Dodaj do ulubionych

Smutek i niezadowolenie z siebie

10.11.19, 00:07
Nie wiem co mi juz dolega, ciagle jest mi smutno, najbardziej ze jestem nikim, caly okres szkolny mialam ciezko, zaczelo sie gdy dzieci dowiedzialy sie ze nie jestem ochrzczona, wyzywaly mnie ze jestem kociara, jak byly jakie konflikty na inny temat to mowily mi wprost ze jestem bezboznica(to ze nie jest sie ochrzczonym, nie oznacza ze sie nie wierzy). Nikt ze mna nie chcial siedziec w lawce, potem przestalam nawiazywac kontakty z innymi bo nie widzialam z tym sensu, nie chcialam chodzic do szkoly to mama bila mnie galazkami od brzozy, nie pytala czemu nie chce chodzic do szkoly. Nie rozmawiala specjalnie ze mna o szkole,ze jest wazna itp.wiec sie nie interesowalam czy w ogole cos skoncze czy nie. Byla tez sytuacja kiedy chlopak powiedzial mi ze jestem niemodna albo obgadywano mnie ze jestem brzydka(powiedzialy to osoby dla mnie tak samo brzydkie o niemodne jak ja dla nich) z tymze ja innym nie mowie tego w twarz. Teraz jestem sama, nie mam przyjaciol itp. Z jednej strony chce kogos miec ale z drugiej nienawidze ludzi. Nienawidze ich za to ze sa wredni, zawistni, falszywi,zazdrosni i ze zycza innym zle. Najbardziej pograza mnie to ze przez nich czuje sie nikim,ze doprowadzili mnie do tego ze wszystkiego sie boje. Nawet nie moge patrzec na siebie w lusterku. Jak ja mam to zmienic zeby lubic sama siebie?
Obserwuj wątek
        • martyna2525 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 10.11.19, 11:57
          Czy jest szansa bys skorzystala z psychoterapii? Niestety szybsza jest prywatna bo na NFZ czas oczekiwania to ok 1.5roku w zaleznosci od miasta i placowek, mozesz miec szczescie i uda sie wczesniej.
          Podejdz do lekarza chocby rodzinnego on tez moze leczyc niepowiklane stany depresyjne.

          --
          Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
        • mardaani.74 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 10.11.19, 13:55
          Teraz doczytałam że jesteś pełnoletnia. Zawalcz o siebie, bardzo przydałaby ci sie psychoterapia i zmiana środowiska. Wszystko to co czujesz to iluzja na twój temat, to tylko cudze słowa i Twoje lęki. Jezeli nie ufasz ludziom będziesz miała tendencję do upatrywania we wszystkich sytuacjach czegoś negatywnego skierowanego w twoją stronę. W neutralnej sytuacji dopatrzysz sie krytyki. Przez co sama sobei jeszcze dokładasz. Na terapii mogłabyś popracować nad asertywnością i poczuciem własnej wartości. To takie obiektywne spojrzenie na siebie z boku. Myślę że od tego powinnaś zacząć, bo samodzielnie to trudno sie z bagna wydobyć.

          --
          "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
          Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
            • mardaani.74 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 10.11.19, 15:23
              Czas, czas. Co ważne zmiany też potrzebują czasu, więc nie oczekuj od razu od siebie zbyt wiele, ważne żeby rozpocząć proces i zacząć wprowadzać zmiany. Kiedy człowiek poczuje, że ma wpływ na swoje samopoczucie, myślenie, zacznie oddzielać swoje ja od słów innych, zacznie rozróżniać co jest jego potrzebą a co zaspokajaniem chceń i wyobrażeń innych na swój temat, wtedy już idzie z górki, czego Ci życzę.

              --
              "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
              Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
    • mardaani.74 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 10.11.19, 13:48
      Opis jak z początku xx wieku. Koszmar jakiś. Jeżeli jesteś pełnoletnia to rozważ przeprowadzkę z tego zagłębia ciemnoty.


      --
      "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
      Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
      • mardaani.74 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 11.11.19, 13:00
        jak mawiał mój dziadek "mogła sobie pomyśleć, ale nie musiała od razu mówić na głos" :D

        kto nigdy nikomu dupy nie obrąbał niech pierwszy rzuca kamieniem

        --
        "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
        Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
      • listonoszka16 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 11.11.19, 20:32
        "Ja nie mowie innym tego w twarz" odnosi sie do urody innych, nie komentuje urody innych, bo kazdy jest w jakis sposob piekny, dla jednych mniej dla innych bardziej,wiec nie widze potrzeby wyrazac tego ze ktos dla mnie jest brzydki. Ja dla tej osoby tez moge byc brzydka, wiec poco mam komus sprawic przykrosc czyms czego ta osoba wybrac sobie nie moze?
        • budzibrat Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 12.11.19, 01:02
          Odpowiedz sobie co znaczy dla Ciebie być kimś, być atrakcyjnym. Wtedy będziesz wiedziała co zmienić by spełnić wzorzec który sama sobie (i innym) wyznaczyłaś. Gdy spełnisz własne wymagania polubisz się.
          Np. jeśli uznasz że bycie asertywnym jest atrakcyjne, wówczas gdy pytanie o chłopaka wywołuje u Ciebie nieprzyjemne uczucie odpowiadasz wtedy: "nie mam ochoty o tym rozmawiać odwal się:" i wówczas stajasz się atrakcyjna i lubiana przez samą siebie.
          Teraz najważniejsze, jeśli uwierzysz i przyjmiesz, że nie ma znaczenia czy negatywnie "mówisz w twarz i sprawisz przykrość" czy "po prostu pomyślisz", wówczas jeśli przyznasz przed sobą, że bardzo negatywnie (a jednocześnie nieprawdziwie bo krzywdząco uogólniając) wypowiadasz się o ludziach a jednocześnie sama zaznałaś krzywdy nieprawdziwym pomawianiem, we własnych oczach podświadomie jesteś krzywdzicielką i nie możesz lubić samej siebie.
        • mardaani.74 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 12.11.19, 12:28
          no nie to chciałam napisać, szczerze mówiąc ten tekst dziadka był szczytem hipokryzji, to nie był taki miły dziadzio z bajki :)

          --
          "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
          Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
        • mardaani.74 Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 26.11.19, 13:43
          to takie gadanie, kompletnie bez sensu. Dziecko to przede wszystkim odpowiedzialność, a za nią idą nerwy, troski, codzienna dreptanina, strach o zdrowie, bezpieczeństwo, przyszłość nowego człowieka, tysiące nowych spraw i kolejne "wrażliwe miejsce w sercu". Jedne bezstresowe chwile to jak dziecko jest zdrowe i śpi :)
          Bezstresowo, bez smutku i troski to wychowuje dzieci patologia, bo oni mają te swoje dzieci gdzieś.

          --
          "Siedzę na ławce, patrzę na słońce, chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
          Chyba już nigdy nie będzie lepiej, nie będzie dobrze, więc się nie spieszę"
    • biala.zabka Re: Smutek i niezadowolenie z siebie 09.12.19, 11:11
      mogę tylko Ci powiedzieć że każdy walczy, kto przeszedł w życiu jakąś traumę. Miałem czas że dużo czytałem o psychiatrii, o depresji, itp. Dużo mi to dało, jednak nie zastąpi to życia. Dużo się mówi - idz na terapię. Chodziłem, nie trafiłem na super speca, sam głównie pracuję nad sobą.

      Wszystkim polecam pracę nad sobą - jest to dobry sposób żeby wyjść z depresji. Wiem że ta choroba ma wiele obliczy i ciągnie się nawet od dziecka, trudno powiedzieć od którego momentu - brak miłości rodziców, skrzywdzenie, rozstroje emocjonalne, psychiczne, strach, wszystko to powoduje że psychika dziecka siada i pózniej w życiu ma swoje problemy. Wiele rzeczy wydaje mi się nie da się cofnąć i trzeba z nimi żyć.

      Przechodziłem przez to wszystko o czym piszesz, odrzucenie, brak samoakceptacji, miłości do siebie, itp.

      Mam jeszcze dużo do naprawienia, lub do "prostego chodzenia", gdyż łatwo zejść z drogi na manowce - na myślenie w stylu - nie da się, nie ma sensu, nie poradzę sobie.

      Leki dużo pomagają ale trzeba mieć do nich dystans i umieć je kiedyś odstawić.

      Mi bardzo dużo pomogła religia i nadal pomaga. Polecam lekturę Marii Valtorty - Poemat Boga Człowieka

      www.duchprawdy.com/poemat.htm

      Jest to mistyczka włoska, która miała objawienia Pana Jezusa. Trzeba samemu przeczytać żeby zrozumieć. Polecam zacząć od ostatniej księgi - Zmartwychwstanie.

      maria-valtorta.org tutaj jest słownik w języku francuskim. Można przetłumaczyć z translate google.

      Ta lektura zmieniła moje patrzenie na Jezusa, jako na Boga, nie chce pisać za dużo, im więcej się przeczyta, przemedytuje książkę, skupi się na Jezusie, a nie na swoich problemach, to te problemy odpływają.

      Jezus jest silniejszy niż moja depresja itp. Jak Mu oddaję swoje problemy to widzę że one odpływają. Jak wracają myśli z przeszłości to natychmiast Mu je oddaję, nawet jak kolejny raz przyjdą to znów je oddaję i czuję że On je zabiera. Staram nie myśleć się o problemie.

      Dzisiaj wiem, że jestem dzieckiem Boga, moim bratem jest Jezus, jest to ogromna siła. nie czuję się sam. Jak jestem sam to się modlę, dużo mi to daje.

      Druga książka - oczami Jezusa A. Amesa, dostępna tylko w księgarniach. Książka pokazuje jak Jezus patrzył na człowieka, są opisane chwile jak chodził po świecie i patrzył na ludzi, miał ogromną miłość. Ta książka też zmieniała moje życie.

      Owszem problemy zostają, ostatnio miałem mocnego dzbana w życiu - powiedzieli mi że nie przedłużą mi umowy w pracy, ogromny ból, szok, niedowierzanie. Dzisiaj szukam pracy. Ufam że coś znajdę. Powysyłałem CV, ale wiem że Bóg Ojciec coś "mi załatwi". Bóg się mną zaopiekuje. Bóg zna moje potrzeby. Często Jezus tak mówił "Oczami Jezusa" jak podróżował z apostołami i nie mieli co jeść.

      Wrócę jeszcze do depresji, jest to straszna choroba, jednak jak ma się wiarę to niesie się ten krzyż. Różne ma się trudne, ciężkie, czarne myśli, ale z wiarą idzie się do przodu.

      Życzę wszystkim powodzenia w tej chorobie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka