Dodaj do ulubionych

Sama już nie wiem

02.11.19, 15:10
Cześć. Nie wiedziałam gdzie to napisać więc napiszę tu. Mam za sobą ciężkie dzieciństwo,od początku dręczenie,bicie,wyzwiska I straszenie + trzymanie w domu. Nie pamiętam kiedy z tamtego okresu nie miałam myśli samobójczych I prób. Przyzwyczajenie zrobiło swoje. Próby samobójcze mam bardzo często,paraliżujące poczucie winy,poczucie że jestem dla wszystkich problemem,nawet do własnej terapeutki nie mogę zadzwonić przez to durne poczucie bycia problemem. Pisze tu bo wiem jak to może się skończyć... kolejna próba. A u mnie o lekach nie ma mowy bo jakby po nich było mi gorzej to u mnie wiadomo co jeśli gorzej. Od razu próby. I wtedy robię to bez wahania nie ma wtedy mowy o czynnikach powstrzymujących. W szpitalu nie ma miejsc. Ja po prostu boję się siebie. Bo to co Ostatnio się odwala ze mną to jakaś katorga. Nagle tracę świadomość(nie wiem jak to określić) I robię różne rzeczy. Zapominam swoją całą przeszłość i wszystko co złe,wysoka samoocena I wiem gdzie iść i jestem szczęśliwa przeszczęśliwa... I wiem to z opowieści znajomych. Albo wydaje mi się że jestem jakas czarodziejką I wróżę innym. Wtedy jestem jakaś dziwnie bardzo spokojna lub jestem ogromna psychopatka już nie mówiąc co znajomi mi opowiadali co ja wyprawiałam... Ja się już gubię po prostu gubię. Nie wiem ile wytrzymam jeszcze. Ostatnio to leżę i leżę pusta albo śpię oczekując śmierci. Wiem że próba mi się nie uda to nawet nie ma sensu próbować...
Obserwuj wątek
      • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 02.11.19, 19:33
        Próby samobójcze to ja mam często. Jak jeszcze nie straciłam kontroli to ich nie ma Ale ja się potwornie boję co ja znowu odwalę. I zwykle od razu po próbie nikomu tego nie mówię. Jak patrzę na tą sytuację w szpitalach to po prostu mnie się odechciewa wołać o pomoc. Bo to poczucie że jestem problemem mnie kompletnie paraliżuje. Jak wołam gdzieś o pomoc to za każdym razem mam odczucie że ja gadam o błachnostkach,że innym należy się pomoc A mi nie. Tak się czuje też teraz. Chce mi się płakać,ja nie zasługuje na pomoc... pomimo że czuje że jej potrzebuje. Więc szpital to chyba odpada... przepraszam że pisze za dużo I się narzucam.
    • anaiss Re: Sama już nie wiem 02.11.19, 20:35
      A co na to wszystko Twoja terapeutka? Nie masz w niej wsparcia? Szukajcie z psychiatrą leków odpowiednich dla Ciebie, po których poczujesz się lepiej. Masz jakieś bliskie osoby wokół siebie? A szpital to jest moim skromnym zdaniem miejsce dla ludzi cierpiących, a Ty cierpisz i nie ma co ważyć czy mniej czy bardziej niż inne osoby....
      Pisz tutaj, jeśli Ci to pomaga. Same ciepłe myśli zasyłam :)
      • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 02.11.19, 20:57
        Wiesz co ciężko powiedzieć. Terapię mam co 2 3 tygodnie A czasem nawet rzadziej. Wolę nie iść w leki bo jak pisałam.. Stracę kontrolę I wezme wszystkie. W marcu jak brałam to tak było. 2 próby w ciągu tygodnia,całkiem udane. Tak mi nasiliły myśli samobójcze że szkoda gadać. Za drugim razem to samo.Zresztą od leków się tyje co by mnie wpędziło w jeszcze gorszy stan. Dlatego też wolę nie brać. Zwłaszcza jak już jestem otyła bo brałam leki na coś czego nie mam przez durnych lekarzy. Mowa o padaczce.
                    • martyna2525 Re: Sama już nie wiem 03.11.19, 10:22
                      "2 próby w ciągu tygodnia,całkiem udane "chyba jednak nie ;) piszesz o tym jakbyś się chwaliła, wierz mi nie ma czym się chwalić . Skoro terapeuta sugeruje Ci byś podjeła leczenie farmakologiczne a Ty nie chcesz to czego oczekujesz od nas? Terapeuta Cię zna .
                      Zaburzenia osobowości się leczy a nie przeczekuje.

                      --
                      Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
                      • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 03.11.19, 14:34
                        Nie no źle powiedziałam. Chodziło mi o to że byłam wtedy już tak blisko że się po prostu przerazilam. Jezu Ale ja już mówiłam dlaczego nie chce leczenia farmakolicznego,bo wiem że któregoś dnia wzielabym te tabsy I po prostu znikła albo zniszczona wątroba. I ja bym tego nie pamiętała,tak jak ostatnio. Ocknełam się widząc na stole całą masę pudełek od tabletek w których nic nie ma lub kałuża krwi w łazience. U mnie po prostu farmakologiczne kompletnie nie wchodzi w grę... I dlatego pytam czy jest coś innego niż leki którymi mogę zrobić sobie krzywdę..
                        • martyna2525 Re: Sama już nie wiem 03.11.19, 15:43
                          Psychoterapia ale skoro to "nie dziala" to nie ma nic.
                          Co do twojej teorii zagrozenia intoksykacja to zapewniam Cie ze wielu osobom dalo sie pomoc mimo podobnych doswiadczen. Na bycie upartym i brak wspolpracy nie ma lekarstwa.

                          --
                          Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
                        • lelum3 Re: Sama już nie wiem 04.11.19, 08:58
                          Mam w nosie wątrobę, tudzież nerki i inne podroby. Tabsy pożeram od przeszło 20 lat. Jeśli redukują moje cierpienie, w co czasem wątpię, będę je brała do wyrzygania wątroby. W czym problem? Na coś umrzeć trzeba ;) Po jaką cholerę mi długie życie, jeśli jest/będzie ono dla mnie niekończącą się męką? Lepiej skończyć je szybciej, ze zrujnowaną wątrobą niż znosić nie wiedzieć jak długo w codziennej, acz wieloletniej udręce. Taki jest mój wybór :)
                          • lelum3 Re: Sama już nie wiem 04.11.19, 09:42
                            Dodam jeszcze: wielokrotne próby samobójczy to wielkie obciążenie dla takich czy innych ratowników. Z faktu, że cierpimy na parszywą chorobę, nie wynika jeszcze abyśmy mieli prawo komplikować życie innych ludzi i ich dociążać w często dramatyczny sposób. Jestem chora jak wielu innych ludzi, lecz nie czyni mnie takt pępkiem świata. Przykładam wagę, aby nie zatruwać życia otoczeniu, kimkolwiek by ono było. Na ile potrafię, tego nie wiem, ale bardzo się staram.
        • lelum3 Re: Sama już nie wiem 04.11.19, 08:48
          Wybacz, że moją wypowiedź możesz odebrać jako bardzo brutalną. Sama od wielu lat choruję i ciągle ocieram się o pytanie, czy nie lepiej dać sobie spokój z doczesnością, czy borykać się z istnieniem w męce dalej. Wielokrotne , acz bezskuteczne, próby samobójcze są według mnie nieprzemyślaną rezygnacją z życia, a wołaniem o pomoc. Zatem idź tą drogą! Przejdź każda ścieżkę, na której możesz znaleźć ratunek, a dopiero potem decyduj, czy chcesz żyć dalej. Eutanazja, choćby we własnym wykonaniu, jest dla ludzi, lecz Ty nie jesteś na nią gotowa. I dobrze! Widać są sprawy i ludzie, którzy trzymają Cię po tej stronie. Skorzystaj z wszelkich możliwości, aby móc dla nich tu pozostać. Jeśli uznasz, że możesz sobie pozwolić na ostateczne rozwiązanie i naprawdę go chcesz, droga wolna. Powiem brutalnie, choć nie chcę Cię urazić: raz, a dobrze. Przynajmniej ja tak widzę swoją egzystencję. Dzielę się tylko własnymi myślami, bez najmniejszej intencji, aby Cię urazić.
          • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 04.11.19, 15:07
            taka refleksja
            błędem jest szukanie wielkiego, wiekopomnego celu i nadzwyczajnego znaczenia swojego życia, ale błędem jest też nieszukanie celu i znaczenia wcale. Błędem jest niedocenianie siebie samego.

            --
            "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
            Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
            • lelum3 Re: Sama już nie wiem 06.11.19, 04:46
              Oczywiście, potrzeby własnego "ja" są niezwykle istotne i zawsze trzeba na miarę możliwości je zaspokajać. Własny wewnętrzny świat jeśli nie jest źródłem siły, to zawsze - azylem. Jednak trzeba szanować cudze granice. Z faktu, że choruję, nie wynika, abym mogła ten ciężar przerzucać w takiej czy innej formie na innych. Lepiej spożytkować energię, o ile takowa jeszcze jest, na radzenie sobie z chorobą; czy inaczej - nauczenie się z nią współistnieć. Każdy coś tam za sobą wlecze, zdrowi także.
    • budzibrat Re: Sama już nie wiem 07.11.19, 02:37
      Hej, mam pytania,
      piszesz "ciężkie dzieciństwo" to znaczy, że uznajesz iż pranie (wybacz nie znam terminologii specjalistycznej) dzieci jest niewłaściwą metodą wychowawczą?
      Oraz
      jestem ciekaw co myślisz co będzie z tobą po śmierci, czy jesteś osobą wierzącą czy coś?
      Będę bardzo rozczarowany jeśli nie odpowiesz.
      • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 08.11.19, 00:08
        Nie rozumiem co to znaczy pranie. Nie wiem co ma być dobrego w dręczeniu,straszeniu I przemocy codziennie. I w sumie to nie dotyczyło tylko domu. Nigdzie nie czułam się bezpieczna. Koszmary każdej nocy,jak chciałam mieć przyjaciół to matka mi zakazywała twierdząc jak to ludzie są źli,Wszyscy źli. Byłam pełna lęku,każdego dnia płacz.
        Co do śmierci to nie mam konkretnej wiary. Może się zdarzyć wszystko. Nie pojmuje czy jestem wierząca. Znajomi mówili że wierzę w coś A potem w coś innego. Więc jestem pogubiona.
        • budzibrat Re: Sama już nie wiem 08.11.19, 02:00
          Ooo dzięki za odpowiedź :) możemy się od siebie wiele nauczyć.
          Może jest coś dobrego w tym co Cię spotkało, niemniej jeżeli nie wiesz co to może być, to znaczy że jesteś jedną z tych co uważają, że rodzic powinien być oparciem dla dziecka, dać mu bezpieczeństwo fizyczne i ciepłe budujące uczucia. Zatem jak się teraz układają twoje relacje z Mamą? czy się dogadałyście po latach, wybaczyłaś jej że nie spełniła twoich wymagań co do opieki?
          Ludzie różnie gadają o śmierci, generalnie są dwa główne trendy, albo nie ma nic albo masz nieśmiertelną duszę, a Ty którą opcję byś chętniej wybrała?
          • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 08.11.19, 04:19
            Nie wybaczyłabym jej za żadne skarby. Po co wybaczać skoro ona robi zaraz to samo? Mam jej podziękować za zrujnowanie mi całego życia? Praktycznie nomstop jest to samo. Ostatnio usłyszałam od niej że najlepiej jakbym się zabiła. Nie ma co tutaj wybaczać. Ona mnie naprawdę nienawidzi. Przez nią teraz nie umiem radzić sobie w życiu. A za chwilę przyjdzie wybór studiów pracy. Nawet nie chce o tym myśleć. Szczerze wolałabym zniknąć,I nie byłoby problemu.
            Hm ani to ani to. Ja chyba bym nie wytrzymała bedąc niesmiertelną. A nic to nudno ;)
            • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 08.11.19, 12:41
              Twoja matka musi być osobą głęboko zaburzoną. Może jej dzieciństwo też było jakieś traumatyczne?

              --
              "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
              Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
              • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 09.11.19, 12:09
                mardaani.74 napisała:

                > Twoja matka musi być osobą głęboko zaburzoną. Może jej dzieciństwo też było jak
                > ieś traumatyczne?
                >

                Z tego co mi ciotki opowiadały bo były koło niej cały czas, to ona żadnej traumy nie miała. Miała normalne dzieciństwo. Ciągle na podwórku z innymi A do domu tylko na obiad I spanie. Zresztą z tego co widzę to ona przy znajomych to jest normalna. Tylko na mnie się wyżywa.
                • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 09.11.19, 14:18
                  No to się trafiła psychopatyczna, jedyna rada to odciąć się. Nie zmienisz dorosłego człowieka, masz wpływ tylko na swoje decyzje, na swoje życie. Wykorzystaj swoje możliwości i nie oglądaj się za siebie.
                  Wiem że ta odpychająca matka zawsze gdzieś tam z tyłu głowy będzie, i to skrzywdzone dziecko w Tobie też, ale nawet z takim garbem da się przeżyć życie w miarę dobrze. Dzieciństwo trzeba w pewnym momencie zostawić za sobą jakie by ono nie było.

                  --
                  "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                  Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                  • wiktoryna777 Re: Sama już nie wiem 11.11.19, 00:39
                    mardaani.74 napisała:

                    > No to się trafiła psychopatyczna, jedyna rada to odciąć się. Nie zmienisz doros
                    > łego człowieka, masz wpływ tylko na swoje decyzje, na swoje życie. Wykorzystaj
                    > swoje możliwości i nie oglądaj się za siebie.
                    > Wiem że ta odpychająca matka zawsze gdzieś tam z tyłu głowy będzie, i to skrzyw
                    > dzone dziecko w Tobie też, ale nawet z takim garbem da się przeżyć życie w miar
                    > ę dobrze. Dzieciństwo trzeba w pewnym momencie zostawić za sobą jakie by ono ni
                    > e było.
                    >

                    Dopóki nie skończę szkoły to nie mam jak się odciąć. Co znaczy że muszę jeszcze siedzieć w tym piekle 3 lata. No ja wiem że trzeba gdzieś zostawić. Tylko że ta cholera wraca co jakiś czas.
                    • budzibrat Re: Sama już nie wiem 13.11.19, 02:10
                      Cześć, chcę dalej do Ciebie pisać, przyszłaś po wiedzę więc dzielę się z tobą tym co sam wiem, czego szukałem całe życie - drogą do spokoju.
                      Co właściwie rozumiesz pisząc o odcięciu? Jeśli masz w domyśle "zapomnienie z czasem" to nie tędy droga. Rozejrzyj się po forum, pełno tu ludzi nawiedzanych przez przeszłość, np. temat "Smutek i niezadowolenie z siebie", 32latka pisze o traumie dokuczania w szkole.
                      Wiedz że w innych ludziach denerwuje Cię to czego nie akceptujesz w sobie, a Mama jest pod pewnymi względami twoim lustrzanym odbiciem (z agresją fizyczną skierowaną na innych a nie na siebie).
                      Jeśli zastanawiasz się jak możesz wybaczyć, współczuć po tym co przeszłaś to wiedz, że czyny twojej Mamy mają źródło w jej myślach. Niemożliwe jest więc żeby nie targały nią ciągle agresywne myśli, mimo że może nie dawać po sobie znać. I pozostanie w tym opłakanym stanie na zawsze, dopóki nie zastanowi się...
                      • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 13.11.19, 12:02
                        gadasz jakbyś był z sekty

                        --
                        "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                        Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                        • budzibrat Re: Sama już nie wiem 15.11.19, 00:23
                          Nie musisz podważać mojej wiarygodności, ona słucha Ciebie a nie mnie, bo w pewnym względzie jesteście takie same tylko z innym natężeniem (ukrywający się pod tym mechanizm jest taki sam). Mówię o pustce egzystencjalnej.
                          PS. wspaniale że chcesz jej pomagać.
                          • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 15.11.19, 00:48
                            gdzie Ty widzisz to podobieństwo to ja nie wiem,
                            nie podważam twojej wiarygodności, stwierdzam tylko fakt

                            --
                            "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                            Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                  • budzibrat Re: Sama już nie wiem 11.11.19, 02:26
                    Pozwolę sobie na polemikę bo się głęboko nie zgadzam. Rzeczywiście dojrzewanie to może nie najlepszy moment, ale żadnego okresu swego życia pozostawić nie może. By odzyskać spokój w swoim wewnętrznym świecie musi stawić czoła swoich strachom, skontrować agresję delikatnością, winę wybaczeniem.
                    • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 11.11.19, 13:09
                      Dzieciństwo w pewnym sensie każdy zostawić "musi" inaczej nie przejdzie do następnego etapu. Tak samo jak młodość, średniość, tylko starość już zostaje z nami wiernie do końca. Zostawić za sobą nie znaczy wymazać sobie pamięć.

                      "agresję -delikatnością
                      winę- wybaczeniem"

                      no nie, no to z kolei dla mnie brzmi jak wieczna nerwica

                      Jeżeli Wiktoryna nie jest pełnoletnia (założyłam przedtem, że jest) to tym bardziej powinna być pod opieką lekarzy i terapeutów a nie forum.

                      --
                      "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                      Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
            • yadaxad Re: Sama już nie wiem 08.11.19, 21:49
              Wybaczenie nie dotyczy akceptacji twojej matki. Wybaczasz kiedy wzniesiesz się ponad. Nie potrzebujesz od niej nic, jesteś samodzielna i patrzysz z góry na nieszczęsne stworzenie.
              • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 09.11.19, 14:20
                Mnie się bardziej podoba opcja, nie wspominasz, nie myślisz ani dobrze ani źle, nie oceniasz, nie analizujesz więcej, żyjesz swoim życiem, swoimi sprawami, tworzysz swoją rzeczywistość dobrą dla Ciebie.

                --
                "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
            • budzibrat Re: Sama już nie wiem 10.11.19, 19:24
              Droga Wiktoryno zauważ że jeśli "nie wytrzymałabyś będąc nieśmiertelną", to masz chociaż wybór by pozostać śmiertelną jak długo zechcesz.
              Jeśli uważasz że wybaczyć można komuś dopiero gdy strata wyrządzona nie ma już znaczenia, wówczas gdy Mama zmarnował Ci życie konsekwencją jest, że wybaczyć możesz dopiero gdy nie będziesz miała już życia. Jeśli uzależniasz wybaczenie od działań innych paraliżujesz swobodę własnego działania.
              A wybaczanie to umiejętność jak każda inna. Twoja Mama (twój wychowawca) bardziej nauczyła Cię winienia niż wybaczenia, poprzez bezustanne obwinianie. Naturalne jest zatem, że jeśli chcesz zrobić Mamie lekcję to poprzez wzbudzenie poczucia winy, zgodnie z tym co znasz. To jest zamknięte koło. Naturalne byłoby, gdyby twoja relacja samej ze sobą wyglądała podobnie. Czy wygląda? Czy sama już wiesz?
              Nie ma lekko. Każda zmiana musi wyjść z wewnątrz Ciebie. Czy byłabyś skłonna spróbować czegoś nowego, i wybaczać nie oglądając się na innych, całkowicie i bezwarunkowo?
              Droga Wiktoryno co Ty kurde robisz o 4 przed komputerem, nabawisz się podkrążonych oczu.
              PS. wybacz że długo nie odpisywałem.
              • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 10.11.19, 23:30
                budzibrat napisał(a):

                > to mas
                > z chociaż wybór by pozostać śmiertelną jak długo zechcesz.
                >
                no z tym to bym jednak polemizowała, nie mamy aż takiego wpływu na długość życia

                --
                "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
                  • mardaani.74 Re: Sama już nie wiem 11.11.19, 13:03
                    ale pomyśl w drugą stronę, możesz też mieć wypadek/ zachorować i umrzeć w kwiecie wieku nie zadając sobie śmierci własną ręką, więc nie każdy będzie żył i żył aż mu się znudzi
                    nikt nie jest wieczny nawet ten co kocha życie i chce żyć
                    czy teraz jaśniej?

                    --
                    "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
                    Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
            • budzibrat Re: Sama już nie wiem 10.11.19, 19:28
              Świetnie to ujęłaś "nic to nudno". Sporo czasu temu poznałem dziewczynę która mi się bardzo podoba, w głębi wiem że jeśli się do niej zbliżę to stracę moje życie nudne ale spokojne i bezpieczne. Ty tak odważnie balansujesz na granicy życia i śmierci, a ja się boję wypełznąć spod kamienia. Chyba się w końcu zdecyduję.
              Proszę, nie komentuj tego wpisu jestem tak zażenowany, że to upubliczniam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka