Dodaj do ulubionych

Brak chęci do życia

15.05.19, 03:07
Witam, piszę żeby się komuś wygadać, choć pewnie nikt nie dotrwa do końca mojego użalania się. Mam 33 lata, z dnia na dzień jest ze mną coraz gorzej. Nie mam siły wstać z łóżka. Czuję się jakby ktoś wyssał ze mnie życie. Jakbym już dawno nie żyła tylko wegetowała.
Nie mam żadnych znajomych a rodzina daje mi rady typu weź się w garść, zacznij coś robić, uprawiać jakiś sport. Tylko pytanie jak to zrobić skoro nie mam na nic siły. Zadręczam się myślami, a najgorzej jak wpadnie mi jakaś negatywna myśl do głowy to potrafię ją w myślach powtarzać przez cały dzień. A następnego dnia od razu po przebudzeniu zaczyna się od nowa. Najchętniej przesypiałabym cały dzień, jeśli nie muszę iść do pracy to wstaje tylko do toalety i na jedzenie. Jestem ciągle smutna, przygnębiona, często płacze. Nic mi w życiu nie wyszło, czego tylko się dotknęłam to wszystko okazywało się jedną wielką katastrofą. Czuje się jakbym przegrała swoje życie!
Powiecie zapewne, że powinnam się udać do specjalisty... ale straciłam już wiarę. W przeciągu 9 lat byłam już u czterech psychiatrów. Zapisali jakieś tabletki, które niestety nie pomagały, miały skutki uboczne. Ostatnia lekarka czułam się jakby nie traktowała mnie poważnie, jakbym symulowała. Poprosiłam o skierowanie do psychologa, myślałam że może chociaż to mi pomoże jeśli tabletki nie działają, jednak i tu moje nadzieje zostały zawiedzione. Niby wizyta trwa 30 minut, ale Pani psycholog miała zwyczaj spóźniania się i później żeby zdążyć przyjąć wszystkich pacjentów skracała czas, miała też zwyczaj odbierania prywatnych telefonów. Więc zazwyczaj zdążyłam jej tylko opowiedzieć co się wydarzyło w ciągu ostatniego miesiąca i tyle, żadnej rady jak poradzić sobie z natrętnymi negatywnymi myślami. Powtarzała tylko że w tym stanie jakim jestem powinnam zdecydować się na cotygodniową terapię (na NFZ jest 1 wizyta w miesiącu). Koszt takiej prywatnej wizyty 150 zł, czyli w miesiącu ok 600 zł, na co niestety nie było mnie stać gdyż zarabiam najniższą krajową. Więc nadal było jak było; od psychiatry dostawałam receptę a u psycholog opowiadałam jak mi minął miesiąc, równie dobrze mogłabym to opowiedzieć koleżance przez telefon, gdybym jakąś miała. Z czasem zrezygnowałam z wizyt, gdyż każde wyjście z domu kosztuje mnie dużo wysiłku i stresu a efektu nie było żadnego.
Czasem marzę o tym by zasnąć i się nie obudzić...
Wiem, że inni mają gorzej, są ciężko chorzy, bezdomni, samotni. Ja mam dach nad głową u rodziców, mam co jeść, jestem "fizycznie zdrowa" a jednak bardzo nieszczęśliwa. Już w młodości zauważyłam że nie potrafię się z niczego cieszyć.
Czy kiedyś będzie lepiej? Czy jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja?
Edytor zaawansowany
  • ekspert.grupa_synapsis 15.05.19, 08:38
    Szanowna Pani,
    nie wierzę, żeby skuteczna pomoc dla Pani była niemożliwa.
    Jaką diagnozę Pani postawiono?
    Jakie leki Pani przyjmowała i jak długo?
    Jakie objawy uboczne występowały i czy na pewno były tak poważne, że uniemożliwiły dalsze leczenie?
    Kiedy, patrząc wstecz, pamięta Pani okres, gdy czuła się dobrze, miała normalne samopoczucie i energię? Jak długo trwały okresy takiego dobrego zdrowia?
    Czy pracuje Pani zawodowo?
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • emptysoul87 15.05.19, 20:11
    Postawiono mi diagnozę nerwica natręctw i na to mnie leczono, a według mnie oprócz nerwicy jest jeszcze depresja, lęki.
    Leki przyjmowałam różne: Citabax, Velafax, Rispolept, Setaloft, Fluoxetin, Cital, (Miansec, Trittico, Zolsana na sen), Hydroxizinum doraźnie. Nie pamiętam czy nię było jeszcze jakiś leków. Niektóre przyjmowałam tylko dwa tygodnie ze względu na efekty uboczne takie jak wysypka na całym ciele, zatrzymanie oddawania moczu. Te które nie wywoływały skutków ubocznych brałam pół roku, czasem 9 miesięcy, a poprawy nie było żadnej.
    Patrząc wstecz kiedy czułam się dobrze to było to w 2005r, poźniej zdażały się już tylko okresy względnie normalnego samopoczucia które trwały ok. miesiąca, ostatni w 2016r.
    Tak, pracuję zawodowo, jednak w ciągu ostatniego pół roku atmosfera w pracy zrobiła się straszna, mobbing i zastraszanie, tak, iż nawet "zdrowi" współpracownicy chcą się zwalniać. A ja ze swoją słabą psychiką żyje obecnie w takim stresie, że boję się chodzić do pracy a w niedziele wieczorem jak mam się kłaść spać przed poniedziałkiem to zanim zasnę chodzę od 8-12 razy oddać mocz, chyba z nerwów.
  • mardaani.74 15.05.19, 15:04
    Nie poddawaj tematu. Psycholog to za mało na takie problemy. Takie samopoczucie nie jest normą, ani w wieku 33 lat, ani w żadnym.
    Potrzebujesz pomocy, skoro to się wszystko tak długo ciągnie to samo się nagle nie odmieni. Moim zdaniem potrzebujesz leczenia, nie wiem czy konieczna jest farmakoterapia, jeżeli jest to nie grymaś i łykaj, ale rozważ też psychoterapię. Wizyty u psychologa to coś zupełnie innego niż psychoterapia.
    Skutki uboczne leków to pikuś przy zmarnowanym życiu, a czas płynie szybko, działaj nim będzie za późno.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • emptysoul87 15.05.19, 20:17
    Jak już wcześniej pisałam łykałam leki zapisywanie mi przez psychiatrę, czasem pół roku, czasem 9 miesięcy. Do tego co miesiąc wizyta u psychologa. Poprawy zero. Na psychoterapię niestety mnie nie stać.
  • mardaani.74 15.05.19, 20:25
    Zero poprawy, żadnej, dosłownie żadnej zmiany po żadnym leku? aż trudno uwierzyć.


    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • ekspert.grupa_synapsis 15.05.19, 21:34
    Szanowna Pani,
    chyba nigdy nie zdarzyło mi się spotkać z sytuacją, żeby nie było żadnego skutku leczenia przeciwdepresynego (szerzej: farmakologicznego) u osoby z depresją. Oczywiście nie mam podstaw kwestionować tego, co Pani napisała. Chcę natomiast powiedzieć, że to jest dla mnie niejasne, dziwne i tym bardziej wymaga starannej diagnozy oraz bardzo dokładnego przeanalizowania dotychczasowego leczenia. Nie jest np. istotna liczba leków, ale jakie one ostatecznie były stosowane w dłuższych kuracjach i w jakich dawkach. Bo wszystkie kuracje np. 2 tygodniowe albo w zbyt małych dawkach można uznać za jakby nie mające miejsca.
    Taka porządna ponowna analiza powinna być u Pani dokonana. Oczywiście powinno też ocenić się jakie znaczenie dla Pani może mieć psychoterapia. Nietrudno powiedzieć ogólnie, że mogłaby być pomocna, ale czy to jej brak jest tu kluczowy, czy raczej nieoptymalne leczenie farmakologiczne? Oczywiście psychoterapia to minimum jedno spotkanie z psychoterapeutą w tygodniu (indywidualnie lub w grupie). I dlaczego była Pani leczona przez wiele miesięcy lekiem (lekami?), które miałyby nie przynosić jakiejkolwiek pomocy? Wydaje się to nielogiczne. Takich pytań nasuwa się dużo, ale są one z mojej strony retoryczne, bo to wszystko jest zbyt niejasne, trudne, żeby rozwikłać to na forum. Potrzebuje Pani bezpośredniej konsultacji u wnikliwego specjalisty.
    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • pb-bb1983 22.05.19, 18:46
    Prometea"
  • pb-bb1983 22.05.19, 18:58
    Czy badała Pani swoje zdrowie fizyczne ? Miałem w rodzinie chorych na tarczyce o czym przez lata nie wiedzieli,również czuli sie zdołowani,zdruzgotani,zniechęceni do wszystkiego,zaczeli leczyć tarczyce i dziś tryskają energią jak młode źrebaki ;) Słyszałem że choroby odkleszczowe również mogą powodować przewlekłe stany depresyjne.
    Jeśli chodzi o sprawy natury psychicznej to prosze:www.prometea.pl/ Pani Anna Dodziuk jest superprofesjonalistą,jej kompetencje i zrozumienie innych ludzi...zresztą prosze przeczytac artykuły pisane przez tą osobe,można również zwrócić sie do niej osobiście.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.