Dodaj do ulubionych

polecam wywiad z p. NMB

11.02.19, 10:24
Polecam przejmujący wywiad z panią Niną Majewską Brown, w którym doskonale opisuje swoje zmagania z depresją.
Pisarka w depresji: nie snułam się w szlafroku, z tłustymi włosami
Stanisław Porczyk
Grupa Synapsis
www.synapsis.pl
Edytor zaawansowany
  • 136ty 11.02.19, 14:15
    W MASH była taka opowieść o rumaku. Rumak dużo zapładniał klaczy, całe życie bez ustanku. Po śmierci zrobiono badania i co się okazało? Był gejem.

    Proszę może nie pokazywać leczenia depresji, kto zasadniczo wiedzie normalne życie. Proszę pokazać wywiad z kimś kogo depresja zasadniczo wykoleiła z życia i terapia i leki go naprawiły. To będzie u sukcesie grupy synapsis. A ie leczenie rumaka na gejostwo.
  • snajper55 11.02.19, 14:22
    136ty napisał:

    > W MASH była taka opowieść o rumaku. Rumak dużo zapładniał klaczy, całe życie be
    > z ustanku. Po śmierci zrobiono badania i co się okazało? Był gejem.

    To tak jak z papieżem Benedyktem XVI. Po śmierci zrobiono mu badania i co się okazało? Był luteraninem.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • mardaani.74 12.02.19, 00:24
    Mnie naprawiły, no prawie :) ale ja nie napiszę książki.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • lelum3 11.02.19, 14:27
    Daj mi, Boże, takich form depresji! Kto wie, czy pożegnałabym nawet psychiatry.
    Bezsenność i niemycie się to standard. Żadne formy aktywności nie istnieją; bezwład i bezsilnie pracowanie na odleżyny to kilkumiesięczna norma.
  • mardaani.74 11.02.19, 21:24
    Ta Pani po prostu ugryzła więcej niż mogla przełknąć. Jak dla mnie to był kryzys związany z wyczerpaniem sił fizycznych, skrajnym eksploatowaniem, za czym poszło załamanie psychiczne. Na wielkie szczęście dla tej Pani, nie przekroczyła zbyt daleko magicznej granicy i w porę cofnęła się znad krawędzi, oraz miała szczęście dobrze zareagować na leczenie i znaleźć wsparcie w rodzinie i u aż 2 koleżanek, co może jej się wydaje że to mało ludzi ale w depresji to wręcz tłok :)
    W jej przypadku były realne, uchwytne przyczyny i można było wiele zmienić w trybie życia, w myśleniu na swój temat, w urealnieniu oczekiwań od siebie i chwała jej że to zrobiła nie czekając aż sytuacja całkowicie ją przerośnie, jakkolwiek mam wrażenie że ona nigdy nie utraciła kontroli tak do końca, tylko jakby otarła się o depresję i jak żaba wrzucona do wrzątku szybko z niego wyskoczyła.
    Myślę że opisany przypadek to taka najczęstsza wersja, i wiele tzw nowoczesnych kobiet może się z tą panią identyfikować, prowadzi podobny tryb życia, ma podobne obowiązki, oczekiwania i cele i boryka się z podobnymi kryzysami.
    jakkolwiek depresja ma też takie gorsze, brzydkie, niemedialne oblicze, ta że tak powiem ta opisana to taka elegancka wersja.
    Dla mnie depresja to jest taka bardziej jak z filmu Wahadełko.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 11.02.19, 22:28
    Zgadzam sie z Wami. To taka bajka z happy endempt "urzekla mnie Twoja historia". W moim zyciu happy endu nie bedzie za to dostane kopa w d kolejnym epizodem.
    Latwiej Jej bylo ponazywac to wszystko wiedziala od czego sie zaczelo poukladac, wstac z kolan a co wtedy jak nie wiadomo dlaczego? Jak nie da sie pojsc do tej cholernej pracy? Zrobic makijażu? Jak się ma problem z ubranie skarpetek i trwa to dwie godziny. Jak ogarniecie sniadania trwa do kolacji...
    Zreszta komu ja to pisze.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • martyna2525 11.02.19, 22:40
    Mardaani w zwiazku z tym ze nie sypiam w nocy to mi zasponsorowalas noc z Wahadelkiem

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • ekspert.grupa_synapsis 11.02.19, 23:42
    Do Pani martyna2525. Jeśli przeszła Pani ciężką depresję, z takimi akurat monstrualnymi problemami jak Pani opisuje, to mogę Pani współczuć i życzyć, żeby nie miała Pani już nigdy tego rodzaju nawrotu, co, przy prawidłowym leczeniu powinno się udać. Nie rozumiem jednak tych jakby zarzutów wobec autorki wywiadu, że nie cierpiała aż tak bardzo i w taki sposób jak ktoś inny. Osobiście nie znam sposobu na ważenie czyiś cierpień w depresji. Oczywiście są depresje cięższe i mniej ciężkie. Chcę z pewnością pozostać z szacunkiem do Pani, niestety bardzo przykrego chorobowego doświadczenia. Chodzi mi jednak o to, że w ogóle postawa oceniania jak bardzo cierpi osoba w depresji jest postawą niebezpieczną. Prowadzić to może, i mamy to w tym wątku, np. do przyznania prawa głosu tylko tym osobom, które cierpią „dostatecznie” mocno. Albo tym, które ciepią podobnie jak my w swoich depresjach. Myślę, że osoby z depresją mogą mieć cierpienie „ulokowane” w różnych cząstkach swojego życia i funkcjonowania. Jedna osoba może odczuwać dramatycznie niezdolność do fizycznego poruszenia się i wykonania prostych czynności. Inna ma sporo energii (i oczywiście żadnych problemów np. z nakładaniem ubrania) a cierpi bardzo w sposób „psychiczny”. Inna nieźle funkcjonuje, choć raczej siłą swoich zautomatyzowanych zdolności zawodowych, nie korzysta w każdym razie z dnia zwolnienia, ale z powodu wielomiesięcznego pasma koszmarnych nocy zbliża się do swojej indywidualnej „krawędzi”. A „depresja osób pięknych i bogatych” jest jedną z pierwszych kandydatek to jej lekceważenia. Pisze o tym w poprzednim poście, do p. mardaani.
    -----------------------------------
    Oczywiście nie chcę powiedzieć, że moim zdaniem p. NMB przeszła jakaś wyjątkowo ciężką depresję. Na szczęście chyba nie, ale to też chyba dzięki temu, że rozpoczęła leczenie, depresja bowiem niebezpiecznie nasilała się. Natomiast znajduję tam, w tym co pisze, wiele interesujących dla mnie, znakomicie napisanych rzeczy (a wiele osób z depresją widziałem i leczyłem). Jeśli uważacie Państwo, że można pisać tylko o inaczej przebiegających depresjach, że w artykule nie ma nic ciekawego, to przyjmuję to. Nie zniechęcajcie jednak do czytania osób, które mogą naleźć tam rzeczy ciekawe i pouczające. Z pozdrowieniami
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • mardaani.74 12.02.19, 00:22
    No tak, ale jednak nasze oceny są tylko naszymi ocenami, trudno wymagać od kogoś komu "urwało nogę" żeby rozczulał się nad złamanym palcem. Po prostu nasze doświadczenia są jakie są i naturalną rzeczą jest że przyrównujemy ten opis do siebie a nie do jakiegoś obiektywnego kryterium. Udzielając wywiadu czy pisząc książkę trzeba być gotowym na to że ludzie ocenią przez swój pryzmat i swoje doświadczenie.
    Podkreślam, co już napisałam, że uważam, że wiele osób odnajdzie w tym opisie siebie i być może wielu osobom taka informacja pomoże, dla mnie to tylko takie po prostu oczywiste oczywistości, nic odkrywczego. Co innego byłoby gdyby ta pani tutaj przyszła, napisała, nikt by jej nie zarzucił że jest "zbyt mało chora" a jej przypadek sztampowy, a podejrzewam że osoby z tego wątku jako pierwsze namawiałyby ją na leczenie i podnosiły na duchu, tyle że ta pani nie jest osobą potrzebującą pomocy i nie musimy się nad nią pochylać i traktować jak tę trzcinę nadłamaną, a w ogóle to co to za pisarz co nie doznał żadnej krytyki, nie zmierzył się z inną opinią niż jego własna?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 12.02.19, 11:11
    Zgadzam sie z tym ze ocenianie nie sluzy niczemu dobremu tylko padlo juz tutaj, ze punktem odniesienia sa nasze doswiadczenia z depresja. Chcialabym miec inne lagodniejsze ale nie mam. Dla mnie to takie pisanie pod publike bo depresja jest modna bo celebryci tez choruja to ksiazka za 30zl bedzie sie dobrze sprzedawac. Zdaje sobie sprawe ze kazdy choruje inaczej niemniej jednak nie zmienia to faktu ze dla mnie to cukierkowate.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • lelum3 13.02.19, 11:09
    Czasem warto powiedzieć mniej niż więcej...
  • lelum3 13.02.19, 11:07
    Nie lekceważę żadnego cierpienia, bo każde na swój sposób jest okrutne. Jednak stoję na stanowisku, że i najgłębsze formy depresji ( tu proszę nie dramatyzować) nie oznaczają końca świata. Myślę sobie, że taki nas (?) spotkał przydział na życie. Mamy wybór - przynajmniej ja to tak pojmuję - męczyć się z cholerstwem nie wiedzieć pokąd albo dać sobie spokój już, teraz. Nikogo nie zachęcam, ale wielu rozumiem.
    Zawsze warto pamiętać, że jest jeszcze nadzieja. Może nie jutro i nie pojutrze, ale w pewnej perspektywie pojawi się coś, dla czego warto żyć ... i przeczekać :)
  • mardaani.74 12.02.19, 00:26
    no proszę Cię nie oglądaj tego, ten film jest przerażający

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • ekspert.grupa_synapsis 11.02.19, 23:34
    Do Pani mardani. Jednak nie "otarła się" (chyba, że to taka Pani metafora): ona rozchorowała się na depresję. I rzeczywiście zbliżała się do krawędzi, choć było jeszcze dość daleko. Ale zbliżając się uchwyciła, że już myśli jak człowiek poważnie chory. Często osoby z depresją są alarmowane dopiero jakąś własną myślą przedsamobójczą. Wszystko dotąd sobie tłumaczyły, że przecież taki jest świat i wszystko jest złe. Ale jak już czuję, że mi jest wszystko jedno, czy mam dalej żyć czy nie, to wreszcie pojawia się myśl, że jestem jednak chory. A sława, pieniądze, cała ta elegancja? To zasłona poza którą trzeba umieć patrzeć. Choroba może odebrać wszystkie barwy, a człowiek może jeszcze chodzić do pracy i, powiedzmy, pisać książki. Właśnie dlatego warto słuchać uważne osób z depresją, a nie tłumaczyć im, że mają udane życie. A jeżeli kryzys, to ot, taka sobie depresja bogatych i pięknych. Oczywiście może jest im czego zazdrościć, ale nie akurat depresji. Trochę tych bogatych i pięknych i wysportowanych rozstaje się z życiem. A niestety wcześniej nie słuchano tego co mówią albo inie czytano tego, co piszą. Oczywiście nieraz otoczenie jest bez szans, bo tak skutecznie chory pokryje wszystko tajemną.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • zoltanek 11.02.19, 23:54
    Tylko, że to tak po ludzku wku...a, że ta Pani, spełniona zawodowo, mając jedynie "garstkę" bliskich osób (męża, dwie przyjaciółki, dzieci) potrafiła przekuć chorobę w sukces wydawniczy. To są moje pierwsze, nieokrzesane emocje.

    --
    lubimy ciemność lubimy mrok / nie ma sensu nieustannie bić się / w pierś / to nasze życie / nocne mocne / choć czasami rwie / gardło ściska / to poranki gdy / nabieramy powietrza / są wystarczającym / powodem / że tak chcemy żyć
  • mardaani.74 12.02.19, 00:03
    To wszystko jest takie grzeczne, uczesane i umyte pachnącym mydełkiem, też trochę mi to pachnie reklamą książki.
    Wychodzenie z tej depresji, a przynajmniej opis to w porównaniu do moich doświadczeń to jak sprzątanie ładnie urządzonego, funkcjonalnego mieszkania, gdzie wystarczy porządnie odkurzyć i umyć okna a sprzątanie domu wieloletniego hoardera.

    ps. Z nazwiskiem się nie spotkałam mimo, że miasto i branża wspólne.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 12.02.19, 00:11
    Nie neguję że była chora na depresję, i że subiektywnie bardzo cierpiała z tego powodu. Jestem też ostatnią osobą która by bagatelizowała depresję tzw "szczęśliwej osoby sukcesu" i zawsze namawiam do szybkiego reagowania, tzw w porę. chodziło mi o to że ona była jakby to ująć, w jej pierwszym kręgu depresji.

    Co do myśli samobójczych to ja trochę z zazdrością patrzę na osoby które przeżyły powiedzmy te 30-35 lat normalnie,
    realizując się, funkcjonując społecznie, rozwijając się zawodowo, osobiście, nadążając za stadem itd. Ja pierwsze myśli samobójcze i próby miałam w dzieciństwie, nie umiem się przejąć tym, że ktoś miał takie mgliste pierwsze myśli tego typu bo jeszcze nie tak dawno byłam przekonana, że takie myśli to norma i każdy je ma.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • lelum3 13.02.19, 11:13
    Pozwolę sobie powiedzieć coś bardzo osobistego; mnie własne myśli samobójcze zwyczajnie śmieszą. Są jedynie sygnałem, że wiedzie mi się kiepsko i trzeba coś zaradzić we współpracy z psychiatrą. Kiedy wyobrażę sobie, jak żyrandol odpada wraz ze mną albo urywa się klamka ... nie dokończę, bo chyba i nikt tego nie zrozumie :)))
  • mardaani.74 13.02.19, 12:06
    Posłuchaj sobie Nohawicy, nie tylko Ty masz takie czarne poczucie humoru na ten temat:)
    www.youtube.com/watch?v=OK6qpvQUKS0

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 12.02.19, 03:30
    Drogie Synapsis.

    Musicie zarabiac. Zarabiac na takich jak ona. Wiec to robcie. Sa bardziej trendy miejsca w sieci gdzie mozna sie reklamowac.

    Coraz wiecej jednak osob przecwiczylo mozliwosci psychiatrii i ma dosc tych bzdur. Tluste klamstwa. Tak ja bede zniechecac. Badania na temat tych klamstw wychodza coraz bardziej.


  • 136ty 12.02.19, 03:42
    Proponuje depresje z dwoch tygodni skrocic do pieciu dni a ksiazeczke Dsm do szeroksci osmiu tomow to biznes sie rozkreci jeszcze korzystniej.
  • xawery39 12.02.19, 07:13
    >Zazdroscił stolarz księdzu , że został prałatem> . Kto ma talent pisarski, tak choćby jak mardaani niechaj przekuje słabość na sukces , zbierze swoje posty z tego Forum i wyda w formie ksiązki . Każdemu wolno .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • 136ty 12.02.19, 09:59
    Naprswde to pan wyciagnal z tego watku? Bo ja mysle ze jest troche osob ktore maja poczucie ze zostali oszukani przez psychiatrie i to widze w tym watku. A widzialem przedewszystkim na przykladach z reala.

  • 136ty 12.02.19, 10:13
    Nie ma klamstwa ktore owocuje dobrem. Dobrem jak najbardziej jest milczenie. Powstrzymanie od klamstw i od prawd rodzacych zlo. Zlo generalnie jest w samej mowie. Milczenie to cudowny eliksir.
  • mardaani.74 12.02.19, 10:22
    Milczenie to często przyzwalanie na zło, ukrywanie zła. W moim życiu milczenie (np matki na widok krzywdy dziecka) zrodziło wiele zła.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 12.02.19, 10:28
    Mowienie to takze dzialanie. Moze byc dobre i zle.

    Ale glownie mowienie to bicie piany, eskalacja nienawisci, niewoli.

    Nasze mysli nie sa wazne, ograniczaja nasze możliwości. Wazne sa nasze doswiadczenia
  • lelum3 13.02.19, 11:16
    136ty napisał:

    > Nasze mysli nie sa wazne, ograniczaja nasze możliwości. Wazne sa nasze doswiadc
    > zenia
    Oj, oj, oj! To myślenie określa sposób postępowania. Jest ważne ponad wszelką wątpliwość.
  • 136ty 13.02.19, 11:50
    Jest ważne jesli robi coś celowego. Jest tożsame z działaniem. Jeśli myślenie jest od działania oddzielone więcej mówi o naszych ograniczeniach. To znaczy też jest to forma działania, tylko bardzo masochistyczna.
  • 136ty 12.02.19, 10:22
    O boze. Co wy z ta ksiazka? Kasa z tego i prestiz zaden jesli nie napisales Harry Potera.

    Nawet nie zauwazylem tego na poczatku. Ale to ze miala kariere dzieci meza przyjaciolki owszem. I nie o nia tu chodzi. Tylko o psychiatrie. W takich depresjach jest najlepsza. Bo glownie co robi to podtrzymuje za lapke w sytuacji kryzysu.
  • mardaani.74 12.02.19, 10:21
    Nie mam talentu pisarskiego,
    ale masz rację każdemu wolno wydać książkę, ale też każdemu wolno ją skomentować

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 12.02.19, 10:39
    A ona tez o swoim wariactwie?

    Znalem jedna waiatke ktora o tym napisala i nawet cos bylo glosno. I tu tez kiedys taka byla ale o niej chyba mniej.

    Nie piszcie o sobie ludzie. To zenujace. Ale jak kto chce pisac niech pisze, ale sie skupi mocno zeby zrobic naprawde cos dobrego, najlepszego. Kazdy moze ale niech sie skupi i przekracza siebie. We wszystkim w kazdej sprawie.
  • lelum3 13.02.19, 11:18
    A Ty pisz, bo często wynoszę korzyści z Twojej działalności. Nie musi być zaraz książka, forum wystarczy :)
  • ekspert.grupa_synapsis 13.02.19, 18:10
    Do p. 136ty: Jestem gotów, oczywiście w ramach moich czasowych możliwości, wymienić z Panem kilka myśli i doświadczeń. Zapraszam do tego jesli dałby Pan radę zawrzeć swoje wypowiedzi w przyjemniejszej, mniej napastliwej dla rozmówcy, formie. Z tym zapraszam już do innego wątku.
    Do p. lelum (i nie tylko). Zainspirował mnie Pan i też napiszę nieco osobiście. Jasne, że własne doświadczenia nasuwają się jako ważny punkt odniesienia. Czasem jednak dobrze je odłożyć jak daleko na bok. Jeśli ktoś do mnie przychodzi, jako lekarza, staram się skupić na tym, co chce mi powiedzieć. Wyłączyć z tego, co mi się w tej osobie nie podoba, z tego, co mógłbym krytykować, staram się nie zazdrościć. Hodowałbym bowiem emocje i nastawienia, które mi w niczym nie pomogą. Oczywiście nie zawsze mi się to udaje. Jeśli się udaje, to, jak sądzę, więcej rozumiem i więcej uczę się od innych. Ot, taka moja perspektywa i taki na koniec tej rozmowy komentarz. Nie będę już uczestniczył w tym wątku. Pozdrawiam wszystkich.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 136ty 13.02.19, 18:46
    Przepraszam grupe Synapsis za nieprzyjemna forme wpisow.
  • ekspert.grupa_synapsis 13.02.19, 19:40
    Jestem miło zaskoczony. Szybko i na poziomie Pan zareagował.
    ---------------------
    Grupa Synapsis (z dużej litery), bo to pełna nazwa. SP
  • mardaani.74 14.02.19, 00:12
    Coś czuję że jednak mimo focha ciekawość zwycięży i Pan przeczyta więc dodam tylko jako lekarz ma Pan nastawienie chwalebne i jest to bardzo ładna i w 100% profesjonalna postawa, ale my nie jesteśmy lekarzami, tylko pokręconymi przez życie kalekami psychicznymi. Może i zawistnymi, może i nieco złośliwymi, no cóż, człowiek wygłodniały z trudem się opanowuje na widok jedzącego ciastka.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 01:38
    Podbij jego narcystyczny
    Bebenek . A pozniej go zabij. Hehehe

  • mardaani.74 14.02.19, 11:38
    przesadzasz, sam jesteś narcyz to wszędzie widzisz narcyzów

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 14.02.19, 12:05
    nie bardzo zrozumiałaś co napisałem, ale jakie to ma znaczenie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.