Dodaj do ulubionych

Wszystko o psychoterapii

08.02.19, 10:10
Lektura obowiązkowa dla wszystkich potencjalnych pacjentów psychoterapii jak i będących już w jej trakcie.

"Psychoterapia bez makijażu" dr Tomasza Witkowskiego

Link do książki:

lubimyczytac.pl/ksiazka/4844599/psychoterapia-bez-makijazu-rozmowy-o-terapeutycznych-niepowodzeniach




--
Zygmunt Freud:

„Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
Edytor zaawansowany
  • 136ty 08.02.19, 10:56
    Ja bym po prostu dał Lot nad kukułczym gniazdem. STara książka która oddaje istotę tego procederu.
  • 136ty 08.02.19, 11:07
    Nie wiem co jest w książce, ale kiedyś Witkowski jechał głównie po Freudzie itd. Behawioralno poznawczą bronił. A ja twierdze ze to jest ta sama paranoja.

    Paranoja nie jest w tym ze terapia nie jest naukowa, tylko w tym ze w ogóle wpadnięto na pomysł by była, by życie człowieka zamknąć w klatce laboratorium i uznać ze to mu pomoże.
  • 136ty 08.02.19, 11:45
    Łady tekst z tego Freuda. Nie słyszałem.

    Jak terapia ma pomóc jeśli zajmuje się władzą służb bezpieczenstwa.

    Dr. Witkowski też niech nie robi za ostatniego sprawiedliwego z tym tytułem.

    CO by było jakby zburzono wszystkie katedry psychologii i socjologii?

    Więcej wolnych umysłów chodziłoby po świecie.
  • 136ty 08.02.19, 14:21
    W psychoterapii jest tak, że ludzie o światopoglądzie racjonalistycznym są skłonni z zasady uznawać bechawioralno-poznawczą.

    Ale są też ludzie o przewadze uczuciowej i są skłonni motać się w kwestie tradycji psychoanalitycznej.

    A joga jest czymś dojrzalszym po srodku. STawia na doświadczenie ( co mogłoby się spodobać racjonalistom), ale to doświadczenie jest o wiele szersze i obejmuje też kwestie uczuć , moralne, a nawet transcendente.
  • 136ty 08.02.19, 14:26
    Więcej doświadczać, a mniej sobie dopowiadać rzeczywistość paranoją swoich słów, to wtedy człowiek z małego urośnie do dużego, z małostkowego do wielkodusznego, tak urośnie ze na końcu ma się wręcz utożsamić ze światem , który dla małostkowego depresiaczka jest obcy za szybą w stanie derealizacji., a dla przebudzonego jest jedność.
  • kod_matrixa 08.02.19, 16:00
    Zwłaszcza, że język ludzki jest niezmiernie ubogi w porównaniu do mnogości stanów emocjonalnych. Pzdr.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • 136ty 08.02.19, 17:15
    Przede wszystkim trudno rozumie się to czego się nie doświadczyło. A wszystkiego się doświadcza. I gdy ktoś chce nam powiedzieć jak żyć, doświadczamy jego władzy.
  • agaton333 18.02.19, 14:52
    Ja w ogóle mam wątpliwości, czy psychoterapia w ogóle działa. 3 lata chodziłam na psychodynamiczną. Trzy miesiące temu skończyłam. A teraz mam nawrót depresji :(
  • 136ty 18.02.19, 15:19
    Możliwe ze nie tyle psychoterapia ci pomagała tylko to ze na nią chodziłaś. Zrezygnowałaś już z ruchu?
  • mardaani.74 18.02.19, 17:44
    Mnie psychodynamiczna tylko nudziła a w najlepszym razie irytowała. nie wiem jak można w niej wytrwać dłużej niż kilka spotkań. Takie tam międlenie w kółko z którego nic nie wynika.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • lelum3 19.02.19, 09:17
    Swojego czasu poświęciłam rok na psychoterapię. Owszem, efekt był, lecz bardzo mizerny w porównaniu do nakładów sił i środków. Z perspektywy lat budzi tylko moje pożałowanie. Nauczona doświadczeniem, gdy znów znalazłam się w życiowym tyglu i chorobie, chwyciłam się za lekturę. Psychologia nie jest wiedzą tajemną. Gdy już się oczytałam, co zajęło mi sporo czasu, zaczęłam osobiste puzzle składać sama. Zrozumiałam swoje uwarunkowania i reakcje. Nad ostatnimi pracuję po dziś dzień. Zresztą inaczej chyba się nie da, dopóki się jest żywym człowiekiem.
    Jak dla mnie - zero psychoterapii. Więcej można zyskać, przyłożywszy się samemu do zgłębiania problemów i ich źródeł. Nawet forum bywa bardzo pomocne. W końcu moje problemy i moja (chora) osobowość nie są niczym wyjątkowym. Inni miewają je także i na różne sposoby sobie z nimi radzą. Czytam, myślę, korzystam.
  • bartulo.paw 27.02.19, 06:27
    Ruch może być naprawdę istotny. Nie może tylko jest - tak uważam. Sam widzę jak wpływa na mój nastrój jak poćwiczę. Możliwe, że w programie "36,6" który prowadzi Ewa Drzyzga wypowiadał się ktoś, że aby odreagować dzienny stres i wypocząć w nocy ciało przez 20 minut ćwiczeń ma utrzymywać puls 2-krotnie wyższy od spoczynkowego (czyli np. przy spoczynku puls 55 to 110 utrzymać. Tak zapamiętałem, ale mogło chodzić o inny program i inny puls utrzymywany przez inną liczbę minut - polecam poszukać).

    www.youtube.com/watch?v=rG54BXYbRss
    www.youtube.com/watch?v=hN1RpPAtCeA
    jeszcze nie zacząłem się na poważnie suplementować, ale mam zamiar. Np. z witamina d3 to mnie przekonuje to co mówi, pomimo, że oficjalny przekaz medyczny zaleca mniejszą dawkę. Nie wiem jeszcze czy zalecana (przez dr Huberta) suplementacja witaminami obowiązuje także bez stosowania zalecanego sposobu żywienia - warto się dowiedzieć.
    Podałem do wiadomości, ale niech każdy sam zdecyduje, bo nie chce aby się ktoś przez moje jak by nie było polecenie przewitaminowal.


    www.youtube.com/watch?v=bcmhrNVw6Ls ogladalem i stanowczo polecam
    www.youtube.com/watch?v=W-qquHd5ddQ nie oglądałem
    www.youtube.com/watch?v=keVaAQ_ZWlk oglądałem i koniecznie obejrzeć
    generalnie wszystko z tego kanału polecam bo gość to ewenement.

    jak ktoś chce pogadać bartulo.paw@interia.pl
  • anaiss 19.02.19, 20:29
    Nie czytałam książki, więc trudno mi się odnieść do samej lektury. Mogę powiedzieć tylko o własnych doświadczeniach: dla mnie rozpoczęcie i kontynuowanie psychoterapii było krokiem milowym w moim życiu i rozumieniu siebie. Ale po pierwsze ja miałam sporo do zrobienia, po drugie byłam bardzo zmotywowana, by coś zmienić i po trzecie trafiłam na świetnego człowieka :)
  • 136ty 20.02.19, 08:23
    Amerykańska bohaterka. Była na samiutkim dnie, ale objawił się mentor który objawił tajemnice życia. Pojawiła się silna wola życia. Teraz tylko trzeba wsiadać na konia i odnaleźć księcia

    www.youtube.com/watch?v=Hhk4N9A0oCA

    A na końcu wychodzimy z kina heheheh
  • martyna2525 20.02.19, 08:50
    Mnie psychoterapia pomogla. Sprawila ze mam inne patrzenie na siebie bo to o mnie najbardziej chodzilo. Chodzenie na terapie ponad 3lata nie bylo dla samego chodzenia a ciezkiej pracy, ktora teraz owocuje.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 20.02.19, 08:59
    Jak to dobrze, że na forum depresja pisze tylu którym udało się wyjść z depresji.
  • agaton333 20.02.19, 10:00
    Trafiłam dwa dni temu na opis badań (niestety nie zapisałam linka), które pokazywały, że leczenie farmakologiczne depresji i lekka zmiana stylu życia - więcej kontaktów społecznych, robienie nowych rzeczy (żadnych szalonych, zwyczajnych, np. wprowadzenie spacerów dwa razy w tygodniu), uczenie się siebie po dwóch latach dawały trwalsze i lepsze efekty niż chodzenie dwa lata na terapię. Wnioski były takie, że po dwóch latach jeśli cokolwiek ze sobą robimy, zmiany po prostu zachodzą naturalnie, bo takie jest życie.
    Nie wiem co o tym myśleć. Mogę nie mieć realnego spojrzenia na sytuację, ze względu, że krótko po zakończeniu terapii dopadł mnie nawrót. A ja teraz jestem bardzo zła, że włożyłam w swoją terapię mnóstwo pieniędzy (chodziłam prywatnie), czasu, które mogłam spożytkować zupełnie inaczej i byłabym może lata świetlne dalej.
  • 136ty 20.02.19, 10:18
    Ja słyszałem o lepszych badaniach.

    We wszystkich grupach leków psychiatrycznych( nie tylko depresja) , w dłuższym okresie ludzie je biorący wypadali gorzej niż ci którzy nie brali, a startowali z tymi samymi objawami. Leki pomagają tylko na chwilę.

    Co do terapii ...skoro depresiaczek ciągle myśli o swoim dnie jak terapia w ktorej depresiaczek ma ciagle myslec o sobie ma mu pomóc?
  • 136ty 20.02.19, 10:42
    www.youtube.com/watch?v=3dqXHHCc5lA

    to chyba było w tym wykładzie.
  • martyna2525 20.02.19, 14:50
    Jesli depresja jest endogenna to sposob myslenia nie ma tu nic do rzeczy. Poprostu przychodzi nie wiadomo dlaczego. Terapia pomoze tylko w probie akceptacji danej sytuacji w naszym zyciu.Na pierwszy plan wysuwa sie farmakoterapia.
    Jesli natomiast depresja wywodzi sie z przyczyn psychologicznych terapia moze duzo zmienic a leki sa w dalszej kolejnosci.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • anaiss 21.02.19, 11:05
    A jak ma wyglądać to "uczenie się siebie" poza terapią?
  • mardaani.74 21.02.19, 11:50
    Ronisz coś, i obserwujesz, wprowadzasz zmiany i obserwujesz,
    To się czuje kiedy klocek układanki zaskoczy a kiedy nie
    chodzi o wyjście z utartych kolein, żeby nie robić ciągle tego samego i oczekiwać rożnych rezultatów.
    Czasami chodzi o banalną zmianę trybu życia, diety, garderoby, czasem o rozstanie się z toksycznym partnerem, czy toksyczną pracą. Głównie chodzi o to żeby rozeznać co jest w życiu potrzebą, a co cudzymi wobec nas oczekiwaniami, czego potrzebujemy do życia a co robimy bo tego oczekują "inni". Życie jest krótkie nawet jak jest długie, wsyzstkiego człowiek nie przeje, wszystkiego nie dotknie. czasem warto się zastanowić co i po co się robi i jaki ma być tego cel i sens. Nauka podejmowania własnych decyzji a nie czekanie na to co podadzą nam inni jako "sprawdzony przepis" i poleganie na innych jest kluczowa.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anaiss 21.02.19, 21:21
    Pomyślę o tym
  • 136ty 21.02.19, 16:31
    A czy to czego oczekujesz od terapii to rzeczywiscie nauka?


    Czego sie uczymy? Jak przezyc w swiecie. Po prostu mamy mozg i sie uczymy. Takze od innych gdy pokazuja przyklad.

    A na terapii sa slowa slowa i zachodzi podejrzenie ze uczymy sie ale tego jak byc poslusznym innym zeby oni przetrwali.

    Ja sadze ze odwrotnie. Mamy sie oduczyc. Wplywu innych na nas. Nie mamy uczyc sie siebie tylko oduczyc "siebie".

    Jak ludzie ida sie bawic to czego oczekuja? Ze zapomna o sobie i to sie nazywa spontanicznosc.

    Dlatego jest medytacja, zeby zapomniec slow i zaczac doswiadczac spontanicznie swiata.

    Intelekt jest od uczenia sie jak przezyc. Ale wyjscie z cierpienia to odwrotna sprawa.
  • anaiss 21.02.19, 21:23
    Terapia jest po to, żeby ją skończyć i pacjent ma być samodzielny emocjonalnie, więc ja nie wierzę w teorie spiskowe o uzależnianiu i manipulowaniu.
  • 136ty 22.02.19, 07:16
    To nie jest watek dla ciebie, tylko dla tych ktorzy juz doswiadczyli cudu psychoterapii. Mozliwe ze jestes samodzielna emocjonalnie po terapii.

    Wielu ma jednak inne zdanie.

    A jak sie nazywa wiara w teorie ktora jest niefalsyfikowalna? Sadze ze to calkiem to samo.
  • 136ty 22.02.19, 07:36
    Moj agrument w tamtym wpisie był inny niż tylko stwierdzenie ze terapia manipuluje.

    Jeśli terapia da mi nowe doswiadczenie siebie ktore powoduje ze sie zmieniam to ja powiem ok terapia mi pomogła.

    Ale jeśłi ludzie po terapii mowią o przećwiczeniu, używają słów do opisania swojego doswiadczenia z ksiazeczek diagnostycznych psychologów to są to tylko słowa, słowa, słowaa. Kiedyś napisałem ci o borderline bo się opisałaś po prostu jak z diagnozy, tak jak cię opowiedzieli zapewne na terapii.

    WIęc jeśli ktoś używa słów które rzekomo mają mu pomóc się zrozumiec, to ja twierdze ze dokladnie nic nie rozumie z siebie tylko zmienił sobie sposob opisu. Psychologia to przedziwna dziedzina w ktorej wierzy sie ze uswiadomienie pacjentowi diagnozy go uleczy.

    Ja bym nawet zgodził sie na opisy, ale gdyby terapeuci rzeczywiście umieli opisac mi calkowita dynamike mojego stanu. Tego oni jednak nie chcą robić. Jeśli ktoś ma dobry mit, dobrą opowieść życiową czasem to coś uswiadamia. Mędrcy sie przydają. Ale oni lubią etykietki i gierki.

    Jeśli coś doświadczasz nowego w środku to ok. Nie tylko ze sie dzieje bo sa emocje na terapii, tylko coś nowego. Bo o tym jest zmiania. O doswiadczeniu czegoś nowego.
  • 136ty 22.02.19, 07:47
    Jeśli zaś nic nie doświadczam nowego tylko zmieniam opis na negatywny bo dowiaduje sie ze zachowania moje sa patologiczne w każdej chwili, to jedyna moja możliwa zmiana to zamienienie się w trupa, zeby zahamować te patologiczne zachowania.

    Oceny powodują tylko ze grasz w czyjejś grze, dla innych. A nie powodują ze doświadczysz zdrowszej wersji siebie.
  • anaiss 22.02.19, 10:32
    Ale ja potrzebowałam bardzo tych diagnoz, trochę na przekór tej (zewnętrznej) narracji: "wszystko jest świetnie", a przecież wiedziałam w środku, że wcale świetnie nie było. Wielokrotnie spotkałam się z sytuacją, że nazwanie przyniosło ulgę. Nie uważam, że to zawsze musi być opis "negatywny", często jest urealniający, albo po prostu posługujący się innym językiem. Mnie osobiście nazywanie niektórych rzeczy po imieniu - jak pochodzisz z dysfunkcyjnej rodziny, gdzie się nie rozmawia i wszystko jest zamiatane pod dywan - dało sporo siły i odwagi do zmian.

    Do mnie przychodzą ludzie się rozwieść, bo im się "małżeństwo posypało". A w moim języku zawodowym jest to "trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego". To samo, tylko inaczej opowiedziane.
    I tak, teraz jestem na grupowej w nurcie psychodynamicznym i obserwuję tę różnicę narracji w porównaniu do mojego terapeuty indywidualnego, który nigdy nie użył słów takich jak: "diagnoza", "pacjent", "zaburzenie", "sesja".
  • 136ty 22.02.19, 11:15
    Mi nie chodzi o to ze nie ma pokazywać mi terapeuta błędów. Tylko o to co pamiętam z terapii gdy cały czas były każde moje zachowania interpretowane jako patologiczny repertuar zachowań. Natomiast tam gdzie błędy były grube życiowe, wysżły realne sytuacje, pamiętam ze schowali głowe w piasek. Ja miałem bardzo dramatyczną terapię teatralną i dopiero długo później zrozumiałem co się tam działo, manipulacje jakie się odbywały. CHyba ich przerosłem :))
  • mardaani.74 22.02.19, 15:41
    no bo chyba nie na tym powinna polegać terapia
    mi osobiście nie interpretowano i nie wartościowano moich zachowań, choć wtedy jako osoba młoda i naiwna oczekiwałam właśnie tego, takiego powiedzenia rób ta a nie tak, odzielenia słoma - siano, na szczęście nic takiego się nie zadziało na żadnej terapii. (nie uczestniczylam jednak nigdy w grupowej, poza forum depresja :)
    zinterpretowano mi tylko kilka zachowań i postaw wobec mnie które ja miałam tendencję usprawiedliwiać a byłam ich ofiarą a nie jak uważałam w pewnym sensie "sama zawiniłam".

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • anaiss 22.02.19, 10:36
    136ty napisał:


    > Jeśli terapia da mi nowe doswiadczenie siebie ktore powoduje ze sie zmieniam to
    > ja powiem ok terapia mi pomogła.
    >
    > Ale jeśłi ludzie po terapii mowią o przećwiczeniu, używają słów do opisania swo
    > jego doswiadczenia z ksiazeczek diagnostycznych psychologów to są to tylko słow
    > a, słowa, słowaa. Kiedyś napisałem ci o borderline bo się opisałaś po prostu ja
    > k z diagnozy, tak jak cię opowiedzieli zapewne na terapii.


    Zgadzam się. Ale jak nic nie wiesz o sobie i jesteś w mętliku, to sobie bierzesz te "opowieści o sobie" i trochę sprawdzasz czy pasują, czasami pasują przez jakiś czas i później przestają. Ale to chyba trochę tkanie z różnych nici. Niby nici nie Twoja, ale to, co powstaje jest autorskie i niepowtarzalne.
  • 136ty 22.02.19, 11:11
    Tylko wolałbym żeby te opowieści były bardziej konkretne , a nie opowiadały o zlaniu się i dewaluacji, błędach poznawczych itd jak w cytowanym przykładzie. Konkretne opisy empiryczne jak reaguje moje ciało, jak się zachowuje. Tak jak w życiu gdy doświadczamy nagle ze żyliśmy w całkowitym błędzie i to co uważamy za dobre wcale nie jest. To co mi życie uświadomiło miało się nijak jednak do terapii, wręcz odwrotnie. Niestety zbyt często terapia broni moralności terapeuty.

    Co do twoich opowieści z borderem zalecam "gruntowanie" czyli zbliżenie się do ziemi. Rozluznienie napięc w nogach. Gdy energia idzie w dół to człowiek się ładuje energią i jest stabilniejszy. Gdy idzie do góry to się rozładowywuje i jest rozchwiany psychicznie. Pierwsza czakra jest o uziemnieniu.
  • anaiss 22.02.19, 08:06
    Ale autor wątku nadał mu tytuł „wszystko o psychoterapii”, więc chyba jest przestrzeń na różne głosy tutaj? Akurat ja ciągle jestem w trakcie, więc samodzielna nadal nie jestem....
  • 136ty 22.02.19, 08:33
    Po prostu dbam o to zebys nie marnowala energii na obrone swojej terapii tylko z niej korzystala skoro ci pomaga.

    Wszystko to znaczy wszystko. I nic ponadto. Ta watek do walenia w terapie ;)
  • anaiss 22.02.19, 10:38
    Mnie się miło z Tobą rozmawia, nie traktuję tego jako marnowania energii, ale dziękuję, że o mnie dbasz. To miłe :)
  • 136ty 22.02.19, 11:18
    Prosze bardzo.
  • martyna2525 22.02.19, 14:02
    Bedac na terapii pomagalo mi nazywanie tego z czym przyszlo mi sie zmierzyc terapeutka nie przywiazywala do tego uwagi. Nauczylam sie uwaznosci, dystansu konfrontowania sie z emocjami. Pomaga mi to w zwyczajnym zyciu. Jestem ponad rok po terapii i to co zmienilam ewouluje we mnie. Nie czulam sie zmanipulowana czy uzalezniona od terapii, terapeuty. Moje zycie sie zmienilo moze dlatego ze trafilam w zlym stanie. Superwizjer terapeutki namawial ja by nie podejmowala sie nade mna bo kwalifikuje sie na oddz stacjonarny, a jednak sie udalo.
    Wierze w samoswiadomosc.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 22.02.19, 14:49
    Ciesze się ze tak wielu uzdrowionych z depresji przez leki i psychoterapie ciagle pisze na forum :)
  • mardaani.74 22.02.19, 15:47
    Ja nie jestem uzdrowiona i nigdy może nie będę, ale nie masz pojęcia jakim beznadziejnym czymś była moja egzystencja przed leczeniem.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 22.02.19, 15:57
    Każdy u psychiatry pojawił się w stanie najgorszym, gorszym o wiele od innych.

    Ja nie neguje potrzeby pomocy . Uważam ze są sytuacje kryzysowe, ludzie trafiają w łapy psycho i dostają lepszą lub gorszą pomoc. Może ktoś nie popełni samobójstwa.

    Natomiast mam wątpliwości co do terapii jako rzeczywiście narzedzia poprawy. Podejrzewam ze naprawdę musisz trafić na jakiegoś życiowego mędrca, człowieka o kompetencjach interpersonalnych wyjątkowych, żeby wywołał w tobie rzeczywistą zmiane.
  • 136ty 22.02.19, 16:28
    Z psychiatrą jak u księdza

    Ksiądz dobrodziej tak bardzo mi pomógł.

    Byle tylko nie za bardzo bo nie będe potrzebowała księdza. A więc adorujmy męczeństwo , krzyż pański i masochizm życia. Byle razem.
  • martyna2525 22.02.19, 18:20
    Guzik prawda.
    Terapia nie uzdrawia z depresji ale pozwala na nia inaczej spojrzec, inaczej przezyc. Wiesz ile we mnie bylo zlosci "bo cos musialam zrobic ze choroba wrocila" a prawda lezala gdzie indziej.
    Rozumiem ze Tobie terapia nie pomogla ok zdaza sie i tak ale zeby odbierac ludziom nadzieje ze ona dziala.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 22.02.19, 18:41
    Martyno. Ja odbieram nadzieje? Piszesz ze terapia nauczylA cie swiadomosci i uwaznosci a w watku obok ze nie zauwazasz drogi do pracy, i zapominasz co ktos powiedzial przed chwila. Przeciez jak ktos to przeczyta to straci wszelka nadzieje. Przeciez to jak wyznanie wiary. DzialA nawet jak nie dzialA.
  • martyna2525 22.02.19, 20:48
    Psychoterapia nie leczy chadu. Zaburzenia poznawcze mialam po leku po odstawieniu go przeszlo. Musze sie liczyc z tym, ze bedzie roznie, ze nadal beda objawy, leki czy zaostrzenia i remisje, bo dynamika tej choroby bywa rozna.
    Dzieki terapii wiem, ze np to nie moja wina ze choruje, przestalam sie dodatkowo katowac tym i jeszcze kilkoma innymi sprawami. To ze przeszlam terapie nie znaczy ze jestem niesmiertelna, ze nie mam gorszych dni, ze nie zloszcze sie placze... czasem tez narzekam jak czuje sie zmeczona ale jestem swiadona tych emocji. Wiem, ze mina tylko potrzeba cierpliwosci moze spaceru, moze wygadania sie do kogos wlasnie taka swiadomosc.
    Wypraciwalam tez plan awaryjny gdyby pojawilo sie "cos wiecej" taki realny plan.
    Mam za soba zaburzenia odzywiania w ktorych tkwilam 23lata, od niedawna jestem zdrowa.
    Na terapie trafilam z waga 31kg cosajeBMI 13.I akurat zaburzenia leczy sie w pierwszej kolejnosci terapia a leki sa tylko dodatkiem.
    Rozumiem, ze mozesz miec inne doswiadczenia mnie w pewien sposob uratowala zycie.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • zoltanek 22.02.19, 21:11
    co rozumiesz przez plan awaryjny? zaciekawiło mnie to.

    --
    lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
  • martyna2525 22.02.19, 21:55
    Plan awaryjny, ktory sobie wypracowujesz np pojawiaja sie mysli s, oceniasz jaka jest ich sila, co robisz dalej krok po kroku, prosisz kogos o pomoc, dzwonisz do przyjaciela, kontujesz sie z lekarzem jak jest taka mozliwosc, dzwonisz na tel zaufania, itp
    Ja mam na kartce spisany schemat i podazam za nim bo gdy az tak gorzej sie czuje to nie mysle, ide slepo przed siebie i biore gotowe rozwiazania nawet te nieprzemyslane, niebezpieczne wiec wtedy pomocna je ta katka bo np dzwonię do Zosi(ona wie ze taka sytuacja moze niec kiedys miejsce) itp Mam kilka roznych rozwiazan na wypadek gdyby.... to ulatwia sprawe tylko jest jedno ale pomaga to gdy mam krycytyzm choroby bo jesli nie to "swiat jest moj" i nic mnie nie jest w stanie okielznac.
    Nie wiem czy napisalam jasno bo jestem strasznie zmeczona i padam na twarz.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • zoltanek 22.02.19, 22:15
    Tak, zakumałem. Podoba mi się ten pomysł. Ustalenie zawczasu planu działania. Wydaje mi się, że daje to poczucie kontroli. Kupuję to!

    --
    lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
  • anaiss 23.02.19, 07:46
    Ja też mam taki plan kryzysowy. Piszę tam konkretnie do kogo zadzwonić, że mam wyraźnie poprosić o pomoc. Wyjaśniam też sobie dlatego poszłam na terapię i że mój terapeuta nie umarł, a jeśli sobie w tym nie wierzę to zawsze mogę zadzwonić do pani Krysi z poradni i ona mi powie :) wszystko krótko, konkretnie i w punktach :)
  • 136ty 22.02.19, 21:14
    Tak mam inne doswiadczenie i nie wydaje mi sie zebym nie mial prawa o nim pisac bo komus cos robie. Zwlaszcza ze nikogo od psychiatrii nie odpedzam, zwlaszcza ze kto ma sie tam znaleźć sie znajdzie i nic go przed tym nie uratuje.
  • 136ty 22.02.19, 22:46
    Doswiadczenie osoby z choroba dwubiegunowa jest tu akurat bardziej specyficzne w tym temacie niz doswiadczenie innych.

    Twoja terapia jak sadze to cos bardziej podtrzymujacego, kogos kto musi zarzadzic swoja choroba.

    Natomiast klasyczne kwestie podpadajace pod terapie to nerwice, zaburzenia osobowosci.

    Gdy ty uzyjesz slowa uwaznosc i ja to zrobie w tym kontekscie zrobimy to w jakby odwrotnych kierunkach. Bo ty powiesz o kontroli a ja o jej utracie.
  • mardaani.74 22.02.19, 16:28
    żeby nie było, terapia nie wyleczyła mnie z depresji, nie terapeutyzowałam się w momentach kryzysu, raczej w momentach polepszenia, dzięki niej udało mi się dojść do pewnych zmian, które dość mocno zmieniły moją jakość życia i nawet nie spodziewałam się że efekty będą aż takie, ale to nie tak że ona mi wywróciła życie o 180 stopni. Z tym że ja na terapii nie słyszałam gadek o przeniesieniu, i innych tam takich rzeczach. Do wielu spraw doszłam też sama, z życiowym doświadczeniem, czytając, obserwując i podejmując działania, jak by to ująć, wychodzące poza moją strefę komfortu, eksperymentując i obserwując efekty. Żeby coś zmienić w życiu trzeba coś zmieniać. Innej drogi nie ma, chcesz pływać skacz do wody.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.