16.04.19, 14:33
Chcialam sie czyms podziekic, moze ktos spojrzy na cala syt z zew a ja dostane naglego olsnienia.
W swoim zyciu zawodowym cenie sobie niezaleznosc, podejmowanie decyzji, bedac swoim sterem i okretem.
Przez ostatnie dziesiec lat pracowalam w medycznej korporacji, procedury ponad wszystko, wyciskani jak cytryny, haos, ale mialam swoja niezaleznosc wiec czego chciec wiecej? Otoz dolozylam kolejne dwa zajecia, w bwzsenne noce moglam wiele zrobic. Do tego drugi kierunek studiow, pozniej specjalizacja i egz panstwowy miedzy czasie szkolenia kursy. Nie wiem kiedy stalam sie osoba z najlepszymi kwalifikacjami w mojej grupie zawodowej w firmie. W listopadzie rzucilam wszystko, po perypetiach zwiazanych ze zwolnieniem bo próbowałem mnie tam zostawic w rozny sposob.
Od paru mies mam nowa prace, w sumie nie ma sie do czego przyczepic ale sie w niej dusze. Nie potrafie sie podporzadkowac stalym zasadom jak argumentem jest "nie bo nie". Obrywam bo ide na reke pacjentom gdy nie widze przeciwskazan by tego nie robic. Jednoczesnie mam zastepowac koordunujaca na czas nieobecnosci. Otwarcie mowie, ze inaczej nie potrafie, ze dla mnie czlowiek jest najwazniejszy a nie papiery. Od czasu do czasu chodze sobie na rozmowy kwalifikacyjne by poczuc sie lepiej.
Wg moich ustalen musze wytrzymac jeszcze kilka miesiecy. Tylko pytanie jak?
Nie moge rozwinac skrzydel, nie moge korzystac z wlasnych doswiadczen i wiedzy, malo tego czesto procedury sa sprzeczne z moja wiedza i konsultantami krajowymi.


--
Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
Edytor zaawansowany
  • mardaani.74 17.04.19, 11:24
    Ja nawet jak czytam opis Twoich zajęć to się męczę. Serio, jak kołowrotek.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 17.04.19, 15:19
    Ja to ogarniam i znajduje czas na zycie osobiste zreszta lubie jak cos sie dzieje, lepiej na zew niz wewnatrz. Dlatego moze tez jak mnie choroba wylacza z takiego zycia to to widac i czuc. Dletego moze tez moj wczesniejszy lekarz nie widzial chadu bo twierdził ze jak ktos jest zywszy niz przecietny Kowalski to nie znaczy ze ma chad.
    Dlatego tez wiem ze nie nadaje sie do zycia w okreslonych ramach, musze czuc wolnosc bo sie dusze.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • tomekholland9090 18.04.19, 10:20
    Witaj .
    Jeśli jesteś ciekawa powiem Ci jak ja to widzę . Masz dobre serce i starasz się czynić jak najlepiej dla ludzi , jednak teraz są takie czasy że ,, kocha się przedmioty , a ludzi wykorzystuje ,,, sama wiesz że powinno być na odwrót , jako jednej osobie bedzie Ci bardzo trudno zmienić sposób działania korporacji , jeśli możesz postaraj się zaakceptować sytuację w której aktualnie się znajdujesz i na tej płaszczyźnie znaleźć drogi na których będziesz mogła robić to co Ci sprawia zadowolenie , Jesteś na dobrej drodze , w ten sposób może uda wytrzymać Ci się do momentu kiedy ten etap się zakończy . Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego dobrego .
  • martyna2525 18.04.19, 12:23
    Hmmm znam siebie i wiem ze ja sie nie przyzwyczaje, predzej zmienie prace. Dlaczego mam podeptac swoje wartosci by sie "przyzwyczaic" dlaczego w ogole musze sie przyzwyczajac? Zeby nie bylo ze prowadze bitwe w pracy dla idei, ze krzycze, dre szaty i inne takie. Nic z tych rzeczy. Ja cicho robie to co uwazam i czego jestem pewna, uwazam ze nie robic nic zlego no ewentualnie moge narazic firme na brak zarobieniu 50zl od starszej pani bo jej wykonam usluge za feee bo widac po niej ze sie jej nie przelewa i o to mnie prosi i to z trudem. Trudno. Mnie tez wiele razy ktos pomogl, nie wiem czy sie narazal czy nie.
    Jak mnie zlapia to biore wina na siebie i prosze by mnie obciazyli w takim razie ta kwota, nigdy tego nie zrobili. Mowie otwarcie ze staram sie stosowac i w wiekszosci sie stosuje ale zdazaja sie takie sytuacje ze nie potrafie nie pojsc na reke.


    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 18.04.19, 12:44
    kto ma miękkie serce musi mieć twarde cztery litery
    z tą świadomością dokonujesz wyboru, konsekwencje swoich wyborów ponosisz Ty. Oblicz jakie konsekwencje jesteś w stanie przyjąć na klatę i według tego działaj.

    ps. Jako dziecko wychowane w biedzie, w biednym środowisku z doświadczenia wiem, że ludzie rzeczywiście potrzebujący zwykle o nic nie proszą, zwłaszcza w sferze usług, częściej są to takie cwane biedactwa (oczywiście są wyjątki). Z tym litowaniem się też nie można przesadzać, bo jak wyczują w Tobie słabość i miękkie serce to pozamiatane :)

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 18.04.19, 13:19
    Licze sie i z tym i spotykam tez cwaniakow. Czym bardziej krzycza tym bardziej stanowcza jestem.
    Ale jak mam przed soba pania o kuli pachowej jak odchodzi z recepcji bo jej nie stac na usluge notabene moja a lekarza POZ ma drugim koncu miasta to nie moge inaczej. Zwlaszcza ze jak ostatnio placila to koszt tej uslugi byl 8zl😁 a teraz50.
    Ja pamietam jak prawie 3lata temu chcialyscie mi pożyczyć pieniadze na wizyte u lekarza po tym jak lekka reka wydalam wczesniej 1000zl. Takich rzeczy aie nie zapomina.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 18.04.19, 14:22
    Rozumiem Twoją chęć pomocy, ja też gdzieś tam w moim czarnym serduszku ją odczuwam. Teraz już umiem odróżnić naciągacza od potrzebującego, ale kiedyś za młodu wiele razy dałam z siebie zrobić balona. Na szczęście nigdy nie poniosłam konsekwencji typu spłacanie cudzych długów, ale psychika bolała. Mimo wszystko nie żałuję, nie chciałabym nigdy stać się bezduszna i bezwzględna. Taki rozsądny złoty środek to jednak najlepsze wyjście.
    Tyle że w pracy w czyjejś firmie nie zależysz od siebie, i to też trzeba jednak brać pod uwagę.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 18.04.19, 17:26
    Dorabialam kiedys w takiej firmie z "ktorej sie nie odchodzi" wlasciciel byl mocno rabniety, mial tyle spraw w sadzie i zajec komorniczych ze same bylysmy w szoku jak przychodzili z windykacji, panowie w czarnych marynarkach a my musialysmy udawac ze go nie ma aon stal za nami. Duzo sie nauczylam w tej firnie z obserwacji, jak nie traktowac drugiego czlowieka. Bylam pierwsza, ktora odeszla bez pozwu sadowego o narazenie firmy na straty, pierwsza ktora chcial przekupic bym zostala i pierwsza na ktora nigdy nie podniusl glosu. A darl sie ciagle, siedzac w domu ogladal nas przez kamery i dzwonil np w trakcie wrzaskow roszczeniowego pacjenta i mowil "o widze ze macie klopot zobaczymy czy dacie radę" ale od niego tez uslyszalam cos co akurat w jego ustach bylo komplementem otoz powiedzial mi "jakby wszyscy byli tacy jak pani to swiat bylby idealny" i to za sytuacje gdzie odmowilam wykonania procedury argumentujac odpowiednio a on musial zaproponowac cos gratis klientowi.
    Wiem ze pracuje u kogos dlatego nie oglaszam wszem i wobec tego co robie.Ja sobie tak cichutko dzialam natomiast glosno mowie to co mysle i nie krzycze. W pracy mnie nie widzieli bym podniosla glos.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.