24.06.19, 22:30
Jak to jest ze czasem przychodzi taki czas ze masz ochote krzyczec ze zycie jest niesprawiedliwe, ze im wszystkim pokarzesz, ze to co Cie spotyka tak boli.... Później nastepuje cisza, wycofujesz sie, milkniesz chowasz... U właśnie ja zaczynam wchodzic w ta faze, nie lubie jej bo wiem do czego prowadzi a z drugiej strony nie umiem tego przerwac.
W moim zyciu obecnie jest meksyk, zadnej stabilizacji czyoutu.be/OVreJtC8-lcegokolwiek bym nie dotknela to sie przynajmniej chwieje. Od dwoch miesiecy spaceruje po oddzialach szpitalnych, głównie hematologia i kardiologia. Miedzy tym probuje pracowac nic to nie daje bo jestem niewydolna chyba ze jestem akurat po przetoczeniu to jakis wzglednie wigor jest. Mam problem z pracodawca bo to kolejny zaklad pracy gdzie nie wolno chorowac. Jeszcze mnie nie przyjeli a juz dzwonia kiedy wychodze. Nie wiem ile to potrwa bo w pt znowu szpital i znowu problemy. Na ostatniej wiz u psychiatry lekarz pytal jak ja sie trzymam w tym wszystkim, no bo sie trzymam. Ja nie reaguje na zmiany otoczenia, u mnie zmiany stanu zdrowia psyche spadaja jak grom z jasnego nieba bez powody, bez czynnikow z zewnatrz, czy to dobrze?
I wlasnie od weekendu mam w glowie western, byc moze to co sie dzieje trwa to za dlugo, dochodzi presja czasu bo zbliza sie urlop i wyjazd a ja sie nadaje ale do parku by bylo bezpiecznie, pracodawca ktory dolewa oliwy do ognia i przykreca srobe no urlopy, bo nie ma kto pracowac....
Tak mysle lepiej rokuje chad gdy nie decyduja o samopoczuciu czynniki z zew?
Jak wyciszyc glowe?
Musze cos wyciszyc a ze nie mam wpływu na to sie dzieje z moim cialem to przynajmniej na psyche cos musze znalezc.
No dobra upuscilam powietrza.



--
Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
Edytor zaawansowany
  • martyna2525 24.06.19, 22:32
    Wkleil mi sie link do filmu domumentalnego o chad nie chcacy.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 25.06.19, 13:55
    Czy naprawdę myślisz że czynniki zewnętrzne nie mają żadnego wpływu? Moim zdaniem zawsze jakiś tam mają, w chad wiadomo że nie są to główne powody występowania choroby ale silne długotrwałe stresy mogą wywołać, zaostrzyć stan czy to depresji czy hipo. czasem wpływ jest przewrotny, czyli jak trzeba "walczyć" to się człowiek spina, adrenalina czy co tam się wytwarza go niesie, a jak przyjdzie moment odprężenia to następuje też moment odreagowania. Z powodu odsunięcia w czasie można mieć wrażenie że pogorszenie przychodzi "z nikąd". To chyba kwestia tego jaką ma się osobowość jak podchodzi się do trudności, czy podejmuje się walkę czy robi uniki. Przecież większość chorób somatycznych znosi się o wiele gorzej w stresie, wiele jest też chorób psychosomatycznych. Nie zarzekałabym się tak że czynniki zewnętrzne nie mają wpływu, bo musiałabyś być cyborgiem.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 25.06.19, 21:53
    Niezupelnie. Ja od dziecka choruje wiec jestem zaprawiona w boju, pamiętam długie kolejki do lekarza, szpitale, oddzialy zabiegi operacje, silowe podawanie leków....
    To mnie nauczylo cierpliwosci i tak jak dla niektorych jest ogladanie tv tak dla mnie jest chorowanie. Ja tych wszystkich lekarzy wciskam w swoj grafik codzienny i o ile nie wychodzi cos nowego jest do przyjecia. Problem rodzi sie jak cos sie dzieje, cos nowego jak teraz, jak to sie przedluza to ja po takiej walce w pewnym momencie odpuazczam i obojetnieje. Nie nazwalabym tego stanu w jakim jestem depresyjnym czy nastroju obnizonym. Bardziej jestem zmeczona szarpaniem sie zreszta przy hemoglobinie 8trudno czyc wigor. Jak tak patrze przez pryzmat moich depresji to nie widze czynnikow z zew natomiast pierwszym swiatelkiem jakie mi sie zapala ze cos sie dzieje jest sen. Jak zaczyna sie cos na tym polu cos dziac to znaczy ze pojdzie w ktoryms kierunku.
    Moze ja zle rozumuje i moze cos takiego nie istnieje?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 26.06.19, 01:02
    Nie wiem czy zaprawianie w boju od dziecka hartuje, moim zdaniem wbrew powszechnym opiniom nie.
    Ty nie będziesz panikować, biegać "denerwować się " jak osoba którą podobna sytuacja dotyka pierwszy raz w życiu, niby wiesz jak się w tym wszystkim "poruszać" ale czy to oznacza że to nie ma wpływu? Takie niby pogodzenie się z losem, umiejętność znalezienia się w jakiejś sytuacji bo już ją przerabiałaś nie oznacza że to co się dzieje z twoim zdrowiem i w Twoim życiu dla Ciebie nie jest stres, taki organiczny, niszczący stres. Takie zmęczenie materiału, nie umiem opisać, nie umiem zebrać myśli w tej temperaturze. Nie chodzi mi o denerwowanie się, tylko o taki wewnętrzny duży stres.

    ps. Sen to rzeczywiście ważny wskaźnik, u mnie też.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 30.06.19, 17:41
    No i tak sobie siedze w tym szpitalu, na przeciwko budynek psychiatrii gdzie co jakis czas chca mnie wyslac. Nie mam nadziei ze mi tutaj pomoga, ze wpadna na jakis fantastyczny pomysl ze sie uda poprawic moje funkcjonowanie.
    Nie łapie depresyjnych stanow o dziwo bo szpital zawsze tak na mnie dzialal, ze mnie odcinalo od siebie samej.
    Mysle, ze jestem na takim etapie ze nic mnie nie zdziwi i nie ma dzis we mnie ochoty i chęci walki.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • martyna2525 02.07.19, 21:25
    Chyba jednak rzygam tym życiem.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 03.07.19, 12:23
    a osoby Ci bliskie? pisałaś, że masz kogoś w realu kto może Cię wesprzeć w takich chwilach. Bo na odległość to wiesz, co można poradzić?


    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 07.07.19, 22:20
    Od trzech dni mam
    Godzine temu dowiedzialam sie ze jedna z dziewczyn z grupy nie zyje, w koncu jej sie udalo, zostawila dwojke malych dzieci.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 07.07.19, 22:40
    Na takie wiadomości to nie ma mocnych, każdym to wstrząsa, chyba że jakimś psychopatą się jest..

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 08.07.19, 21:07
    Normalnie jakam stara taka głupiam. No nie radze sobie z tą sytuacja, tak jak nie radzilam sobie z sytuacja z pola.t(czy jakos tak). Nie chce by sie to skonczylo jak wtedy.
    Probuje planow awaryjnych, zagluszaczy odwracania uwagi nic z tego.
    Wlaczylo mi sie szwendanie po miescie bo tam jest najbezpieczniej. I znowu qwa nie spie.


    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 09.07.19, 09:49
    Czasami jedyną możliwością jest czasowe odcięcie się od "źrodła" ale to też oznacza odcięcie się do stada.
    Czy racjonalizacja pod tytulem "moje myślenie i martwienie i niespanie i nawet rozpacz i tak niczego nie zmienia na świecie, nie cofa czasu, nikomu nie ujmuje bólu ani na jotę, a mi cholernie dowala" nie działa na Ciebie ani trochę? Ja w takich chwilach tak sobie właśnie mowię i to trochę pomaga.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 09.07.19, 11:36
    Tylko u mnie najpierw przyszly m s, pozniej bezsenne noce, do tego za dwa dni doszla syt z grupy. Ja racjonalnie podeszlam ze nic nie moge zrobić w tej kwestii.
    Co wcale nie pomoglo, mam wrażenie ze o niczym nie mysle tylko jak sobie zrobic krzywde. W pewien sposob jej na ten moment zazdroszcze, duzo rozmawialysmy, pokaleczona przez życie. Gdzies w glowie wiem ze to minie, tylko przetrwac , dzien i kolejny...
    Po syt z pola.t dalam sie zamknac w szpitalu zreszta wyjscia nie mialam bo straszono mnie art 23. Wyłączyłam sie. Teraz tez zniknelam z grupy, nie chce juz tego czytac slychac, nic nie chce. Nie chce tez trafic do szpitala.
    A boje sie bo tak jak wtedy sytuacja nalozyla sie na moj kryzys.

    Na stan obe

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 10.07.19, 01:14
    Bo to wszystko minie, dasz sobie z tym radę, nie przykładaj wagi do m s, bo to wszystko tylko krzywa szybka. Nie rozpamiętuj, nie udzielaj się na razie, nie rób za powiernika. W tej chwili zalecam ochronny klosz i przebywanie z życzliwą osobą. Samotność to w tej chwili nie jest dobry pomysł, otocz się wsparciem i przeczekaj najgorsze w bezpiecznym kokonie. Pilnuj brania laków i postaraj się być dla siebie wyrozumiała. Wszystko się uspokoi, nie bój się na zapas.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 10.07.19, 20:32
    Dlaczego w tym naszym kraju nie ma zgody na eutanazje? Dlaczego nie mozna dycydowac o sobie tylko ktos za nas decyduje? Jakim prawem?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 11.07.19, 12:30
    Powodów jest wiele, ale głównym podstawowym jest dominujący katolicyzm a co za nim idzie taka a nie inna mentalność.
    Też uważam, że w wielu przypadkach podtrzymywanie życia nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem a wiele wspólnego z sadyzmem.
    Śmierć jako taka mnie nie przeraża, przeraża mnie cierpienie.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • lelum3 12.07.19, 09:48
    mardaani.74 napisała:

    > Śmierć jako taka mnie nie przeraża, przeraża mnie cierpienie.
    Często myślę o śmierci jako o wyzwoleniu. Choroba daje mi tak popalić, że wszystko wydaje mi się lepsze niż kolejne miesiące/lata znoszenia cierpienia. Jeszcze jest we nadzieja, ale kiedy się wyczerpie, bez fanfar i wielkich słów zafunduję sobie totalne wyzwolenie. Tak przynajmniej na ten moment myślę.
  • martyna2525 12.07.19, 14:28
    Statystyki mowia ze przy chad dzialania sanobojcze podejmuje 25-30% z tego skutecznie 50%.Mam wrecz pewnosc, ze tez tak skoncze.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • mardaani.74 12.07.19, 15:44
    Dziewczęta nie upadajcie na duchu. Dacie radę, a bo to pierwszy raz? ja Was potrzebuję i chociaż nie znam w sumie czuję silną więź. Lubię świadomość że gdzieś tam jesteście i rozumiecie.

    --
    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
  • martyna2525 19.07.19, 18:21
    Po perypetiach, zostala tak zalekowana ze z trudem funkcjonuje. Zaraz urlop i wyjazd a ja w ciemnej d. I jeszcze nie bardzo moge kilka godz prowadzic samochod. Nie wiem co zrobie, bo urlopu przesunac nie moge.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.