Dodaj do ulubionych

Po rozwodzie, mąż zbuntowal i zabrał mi córki.

08.03.19, 01:35
Nie potrafię sobie z tym poradzić, bywają chwilę, że nie chce mi się żyć... Jak w tytule, po rozwodzie mąż (gorliwy katolik) odebrał mi córki (13 i 14 lat). Dzieci sa tak zbuntowane, że nie chcą się że mną widzieć, nie odbierają telefonów, nie odpisuja na sms-y, nie chcą spędzać że mną świat... Doszło do tego, że ostatnio nawet nie wpuscily mnie do domu... Prezenty, które dostały ode mnie na Boże Narodzenie odesłany poczta... Mało tego, przestały odzywać się do mojej rodziny choć wcześniej miały że wszystkimi świetny kontakt. Teraz liczy się tylko rodzina bylego męża, córki są jakby zaslepione . Przejęły ich ultrakatolickie zwyczaje, a to niestety totalni ortodoksi. Teściowa od zawsze mnie nienawidziła i macila w naszym związku co doprowadziło do coraz częstszych kłótni. Mezus wiecznie po stronie mamusi, ja byłam ta najgorsza. Wcześnie zaszlam w ciążę i wyprowadzilam się w rodzinne strony meza oraz zdecydowalismy wspólnie, że to on będzie pracowal a ja zajme sie domem. On to wykorzystywał, byłam od niego zależna. Popadlam w depresję a kilka lat później uzaleznilam się od zolpidemu... Zolpidem to bardzo silny lęk nasenne przepisywany wyłącznie na recepte. Przeszlam koszmar, ale udało mi się z tym wygrać. Jednak w czasie, gdy byłam na dwumiesiecznej terapii mąż zaczął planować rozwód oraz rozpoczął buntowanie córek... Wcześniej, gdy były małe palcem przy nich nie kiwnal, a teraz wielki tatuś... Jak sobie poradzić, gdzie szukać pomocy by odzyskać córki??? Pomóżcie proszę.
Edytor zaawansowany
  • 136ty 08.03.19, 07:45
    ..... .... .... .. ..... ...
  • martyna2525 08.03.19, 07:48
    Moze udaj sie po ponoc? Sa chocby centra kryzysowe, psycholodzy zazwyczaj sa przy Centrum pomocy rodzinie, nawet telefon zaufania dla osob w kryzysie.
    Rozumiem ze to to dzieci zadecydowaly z ktorym rodzice chca zostac po rozwodzie?


    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 08.03.19, 07:51
    Tudzież udaj się po bodajże.
  • loginka234 08.03.19, 10:22
    Tak, dzieci zdecydowały, a ja że strachu odpuściłam walkę gdyż mąż mnie straszył wysokimi alimentami... Nie mam z czego płacić, poza tym z racji depresji gorzej znoszę problemy i nie miałam siły na batalię sądową... Teraz z perspektywy czasu żałuję, mogłam chociaż spróbować.
  • mardaani.74 08.03.19, 12:12
    Zolpidem to nie jest bardzo silny lek, ale faktycznie uzależnia. Nie do końca rozumiem jak to się stało że tak zupełnie nie masz kontaktu z córkami które wychowywalaś z tego co piszesz nieprzerwanie do 13, 14 roku życia. Nie gniewaj się ale to musiało być coś więcej.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • loginka234 08.03.19, 12:17
    Nie wypieram się ani nie mówię, że byłam święta. Po prostu córki są zbuntowane, świadczy o tym chociażby fakt, że nie chcą utrzymywać kontaktów z moją rodzina.
    Poza tym, wspominałam, że rodzina męża to ortodoksi, oni są jak sekta, wierz mi. A sekta potrafi zrobić z mózgu wodę...
  • martyna2525 08.03.19, 12:31
    Teraz juz nie mozesz o nie walczyc? Jak to wyglada prawnie?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • loginka234 08.03.19, 20:03
    Nie wiem, jak to wygląda prawnie, ani dokąd się udać. Czuje, że je tracę...
  • mardaani.74 08.03.19, 14:22
    Jeżeli Ci zależy na dzieciach to nie odpuszczaj nawet jeśli teraz wygląda to beznadziejnie, teraz jeszcze może nie rozumieją, nie są w stanie inaczej na Ciebie spojrzeć jak przez pryzmat złych wspomnień, ale nie zawsze będą młodszymi nastolatkami pod przemożnym wpływem ojca. Za chwilę zaczną myśleć bardziej krytycznie i może uda się nawiązać tą zerwaną nić. Na razie postaraj się utrzymać choćby najsłabszy kontakt (o ile nie masz jakichś sądowych zakazów?) a z czasem coś w tym temacie się poprawi. No i koniecznie skorzystaj z pomocy prawnej bo jakieś prawa choćby do czasowych odwiedzin zapewne masz lub mogłabyś mieć, ale też pracuj nad swoim życiem, chodź na terapię, bądź pod kontrolą lekarza, rób wszystko żeby zmienić swoje i życie i mieć co "zaoferować" córkom na przyszłość i żeby sąd też mógł brać pod uwagę Twoje starania.

    jeżeli są takimi gorliwymi katolikami to jakim cudem mogą kogoś tak odtrącić, choćby w święta powinni dawać jakąś dyspensę "grzesznicy" może tutaj jest dla Ciebei jakaś furtka.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • loginka234 08.03.19, 15:54
    Dyspensa w święta...? Nie u nich.
  • martyna2525 08.03.19, 17:44
    Mardaani ma racje poszukaj tez pomocy prawnej.
    To niewyobrazalne by oddzielic matke od dzieci nie bedac w jakiejs szczegolnej sytuacji prawnej, socjalnej czy patologicznej.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 09.03.19, 00:00
    Tak tylko sobie tylko pomyślałam, że może, bo wydawało mi się to logiczne i zgodne z ich teoriami ale ja kompletnie nie rozumiem co się dzieje w mózgach takich ultrasów.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 08.03.19, 12:44
    Czy.....to....kolejny.....odcinek........dlaczego.........ja....?? Widziaalem tu raz jeden wpis pewnwego nicka i zastanawialem sie czy nie on jest scenarzysta matrixa.
  • 136ty 08.03.19, 13:01
    W filmie World War Z był taki ładny tekst młodego wirusologa. Natura to seryjny morderca, a kazdy seryjny morderca zostawia znaki bo chce być znaleziony i doceniony w wielkości swojego dzieła.

    . . . ... ... ... . . .
  • loginka234 08.03.19, 13:03
    Oglądałam i to całkiem niedawno. Nijak się to jednak ma do mojej sytuacji (albo nie pojmuję, co miałaś na mysli).
  • 136ty 08.03.19, 13:09
    To alfabet morsa . Sygnał wysyłany z tonącego statku przez kapitana.
  • 136ty 08.03.19, 15:24
    Mamy dziś ładne dwie historie z okazji dnia kobiet. Pani bijąca swojego partnera. Oraz pani której odebrano córki ( chyba musiała je bić na oczach sądu jeśli taki cud się stał) . DLaczego Ja. Odcinki świąteczne.

    W Barbórkę będzie o depresji górnika któremu zamknięto kopalnie.
  • anaiss 08.03.19, 18:06
    A w wyroku rozwodowym nie miałaś ustalonych kontaktów z córkami? Jeśli tak - egzekwuj je, jeśli nie złóż w sądzie rodzinnym wniosek o ustalenie kontaktów z dziećmi. Masz do nich prawo, nawet jeśli jesteś z jakiś przyczyn pozbawiona władzy rodzicielskiej.
    Od 1 stycznia 2019 r. przysługuje Ci bezpłatna pomoc prawna, jeśli oświadczysz, że nie jesteś w stanie ponieść jej kosztów. Wykaz punktów nieodpłatnej pomocy prawnej znajdziesz tutaj:
    darmowapomocprawna.ms.gov.pl/pl/mapa-punktow/

    Dyżurują tam profesjonalni pełnomocnicy procesowi: adwokaci i radcowie prawni.
  • loginka234 08.03.19, 20:07
    Mam przyznane widzenia z dziećmi, a władze mam nieograniczoną. Tu problemem jest nastawienie córek oraz męża. I oczywiście jego rodzinka, która ciągle mąci.. To ta wredna teściowa przyczyniła się do tego, że się rozwiedlismy. Pewnie teraz rączki zaciera franca jedna.
  • martyna2525 08.03.19, 20:26
    To korzystaj z tych widzen i pokaż dzieciom ze je kochasz zaowocuje to w przyszlosci. A rodzinka no coz kazdy ma swoje piejielko.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 09.03.19, 01:13
    Miłość droga wariatko to nie jest coś co sie pokazuje. ALbo to się ma albo nie.
  • mardaani.74 09.03.19, 00:34
    Nie skupiaj się na teściowej i nie przerzucaj na nią całej winy bo to para w gwizdek i nic tym nie zdziałasz. Skup się na sobie, na swoich relacjach z córkami, na tym co jest teraz i co możesz zrobić, co zależy od Ciebie. jeżeli będziesz konsekwentnie szla swoją drogą tym razem już rozumnie obraną i okazywała córkom miłość i wsparcie, to teściowa nie będzie taka demoniczna. Ona nie jest wszechmocna. Jeżeli natomiast miałabyś się spotkać z córkami tylko po to żeby wygadywać na ojca, na babcię to zmarnujesz tylko czas i szansę na porozumienie.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 09.03.19, 01:18
    Jeśłi córki cię olały i odebrano ci prawa w Polsce to znaczy ze jesteś ZŁEM. Radze zacząc widzieć odpowiedzialność w sobie to może zechcą złożyc kwiatek na twoim grobie, bo rozmawiać nie sądzę heheh
  • 136ty 09.03.19, 01:27
    Matka to jest dziecku potrzebna na początku życia. Później do niczego. Matka jest od opieki . Ojciec od wychowania i zdrowia psychiczego. CHore suki potrzebujące miłości wykorzystują poźniej dzieci , którym na początku nie potrafiły dać miłości. Córki mają cie w dupie bo wiedzą co robią hehhehheh.
  • 136ty 09.03.19, 10:39
    Ok drogie panie. Przepraszam za zachowanie niegrzeczne. Nie z poczucia winy, ale z poczucia ze juz nie chce mi sie tu pisać i dobrze zakonczyc to dobrze. Choć mowiac szczerze mialem ogromna ochote zeby najpierw zrobić tu zle, tak tylko po to zeby wobec siebie byc w porzadku. Czasem dobrze wykorzystać forum do swoich celow a nie tylko do niszczenia siebie.
  • ekspert.grupa_synapsis 09.03.19, 12:09
    Do P. 136ty: Czy to pożegnanie? Czy nie chciałby Pan jeszcze czegoś (jakiegoś słowa?) z mojej strony?
    SP
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • 136ty 09.03.19, 12:29
    najlepszy diler to taki ktory nie ma recept i o nic nie pyta.
  • ekspert.grupa_synapsis 09.03.19, 13:09
    Jeśli chce Pan zakończyć dobrze, to można tak zrobić – decyzja należy do decydenta. Mimo wszystko jest w Panu coś sympatycznego. Wyłączam się. SP
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • ekspert.grupa_synapsis 09.03.19, 13:10
    Do P. loginka234. Moim zdaniem otrzymuje Pani zasadniczo dobre rady od p. mardaani. Oczywiście sytuacja nie może zostać łatwo "uzdrowiona", to jest po prostu, w bliskiej perspektywie, niemożliwe. Nie wiadomo, czy Pani relacje z córkami będą kiedykolwiek dobre. Uzasadniona jest jednak nadzieja, że będą kiedyś dużo lepsze. Z mojego doświadczenia wynika, że często to, co może dobrego w takiej sytuacji zrobić odseparowany rodzic, to wyjście z roli osoby żądającej kontaktu ze sobą na pozycję osoby proponującej taki kontakt. Także z roli osoby głęboko zranionej i zezłoszczonej, do osoby bardziej całą sytuację rozumiejącej. Szczególnie ważne jest staranie się o jak najlepsze zrozumienie sytuacji emocjonalnej swoich dzieci, odpowiadanie sobie, dlaczego one w taki a nie inny sposób postępują. Jeśli jest możliwość rozmowy, to bardzo ważne jest ich słuchanie i w miarę możliwości, przyjmowanie (także wytrzymywanie!) wszystkich ich emocji. Nie oznacza to oczywiście akceptacji absolutnie wszystkich zachowań.
    To są oczywiste kierunki, ale może to być dla Pani droga bardzo trudna gdyż cała sytuacja jest dla Pani bardzo raniąca. Może być tak, jak w klasycznym przykładzie o aparacie tlenowym w czasie awaryjnej sytuacji w samolocie. Czyli, może być tak, że, aby zrozumieć sytuację emocjonalną swoich dzieci, musi się Pani najpierw zając swoja własną sytuacją emocjonalną. W praktyce ważne oczywiście podtrzymywanie kontaktu z dziećmi, także mimo braku ich wyraźnej chęci (oczywiście nie na siłę!), jako propozycji, i wytrwałe oczekiwanie na czas, gdy będą one chciały ten kontakt w większym stopniu nawiązać i ożywić. To może być względnie szybko, a może nastąpić dopiero po dłuższym czasie. Postępowanie na tej drodze, wymaga jednak pewnej własnej równowagi emocjonalnej, radzenia sobie ze swoim bólem, złością i dobrej orientacji w swoich emocjach, pragnieniach i stawianych sobie, nieraz nieświadomie, celach. Bez tego można łatwo się uwikłać w nierealne i niszczące zaangażowania. Dlatego proszę rozważyć nawiązanie kontaktu z psychologiem. Doświadczenie uczy, że systematyczny kontakt z psychoterapeutą, w takiej sytuacji jaka Pani doświadcza, może mieć bardzo pozytywne, „leczące” znaczenie. Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka