Dodaj do ulubionych

18 latka depresja - jak pomóc córce

19.03.19, 01:56
Dobry wieczór,

jestem mamą 18 latki chorującej na depresję. Pierwszy raz na terapię trafiła w gimnazjum. Po roku leczenia i zmianie szkoły było znacznie lepiej. Mnie się wydawało nawet, że jest bardzo dobrze. Nie zauważyłam, nie chciałam widzieć... cięła się cały czas. Dopiero niedawno, przed maturą poprosiła o wsparcie i powiedziała o cieciach. Psychiatra przepisał brintellix + w razie lęków cloranxen. Chodzi na terapię indywidualną. Podoba jej się terapia, więc wydaje się, że trafiliśmy (poprzednio było 4 psychologów zanim czuła sens, by kontynuować).

Mam ogromne wyrzuty sumienia, motam się okropnie. Nie wiem jak znaleźć równowagę pomiędzy życiem, a chorobą. Pomiędzy córka, a resztą dzieci, mężem, praca... Córka ma zmienne nastroje, jest zadziorna, kąsa o wszystko, ale i przyjdzie się przytulić. Kłótnia oznacza od razu ciecia. Więc staram się łagodzić, rozmawiać, być przy niej. Boję się, ze sobie coś zrobi gorszego. Jakbyśmy byli w potrzasku. Boję się cokolwiek jej powiedzieć, poprosić o pomoc w domu, czy o to by się uczyła. Do szkoły chodzi mocno w kratkę.
Wiem, że to nie jej wina. Wiem to wszystko... wiem, że jej ciężko. Widzę, że ona nie chce tak walczyć z nami. Kąsa bo się boi. Ale nie wiem jak pomóc. Co zrobić, by jej ulżyć i ochronić cała rodzinę. Trudne to wszystko.


Edytor zaawansowany
  • 136ty 19.03.19, 03:32
    To może jej pani powie o swoich lękach, a nie patrzy na nią z zewnątrz jak na pieska, z którym trzeba coś zrobić bo się zachowuje irracjonalnie. Szczerość nie przeszkadza. To jest jej konflikt między jej potrzebą zaleności a wolności na którą nie jest gotowa. Z jednej strony szczera więź nie zawadzi nawet jesli beda emocje. Z drugiej może coś zawali w edukacji to się może przestraszy i bardziej ogarnie.
  • 136ty 19.03.19, 03:37
    Nie w pozycji autorytetu z wymaganiami, które powodują kłotnie, tylko wprost moze pani jej powie o swoich lękach. Jeśłi dostanie więź i akceptacje może dojrzeje do swojej wolności. Ale tak tylko mówie, wiem ze to są trudne sprawy.
  • 136ty 19.03.19, 03:42
    Moim zdaniem ludzi zmieniają dwie rzeczy : przykład jak coś zrobić i potraktowanie ich dojrzalej niż nam się wydaje niż są.
  • kawa-oporankuu 19.03.19, 05:55
    ale ona wie o moich lękach, było wiele szczerych rozmów..... Jest tez świadoma swoich problemów, zna ich przyczyny. To dobry początek do zmiany. Tylko wymaga to czasu, pracy, no i siły. To mądry człowiek.
    Racja, że patrze na nią z zewnątrz. Staram się jak najbardziej. Bo będąc w środku motałam się jeszcze bardziej, nie mogłam przeżyć, ze ona tak cierpi. Ryczałam i ryczałam. Mnie się wydaje, że mogę jedynie z nią być. Obok. To co moim zdaniem pomaga, to gdy czasem zaśnie przytulona (mało śpi, a to pomaga) Gdy niewiele gadam. Ale tak można sobie radzić gdy jest ok. A co gdy rzuca przedmiotami? Gdy nie zrozumie naszych intencji (albo i ja niepotrzebnie wybuchnę) i biegnie do łazienki i się zamyka, by się ciąć, albo płacze zwinięta, albo przed egzaminem mdleje i dzwoni szkoła .....
    Co może zrobić rodzic/otoczenie? Jak pomóc?
  • martyna2525 19.03.19, 08:27
    Probowala Pani sama porozmawiac z terapeuta? Bardzo czesto to pomaga, ukierunkowuje sposob postepowania.
    Nie znam Pani corki, natomiast z wlasnego doswiadczenia wiem ze zdarza sie ze to manipulacja. U mnie G. manipowala otoczenie dosc dlugo, do momentu kiedy powiedzielismy dosc. Po probie sobojczej miala asa w rekawie w postaci naszego lęku. I kazda klotnia, zwrócenie uwagi czy prosba o zrobienie czegos konczyla sie slowamo "bo ja sie zabije" czesto tez okaleczeniami. To jest trudne ale ja zachecam do skorzystania z profesjonalnej pomocy bo od tego ona jest by Pani nie byla z tym sama.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 19.03.19, 10:55
    To plus posiadania dziewczynki, że rzadko popełniają samobójstwo. To przywilej chłopców którzy robią to kilkanaście razy częściej, ale i mniej szantażują.
  • 136ty 19.03.19, 10:07
    Z tymi lękami źle napisałem, bo mówiąć o lekach narzucasz swoje lęki a tego ona nie potrzebuje. Chodziło mi raczej o to zeby nie traktować jej jako problemu do rozwiązania tylko dojrzale. Od problemu już jest terapeuta a nie pani. Rodzic jest od dania przykładu sobą i dania do tego bezpieczeństwa a nie od pozycji egzekutora pożądanych zachowań. Dzieci stają się takie jak dostają, a rodzice popełniają błąd bo uważają ze je musza z zewnatrz urobić.

    Musikplej sprzed pół wieku na temat.
    www.youtube.com/watch?v=7SNs30yqup0
  • 136ty 19.03.19, 10:44
    Ja to niestety późno zrozumiałem. Swiat jest o wiele prostrzy niż myślimy. Skomplikowane jest napisanie kompozycji jak Szopen. I to co robimy w zyciu to nasza zdolnosc tworzenia przemieniamy na komplikowanie sobie zycia. To nasza tworczosc. Dobra wiadomość plastyczność jest w obie strony bardziej niż myślimy. A stajemy sie tacy jak o sobie myslimy. Wiec nie traktujmy siebie jako materiału do przetworzenia. A Dzieci własnie są odbiciem rodzicow. Jako dorosli sami jestesmy odbiciem swoich mysli.
  • mardaani.74 19.03.19, 11:32
    18 lat to już nie takie znowu dziecko, trzeba rozmawiać, jak z dorosłą osobą.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • mardaani.74 19.03.19, 11:37
    Bać się poprosić 18 latkę o pomoc w domu czy to trochę jednak przegięcie ze strony 18 latki. Można powiedzieć nie, ale nie się ciąć z takiego powodu.
    Czy to mogło być tak że jest najstarsza z rodzeństwa i był na niej położony ciężar opieki nad rodzeństwem, miała być tym wzorcem, przykładem, tą zawsze odpowiedzialną, co "dopilnuje" młodszych, i będzie nie sprawiała kłopotów bo przecież jest starsza i "powinna być już mądrzejsza i ustąpić młodszym", a do tego będzie szła ścieżką edukacji prosto na dobre studia wyższe?

    Bo wtedy taki bunt staje się dla mnie zrozumiały.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 19.03.19, 11:51
    Wlasnie z takich dla nas blachych powodow sie tna. To nie dojrzałość czasem zaburzenia osobowosci czy zwykla manipulacja.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 19.03.19, 12:48
    Przyznam, że kwestia samookaleczeń jest dla mnie bardzo trudna do zrozumienia. Serio mogą to być błahe powody? takie chwilowe życiowe nieprzyjemności?

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • martyna2525 19.03.19, 13:18
    Samookaleczenie to nic innego jak redukcja napiecia. Napiecie towarzyszy kazdemu tylko kwesia jest jak je wyladujemy jedni gloduja, inni sie tna, sa tacy co wyrywaja wlosy, uderzają rekoma w sciane, hejtuja w necie czy ida pobiegac, na silownie, poplywac, wykrzyczec sie w lesie itp Radzimy sobie roznie.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 19.03.19, 13:35
    Teorię rozumiem, ale jakby to ująć, "nie pojmuję" jak ból może przynosić ulgę, ujmować napięcia a nie "dodawać". Dla mnie nawet myśl o uszkodzeniu ciała powoduje totalny dyskomfort, kompletnie nie umiem tego połączyć z jakąkolwiek ulgą. tak samo mam z anoreksją, niby teoretycznie rozumiem, ale nie umiem tego "ogarnąć".

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • kawa-oporankuu 19.03.19, 12:08
    Dziękuję za odpowiedzi.
    Przyznam, że zaskoczyło mnie że szukacie konkretnej przyczyny i nazywacie jej stan buntem. Przez długi czas wydawało mi się, że depresja może i nie musi mieć zewnętrznej przyczyny, że źródło może być złożone i nie czarno białe. Chyba mam za sobą szukanie przyczyn i potrzebuję zająć się radzeniem sobie z rzeczywistością tu i teraz. Owszem znam swoje i męża błędy ale nie stanowią one jedynego źródła. A wyrzuty sumienia mam z powodu tego, że po poprzedniej terapii zaprzeczałam, że nadal potrzebuje wsparcia.

    Manipulacja? Tak, wiele razy o tym myślałam. Mąż uważa że córka manipuluje i wykorzystuje swoją chorobę, by być lepiej traktowana i mieć ulgi w szkole i domu.
    Dla mnie to taka cienka granica, gdzie mogę wymagać a gdzie ustąpić bo nastrój wziął górę i po prostu nie jest wstanie czegoś zrobić. Wymagać i być uważnym. Stawiać granice i otaczać miłością. Obecnie trudno mi o równowagę. Bo się boje o jej zdrowie i życie.

  • 136ty 19.03.19, 12:21
    Nie pękaj. Znałem pania, która łapy miały pocięte od nadgarstka do łokcia kreseczka po kreseczce. To nie zabija. Jej uroda jej sprawa, bo blizny zostaną.

    Szukanie przyczyny jest bez sensu. To idea psychoterapii od freuda która zatruła nam przez pop kulture wyobraźnie i utrudniła w gruncie rzeczy poradzenie sobie z problemem.

    Problem z obowiązkami i odpowiedzialnoscia jest taki ze przekazują ją rodzice dzieciom w sposob jaki odbierają za karę. Ludzie w naturalny sposob chca odpowiedzialnosci bo odpowiedzialnosc to po prostu wolnosc i dorosłość. Ale odpowiedzialność pomylilismy z tym samym co w czasie procesu : odpowiedzialny swoich czynow przed prokuratorem.
  • 136ty 19.03.19, 12:23
    to nie tak łatwo sie zabić. W zeszłym roku miałem kleszcza. Przestraszył mnie bo wbił się do połowy swojego ciała i spałem z nim cała noc. Wziąłem duży nóż i wykrajałem sobie mięso. Ja cię kręce.Do tego naserio trzeba krzepy rzeznika.
  • mardaani.74 19.03.19, 12:54
    Ja nie wiem czy 18 latkę to się jeszcze powinno wychowywać, raczej to już pora na dialog i ewentualne wyciągnięcie ręki kiedy się potknie, taka już odległa asekuracja a nie trzymanie za rękę i kształtowanie każdego dnia. Namawianie do nauki? czy jakichś konkretnych aktywności czy postawy? jak sama nie zechce to nic a ni nikt jej nie zmusi. Jest już ukształtowanym człowiekiem i w pewnym sensie jest jaka jest. Jeżeli coś ma się zmienić to ewentualnie wasze rodziców podejście a przez to ogólna sytuacja. Chyba czas dać jej do zrozumienia że jej życie jej sprawa. Pozwólcie jej popełniać jej własne błędy. Deklaracja pomocy i kochanie swojego dziecka nie oznacza sterowanie nim, formowanie do własnych wyobrażeń i przejmowanie całej odpowiedzialności za każdy dzień, a już z pewnością nie planowanie mu tego dnia. Ona jest dorosła.

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • 136ty 19.03.19, 11:45
    Ja myślę, że ze wszystkimi trzeba niezależnie od wieku, tylko różnica jest ze ci nieletni potrzebują opieki. Istniejący pomysł zeby małe dzieci traktować jak swoje wyobrażenie dziecka i je upupiać, albo uważać ze nie ma godności dorosłego i je poniżać mi nie podoba się. Czy zabawa jest dziecinna? Dorośłi też się powinni bawić. Różnica jest tylko w opiece. Jak ma dorosnąć jeśli nie będzie traktowane dojrzale?
  • 136ty 19.03.19, 13:16
    To jak ona reaguje robiąc niepokojące rzeczy tego się nie zmieni. Ale jak ty reagujesz gdy rzuca przedmiotami? Reagujemy w określony ściśle sposób i niby po co? A jakby zareagować parodią i śmiechem? Może ona uważa to za atrakcyjne i serio ważne, a zobaczy ze jest inne?
  • 136ty 19.03.19, 13:19
    Dowcipy nas smiesza bo dają niespotykany kontekst nagły. Zrozumienie czegos jest tym samym, nagłym ujrzeniem szerszego kontekstu. Może trzeba wyrwać ją z obecnego kontekstu wypracowanej rutyny.

    Mi to pomaga w relacji z innymi. Narzucić im obcy im kontekst, to ich wyrywa z pewnosci jak sa agresywni.
  • kolorowe.tulipany 20.03.19, 14:29
    Dzień dobry, w dniu dzisiejszym byłam pierwszy raz na wizycie u psychiatry z 18-letnią córką. Tydzień temu kolejna próba u nowej Pani psycholog, która zasugerowała konieczność wsparcia farmakologicznego. Wpisałam w google nazwę leku jaki przepisała nam Pani doktor, trafiłam na forum gazeta.pl i tak ostatecznie na Pani/Twój wpis. Brak mi dziś słów, żeby jakoś wesprzeć Was, ale powiem tyle, że ROZUMIEM. Twoje słowa, obawy, lęki, niepokoje, chęć zachowania równowagi (mam też jeszcze syna 10 lat, a mieszkam z dziećmi sama). To przerasta, człowiek czuje się momentami nieudolny, bezsilny, a potem przychodzą wyrzuty sumienia. Moja córka się nie tnie, ale się bije- sama siebie uderza po głowie, po rękach, ramionach. Też się boję cokolwiek Jej nakazać, bo boję się reakcji. Też nie wiem gdzie jest granica. Do tego jestem z tym sama w domu. Martwię się też w tym wszystkim o syna młodszego, który widzi różne trudne zachowania i reakcje. Córka podobnie jak u Was prosiła o pomoc, rozumie, że nie jest dobrze i trzeba szukać wsparcia na zewnątrz. Podobnie jak u Was- są momenty kiedy wścieka się z byle powodu, a każda uwaga powoduje bicie się, są momenty, że nie pozwala w ogóle wejść do swojego pokoju, a są też momenty, że płacze głośno i da się przytulić, są momenty, że przyjdzie sama i powie "przytul mnie". Widzę, że jest Jej ciężko, że jest Jej trudno i ma do siebie też o to pretensje. Nienawidzi siebie samej. To jest takie trudne... Moja córka 18 lat skończy w tym roku.
  • mardaani.74 20.03.19, 16:23
    Od kiedy córka tak reaguje? To jest nowe w jej zachowaniu?

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • baaag 21.03.19, 22:00
    Cięcie się czy bicie może świadczyć o potrzebie stymulacji i być formą autoterapii. Zabrzmi to oczywiście dziwnie ale kilka lat temu opisywano badania potwierdzające że 30 sesji po 60 batów (wymierzanych przez samego pacjenta) dawało znakomite efekty w depresji, uzależnieniach i migrenach. Metoda znana zresztą w Europie od średniowiecza jako ruch biczowników ale także w klasztorach buddyjskich. Choć pewnie zaraz mnie tu ktoś wybatoży w ramach terapii :-D
    www.pravdareport.com/health/7950-whipping
  • 136ty 22.03.19, 00:34
    Czemu? walenie batem po dupie to idealna terapia dla depresji maniakalnej, depresji niemaniakalnej i wszelskiej depresji płci pięknej. Dzisiaj kobiety czytają Greya bo po prostu tego potrzebują.
  • czibiusa 27.03.19, 09:14
    dzień dobry. Dziękuje ze moglam przeczytać o trudnej podobnej sytuacji, ściskam i trzymam kciuki bardzo bardzo gorąco.

    Ja mam 13-latke mimo rozmów, zgłoszeń w szkole i rozmów edukacyjnych z policjantem na temat konieczności chodzenia do szkoły, psychologów... próba samobójcza paracetamol ("na złość mamie"), na złość mamie, szpital psychiatryczny przez miesiąc. Dlugo było lepiej ale problem nawraca, szukam rozwiązań w sobie, edukacji jakim powinnam być rodzicem i psychologa i wsparcia dla córki - ale motam się co robić dalej. Szkoła dla rodziców w poradni psychologiczno-pedagogicznej, psycholog dla mnie i dla córki, leki dla mnie i dla córki (nie mogę się unosić i krzyczeć jeżeli chce wypracować dobre konsekwentne działania, mimo wszystko ...jest bardzo trudno). Obecnie zmieniam córce lek z fevarin na asertin (sama tez go biorę i stawiam na aktywizację przez zajęcia, które córka lubi. Lek powoduje ze myślisz trzeźwiej, mniej bierzesz do siebie negatywne emocje). Za zaleceniem psychologa zmniejszam nakazy i bycie rodzicem pouczającym (jezeli cos zbroi sa to jej konsekwencje, ja dbam o jej bezpieczeństwo -ciche wsparcie) i wzmacniam bodźce pozytywne (nawet równo odstawione kapcie, brak negatywnego zachowania tez powinien być nagradzany). Jeżeli sie nie uda to nauczanie indywidualne, w ostateczności ośrodek MOS Ustka. Jak macie jakieś konstruktywne rady to chętnie je przyjmę, a ze swojej strony polecam konsekwencje i zrozumienie potrzeb oraz artykuły i książki:
    www.psychologia.edu.pl/czytelnia/61-remedium/565-zaburzenia-zachowania-u-dzieci-i-mlodziezy.html
    lubimyczytac.pl/ksiazka/63024/10-bledow-popelnianych-przez-dobrych-rodzicow
    czytam.pl/k,ks_227448,Jak-mowic-zeby-dzieci-nas-sluchaly-Jak-sluchac-zeby-dzieci-do-nas-mowily-Faber-Adele-Mazlish-Elaine-google.html?gclid=CjwKCAjwvuzkBRAhEiwA9E3FUiyT0pvNbftbYbTTlHkYyEtHagrKSC5PxW-FlFM9gsbGpQPBkNgykxoCVN8QAvD_BwE


    pozdrawiam
    czibiusa
  • martyna2525 27.03.19, 14:22
    Czibiusa dla mnie jestes Bohaterka przez duze B. :)

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.