Dodaj do ulubionych

Jak sobie poradzić?

01.06.19, 17:39
Witam,
Zacznę od tego, że nie mogę sobie poradzić z rzeczywistością. Mój tata zachorował na raka żołądka, przeszedł pomyślnie operację i miał iść na kolejną dawkę chemii. Niestety na badaniach okazało się że ma guzki na płucach, najprawdopodobniej przerzutowe. Nie zakwalifikował się na chemię. Strasznie mi to dało w kość. Jeszcze sobie poczytałam że przy przerzutach na płuca, to jest kwestia kilku miesięcy. Zresztą nawet podejście lekarzy jest teraz zupełnie inne. Jak wykryli u taty guz na żołądku, to dawali nadzieję, że jest w miarę wcześnie, a teraz nic nie chcą powiedzieć... No ale przechodząc do sedna.
Strasznie mnie to załamało, nie mam na nic siły, praktycznie zmuszam się do chodzenia do pracy, ostatnio nawet stwierdziłam że już dłużej nie dam rady i napisałam wypowiedzenie z pracy, w której przez 5 lat tak naprawdę nic mi nie przeszkadzało a teraz po prostu nie mam siły tam chodzić... Myślałam że znajdę sobie nową ale na rozmowy rekrutacyjne też nie mam siły chodzić. Ogólnie praktycznie teraz cały czas płaczę, i nie chcę zostać sama na tym świecie... a od dawna nie radzę sobie z bliskimi relacjami z innymi, chyba jestem aseksualna, nie potrafię się z nikim związać. Mam 29lat więc pewnie w tym temacie się już nic nie zmieni. Jedyna rodzina jaką mam to tata, mama i siostra. Tata teraz jest w bardzo kiepskim stanie , mama zresztą też ma guza na tarczycy którego nie chce od paru lat usunąć bo sie boi. Siostra, choruje na schizofrenie i już 3 razy próbowała się zabić, teraz sobie żyje w jakimś własnym świecie, ale też nie wiem na jak długo będzie z nią ok, bo u niej zawsze jest dobrze dopóki nie jest. To ja jeździłam z tatą na leczenie i ogólnie staram sie wszystko w domu ogarnąć ale teraz nie daję sobie już rady.
Nie powiedziałam jeszcze nikomu z rodziny że zrezygnowałam z pracy, nie chcę ich obciążać, ale z drugiej strony nie potrafię już udawać że wszystko jest ze mną w porządku. Teraz siedzę i płaczę pisząc ten post bo nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim. Myślałam żeby iść do psychiatry i chociaż trochę na zwolnienie, ale nie chcę dołować taty że to przez niego źle się czuję, ogólnie nie chcę ich niepokoić.
Nie wiem co robić, ale nie jest ze mną dobrze, boję się że nie dam rady sobie znaleźć nowej pracy, ogólnie najchętniej bym się położyła i tylko spała, ale spać też nie mogę. Jeść też nie mogę, mama coś zauważyła, ale mówię że to przez grypę.
Boję się też brać leków, bo siostra na początku leczenia miała dawane benzodiazepiny i szybko się od nich uzależniła, i wszystkie próby samobójcze miała dlatego że zaczynała sama brać leki typu sedam w dużych ilościach i nie potrafiła sobie dać z tym rady, o nią też się cały czas martwię, żeby znów nie zaczęła ze stresu brać tych leków, a nie potrafię z nią rozmawiać bo zawsze mówi że wszystko w porządku a nie jestem w stanie znieść że coś jej tez mogło by się coś stać.
Po przeciwdepresyjnych mówiła że przez dwa tygodnie bardzo źle się czuła, miała myśli samobójcze itd, ale jej leki wdrażali w szpitalu...
Wiem że post napisałam dość chaotycznie, ale tak właśnie się czuję, jak jedno wielkie niepowodzenie, które nie umie sobie radzić w życiu a cały czas tylko udaję, bo jak się okaże że ja sie załamałam to kto sie zajmie tatą? kto będzie go woził na chemię, musimy dojeżdżać ok 150 km bo mieszkamy na strasznym zadupiu, a nikt inny z rodziny się nie nadaje, siostra nie jest w stanie a mama nie ma prawa jazdy.
A mnie przy życiu trzyma tylko to że sama przeżyłam 3 próby samobójcze siostry i nigdy nie chciałabym zadać moim bliskim takiego bólu jaki sama przeżyłam podczas tego co było z moją siostrą...
Nie wiem co mam robić :(
Edytor zaawansowany
  • martyna2525 01.06.19, 18:54
    Zachecam Cie mimo wszystko do wizyty u psychiatry, nie musisz sie dzielic z nikim tym jesli nie chcesz ich martwic. Strasznie duzo na Ciebie spadlo ale tez czlowiek jest w stanie duzo zniesc. W kazdym wiekszym miescie jest Centrum Interwenchi Kryzysowej moze tam sprobujesz podejsc i skorzystac z pomocy w kryzysie. Przy powiatach sa tez Centra Pomocy Rodzinie gdzie taka pomoc psychologiczna mozna dostac.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 02.06.19, 17:32
    Potrzebujesz wsparcia. Byłoby dobrze gdybyś mogła z kimś porozmawiać, zrzucić trochę tego ciężaru. Nie wiem czy leki są odpowiedzią na Twoje problemy, bo nie wiem czy masz już depresję czy po prostu czujesz się źle bo sytuacja w jakiej znalazłaś jest bardzo trudna i nienormalnym byłoby gdybyś czuła się dobrze. jednak dobrze by było gdyby lekarz postawił diagnozę, bo jeżeli to jest depresja to połączenie choroby z trudną sytuacją to nie jest temat do walki w pojedynkę. To że siostra źle się czuła po lekach nie oznacza że Ty też się tak będziesz czuła, reakcje na skutki uboczne są bardzo indywidualne. No i co innego schizofrenia a co innego depresja.
    Jeżeli nie masz w swoim otoczeniu nikogo komu możesz się pożalić to pisz chociaż tutaj, co prawda niewiele możemy zrobić, ale może będzie Ci choć trochę lżej jak się wypiszesz.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 02.06.19, 20:18
    Czy sugerowanie diagnozy należy na tym "dziwnym forum" do zadań moderatora?
  • mardaani.74 02.06.19, 22:19
    a co, moderator zaczął stawiać diagnozy?

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 02.06.19, 22:23
    A czy można obsługiwać to forum od kilkunastu lat i nie być moderatorem?
  • mardaani.74 02.06.19, 22:27
    można

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 02.06.19, 22:44
    Ale wygląda to na moderację?
  • mardaani.74 02.06.19, 23:00
    co?

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 02.06.19, 23:24
    Twój sposób prowadzenia dyskusji, dbałość o założoną z góry "praworządność".
  • mardaani.74 02.06.19, 23:29
    ty się dobrze czujesz?
    może jeszcze chcesz żebym udowodniła, że nie jestem wielbłądem?

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 02.06.19, 23:37
    Ja świetnie, ale zastanawiam się, co wywołuje w Tobie taką agresję słowną?
  • mardaani.74 02.06.19, 23:38
    wszędzie widzisz agresję a sama jesteś bardzo napastliwa, ciekawe.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 03.06.19, 00:01
    Czy to na pewno do mnie?
  • mardaani.74 03.06.19, 01:16
    czy to o agresji to aby na pewno do mnie? bo ja też nie czuję się w żaden sposób agresywna, a Ty mi to wmawiasz, nie jest to zresztą pierwsza rzecz jaką mi niesłusznie przypisujesz


    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • e-doctor 03.06.19, 06:52
    Co miałaś na myśli pisząc: "ty się dobrze czujesz?" ?
  • baaag 02.06.19, 20:28
    Może zgloś się na początek do doradcy zawodowego w urzędzie pracy, oczywiście zarejestruj się tam najpierw jeśli jeszcze nie zrobiłaś tego. Pomoże choćby sensownie sporządzić cv. Wbrew pozorom może się przydac logiczny układ który się sprawdza. Potem siądź na praca.pl. pracuj i innych i trzaskaj aplikacje. Jakiś odzew będzie choć może nie od razu. Może zacznij od psychologa w PZP? Tak żeby dawać sobie jakieś nowe punkty widzenia.
  • osemka 03.06.19, 08:16
    CV już mam i wysyłam, a raczej wysyłałam i miałam umówione kilka rozmów, ale teraz po prostu nie mam siły... nie wiem jak to opisać, po prostu teraz każdego dnia próbuję wstać z łóżka, póki co jeszcze daję radę, ale nie mam siły na nic . Najchętniej bym się położyła i nie wstawała, a jechanie np 2godziny na rozmowę, która i tak będzie niepowodzeniem, po prostu nie jestem w stanie. I do tego jeszcze nie wiem dlaczego ale wydaje mi się że stałam się jakaś głupsza, wcześniej nauczenie się np kilku słówek po angielsku nie stanowiło dla mnie problemu, a teraz nie jestem w stanie nawet zacząć czegoś czytać, bo nie mogę się na tym skoncentrować.
  • katja.katja 03.06.19, 09:21
    Zrób badanie tarczycy, (TSH, FT3, FT4), tak może objawiać się niedoczynność.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • ekspert.grupa_synapsis 03.06.19, 09:45
    Szanowna Pani,
    nie wiem, czy ma Pani depresję, ale może tak być i wydaje mi się to prawdopodobne. Tak wielki brak sił, występujący już rano, trudności w rozpoczęciu dnia, mobilizacji, szczególnie, gdy towarzyszą im powtarzające się zaburzenia snu są bardzo typowe dla depresji. Obniżony, nie poprawiający się nastrój, gorsza sprawność umysłu – to też typowe cechy depresji. Oczywiście potrzebna jest bezpośrednia konsultacja u lekarza, gdyby potwierdziła moje podejrzenie, to proste leczenie przeciwdepresyjne mogłoby przynieść Pani dużą korzyść i pomóc powrócić do sił i lepszego samopoczucia. Pani forma stałaby się lepsza mimo całej tej trudnej sytuacji, bo Pani jeśli
    ma Pani depresję, to obecne samopoczucie i fizyczna niewydolność nie jest naturalnym smutkiem i zwykłym zmęczeniem, ale czymś jednak większym – chorobą. Nie musi Pani informować taty o swoich problemach zdrowotnych. Natomiast Pani lepsza forma zdrowotna miałaby z pewnością znaczenie zarówno dla Pani własnych spraw i planów życiowych jak i w pomocy tacie w czasie jego poważnej choroby. Tata choruje, ale niech Pani uwadze i trosce nie umykają własne dolegliwości i podejrzenie depresji. To co się z Panią dzieje jest też ważne, bardzo ważne.
    ------------------------------------------
    Leki przeciwdepresyjne to nie benzodiazepiny – nie powodują uzależnienia. Nie trzeba się ich bać, są wystarczająco bezpieczne żeby nie zastanawiać się długo nad ich stosowaniem jeśli ma miejsce dotkliwa depresja.
    Padły tu już rady dotyczące potrzeby wsparcia dla Pani ze strony psychologa, przyjaciół, a może i doradcy zawodowego. To dobre rady, ale za kluczowe uważam jednak wyjaśnienie sprawy Pani stanu zdrowia i, w razie potrzeby, leczenie. (Oczywiście wskazana jest też szersza ocena stanu zdrowia, choćby przez wykonanie podstawowych badań oraz, jak słusznie wskazuje przedmówczyni, badań czynności tarczycy). W wypadku depresji niejednokrotnie dopiero jej terapia pozwala efektywniej korzystać z innych form pomocy i wsparcia. One, bez leczenia, mogą być grubo niewystarczające.
    Jest Pani młodą osobą, jestem przekonany, że może Pani przezwyciężyć swoje trudności, i zdrowotne i życiowe, powoli ale konsekwentnie organizując pomoc dla siebie i korzystając z niej. Może trudno Pani w to w tej chwili uwierzyć, jest to jednak naprawdę możliwe.
    Jeśli ma Pani do mnie jakieś pytania, to bardzo proszę. Nie będę teraz na forum codziennie, ale nadal jednak dość często.
    Z szacunkiem
    Stanisław Porczyk, psychiatra
    Grupa Synapsis
    www.synapsis.pl
  • cetherena 03.06.19, 10:32
    Kiedy przeczytałam to, co napisałaś, przyszło mi do głowy, że nie musisz iść do psychiatry, możesz zacząć od lekarza rodznnego. Opisujesz objawy wyczerpania które w sytuacji rodzinnej jaką masz mogą oznaczać po prostu wyczerpanie wynikające z nadmiarowego obciążenia przez długi czas. Piszesz o swoim poczuciu odpowiedzialności za samopoczucie osób z rodziny. A co z Tobą? Co z Twoim samopoczuciem? Kto troszczy sięo Ciebie? Jestem ciekawa czy już rozwiązałaś umowę o pracę z obecnym pracodawcą, jeżeli nie, być może warto rozważyć wizytę u lekarza rodzinnego, posłuchać tego, co powie i dać sobie trochę czasu na odpoczynek. Przecież jeśli chcesz pomagać rodzinie potrzebujesz na to siły, a wygląda na to, że już jej nie masz i ta siła sama nie wróci. Wskazana wydaje mi się też rozmowa z kimś kto pomaga rodzinom osób chorych na choroby nowotworowe. Lekarz rodzinny powinien wiedzieć gdzie kogoś takiego znaleźć. Trzeba wiedzieć jak dbać o siebie po to, żeby móc pomagać.

    --
    A cook in the kitchen is surrounded by generations of cooks past, the advice and menus of cooks present, the wisdom of cookbook writers (Laurie Colwin)
  • osemka 03.06.19, 19:36
    No niestety nie udało mi się wytrzymać z dobrą miną przy rodzinie... rozkleiłam się strasznie. I widzę, że tatę to strasznie zdołowało, tak jakby już i on stracił nadzieję. A tego nie chciałam ale niestety dłużej nie wytrzymałam. Teraz się trochę ogarnęłam i postanowiłam jutro zadzwonić do ośrodka pomocy psychicznej w niedalekiej miejscowości, póki jeszcze jestem na wypowiedzeniu i mam ubezpieczenie... Mam nadzieję, że w miarę jakiś realny termin ogarnę, bo przez nieprzespane noce i przez to że nie mogę jeść, czuję się coraz gorzej. Ogólnie nie mam siły ani psychicznej ani fizycznej. Może uda mi się jakoś wyjść z tego dołka, choćby dla rodziny bo wiem, że muszę im pomóc, choćby zawieść do szpitala. A bezrobotna córka z depresją raczej nie poprawi humoru tacie... Staram się nie myśleć o tym wszystkim, ani o przyszłości, bo wtedy dołuję się najbardziej. No ale jutro zadzwonię umówić się z jakimś lekarzem. Mam tylko nadzieję, że przyjmą mnie bez skierowania
  • mardaani.74 03.06.19, 21:05
    Lepiej, że tak się stało, takie tematy tabu to jeszcze gorzej, coś się dzieje, wszyscy to czują, ale nie można o tym mowić, to nie jest dobre. Czasem trzeba się wypłakać, rozkleić poużalać nad sobą żeby potem móc iść dalej. Trzymam kciuki za Ciebie i Twojego tatę. Szkoda że rzuciłaś pracę, może jest to do odkręcenia? Niektórzy szefowie są dość wyrozumiali w temacie depresji bo sami ją przeszli.
    Do psychiatry nie trzeba mieć skierowania, tylko nie wiadomo czy termin będzie krótki.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • osemka 04.06.19, 10:54
    Niestety pierwszy wolny termin to 19 sierpnia :(
    A na polepszenie humoru jeszcze u siostry zaczyna się źle dziać psychicznie.
  • martyna2525 04.06.19, 11:15
    Przy centrum kryzysowym z tego co wiem jest psychiatra mozw sprobuj tam. Mozesz tez podzwonic po roznych placowkach to moze uda sie znalezc cos wczesniej. A co do siostry to moze czas na kontakt z jej lekarzem?
    Mimo wszystko masz duzo sily.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 04.06.19, 11:22
    Może wchodzi w grę wizyta prywatna? zanim doczekasz tej na nfz? Wiem, że to jest drogo, ale czasem to jedyna możliwość, żeby się całkiem nie posypać. Czas nie gra na Twoją korzyść.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.