Dodaj do ulubionych

stany depresyjne po wybudzeniu

18.05.19, 13:23
Czy mógłby ktoś wytłumaczyć co może powodować to, że właściwie po każdym wybudzeniu, również po zwykłych 20min drzemkach w ciągu dnia można się budzić się z poczuciem zdołowania, zagrożenia i niecheci do niczego? Dziwi mnie to. Czy w trakcie snu u osoby chorej na depresję spada poziom jakiejs substancji w organizmie? Generalnie to wiem że mam depresje i to wiem bo mam wszystkie jej objawy tylko zastanawiam się co jest powodem tego że sen wywołuje taki a nie inny efekt.
U mnie bardzo dużym problemem jest duża labilność emocjonalna. nastrój może mi się zmienić kilkukrotnie w ciagu dnia a jak dojdą jeszcze stany lękowe to jest nieciekawie . Takie stany głębokiej depresji mogą trwać ok tygodnia. To stan permanentnego stresu, lęku i depresji. Potem to odpuszcza i albo wracam do jako takiej normy albo do depresji powiedzmy sobie o umiarkowanym czy lekkim nasileniu. Nie mam prawdopodobnie żadnej manii ani hipomanii (na tyle ile wywnioskowałem z opisu CHAD) bo nie mam generalnie stanu w którym popełniałbym jakieś zwariowane czyny czy był szczególnie pobudzony, ale ta labilność od głębokiej depresji (zwłaszcza gdy nałoży sie na nią stan lękowy) do względnie normalnego nastroju jest bardzo męcząca. Te epizody głebokiej depresji są jednak moim zdaniem już niebezpieczne.
W tym tygodniu chcę wybrać się do psychiatry . Jest to bardzo dziwna choroba. Po cofnieciu mam wrażenie ze jej nigdy nie było a jak była to mam poczucie "czym ty sie chłopie przejmujesz'. Gdy z kolei wraca to jest koniec świata i niewyobrażalny stres. Utrudnia mi to generalnie wizytę u lekarza bo gdy poszedłbym do psychiatry w stanie głębokiego rozbicia to prawdopodobnie cięzko byłoby mi tam cokolwiek sensownego powiedzieć a gdy wybieram się w stanie względnego dobrego samopoczucia to mam tendencję do relatywizowania i traktowania tej choroby na zasadzie 'w sumie nic strasznego mi nie jest" a widzę że niestety jest. Raz byłem u rodzinnego w stanie takiego rozbicia i generalnie nie byl to najlepszy pomysł bo trudno mi było zebrać myśli i się wysłowić. No, ale najbardziej zastanawia mnie ta kwestia snu bo to że jakieś czynniki zewn wywołują lęk czy depresję to jest generalnie oczywiste ale te nastroje po wybudzeniu są nieciekawe.
Edytor zaawansowany
  • ekspert.grupa_synapsis 18.05.19, 15:18
    Szanowny Panie,
    nie odpowiem wprost na Pana pytanie, bo nie znam precyzyjnej odpowiedzi. Natomiast to, co Pan napisał zainspirowało mnie do uwagi, która jest istotna i ma na celu wyjaśnić pewne nieporozumienie. To nieporozumienie napotykam "wszędzie": m. in. w wielu moich rozmowach z pacjentami, a także dziesiątki już razy na tym forum. Otóż hipomania nie musi być wcale stanem, w którym popełnia się jakieś "zwariowane czyny" ani stanem w którym odczuwa się "szczególne pobudzenie". Mania tak, ale hipomania nie. W hipomanii może zdarzyć się coś pochopnego, można odczuwać pewnego rodzaju „nakręcenie”, ale tak wcale być nie musi. Jest ona chyba jedynym stanem chorobowym w psychiatrii dla rozpoznania którego nie wymaga się stwierdzenia pogorszenia funkcjonowania. Dlatego diagnostyka chorób afektywnych, szczególnie w przypadkach mniej typowych nie jest wcale taka prosta jak się wielu osobom wydaje.
    Pozostaję z szacunkiem i życzę, żeby szybko otrzymał Pan skuteczną pomoc w swoich problemach zdrowotnych.
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • mondrian4 18.05.19, 17:34
    Dziękuję za wyjaśnienia. Sam nie odpowiem sobie chyba na pytanie czy mam fazy hipomanii bo z tego co rozumiem jest ona dość trudną do uchwycenia fazą. Natomiast z innych problemów to zaobserwowałem taki że mam zły nastrój kiedy jestem głodny a zwłaszcza gdy czuję potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. Cukru niestety ostatnio nie badałem
  • martyna2525 18.05.19, 19:14
    U mnie dg Chad to niecale trzy lata. Wczesniej leczylam sie na depresje nawracajaca. Problem ze snem od 17rz glownie bezsennosc wiosna lato i nadmierna sennosc jesien zima. Cale zycie bylam osoba z pobudzeniem psychoruchowy, niezniszczalna, i z tzw ADHD. Nikt nie zwrocil uwagi ze to cos patologicznego pomogly normotyki. Ta ze hipomania to moze byc tylko wesoly pelen energii czlowiek. Mysle ze jak opowiesz lekarzowi to co nam pomoze rozwiac Twoje watpliwosci. Obys tylko trafil na kogos madrego.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 18.05.19, 20:21
    Ja Ci nie powiem co Ci jest, ale wiem że jak mi się takie pobudki zaczynąją to znaczy, że trzeba wzmóc czujność, bo to najczęściej oznacza nawrót depresji. Wszelkie zmiany w jakości snu są u mnie sygnałem ostrzegawczym.
    Co do hipomanii, hipomania u mnie czasem przybiera postać przymusu przemeblowania pokoju o 3 w nocy, lub zrobienia remontu z dnia na dzień, ale nie ma charakteru zachowań szczegolnie ryzykownych, w każdym razie nie takich o jakich czyta się w opisach chad. To jest taki inny napęd, można go pomylić z takim dość energetycznym samopoczuciem. Różnicę u mnie stanowi gonitwa myśli. Plany rodzą się w zawrotnym tempie, a wszystko dookoła jest straaasznie powolne i ludzie jacyś niechętni do działania. Przez lata byłam przekonana że tak powinnam się czuć zawsze, a zwykle spokojne samopoczucie odbierałam jako "robienie za mało". Z kolei nawet ciężkie stany depresyjne byłam skłonna składać na karb lenistwa i słabej silnej woli. Po latach jestem w stanie wskazać gdzie w przeszłości były hipomanie, gdzie depresje, jak to przebiegało i gdzie bla choroba, a gdzie moja norma. W trakcie epizodu wszystko mi się rozmywa i wciąż mi się wydaje, że mi się wydaje.
    Podsumowując do lekarza trzeba iść zanim się człowiek zacznie rozpadać na kawałki, może nawet wybrać się tak profilaktycznie kiedy jest w miarę dobrze i przedstawić przebieg samopoczucia i doświadczenie ostatnich miesięcy czy wręcz lat. Leki nie są tylko dla tych co już "na czterech".

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • mondrian4 19.05.19, 09:07
    U mnie takie stany jak wymieniłaś nie występują. Jedynie jak już stan depresji a zwłaszcza lęku ustępuje to świat wydaje się piękny ale nie wiem czy to norma czy hipomania. Skłoności do ryzyka nie mam zadnych. Też za depresję obwiniałem się własnym postępowaniem i to chyba typowe.
    U mnie dużym problemem jest to że bardzo rozpamiętuję życiowe problemy i właściwie nie widzę dla siebie żadnej przyszłości. Jak się pojawi jakiś problem to on mnie wewnętrznie zjada i nakręca spiralę lęku. I robi sie problem depresyjno-lękowy. W ten sposób funkjonowanie zawodowe i generalnie życiowe jest w zasadzie niemożłiwe na dłuższą metę.
  • mardaani.74 20.05.19, 03:01
    Z samego rozpamiętywania nie wpada się w depresję, owszem taki nawyk myślowy podkręca już pojawiające się lęki, ale początek tego wszystkiego może być jednak w depresji jako takiej. Nie trzeba mieć hipomanii ani manii żeby mieć depresję nawracającą. Jeżeli te stany lękowe pojawiają się ot tak, bez żadnego wyzwalacza typu traumatyczne wydarzenie, silny stres itd to leczenie przeciwdepresyjne jest jedynym sensownym pomysłem, do tego oczywiście trzeba próbować nauczyć się okiełznać trochę to swoje myślenie tak żeby nie nakręcać a wygaszać te lęki, ale jak to jest takie typowe budzenie się " w lęku" to moim zdaniem to jest jednak depresja, a lęki są jej objawem nie przyczyną. Mnie się wiele lat zdawało że najpierw jest lęk i z tego w końcu bierze się to całe czarnowidztwo, a z tej ogólnej beznadziei depresja, a było odwrotnie. To depresja generowała te problemy.
    Problemem też było to, że pierwsze leki przeciwdepresyjne jakie brałam (wiele, wiele lat temu) były albo bardzo usypiające (leki starego typu) albo z kolei nakręcały za bardzo, lub skutki uboczne były dla mnei zbyt dotkliwe, potrzebowałam kilku lat żeby wreszcie trafić na swój lek i swoją dawkę (muszę zaczynać od bardzo małych dawek i powoli wchodzić na dawkę terapeutyczną, o wiele wolniej niż w ulotce). Kilka lat niepotrzebnie też brałam leki typowo uspokajające od których się uzależniłam, i lek stał się gorszy od choroby. Dopiero dobrze dobrane lek przeciwdepresyjne i całkowite odstawienie leków typowo uspokajających + psychoterapia kiedy trochę już leki mnie ustabilizowały okazało się być dla mnie skuteczne. Tak, że nie należy zaraz po pierwszym nietrafionym leku zarzucać leczenia, stwierdzać nie to nie dla mnie, bo można zupełnie niepotrzebnie zrezygnować ze skutecznego leczenia.
    Lęki w przeciwieństwie do zdrowego strachu w uzasadnionych sytuacjach nie powinny być częścią codzienności, choć człowiek i do tego jest w stanie się przyzwyczaić, jak do niemal wszystkiego zresztą.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • mifune85 20.05.19, 00:02
    Miałem takie stany jak ty przez wiele lat. W sumie nadal je mam, ale stany depresyjne są już znacznie lżejsze. Często było tak, że miałem stany lekkiej euforii przez 3 dni, a później stan depresji przez 3 dni i tak to się toczyło. Mogło to wynikać z tego, że w przypadku takiej chwiejności emocjonalnej bałem się każdego dnia, ale jeśli budziłem się w miarę dobrym nastroju to wpadłem w lekką euforię, która trwała zwykle kilka dni. Później nastrój opadał i znowu zacząłem się bać każdego dnia. Przez ostatnie lata udało mi się ustabilizować mój nastrój. Pomogło mi to, że założyłem własną firmę, robiłem to co lubię pracując w domu i zarabiałem dość dobre pieniądze. Nawet jak czułem się gorzej, to wiedziałem, że muszę pracować, bo terminy gonią i zwykle to pomagało mi przełamać zły nastrój danego dnia. Ważne było też dla mnie poczucie spełnienia i świadomość, że ktoś taki jak ja, po tylu depresja h radzi sobie w życiu. Też masz pewnie takie poczucie, że nie ma, co planować w życiu przy tak bardzo chwiejnym nastroju. Ważne jest, by znaleźć coś, co pozwoli Ci przełamać te nastroje depresyjne, ale to już każdy sam musi to znaleźć, bo nikt nie zna ciebie lepiej, niż ty sam
  • mondrian4 20.05.19, 06:43
    Dokładnie. Ja po prostu nawet nie zabieram sie za poważniejsza pracę czy planowanie bo wiem czym to sie skończy. Z tym że u mnie nie ma stanów euforii, ale to już lekarz oceni. Co prawda są dni w których czuję się wyraźnie lepiej ale ciągle towarzyszy mi poczucie że depresja i lęk prędzej czy później wróci. Z ludźmi się nie spotykam praktycznie na stopie towarzyskiej bo wysysają ze mnie energię. Muszę być wtedy rozmowny, towarzyski a nie mam na to siły wiec i wszystkie kontakty się posypały. Wszelkie problemy rodziny wchłaniam jak gąbka bo czuję że dokładam się do tych problemów swoją bezczynnością i dodatkowowo żal mi kogoś gdy mu coś nie wyjdzie albo sam ma zmartwienia. Zresztą u mnie w rodzinie depresja jest raczej dziedziczna. To częsty problem
    Dziś pierwszy dzień od dłuższego czasu gdy przynajmniej obudziłem się w jako takim stanie. Idę zarejestrować się do psychiatry. A tobie pomogły jakieś leki?
  • xawery39 22.05.19, 06:11
    Najpierw geny a potem wychowanie . Dyskusyjne jest wciąz w jakim stopniu jedno a w jakim drugie . Jest powiedzenie , że złego to i Kościół nie naprawi a dobrego karczma nie zepsuje . Dość fatalistyczne i nie do końca prawdziwe.
    Najważniejsze jest tu otoczenie szczególnie we wczesnym dzieciństwie . W rodzinach wielodzietnych rodzice tradycyjnie postępowali w sposób dość standardowy . Chcieli mieć spokój i stosowali straszenie i kary cielesne nie przejmując się zbytnio indywidualnym temperamentem czy wrażliwością dziecka. Co silniejsze psychicznie lub fizycznie dzieci ich w tym naśladowały ustalając w rodzinie" kolejność dziobania". Pośród swoich ok. 50 ciu kuzynów i kuzynek zauważyłem takie właśnie rózne zachowania zależnie od poprzednio wymienionych czynników. Niektóre osoby aktywne i przedsiębiorcze , inne lękliwe i wycofane .


    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • mondrian4 22.05.19, 10:40
    Ja w dzieciństwie, mając 2 lata, musiałem zostać sam w szpitalu po cieżkim poparzeniu. BYło to dość traumatyczne przeżycie które o dziwo do dziś przez mgłę pamiętam, ale jak tak spojrzę wstecz to ja z predyspozycjami do depresji już się urodziłem. Z rodziną nigdy kłopotów nie było. O wiele większy stres był w szkole z idiotami, frustratami w roli nauczycieli.
    Zapisałem się do psychiatry - mam termin aż na lipiec. Już widze jak to leczenie bedzie wyglądalo przy takich terminach a prywatnie to teraz nie mogę.
  • mardaani.74 22.05.19, 12:02
    Najtrudniej dostać się na pierwszą wizytę, potem już płyniesz z falą :) byleby w marę dobrze trafić, choć prawdą jest że pierwszy lek przeciwdepresyjny to trochę loteria, bo każdy reaguje na nie inaczej. Odkąd trafiłam z lekiem to lekarz może teraz nawet pluć, łapać i w głowę się drapać, byle klepnął pieczątką po recepcie :)

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 22.05.19, 12:30
    A czy dobry antydepresant to nie taki lek, który ma wyleczyć skutecznie z depresji?
  • mardaani.74 22.05.19, 13:13
    Niestety jeszcze takiego cudu medycyna nie stworzyła. Na razie chodzi o to żeby mieć chorobę pod kontrolą.
    Leki przeciwdepresyjne łagodzą objawy depresji, i epizod depresyjny można przejść łatwiej, trwa krócej, zmniejszają ryzyko nawrotu.
    Depresja nadal jest chorobą tajemniczą w swej istocie i bardzo indywidualną, stąd też taka trudność w jej leczeniu.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 22.05.19, 13:43
    Ale to jest choroba uleczalna, nie każdy, kto kiedykolwiek przeżył jakiś epizod depresyjny, jest pacjentem gabinetów psychiatrycznych do końca życia? Badania naukowe podają, że leki antydepresyjne wykazują większą skuteczność niż placebo tylko w przypadku głębokiej depresji. Może więc nie warto po nie sięgać przy każdym chwilowym obniżeniu nastroju i wszystkiego od razu nazywać depresją. Słowo to nabrało już potocznego znaczenia, podobnie jak ADHD.
  • martyna2525 22.05.19, 20:54
    E-doctor a kto ma podjac ta decyzje i odpowiedzialność czy to juz deprwsja na leki czy jeszcze nie? A co z innymi chorobami afektywnymi?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 22.05.19, 22:08
    Dobre pytanie. :) Czy współczesna psychiatria potrafi w ogóle odpowiedzieć na takie pytanie? Na ostatnim Seminarium Filozoficzo-Psychiatrycznym padło w dyskusji takie stwierdzenie, że "dobry psychiatra to krytyczny psychiatra".
  • mardaani.74 22.05.19, 21:31
    A kto mówi żeby po nie sięgać przy każdym obniżeniu nastroju?

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 22.05.19, 22:27
    Na tym forum stawia się przecież zdalne diagnozy i namawia do leczenia farmakologicznego, nie widząc pacjenta. Czy osoba będąca w głębokiej depresji jest w stanie pisać długie spójne posty? Czy jeśli ktoś pisze akurat na forum Depresja, to faktycznie ma depresję w sensie jednostki chorobowej, może po prostu ma gorszy okres i szuka wirtualnego wsparcia?
  • mondrian4 23.05.19, 06:36
    Tomasz Jastrun będąc w ciężkiej depresji pisał bloga opisując swój stan. MOżna pisać spójne teksty natomiast o pracy twórczej czy w warunkach stresu raczej nie ma mowy w tym wypadku. Ja miewałem okresy kiedy zabierałem się za pisanie testamentu i właściwie albo zaraz umrę albo sam się zabiję. Ot taka zabawa z samym sobą - śmierć zawsze jest możliwa i daje ulgę, nadzieję że jest jakieś wyjście. I tak człowiek oszukuje samego siebie. Ulga. Trochę pomaga choć to wyjątkowo głupie. Po jakimś czasie gdy taki stan zelżał myślałem że ktoś kto tak myśli to jakiś wariat a ja to nie ja. Obecnie jestem w okresie umiarkowanej depresji. Niestety mimo leków dalej mam problem z wybudzaniem w nocy, półsnem i strasznie pesymistycznym obrazem świata oraz własnej przyszłości.
    W okresie nasilenia depresji zwykle przychodzi nasilenie stanów lękowych i to jest bardzo duży problem. Przynajmniej w moim wypadku. Zwłaszcza w nocnych wybudzeniach i rano. Ostatnio zdarzyło mi się mieć kłopot ze wstaniem z łóżka bo po prostu nie miałem fizycznych sił. Kiedyś w cieżkiej depresji zmieniałem poszewkę od poduszki - robiłem to 20min jak nie dłużej. Objawem zdrowia to to raczej nie jest jak się doda wisielcze myśli.
    NIe wiem.. NIe jestem lekarzem i nie odpowiem czy depresja jest chorobą czy nie , gdzie się zaczyna a gdzie kończy i czym jest właściwie nasza swiadomość oraz co ją kształtuje. Jeśli jest li tylko wytworem naszego mózgu i ma podłoże organiczne to racjonalnie jest przyjąć że z tym mózgiem jest coś nie tak a jeśli przyjmiemy że świadomość istnieje jakby niezależnie od ciała to jest to wiedza bardzo pesymistyczna bo w zasadzie wpływu na tą świadomość nie mielibyśmy zadnego i na nic wysiłki psychiatrów, ale to dyskusja na inne forum choć są neurolodzy i psychiatrzy zawodowo zajmujący się zagadnieniem niezależnego istnienia świadomości. Zwykle już na emeryturze :-)
  • e-doctor 23.05.19, 08:57
    Skoro mimo leczenia farmakologicznego nie jest się zadowolonym z jakości życia, to może warto samemu postudiować psychologię, psychiatrię, zagadnienie leczenia psychotropami. Jeśli przeciętny psychiatra opiera się tylko na tym, co powie mu pacjent, ewentualnie jego rodzina, to jakim fachowcem staniesz się, jeśli to, co przeczytasz odniesiesz do tego, co myślisz, czujesz, jak reagujesz na leki psychotropowe? Świat psychiatrii to bardzo fascynujący świat, podobnie jak praca naszego mózgu.
  • mondrian4 23.05.19, 09:35
    Jeśłi o mnie chodzi to jeszcze nie byłem u psychiatry. Na razie polegam na lekarzu pierwszego kontaktu. Na pewno jest lepiej niż było jeszcze kilka/naście dni temu ale do optimum daleko. W depresji to normalny problem co było pierwsze depresja czy problemy. Problemy napędzają depresję czy depresja tworzy problemy? To takie błędne koło współzależności które cieżko zatrzymać.
  • e-doctor 23.05.19, 09:51
    Ale kto to lepiej potrafi zatrzymać, jeśli nie Ty sam? Czy Twój lekarz pierwszego kontaktu zadbał o wykonanie badań, które potwierdziłyby, że stany depresyjne nie są objawem jakiś chorób somatycznych albo nie wynikają z niedoborów witamin itd.?
  • martyna2525 23.05.19, 10:44
    A mnie leki pomagaja i co w zwiazku z tym? Zagadnienia psychologiczno psychiatryczne mam przerobione ze wzgledu na prace i chorobe i co teraz? Rzucić leki i wyjechsc do Indii?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 23.05.19, 11:59
    forum.gazeta.pl/forum/w,99,168141617,168141617,Jeden_wielki_wk_w.html
  • martyna2525 23.05.19, 13:22
    E-doctor to ze czlowiek jest wku..... nie znaczy ze leki nie dzialaja. Jakby nie dzialaly bo bylabym poza orbita bez kontaktu i nie pisalabym tutaj nir mowiac o pracy.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 23.05.19, 13:36
    Ale może sprzyjają spotkaniom z prokuraturą? :)
  • martyna2525 23.05.19, 14:31
    E-doctor poki co to mnie TYLKO strasza, ale juz mnie roznymi rzeczami straszyli nagminnie tvn. Tylko z nimi nie dyskutowalam a twraz dyskutuje i to jeat ta roznica.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 23.05.19, 13:11
    lekarzu ulecz się sam :)

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • mardaani.74 23.05.19, 13:10
    można pisać, nie mogąc mówić i siedzieć, ludzie reagują bardzo różnie
    tutaj z pewnością nie ma osób które są niezdolne do egzystencji, ale bez przesady antydepresanty to nie chemioterapia.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 23.05.19, 13:34
    To może właśnie warto posiąść na ich temat jakąś podstawową wiedzę medyczną (w tym o wynikach badań naukowych), a nie tylko wirtualną. :) Wiedzę wyszukaną przez siebie, a nie tylko wiedzę poleconą przez innych internautów.
  • mardaani.74 23.05.19, 13:48
    za włosy z bagna też najlepiej wyciągnąć się samemu?

    Po wiedzę medyczną jednak należy udać się do gabinetu lekarskiego, tutaj to sobie możemy powymieniać jednostkowe doświadczenia i trochę poklepać się po pleckach i powspierać w trudnościach dnia codziennego, dać szansę pogadać szczerze o tym co nas boli.

    Procent ludzi którzy są w stanie krytycznie i samodzielnie przedrzeć się przez informację medyczną dostępną przez internet jest raczej niewielki i namawianie do samoleczenia (bo chyba o to Ci chodzi) jest trochę nieodpowiedzialne. Poza tym ktoś jednak musi tę receptę wypisać.


    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 23.05.19, 14:06
    Jeśli jest ona rzeczywiście potrzebna (recepta)? A w czym może zaszkodzić, Twoim zdaniem, zdobycie informacji medycznych na temat diagnozowania i leczenia psychiatrycznego? Dlaczego uważasz, że osoba lecząca się z powodu choroby psychicznej, nie jest w stanie zrozumieć treści medycznych? W seminariach, konferencjach i kongresach psychiatrycznych uczestniczą również osoby po kryzysach psychicznych (w tym jako prelegenci). Czy słyszałaś o nowym zawodzie: asystent zdrowienia i planowanych zmianach w polskiej psychiatrii?
  • martyna2525 23.05.19, 14:34
    27-28kwietnia byla w Krakowie konferencja Kontrowersje w psychiatrii, bylam jak co roku zreszta. Mnostwo nowych info mozna bylo uslyszec. Asystenta zdrowienia czasem na oddzialach mozna spotkac

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 23.05.19, 14:57
    A czy było coś na temat przekształcania szpitali psychiatrycznych w Środowiskowe Centra Zdrowia Psychicznego?
  • martyna2525 23.05.19, 16:22
    Konferencja nie byl z ministrem zdrowia i jego swietnych pomyslow 😂a jak napisalam dotyczyla strikte psychiatrii i tematow ich dotyczacych m. in nowych lekow itp

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 23.05.19, 17:09
    Czy te nowe leki, to leki, które w końcu wyleczą pacjentów psychiatrycznych, czy tylko zwiększą obroty firm farmaceutycznych?
  • martyna2525 23.05.19, 17:14
    Meczysz mnie, maslo maslane. Nic konstruktywnego nie wnosisz. Pa

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mifune85 23.05.19, 17:19
    Na forum o dowolnej chorobie zawsze się pojawiają tacy ludzie. Jak się pojawią hasło "chciwe koncerny farmaceutyczne" lub "big pharma" to znak, żeby zakończyć rozmowę
  • e-doctor 23.05.19, 17:42
    A czy nie można po prostu zgłębiać dany temat z każdej strony i wyrabiać sobie własne zdania? Tak łatwo Cię zmanipulować, że musisz zasłaniać oczy i zatykać uszy. A może wyznajesz zasadę, że pewnych rzeczy po prostu lepiej nie wiedzieć?
  • mifune85 23.05.19, 18:18
    Ale zgłębiając dany temat nie wyrabiasz sobie własnego zdania tylko przyjmujesz czyjeś zdanie. Takie zgłębianie tematu często kończy się teoriami spiskowymi. Mam 3 choroby, które w mniejszy lub większy sposób wpływają na moje życie i w poszukiwaniu informacji zawsze natrafia na tabuny ludzi, którzy twierdzą, że nic nie działa, a lekarze tylko spisują z koncernami farmaceutycznymi. Kiedyś mnie to wkurzało, teraz już bardziej nudzi
  • e-doctor 23.05.19, 18:41
    Gdyby wszystko polegało na przyjmowaniu czyjegoś zdania na dany temat, to nie byłoby postępu w żadnej dziedzinie. Mam nadzieję, że w gabinetach lekarzy, do których chodzisz po poradę lekarską, na ścianach wiszą obrazy, a nie plakaty firm farmaceutycznych, reklamujące leki, które czasami pojawiają się również na Twoich receptach.
  • mardaani.74 23.05.19, 17:49
    otóż to

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 23.05.19, 17:35
    Przecież to właśnie Ty miałaś szanse wnieść coś konstruktywnego do tej dyskusji na temat nowych leków, o których zresztą sama wspomniałaś? Nie każdy przecież był na tej konferencji i ma dostęp do najnowszych badań.
  • mardaani.74 23.05.19, 15:25
    męczące jest to, że wkładasz mi w usta i w głowę słowa i przekonania których nie mam
    Napisałam że niewielki procent jest w stanie samodzielnie przedrzeć się przez gąszcz informacji medycznych i zrobić to na tyle krytycznie żeby sobie nie zaszkodzić. Chyba że mówimy tutaj o wiedzy całkowicie podstawowej, ale w takim razie nie wiem o czym Ty chcesz rozmawiać i oświecać maluczkich. Uważasz że ludzie którzy tu piszą nie mają podstawowej wiedzy na temat depresji i jej leczenia? czy właściwie o co Ci chodzi?
    Kolejny pamperek z pudełka, który udając przez chwilę szarego forumowicza zamieści odpowiedni link reklamowy? tak to wygląda.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • zadz.iora 27.05.19, 13:16
    mardaani.74 napisała:

    > Kolejny pamperek z pudełka, który udając przez chwilę szarego forumowicza zamie
    > ści odpowiedni link reklamowy? tak to wygląda.

    Była tutaj taka jedna, co książkę pisała. Megi, megan? Brzmi baaardzo podobnie do niej.
    Podobny upór, styl pisania i ta sama "misja". Chyba pożegnała się z forum, ale może zabrakło jej materiału ;)
  • mifune85 22.05.19, 12:46
    Ja też od dzieciństwa miałem skłonności do depresji, ale pierwszą depresję miałem w wieku 18 lat. Ale to też nie jest nigdy wyrok dożywotnia, z wiekiem epizody depresyjne mogą być coraz rzadsze. Ja kiedyś podawałem się od razu przy pierwszych objawach depresji, eskalowałem objawy. Teraz jest trochę inaczej, zmieniłem podejście i przechodzę depresję trochę lżej.
  • xawery39 23.05.19, 10:24
    Już pytałem na tym forum w jaki sposób odczuwacie tę niemoc fizyczną ? Czy to jest jakiś ból albo słabość w mięśniach , których nie potraficie pokonać silną wolą ?
    Bo u mnie objawiało się to w postaci wzmożonej częstości bicia serca po zmuszaniu się do wysiłku , co trwało pózniej bardzo długo , tak że nie mogłem potem zasnąć . I tak miałem już od najmłodszych lat . Na stare lata dostaję po wysiłku napadów częstoskurczu i arytmii , pomimo , że serce mam w stanie dobrym .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • xawery39 23.05.19, 10:32
    Pewnego razu dostałem takiego napadu częstoskurczu i arytmii , i to zupełnie bez powodu , podczas leżenia w łózku , że dopiero po trzech dniach w szpitalu pomogła konwersja elektryczna na powrót serca do normy .
    Poprawę dało leczenie psychiatryczne sertraliną i betablokerami , które w minimalnej dawce zażywam od czterech lat .
    Zwłaszcza propranolol jest tu niezawodny .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • martyna2525 23.05.19, 10:40
    Kardiowersja elektryczna jak juz.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • xawery39 23.05.19, 11:32
    No właśnie to mi zrobiono , czyli kardiowersję elektryczną !!!
    A ja wciąż pytam , czy tej niechęci do ruszenia się nie da się pokonać silną wolą ! ? Inaczej mówiąc , "wziąć się w garść i ruszyć d...pę " skoro to nie grozi omdleniem , udarem ani zawałem !! Bo moja ciotka już w młodym wieku mdlała po wysiłku i dlatego go unikała . Wszystko robił za nią mąż . Sama doznała udaru po 70 tce a jej syn zmarł na udar w wieku 57 lat . Ja widocznie cierpię na to samo ale się leczę .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • mardaani.74 23.05.19, 13:14
    jeżeli rzeczywiście mdlała po wysiłku (a nie tylko panikowała że zemdleje) to pewnie miała chore serce, i dla niej unikanie wysiłku było pewnie jedyną metodą, ale ogólnie unikanie wysiłku z powodu depresji jest błędnym kołem.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • xawery39 23.05.19, 13:34
    W mojej licznej rodzinie ze strony matki -25 kuzynostwa - plącze sie się migrena i przypuszczalnie ciotka jak i jej syn na nią cierpieli tak jak i ja. Kuzyn skarżył się na objawy opisane przez autora wątku i mnie też one dotyczą . Wysiłek fizyczny niekiedy może powodować jej napady . Otoczenie przypisuje wtedy lenistwo delikwentowi , któremu pęka głowa z bólu , miewa wymioty , zawroty głowy , słabości palpitacje itp. objawy psychosomatyczne . Sam doznałem tych zarzutów gdy tato kazał mi wówczas walić cepem podczas młocki . A i pózniej gdy żona zarzucała " niską wartościowośc biologiczną ". Depresja i migrena moga iść w parze a przy nadciśnieniu lub miazdżycy im towarzyszących mogą prowadzić do zawału lub udaru . Dotyczy to szczególnie migreny z aurą na która ja cierpię .

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • mardaani.74 23.05.19, 13:41
    Też jestem migrenowa, oczywiście przy ataku migreny żadna aktywność nie ma sensu, ale pomiędzy atakami już tak. Nie mowię że to ma być bieganie półmaratonu, ale aktywność fizyczna, choćby długie spacery raźnym krokiem naprawdę pomagają i na ciało i na psychikę. Nadciśnienie samo w sobie jest niebezpieczne i z tego co wiem sercowcy jak najszybciej po zawałach są stawiani na nogi i zachęcani do ruchu.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • xawery39 23.05.19, 13:46
    Od pewnego czasu gdy dolegliwości ze strony psychiki przestały być tematem tabu i wstydliwym , dochodzi do nadużywania pojęć " depresja" , niepoczytalność . I tak jak niegdyś w modzie wśród pań i oznaką należenia do "towarzystwa" było uskarżanie się na migrenę lub globus , tak i teraz meteopatii , chwilowemu obniżeniu nastroju czy przemęczeniu nadaje się miano "depresji".
    Również nieraz sprawcy wypadku samochodowego czy mordercy przypisuje się stan "pomroczności jasnej " albo niepoczytalności .
    Nic dziwnego że powszechną nadal radą na prawdziwie cierpiących jest "weż się w garść ".

    --
    Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
  • mardaani.74 23.05.19, 13:54
    to prawda że pojęcie depresja jest nadużywane, szkoda że nie ukuł się jakiś inny termin na depresję- chorobę i depresję- chwilowy stan obniżonego nastroju. Bo przez to ciągle trzeba się tłumaczyć, że nie jest się wielblądem.
    btw. u mnie zapobiegawczo dla migreny zdecydowanie lepiej od propranololu zadziałał concor cor.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 23.05.19, 14:21
    Jednym ze skutków ubocznych leku concor cor może być m.in. depresja.
  • mardaani.74 23.05.19, 15:31
    w ulotce jest takie ostrzeżenie, jakkolwiek ja nie zauważyłam takiego działania

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 23.05.19, 17:02
    Nie miewasz depresji, a mimo to bierzesz antydepresanty???
  • mondrian4 25.05.19, 11:49
    U mnie w rodzinie od strony ojca depresja to zjawisko powszechne, ale dotyczy w zasadzie kobiet. Ja jestem pierwszy z linii męskiej który ma z tym problemy. I tak. siostra ojca, matka ojca, ciotka ojca, babka ojca. W dalszej gałęzi też kilka przypadków. Wszystkie wymagały interwencji psychiatry. jeden leczenia szpitalnego. Najgorsze ze moje objawy zaczynają przypominać kropka w kropkę to co przechodziła moja babka - zamknięcie się w sobie, izolacja, napady lęków, bezsenność. Na starosć doszły ataki frustracji, urojenia i ogólna niedołężność. Trochę sie boję ze skończę tak samo a na to się zapowiada widząc swoje problemy.
    Generalnie jeśli ktoś szuka człowieka który w dziwny sposób pozbierał wszystkie choroby możliwe do odziedziczenia to mogę służyć za królika doswiadczalnego.
    Problemy z żołądkiem po dziadku ze strony matki, migreny po dziadku ze strony ojca, depresja jak wyżej, jakaś forma choroby autoimmunologicznej objawiająca się akurat u mnie łuszczycą - po dziadku od strony matki. Teraz dochodzą haluksy po babce od strony matki i od niej problemy z woreczkiem żółciowym najpewniej.
    Oprócz skłonności do zainteresowań naukowych i zdolności analitycznych to chyba nie odziedziczyłem nic pozytywnego. Jestem w miarę młodym człowiekiem a fizycznie i psychicznie czuję się jak starzec a muszę zapracowac na emeryturę i płacić składki które wypłacane sa uprzywilejowanym młodym byczkom którzy potrafili sobie kilofami na ulicach świadczenia załatwić. Ja od tego państwa żadnej pomocy nie mam i nigdy żadnego zasiłku nie dostałem mimo że moja zdolność do pracy jest w moim przekonaniu poważnie ograniczona.
  • vermieter 25.05.19, 16:33
    obiektywnych uwarunkowań a nie subiektywnych przekonań.
    Twoje choroby nie są dziedziczne, a na haluksy dobre jest wygodne obuwie.
  • mondrian4 25.05.19, 17:24
    Oczywiście ze tak. I ja o zaden nawet nie występowałem tylko to jest ciut smutne że żyjemy w kraju w którym de facto chorzy pracują na zdrowych młodych emerytów. To raczej normalne nie jest. A skad ty wiesz swoją droga czy moje choroby nie są dziedziczne? skąd taka pewnosć?
  • martyna2525 25.05.19, 17:39
    Ludzie kombinuja cale zycie. Ci emeryci swoje juz wypracowali wiec niech teraz odpoczywaja a jak sa zdrowie to super.
    Chorby o ktorych piszesz sa czeste i raczej bez szans na swiadczenia rentowe. Nie wiem jakTobie ale mnie praca pomaga, staje sie swego rodzaju rehabilitacja i takim poczuciem bycia potrzebnym. O roznicy miedzy renta a pensją juz nie bede mowic. Pisze to bo tez dostalam od zycia pare fantow zdrowotnych nie ma roku bym nie byla w szpitalu i zbiegiem lat jest niestety gorzej, jak to mowia lepiej juz bylo. To dotyczy spraw somatycznych, nie pisze tego by aie uzalac bo juz tego nie robie, po prostu chce Ci pokazac ze nie jestes sam. Zamiast skupiac sie na marazmie całościowym moze warto nad tym na co masz wplyw?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 25.05.19, 19:10
    A co myślisz o hipochondrii?
  • vermieter 26.05.19, 12:28
    lepiej zwalić na dziadka ze strony wujka i babcię ze strony ch...jka ;)
  • mardaani.74 26.05.19, 23:27
    Chyba za bardzo przyłożyłeś wagę do tych dziedzicznych skłonności. Każdy jakby tak przeanalizował schorzenia w rodzinie to nic tylko owinąć się w całun i zaczołgać na cmentarz.
    Co do zasiłków, to jak człowiek na czterech do pracy chodzi to czasem rzeczywiście jest poczucie krzywdy kiedy spotka się z sytuacją że ktoś niemal zdrowy wyłudza z systemu pieniądze i ja rozumiem to rozżalenie, ale z drugiej strony praca jest dla depresyjnego terapią. Chyba nie byłoby dla mnie nic gorszego niż wieloletnia renta z powodu depresji, bo wiem że bym s^ę wtedy nie pozbierała, nie znalazłabym w sobie tej desperackiej motywacji. Pozornie to wydaje się komfortowym rozwiązaniem, ale moim zdaniem lepiej pracować, choćby na część etatu, choćby na zlecenia od czasu do czasu, ale jednak pracować, być między ludźmi, jak najbliżej trzymać się stada, mimo wszystko.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 27.05.19, 10:39
    Wlasnie tak traktuje prace, no i zrodlo dochodu. Mnoe co rusz wysylaja na rente a ja ciagle sie bronie bo w domu poplyne w jedna strone.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • e-doctor 27.05.19, 13:29
    Spójrz na to ekonomicznie. Renta plus wynagrodzenie z pracy zawodowej, to zazwyczaj znacznie wyższy dochód. :) Wysyłają Cię na rentę i nie informują równocześnie, że będąc na rencie, też można pracować. Jeśli współczesna psychiatria nie twierdzi, że choroby psychiczne można wyleczyć, to może renty dla takich osób powinny zacząć być standardem, przecież choroby te znacznie utrudniają funkcjonowanie zarówno społeczne, jak i zawodowe?
  • martyna2525 27.05.19, 19:48
    E-doctor zbyt szybko wyciagasz wnioski. Po pierwsze wiem ze bedac na rencie mozna pracowac nikt mnie nie musi informować, sama potrafie czytac i myslec.
    Cos Ty sie tak tej psychiatrii doczepil, ewentualne swiadczenie rentowe dotyczy zupelnie czegos innego niz psychiatrii, to jest inna bajka. Na jednostke psychiatryczna raczej nie mam szans na cokolwiek.
    Ogolnie tego typu rozwiazanie nie biore pod uwage.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.