Dodaj do ulubionych

Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek?

29.12.19, 14:22
Czesc. Jestem z dziewczyną od ponad 3 lat w związku. Ona ma 23 lata, ja 31. W naszym związku nigdy nie było kłótni. Jeśli była jakaś różnica zdań, trwało to najwyżej jeden dzień. Na drugi już wszystko było dobrze. Dziewczyna na początku związku wspominała mi, że ma stwierdzony syndrom DDA i że miała depresje (nie wiem czy się leczyła na nią, a ojciec od ponad roku już nie pije alkoholu). W związku z tym, zawsze robiłem tak, żeby była zadowolona z życia, żeby nigdy nie miała powodu do smutku. Nigdy na nią nie krzyczałem, nie podniosłem ręki, nie zdradziłem. Każdy urlop, to były wyjazdy. Czy to po Polsce, czy za granice. Mówiła, że przez całe życie nie zwiedziła ze mną tyle, co przez rok związku ze mną. Mówiła również, że dzięki mnie, zapomniała o tym, że kiedyś miała depresje i że chce być ze mną na zawsze.
Problem zaczął się około listopada. Zacząłem zauważać, że kontakt jest jakiś słabszy. Pytałem o co chodzi a ona mi mówi że nie wie dlaczego coś ostatnio umiera. Zarzucała mi, że ona nie czuje, że ją kocham. Chcę od razu zaznaczyć, że jestem chłopakiem który wstydzi się troszke mówić "kocham". Mówiłem to bardzo rzadko, wolałem wszystko w czynach udowadniach. Mówiła mi że ona myślała już o zaręczynach, trochę o dzieciach a jej się wydawało że jak mi o tym mówiła to byłem przerażony. W poprzednim związku zostałem zdradzony i miałem problem z zaufaniem. Musiała się długo o mnie "starać". Zarzuciała mi to, że ma już dosyć tego że jest mnie "godna". Jeśli chodzi o zaręczyny i dzieci, to nie to że ja tego w ogole nie chciałem. Chciałem ale wydawało mi się ze jeszcze jest na to czas. Nie mieszkamy razem, ma mieszkanie po dziadku, które mi pokazała i jak powiedziałem że ja bym najpierw przeprowadził generalny remont to mówiła mi że ja chce to wszystko przedłużyć w czasie byle by tylko razem nie zamieszkać. Wszystko to mnie bardzo frustrowało, nie wiedziałem dlaczego tak jest i myślałem że po prostu, tak jak w poprzednim związku, kogoś sobie znalazła. Bardzo źle do tego wszystkiego podszedłem, nie sądziłem że może być to choroba. Płakałem bardzo przy niej, mówiłem że tak dalej być nie może, że powinniśmy to zakończyć. Kiedy dowiedziałem się, że to depresja pragnąłem jej pomóc. W grudniu była u psychiatry, stwierdził silną depresje i nerwice lękową. Przepisał dwa leki. Wszedzie jest napisane, żeby być blisko. Ale nie da się. Wszelką pomoc odrzuca, mówi że nie ma siły na związek. Wszystko to rozumiem, do niczego nie zmuszam. Cały czas mówie że ważne decyzje podejmie jak wyzdrowieje. Proponuje wyjscia na spacery, ale bardzo rzadko nam się to udaje. Przed wizytą u lekarza bardzo płakała, spytałem czy chce się przytulić, przytuliła się. Powiedziałem że bede ja cały czas wspierać, że nie zostawie, że również nie bede pić z nią alkoholu. Na święta kupiłem jej prezent, narysowałem kartke i napisałem list w którym zaznaczyłem jak bardzo ją kocham i że wierze że kiedyś będzie dobrze. Napisała że się bardzo wzruszyła i popłakała i że to był piękny list. Bardzo chce jej pomóc, ale ja już nie potrafie. Czuje że również ze mną dzieje się coś niedobrego. Zapisałem się na wizyte u psychologa ale wizyta dopiero 7 stycznia. Za każdym razem kiedy proponuje wyjście, spacer czy herbate słysze "nie wiem" "pomyślimy" itp itd. Z jednej strony czasem widze że jakieś uczucie pozostało, a z drugiej tak bardzo mnie odrzuca. Na spotkaniu czasem wybiega w przyszłość mówiąc np. "czy kiedyś jeszcze pojedziemy do Pragi?" Ale są to sporadyczne wyjścia. Czasem mam wrażenie, że jestem natrętny proponując wyjścia, a nie chce żeby tak to wygladało. Nie dość, że musze poradzić sobie z jej chorobą to jeszcze z jej odrzuceniem. I nie wiem, na ile jest to choroba a na ile jej zła wola. Czasem myśle, że przyczyniłem się do jej choroby przez to, że się nie zaręczyłem itp itd. Im dłużej to wszystko trwa, tym bardziej trace nadzieje, chociaż wiem że to dopiero poczatek leczenia. Ostatnio mi napisała, że przez te leki czuje się obojętna. Martwi mnie to bardzo.
Obserwuj wątek
    • teacoffe Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 29.12.19, 16:01
      Chciałem dodać, że to były pierwsze święta, w których nie uczestniczyłem. Kiedy zapytałem w smsie czy nikt nie pyta dlaczego jest sama, odpisała że: "pytają. Powiedziałam że tak wyszło". Po przeczytaniu tego całą noc nie spałem i płakałem. Na początku swojej choroby pisała do mnie, żeby uciekał i nie marnował sobie życia, że nie możemy być razem bo jest bardzo złym człowiekiem. Przed świętami, gdy padał deszcz przyszedłem bo chciała kupić torebke na prezent. Gdy trzymałem parasol, sama wzieła mnie pod rękę. Biore pod uwage to, że po prostu tak jest wygodniej iść pod parasolem, bo gdy czasem dojdzie do spotkania i gdzieś idziemy to nie idziemy za rękę. Nie wiem czy by tego chciała. Po zakupie torebki i odprowadzeniu do domu, pocałowaliśmy się w policzki. Gdy wróciłem do domu i wymianie kilku zdan przez internet ona mi napisała żebym nie angażował się zbytnio w naszą relacje, bo ona jeszcze nie wie czego chce a ja zaczynam być znowu blisko. Przez całe takie sytuacje mam straszny mętlik w głowie. Chce jej pomóc, ale nie wiem jak odbierze moje przytulenie, złapanie za rękę. Nie wiem na ile to jest choroba a na ile niechęć do mojej osoby. Niczego złego w życiu jej nie zrobiłem, a ona traktuje mnie jak wroga i wydaje mi się że nie potrafie jej pomóc.
    • yadaxad Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 30.12.19, 20:55
      Sądzę, że trauma z poprzedniego związku zaburzyła twoją umiejętność budowania związku w ogóle, bo przeniosłeś ją na "cały świat", zamiast pozostawić u konkretnej osoby. Mając jeszcze dziewczynę z problemami osobowościowymi wyniesionymi z domu rodzinnego ( a to, że jej ojciec rok nie pije, nie ma dla jej psychiki żadnego znaczenia), żle się dobraliście. Myślę, że uczucie, które w niej wywołałeś, - że ma być ciebie godna- jest do przeskoczenia tylko na wspólnej terapii, jeśli przedstawiacie dla siebie coś wyjątkowego w innych aspektach. Jeśli to poniżenie jej w waszym związku wbiło jej się do głowy, to ona nieuzasadnionej walki o "godność" ma w życiu dość. I chce się od faceta, który jej nie bierze, tylko ma być go godna, uwolnić.
        • yadaxad Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 30.12.19, 22:05
          Raczej podświadomie, nie o tym pisząc, dokładnie przedstawił, w czym problem. W gruncie rzeczy nie chce tej dziewczyny. Ale nie chce wyjść z roli dobrego, który ją nędzną podtrzymuje. A chyba dziewczyna to czuje i próbuje piskorzem się wymknąć, bez awantury, co dla niej robił . Bo to on chce ją rzucić w aureoli, że się starał, ale ona jest be. A jemu w relacji, do kogokolwiek na przyszłość, pomieszało, nie przepracowane poniżenie w relacji, w której zrobiono mu kuku i stracił poczucie godności.
            • yadaxad Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 31.12.19, 00:45
              Wylecz się ze swojego problemu, bo jeśli dziewczyna użył tych słów, to ty jej w nią wsadziłeś. Ona ma swoje traumy do przerobienia, by umiała partnera traktować bez wchodzenia w rolę podporządkowaną. Jeśli widzisz w niej coś ważnego, to walcz, wyjaśniaj. Może się znajdziecie. Ale opuść swoją traumę, wyzwól się z nieufności, bo co innego dostrzeganie niepokojących oznak, a co innego założenie. Jak to nie wyjdzie, to bez pozbycia się takiego myślenia, które przyjąłeś, trafisz na psychopatkę, która wyczuje twój syndrom i dopiero z tobą zamiecie.
              • teacoffe Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 31.12.19, 10:11
                Ja byłem w szoku, słysząc takie rzeczy, które mówi i zastanawiałem się czy to właśnie nie przez chorobe. Czy to nie było wypowiedziane w złości. Czasem przejawia zachowania świadczące o tym, że jakieś uczucia pozostały. Nie chciałbym, żebym to ja stał się przyczyną jej choroby, bo naprawde starałem się robić tak, żeby nie żyła w stresie. Powiedziała, że nie ma teraz siły na związek, ale wie że później będzie tego żałować. Nie chce żeby tak było. Nie chce żeby potem obarczała się winą.
                Problem jeszcze jest tego typu, że dziewczyna jest atrakcyjna i ma wielu adoratorów, którzy jak się dowiedzieli, że coś się posypało zaczeli ją "męczyć". Niektórzy z nich są toksyczni, ale przecież nie mogę jej zabronić z nimi pisać. Zasugerowałem jedynie, że kontakt z nimi może źle wpływać na Twoje samopoczucie. Martwie się tą sytuacją, kupiłem książke "samo sedno depresja jak pomóc sobie i bliskim" no i 7 stycznia ten lekarz. Potrzebuje się wygadać, bo nie mam w nikim oparcia. Zostałem troche sam z tym wszystkim.
                • ekspert.grupa_synapsis Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 31.12.19, 11:37
                  Szanowny Panie,
                  co do tego "nie mam szans" to nie traktowałbym opinii z forum, osób, które niewiele wiedzą o Pana sytuacji (do których i ja należę) jako wyroczni. Powiedziałbym trochę inaczej: macie Państwo z pewnością szansę kontynuacji Waszego związku, bo nic w tym, co Pan napisał nie wskazuje na to, żeby takiej szansy nie było. Jednak, aby taką szansę wykorzystać obie strony musiałyby tego po prostu chcieć, a ponadto potrzebny byłby jeszcze niemały obopólny wysiłek. W wielkim skrócie wyraziłbym swoje sugestie w taki sposób: dać sobie spokój z depresją, nie liczyć zbytnio na forum (choć rozumiem Pana osamotnienie), zaproponować dziewczynie wspólną psychoterapię (terapię pary) a ponadto rozważyć, czy nie potrzebuje Pan terapii indywidualnej. Odnośnie tego ostatniego to już umówił się Pan z psychologiem. To bardzo dobry pomysł, ale proszę pamiętać, że jedno czy kilka spotkań z psychologiem to jeszcze nie psychoterapia.
                  Nie ma sensu robić tu jakiś elaborat, wyjaśnię więc tylko pokrótce swoje uwagi. Fiksowanie się na depresji, to stary sposób na przypisywanie przyczyn kryzysu międzyludzkiego chorobie, stosowanym lekom, czyli lokowanie ich na zewnątrz. Depresja rzadko jest przyczyną kryzysów między ludźmi, ona co najwyżej może wzmagać problemy, które ludzie mają z racji swej osobowości, swojego sposobu myślenia i konkretnego swojego postępowania. Leki przeciwdepresyjne nie zmieniają stosunku do drugiego człowieka ani nie zmieniają decyzji i woli. Ponadto depresja depresja rzadko (choć mogą być od tego odstępstwa) trwa dłużej niż 2-4 miesiące i wtedy jest już pełna jasność, że nie jest ona odpowiedzialna za ludzkie decyzje i nieraz mocne słowa, które człowiek mówi (albo nie mówi, ale myśli). Ta jasność pozostaje jednak nieraz rozmywana. Nierzadko obie strony sprzymierzają się we wspólnym celu. Jedna przypisuje depresji że jest jakoby przyczyną kryzysu, druga, że jakoby z powodu depresji nie może powiedzieć o co chodzi, musi mieć czas itp. itp. - wiele jest tu wariantów. Takie myślenie może trwać już po faktycznym ustąpieniu choroby. Może to być sposobem na unikanie konkretnych decyzji. Dojrzałym podejściem do problemu byłoby natomiast skorzystanie z terapii pary. Może ona umożliwić przezwyciężenie trudności albo pomóc w konstruktywnym rozstaniu. Choć nie jest proste znalezienie dobrego terapeuty par, ale takowi jednak są. Bardzo zaleca się też osobom z DDA przejście indywidualnej terapii, bywa, że bez tego nieustannie będzie natrafiało się w związkach na duże problemy, które w gorszych wypadkach kończą się powtarzającymi rozstaniami albo polegają na wiązaniu z osobami skłonnym do nałogów. Oczywiście tu też jest pułapka dla drugiej strony, bo jeśli partnerka „powinna” przejść terapię dla DDA, to może ja nic nie muszę robić? Otóż może postawić sobie Pan pytanie, czy dwukrotny kryzys w relacji z kobietą (pierwszy zakończony rozstaniem, drugi - sprawa wisi na włosku), jest tylko przypadkiem? Czy może wskazuje też na jakieś okoliczności, w których ma Pan osobisty udział uwarunkowany Pana własną przeszłością, a która pozostała, tak to wyrażę, nierozbrojona?
                  I proszę się nie dręczyć – z pewnością nie jest Pan przyczyną depresji swojej dziewczyny.
                  Życzę Panu, aby nowy rok przyniósł Panu wiele dobrego, a między innymi rozwiązanie Pana problemów osobistych.
                  Stanisław Porczyk, psychiatra

                  --
                  Grupa Synapsis
                  www.synapsis.pl
                  • teacoffe Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 31.12.19, 13:46
                    Dziękuję za odpowiedz. Bardzo ciężko będzie mi uwierzyć w to, że nagle z dziewczyny, która deklaruje wielka miłość mówi że jestem całym jej światem nagle zaczyna mówić, że nie wie co czuje i że nie ma siły na związek. Ta zmiana nastąpiła w około tydzień, dwa. Zrozumialbym jeśli znalazłaby sobie kogoś innego (i tak na początku myślałem) wtedy sprawa byłaby oczywista, ale kiedy wszystko układa się dobrze i następuje taka zmiana wtedy nie wiem co się po prostu dzieje. Będę znowu zawiedzionym człowiekiem który starał się budować wszystko a ktoś odkochal się w 2 tygodnie.
                    • yadaxad Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 31.12.19, 15:58
                      Nie pisałam o wsadzeniu jej w depresję, ale w rolę, którą ona scharakteryzowała tym godnościowym problemem.To oznacza, że uważała, kontrolowała się by dobrze wypadać w twoich oczach, może właśnie z wielkiej miłości. Tylko, że to męczy i w końcu przerasta miłość.
                      • teacoffe Re: Czy depresja rozwala/rozwaliła mój związek? 31.12.19, 19:23
                        Dzisiaj pobieglem specjalnie po szampana piccolo, żeby razem spędzić Sylwestra a ona mi oznajmiła, że jedzie do koleżanki do miasta oddalonego o 50 kilometrow. Depresja chyba nie jest tu głównym powodem niechęci do mojej obecności przy niej. Nie rozumiem jak można tak szybko zapomnieć o 3 szczesliwych latach. Moja nadzieja umarła a serce pękło.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka