Dodaj do ulubionych

Nie mogę zaakceptować swojej choroby

09.05.19, 13:35
Mam 26 lat, rok temu zachorowałam na Miastenie, to trudna choroba autoimmunologoczna które upośledza działanie mięśni. W miarę wykonywanych czynności mięśnie słabną aż przestają działać prawie całkowicie. Mięśnie tak i nóg ale co najgorsza mięśnie twarzy, tak więc o uśmiechu można zapomnieć, mięśnie przełyku, jedzenie czekolowiek jest istną torturą, jedzenie wypada z ust, bez odpoczynku między kęsami można się wręcz udławić chociaż by łyżką zupy.. Rok temu byłam zdrowa i szczęśliwa A teraz niczego mi nie wolno, nie mam siły nigdzie wychodzić, nie wiem jak pogodzić się z tym co mnie spotkało
Edytor zaawansowany
  • martyna2525 09.05.19, 16:25
    Masz kogos kto Cie wspiera? Nie umiem Ci odpowiedziec na pytanie jak sie pogodzic bo to chyba nie da sie pogodzic. Ja choruje m. in na RZS mocno mi utrudnia zycie i jest ciagly bol. Nie pogodzilam sie nie zaakceptowalam poprostu toleruje. Mam okresy ze jestem na nie co do lekow, diety, zalecien ale to mija i wygrywa rozsadek. Nie ma magicznego sposobu by to zaakceptowac. Moze Ci pomoze jak zdobedziesz wiedze na temat tej choroby. Jakas geupa wsparcia np internetowa?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • wiktor_bog 09.05.19, 19:03
    W styczniu 2009 r. naukowcy z zespołu Henry'ego Kaminskiego z Saint Louis University opublikowali w Annals of Naurology artykuł, w którym twierdzą, że białko rEV756, znajdujące się w ślinie kleszczy i będące inhibitorem układu dopełniacza (białko to bowiem działa przez przyłączenie się do składnika C5 dopełniacza i zablokowanie jego interakcji z konwertazą C5 co blokuje powstawanie MAC – kompleksu atakującego błonę[2]) może grać znaczną rolę w leczeniu miastenii[2]. >>> cytat z wikipedii.

    Medycyna postępuje w ogromnym tempie. Nie trać wiary!
    Trzymam kciuki !!!

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • ekspert.grupa_synapsis 09.05.19, 19:05

    Szanowna Pani,
    trudno mi odnieść się do tego, co Pani pisze. Słabo się znam na chorobie miastenicznej, jest ona bowiem domeną neurologii, a nie psychiatrii. Moje osobiste doświadczenie wiąże się z leczeniem dwóch osób chorujących od kilkudziesięciu lat na miastenię (ja leczę je z powodu depresji). Akurat te osoby są przykładem dużej skuteczności leczenia miastenii. Choroba nie przeszkodziła im kształcić się, pracować zawodowo, mieć udane życie rodzinne. Może jest kwestią czasu, żeby Pani stan zdrowia poprawił się, ustabilizował, weszła Pani w remisję? Zadaję sobie też pytanie dlaczego napisała Pani na forum poświęconemu depresji? To oczywiście w porządku, ale czy to przypadek, czy może podejrzewa Pani u siebie jednoczesną depresję?
    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.