiemu spojrzeniu można zobaczyć siebie i innych inaczej, wyskoczyć ze swoich ramek, i to jest na tym forum fajne, takie zwierciadełko.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 15:34
    TO moja wina bo piszę dużymi skrótami myślowymi.

    Co do tej roszczeniowości. Myślę, że w Polsce jest problem z tym tematem. Z jednej strony jest tresura zeby nie być , z drugiej ciagle przekonanie rodaków ze ktoś ich okradł, z trzeciej pracownik wchodzi do firmy jak chłop feudalny na pałac.

    Trzeba zrozumieć też swoją asertywność , nie dać się ustawiać w imię braku roszczeniowości w hierarchii feudalnej, mówić jasno czego się chce. Polacy przecwiczyli jedną stronę kija, żeby nie być roszczeniowi jak w PRL. Ale z drugą stroną mają problemy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.