Dodaj do ulubionych

Aleksytymia

09.05.19, 16:21
Dzień dobry wszystkim. Od 3 lat mąż leczy się na depresję, brał leki (dwukrotnie przez okres pół roku od poprawy), przez 2 lata uczęszczał na psychoterapię. Niestety depresja wciąż nawraca. W ciągu 4 lat miał trzy nawroty. Podejrzewano depresję dwubiegunową, zwykłą tylko nawracającą. Pierwsza terapia była w nurcie psychodynamicznym. Praktycznie w miesiąc po zakończeniu przyszedł trzeci nawrót. Teraz mąż znowu jest na lekach i zaczął terapię u terapeuty systemowego.
Właśnie obecna terapeutka postawiła diagnozę, że cała depresja u męża bierze się z aleksytymii, że to jest główny powód.
Zawsze mąż był oschłym człowiekiem, emocje ujawniał tylko sam na sam i też rzadko. Zresztą wybuchły między nami o to spory. Czułam się odrzucana. Teraz obraz nam się wreszcie rozjasnił skąd to wszystko. Rzeczywiście ta diagnoza pasuje do męża.
Czy aleksytymię się leczy? Czy da się wyleczyć? Co ja mogę dla niego zrobić? Poprzednia psychoterapia nie przyniosła efektów. Martwię się, coraz trudniej żyć z emocjonalnie mało dostępnym człowiekiem.
Edytor zaawansowany
  • ona321 09.05.19, 16:32
    A może jego aleksytymii jest "winny" stan depresyjny?
  • ekspert.grupa_synapsis 09.05.19, 18:43
    Szanowna Pani,
    czasem pojawia się taka "pomoc" w postaci czyjejś uwagi, rady, przeczytanej książki albo specyficznego terminu, które mają moc skupić na sobie uwagę i zwolnić nas od szukania odpowiedzi gdzie indziej - tam, gdzie rzeczywiście się znajduje. Podejrzewam, że tego rodzaju rolę próbuje pełnić u Państwa słowo "aleksytymia". To mocno niejasny termin, używany w różnych znaczeniach. Obserwuję, że bywa nadużywany. Uważa się, że nie oznacza on choroby, ale pewną cechę charakteru. "Aleksytymia", cokolwiek by przez to słowo rozumieć, nie może być powodem nawracających depresji ani choroby dwubiegunowej. Osobiście stawiałbym najpierw pytania o rzeczywisty charakter problemów zdrowotnych męża. Po kilku latach trwania choroby nie powinno się poprzestać na stwierdzeniu, że "podejrzewano" u męża jakaś chorobę. Ani mąż nie powinien się tym zadowolić, ani Pani. Tu jest potrzebna jednoznaczność: czy mąż choruje na nawracające (okresowe) depresje czy na chorobę dwubiegunową. Inaczej te choroby przebiegają, inaczej się je leczy, inne wiążą się z nimi problemy dla chorego i rodziny. Czasem zarzuca się lekarzom „etykietowanie” przez nazywanie chorób właściwymi dla nich nazwami. Tymczasem ścisła diagnoza coś istotnego porządkuje i niemało wyjaśnia. Jeśli bowiem mąż choruje na nawracające depresje albo ChAD, to nie należy się dziwić, że choroba nawraca, a już szczególnie, że nawraca, gdy jest leczona tylko okresowo i leki są odstawiane zaledwie po półrocznych remisjach. Nie trzeba wtedy też szukać przyczyny nawrotów w cokolwiek mitycznej „aleksytymii” ani dziwić się, że psychoterapia (jakiegokolwiek nurtu!) nie zapobiega nawrotom, bo im zapobiec przecież nie może. Po wyjaśnieniu tych zdrowotnych okoliczności szukałbym odpowiedzi na dalsze pytania, szczególnie jakiego rodzaju trudności małżeńskie występują między Państwem. Czy wiążą się bardzo ściśle i wyłącznie z okresowo gorszym stanem zdrowia męża, czy są w znacznej mierze od jego choroby niezależne. Szczególnie w tym drugim wypadku byłyby wyzwaniem do rozwiązywania tych trudności przez wspólny wysiłek (o ile chce być przez obie strony podjęty). Wielką pomocą mogą być też regularne spotkania z kwalifikowanym psychologiem (co nazywa się psychoterapią pary małżeńskiej).
    Pozostaję z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • ona321 10.05.19, 09:03
    Panie Doktorze, dziękuję za szybką odpowiedź i wyjaśnienie sytuacji.
    Nie wiem od czego zacząć. Może od małżeństwa. Raczej nie doszukuję się problemu w naszym związku. Staram się wspierać męża, pomagać ile mogę i ile zależy ode mnie. Teraz jestem po prostu śmiertelnie zmęczona walką o jego zdrowie.
    Wciąż stawiane są nowe diagnozy, a efektu leczenia czyli zapobieżenia nawrotom - brak. Dużo jest bezradności we mnie. Staram się przy mężu tego nie okazywać, ale to uczucie jest we mnie.
    Nikt nam nigdy nie powiedział, że psychoterapia nie zapobiega nawrotom. Wręcz przeciwnie zapewniano nas, że to właśnie terapia ma moc wyjścia z depresji na stałe.
    Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. I znaleźć sposób na zdrowie męża.
  • ekspert.grupa_synapsis 10.05.19, 10:27

    Szanowna Pani,
    psychoterapia jest niejednokrotnie bardzo cennym sposobem pomocy i dobrze jest wspierać korzystanie z niej, ale nie ma ona "mocy wyjścia z depresji na stałe". Szczerze obawiam się jednak, że moje wyjaśnienia w tej sprawie, albo w sprawie aleksytymii, mogą pogłębić chaos w jakim się Pani znajduje. To niestety cena i ryzyko szukania informacji u kolejnej osoby. Jeśli odezwą się w tym wątku inni użytkownicy forum (dziwię się, że jeszcze tego nie zrobili, bo zazwyczaj nie wytrzymują dłużej niż kilkanaście godzin) to może zapoznać się Pani z kilkoma kolejnymi teoriami, indywidualnymi doświadczeniami dotyczącymi zupełnie innych schorzeń i terapii, a może i nowymi wieloznacznymi terminami, które zainicjują dalsze dyskusje i pomnożą pytania. Forum nie jest dobrym miejscem do gruntownego rozwiewania wątpliwości związanych z dość skomplikowaną sprawą, o której fragmentarycznie Pani napisała.
    To wszystko powinno wyglądać inaczej. Najzdrowsza jest taka sytuacja, gdy lekarz leczący i psychoterapeuta współpracują ze sobą i przekazują choremu spójne i jasne informacje. W tamtym kierunku przede wszystkim powinny kierować się pytania i oczekiwania Pani męża. Warto go wspierać w nauce lepszego wykorzystywania kontaktu ze specjalistami, którzy mu pomagają. Nierzadko lepiej jest jeśli się chorego w tym nie zastępuje, jeśli się mu pomaga będąc jakby krok z tyłu.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • mardaani.74 10.05.19, 10:58
    już jestem:) kolejny psychologiczny pamperek z pudełka ta aleksytymia. niektórzy terapeuci lubią zaskoczyć klienta takim fajnych fachowym słowem. Od razu robi się światowo i wiadomo za co się płaci.

    Żadna psychoterapia nie uchroni przed nawrotem depresji, a już z pewnością nie w chad, może nauczyć pacjenta jak żyć z nawracającą depresją, jak podnieść jakość życia, osiągać cele mimo choroby, zmniejsza silę rażenia samej choroby, ale niby jak miałaby zabezpieczyć przed nawrotem. To rola leków i to konkretnie i systematycznie branych, a i tak nie każdy nawet na lekach może się cieszyć np wieloletnią remisją. Każdy kto twierdzi że jego terapia w 100% zapobiega nawrotom depresji to albo się na tym nie zna, albo zwyczajnie kłamie.

    Co do roli autorki wątku w leczeniu, to prawda jest taka że to chory musi znaleźć na siebie sposób, nikt za niego tego zrobić nie może. Można wspierać, towarzyszyć w procesie leczenia, ale nie da się za kogoś leczyć depresji. Nie należy się też nadmiernie poświęcać, dostosowywać swojego życia do choroby, bo to paradoksalnie wygodne gniazdko dla chorego stać się może jego zgubą. Depresja musi uwierać, musi być czymś czego człowiek chce się pozbyć z życia, musi być czymś co zabiera a nie co daje jakieś "korzyści" bo tylko wtedy można znaleźć w sobie ten moment do odbicia się od dna. Osoby żyjące z chorym na depresję i nie tylko zresztą, powinny mocno brać sobie do serca to że nikt kto sam nie stoi mocno na nogach nie podniesie kogoś kto się przewrócił. Nie wiadomo gdzie kończy się wytrzymałość psychiczna pomagającego, nie należy więc testować zbytnio jej granic.


    No i taka refleksja na koniec, może trochę smutna, jeżeli ktoś dorosły ma "od zawsze" jakieś cechy charakteru to pozostaje albo zaakceptować fakt że ta osoba jest taka albo układać sobie życie z kimś innym. Nie zmieni się osoby dorosłej, ukształtowanej, z zamkniętego w sobie milczka w osobę wylewną i żywiołowo okazującą emocje. Takiego cudu to na żadnej terapii nie dokonają. Co innego depresja a co innego cechy osobowości.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • ona321 13.05.19, 10:13
    Dziękuję Panie Doktorze i Mardanni za cenne uwagi. Trochę się w tym gubię. Było już mnóstwo pomysłów na chorobę męża. Sporo diagnoz, prób leczenia - a efekt taki, że znowu jest dół. Mam nadzieję, że diagnoza chad okaże się prawidłowa i chociaż będzie wiadomo jak dalej leczyć męża.
    Wiem też teraz, że należy zadbać o siebie (dziękuję Mardaani za cenne uwagi) i dzieci. Zresztą faktycznie życie nasze nie może się toczyć pod dyktando choroby.
    Dziękuję za otworzenie oczu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.